„Dziel, skłócaj i rządź” – czyli atak Rządu PiS na Kaszubów

Atak na Kaszubów przedstawiciela Rządu Prawa i Sprawiedliwości – Wojewody Pomorskiego Dariusza Drelicha – nie przypadkowo zbiegł się obchodami 99 rocznicy  odzyskania Niepodległości przez Polskę ( o czym piszą poniższe teksty).

Istotnym, bieżącym tłem przyczynowym tej wypowiedzi są wieloletnie animozje personalne między braćmi Kaczyńskimi, a Donaldem Tuskiem i jego znajomym Prezydentem Miasta Gdańska Pawła Adamowiczem oraz nieposłuszeństwo tego ostatniego wobec abp Leszka Sławoja Głódzia i Dyrektora Radia Maryja Tadeusza Rydzyka.

Znacznie ważniejszym, historycznym tłem przyczynowym tego wystąpienia, jest polityka historyczna sił rozkładowych państwowości polskiej wobec Kaszubów, jako odpowiedź na odsłonięcie  dopiero po 72 latach,  nagrobka Augustyna Westphala ufundowanego przez władze samorządowe  – ostatniemu Komendantowi Gryfa Pomorskiego, organizatorowi i twórcy Polskiej Administracji Państwowej w latach 1918 i 1945 roku. Pomnik odsłonięto w dniu 20 listopada 2017 roku w asyście Kompanii Honorowej Marynarki Wojennej.

Naświetlimy więc syntetycznie tło: bieżące dotyczące animozji personalnych i nieposłuszeństwa wobec rządzącej partii klerykalnej oraz historyczne związane z polityką historyczną wypychania Kaszubów z Państwowości Polskiej.

Bieżącym tłem zasygnalizowanych przez Wojewodę Gdańskiego kierunków polityki Państwa, na wzorach m.in. Sanacji i Piłsudskiego/Becka w II RP, jest wojna struktur radiomaryjnych księdza Tadeusza Rydzyka i jego protektora abp Leszka Głódzia z Prezydentem Miasta Gdańska Pawłem Adamowiczem, który był przyjacielem abp Tadeusza Gocłowskiego i bliskim znajomym Donalda Tuska od zarania III RP.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz jest od pewnego czasu frontalnie atakowany z następujących przyczyn:

  • pełni nieprzerwanie funkcje Prezydenta Miasta Gdańska od 20 lat wygrywając w demokratycznych wyborach, ponieważ posiada niekwestionowane sukcesy,
  • odmówił oddania abp Głódziowi terenów  postoczniowych  Stoczni Gdańskiej pod budowę wymyślonej przez niego Bazyliki,
  • w sporach abp Głódzia z wyznawcami katolicyzmu, Prezydent Miasta Gdańska  popierał protesty parafian nowopowołanych parafii przeciwko pomysłom lokalizacyjnym  i architektonicznym – powodujących olbrzymie koszty, które oczywiście mieli oni  sfinansować,
  • zbudował dwie kluczowe siedziby Muzeów dla upamiętnienia Ofiar Drugiej Wojny Światowej oraz Historii wydarzeń Sierpniowych w 1981 roku;
  • na obchodach poświęconych pamięci ofiar przesiedleń Polaków z terenów wschodnich na cmentarzu Łostowickim nieopatrznie zasygnalizował fakt rozważania kandydowania na funkcję Prezydenta  III RP.

W odpowiedzi na powyższe „grzechy śmiertelne” popełnione  przez Prezydenta Miasta Gdańska, których „ciemny naród”  nie uznał za grzechy, spuszczono z łańcucha organy ścigania.

Rozpoczęły one sprawdzać stan majątkowy Prezydenta i rzetelność składanych przez niego zeznań i oświadczeń majątkowych, w oparciu o dane zbierane przez wyznawców księdza Rydzyka, we wszystkich Urzędach Miast i Gmin , sprawdzając tym samym rozwiązania organizacyjne, które mają być zastosowane  w tzw. Lustracji Majątkowej. Niezależnie od powyższego, próbują zrobić go interesariuszem, czy beneficjentem spółki „Amer-Gold”.

Kiedy powyższe nie znalazło oddźwięku społecznego, struktury Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka w szeptankach rozpoczęły przypisywać Prezydentowi Adamowiczowi  chęć odtworzenia Wolnego Miasta Gdańska,  jako samodzielnego bytu politycznego, do którego rzekomo czynnie włączyli się Kaszubi i ich struktury istniejące od dziesięcioleci, na których bywał czasami z urzędu jako zaproszony gość.

