Hektary ziemi zaczną wracać do przedwojennych właścicieli? Powrót jaśnie pana…

Reprywatyzacja 1Do środy wydawało się, że reforma rolna jest nie do podważenia przez dawnych właścicieli, którzy w latach 1944–1948 potracili swoje dobra w sposób dużo bardziej krzywdzący niż warszawscy kamienicznicy dekretem Bieruta. źródło: ShutterStock

Ponad 1700 dusz. Szkoła, przedszkole, bank, kościół, cmentarz parafialny, ośrodek zdrowia, biblioteka publiczna. Cała podwarszawska miejscowość wróciła do dawnych właścicieli, hrabiowskiej rodziny Grocholskich. Po warszawskich kamienicach przyszła pora upomnieć się o dawne majątki ziemskie. Teraz rozpoczęła się walka o unieważnienie reformy rolnej.

Wyrok, który zapadł w środę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, jest precedensowy. Mieszkańcy Michałowic zwrócili się do sądu z wnioskiem o unieważnienie decyzji byłego ministra rolnictwa i rozwoju wsi w rządzie Donalda Tuska – Stanisława Kalemby. Uznał on nieważność reformy rolnej w przypadku tej gminy. Nakazał przywrócić prawo własności spadkobiercom dawnych właścicieli, z czym mieszkająca tam ludność nie mogła się pogodzić. Sąd jednak nie uznał ich wątpliwości. Stwierdził, że wszystko jest w porządku, i orzekł, że dziedzicowi wszystko należy się jak psu zupa.

Dwa lata temu każdy obywatel Michałowic, będącej sypialnią, ale też zielonymi płucami stolicy, otrzymał pismo od hrabiego Henryka Grocholskiego. Hrabia informował, że właśnie odzyskał ziemie należące przed wojną do jego przodków, bezprawnie odebrane rodzinie przez komunistów. Na ludzi padł blady strach, bo nie wiedzieli, co pismo oznacza. Przecież mieszkają w swoich domach, sami je budowali albo kupili w dobrej wierze. Mają wpisaną do ksiąg wieczystych własność hipoteczną, istnieje rękojmia niewzruszalności tych ksiąg, a tu nagle jakiś hrabia mówi, że to jego.

Wójt Michałowic Krzysztof Grabka zwołał zebranie. Po raz pierwszy widział taką frekwencję – stawiło się sto procent dorosłej populacji gminy, w tym wielu prawników, od których oczekiwano wyjaśnień, czy takie roszczenia są zasadne. Ktoś zażartował, że teraz pewnie będą chłopami pańszczyźnianymi, zmuszanymi do danin na rzecz hrabiego. W środę 21 września 2016 r. dowiedzieli się, że to wcale nie był żart, a daniny są jak najbardziej realnym zagrożeniem.

Hrabia Henryk Grocholski herbu Syrokomla jest adwokatem, a jednocześnie prezesem Związku Szlachty Polskiej. Jego prawą ręką, sekretarzem związku jest książę Hubert Massalski, specjalista od odzyskiwania nieruchomości w Warszawie, wieloletni współpracownik znanego kolekcjonera kamienic, Marka M. Książę Massalski odzyskał kamienicę Pod Sowami na Okrzei, Francuską 30, stara się o Krakowskie Przedmieście 63 i 65, gdzie już się zameldował. Henryk Grocholski zaś odzyskał Hotel Europejski, który skutecznie oszpecił szklaną nadbudówką, a teraz przejmuje 136 ha gruntów niegdyś rolnych, obecnie zabudowanych przede wszystkim prywatnymi willami. Trudno powiedzieć, czym jeszcze zajmuje się Związek Szlachty Polskiej, ale „odzyskiwanie” należy chyba do priorytetów władz szlachetnej organizacji. Ma ona zresztą siedzibę w monumentalnym, przedwojennym budynku na ulicy Hożej, odzyskanym przez mec. Jana Stachurę, wielce zasłużonego w aferze reprywatyzacyjnej. W tym samym gmachu mieści się też firma Nobilis Partners, kancelaria adwokacka zajmująca się restytucją mienia, której założycielem i współwłaścicielem jest hrabia Grocholski.

