Kolejny biskup oskarżył Polaków za niepopełnioną zbrodnię

Jedwabne 4

Dekalog obowiązuje zwykłych chrześcijan, spowiedź za grzechy też. Natomiast biskupów nie obowiązuje, ponieważ mogą rutynowo udzielać sobie samorozgrzeszenia.

Kolejny biskup, w tekście poniżej, oskarżył Polaków o zbrodnię, której nie popełnili. Redakcja KIP w odpowiedzi ( na końcu) przytoczyła fakty o procesach karnych jakie toczyły się w sprawie zbrodni w Jedwabnem w latach 1946-1948. W tych procesach żaden z Polaków oskarżanych nie dostał wyroku śmierci, ani dożywocia.

Publikujemy też kulisy ekshumacji w Jedwabnem jak faktycznie wyglądała z relacji św. pamięci Bogdana Poręby, członka KIP, który uzyskał ją od profesora kierującego ekshumacją archeolog prof. Andrzeja Koli.

W trzeciej części publikujemy fragment wypowiedzi księdza profesora Waldemara Chrostowskiego wygłoszonego na Jasnej Górze dla kapelanów wojskowych na temat dialogu z żydami  jak należy postępować. Ks. prof. Waldemar Chrostowski był   do roku 1998 współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów i sam zrezygnował z tej z tej Rady widząc, że ten dialog daje korzyści tylko żydom kosztem chrześcijan. Polecamy polskim biskupom, zwłaszcza z Rady KEP ds. Dialogu Religijnego i Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem,  aby zapoznali się z tym kazaniem ks. prof. Waldemara Chostowskiego.

Redakcja KIP

 

Bp Markowski w Jedwabnem przepraszamy braci i siostry narodu żydowskiego

Jedwabne 6To jest wielki ból i wyrzut sumienia, za który to ból wszystkich braci i siostry narodu żydowskiego przepraszamy – powiedział bp Rafał Markowski, przewodniczący Rady KEP ds. Dialogu Religijnego i Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem, przemawiając w poniedziałek podczas uroczystości 76. rocznicy pogromu w Jedwabnem.

Fot. wikipedia.com. Fragment pomnika upamiętniającego pomordowanych Żydów z Jedwabnego

W uroczystościach wzięli udział m.in. naczelny rabin Polski Michael Schudrich, przedstawiciele ambasad Izraela, Niemiec i Stanów Zjednoczonych. W imieniu prezydenta Andrzeja Dudy i premier Beaty Szydło kwiaty złożyli pracownicy ich kancelarii. Obecny był także wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Mateusz Szpytma oraz duchowni różnych wyznań.

Bp Rafał Markowski, przewodniczący Rady KEP ds. Dialogu Religijnego i Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem, podkreślił, że „Kościół opłakuje tych wszystkich, którzy doznali w Jedwabnem „kaźni, bólu, poniżenia i upokorzenia, którzy tutaj w sposób niespodziewany spotkali śmierć, która ich tutaj nie powinna spotkać, ale jednocześnie Kościół ogarnia z wielkim bólem tych synów narodu polskiego, szczególnie tych katolików, którzy brali udział w tej kaźni, którzy bezpośrednio przyczynili się do tego bólu, upokorzenia i wreszcie do śmierci”.

„To jest wieki ból i wyrzut sumienia, za który to ból wszystkich braci i siostry narodu żydowskiego przepraszamy. Jak czas pokazuje, kiedy serce ludzkie ogrania zło i nienawiść, kiedy paraliżuje ona człowieka wewnętrznie, prowadzi ku śmierci: prowadzi ku śmierci fizycznej dotyczącej ofiar i prowadzi do śmierci duchowej, która dotyka oprawców. Gorącą modlitwą ogarniamy wszystkie ofiary, które doznały tego mordu tutaj, w tym miejscu. Ogarniamy też modlitwą wszystkich, którzy do tego mordu się przyczynili” – powiedział bp Markowski.

W przededniu rocznicy w Jedwabnem odbył się oficjalny pokaz filmu „Przy Planty 7/9″ o pogromie kieleckim oraz kieleckiej drodze pamięci i pojednania. Bogdan Białek, do niedawna współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, przypomniał, że w uroczystościach od lat biorą w udział obecni mieszkańcy Jedwabnego.

„Tak jak i w tym roku. A także ludzie z okolicznych wsi. Mający jedwabiańskich krewnych, czasem rodziców, dziadków. Mówiłem, jak bolesną i okrutną raną jest dla nich ta zbrodnia. Że nawet mówić o niej nie umieją. Nie wiedzą jak się mogą lub powinni zachować w miejscu kaźni. Nie wiedzą, jak stosownie się ubrać. Nie radzą sobie ze snami. Nie potrafią pojąć, co się wydarzyło i jak to „coś” mogło się wydarzyć – powiedział Białek.

W 60. rocznicę mordu w Jedwabnem w 2001 roku Episkopat Polski zorganizował nabożeństwo pokutne w warszawskim kościele Wszystkich Świętych. Poprzednik bp. Markowskiego pełniący funkcję przewodniczącego Rady KEP ds. Dialogu Religijnego i Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem bp Mieczysław Cisło uczestniczył w uroczystościach w Jedwabnem w minionych latach.

10 lipca 1941 r. w Jedwabnem koło Łomży miał miejsce pogrom ludności żydowskiej. Mordu z inspiracji Niemców dokonała co najmniej 30-osobowa grupa polskiej cywilnej ludności. Żydów zapędzono na rynek, po czym zamknięto w stodole i spalono żywcem.

Wyjaśnieniem zbrodni zajął się w 2000 r. Instytut Pamięci Narodowej. W śledztwie ustalono, że w Jedwabnem zamordowano od 300 do 400 osób.

2017-07-11 09:09

laboratorium.wiez.pl, prchiz.pl, lk / Warszawa / KAI

źródło http://niedziela.pl/artykul/29919/Bp-Markowski-w-Jedwabnem-przepraszamy

===============================================

Od redakcji KIP:

Cześć I.

Kolejne obchody tego Mordu wobec fałszywych oskarżeń wobec mieszkańców Jedwabnego zostały  zbojkotowane.

Biskup Markowski  – 
  • pełniący funkcję przewodniczącego Rady KEP ds. Dialogu Religijnego i Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem;
 – oskarżył Polaków o dokonanie zbrodni której nie popełnili.

To natychmiast zostało podchwycone przez Rabina Schuldricha i tym samym stworzył podstawę do legitymizacji

  •  niezgodnych z faktami   oskarżeń wobec Polaków o udział w HOLOCAUŚCIE

  • - żądań żydowskich o wypłatę 69 mld $.

A fakty przedstawiają się następująco:

W latach 1946 1948 odbyło się kilka procesów karnych w sprawie ZBRODNI W JEDWABNEM, kiedy żyła większość świadków tych wydarzeń.

W okresie lat 1946 – 1953 za czynny udział lub współudział w takich zbrodniach

  • jedynym wyrokiem jakiego żądał Urząd Bezpieczeństwa Publicznego kierowany przez osoby pochodzenia żydowskiego było żądanie wyroku śmierci- który Sądy orzekały.

Wobec z żadnego z Polaków nie orzeczono wyroku śmierci czy też  wyroku dożywocia.

W kilku sprawach orzeczono wyroki w wysokości od 4 do 6 lat za czyny bezpośrednio  nie związane z tą zbrodnią  ( czyli np. rabunek mienia ofiar tego Mordu).

Cześć II.

Bogdan Poręba na posiedzeniu Klubu Inteligencji Polskiej około 5 lat temu przytoczył okoliczności związane z ekshumacją w Jedwabnem na zlecenie ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego z relacji jaką uzyskał bezpośrednio od kierującego ekshumacja archeologa prof. Andrzeja Koli.

Lech Kaczyński zalecił powołanej ekipie ekshumacyjnej na czele z wymienionym ekspertem być na miejscu i przygotować się do podjęcia prac ekshumacyjnych oraz czekać na przyjazd rabina z Londynu. Jak rabin przyjechał, to rozpoczęli prace ekshumacyjne.

