Francja, Islam i zagubiony komentator z Iraku, czyli o różnicy pomiędzy muzułmanami a „islamistami”

W dniu 16 listopada Rzeczpospolita opublikowała komentarz do ostatnich tragicznych wydarzeń w Paryżu autorstwa Irakijczyka Yousif’a Khalaf’a pod obiecującym tytułem: „Kto jest kim w wojnie z dżihadem”. (http://www4.rp.pl/Publicystyka/311169839-Kto-jest-kim-w-wojnie-z-dzihadem.html)

Komentarz wskazuje na zagubienie jego autora w świecie a szczególnie – co jest zrozumiałe – w kwestiach europejskiej historii i kultury. Pomimo kardynalnych błędów artykuł zawiera jednak godną uwagi opinię i od jej podkreślenia warto rozpocząć analizę tego, co napisał Yousif Khalaf.

Oto istotna opinia: „Kiedy wyznawcy Allaha nie integrują się z Europejczykami, korzysta na tym ISIS”. Jest to oczywiście ocena zasadna. Szkoda tylko, że towarzyszące jej inne opinie znoszą znaczenie tego twierdzenia w artykule.

Zaraz na wstępie Khalaf napisał: „Żeby zlikwidować Państwo Islamskie, należałoby usunąć polityczną przyczynę jego powstania oraz jego sponsorów, którymi są sojusznicy Zachodu: Arabia Saudyjska oraz Katar.” Czytając dosłownie (literalnie) to zdanie, odnosi się wrażenie, iż autor wzywa do likwidacji Arabii Saudyjskiej i Kataru, jako sponsorów Państwa Islamskiego, nawet pomimo faktu, iż spostrzega oba państwa jako „sojuszników Zachodu”.

Całe zło na Bliskim Wschodzie wzięło się jego zdaniem, nie z destabilizujących działań armii USA, wojsk NATO i opłacanych najemników niszczących państwa arabskie, ale z wydatków Arabii Saudyjskiej, która jak cytuje Yousif Khalaf: „według amerykańskich źródeł informacyjnych w ostatnich 30 latach wydała około 70 mld dol. na budowanie szkół i meczetów wahabizmu na całym świecie. W Anglii i Francji jest ich najwięcej” – podkreśla autor, zapominając, że pisze o azjatyckim Państwie Islamskim. Oczywiście trudno jest oszacować liczbę ochotników z Europy, którzy wstępują do oddziałów zbrojnych PI, ale z pewnością nie jest duży odsetek. Yousif Khalaf przedstawia ponadto własną „diagnozę” pochodzącego z Arabii Saudyjskiej zła, pisząc: „W każdy piątek w Mekce imam głosi nienawiść wobec Żydów, chrześcijan, szyitów – całego świata uchodzącego za niewierny wobec Allaha – takiego, w który wierzą wahabici. Innymi słowy: życzy śmierci tym wszystkich, którzy nie są wyznawcami – jak twierdzą wahabici – jedynej prawdziwej wersji islamu.” 

Argumentów na poparcie zarzutów sformułowanych pod adresem Kataru we wspieraniu ISIS w artykule nie ma w ogóle. Autorowi zabrakło wiedzy – a może wyobraźni – biorąc pod uwagę uzasadnienia „zarzutów” sformułowane wcześniej. Natomiast zestrzelenie rosyjskiego samolotu Su-24 potwierdza opinię  względem prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogan’a, który rzeczywiście wspomaga ISIS nie stroniąc od metod skrajnie niebezpiecznych.

Najbardziej niecodzienną opinią jest jednak to, co Yousif Khalaf pisze na temat Francji, gloryfikując powstanie tam „świeckiej” kultury. Autor spostrzega „świeckość” jako „wartość łączącą się z najlepszymi cechami ludzkimi”.  Oparta na ateizmie literatura Voltaire’a miała rzeczywiście swoje znaczenie w przygotowaniu Francuzów do – przywoływanej przez Yousif’a Khalaf’a – rewolucji francuskiej, ale rewolucja ta bynajmniej nie była świadectwem piękna, tylko cynicznie zaplanowanym ludobójstwem chrześcijańskiej ludności Francji, realizowanym z premedytacją nieznaną wcześniej w Europie. Szczególnie okrutnie postępowano z księżmi katolickimi i mieszkańcami Wandei, którzy wystąpili przeciwko rewolucyjnemu terrorowi. Warto w kilku akapitach przypomnieć Yousif’owi Khalaf’owi oraz innym ludziom, którzy podzielają zachwyt nad tą rewolucją – de facto – antyfrancuską, typowe wydarzenia tamtego czasu we Francji.