Szerszym i powiązanym tłem powyższych wydarzeń są następujące fakty:

  • Na drugim Kongresie Kaszubskim w dniu 13 czerwca 1993 r. w Domu Technika w Gdańsku, Donald Tusk  wtedy jako Wiceprzewodniczący Zarządu Głównego Związku Kaszubów i jednocześnie pełniący funkcję Przewodniczącego Kongresu Liberalno-Demokratycznego, w swoim wystąpieniu programowym pt. „Pomorska Idea Regionalna jako zadanie polityczne” do „rozpisania go na kierunki działań i wcielania w życie”  przedstawił  swój program pełnej autonomii dla Pomorza (Kaszub), które powinno posiadać, nie tylko własny rząd, ale własne wojsko i własne pieniądze.

Na taką mowę ksiądz profesor Janusz Pasierb oraz posłowie: Szablewski i Feliks Pieczka, szefowie Wielkopolan i Górnoślązaków, oraz wielu innych delegatów Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego wyraziło swe oburzenie. Oni nie widzieli Kaszub inaczej jak w Polsce, jak i Polski bez Kaszub. Poseł Feliks Pieczka wskoczył na estradę do mównicy i powiedział:

“Oddzielenie Kaszub od Polski byłoby nie tylko przestępstwem wobec racji stanu, ale i wobec interesu Kaszub”.

Przypomniał słowa hymnu kaszubskiego: “Nie ma Kaszub bez Polonii, a Polonii bez Kaszub”[ usunięcia tego zapisu w hymnie Kaszubskim, mimo kilku prób nie udało się dokonać – red.]. Zrobiło się duże zamieszanie i wszyscy, którzy zabierali głos po Tusku w ostrych słowach potępiali mówcę, a niektórzy pytali się go, czy dobrze się czuje.

  • Wyboru Donalda Tuska na Przewodniczącego Rady Europy, posiadającego ze strony matki pochodzenie Kaszubskie.
  • Antagonizmy między Braćmi Kaczyńskimi, a Donaldem Tuskiem, w tym przypisywane jemu współsprawstwo tzw. zamachu Smoleńskiego, w którym zginął Prezydent Lech Kaczyński wraz z towarzyszącymi osobami ( w locie nie wziął udziału zaproszony przez Kancelarię Prezydenta Państwa do towarzystwa między innymi abp Głodź, minister Sikorski i inni).
  • Zajęcie przez Donalda Tuska stanowiska po stronie UE w kwestii sporów prawnych dotyczących reformy struktur Sądowniczych i Trybunalskich  III RP, pomiędzy III RP a Unią.
  • Ponadto dziennikarskie rozważania o możliwości stanięcia w szranki Donalda Tuska w kolejnych wyborach Prezydenckich III RP.

Tłem międzynarodowym są zachodzące w UE procesy  i Casusy:

  • Brexitu w Unii Europejskiej,
  • ogłoszenia autonomii  Katalońskiej i zapowiadane  Baskijskiej w Hiszpanii,
  • oraz tendencje do uzyskania autonomii przez poszczególne regiony w innych państwach UE, w tym na Śląsku w III RP.

Zestawienie powyższych okoliczności: bieżących, w tym międzynarodowych i historycznych obrazuje  powody wykorzystania obchodów 99 rocznicy odzyskania Państwowości Polskiej do zaatakowania Kaszubów. Nie przypadkowo zbiegło się to z planowanym i ufundowanym  przez władze samorządowe w Wejherowie odsłonięciem  dopiero po 72 latach,  cmentarnego nagrobka w miejsce zniszczonego przez nieznanych sprawców – Augustyna Westphala – współzałożyciela i ostatniego Komendanta Gryfa Pomorskiego, współ-organizatora i twórcy Polskiej Administracji Państwowej: w 1918 roku – wspólnie  z dr Aleksandrem Majkowskim  i innymi, a następnie w 1945 roku.

Augustyn Westphal został zamordowany przez żydowskich funkcjonariuszy UB w Wejherowie w 1946 właśnie za to, że organizował polską administrację, kiedy Polska odzyskiwała niepodległość: tak w 1918 r. jak i w 1945 r. Założona przez Kaszubów tajna organizacja wojskowa Gryf Pomorski była najmniej zinfiltrowaną przez Niemców organizacją podziemną, obok Batalionów Chłopskich, podczas II wojny światowej na obszarze Polski. Każdy jej kontakt z Armią Krajową, w tym przerzucenie Jana Nowaka Jeziorańskiego do Szwecji kończyły się „wsypami” do gestapo.