Ale pracę ekshumacyjne nie dawały potwierdzenia, że to Polacy mordowali żydów, więc rabin z Londynu kazał wstrzymać pracę, aż przyjedzie rabin z Nowego Jorku i wyjechał. Czekali, aż wreszcie profesor Kola pyta Lecha Kaczyńskiego czy kontynuować ekshumację. Na to odpowiedź ówczesnego ministra sprawiedliwości, a późniejszego prezydenta brzmiała- czekać aż przyjedzie rabin.

Przyjechał rabin z Nowego Jorku i krótko przyglądał się ekshumacji zwłok i kazał wstrzymać ekshumację i wyjechał, obiecując, że wróci, ale już nie wrócił. Ekipa znów czekała na decyzję o kontynuacji ekshumacji. Po pewnym czasie, gdy żaden rabin nie wracał, profesor archeolog zadzwonił do Lecha Kaczyńskiego z pytaniem, czy kontynuować. Na to późniejszy prezydent oświadczył, że należy słuchać rabinów!!!

Tak się składa, że  wyszedł na jaw poufny dotąd tzw. „Raport Koli”, będący oficjalnym opisem przebiegu ekshumacji w Jedwabnem w 2001 r. na linku: http://nczas.com/publicystyka/sommer-ujawniamy-raport-koli/

Część III.

Fragment prelekcji ks. prof. Waldemara Chrostowskiego do kapelanów wojskowych na Jasnej Górze na temat dialogu z żydami:

Dlaczego, mimo tak trudnej sytuacji, Kościół nawiązał dialog z Żydami?

O tym przesądziły trzy okoliczności.

Jedna – to sprawa wymordowania Żydów w Europie i w związku z tym, aczkolwiek cyfry się wahają, Żydzi usankcjonowali cyfrę 6 milionów i dzisiaj nie ma żadnej dyskusji nad tą cyfrą.

Każdy, kto zakwestionuje 6 milionów, jest rewizjonistą.

Jeżeli księża pojadą do Jerozolimy, to przy Ścianie Płaczu na dziedzińcu jest 6 świeczników – 6 lamp – i te 6 lamp oznacza 6 milionów.

Jakakolwiek dyskusja na ten temat jest natychmiast ucinana i niczego się nie zmieni.

 Podobnie jak niczego nie zmieniła ekshumacja w Jedwabnem. Podano 1600 – i jest to cyfra święta i koniec. Żadna ekshumacja tu nic nie pomoże. Dlaczego?

 Bo spotykają się dwa sposoby myślenia. My próbujemy w tym myśleniu o wojnie odtworzyć to, co się wydarzyło.

Próbujemy odtworzyć: kto, gdzie, kiedy, ile osób, dlaczego itd. My myślimy na sposób historyczny, chcemy odtworzyć fakty.

 Proszę księży

– dla Żydów fakty nie maja żadnego znaczenia.

Proszę to zapamiętać

– mówię to z długiego doświadczenia.

Żydów nie interesuje historia jako taka, nie mają pojęcia historii obiektywnej.

 Co ich interesuje?

 Żydów interesuje hangada o przeszłości, opowiadanie o przeszłości, a to jest zupełnie co innego.

Nie liczy się to, co się wydarzyło, ważne jest to, jak się to opowiada, zatem

– upraszczając nieco –

nie zadaje się pytania, co jest prawdziwe:

  • zadaje się pytanie,             co jest prawdziwe dla Żyda;
  • nie mówi się, co jest dobre:      mówi się, co jest dobre dla Żydów;
  • nie mówi się, co się wydarzyło: mówi się, co się wydarzyło, żeby to dobre było dla Żydów.

Otóż to jest mentalność, sposób myślenia ukształtowany przez tysiące lat.

Spotykają się ze sobą dwie mentalności. My w tym wydarzeniu o zagładzie Żydów chcemy ustalać fakty. Natomiast Żydzi wyciągają z niego znaczenie, sens, który mógłby być dla nich pożyteczny. Jeżeli fakty temu przeczą, to tym gorzej dla faktów.

W związku z tym dyskusja z nimi na temat faktów mija się w ogóle z celem i typowy przykład tego mogą znaleźć księża w licznych publikacjach „Gazety Wyborczej”. Jest to gazeta – mówię to z pełną odpowiedzialnością – w specyficznym i pełnym tego słowa znaczeniu żydowska. Od redagowania, od – powiedzmy sobie – sposobu podawania informacji, od sposobu układania informacji itd. doskonale odzwierciedla mentalność żydowską.

Posuńmy się dalej.

 Kiedy wchodziliśmy w ten dialog, a w Kościele Katolickim w Polsce następowało to w połowie 80-tych lat, sądziliśmy, że wobec tej zagłady Żydów można wykazać wrażliwość. Upłynęło co prawda 40 lat od Drugiej Wojny. Pokolenie, które było świadkiem zagłady już powoli odchodziło, ale wydawało się, że Kościół powinien powiedzieć: współcierpimy z Wami, rozumiemy Was.

Czyli myśmy pojmowali ten dialog w kategoriach etycznych, moralnych i duchowych. Bardzo szybko żeśmy zobaczyli, że te kategorie zupełnie nie interesują rozmówców.

Oni mówili o tych samych rzeczach, ale w kategoriach

politycznych, społecznych i ekonomicznych.

Kiedy więc my mówiliśmy, że współczujemy, to odpowiedź była:

„a ile można by z tego zyskać?”.

Ona nie była wręcz tak podawana, ale do tego się sprowadzała.

Niemcy w latach 50-tych i 60-tych zapłacili Izraelowi ponad 100 mld marek, dzięki czemu to państwo okrzepło, a kiedy źródło niemieckie wyschło, wtedy zaczęto szukać możliwości gdzie indziej. Oczywiście Izrael jest cały czas utrzymywany przez Stany Zjednoczone.

Roczna subwencja bezzwrotna Ameryki na rzecz Izraela wynosi w/g źródeł oficjalnych 10 mld dolarów,

  • a ponadto każdy Żyd mieszkający na terenie Ameryki jest opodatkowany na rzecz Izraela.

Więc Izrael może się rozwijać. Myśmy wielu z tych rzeczy przedtem po prostu nie wiedzieli. Obracaliśmy się w kategoriach moralnych, a te kategorie moralne były przekładane na kategorie finansowe.

 Kiedy więc zaczęliśmy mówić o współczuciu, to współczucie również w Polsce zaczęto przekładać na żądania finansowe obliczone na około 65 mld dolarów.

Zaczęto dawać do zrozumienia, że któregoś dnia ci, co współczują Żydom, muszą stać się sojusznikami w wywieraniu presji.”

Więcej czytaj na linku: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2017/02/prelekcja-ks-prof-waldemara-chrostowskiego-do-kapelanow-wojskowych-na-jasnej-gorze-nt-dialogu-z-zydami/

Comments

  1. nanna says:

    My się maksymalnie wysilamy, żeby jednak nie być „antysemitami”, a sami żydzi wcale się nie kryją z tym, jakie mają plany względem Polaków.

    Idę na łatwiznę i przytaczam to, co sami żydzi o sobie mówią. Żadnego komentarza właściwie do tego nie potrzeba, ponieważ wszystko jest jasne: oni chcą Polaków podporządkować sobie bezwzględnie, a każdy opór z naszej strony będzie bezlitośnie zwalczany przy pomocy wszelkich, dostępnych im środków.

    [tu jeszcze dodam, że przecież Hitler i cały, pozostały zarząd III. Rzeszy był pochodzenia żydowskiego, a więc w czasie II. wojny światowej żydzi mordowali żydów. W odniesieniu do Polaków sprawa wygląda inaczej – ponieważ biorąc pod uwagę żydowskie pochodzenie „nazistów” to właśnie żydzi mordowali Polaków. I może stąd taka intensywna nagonka na nas, Polaków, by tę niekorzystną dla żydów prawdę zakrzyczeć?]