Rewolucjoniści jakobińscy znieśli kalendarz gregoriański, niedziele i wszystkie święta chrześcijańskie. Rok był dzielony na dwanaście miesięcy, po trzydzieści dni, a miesiące na trzy dekady. Nie było tygodni, ani dni tygodnia, nie było niedziel, więc i niedzielnych nabożeństw. W grudniu 1793 roku została zniesiona wolność religijnaZabroniono wyznawania chrześcijaństwa. Ustanowiono „święto rozumu” i z tej okazji spalono dwa tysiące kościołów.

Atak na Kościół katolicki doprowadził do kontrrewolucyjnych powstań chłopskich przede wszystkim w Wandei. Stało się to powodem akcji militarnej przeciwko tej prowincji. Wymordowano tam 117 tys. ludzi. Na jednego człowieka zgilotynowanego w Paryżu przypadało dziecięciu zabitych w Wandei. W całej Francji w czasach terroru wymordowano ponad 400 tys. ludzi, a z ofiarami późniejszych wojen napoleońskich, które historycy zaliczają zazwyczaj do rewolucji, liczbę zabitych ustala się na dwa miliony. Terror rewolucji francuskiej nie miał charakteru konieczności militarnej czy politycznej, był działaniem sadystycznym lub wręcz satanistycznym, obliczonym na masakrę chrześcijańskiego narodu. Wojska republikańskie nazywano „piekielnymi kolumnami”. Wynajęty Anglik, generał Westermann napisał w raporcie do jakobińskiego Konwentu:

Wandei już nie ma […] pogrzebałem ją w lasach i bagnach Savenay […] zgodnie z Pana rozkazami stratowałem ich dzieci kopytami naszych koni; wymordowałem ich kobiety, aby nie mogły już rodzić bandytów. Nie mam ani jednego jeńca, który mógłby mi robić wyrzuty. Wszystkich zniszczyłem. Drogi są usiane trupami. Do Savenay wciąż przychodzą nowi bandyci, twierdząc, że chcą się poddać, a my ich wciąż rozstrzeliwujemy […] Litość nie jest uczuciem rewolucyjnym 

Sadyzm prowadził do wynalazczości w mordowaniu: nie tylko poprzez wynalezienie gilotyny, ale poprzez palenie księży i chłopów w stodołach i kościołach, powolne zagłodzenie kilku tysięcy księży na śmierć na statkach-więzieniach, poprzez strzelanie do jeńców z armat, oraz poprzez zatapianie płaskodennych statków, przystosowanych do przewozu niewolników, a w czasie rewolucji pełniących funkcje „wielokrotnych komór śmierci” wyładowywanych „bandytami” z Wandei. Oprócz tego zabijano zwierzęta, palono domy, zatruwano studnie arszenikiem. Zabijanie ludzi stało się celem, a nie środkiem do celu. Unicestwienie tylu ludzi stało się kłopotliwym zajęciem, jednak realizowanym z żelazną konsekwencją, która nie była naturalna. Oprócz potwornego, nieznanego wcześniej ludobójstwa, decydenci szkalowali swoje ofiary przy użyciu sprawnej propagandy, zarzucając im chłopską ignorancję i religijną ciemnotę.