Do środy wydawało się, że reforma rolna jest nie do podważenia przez dawnych właścicieli, którzy w latach 1944–1948 potracili swoje dobra w sposób dużo bardziej krzywdzący niż warszawscy kamienicznicy dekretem Bieruta. Znacjonalizowano wszystkie majątki o powierzchni przekraczającej 50 ha, wygoniono arystokratów z ich dworków, dworów i pałaców, a jako dodatkową karę za dawne gnębienie chłopów wprowadzono zakaz zatrzymywania się w ościennych powiatach. Ziemia częściowo została rozdana bezrolnym i małorolnym chłopom, a reszta stała się własnością Skarbu Państwa. Z kamienic jednak nikt nikogo nie wyrzucał. W swoich domach dawni właściciele mogli mieszkać, a nawet na ich wnioski wpisywano w księgach wieczystych, że mają prawo dożywocia. Ziemianie zostali potraktowani okrutnie.

Rozdane grunty wcale nie były podarowane tak do końca. Przez dziesięciolecia rolnicy spłacali przejętą po parcelacji ziemię, która została wyceniona według zysków, jakie można z niej osiągnąć w ciągu roku. Płatność rozkładano na raty. Niechby ktoś dzisiaj spróbował rolnikom odebrać ziemię, w pocie czoła uprawianą już przez kilka pokoleń, którą dziadkowie spłacili co do grosika! W ruch pójdą kosy, widły i inne narzędzia rolnicze. Dlatego nikt dotąd nie myślał o reprywatyzacji dawnych majątków ziemskich. Aż pojawił się kazus Michałowic.

Młody, zdolny adwokat Henryk Grocholski, tytułujący się hrabią, tak długo przekonywał wysokich rangą urzędników Ministerstwa Rolnictwa w rządzie Donalda Tuska, że w Michałowicach nacjonalizacja odbywała się z rażącym naruszeniem prawa, aż w końcu mu uwierzono. Na czym miało polegać to naruszenie? Otóż jeszcze przed wojną rodzina Grocholskich wydzieliła część działek i sprzedała je prywatnym nabywcom. Inne działki też zostały wyodrębnione i przygotowane do sprzedaży. Cały majątek został poszatkowany, a poszczególne kawałki nie przekraczały 50 ha, czyli nie powinny podlegać nacjonalizacji. Wybitni prawnicy kiwali głowami nad słusznym rozumowaniem hrabiego, wreszcie przyznali mu rację. Ówczesny minister rolnictwa Stanisław Kalemba złożył podpis pod decyzją unieważniającą nacjonalizację sprzed siedemdziesięciu lat.

Mieszkańcy Michałowic na ogół pracują w pobliskiej Warszawie. Trawę na przydomowych trawnikach koszą kosiarkami i nikt nie zamierzał kosą bronić swojej hipotecznej własności. W sposób cywilizowany zamierzali dochodzić swoich praw w sądzie. Powoływali się między innymi na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 12 maja 2015 r., wymuszone przez Radę Europy, która pod groźbą kar domagała się ujednolicenia prawa i ograniczenia czasu na podważanie wyroków i decyzji administracyjnych do 10 lat. Orzeczenie zostało prawidłowo opublikowane, tyle że w ferworze walki o Trybunał Konstytucyjny zapomniano o nim i nie wprowadzono korekt do obowiązujących ustaw. Tak więc hulaj dusza, prawa nie ma.

Wojewódzki sąd administracyjny na środową rozprawę ze zbiorowego powództwa mieszkańców Michałowic przygotował salkę, w której pomieścić się mogło 60 osób. Przyjechało ponad półtora tysiąca ludzi. Partia Razem zorganizowała pikietę przed sądem i też zabiegała o uczestnictwo w procesie, by patrzeć sądowi na ręce. Sąd jest niezawisły w swoich decyzjach i żadnych nacisków się nie boi. W mig odrzucił pozew jako niezasadny, nie uwzględniając większości argumentów użytych przez prawników reprezentujących mieszkańców. Panu hrabiemu należy się 136 ha. Koniec. Kropka. Nawet tak oczywista oczywistość jak to, że przodkowie hrabiego aktami notarialnymi sprzedali przed wojną część działek, które teraz ponownie wróciły do spadkobierców, nie wzbudziła zainteresowania wysokiego sądu.

