Latające dziki. Tajemnice ASF

We wsi Wygnańce w powiecie chełmskim znaleziono martwego dzika.  I nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że ciało zwierzęcia wisiało wysoko na drzewie. Zupełnie jakby został zrzucony z lecącego nisko helikoptera. Tak przypuszczają miejscowi rolnicy i myśliwi. Mieszkańcy powtarzali też, iż pomimo wysokich temperatur, zwierzę było zamrożone. Co ciekawe, świadkowie mieli widzieć nad lasem czarny helikopter przed tym, gdy w lutym 2014 r. znaleziono na drodze dwa dziki z przypadkami ASF – blisko granicy z Białorusią. Czy to tylko teoria spiskowa, czy przyczynek by sprawą na poważnie zainteresowały się polskie służby kontrwywiadowcze?

Afrykański pomór świń zaatakował już blisko pół Polski. Odnotowano go w kilku województwach u ponad 2535 dzików i stwierdzono ponad 165 ognisk wśród świń. Z tego powodu wybijane są całe stada zdrowych świń. Tak było chociażby w dużej hodowli w gminie Orla (Podlaskie), w której utrzymywano ponad 5,9 tys. świń i gdzie stwierdzono ognisko ASF.

Choroba niszczy też małych rolników, dla których hodowla trzody chlewnej jest czasami jedynym źródłem utrzymania. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Zdaniem Piotra Walkowskiego, prezesa Wielkopolskiej Izby Rolniczej „wszyscy hodowcy świń w całej Polsce boją się ASF”. Afrykański pomór świń uderza w bezpieczeństwo i gospodarkę kraju.

Ograniczenie hodowli świń powoduje odcięcie społeczeństwa od najnaturalniejszej ścieżki do pozyskania żywności – czyli „od chłopa”, istotnej zwłaszcza w czasach kryzysu. Odcina polską wieprzowinę od perspektywicznych azjatyckich rynków i bardzo dużych pieniędzy.
Zaś polskich konsumentów skazuje na mięso wyprodukowane w sposób przemysłowy w tuczarniach na kilkadziesiąt tysięcy sztuk całkowicie odizolowanych od naturalnych warunków. Jedzenie takiego mięsa na pewno nie wyjdzie nam na zdrowie.
Skuteczna walka z ASF

W 2013 r. Polska ulokowała się  na trzecim miejscu w rankingu największych w Unii Europejskiej eksporterów wieprzowego mięsa. Więcej od naszego kraju na rynki spoza UE sprzedawały tylko Niemcy i Dania. Ponad połowa żywca i wieprzowiny z UE  trafiła na rynki azjatyckie. Wśród krajów, do których eksport wieprzowiny z UE rósł najszybciej, były Chiny. Niestety już w lutym 2014 r. eksport wieprzowiny z Polski okazał się o 14 proc. mniejszy niż przed rokiem. Powód? Wykrycie na terenie Polski wirusa afrykańskiego pomoru świń. Zakaz importu polskiej wieprzowiny wprowadziła Unia Celna (Białoruś, Rosja i Kazachstan). Z powodu wirusa zmniejszył się również wywóz na Ukrainę (o 89 proc.), do Japonii (o 41 proc.), Korei Południowej (o 31 proc.) i Chin (o 19 proc.). Polski rząd z udziałem PSL jednak nie poddał się tylko podjął efektywne działania zaradcze zakończone sukcesem.  Nawet w ocenie NIK, działania organów państwa podejmowane w celu zabezpieczenia Polski przed wystąpieniem ASF, ostatecznie zmniejszyły ryzyko rozprzestrzeniania się tej choroby.

Stwierdzono wówczas, że sytuacja epizootyczna w zakresie ASF na terytorium Polski wyraźnie pokazuje, że przyjęta strategia okazała się skuteczna. Dzięki działaniom MRiRW, Inspekcji Weterynaryjnej, jak i innych zaangażowanych w zwalczanie ASF służb, instytucji i organizacji oraz producentów rolnych, udało się ograniczyć występowanie tej choroby jedynie do małej części województwa podlaskiego. Niezależnie, jak bardzo ktoś chciałby skrytykować rząd PO i PSL, obiektywnie trzeba przyznać: dobrze poradził on sobie z problemem ASF.

