Czy to możliwe, że technologia 5G prowokuje rozprzestrzenianie się koronawirusa ?

W swojej przełomowej książce o elektryczności i życiu, „The Invisible Rainbow” (ang. niewidzialna tęcza), Arthur Firstenberg śledzi upiorny związek między pojawieniem się czterech nowych technologii a poważnymi epidemiami grypy w 1889, 1918, 1958 i 1968.

Hiszpanka, 1918

Najbardziej godna uwagi jest słynna epidemia hiszpanki z 1918 roku, która zabiła ponad 20 milionów ludzi na całym świecie. Ta epidemia tak naprawdę zaczęła się w amerykańskich bazach wojskowych mniej więcej w tym samym czasie, kiedy wojsko USA uruchomiło nowy rodzaj komunikacji bezprzewodowej.

Między 1917 a 1918 zbudowali oni największą na świecie sieć radiową. W międzyczasie grypa zaczęła rozprzestrzeniać się w błyskawicznym tempie w obrębie baz wojskowych, zarówno w kraju, jak i za granicą, oraz na statkach wyposażonych w potężne bezprzewodowe nadajniki.

Jak tylko oddziały i sprzęt bezprzewodowy trafiły do teatru europejskiego podczas I Wojny Światowej, epidemia choroby wybuchła na całym kontynencie.

Wpływ technologii bezprzewodowej na naturalne pole elektryczne Ziemi

Gdy grypa zarażała miliony ludzi szybciej, niż jakakolwiek choroba do tej pory, wielu naukowców zaczęło kwestionować teorię zakaźnego wirusa. Badania nie zdołały jednoznacznie wykazać, czy wirus hiszpanki (H1N1) był naprawdę roznoszony przez zarazki, czy coś innego.

Firstenberg i inni przedstawili teorię o tym, że bezprzewodowe i inne pola elektryczne mogły zmienić elektryczny charakter atmosfery ziemskiej. Rdzeń elektryczny ziemi wytwarza pole elektromagnetyczne naszej planety, które wysyła fale elektromagnetyczne na zewnątrz do jonosfery, gdzie odbijają się one z powrotem na ziemię i okrążają cały glob.

W swoim stanie naturalnym, Ziemia wytwarza pole magnetyczne o wartości 500 mG o częstotliwości około 7,83 cykli na sekundę. Jak się okazuje, drastyczne zmiany elektryczne w atmosferze ziemskiej mogłyby zaburzyć tę równowagę natury elektrycznej planety.

Czy taki szok dla naturalnego pola elektrycznego Ziemi mógłby obudzić uśpionego wirusa w ludziach i zwierzętach? W końcu wszyscy jesteśmy istotami elektrycznymi. Kiedy jesteśmy zdrowi, 50 bilionów komórek w naszym organizmie operuje przy mocy o wartości około 70 mV.

Czy to możliwe, że nowe sygnały bezprzewodowe amerykańskiego wojska, które nagle pojawiły się na całym globie, zapoczątkowały nienaturalną aktywność elektryczną w już wysoce naładowanej elektrycznie jonosferze?

I jakie skutki mogło to spowodować w chemii naszego organizmu, który polega na delikatnej równowadze elektrycznej?

Epidemia grypy z 1889 roku

Firstenberg łączy także epidemie grypy w 1889 z pewną innowacją elektryczną. Tym razem chodzi o szybką rozbudowę linii kolejowej pod napięciem w Stanach Zjednoczonych. Aż do 1888 roku w Stanach istniało tylko ok. 72 km zelektryzowanej kolei. Potem, w przeciągu zaledwie jednego roku, ta sieć zwiększyła się do 1609 km.