Hrabia Grocholski nie zamierza michałowickich willi zamieniać w czworaki. Deklaruje, że nie będzie nikogo wywłaszczał ani wyrzucał z domu. Wystarczy mu tylko odszkodowanie od gminy. Około półtora miliarda, jak wyliczyli jego doradcy, specjaliści od wyceny nieruchomości. Roczny budżet gminy wraz z przyległymi Komorowem i Opaczą jest niższy od tego roszczenia. Ale gdyby opodatkować każdego obywatela, włącznie z noworodkami, niedużą kwotą, 40 zł, to dałoby radę spłacić roszczenie i uwolnić mieszkańców gminy Michałowice od hrabiego.

Kilka dni temu w prasie pojawiła się informacja, że Centralne Biuro Antykorupcyjne wkroczyło do warszawskich sądów administracyjnych celem zweryfikowania wyroków, jakie w nich zapadały w związku z warszawską reprywatyzacją. Sędziowie są niezawiśli, chronieni immunitetami, nigdy nie ponosili żadnej odpowiedzialności za wydane w imieniu Rzeczypospolitej wyroki. To Rzeczpospolita – czytaj: podatnik – odpowiada za błędy sędziowskie, więc włos nikomu z głowy nie spadnie.

Agenci CBA mogą sobie biegać po sądzie, a sprawy czekają na rozpatrzenie i życie musi toczyć się dalej utartymi torami. Nie było żadnych instrukcji, że coś się zmieniło, że trzeba brać pod uwagę interes społeczny. Żadnej dobrej ani złej zmiany. Konstytucja wyraźnie mówi o świętym prawie własności, więc sąd robi, co może, by orzekać zgodnie z konstytucją.

Działania hrabiego Grocholskiego docenia nie tylko sąd, lecz także sam prezydent III RP. Na internetowej stronie Związku Szlachty Polskiej można znaleźć informację o odznaczeniu dwóch prominentnych przedstawicieli naszej arystokracji Brązowymi Krzyżami Zasługi za działalność społeczną. Ordery zostały wręczone w Pałacu Prezydenckim 22 czerwca 2016 r., o czym informuje Monitor Polski pod pozycją 574. Dokument podpisał prezydent RP Andrzej Duda.

Zaszczytu dostąpili radca prawny hrabia Michał Niemirowicz-Szczytt, rzecznik prasowy Związku Szlachty Polskiej, oraz mecenas hrabia Henryk Grocholski, prezes polskiej szlachty.

O nominację dla nich zabiegał jesienią ubiegłego roku Jacek Kozłowski, były już wojewoda mazowiecki z nominacji Donalda Tuska. Podkreślał wybitne zasługi obu panów w działalności społecznej. Czy w Michałowicach?

 Nie ulega wątpliwości, że tamtejsza społeczność nigdy jeszcze nie była tak zintegrowana, tak aktywna, tak wspierająca się wzajemnie, jak przez ostatnie dwa lata. Wróciły solidarnościowe hasła i klimaty ze stanu wojennego, gdzie ludzie spiskują po domach, czytają ustawy i rozporządzenia, studiują kodeksy, politykują i jednoczą się w obronie swoich domów.