Po wojnie wielu Żydów z placówek niemieckiego gestapo pozostało i tworzyło Urzędy Bezpieczeństwa np. w Gdyni, Kartuzach, Wejherowie i wielu innych miejscowościach.

Kaszubi 1 - Kopia - Kopia (640x480)oraz podobne

Kaszubi 2 - Kopia - Kopia

Publikujemy poniżej fragmenty wypowiedzi Wojewody i odpowiedź Prof. Cezarego Obrachta-Prondzyńskiego,  prezesa Instytutu Kaszubskiego,  przewodniczącego Rady Fundacji Kaszubskiego Uniwersytetu Ludowego, działacza Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, socjologa i historyka. Ostatni tekst poświęcony jest odsłonięciu i poświęceniu nowego nagrobku por Augustyna Westphala na Wejherowskim cmentarzu.

Nie mający faktycznych podstaw atak wojewody na Kaszubów z okazji Dnia Niepodległości, a następnie ograniczenie o  18 milionów złotych subwencji na naukę języka kaszubskiego w szkołach podstawowych, po odsłonięciu pomnika Komendanta Gryfa Pomorskiego dowodzi, że propolskie i propaństwowe nastawienie Kaszubów od wielu wieków do Polski, jest nie na rękę tym siłom, obecnie dominującym w  elitach III RP , których protoplaści nie byli zainteresowani samodzielnym bytem Państwa Polskiego, a w jeszcze większym stopniu przynależnością Pomorza, Wielkopolski oraz Śląska do Polski.

Zaznaczyć należy, że :

  • W 1295 ostatni władca z dynastii Sobiesławiców panującej na Pomorzu Wschodnim – Mściwój II,  wobec braku potomków przekazał swoje księstwo w testamencie Przemysławowi II Królowi Polskiemu, który ten zapis przyjął, ale to był władca Piastowski z Piastów Wielkopolskich.
  • W 1637 roku ostatni władca z dynastii Gryfitów panującej na Pomorzu Zachodnim zaproponował Rzeczpospolitej inkorporację tego księstwa po jego śmierci przez Rzeczpospolitą – Rzeczpospolita  tej oferty nie przyjęła,  ponieważ ludność tego terenu była wyznania protestanckiego, a w Rzeczpospolitej panował król Zygmunt III Waza -wychowanek Jezuitów.
  • W 1453 Związek Miast Pruskich i szlachta Pomorska wypowiedzieli Wojnę Zakonowi Krzyżackiemu i wystąpili do Króla Kazimierz Jagiellończyka o inkorporację ziem Zakonu do Królestwa Polskiego, co od Króla uzyskali, a następnie sfinansowali z własnych środków wszystkie koszty Wojny Trzynastoletniej.
  • Za przyjęcie powyższej propozycji Król Kazimierz Jagiellończyk został przez Papieża Ekskomunikowany.
  • Po pierwszej Wojnie Światowej Kaszubi wzięli udział w Powstaniu Wielkopolskim ( jedynym w pełni udanym Powstaniu Polskim) a przedstawiciele Ludu Kaszubskiego w osobach: Antoniego Abrahama i Tomasza Rogali wraz z Romanem Dmowskim uzyskali w Wersalu decyzję przyłączenie Pomorza Gdańskiego do Polski. To wtedy właśnie ożyło wypowiedziane przez niekwestionowanego przywódcę Kaszubów – Antoniego Abrahama hasło: „Nie ma Polści bez Kaszebi i Kaszebi bez Polści” Hasło to było obecne każdego roku podczas obchodów  święta „Dni Morza”.
  • Podczas II Wojny Światowej Ludność  Kaszubska poniosła najcięższe ludzkie straty jakościowe spowodowane fizyczną eksterminacją jej inteligencji przez władze III Rzeszy.
  • Same straty duchowieństwa Katolickiego w Diecezji Chełmińskiej, obejmującej tereny zamieszkałe przez ludność Kaszubską, wyniosły  48 % stanu osobowego duchowieństwa, przy średniej strat duchowieństwa KK w skali II RP wynoszącej 18 %, a na terenach zabużańskich 10%.  Z tego w okresie pomiędzy 1 września, a 10 października 1939 roku, w diecezji Chełmińskiej  zostało zamordowanych na miejscu   3/4 ogółu pomordowanych w tej Diecezji ,  przy jedynie 5%  pomordowanych w skali całego obszaru II RP.
  • Zachowanie obecnych władz wobec Kaszubów przypomina takie samo działanie władz II RP wobec tej grupy etnicznej, kiedy traktowano ich jako obywateli gorszej kategorii, podobnie jak w okresie rządów żydokomuny w latach 1946 -1956 . Podobną grę personalną prowadzą biskupi diecezji Gdańskiej jak i Chełmińskiej, którzy absolwentów seminariów duchownych nie kierują do pracy duszpasterskiej w parafiach kaszubskich.