Tak wyglądały narodziny świeckiej kultury we Francji. W trakcie rewolucji stosowano eskalację lęku i przemocy oraz stałą tendencję obalania konstruktywnej władzy i zastępowania jej nową coraz bardziej radykalną i bezwzględną. Najbardziej tajemniczymi ugrupowaniami były stowarzyszenia współpracujące z Jakobinami: Societé Patriotique de la Section du Luxembourg, Societé Fraternelle des deux Sexes du Panthéon-Français, które były jeszcze bardziej radykalne niż sami jakobini. Z nich to właśnie rekrutowali się anonimowi jakobińscy komisarze sprawujący władzę i dokonujący krwawego terroru. Oni byli siłą napędową ludobójstwa. To oni zaprowadzili zbuntowanego po latach terroru Robespierre’a na szafot, z przestrzeloną szczęką, aby przed śmiercią nie mógł nic powiedzieć. Terror rewolucji skończył się wówczas, kiedy zabrakło ludzi, którzy chcieliby firmować swoją osobą i swoim nazwiskiem realizację intencji anonimowych zleceniodawców. Zleceniodawcy bowiem nie chcieli się ujawniać. Chcieli pozostać anonimowi. Ich zadziwiająca skuteczność i funkcja kierownicza polegała na tym, że potrafili wywierać intelektualny i psychologiczny wpływ na całkowicie zmanipulowane światopoglądowo ofiary, które realizowały ich cele, nie wiedząc nawet o tym, że realizują także własną śmierć.  Członkowie wspomnianych tajemniczych ugrupowań, „dziwnych formacji” – jak pisze o nich Norman Davis – „ukuli trwałą tradycję kontestacji ustalonego systemu władzy, która dochodziła do głosu podczas każdej z «rewolucji» XIX wieku”.

Norman Davis powściągliwie pisze o autorach rewolucji, dbając o własne bezpieczeństwo i interesy. My jednak możemy się łatwo domyślić, kto rewolucję sfinansował i kto sprawował w niej rolę decydującą. Są to ci sami ludzie, którzy stoją obecnie za ISIS, a ich celem jest globalna władza i depopulacja ludzkości – mająca być lekarstwem na rzekome „przeludnienie świata”.

Historia poucza nas, iż zamachy w Paryżu nie są wydarzeniami związanymi z islamem, ale z wielowiekowym dążeniem innego plemienia i ludzi innej „religii” do władzy nad światem.

Powróćmy jednak do cennej opinii Yousif’a Khalaf’a o potrzebie współpracy chrześcijańskich Europejczyków z muzułmanami. Mam na myśli tych prawdziwych muzułmanów, którzy są oddani Bogu i kierują się troską o oblicze świata, a także dążą do porozumienia z wszystkimi ludźmi dobrej woli. O takich muzułmanach polskie media milczą, zbyt często zajęte podgrzewaniem atmosfery lęku lub rewanżu, a takich muzułmanów jest znakomita większość. Zasada, iż „dobra wiadomość to zła wiadomość” od lat panuje także w polskich mediach niemal niepodzielnie. Zatem wypełnijmy, choćby w sposób lapidarny tę lukę w polskiej prasie, bowiem dobrą wiadomością jest przede wszystkim dobra wiadomość – a nie zła.

Warto wiedzieć, że w roku 1985 król Maroka i trzydziesty piąty potomek Mahometa, Hassan II zaprosił Jana Pawła II do Casablanki. Papież został serdecznie, wręcz gorąco, przyjęty przez 100-tysięczny tłum marokańskiej młodzieży muzułmańskiej.

Hassan-II-Jan-Pawel-II

Hassan II wita Jana Pawła II w Casablance w 1985 r.

Podczas spotkania Jan Paweł II podkreślił bliskie związki obu religii i wygłosił modlitwę, która łączyła chrześcijan i muzułmanów w jedną wspólnotę.

Abd Allah II ibn Husajn, Król Jordanii z dynastii Haszymidów. Jest uważany za potomka Mahometa w 43. pokoleniu

Abd Allah II ibn Husajn, Król Jordanii z dynastii Haszymidów. Jest uważany za potomka Mahometa w 43. pokoleniu

W 2004 roku światli i uduchowieni muzułmanie według intencji zawartej w oświadczeniu Króla Jordanii Abdullaha II opracowali „Przesłanie z Ammanu” (Amman Message), w którym określili zasady jedności wszystkich muzułmanów, wzajemnego uznawania się w ramach Ummy (wspólnoty wiernych) i pokojowego rozstrzygania wszelkich konfliktów religijnych i cywilizacyjnych, a także promowanie dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego.