    —daję fragmenty, bo całość to ok. 50 stron —

    http://swietokrzyskisztetl.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&menu=162&sub=5&subsub=137#skip_menugora

    „Po Zagładzie
    Losy wielu Żydów przez długie wieki wplecione były w dzieje Polski, a ich obecność stała się częścią wielu pejzaży miast i miasteczek. Jednak po katastrofie, jaką był Holokaust, ta sytuacja diametralnie się zmieniła.
    Podejmując się tematyki powojennych losów polskich Żydów, należałoby w pierwszej kolejności zapoznać się z autodefinicją samego pojęcia „Żyd”, a co za tym idzie – ustaleniem, kogo konkretnie możemy za takowego uważać. Jeżeli w czasach nowożytnych, kiedy nie zdefiniowano jeszcze pojęcia narodowości oraz rasy, a ludzie identyfikowani byli głównie przez kryterium poddaństwa jakiemuś władcy czy też wyznania, za Żyda uważany był ten, kto utożsamiał się z tą daną grupą społeczną, dając temu wyraz postawą i zachowaniem. Publiczne odżegnanie się od żydostwa powodowało jednak, że dany człowiek przestawał być przez otoczenie uważany za przedstawiciela tej społeczności. Mimo to w latach późniejszych, te kryteria ulegały znacznej ewaluacji, aż do patologicznych przypadków XX wieku, kiedy to samoidentyfikacja przestała już mieć znaczenie, a o przynależności do narodu żydowskiego decydowały rzekome więzy krwi, czyli pochodzenie, a w wielu przypadkach nawet domniemane pochodzenie. Dla przykładu: według niemieckich ustaw norymberskich Żydem była ta osoba, której przynajmniej trzej dziadkowie należeli do gminy żydowskiej (jej własna ocena nie miała tu żadnego znaczenia). Obecnie najwłaściwszy wydaje się powrót do sytuacji, kiedy o klasyfikacji społecznej decydowała dobrowolna przynależność do określonej grupy etnicznej lub kulturowej. Jednak i dziś możemy zaobserwować przypadki tropienia domniemanej żydowskości i nawet pełna asymilacja nie zdejmuje z człowieka „piętna” bycia Żydem czy też żydowskiego pochodzenia.
    Polska to po hebrajsku Polin, co oznacza miejsce, gdzie należy mieszkać czy też odpoczywać.
    Być może dlatego ziemie polskie aż do wybuchu II wojny światowej były jednym z największych skupisk ludności żydowskiej na świecie. To tutaj przez 900 lat bytności tworzyła się żydowska kultura, sztuka oraz myśl religijna o znaczeniu światowym. Jednak rozwój tej społeczności brutalnie przerwała wojna, podczas której z przeszło 3,5-milionowej diaspory w Polsce zginęło około 90 proc. populacji. Obecnie szacuje się, że podczas Holokaustu śmierć poniosło około 5,8 milionów Żydów europejskich, co stanowi jedną trzecią ludności żydowskiej na świecie. Znamienny jest również fakt, że dziś wiele miast, głównie we wschodniej Polsce, wymazało ze swej historii obecność żydowskich współmieszkańców, którzy niejednokrotnie stanowili ponad połowę mieszkańców danej miejscowości i przez lata zostawili tam trwały ślad. A wiele pamiątek dawnej obecności uległo dewastacji lub zostało zaadaptowanych na inne cele.
    W styczniu 1945 roku ruszyła potężna ofensywa Armii Czerwonej, która wyzwalała kolejne połacie naszego kraju i miała zatrzymać się dopiero w pokonanym Berlinie. Wypędzenie niemieckich okupantów przyniosło wytęsknioną wolność wielu milionom ludzi. Oswobodzono obozy koncentracyjne, gestapowskie więzienia oraz inne miejsca kaźni i niewolniczej pracy. Wśród ocalałych więźniów było wielu Żydów, także uciekinierów z gett, którzy po swej gehennie mogli wreszcie opuścić strychy, piwnice czy inne kryjówki. Szacuje się, że wojnę w Polsce po tzw. aryjskiej stronie przetrwało około 20 tysięcy Żydów”

    — zapamiętajmy tę liczbę: wojnę w Polsce przetrwało ok. 20 tys. żydów.—

    „Należy też pamiętać, że większość z nich była osamotniona, rozbita psychicznie po przeżytej traumie wojennej i skrajnie wycieńczona fizycznie. Byli to głównie młodzi samotni mężczyźni, bo to oni mieli na przeżycie większe szanse niż kobiety. W tej grupie demograficznej nie było praktycznie ludzi starszych oraz całych rodzin. Ocaleni jednak cały czas żyli w cieniu zagłady, w świadomości czegoś bezprecedensowego w dziejach ówczesnego świata – wymordowania całego narodu.”

    — tak, jakby Polacy nie byli przeznaczeni przez „nazistów” – czyli osoby pochodzenia żydowskiego! – na totalną zagładę. A przecież w pierwszym etapie wojny Niemcy wywozili do Auschwitz Słowian, głównie Polaków. Przed laty pewien znajomy, były partyzant AK, opowiadał mi, że gdy szły transporty z Polakami do Auschwitz, to policję kolejową stanowili głównie żydzi, wówczas jeszcze nie zagrożeni, i to oni brutalnie upychali wyłapanych w łapankach Polaków w bydlęcych wagonach i szyderczo się z Polaków naigrywali (mówił też, że na Polaków pluli, ale to przemilczmy). Tak ten AKowiec opowiadał. Sam pewnie też był żydem, bo przed wojną miał duże młyny, ale na temat swojego pochodzenia nie mówił wtedy on nic, więc tylko się domyśliłam z dalszego kontekstu. Natomiast w niemieckiej tv przed laty był program o tym, że do 1942 roku żydzi mieli w Berlinie swoje wydawnictwa a więc i gazety oraz żydowski, czynny teatr. —

    „tułający się po Polsce Żydzi stawali się łatwym celem grasujących partyzantek niepodległościowych, głównie spod szyldu Narodowych Sił Zbrojnych. W odpowiedzi na popełniane zbrodnie Centralny Komitet Żydów w Polsce (CKŻP – główna organizacja polskich Żydów) wystosował memorandum dla przebywającej w lutym 1946 roku w Polsce komisji angloamerykańskiej: „W 1945 roku zamordowano w Polsce 353 Żydów. Akty te są inspirowane i dokonywane przez reakcyjne grupy podziemne, które znajdują się w stałym kontakcie z reakcyjnym generałem Andersem we Włoszech i z resztkami byłego rządu londyńskiego na emigracji. Ta sama zbrodnicza ręka, która godzi w działaczy partii demokratycznych, oficerów Wojska Polskiego itd., prowadzi również działalność antysemicką”.
    Polskie władze, by częściowo rozwiązać problem, kierowały Żydów na Ziemie Zachodnie.”

    „W zaistniałej sytuacji było to właściwe posunięcie, gdyż Żydzi na tych rozległych i opuszczonych przez Niemców terenach zdawali się w miarę bezpieczni. Nie traktowano ich tutaj – w odróżnieniu od centralnej Polski – jak intruzów, którzy wracają i domagają się zwrotu ich zajętego majątku. Na Ziemiach Zachodnich nie było podziału na swoich i obcych, a każdy z nowych osadników, mając za sobą bagaż zwykle tragicznych wojennych doświadczeń, przybywał na te ziemie, by rozpoczynać nowe życie. Początkowo stolicą żydowskiego osadnictwa na tym obszarze został Dzierżoniów. To tutaj zaraz po wojnie powstał Komitet Pomocy Żydom z Obozów Koncentracyjnych, który udzielał najpilniejszej pomocy byłym żydowskim więźniom. A później, w miarę przypływu nowej ludności z terenów Polski oraz repatriantów z ZSRR (do końca 1946 roku zamieszkiwało tam ok. 18 tys. Żydów), utworzono Wojewódzki Komitet Żydów pod przewodnictwem Jakuba Egita. „

    „W Dzierżoniowie, zwanym niekiedy złośliwie „Żydkowem”, funkcjonowały liczne spółdzielnie żydowskie, między innymi krawieckie, szewskie, stolarskie czy elektryków, a część żydowskich osadników zajęła się rolnictwem. W ogóle spółdzielczość była mocną stroną społeczności żydowskiej, bo aż 95 proc. spółdzielni produkcyjnych Dolnego Śląska należała właśnie do Żydów.”