Redakcja KIP

 

Separatyzm kaszubski – w szafie jest trup

Wojewoda Pomorski Dariusz Drelich jeszcze nie wyciągnął z szafy najgorszego dla Pomorza i Kaszub trupa. Choć wiele wskazuje, że może to zrobić w najbliższym czasie. Co to za trup? To separatyzm kaszubski. Dodajmy: jeśli nawet w przeszłości jak najbardziej realny, to dziś już tylko rzekomy, wyimaginowany, nieżywy, martwy i schowany do szafy.

Kaszubi 3 wojewoda Drelich - Kopia (2)Dariusz Drelich, wojewoda pomorski. Dlaczego sugeruje, że na Pomorzu funkcjonują ruchy separatystyczne? Czy ma na myśli separatyzm kaszubski? Fot. Pomorski Urząd Wojewódzki w Gdańsku

Trup całkiem żywy

Z trupami często jest tak, że dopóki są one w szafie schowane, dopóty tak naprawdę ich nie ma – znaczy się, że nikomu nie zawracają głowy. Każdy wie, że coś takiego tam w tej szafie jest, ale macha ręką, bo przecież to coś w tej szafie nie ma żadnego znaczenia i wpływu.

Wyciągnięte z tej szafy, choć same w sobie zimne, martwe, anachroniczne i w sumie niegroźne, zaczyna jątrzyć i prowokować, dzielić i skłócać. Nieważne, czy rzeczywiście to coś istnieje, czy też jako trup jest bytem z tej czy nie z tej ziemi. Ważne że funkcjonuje jako temat. A to już wystarczy by siać nienawiść.

I takim trupem w szafie jest właśnie ów rzekomy separatyzm kaszubski. Wystarczy byśmy zaczęli o nim mówić, powołać go do życia jako pewną tezę, a znajdzie się taki, który rzuci pierwszy kamieniem. Za nim pójdą następni.

Tajemnicza “wspólnota polityczna”

11 listopada, podczas święta, które wszak ma łączyć i radować, wojewoda pomorski uchylił drzwi do tej szafy. Jakby chciał wszystkim pokazać – jeszcze nie wyciągać, ale pokazać znajdującego się w niej trupa.

Dariusz Drelich otwierał koncert Niepodległa 2017 w Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. Wygłosił tam swoje przemówienie. Przekonywał w nim że naród musi być stale gotowy do “chwil historycznych”. Utożsamił je z zagrożeniami wolności kraju – z sytuacjami, w których konieczna jest jego obrona. I podczas tej właśnie obrony, kluczowe znaczenie będzie miało “współdziałanie w spojonej jednością i solidarnością wspólnocie politycznej, zwanej narodem”.

Tu proponuję się zatrzymać, tylko na chwilę. Ciekawe, co wojewoda miał na myśli, mówiąc o tym, że naród to zespolona jednością i solidarnością “wspólnota polityczna”. O jaką “wspólnotę polityczną” chodzi? I co będzie, jeśli ktoś nie będzie się czuł “zespolony jednością i solidarnością”  z ową “wspólnota polityczną”?

Szanowni Państwo…

Wróćmy do przemówienia.  W końcowej jego części wojewoda pomorski Dariusz Drelich mówił tak:

Szanowni Państwo,

Warto zwłaszcza dziś przypominać każdemu z Polaków, a w szczególności każdemu z obywateli Pomorza, również temu, który nazywa siebie „przedstawicielem mniejszości etnicznej i regionalistą”, że to terytorium nieraz było przedmiotem knowań skierowanych przeciwko jedności państwa polskiego i wobec tego naszym obowiązkiem jest utrzymywanie tutaj stałej pewności własnej przynależności narodowej.

Pomorze ma prawo korzystać z pomocy państwa polskiego, lecz także ma obowiązek państwo polskie wspierać i pozostawać z nim w nieustannej jedności – tak, jak kończyna pozostaje niezmiennie częścią ciała, niezależnie od swojej specyfiki.