Przesłanie z Ammanu

Przesłanie z Ammanu

Oświadczenie Króla Jordanii stało się z czasem dokumentem przełomowym, adresowanym do wszystkich ludzi. Obecnie na stronie http://www.ammanmessage.com/ ludzie wszystkich religii i profesji, duchowni i politycy mogą podpisać się – także Ty Szanowny Czytelniku – pod tym dokumentem, dając świadectwo swojej wierze w dobroć i miłosierdzie Boga, w możliwość porozumienia się ponad wszelkimi podziałami.

muslims-christians

Wyjątkową inicjatywą muzułmanów jest także wystosowanie listu do przywódców wszystkich wspólnot chrześcijańskich sporządzonego w 2007 roku przez 138. uczonych muzułmańskich „Wspólne Słowo pomiędzy Nami i Wami” – A Common Word between Us and You – Królewski Instytut Badañ nad Myślą Muzułmańską Al al-Bajt, Jordania
http://www.acommonword.org lub http://www.acommonword.com Polskie tłumaczenie: 
Jednakowe słowo dla nas i dla was, jest dostępne w Internecie, Tłum. Agata S. Nalborczyk i Stanisław Grodź SVD .

a common word

Mówcie: my wierzymy w Boga, w księgi które nam zesłał,
i w to, co objawił dwunastu pokoleniom, przez Abrahama, Izaaka i Izmaela, wierzymy w naukę: Mojżesza, Jezusa i Proroków, żadnej między nimi
nie czyniąc różnicy bo jesteśmy prawdziwymi Muzułmanami.
[czyli ludźmi oddanymi Bogu – przyp. m. – J.A.R.,
Koran, II, 130. Interpretacja: Jan Murza Tarak Buczacki, Warszawa 1858].

Oto prawdziwe oblicze rzeczywistego islamu, który powinien Europejczyków inspirować. Mieszkańcy Europy mają wiele powodów, aby uczyć się od muzułmanów odpowiedzialności i troski o wspólny świat, tak jak uczyli się swego czasu zakładając uniwersytety i studiując matematykę, astronomię, medycynę po powrocie z niechlubnych średniowiecznych krucjat. Osobnym tematem są dzieła Arystotelesa, spalone w Europie, które przetrwały jedynie w postaci tłumaczeń arabskich i z arabskiego zostały przetłumaczone na łacinę. Także dzisiaj zwyczaje i nauka muzułmanów może być lekarstwem na dewiacje zachodniego świata: na coraz głębsze zepsucie obyczajów, lichwiarską bankowość, militarną przemoc, pornografię, skrajną chciwość, konkurencję i samowolę (liberalizm) oraz wiele innych przywar, które rozprzestrzeniły się w zachodnich, świeckich społeczeństwach. Islam kładzie nacisk na uczciwość, współpracę, bankowość bezodsetkową opartą na zasadzie solidaryzmu społecznego, a nie na transferze ryzyka gospodarczego (kredytowego) w całości na klienta banku, co jest niechlubną normą bankowości odsetkowej i co prowadzi ostatecznie do faktycznej destrukcji społeczeństw.

Piękno zaś jest ekspresją ducha, darem Boga, objawia się w postępowaniu człowieka i promienieje z ludzkiego oblicza, czyniąc człowieka pięknym, choćby nawet nie był urodziwy. Nie jest efektem „świeckości”, jak pojmuje je Yousif Khalaf. Świeckość wyrosła i zyskała pozór racji swego bytu na skutek wypaczenia: „uprowadzenia” religii, która zaczęła być używana do realizacji celów sprzecznych z wiarą. Takie uprowadzenie dokonało się w chrześcijaństwie po raz pierwszy w IV wieku, za czasów Konstantyna Wielkiego, który użył chrześcijaństwa po prostu do zdobycia władzy. To uprowadzenie zostało później odzwierciedlone porzuceniem objawionego słowa Bożego, które zastąpiła dogmatyczna teologia wspierana siłą państwowego przymusu (pierwszy historyczny „modernizm” trwający wiele stuleci). Takie uprowadzenia nie ominęły też islamu od XI wieku. A dzisiaj jesteśmy świadkami najbardziej tragicznych skutków jakie owo uprowadzenie powoduje wśród muzułmanów oraz ludzi innych religii. Tzw. „terroryzm islamski” jak i nazwa „islamiści” to nowomowa, która ma służyć wojnie i depopulacji narodów, zgodnie z wolą anonimowych animatorów „islamskiego terroryzmu”, którzy muzułmanami nie są. Oni muzułmanami co najwyżej zręcznie manipulują, czyniąc z nich pierwsze ofiary terroryzmu. Są spragnieni globalnej władzy i dążą do niej bez żadnych etycznych barier. Terror i nienawiść nie ma nic wspólnego z islamem. Trzeba po prostu umieć odróżniać zbrodnicze działanie, od etykiety jaką mu ludzie przypisują. Zbrodniarz może podawać ludziom truciznę w butelce po lekarstwie, co nie zmienia natury lekarstwa. Trzeba się orientować, kto wlewa truciznę do butelek po lekarstwach, a nie koncentrować się na etykiecie (naklejce). W tej kwestii zgadzam się z Yousif’em Khalaf’em.