    — tę liczbę też zapamiętajmy: aż 95 proc. spółdzielni produkcyjnych Dolnego Śląska należała właśnie do żydów —

    „W lutym 1946 roku, zgodnie z wytyczoną przez Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej linią centralizacji państwowej, powołano żydowską Centralę Spółdzielni Wytwórczych (nomen omen) „Solidarność”. Jej zadaniem oprócz koordynowania działalności spółdzielni żydowskich było zapewnienie zamówień, zbytu, dostarczanie surowców oraz środków finansowych.”

    „Stopniowo – wraz ze wzrostem repatriacji ludności z ZSRR – rozszerzał się zakres osadnictwa. Maksymalna liczba Żydów w Polsce w okresie powojennym przypadła na lipiec 1946 roku i wyniosła 216 tysięcy osób.”

    — zapamiętajmy również: liczba żydów w Polsce w 1946 roku wynosiła 216 tysięcy.—

    „Wojewódzki Komitet Żydów przeniesiono z Dzierżoniowa do Wrocławia, tworząc zarazem komitety terenowe – między innymi we wspomnianym Dzierżoniowie, Wałbrzychu, Jeleniej Górze, Legnicy i Kłodzku. Jednostki te oprócz działalności stricte socjalno-bytowej organizowały również domy kultury, szkoły podstawowe i kursy przyuczenia do zawodu, a także lecznice, szpitale i sanatoria.”

    „Specjalną opieką starano się objąć dzieci, które przetrwały wojnę w różnych ochronkach czy pod przybranym nazwiskiem u polskich rodzin. Początkowo były one kierowane do ośrodka przejściowego w Gostyninie, a następnie – kiedy nie udało się znaleźć rodziny – lokowane w żydowskich domach dziecka. Zwykle były zbyt małe, by pamiętać swoją prawdziwą tożsamość, a ich nowi opiekunowie, często duchowni z katolickich ośrodków opiekuńczych – zważywszy na to, że dzieci te były już ochrzczone – nie kwapili się, by zwrócić je żydowskim rodzinom.”

    „Problem ten to jedna z wielu bolesnych kart ostatniej wojny i dotyczy również polskich dzieci – tych, które siłą odebrano rodzicom, wywieziono do Niemiec i oddano na wychowanie tamtejszym „wzorowym” nazistowskim rodzinom. Po wojnie w ramach PCK utworzono specjalną komisję do poszukiwania zaginionych dzieci w strefach okupacyjnych Niemiec pod kierownictwem Romana Hrabara. Polska misja spotkała się z dużym zrozumieniem we francuskiej i radzieckiej strefie, gdyż oba te kraje były również dotknięte okupacją niemiecką i administracje tych sektorów starały się ułatwić Polakom zadanie. Jednak dużo gorzej ten problem wyglądał u Amerykanów i Brytyjczyków, którzy uważali, że odbieranie dzieci, które już zżyły się z nowymi niemieckimi rodzinami, jest niehumanitarne (sic!). Anglosasów nie przekonywały argumenty, że jest to de facto legalizacja hitlerowskiego bezprawia, i ostatecznie zabroniono Polakom dalszego poszukiwania. Brytyjskie władze wydały nawet specjalny dekret, który zakładał, że pozostające w ich strefie okupacyjnej polskie dzieci mają pozostać w rodzinach niemieckich lub być przekazane do adopcji w… Wielkiej Brytanii. Ostatecznie polskiej misji udało się odnaleźć około 33 tysięcy dzieci (większość ze strefy radzieckiej) i sprowadzić do Polski. Duża część z nich powróciła do swych prawdziwych rodzin. Szacuje się jednak, że na zachodzie Europy pozostało około 170 tysięcy polskich dzieci, które w większości nie wiedziały o swoim prawdziwym pochodzeniu.”

    „W sztandarowym dokumencie nowej Polski – Manifeście PKWN – napisano: „Żydom po bestialsku tępionym przez okupanta zapewniona zostanie odbudowa ich egzystencji oraz prawne i faktyczne równouprawnienie”. Forpocztą żydowskiej samorządności w kraju było utworzenie przy rządzie lubelskim w sierpniu 1944 roku Referatu do spraw Pomocy Ludności Żydowskiej, na czele którego stanął Szloma Herszenhor. Wkrótce na bazie Referatu miał powstać koalicyjny Centralny Komitet Żydów w Polsce (CKŻP), który w następnych latach stał się głównym reprezentantem tej społeczności.”

    „Komitet cieszył się sporą autonomią, a środki na swą działalność w dużej mierze pozyskiwał z Jointu (American Jewish Joint Distribution Committee – Amerykańsko-Żydowski Połączony Komitet Rozdzielczy). Świadczyło to o stosunkowo dużej niezależności środowisk żydowskich, bo na ogół w oczach nowych władz kontakty z Zachodem były źle widziane.”

    — dolary na cele działalności komitetu żydowskiego przychodziły z zachodu i władze ludowe się temu nie sprzeciwiały. Niechby symboliczne 2 – 3 miliony dolarów dla 200 tys. Żydów mieszkających w Polsce, to duże pieniądze. Ile ich przekazywano żydom w Polsce Ludowej? – nie wiemy. Nie znamy też warunków, na jakich te pieniądze przekazywano żydom. W tym samym czasie Naród Polski pracował za miskę zupy z wojskowego kotła przy odbudowie Warszawy skrobiąc z zaprawy cegły w ruinach i mieszkając w tychże ruinach. Polacy mieli tyle, ile sami wypracowali. A więc Polacy biedowali, głodowali i marzli w zimne noce śpiąc pod gołym niebem. —

    „W lutym 1945 roku CKŻP jako główny animator żydowskiego życia społeczno-politycznego w Polsce wydał odezwę do narodu: „Zwycięska Armia Czerwona i Wojsko Polskie uwolniły również tysiące Żydów z bunkrów, lasów i obozów śmierci. Tysiące ludzi stojących latami na skraju mogiły przywróconych zostało do życia. Uratowana ludność żydowska nigdy nie zapomni pomocy, jakiej udzielili jej przyjaciele, a nieraz zupełnie obcy Polacy z narażeniem własnego życia. Nie zapomni ona również nigdy zbrodniarzy spod znaku NSZ i AK, którzy wysługując się bandytom hitlerowskim, brali czynny udział w mordowaniu bezbronnej ludności żydowskiej i zabijali partyzantów żydowskich. Na ich sumieniu krew wielu Żydów. Ludność żydowska nie zapomni, że zbrodniarze ci pozostawali w ścisłym kontakcie z »rządem« londyńskim i działali według jego wskazań”.

    — cóż więc się takiego stało, że żydzi doprowadzili 45 lat po wojnie do „obalenia komuny”? i obecnie mamy stawianie na piedestałach właśnie tych, którzy po wojnie żydów zwalczali? —

    „Po wojnie władze nowej Polski wyciągnęły rękę w kierunku ocalałych Żydów. Tacy ludzie byli im wtedy potrzebni, a to z racji znacznie lepszego od średniej krajowej wykształcenia oraz zadeklarowanej niechęci większości z nich wobec emigracyjnego rządu w Londynie i podziemia niepodległościowego. Ponadto Żydzi inaczej niż większość Polaków postrzegali nowy ustrój i stojący na jego straży Związek Radziecki. Po traumatycznych doświadczeniach II RP, gdzie byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii, a przede wszystkim po piekle Holokaustu, Armia Czerwona jawiła im się jako wybawca oraz mściciel morderców ich bliskich, dlatego też wielu Żydów chętnie zasilało jej szeregi. Ponadto antysemityzm był sprzeczny z oficjalną liną programową Komunistycznej Partii ZSRR, dlatego teoretycznie Żydzi mogli tam pełnić szereg funkcji publicznych.”

    — co to się, ludzie, dziś dzieje? – z powyższego cytatu wynika, że w II. RP żydzi byli traktowani gorzej niż Polacy, ale jednocześnie żydzi w II.RP byli lepiej wykształceni niż Polacy. I dlaczego żydzi, dla których Polska Ludowa była tak przyjazna, właśnie tę przyjazną Polskę Ludową tak bezlitośnie zlikwidowali? —

    „Tymczasem w powojennej Polsce po raz pierwszy w historii Żydzi objęli niektóre najważniejsze urzędy w państwie. Dla społeczeństwa polskiego był to szok. Nawet Maria Dąbrowska w swych „Dziennikach” pisała histerycznie: „Żyd nami rządzi! UB, sądownictwo są całkowicie w rękach żydowskich. W ciągu ostatnich dwu albo więcej lat żaden Żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi aresztują Polaków i skazują ich na śmierć. I jak tu ma się nie szerzyć antysemityzm w Polsce?”.