Samorząd jest rzeczą słuszną, ale jako oddolna organizacja administracji publicznej stanowiącej część administracji państwowej, a nie jako zaczyn separatyzmu.

Jako wojewoda pomorski chciałbym zaapelować do wszystkich obywateli Pomorza o zadumę nad swoim udziałem w tworzeniu, w zapewnianiu i w ugruntowywaniu niepodległego i suwerennego bytu państwa polskiego.

Dziś ta zaduma powinna być poświęcona naszemu udziałowi w życiu społecznego organizmu.

Kaszubi 7Mówi się o podwójnej tożsamości – kaszubskiej i polskiej. Jest jak dwa płuca w ciele – nie sposób żyć bez jednego lub drugiego… Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Samorząd jako zaczyn separatyzmu

Hmmm… O co chodzi? Dlaczego szczególnie warto przypominać kaszubskim regionalistom, że ich “obowiązkiem jest utrzymywanie stałej pewności własnej przynależności narodowej”. Że oni właśnie – według wojewody, szczególnie tej pewności nie utrzymują? I dlatego im właśnie trzeba o tym przypominać?

Analogie same się nasuwają. Kaszubi jako “element podejrzany” – przez wszystkie lata PRL-u byli tak traktowani, a w tragicznym Grudniu 1970 roku wmawiano młodym żołnierzom, że będą w Gdyni i Gdańsku strzelać do “Kaszubów i Niemców”. Nie, to niemożliwe. To chyba nie może wrócić…

Samorząd jest słuszny, ale tylko na określonych warunkach. Jest dla wojewody do przyjęcia tylko “jako oddolna organizacja administracji publicznej stanowiącej część administracji państwowej”. I niby w tym stwierdzeniu nie ma nic niepokojącego… Choć znam wielu aktywistów, którzy dyskutowaliby nad tym, czy samorząd jest częścią administracji państwowej.

Dalej wojewoda mówi: “…a nie jako zaczyn separatyzmu”.

Samorząd jako “zaczyn separatyzmu”? Co to w ogóle za pomysł? Czyżbyśmy byli świadkami narodzin nowej narracji, która posłuży takim czy innym celom politycznym? Narracji nowej, ale przecież tak dobrze znanej tu na Pomorzu, na Kaszubach?

Separatyzm kaszubski. Demon, którego uwolnić nie wolno

I tak oto uchylił wojewoda drzwi do szafy, żeby każdy mógł dostrzec tego trupa. Jeszcze go stamtąd nie wyprowadził. I pozostaje nadzieja, ze tego nie zrobi. Że w ramach dzielenia Polaków na sorty nie okaże się, że mamy na Pomorzu separatystów, którzy nie dość “utrzymują swoją przynależność narodową”, a i dziadków mieli w Wehrmachcie, którzy listę w czasie wojny podpisywali… Nie, nie wolno tego robić.

To będzie najgorsze, co wojewoda będzie mógł zrobić Kaszubom i Pomorzu. Są demony, których budzić nie wolno.

Źródło: http://magazynkaszuby.pl/2017/11/separatyzm-kaszubski-w-szafie-jest-trup/

Prof. Obracht-Prondzyński komentuje przemówienie wojewody pomorskiego

Przemówienie wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha wywołało na Pomorzu szeroki oddźwięk i liczne kontrowersje.

O sprawie pisaliśmy w felietonie: Separatyzm kaszubski – jest trup w szafie.

W skrócie: podczas uroczystości z okazji Święta Niepodległości wojewoda Dariusz Drelich wygłosił przemówienie, w którym stwierdził m.in.:

Warto zwłaszcza dziś przypominać każdemu z Polaków, a w szczególności każdemu z obywateli Pomorza, również temu, który nazywa siebie „przedstawicielem mniejszości etnicznej i regionalistą”, że to terytorium nieraz było przedmiotem knowań skierowanych przeciwko jedności państwa polskiego i wobec tego naszym obowiązkiem jest utrzymywanie tutaj stałej pewności własnej przynależności narodowej.

Samorząd jest rzeczą słuszną, ale jako oddolna organizacja administracji publicznej stanowiącej część administracji państwowej, a nie jako zaczyn separatyzmu.

Dziś publikujemy wywiad z jednym z głównych działaczy ruchu kaszubskiego.

Kaszubi 5Przemówienie wojewody pomorskiego komentuje prof. Cezary Obracht-Prondzyński. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Prof. Cezary Obracht-Prondzyński jest prezesem Instytutu Kaszubskiego,  przewodniczącym Rady Fundacji Kaszubskiego Uniwersytetu Ludowego, działaczem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, socjologiem i historykiem.