Na koniec ostatnie sprostowanie. Niektóre organizacje europejskie głoszą, iż Arabia Saudyjska nie chce przyjmować emigrantów i uchodźców z Syrii oraz innych państw arabskich. Nie jest to jednak prawda. „Oficjalna agencja SPA w specjalnej depeszy cytuje przedstawiciela ministerstwa spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej, który powiedział, że królestwo nie traktuje przyjętych osób jako uchodźców i aby ‹‹zapewnić im godność i bezpieczeństwo››, nie umieszcza ich w obozach. Według oficjalnych mediów Arabii Saudyjskiej od początku konfliktu kraj ten przyjął już ok. 2,5 mln obywateli Syrii. Rijad przeznaczył zaś 700 mln dolarów na pomoc humanitarną. Saudyjskie władze twierdzą też, że do szkół publicznych przyjęto już ponad 100 tys. syryjskich uczniów. Kilkaset tysięcy uchodźców miało też na stałe zamieszkać w Arabii Saudyjskiej i otrzymać status rezydentna. Dzięki czemu mają dostęp do rynku pracy, szkolnictwa i darmowej opieki lekarskiej. Ponadto Arabia Saudyjska zbudowała kliniki w jordańskim obozie dla uchodźców Zaatari, a także przekazała syryjskim rodzinom mieszkającym w Libanie i Syrii pieniądze na pokrycie podstawowych potrzeb. (Paweł Pietkun, http://3obieg.pl/poczatek-konca-europy). Ludzie nieufni lub podejrzliwi mogą nie wierzyć w zapewnienia władz i mediów Arabii Saudyjskiej, wiadomo jednak, iż członkowie Królewskiej Rodziny Saudów wspierają ludzi potrzebujących na całym świecie, także w Polsce i nie jest to dziwne! To właśnie jest normalne, etyczne, wartościowe i to jest zawsze zawarte w religii godnej tego miana.

Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud,  Król Arabii Saudyjskiej

Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud, Król Arabii Saudyjskiej

Ludzie, którzy tak łatwo krytykują władców Arabii Saudyjskiej, zapominają, że państwo to jest państwem arabskim i że grozi mu dokładnie to samo, co Irakowi, Libii oraz Syrii. Potężne siły na świecie chciałby upadku Saudów i Arabii Saudyjskiej. Polityka władców tego kraju, mająca na celu zachowanie trwałości państwa, stabilizacji i wewnętrznego pokoju nie jest rzeczą łatwą i wymaga dyplomatycznych starań (dyplomatycznego talentu) na najwyższym poziomie.

Jacek Andrzej Rossakiewicz

Warszawa, 26.11.2015.

Comments

  1. Klub Inteligencji Polskiej says:
  2. nana says:

    Można powiedzieć, że ja nie na temat, ale może jednak?
    Na
    http://zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/
    napisałam parę komentarzy i może kogoś by zainteresowały?
    Dlaczego tam? No bo tam weszłam i przyszło mi do głowy.
    xxx
    Anonymous25 listopada 2015 23:34