    — to jest ewidentna nieprawda. Wiele urzędów państwowych w II.RP zajmowali żydzi. —

    „I rzeczywiście, stereotyp Żyda, który generalnie funkcjonował w powojennym społeczeństwie, to komunista, ubek lub agent bezpieki. Polska ulica w swych lękach stawała się coraz bardziej radykalna. Jednym tchem wymieniano wpływowych Żydów, chociażby ministra przemysłu Hilarego Minca, kierującego bezpieką Jakuba Bermana, nadzorującego sądownictwo Romana Zambrowskiego, powojennego prezydenta Wrocławia Bolesława Drobnera albo sterującego rynkiem wydawniczym Jerzego Borejszę. Jednak warto podkreślić, że za swoich nie uważała ich na ogół społeczność żydowska, postrzegając wyżej wymienionych jak odszczepieńców, których całkowicie pochłonęła idea komunizmu.”

    — i co z tego, że „społeczność żydowska uważała ich za odszczepieńców” jeżeli właśnie ta społeczność odnosiła z tego największe korzyści? —

    „Niektórzy z wpływowych polityków żydowskiego pochodzenia już po zakończeniu kariery wrócili do swych korzeni i tradycji, zatajając swoją komunistyczną przeszłość. Na przykład Józef Różański (szef departamentu śledczego, brat Borejszy) spoczywa na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie, a na jego nagrobku widnieje skromny napis: „Adwokat”.
    Z końcem 1945 roku na forum Krajowej Rady Narodowej (ówczesny parlament) polskich Żydów oficjalnie reprezentowali: parlamentarzysta II RP i więzień łagrów Emil Sommerstein (utożsamiany z syjonizmem – ideą budowy państwa żydowskiego w Palestynie), bundowiec (socjalista) Leon Szuldenfrei oraz Adolf Berman związany z Poalej Syjon – partią uważaną za żydowską socjaldemokrację.”

    „Oczywiście dla tropicieli żydostwa nie ma żadnej różnicy między zdeklarowanymi przedstawicielami narodu żydowskiego a ludźmi zasymilowanymi z Polską, którzy mieli jedynie żydowskie pochodzenie. Tymczasem według oficjalnych danych z listopada 1945 roku, opierających się na kwestionariuszach osobowych pochodzących z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (UB), na 25 tysięcy zatrudnionych było tam zaledwie 438 Żydów (ok. 1,7 proc. ogółu pracowników). Natomiast pół tysiąca stanowisk kierowniczych obsadzonych było przez 67 funkcjonariuszy narodowości żydowskiej (13 proc.).”

    — no przecież to zależy, jakie resorty były żydami obsadzone. Sama liczba procentowa nic nam tu nie mówi.—

    „Żydzi, choć byli zauważalni w organach nowej władzy, wcale nie stanowili tam większości.”

    — a na jakiej podstawie mieliby tam stanowić tą większość??? —

    „Władysław Bartoszewski trafnie zauważył, że społeczność żydowska w Polsce miała w zasadzie dwa wyjścia: „Albo syjonizm, który dawał im szanse budowy jakiegoś utopijnego życia; utopią przestało to być dopiero dzięki powstaniu państwa Izrael w 1948 r. Albo komunizm, który głosił pełną równość wszystkich ludzi, wytępienie przesądów religijnych, rasowych i narodowych”. Warto podkreślić, że jednak o obliczu nowego ustroju decydowali Polacy o korzeniach nieżydowskich.”

    — cóż można powiedzieć na taką logikę? Mimo, że w polskich ministerstwach było zatrudnionych 438 żydów, to o „obliczu nowego ustroju decydowali Polacy o korzeniach nieżydowskich”? a będący w polskim rządzie żydzi byli przy tym „sprawdzonymi komunistami”? —

    „Po 1956 roku, podczas procesu destalinizacji za rządów Władysława Gomułki, wielu ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie stalinowskie zostało osądzonych, między innymi również ci pochodzenia żydowskiego: Romkowski, Różański, Anatol Fejgin (dyrektor Departamentu X MBP). A niektórzy, np. Salomon Morel (oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości), zawczasu uciekli na Zachód”

    — jak to było możliwe, że „oskarżeni o zbrodnie przeciw ludzkości” mogli znaleźć schronienie w krajach zachodnich? Co na to ich „demokracja” ? —

    „Po wojnie panował pogląd, że prawie żaden Żyd nie przeżył niemieckiej eksterminacji i w świadomości społecznej tzw. problem żydowski przestał istnieć. Ich domy zostały więc zajęte, a majątek zawłaszczony przez polskich sąsiadów. Dlatego pojawienie się nielicznych Żydów ocalałych z Holokaustu wzmogło obawy, że będą się chcieli upomnieć o swoje, a ich nieskrywana sympatia do nowej władzy tylko tę niechęć potęgowała. Inną rzeczą jest również fakt, że lata okupacji ukazały polskiemu społeczeństwu – mimowolnemu naocznemu świadkowi zagłady tego narodu – wizerunek Żyda jako obywatela drugiej lub trzeciej kategorii, za zabicie którego nie grożą żadne konsekwencje.”

    — jakie to domy żydowskie zostały po wojnie przez Polaków zajęte? Czyżby wojna te domy omijała? I skąd mieli żydzi te domy, jeżeli przed wojną byli oni – jak sugeruje to autor – obywatelami drugiej kategorii? Jeżeli ta „druga kategoria” posiadała domy, to chyba ta „pierwsza kategoria” musiała mieszkać w pałacach. A przecież nie mieszkała! No więc jak to jest? I czy ludzie po wojnie mieli koczować pod gołym niebem tylko dlatego, że jakiś dom miał przed wojną żydowskiego właściciela? I dlaczego autor używa słowa „zajmowali” jeżeli właściciela nie można było ustalić? Mieszkania w takich – i wszystkich w miarę nadających się do zamieszkania- domach przydzielała władza ludowa. Nie było to więc żadne „zajmowanie”.

    I co to znaczy „domy zajęte a majątek zawłaszczony”? – co to był za majątek? Czyżby po wojnie po Niemcach został u nas jakikolwiek żydowski czy jakiś inny majątek? Czyżby Niemcy nie byli okupantami i czy nie rabowali wszystkiego, co się dało, wysyłając łupy do Rzeszy?

    No i po co „pierwsza kategoria” ludzi, czyli Polacy z II.RP mieli by zabierać cokolwiek „drugiej kategorii” ludzi, czyli żydom? Przecież według sugestii autora żydzi byli biedni, nie mieli nic, a więc byli „drugą kategorią” w II. RP, a Polacy mieli wszystko, byli bogaci i byli „pierwszą kategorią”. Czy może należy to rozumieć jakoś odwrotnie, że ten, co miał dom przed wojną to był biedny, a ten, co go nie miał przed wojną to był bogaty?