***

Czytał pan przemówienie wojewody Dariusza Drelicha…

Po przeczytaniu czegoś takiego… Pominę powiedzenie, że nie chce mi się wierzyć, bo we wszystko dziś uwierzę. Pierwsza rzecz, która się nasuwa, to jest konieczność zadania pytania – pani premier, ministrowi Błaszczakowi, ministrowi Jarosławowi Sellinowi, czy to jest oficjalne stanowisko rządu polskiego? Wypowiada się nie byle kto – wojewoda, w oficjalnym przemówieniu z okazji Święta Niepodległości, a samo przemówienie zostało opublikowane na stronach urzędu wojewódzkiego… Czy takie stanowisko jest obowiązujące w stosunku do – po pierwsze, samorządów? Po drugie – Kaszubów? Po trzecie – mieszkańców Pomorza? To jest pierwsza rzecz, którą należałoby uzgodnić.

Wygląda na to, że nie jest to przypadkowa wypowiedź, tylko przemyślane, napisane “na chłodno” przemówienie z okazji najważniejszego święta państwowego.

W takim razie mamy pełne prawo do tego, żeby – jako społeczność kaszubska, zastanowić się, jakie podjąć kroki w obliczu praktyk dyskryminacyjnych ze strony władzy publicznej. Bo inaczej tego nie można nazwać, kiedy przedstawiciel rządu w regionie stawia wielki znak zapytania o naszą lojalność wobec państwa polskiego. To jest rzecz która… Nie chce mówić, że woła o pomstę do nieba… Ale nakazuje zapytać – co będzie dalej?

Czy my – Kaszubi, stajemy się właśnie kolejną grupą gorszego sortu, grupą, na którą będzie się teraz polowało?

Gdybyśmy mieli do czynienia z jakąś wypowiedzią prywatną, ktoś coś “rąbnął”… Ale rzeczywiście, mamy do czynienia z oficjalnym wystąpieniem wojewody z okazji najważniejszego polskiego święta narodowego… To jak mam teraz traktować słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który mówi, że 11 listopada to święto wspólnotowe? Takimi wypowiedziami, jak ta wojewody, jesteśmy z tej wspólnoty wykluczani, nie tylko wykluczani, ale też piętnowani. Jest poddawana w wątpliwość nasza lojalność…

Mogę powiedzieć, że osobiście czuję się tym urażony, bo ludzie z mojego najbliższego otoczenia płacili najwyższą cenę – cenę krwi, po to, żeby być lojalnym i być w Polsce.

A tu ktoś, wojewoda, mówi takie rzeczy… To jest absolutnie niedopuszczalne, nie do zaakceptowania i przy każdej okazji będę żądał od pana wojewody, żeby te słowa odwołał i przeprosił. Bo to przemówienie jest zdumiewające, oburzające, brak słów na to, żeby wyrazić, co o tym myślę.

Słyszał pan takie wypowiedzi po 1989 roku?

Nie. Ostatni raz podobną wypowiedź słyszałem w latach osiemdziesiątych i to w bardzo nieprzyjaznych dokumentach… Jest taki znany dokument pułkownika Paszkiewicza z osiemdziesiątego ósmego roku, gdzie liderzy, wymienieni z imienia i nazwiska, cała nasza społeczność, jest opisana dokładnie w tym duchu. Były trzy zarzuty, które władza PRL stawiała nam Kaszubom, permanentnie. Trzy “zmory”: separatyzm, filogermanizm i katolicyzm.  Jak rozumiem – katolicyzmu nam dzisiaj nikt nie zarzuci, ale filogermanizm już był i nadal się przebija, wystarczy posłuchać co się mówi o Donaldzie Tusku, ale nie tylko o nim, dziadek z Wehrmachtu i inne takie historie… Jako żywo jesteśmy “ukrytą opcją niemiecką”. Teraz wchodzi na scenę druga zmora, która – wydawałoby się, przeszła już do historii.

Kaszubi 6 Prof. Cezary Obracht-Prondzyński - KopiaProf. Cezary Obracht-Prondzyński. Źródło: Uniwersytet Gdański, www.ug.edu.pl

Może to jest przygrywka do tego, co będzie się działo w kampanii wyborczej – do wyborów samorządowych?

Absolutnie tak. Mamy, powiedziałbym, lokalny wariant ogólnego przekazu, który stawia pod znakiem zapytania to, co w Polsce zrobiliśmy w zakresie samorządu.