    I.
    E tam e tam! katolicy to nie chrześcijanie! zrozumcie to ludzie wreszcie!!!
    Chrześcijaństwo powstało na bazie Nauk Jezusa z Nazaretu. Przyszedł On na Ziemię w swojej formie, ponieważ ludzie modlili się do Boga o zesłanie Mesjasza, czyli zbawiciela.
    Dlaczego ludziom było tak źle?
    Było im źle, ponieważ byli ciemiężeni przez różnej maści kapłanów.
    Dusze ludzi – dokładnie tak samo jak obecnie – odczuwały potrzebę łączności z Bogiem.
    Ale na drodze stali właśnie kapłani, którzy przemocą trzymali ludzi w posłuszeństwie i ciemnocie.
    Ale dusza ludzka ma to do siebie, że jest niezniszczalna i nie może jej sobie podporządkować nikt, pod warunkiem, że człowiek sam swojej duszy nie „sprzeda diabłu”.
    Obecnie jednym z wcieleń szatana jest materializm.
    No więc ludzie nie wiedząc, jak zrobić inaczej, jak móc wierzyć w Boga kolektywnie poza wpływami kościołów i kapłanów, poddawali się temu terrorowi z nadzieją, że Bóg wysłucha ich próśb i da im zbawienie.
    I to się stało.
    Ludzie nie chcą tego zaakceptować, ale istotą Boga Wszechmogącego jest czysta forma miłości. Miłość absolutna we wszystkich jej duchowych przejawach.
    Jest ona poza sferą mentalną człowieka, dlatego miłość można odczuwać tylko w sercu, jako coś dla mózgu irracjonalnego. Tym niemniej ludzie ją odczuwają, choć coraz częściej chcą ją rozumieć, czyli chcą się jej wyrzec, wyrzucić chcą ją ze swoich serc, które stały się na skutek materializmu martwe i ludzie nie są już zdolni do uczuć wyższych.
    Ludzie chcą to, czyli miłość, zastąpić racjonalizmem. Co jest skazane na klęskę, jako że mózg ma ograniczone możliwości – jakie by one wielkie nie były – ale intuicja, uczuciowość granic nie ma żadnych.
    No więc ordynarne spółkowanie zwane jest „uprawianiem miłości” miast być nazwane „robieniem nadżerek”. Połączenie dusz może mieć wyraz w cielesnym zjednoczeniu, ale poprzez połączenie ciał nigdy nie dojdzie człowiek do połączenia dusz. Stąd prostytucja, stąd żony prostytutki, żądające od mężów drogich prezentów za usługę cielesną.
    Wracając do chrześcijan – to oni, będąc wierni Naukom Jezusa, praktykowali czystość, także cielesną a więc i wierność małżeńską, i szacunek dla starszych i opiekę nad dziećmi. A także uczciwość. Co jest praktycznie podstawą dobrego życia.
    Natomiast katolicy, maskujący swoje niecne działania przykrywką „chrześcijaństwa” robili i robią wszystko na odwrót. A więc nie ma tam czystości, nie ma uczciwości, nie ma wierności. Dla małżeństw wymyślili katolicy „obowiązek małżeński” czyli bezrozumne spółkowanie w celu produkowania przypadkowych dzieci. Teraz macherzy wmawiają ludziom, że „seks jest zdrowy” i stare ramole się wiagrują,a stare ramolki się smarują, żeby nie bolało, bo sucho. I to ma być ten zdrowy seks.
    Indianie spółkowali wówczas, gdy chcieli mieć potomstwo. Poza tym żyli w tzw. białych małżeństwach, czyli jak brat z siostrą. Nie było skrobanek, nie było sierot porzuconych, nie było niekochanych dzieci.
    Współczesny mężczyzna przyuczony myśleć przy pomocy przyrodzenia natychmiast na taką wykładnię życia płciowego się oburza. Dlaczego? A no dlatego, że jest podprogowo zaprogramowany na byka rozpłodowego. A stymulować ma go do tego moda dla kobiet powodująca, że mężczyzna odbiera kobietę w kategoriach: do przelecenia albo nie do przelecenia. To dobiera mężczyznom rozum, ponieważ jest atakiem na ich niewinność. Niewinność to możliwość widzenia świata takim, jaki jest,a nie takim, jak sugerują różni macherzy ludzkim mózgom podprogowo.
    Więc, chrześcijaństwo to coś dobrego, czystego, to sposób na udane, dobre życie.
    Natomiast katolicyzm to dewocja, to agresja i rasizm, to zboczenia i niszczenie wzorców/norm ustalonych na przestrzeni pokoleń po to, by życie w społeczeństwie było możliwe.