Te fale o bardzo niskiej częstotliwości mogą podróżować tysiące kilometrów, odbijając się od jonosfery i podróżując po całym świecie z prędkością światła. Tego samego roku wybuchła epidemia grypy, sięgając jednocześnie tak oddalone od siebie miejsca, jak Grenlandia, Uzbekistan i Północna Alberta (Kanada). Następnie bardzo szybko pojawiła się w jeszcze bardziej odmiennych miejscach, takich jak Filadelfia, Australia, i Bałkany.

W czasach, kiedy nie było jeszcze transportu lotniczego, wydawało się niemożliwe, że choroba zakaźna mogła przemieścić się tak szybko do tak wielu pozornie niepowiązanych miejsc.

Grypa staje się corocznym fenomenem

Pod koniec 1889 roku liczba zgonów wyniosła ponad milion na całym świecie. Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, iż do tamtej pory wybuchy grypy były stosunkowo rzadkim zjawiskiem.

Minęło wówczas prawie 30 lat od ostatniego wybuchu grypy w Anglii. Firstenberg sugeruje, że od 1889 roku grypa zaczęła pojawiać się wśród ludzi każdego roku.

Systemy obrony przeciwrakietowej a grypa azjatycka z 1958

Teraz przenieśmy się do 1958 roku. W samym centrum Zimnej Wojny, Stany dopiero co zakończyły budowę najpotężniejszego i najbardziej rozbudowanego systemu obrony przeciwrakietowej, jaki świat kiedykolwiek widział. Setki stacji radarowych o dużej mocy, które wytwarzały sygnały o wartości 1350 MHz i zawierały radary dopplerowskie, pracujące z mocą większą niż 1 kW, nagle zaczęły emitować nienaturalne poziomy promieniowania mikrofalowego.

Problem polegał na tym, że wszystkie te sygnały mikrofalowe odbijały się od jonosfery i powracały na ziemię. Ziemska powłoka elektryczna działa jak rezonator, który wyłapuje całą tę aktywność elektryczną i wysyła ją z prędkością światła do wszystkich zakamarków planety.

Podczas rozbudowy amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej, w Chinach pojawiła się grypa azjatycka. Ostatecznie liczba zgonów sięgnęła 4 milionów na całym świecie. Naukowcy przypisywali tę grypę wirusowi H2N2, który, jak uważano, był pochodzenia ptasiego.

Więc o co chodzi?

Czy grypę wywołują uśpione wirusy, które zostają nagle aktywowane przez zakłócenia elektryczne w atmosferze?

Czy, jak się powszechnie uważa, jest ona przenoszona przez wirusy występujące u ptaków lub w drobiu, które jakimś sposobem dostają się do ludzkiej populacji?

Jak się okazuje, być może obie teorie są prawdziwe.

Układ odpornościowy osłabiony przez bezprzewodowe promieniowanie

W 2013 roku profesor z Washington State University, dr. Martin Pall, opublikował przełomowy artykuł pt.: „Electromagnetic fields act via activation of voltage-gated calcium channels to produce beneficial or adverse effects” (ang. pola elektromagnetyczne działają poprzez aktywację bramkowanych napięciem kanałów wapniowych, wytwarzając korzystne lub niekorzystne skutki).

Ten artykuł pokazuje, w jaki sposób zmiany elektryczne w kanałach jonowych mogą prowadzić do chaosu w organizmie, w tym do szybkiego wzrostu wolnych rodników i nadmiernej ilości jonów wapnia.

Nadmierne jony wapnia (elementy o ładunku elektrycznym) mogą być toksyczne. Typowe objawy to nudności, zmęczenie, bóle mięśni i problemy ze skupieniem się.

Przypomina grypę?

W międzyczasie rozprzestrzenianie się wolnych rodników wywołuje stan zapalny, wpływa na system nerwowy, i osłabia układ odpornościowy.

Jeśli zarówno Pall, jak i Firstenberg mają rację, nagłe rozprzestrzenianie się grypy jest czymś więcej niż tylko ekspozycją na powodującego chorobę wirusa.