Wcześniej przerabiali to mieszkańcy domów przejmowanych przez Marka M. Emeryci, staruszki o kulach, chorzy biegali na manifestacje i blokady eksmisji. Dużo ruchu na świeżym powietrzu, poczucie wspólnoty, ciągła gonitwa myśli aktywizująca komórki mózgowe. Świetny program dla seniorów. Następnym odznaczonym przez prezydenta Krzyżem Zasługi za działalność społeczną powinien być Marek M. (nazwisko i adres znane redakcji).ⒸⓅ

Autor:

Ewa Andruszkiewicz

24 września 2016, 08:45

WYBRANE KOMENTARZE

Antonio(2016-09-24 10:03)

Czy te durnie naprawdę chcą obudzić Jakuba Szelę ? W Warszawie i okolicy takie „reprywatyzacje” się udają bo tu mieszkają ludzie bez ikry o pańszczyźnianej mentalności co pracują w korporacjach, ale w innych rejonach kraju, po czymś takim doszłoby do rozruchów i mogłoby być groźnie dla „hrabiów”. Proszę brać te tytuły w cudzysłów, bo są one w Polsce nielegalne.

eeee(2016-09-24 11:22)

A potomkowie chłopów pańszczyźnianych mogą liczyć na jakieś odszkodowanie?

Konrad(2016-09-24 10:02)

To są chyba jakieś mega jaja. ..

omen(2016-09-24 12:00)

Polska paranoja jest tzw. immunitet sędziowski. Ta grupa ludzi jest dosłownie nietykalna wydadzą wyrok, jaki im się żywnie podoba w im RP i… reszta społeczeństwa łącznie z politykami mogą im naskoczyć. W tym artykule pokazany jest łańcuszek towarzystwa wzajemnej adoracji od PO do PiSu, czyli do obecnej kancelarii prezydenckiej. Szaraczku nie znasz dnia ani godziny kiedy Hrabia zapuka do twojego domu, żeby ci go odebrać i twoje hektary. zwiń

Koncepcja ukształtowana przy ośmiorniczkach(2016-09-24 11:03)

Takie sytuacje doprowadzą do tego, że ludzie przestaną uznawać wyroki sądów. Najzwyklej stanie się jakimś odrealnionym tworem na którego nikt nie będzie reagował. W kwestii nadawania sobie tytułów to w moim odczuciu kompleks z domieszką upiększania historii bo jak bywało każdy wie (no ale mnie to akurat Ani ziębi ani parzy bo nie według takiego kryterium oceniam to czy ktoś jest wartościowym oceniam to czy ktoś jest wartościowym człowiekiem) . Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać o tym, że ci ludzie budowali swoją złość przez 70 lat i jakby nie patrzeć samo zagrabienie całych majątków przez komunistów było czymś bardzo podobnym do tego co dziś robią spadkobiercy (wykorzystania siły przebicia na niejasnych wręcz ideologicznych zasadach) co oznacza, że jakieś systemowe rozwiązanie być powinno. zwiń

NIE_dla_soly(niez)darności(2016-09-24 09:54)

Dziękujemy Ci soly(niez)darność !

Marian(2016-09-24 16:44)

To teraz jaśnie pan niech zapłaci odszkodowania za setki lat niewolniczej pracy na pańszczyźnie. Spadkobiercy na pewno się znajdą.

ert(2016-09-24 17:39)

Jestem goły i wesoły. Rodzina od zawsze biedna, ze wsi. Moi przodkowie boso biegali po polu Pana i odrabiali pańszczyznę. Dziś ja żądam od potomków szlachty rekompensaty za wielowiekowy wyzysk moich przodków.

kwas(2016-09-24 16:05)

Proponuję cofnąć się jeszcze dalej i oddać wszystko Kościołowi bo kiedyś był właścicielem 80 procent gruntów . Jak paranoja to już całkowita.

Piotr34(2016-09-24 18:13)

Przekret-mial MNIEJ niż 50 hektarów a „ODZYSKUJE” 136.Zamknac.

Liberałowie na latarnie (2016-09-24 23:01)

Dość już cackania się z tym wszystkim. Trzeba zrobić porządek z liberalnymi bandytami!

shrek(2016-09-25 11:18)

Ha, ha wtedy była dziesięcina 10% podatku, a teraz ile płacisz? w zamian masz koncerny, które produkują GMO od którego masz monstrualne otyłości i wszelkie choroby, zatrute powietrze, glebę i wodę. A od liberałów masz taką administrację fiskalizm itp. draństwo że każdy rolnik to by marzył o dziesięcinie. Wtedy nie było idealnie, ale teraz jest większe oszustwo, na dużą skalę.