Za „dobrej zmiany” wirus rozlał się po kraju

Opozycja, wśród której brylowało PiS nie szczędziła mu wtedy zajadłej krytyki. Dziś jako rządzący zupełnie sobie nie radzą w ASF, o czym dobitnie świadczą zastraszające liczby nowych ognisk pomoru. Za ministra Jurgiela zamiast gasnąć – pomór świń rozlał się po kraju Nowe przypadki wstrzymują negocjacje i utrudniają dostęp do światowych rynków.

Z powodu pojawienia się ASF w Polsce, wiele krajów pozaunijnych wstrzymało import polskiej wieprzowiny, m.in. Chiny, które były jednym z najbardziej obiecujących rynków. Tylko w 2016 do Chin z państw UE sprzedano 1,86 mln ton wieprzowiny, czyli prawie 63 proc. więcej niż w 2015 r.

Nowe przypadki oddalają perspektywę wznowienia polskiego eksportu. Przepisy Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt (OIE) mówią, że wznowienie handlu może nastąpić nie wcześniej niż po roku od zwalczenia choroby. Dodatkowo kraje azjatyckie nie uznają wobec Polski zasady regionalizacji. Embargo na import wieprzowiny nałożone jest więc na całą Polskę, a nie na obszar, na którym stwierdzono występowanie ASF. Jednym z głównych powodów odwołania b. ministra Krzysztofa Jurgiela była właśnie nieskuteczność w walce z ASF.

Dalsze rozprzestrzenianie się w kraju choroby u świń domowych spowoduje nie tylko straty dla producentów wieprzowiny. Importerzy z innych krajów będą prawdopodobnie na wszelki wypadek rezygnowali także ze sprowadzania polskiego drobiu, mięsa wołowego i cielęcego. Zła sława może również zaciążyć także na innych produktach jak owoce i warzywa, nawet jeśli dziś komuś te obawy wydają się na wyrost, czy pachną absurdem. To wszystko spowoduje wielki wyłom w polskiej gospodarce i wielomiliardowe straty. Nie wolno dopuścić, by polski przemysł rolno-spożywczy, który jest sercem polskiej gospodarki został pokonany przez ASF, gdyż  wszyscy na tym stracimy.

W całym kraju wprowadzono obowiązkową bioasekurację.  Od 28 lutego 2018 roku weszło w życie rozporządzenie ministra rolnictwa w sprawie środków podejmowanych w związku z wystąpieniem ASF. Wprowadziło ono wiele obowiązków dla hodowców trzody chlewnej w całym kraju.

Wśród obowiązków znalazł się m.in. nakaz karmienia świń wyłącznie paszą zabezpieczoną przed dostępem zwierząt wolno żyjących, prowadzenie rejestru pojazdów i przyczep służących do przewozu świń, które wjeżdżają na teren gospodarstwa.

Rolnik musi również w taki sposób zabezpieczyć chlewnię, aby uniemożliwić dostęp do niej zarówno zwierzętom wolno żyjącym, jak i domowym, w tym psom i kotom.

Jeżeli trzoda chlewna utrzymywana jest w systemie otwartym, wówczas rolnik musi zabezpieczyć wybieg dla świń podwójnym ogrodzeniem o wysokości wynoszącej co najmniej 1,5 m, związanym na stałe z podłożem (na podmurówce lub z wkopanymi w ziemię krawężnikami).

Czy to wszystko wystarczy, żeby pokonać ASF? Wątpliwe, a potwierdza to historia i geografia.

Trochę historii i geografii ASF

Według oficjalnych źródeł choroba został odkryta w 1903 r. w RPA. Po raz pierwszy opisano ją, gdy w 1921 r. pojawiła się w Kenii. Później na długi czas zniknęła.

Nagle pojawiła się w 1957 r. w Portugalii, a następnie w Hiszpanii i we Francji.

Po 50 latach w 2007 r. pomór pojawił się w Rosji na Kaukazie.

Jak i dlaczego po tak długiej przerwie. Podobno do granicznego portu Poti wpłynął statek wiozący ładunek z Afryki. Odpadki z okrętowej kuchni trafiły do tuczarni trzody na stałym lądzie niedaleko portu i jak się przypuszcza wśród nich musiał być kawałek zainfekowanego mięsa lub wędliny.

10 lat temu zidentyfikowano wirusa w Gruzji i w Armenii. Później kolejne przypadki odnotowywano w Rosji, w krajach nadbałtyckich, na Ukrainie i na Białorusi.