Choć wirus rzeczywiście istnieje, może on być zarówno aktywowany, jak i ulec przyspieszeniu pod wpływem zmian w środowisku elektrycznym. Takie zmiany osłabiają odpowiedź odpornościową na wirusy i sprawiają, że nie jesteśmy w stanie ich zwalczać.

Czerwone i niebieskie kropki reprezentują instalacje 5G w Chinach i Korei Północnej. Jasnoróżowym kolorem zaznaczono regiony, w których rozprzestrzeniał się koronawirus. Mapa została wykonana przez niezależnego badacza, który połączył w jedno mapę rozmieszczenia 5G w Chinach z mapą wybuchu Covid-19, obie pobrane w dniu 26 lutego 2020 roku. Należy wziąć pod uwagę, że została ona oszacowana w oparciu o informacje, które były wówczas dostępne, i ma jedynie sugerować, że powinniśmy rozpocząć poważne badania, które przyjrzą się zależności między zasięgiem występowania Covid-19 a lokalizacji infrastruktury 5G. Jeśli koronawirus pojawia się w miejscach, gdzie rozmieszczona została technologia 5G, ta informacja będzie miała kluczowe znaczenie dla zdrowia publicznego.

Technologia 5G
To prowadzi nas do 5G, czyli piątej generacji bezprzewodowej technologii komórkowej, która wytwarza sygnały o niezwykle wysokiej częstotliwości, gwałtownie narażając ludzi na zwiększone promieniowanie. Poziom częstotliwości tej nowej technologii może być dużo, dużo razy wyższy niż obecne standardy sieci bezprzewodowych.

Wybitny fizyk, Maxwell Planck, wykazał, że poziom energii w źródle elektrycznym jest proporcjonalny do jego częstotliwości. Dlatego też 5G wywrze znacznie większy wpływ na biologię człowieka, niż jakakolwiek inna technologia.

Tak więc, czy to zbieg okoliczności, że Wuhan w Chinach, wiodące “Smart City”, jest jednym z pierwszych miast, które wprowadziły nadajniki 5G, okazał się być źródłem epidemii koronawirusa?

Cóż, jeśli nadal wątpisz w związek między technologią 5G a koronawirusem, rzuć okiem na powyższą mapę przedstawiającą lokalizację głównych instalacji 5G w Chinach i główne wybuchy koronawirusa w tychże miejscach.

Być może teoria Firstenberga, łącząca grypę z technologią bezprzewodową, nie jest wcale aż tak naciągana. 

Tłumaczenie: Aleksandra Kotlęga

Źródło: manhattanneighbors.org

Opublikowano za: https://dobrewiadomosci.net.pl/40055-czy-to-mozliwe-ze-technologia-5g-prowokuje-rozprzestrzenianie-sie-koronawirusa_/

Od Redakcji KIP:

Ocenzurowana i przemilczana wiedza genialnego polskiego uczonego ks. prof. Włodzimierza Sedlaka, zawarta m.in. w książce HOMOelektronikus i innych, ma w  dziedzinie biologii organizmu ludzkiego i medycyny charakter przełomowy.

Jego odkrycia dla wymienionych dziedzin wiedzy i nie tylko, mają większe znaczenie, niż Kopernika o sferach niebieskich. Ale „kapłani” religii farmaceutyczno-medycznej oraz w zakresie biologii i zoologii, w dalszym ciągu opierają się na fundamentalnych dogmatach, takich samych jak w Średniowieczu, że ” ZIEMIA JEST PŁASKA, A KTO CHCE IŚĆ DO KOŃCA ZIEMI, TO WPADNIE DO PIEKŁA” !!!