    I co to znaczy, że „za zabicie żyda nie groziły żadne konsekwencje”? czy Polacy w czasie okupacji żydów zabijali? Czy co sugeruje tu autor?
    Za pomaganie żydom, za ich ukrywanie w polskich mieszkaniach, groziła Polakom kara śmierci z rąk Niemców. I mimo to Polacy żydów ukrywali.
    Skoro jak podaje autor, wojnę w Polsce przeżyło 20 tysięcy żydów. Czyli tylu co najmniej ukrywali Polacy przed śmiercią z rąk Niemców. Oprócz tych, których Niemcy namierzyli i zamordowali wraz z ukrywającymi ich Polakami. A to szło w dziesiątki tysięcy!
    Czyżby Polacy narażali własne życie po to, by ratować „ludzi drugiej kategorii”, czyli żydów? —

    „12 czerwca 1945 roku „Dziennik Rzeszowski” doniósł o znalezieniu w kamienicy przy ul. Tannenbauma 12 (dzisiaj Okrzei) zmasakrowanych zwłok 9-letniej Bronisławy Mendoń (ciało dziewczynki było jakoby obdarte ze skóry). Ponieważ przy tej samej ulicy mieszkał rabin Leiba Torna oraz kilkoro innych obywateli żydowskich, właśnie na nich padło podejrzenie popełnienia tej zbrodni. Miasto obiegła plotka, że Żydzi potrzebowali krwi chrześcijańskiego dziecka do swoich praktyk religijnych. Atmosfera gęstniała z każdą chwilą; zanosiło się na pogrom. W żydowskich mieszkaniach przeprowadzono nawet rewizje, a Żydów aresztowano (i to ich ocaliło!), choć w drodze na komisariat wielu z nich pobito. Podczas rewizji w mieszkaniach nie znaleziono jednak niczego, co mogłoby mieć związek z tą sprawą. Mimo to wkrótce rozpowszechniła się pogłoska, że w mieszkaniu rabina znajdują się szczątki innych dzieci. Po opuszczeniu mieszkań przez milicję splądrowano je.”

    — Zmasakrowane zwłoki dziewczynki to tragedia. I to pomijam milczeniem, ponieważ nie jest możliwe zajęcie wobec jej wymiaru jakiegokolwiek stanowiska.

    Natomiast patrząc na datę: 12. czerwca 1945 roku i czytając, że po rewizji dokonanej w żydowskich mieszkaniach Polacy te mieszkania splądrowali to zachodzi pytanie: z czego je splądrowali? Moi Rodzice po wojnie przez pierwsze lata za cały dobytek mieli praktycznie tylko to, co na sobie, czyli ubranie. Więc ja nie mogę zrozumieć, jak można było tuż po wojnie i to będąc żydem, mieć jakieś wartościowsze rzeczy. No bo i skąd? Przecież to by znaczyło, że Niemcy nie spustoszyli i nie zrabowali do zera całej Polski, a także znaczyło by to, że żydzi też nie zostali przez Niemców okradzeni ze wszystkiego. No, jak to rozumieć? —

    „Oskarżanie Żydów o popełnianie mordów rytualnych z punktu widzenia religii żydowskiej było nonsensem. Celem tych zabójstw miało być ośmieszenie krwawej ofiary Chrystusa. Polegało to rzekomo na torturowaniu, a następnie ukrzyżowaniu dziecka chrześcijańskiego, a później rytualnym spożyciu jego krwi w macy, tymczasem żydowskie prawo kategorycznie zakazuje spożywania krwi pod każdą postacią, a wszelkie pokarmy, które ją zawierają, traktuje jako nieczyste.”

    — w niemieckiej tv oglądałam program o żydach francuskich. Pokazano żydówkę mieszkająca w dużym, bogato wyposażonym mieszkaniu (nie zazdroszczę, bo takie coś to mi nie jest potrzebne, wystarcza mi to, co mam) i ona miała kuchnię „podzieloną na strefy”: na „strefę mięsną” i na „strefę nabiałową” czy jakoś tak. I miała ona naczynia kuchenne plastykowe w dwóch kolorach, przynależne kolorem do każdej ze stref. Mówiła też ona, że gdy w jajku znajduje się choćby ślad kurzej krwi, to takie jajko nie nadaje się dla żyda do spożycia. Piszę to, co zapamiętałam (mam gdzieś zapisane, ale dziś to już mam tych zapisków wiele setek, więc nawet nie szukam). A! I sztućce i może też metalowe miski to oni chodzili myć do jakiejś specjalnej rzeki.

    Czy jednakże istniały oraz istnieją mordy rytualne, tego normalny człowiek nie ma ani jak, ani czym sprawdzić. Tak uważam. —

    „Jednak właśnie to rzekomy mord rytualny był głównym powodem prowokowania antyżydowskich zamieszek i tumultów. Warto też wspomnieć, że nawet słynący z nienawiści do Żydów hitlerowscy przywódcy wśród wielu argumentów, jakie wysuwali, aby usprawiedliwić Holokaust i nadać temu procederowi naukowy charakter, nigdy nie podnieśli tezy o żydowskich mordach rytualnych, gdyż najprawdopodobniej taki argument spotkałby się z wyśmianiem ze strony innych Niemców.”

    — nie wiemy, na czym tak naprawdę polegała ta nienawiść „hitlerowców” do żydów. Wiemy, że w dwa lata po rozpoczęciu II. wojny światowej polityka Niemiec wobec żydów uległa zmianie i żydzi byli masowo mordowani, co poświadczają także Polacy. Ale powoływać się w przypadku mordów rytualnych na „hitlerowski” autorytet to niepoważne. Niemcy w czasie II. wojny nie tylko takie rzeczy robili, czy to w obozach śmierci czy w „laboratoriach badawczych”.

    Tak samo jak powoływanie się na Niemców w przypadku „zbrodni w Katyniu”, o której Polaków Niemcy poinformowali w czasie trwania okupacji Polski, czyli w czasie trwania łapanek, masowych egzekucji na Polakach wykonywanych przez Niemców, gdy 20 tysięcy rozstrzelanych na raz Polaków nikogo na świecie nie szokowało. A tu okazało się, że „dobry okupant” jest „przerażony” „zbrodnią” w Katyniu i o tej „zbrodni” informował podbity Naród Polski. Tak, jakby Polakom mało było nieszczęść doznawanych z rąk Niemców i powinni dodatkowo kierować uwagę na „zbrodnie dokonywane przez sowietów”. —

    „Dwa miesiące po wydarzeniach w Rzeszowie antyżydowskie wystąpienia miały miejsce w kulturalnej stolicy Polski, czyli w Krakowie. Tam również po mieście krążyły niczym niepotwierdzone plotki o rytualnych mordach chrześcijańskich dzieci, których pod osłoną nocy mieli dokonywać miejscowi Żydzi. Pojawili się nawet rzekomi świadkowie, którzy w centrum Kazimierza (dzielnica żydowska), przy ul. Szerokiej, jakoby widzieli pomordowane dzieci. W efekcie 11 sierpnia 1945 roku przed synagogą Kupa przy ul. Miodowej, gdzie odbywało się nabożeństwo, zebrał się tłum wrogo nastawionych krakowian. W kierunku żydowskiej bożnicy leciały groźby, obelgi i kamienie. Nagle jeden z Żydów uczestniczących w modlitwach wybiegł z synagogi i potarmosił jednego z wyjątkowo agresywnych wyrostków – harcerza Antoniego Nijakiego. Tenże młokos podniósł wtedy larum, że Żydzi chcą go zamordować, i to było bodźcem do dalszych tragicznych wydarzeń. Tłum wtargnął do bożnicy i pobił znajdujących się tam Żydów. Zdemolowano też zabytkowe wnętrze, a sprzęty wyniesiono na ulicę i podpalono. Dalej zamieszki przeniosły się na całą dzielnicę Kazimierz, gdzie plądrowano żydowskie sklepy i demolowano mieszkania. Pobitych Żydów milicja zwoziła dorożkami do szpitala miejskiego przy ul. Łazarza, ale tam – jak zeznawali poszkodowani – również nie mogli się czuć bezpiecznie. Personel szpitala okazywał im wrogość, a rannych nazywał „żydowskim ścierwem, które trzeba teraz ratować, mimo że oni pomordowali polskie dzieci”.
    Spokój w mieście zaprowadziły przybyłe dopiero wieczorem liczne oddziały milicji, funkcjonariuszy UB oraz żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zatrzymano blisko 150 napastników (w tym 40 milicjantów, którzy również brali udział w zajściach!). Jedyną potwierdzoną oficjalnie ofiarą śmiertelną pogromu była 56-letnia Róża Berger, która wróciła do rodzinnego Krakowa po wyzwoleniu z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Zginęła od kuli, jaka przeszyła drzwi jej mieszkania.”