I nie mam tu wątpliwości, że mamy do czynienia z rekonkwistą centralizmu, i to nie tylko w wymiarze instytucjonalnym, finansowym czy prawnym, ale również w wymiarze ideowym, gdzie sama zasada samorządności jest podważana jako groźna, niebezpieczna, ryzykowna, więc wątpliwa.

Choć to banał, przypomnę jednak, że jest to niezgodne z zapisami konstytucji, niezgodne z ustawodawstwem i niezgodne z czymś, do czego obecna władza tak lubi się odwoływać – z nauką społeczną Kościoła.

Słowa wojewody wpisują się w pewien dyskurs, który mamy w ostatnich dniach w Polsce i w Europie.

Tak, pojawia się demon separacji i pd razu pojawiają się przed oczami obrazy z Katalonii. Chodzi o to, żeby gdzieś tam w świadomości ludzi skleiła się Katalonia z Pomorzem czy Kaszubami.

To nie jest nic innego, jak przygotowanie rozgrywki ideologicznej, która nas czeka. Będzie się mówić, ze samorząd to jest rzecz niepewna, niebezpieczna.

I nie będzie tu pola na dyskusje o charakterze merytorycznym, bo przecież nie będziemy tłumaczyć: spójrzcie, jak Polskę odmieniły samorządy… To będzie dyskurs na poziomie ideologicznym, który mówi, że dobrą, sprawną, bezpieczną władzą, w związku z tym: jedyną władzą, jest władza centralna, która zagwarantuje, że państwo będzie trwało i wszyscy będziemy bezpieczni. To jest nie do zaakceptowania. Samorząd jest elementem struktury państwa, do tej pory nikt inaczej tego nie zadekretował i inaczej o tym nie myślał.

Być może chodzi o pewien zabieg socjotechniczny – chodzi o to, żeby wywołać zagrożenie, stworzyć wroga – w tym przypadku Kaszubę-separatystę, i w ten sposób zewrzeć szyki i wygrać wybory? Tym bardziej, że prezesem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego jest prof. Edmund Wittbrodt, polityk Platformy Obywatelskiej.

Takie zabiegi są bardzo niebezpieczne, z tego względu że dzielą. Zadaniem jest teraz podzielić mieszkańców Pomorza na tych, którzy są ryzykowni, niebezpieczni, wątpliwi… w domyśle – trzeba z nimi coś zrobić. No i tych prawomyślnych.

I to jest pierwsza rzecz, którą się wprowadza – mówi się społeczności Pomorza: “fajni jesteście, ale jednocześnie wśród was są tacy, co do których można mieć uzasadnione wątpliwości”. To ma za zadanie wprowadzić podział w obrębie samej społeczności.

Tymczasem, jeśli spojrzymy na społeczność kaszubską, i na Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, to zawsze mówiliśmy o tym, że jesteśmy normalni – w tym sensie, że jesteśmy absolutnie pluralistyczni. Są wśród nas ludzie o różnych poglądach politycznych. Mógłbym przypomnieć, że działaczem i członkiem Rady Naczelnej Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego jest pan Jarosław Sellin. Nigdy nie liczyliśmy, ilu w Radzie Naczelnej ZK-P jest zwolenników takiej czy innej opcji politycznej, a tym bardziej partyjnej. Nasze zadania są zupełnie inne. To wszystko to przykład imperializmu polityki partyjnej, która wkracza na każdy obszar, i stara się go zawłaszczyć i narzucić różnym obszarom życia społecznego swoją własną, partyjną, logikę.

Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie i ruch kaszubski będzie musiał się z tym zmierzyć.

Jestem pewien, że sobie z tym poradzimy. My, Kaszubi przeżyliśmy Bismarcka, sanację, PRL w różnych odsłonach, demokrację… Damy sobie radę. Mieliśmy do czynienia nie z takimi, jak wojewoda Drelich, z wieloma sekretarzami, wojewodami, senatorami, starostami… I z tym wojewodą także sobie poradzimy. Pan Drelich nas nie zastraszy.

Wojewoda odniósł się w swoim przemówieniu nie tylko do ”regionalistów” ale też użył – w odniesieniu do samorządu jako takiego, określenia “zaczyn separatyzmu”.