Biorąc pod uwagę, że wieprzowina jest jednym z podstawowych produktów na całym świecie, a świat nie jest objęty bioasekuracją – zadziwia to nagłe okresowe zanikanie i pojawianie się wirusa w różnych częściach świata.

Zadziwia, że jak dotąd nie znaleziono nań antidotum. A może niedobory żywności w różnych częściach świata, to zbyt dobry biznes, by poświęcać go w imię dobra człowieka.

I trochę optymizmu. Na szczęście na zakażenie wirusem ASF nie są wrażliwi ludzie, nie jest on chorobotwórczy dla człowieka. Jak twierdzi dr Tadeusz Jakubowski z SGGW, nie zaszkodzi człowiekowi nawet wtedy, gdy nieumyślnie spożyłby on mięso chorej lub zakażonej świni.

Konserwa+

Rządowy projekt produkcji konserw ze świń pochodzących z terenów zagrożonych wirusem ASF miał być sekretem. Jednak nie udało się go zachować. Minister Krzysztof Jurgiel znalazł producentów gotowych zrealizować kontrowersyjny pomysł. Choć nie było to łatwe, a w 2016 roku urzędnicy ministerstwa rolnictwa musieli opracować specjalną ustawę, gwarantującą anonimowość producentom. Tajemnicą jest ile konserw wyprodukowano i gdzie dokładnie trafiły.

– Dane na ten temat posiadają klauzulę informacji niejawnych i zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych nie mogą zostać podane do publicznej wiadomości – głosi oficjalne stanowisko resortu rolnictwa. W Polsce w 2016 roku zabito ponad 5300 świń z terenów zagrożonych tym wirusem, w 2017 – ponad 8300. Co się, u diaska stało z ich mięsem? Jak to co? To przecież tajemnica państwowa.

Choć podobno konserwy miały nie trafić na półki w sklepach. Na puszkach „Gulaszu Angielskiego”, „Pasztetu Mazowieckiego” oraz „Wieprzowina w sosie własnym” znajduje się dopisek „konserwa sterylizowana”.

Konserwy te – jak zapewniają producenci- są bezpieczne dla konsumentów. Spełniają kryteria bezpieczeństwa określone w przepisach prawa żywnościowego, a mięso i wyroby mięsne produkowane są pod stałym nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej.

Jednak niesmak i falę podejrzliwości budzi sam fakt, że rząd chciał ukryć skąd pochodzi surowiec na konserwy. – Chodzi o to, żeby te świnie, które nadają się do spożycia, a których z powodów propagandowych i psychologicznych, nie chcą kupować konsumenci, trafiły do przerobu i odbiorców, którzy mogą z tego skorzystać – tak na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa tłumaczył pomysł Jan Krzysztof Ardanowski, wtedy jeszcze poseł PiS, obecnie minister rolnictwa.

Niejasności i znaki zapytania

Wokół ASF  w Polsce pojawiło się kilka znaków zapytania. Jednym z nich jest właśnie martwy dzik zawieszony wysoko na drzewie w miejscowości Wygnańce. Wprawdzie powiatowy lekarz weterynarii w Chełmie Agnieszka Lis przypuszcza, że podniósł się poziom wody na terenach zalewowych, a wówczas dzik znalazł się na drzewie.

Ale czy przekonuje nas taka wersja?

Dlaczego pierwsze martwe dziki, które znaleziono przy granicy z Białorusią leżały na drodze i były zamarznięte na kość, chociaż od tygodnia nie było na tym terenie mrozów?

Dlaczego przy rzece Bug, po polskiej stronie granicy, natrafiono na kilka martwych dzików leżących w równym rzędzie?

Dlaczego, jak informował w marcu br. portal “Wspólnota Parczewska” na leśnym parkingu pod Sosnowicą (powiat parczewski, województwo lubelskie) znaleziono martwe dziki zapakowane w worki, a te leżały cały tydzień.

Podobna sytuacja miała miejsce przy drodze łączącej dwie miejscowości w tym powiecie: Mościska i Kropiwki.

Co padlina robiła w workach przy drogach?