    „1 lipca 1946 roku w Kielcach, syn miejscowego szewca, dziewięcioletni Henryk Błaszczyk, uciekł z domu i pojechał do oddalonej o dwadzieścia kilometrów wsi Pielaki, gdzie mieszkała jego babcia, a także kilku najbliższych kolegów. Dwa dni później Henio wrócił do domu obładowany owocami i oświadczył rozgniewanemu ojcu, że… został porwany przez Żydów. 4 lipca Walenty Błaszczyk zabrał syna i w towarzystwie sąsiada udali się na posterunek milicji. Kiedy przechodzili koło Komitetu Żydowskiego przy ul. Planty 7, mały Henio powiedział, że właśnie w tym budynku wraz z kilkoma innymi chłopcami był jakoby przetrzymywany w piwnicy. Wskazał również na przechodzącego przypadkowego Żyda w charakterystycznym zielonym kapeluszu, że to on podstępnie zwabił go do tego budynku. Następnie cała trójka tę wersję opowiedziała na komendzie. Posterunkowy sierżant Zagórski wysłał patrol milicji w celu zbadania sprawy i polecił również zatrzymać Żyda w zielonym kapeluszu, którym okazał się Kalman Singier.
    Zaniepokojony całą sytuacją doktor Seweryn Kahane – przewodniczący miejscowego Komitetu Żydowskiego – przyszedł na komisariat w celu wyjaśnienia sprawy. Zdumiony oskarżeniami zaznaczył, że w żydowskim budynku nie było nigdy żadnej piwnicy, gdyż znajduje się on na grząskim podłożu tuż nad rzeką Silnicą i oczywiście nigdy nie były tam przetrzymywane żadne dzieci. Tymczasem wysłani na miejsce milicjanci, zamiast wyjaśnić całą niedorzeczność, tylko zaognili sytuację. Przed Komitetem Żydowskim szybko zgromadził się tłum kielczan (według różnych relacji od 500 osób do 3 tysięcy) domagający się ukarania „Żydów – morderców polskich dzieci”. Wydawać by się mogło, że cała sprawa znajdzie jednak szczęśliwy finał, bo wprowadzony do budynku Henio nie potrafił wskazać miejsca, gdzie był rzekomo przetrzymywany, i został nawet zbesztany przez jednego z milicjantów za prowokowanie zamieszek, jednak… tłum stanął w obronie dzieciaka. Niespodziewanie na miejsce przyjechał samochód UB w celu zbadania sprawy, co spotęgowało jeszcze agresję. Zgromadzeni próbowali przewrócić samochód ubowców i wystraszeni funkcjonariusze odjechali.
    W obleganym budynku znajdowało się dwudziestu Żydów, którzy zabarykadowali drzwi i schronili się na drugim piętrze. Kiedy przyjechało wojsko, Żydzi myśleli, że przyszło ocalenie, jednak żołnierze niespodzianie zaczęli strzelać do okien i wtargnęli do budynku, a wraz z nimi rozhisteryzowany tłum. Według zeznań świadków późniejszego procesu kieleckiego, doszło wówczas do makabrycznych scen – ludzi wywlekano z budynku i bito, również kamieniami i kolbami karabinów, a niekiedy do nich strzelano. Dwie kobiety wyrzucono przez balkon, a następnie je dobito.
    Dantejskie sceny przy ul. Planty rozgrywały się przez półtorej godziny. Później na miejsce dotarł zdyscyplinowany oddział wojska. Z miejsca tragedii odepchnięto napastników, a zabitych i rannych wrzucono na ciężarówki i wywieziono w bezpieczne miejsce. Jednak agresja tłumu nie zmalała, a fala tragicznych wydarzeń przeniosła się na ulice miasta. Atakowano nawet ludzi jedynie wyglądem przypominających Żydów. Do pogromców przyłączyli się robotnicy Huty Ludwików, którzy przerwali pracę i uzbrojeni w łomy pobiegli bić znienawidzonych Żydów. Teraz centralnym punktem dramatu stał się kielecki dworzec kolejowy, gdzie Żydów wywlekano z przejeżdżających przez miasto pociągów. Nieszczęśników kamienowano i dobijano metalowymi prętami.
    Pogrom kielecki był ostatnim zbiorowym mordem dokonanym na Żydach w Europie. Oficjalna wersja mówi o 42 ofiarach śmiertelnych, lecz w rzeczywistości trudno ustalić precyzyjną liczbę, gdyż tego dnia mordowano również na innych stacjach kolejowych świętokrzyskich miast. Do tragicznego bilansu należy dodać przeszło sto osób ciężko rannych, z czego wiele zostało trwałymi kalekami (utrata wzroku, sprawności fizycznej lub powikłania po ciężkich urazach głowy).”

    — tu mamy przykład, że powinniśmy zachować spokój i nie dawać się wciągać w żadne prowokacje, niezależnie od tego, z czyjej inicjatywy i w czyim interesie. Uczestnicząc w pogromach i „wymierzaniu sprawiedliwości przez tłum” niczego nie rozwiążemy, a przeciwnie. —

    „Niedługo po pogromie kieleckim nielegalnie opuściło Polskę około 60 tysięcy Żydów, czyli 1/4 polskiej diaspory. Rząd w Warszawie dawał ciche przyzwolenie na po kielecką emigrację.”

    — dlaczego autor twierdzi, że „rząd w Warszawie dawał ciche przyzwolenie na […] emigrację”? Przecież bez paszportów albo „wilczego biletu” nikt z Polski wyjechać nie mógł i to wcale nie dlatego, że nie mógł Polski opuścić, ale głównie dlatego, że żaden kraj by kogoś bez ważnych dokumentów nie wpuścił. Więc by taka emigracja mogła mieć miejsce, to wcześniej na drodze dyplomatycznej musiano ustalić jej przebieg i zasięg. —

    „Największy po wojnie pogrom żydowski w Europie, jaki miał miejsce w lipcu 1946 roku w Kielcach, tylko uświadomił wielu Żydom, że w Polsce nadal nie mogą czuć się bezpiecznie. Odsuwając na bok wszelkie polityczne aspekty tego tragicznego wydarzenia, główna jego przyczyna narodziła się z wielkiej nienawiści, zakorzenionej od lat w sercach i umysłach wielu Polaków,”
    […]
    — no, to jak chcieliby żydzi to rozwiązać? Czy wyrwać te „porażone antysemityzmem serca Polaków” i wszczepić im inne? Czy może wygonić z Polskich ziem wszystkich Polaków nastawionych „wrogo” do żydów? Więc jak to miałoby w praktyce wyglądać? Na moje oko to tak, że jedni Polacy, ci „nie antysemici” mieli by „wychowywać” przy pomocy różnych środków przymusu i represji innych Polaków, tych niechętnych żydom, a to wszystko po to, żeby żydzi u nas mogli czuć się „bezpieczni” – bez żadnych działań ze strony samych żydów, by relacje z Polakami poprawić poprzez korektę żydowskiej polityki wobec Polaków, z którą to polityką Polacy nie chcą się zgodzić, bo uważają ją dla siebie za niekorzystną.

    Osobiście nie czuję żadnej nienawiści do jakichkolwiek żydów.

    Dziwię się, że oni we wszystkim doszukują się tej nienawiści. I gdy tak uparcie jej szukają, no to ją w końcu znajdują, nawet, jeśli jej tam nie ma. Bo co to w końcu za wielka sztuka krzyczeć „łapaj złodzieja” samemu kradnąc?

    Judaizm był religią objawioną. Co z niej zrobili sami żydzi – widzimy na własne oczy. I jest to dla żydów najtragiczniejsze.

    Chrześcijaństwo było religią objawioną. Co z niej zrobili chrześcijanie – również widzimy na własne oczy. I jest to dla samych chrześcijan najtragiczniejsze.

    Islam był religią objawioną. Co zrobili z niej muzułmanie – też dziś widzimy na własne oczy. I jest to dla samych muzułmanów najtragiczniejsze.

    Wnioski niby oczywiste, ale jakoś trudne do zaakceptowania. No to widać musi się jeszcze wydarzyć trochę nieszczęść, by ludzie zrozumieli, co to jest życie, co to jest religia i do czego powinna ona służyć, a do czego w żadnym razie nie.