Z naszej perspektywy, taka postawa, jaką wyraził wojewoda Drelich, jest kompletnie nie do zaakceptowania, od początku istnienia ZK-P mówiliśmy, że naszą ideą jest idea Rzeczpospolitej samorządnej i jako środowisko zaangażowaliśmy się bardzo mocno w budowanie samorządów. Mamy różne krytyczne uwagi dotyczące samorządności w ogóle i samorządowców w szczególe, jednak uważam, że to była jedna z najlepiej przeprowadzonych reform w Polsce po 1989 roku. Jakakolwiek próba jej odkręcenia jest nieakceptowalna. A narracja etniczna mająca na celu stygmatyzowanie nas, to jest w ogóle… Nie do przyjęcia. Wracają demony separatyzmu i mi to przypomina, jako żywo, paskudną epokę PRL-u. Był taki wicewojewoda Brancewicz, który przyszedł na zjazd ZK-P w 1986 roku i zwrócił się do nas z dokładnie takim samym przemówieniem, jak przemówienie Dariusza Drelicha. Zacytowane jest jakby słowo w słowo. Potem z nim porozmawialiśmy, poznaliśmy się lepiej, okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem, przeprosił, wszystko się wyprostowało. Mam nadzieję, że również wojewoda Drelich zechce – łaskawie, ze swojej wysokości, spotkać się z naszym środowiskiem, i posłuchać nas. Może zrozumie ten region, którym stara się zawiadywać. Może również i on okaże się bardziej otwartą i rozumną osobą. Bardzo bym tego chciał.

Bo najgorsze co nas może spotkać to ideologiczne zacietrzewienie podlane ignorancją. To naprawdę prowadzi do bardzo niebezpiecznych skutków.

Kaszubi 4 - Kopia - KopiaPrzemówienie wojewody pomorskiego komentuje prof. Cezary Obracht-Prondzyński. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Źródło: http://magazynkaszuby.pl/2017/11/przemowienie-wojewody-pomorskiego/

Odsłonięcia i poświęcenia nowego nagrobku por Augustyna Westphala

Ostatni dowódca „Gryfa Pomorskiego”, przedwojenny starosta powiatu morskiego, zakatowany przez UB porucznik Augustyn Westphal doczekał się wreszcie godnego pomnika. Dotąd na jego nagrobku na wejherowskim cmentarzu nie było nawet krzyża.

Uroczystości rozpoczęły się od przypomnienia życiorysu ostatniego dowódcy Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”. Po tym wprowadzeniu wystąpił chór „Harmonia”, założony jeszcze w latach trzydziestych właśnie przez Augustyna Westphala.

Po występie goście udali się na cmentarz, gdzie poświęcono nowy pomnik nagrobny porucznika i oddano cześć jego pamięci.

Po wojnie Augustyn Westphal wrócił do Wejherowa, gdzie z powrotem objął urząd starosty powiatu morskiego. Liczył, że jako osoba publiczna będzie mógł zdziałać więcej i będzie mniej narażony na represje. Mimo to, aresztowano go i poddano ciężkiemu śledztwu. Zmarł w kilka dni po opuszczeniu więzienia, z powodu odniesionych na przesłuchaniu urazów. Między innymi z tego powodu komunistyczne władze starały się, aby został całkowicie zapomniany.

Na nowym nagrobku poprawiono błędne daty narodzin i śmierci porucznika Westphala. Umieszczono także informację kim był i jak zginął ostatni dowódca „Gryfa”.

Publikacja: 23 listopada 2017, 18:26

Źródło: https://gdansk.tvp.pl/34933489/odsloniecia-i-poswiecenia-nowego-nagrobku-por-augustyna-westphala

 Życiorys Komendanta Gryfa Pomorskiego

 Augustyn Westphal – pracował w starostwie morskim. Prezesował chórowi Harmonia, był kuratorem Szpitala Powiatowego pw. NMP przy ul. św. Jacka. Podczas okupacji przystał do Gryfa Pomorskiego. W 1944 r., objął funkcję komendanta naczelnego tej organizacji. Po wojnie został aresztowany i osadzony w kazamatach UB przy ul. Kopernika. Był torturowany: musiał godzinami stać w lodowatej wodzie. Zmarł w szpitalu 28 września 1945 r. Jego mogiłą opiekuje się Urząd Miasta Wejherowa.

Comments

  1. joel says:

    [Benjamin Fulford] Amerykańskie wojsko deklaruje stan wojenny podczas gdy przestępcza działalność Departamentu Sprawiedliwości, FBI została obnażona

    https://meditation539.wordpress.com/2017/12/06/benjamin-fulford-amerykanskie-wojsko-deklaruje-stan-wojenny-podczas-gdy-przestepcza-dzialalnosc-departamentu-sprawiedliwosci-fbi-zostala-obnazona/

Wypowiedz się