Comments

  1. marcin says:

    Nie dajecie się robić w jajo?
    Ta wiadomość przypomina trochę doniesienia Ewy Paweli, co w Niezależnej Telewizji politruka Zagórskiego informowała swoje wierne owieczki (i barany) że profesor z Paryża potrafi przesyłać wirusy pocztą. Elektroniczną. Ile z tych owieczek (i baranów) w to uwierzyło?
    Typowa dezinformacja obliczona na ogłupienie złych i występnych gojów. Manipulacja faktami. W XIX wieku było mnóstwo epidemii zwłaszcza w brudnych i biednych miastach Stanów Zjednoczonych. Na 1889 rok trzeba spojrzeć z perspektywy dziesięcioleci. A co z radarami? Nie wyniszczyły Anglików w czasie premiery tej technologii podczas 2WŚ? Gdzie pojawiły się choroby będące skutkiem wprowadzenia telefonii komórkowej 1G, 2G, 3G? Kiedy i gdzie zabijała grypa czy inne choróbska związane z premierą telewizji?

    Założę się że ten gościu Firstenberg wieczorami zmienia się w jaszczurkę i spędza noce w luksusowym terrarium.

  2. marcin says:

    Tezy Firstenberga to bełkot. Sądząc z życiorysu w Wikipedii ten człowiek spełniał się w roli zawodowego prowokatora, prowokatora u hipisów. Firstenberg nie jest ani fizykiem, ani lekarzem ani biologiem, tylko „aktywistą”. Wypowiadam się o tej personie dość zdecydowanie bo kiedyś poznałem podobnych łachmytów w dość egzotycznych okolicznościach. Firstenberg to zawodowy rewolucjonista, wykorzystujący w swojej działalności dar hucpy (chucpy?), odpowiednik św Jacka Kuronia czy santo subito Adama Michnika.

    O tym że on pisze brednie możemy się przekonać porównując jego tezy z dostępną literaturą naukową. Przekartkowałem, bo raczej nie przeczytałem, książkę naukową traktującą o magnetobiologii, dokładnie: „Magnetobiology, Underlying Physical Problems” Vladimira Binhi z 2002 roku (http://en.bookfi.net/book/1085443).

    Autor zebrał setki różnych badań przeprowadzanych na świecie i spróbował dokonać podsumowania niekorzystnych skutków biologicznych wynikających z ekspozycji na fale EM.

    Wiemy że fale EM stosowane w telekomunikacji nie wywołują grypy czy objawów grypy, a wiemy to z ogólnie dostępnych danych, chociażby tych z XXI wieku (wyżej także dla Polski). Wiemy to, bo ta menda Firstenberg nie potrafiła przeprowadzić żadnego uprawdopodobnienia swoich tez.

    To co pisze Binhi oczywiście nie napawa optymizmem, ponieważ różne częstotliwości, w tym te dzisiaj zaliczane do 5G, różna siła emisji fal EM, różna pulsacja, mogą bardzo negatywnie wpływać na życie biologiczne. Wobec ogromu możliwych kombinacji parametrów w postaci częstotliwości, siły fal EM i pulsacji trudno o jakiekolwiek ekstrapolacje czy przewidywania. Sprawy nie ułatwia fakt braku odpowiednich badań, nikt nie jest zainteresowany upowszechnieniem wiedzy w tej dziedzinie i do tej branży nie płyną pieniądze.

    Binhi przywoływał badania, z których wynikały niekorzystne skutki biologiczne przy jakimś (słabym) sygnale, które zanikały przy zwiększeniu siły emisji fal EM. Czyli nie ma liniowej zależności typu: silniejszy sygnał – silniejsze szkody biologiczne. Także stała emisja pewnych częstotliwości EM nie była szkodliwa, dopiero pulsacja sygnału dokonywała szkód u organizmów żywych. Te wszystkie badania to tylko pojedyncze drzewa w lesie, badań jest mało i wiemy że fale EM są szkodliwe, ale w jaki sposób, to w dużym stopniu szara strefa.

    Miałkość tez tego prowokatora jest szczególnie widoczna dopiero w porównaniu z profesjonalną literaturą naukową.

Wypowiedz się