ert(2016-09-24 18:10)

„…Jestem goły i wesoły. Rodzina…” to nie mój wpis…ale ad rem: moi pańszczyzny nie odrabiali, ale po wojnie faktycznie byli goli i umiarkowanie weseli

mirek(2016-09-24 19:11)

Jak tak dalej pójdzie to jedyną szansą będzie okupacja Polski przez Rosję. Przyjdzie Putin, hrabia dostanie kulę w łeb i po sprawie. A sędziów i innych „inteligentów” się wywali na sybir do obozów. Zwykli ludzie będą klepać biedę i historia zatoczy koło. No chyba, że sam naród weźmie sprawy w swoje ręce, ale teraz są wszyscy wygodni, lepiej gdzieś wyjechać i oficjalnie nigdy nie być na swoim  i u siebie. Skoro to i tak fikcja, to „wsjo pofig”. zwiń

DAn(2016-09-24 18:11)

No tak, własność własnością, ale czy nie dostrzegacie Państwo pewnego celowego działania? Boiska w Warszawie oddać nie można, bo to własność społeczeństwa. A drogi gminne w Michałowicach i inne tereny należące do Gminy to czyją pozostawały własnością? Oczywiście społeczną. To analogicznie były właściciel powinien od Państwa otrzymać jedynie rekompensatę a nie zwrot nieruchomości. Ktoś, kto z pewnością ma wiele do powiedzenia w tym kraju, celowo i sprytnie napuszcza nas na siebie. Skoro Państwo przejęło, to niech Państwo zapłaci. Przecież nie przejął tego Kowalski z Nowakiem. Ani posiadający akty notarialne właściciele, które to dokumenty posiadają gwarancję rzetelności Państwa Polskiego…Ale może jest tak, że jakie gwarancje takie Państwo! . zwiń·         Szlachcic wylegitymowany (2016-09-25 15:24)

barot 24.09.2016(2016-09-24 16:03)

Gdy ci grozi pańszczyzna, ból, gorączka pokaż sobie zajączka /palce rozwarte w kształcie litery V, hahahah Victory, hahahah zwycięstwo, aleście durnie odnieśli zwycięstwo, brawo Panie Hrabio.

Jan Janowski (niby-hrabia)(dzisiaj 08:09)

Proszę nie stosować w artykułach tytułów arystokratycznych. To niepoprawny merytorycznie zabieg językowy. Wszelkie tytuły arystokratyczne zostały już zniesione Konstytucją Marcową z 1921r.

Opublikowano za: http://forsal.pl/artykuly/978528,michalowice-reforma-rolna-reprywatyzacja-cale-wsie-zaczna-wracac-do-przedwojennych-wlascicieli.html

Od redakcji KIP:

Polecamy dla Dociekliwych i Samodzielnie Myślących przeczytanie  i przeanalizowanie, co najmniej zamieszczone na poniższych linkach teksty o zjawiskach gospodarczych, a w konsekwencji społecznych jakie przyniosła Polsce kolonialna transformacja ustrojowa.  Obraz, który się pojawi z połączenia wielu „puzli” w całość, będzie szokujący, zwłaszcza dla tych, którzy wierzą w kłamstwa  mendiów ( jako instrumentu w „zorkiestrowanej” propagandzie globalistów NWO), polityków, edukacji na wszystkich szczeblach, pielęgnując własne lenistwo umysłowe i zwyczajne tchórzostwo. Zalecamy czytanie i analizowanie w podanej kolejności.

Wnikliwe przestudiowanie i przemyślenie zawartych treści zaoszczędzi czytania co najmniej kilkunastu tysięcy stron, w tym zwłaszcza gazetowej „sieczki”, gdzie ważna prawda ukryta jest w mieszance wielkich kłamstw z mało ważną prawdą, która służy jedynie uwiarygodnieniu wielkich kłamstw.

Więc trzeba czytać i analizować, analizować, analizować… i wydobywać ważną prawdę na powierzchnię oraz … realizować według zasady australijskich Aborygenów: „Musisz stać się tą zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.”

Redakcja KIP

Wypowiedz się