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Odnośnie komentarza ważniejsze uwagi, zwłaszcza do cytowanych fragmentów:
      Po pierwsze – liczba Żydów w Polsce nie wynosi 20 tysięcy czy 200 tysięcy, lecz co najmniej 4 miliony. Taką liczbę Żydów zarejestrowanych w Światowym Kongresie Żydowskim podał w publicznej telewizji były dyrektor Teatru Żydowskiego – Szymon Szurmiej. Jeśli podał liczbę zarejestrowanych, to jaka liczba Żydów nie zarejestrowała się ? Ta liczba dowodzi, że liczba pomordowanych Żydów była znacznie mniejsza. Po I wojnie światowej Żydzi też nagłaśniali liczbę 6 milionów zabitych Żydów.
      Po drugi – w związku z powyższym, należy postawić pytanie: dlaczego Żydzi ukrywają się pod polskimi nazwiskami ( np. Mazowiecki, Warszawski, Wojewódzki i wiele nazwisk szlacheckich itp). Jeśli Żydzi mieliby uczciwe zamiary wobec Polaków to nie ukrywaliby swojego pochodzenia.
      Po trzecie – wszystkie ważniejsze stanowiska obsadzane są w Polsce przez Żydów, pod polskimi nazwiskami, szczególnie dominują w zawodach prawnych, medycynie i ekonomii. Według hrabiego Potockiego – wśród rządzących jest tylko 25 % Polaków.
      Po czwarte- o pogromie kieleckim jest napisana nieprawda, taka sama jak o Jedwabnem. Pogrom nie tylko kielecki był prowokacją zorganizowaną przez Żydowskie NKWD z żydowskim UB, po to m.in. aby zmusić Żydów do wyjazdu do Izraela oraz zrobić nagonkę światowej prasy na Polskę i Polaków, którym się coraz bardziej nie podobała dominacja Żydów we wszystkich strukturach władzy.

      Tyle uwag podstawowych, szczegółowych byłoby znacznie więcej.

  2. nanna says:

    Jeszcze jeden – istotny według mnie – fragment:
    link jak powyżej

    „Jednym z pierwszych takich konfliktów była kwestia zdefiniowania, a następnie upamiętnienia zbrodni w Jedwabnem. W lipcu 1941 roku polscy mieszkańcy tej podlaskiej miejscowości zamordowali 340 swoich żydowskich sąsiadów.”

    — podana liczba zamordowanych: 340 osób —

    „Wprawdzie w maju 1949 roku przed sądem w Łomży odbył się proces osób biorących udział w pogromie i zapadły nawet wyroki, ale pomimo bezspornych winnych w latach PRL ustawiono w Jedwabnem pomnik z napisem: „Miejsce kaźni ludności żydowskiej. Gestapo i żandarmeria hitlerowska spaliła żywcem 1600 osób. 10 VII 1941 roku”.

    — tu mamy liczbę zamordowanych: 1600 osób. —

    „Po 1989 roku sprawa zbrodni w Jedwabnem na nowo odżyła – głównie za sprawą książki Jana Tomasza Grossa pt. „Sąsiedzi”. Ostatecznie w 60 rocznicę tych wydarzeń podczas ceremonii przed pomnikiem ofiar prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział: „Z powodu tej zbrodni winniśmy błagać o przebaczenie cienie zmarłych i ich rodziny; każdego skrzywdzonego. Dzisiaj, jako człowiek, jako obywatel i jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, przepraszam. Przepraszam w imieniu swoim i tych Polaków; których sumienie jest poruszone tamtą zbrodnią (…)”.

    !!!!! Postawa ta spotkała się ze sprzeciwem wielu prawicowych środowisk, m.in. braci Kaczyńskich.!!!!!

    Generalnie zjawisko antysemityzmu, które w Europie odchodzi we wstydliwie skrywaną przeszłość, w Polsce przetrwało, i to głównie w umysłach niektórych prawicowych polityków oraz za murami katolickich świątyń. Posiłkując się tezą socjologa profesora Ireneusza Krzemińskiego, można założyć, że „ten, kto prezentuje postawy antysemickie, w 90 proc. przypadków wyznaje też narodowo-katolickie przekonania o specjalnym wybraństwie narodu polskiego i prawie na pewno jest zwolennikiem PiS, ziobrystą albo zwolennikiem skrajnego ruchu narodowego”.

  3. fiesta says:

    Komentarz „fiesta”

    Prosze zapoznac sie z polecanym materialem ponizej:

    JEDWABNE GESZEFTY – 10 lipca 2001r
    https://www.youtube.com/watch?v=GcP4tmZTl-E

    JEDWABNE – ŻYDOWSKIE KŁAMSTWA i zmowa milczenia ZDRAJCÓW Polski
    https://www.youtube.com/watch?v=nwpMUsdCMf4

    Jedwabne – ostatni świadek
    https://www.youtube.com/watch?v=uUnT29NDDsQ

    JEDWABNE – ŚWIADEK HISTORII
    https://www.youtube.com/watch?v=sajQZyiGP7Y

    Jedwabne – Naoczni Świadkowie
    https://www.youtube.com/watch?v=lkZbvgi2CLY

    Historyk prof. J.R.Nowak: 100 klamstw J.T.Grossa o zydowskich sasiadach i Jedwabnem
    http://jerzyrnowak.blogspot.ca/2016/07/caa-prawda-o-jedwabnem.html

    Historyk dr Ewa Kurek: Jedwabne – Anatomia Kłamstwa
    https://www.youtube.com/watch?v=M5OLLO4e7e4

    Płonąca stodoła. O Jedwabnem na spokojnie Artur Janicki (reżyser)
    https://www.youtube.com/watch?v=QuFAsDLzWb0

    Jedwabne – pytania i wątpliwości. Wykład Leszka Żebrowskiego
    https://www.youtube.com/watch?v=biBg3iwIyBc

    Dodatkowe informacje:

    Biskup R.Markowski ma wypisane swoje pochodzenie na twarzy – patrz strony:
    http://archwwa.pl/aktualnosci/biskupi-z-warszawy-nowymi-przewodniczacymi-rad-episkopatu/
    oraz
    http://archwwa.pl/personalia-w-archidiecezji/ksieza-biskupi/bp-rafal-markowski/

    W naglasnianiu klamstw o Jedwabnem glowna role odegrali tacy Zydzi, jak:

    L.Kieres – byly prezes IPN (specjalista od prawa gospodarczego) , ktory bezczelnie zaklamywal historie Polski i Polakow oraz oskarzal Polakow o „antysemityzm”.

    A.Kwasniewski – syn zydowskiego zbrodniarza z NKWD i UB Zdzislawa Stolcmana, ktory pelniac funkcje prezydenta Polski zalatwial zydowskie interesy lokalne i globalne w pierwszej kolejnosci.

    L.Kaczynski (Kalkstein) – byly prezes SN, a pozniej prezydent „Judenlandu” (tam gdzie kiedys byla Polska), ktory sprzedal Polske Brukseli a nastepnie zamienial ja w Judenland poprzez wprowadzanie poganskich obyczajow swoich pobratymcow ze zmijowego plemienia.

    W.Bartoszewski – „profesor” bez doktoratu i wyjatkowa szuja, ktora opluwala Polakow w czasie pelnienia funkcji ministra w MSZ.

    A.Michnik (Szechter) – kanalia, ktora bezczelnie falszuje historie Polski i Polakow jak jego pobratymiec J.T.Gross (autor paszkwilu „Sasiedzi”).

    ZYDO-BISKUPI w Polsce, ktorzy poparli klamstwa swoich zydowskich pobratymcow i falszywie oskarzaja Polakow o zbrodnie na Zydach.

    Zydowskie HIENY z zydowskich organizacji w Polsce, USA, Izraelu i Europie zachodniej, ktore probuja wyludzic odszkodowania od Polski i Polakow za zbrodnie, ktore popelnili NIEMIECCY ZYDZI NA ZYDACH przy wspoludziale ZYDOW z USA i Anglii oraz ZYDOW KOLABORUJACYCH Z NIEMIECKIM I SOWIECKIM OKUPANTEM POLSKI w czasie II wojny swiatowej.

    Jezus Chrystus o Zydach:

    „Weze, plemie zmijowe…” – Mat. 23:33

    „Wy z ojca diabla jestescie…” – Jan 8:44

    POZNAJ ZYDA
    http://suwerennosc.com/archiwum/viewtopic.php?f=35&t=496&sid=a42d0f716d4088d2575357be5ed84e28

Wypowiedz się