W każdym razie hodowcy z Europy Zachodniej zacierają już ręce. Tylko w 2016 r. cały polski eksport wieprzowiny wyniósł 697,9 tys. ton (w tym mięsa – 433,6 tys. ton), a w roku kolejnym szacunki mówiły o poziomie 722 tys. ton (w tym mięsa – 456 tys. ton).

Podobno Duńczycy na targach rolnych w Rosji, czyli dwa tygodnie przed znalezieniem pierwszego padłego dzika w Polsce, wiedzieli że w naszym kraju jest ASF.

A 23 lutego 2014 roku, czyli trzy dni po ogłoszeniu faktu „znalezienia” w Podlaskiem martwego dzika: Francja, Holandia i Dania, rozpoczęły rozmowy indywidualne z Rosją. Zapewne skuteczne, bo  już 14 marca pierwsze transporty ze świniami z Polski, pod papierami innego państwa, pojechały do Moskwy.

Na Białorusi walka z afrykańskim pomorem świń ma wagę państwową, gdyż białoruskie chlewnie żywią Rosję, izolowaną przez sankcje UE.

Tymczasem w naszym kraju władze zdają się bardziej przyzwyczajać społeczeństwo do obecności ASF niż jak się wydaje skutecznie z nim walczyć.

Na spadku polskiej hodowli świń najbardziej skorzystają rolnicy z Niemiec, Belgii, Holandii i Danii. Od nich najwięcej importujemy wieprzowiny. W 2017 roku import wzrósł o 15 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Z kolei eksport jest dwa razy mniejszy w stosunku do importu.

W kontekście wwozu odpadów z bogatych państw UE o Polsce zaczęto mówić ostatnio jako o płonącym śmietniku Europy.
Jeszcze nie wszyscy to widzą, ale wkrótce możemy być zarzuceni śmieciową i szkodliwą dla zdrowia wieprzowiną z Zachodu, bo o swoją nie potrafiliśmy zadbać.

Robert Matejuk

Afrykański pomór świń – wirusowa, posocznicowa choroba świń o przebiegu ostrym lub przewlekłym. Cechą charakterystyczną jest bardzo silna wybroczynowość. Źródło zakażenia stanowią chore świnie domowe oraz dzikie. Nosicielem pośrednim wirusa może być też człowiek. Charakterystyczne objawy to brak apetytu, zapalenie spojówek, kaszel, pienisty wypływ z nosa, biegunka, wymioty. Mogą wystąpić drgawki. Śmiertelność prawie zawsze wynosi 100%, część dzików może przeżyć zakażenie, pozostając jednak nosicielami. Na tę chorobę nie ma lekarstwa. Terapia świń jest zakazana, by jak najszybciej likwidować ogniska, w których wystąpiło zakażenie. Wirus ASF wykazuje dużą odporność na czynniki środowiskowe, dlatego też jest w stanie przeżyć w odpowiednich warunkach przetrwać nawet kilka miesięcy, np. 5 miesięcy w chłodzonym mięsie lub pół roku w szpiku kostnym.

Od Redakcji KIP: Polecamy przeczytanie w uzupełnieniu poniższe artykuły powiązane z tematyką rolnictwa:

Inżynieria genetyczna to broń masowego rażenia.

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2017/04/10-faktow-o-ktorych-mainstreamowe-media-milcza-dotyczace-szokujacego-badania-gmo-prof-seraliniego/

Rolnicy z Kanady ostrzegają Polaków przed GMO: zastanówcie się, co chcecie jeść

Szokująca zmiana polityki wobec GMO w Polsce. Czy PiS realizuje ludobójstwo Polaków ?

Sejm przyjął, Rząd podpisał CETA i… Polska sprzedana z „inwentarzem” korporacjom ?

PROTEST – przeciw CETA, czyli oddaniu wszechwładzy nad Polską korporacjom – PODPISZ

Protest przeciwko podpisaniu porozumienia CETA. Kryminalne i podstępne działania polskiego rządu.

STOP TTIP & CETA: Bronimy polskiego rolnictwa i żywności

Zastąpienie władzy rządów narodowych przez korporacje za pomocą CETA (TTIP, TISA) ze szkodą dla społeczeństw

Wicemarszałek Stanisław Tyszka (Kukiz’15) ujawnia kulisy procedowania sprawy CETA w Sejmie

CETA zamiast TTIP pod przykrywką zakazu aborcji

Wydano nam wojnę – musimy się obronić

Wypowiedz się