    xxx

    Anonymous25 listopada 2015 23:35

    II.
    Według chrześcijańskiego wzorca życie jest łatwe.
    Według katolickiego jest chaosem, jest agresywnym narzucaniem siłą wzorców, wymyślonych przez elementy diabelskie, chcące doprowadzić ludzkość do upadku.
    Islam powstał także na skutek próśb ludzi wierzących w Boga.
    I jest tak jak chrześcijaństwo religią objawioną.
    Mahomet zalecał, by mężczyźni brali kilka żon, ponieważ na skutek wojen było dużo kobiet-wdów i w tamtych okolicznościach skazane one byłyby na nędzę i głód. O seks, czyli spółkowanie, nie chodziło wcale.
    To znamienne, że im większy impotent tym większe ma seksualne apetyty i fantazje.
    Mimo, że obecna „kultura” narzuca ludziom spółkowanie w każdych okolicznościach w wersji każdy z każdym to jednak ludzie skutecznie się temu opierają. Tylko nieliczni biorą udział w tych mentalnych orgiach, skutkujących naprawdę impotencją. Wyrzucenie kilku milionów plemników w kondom bywa nazywany miłością! To sobie należy uzmysłowić! Ludzkość pozwoliła zepchnąć się bardzo nisko. W Europie z powodu podporządkowania się dyktatowi watykańskiemu. Tradycje ma watykan takie, że tam brat spółkował z siostrą, dzieci były wykorzystywane seksualnie w najbardziej wyuzdany sposób i nie obowiązywały żadne moralne hamulce. Przykład szedł z góry i tym sposobem całe społeczeństwo się zdegenerowało.
    Za czasów PRLu żaden Rodzić nie zgodziłby się na to, by jego kilkuletnie dziecko było nauczane masturbacji.
    A obecnie, w czasach wszechwładzy katolickiej w Polsce ma to miejsce w przedszkolach i szkołach. To są fakty! Dlaczego Polacy nie chcą ich widzieć? Zdemoralizowane dziecko to potem zdemoralizowany dorosły. I o to chodzi! Czyli podwaliny pod Sodomę i Gomorę są czynione z wielkim zapałem właśnie pod egidą katolicką.
    Zaś co do agresywności islamu – nie ma czegoś takiego. Islam to religia. Nazwa, zbiór zaleceń. Czyli tak naprawdę litery na papierze.
    Nawet katolicyzm to też zbiór liter na papierze.
    Przypomnieć jednak należy, że mozeizm, chrześcijaństwo i islam oraz buddyzm to religie objawione, ponieważ w każdym z tych przypadków na prośbę ludzi modlących się Bóg zsyłał im Inkarnacje, które wskazywały ludziom drogę właściwego postępowania.
    I tu dopiero można się zastanowić, dlaczego tak jest, że religie spowodowały tyle nieszczęść na świecie.
    Czy spowodowały je naprawdę religie?
    Czy może ludzie, posługujący się religiami?
    No więc, nieszczęścia powodują ludzie. I niezależnie od tego, czy w tym celu posługują się religiami czy nie.
    Więc z tych wszystkich nieszczęść religie należało by wyłączyć i skupić się wyłącznie na postępowaniu ludzi. Wówczas można by było zobaczyć dokładnie, bez żadnych elementów dodatkowych, o co chodzi.
    Patrząc na dzisiejszy „islam” to nikt nie ma na myśli religii jako takiej, choć czynione są próby skłócenia dwóch wielkich religii objawionych: chrześcijaństwa i islamu.
    Choć macherzy posługują się nazwami „islam” i „islamiści”, to jednak mamy do czynienia z działaniami typowo wojskowymi i nic poza tym. Te nazwy to kryptonimy i nie powinniśmy dać się nimi zwieść.
    Bo o co chodzi tak naprawdę?
    Chodzi o to, że Watykan chce przejąć kontrolę nad Rosję i już dawno ma mapę Rosji podzielonej na biskupstwa i diecezje.
    Dlaczego ślad wiedzie tam?

    xxx

    Anonymous25 listopada 2015 23:40

    III.
    Dlatego, że gdy cofniemy się tysiąc lat wstecz to zobaczymy, że wówczas nastąpiła ekspansja różnych odłamów katolicyzmu, którzy wepchał się do obu Ameryk, do Afryki i Azji, który unicestwił tożsamość plemienną Słowian. Wszystko odbywało się w tym samym czasie.
    Nas uczy się, jakby te elementy były od siebie oderwane, ale to jest jedna całość. Jest to zmasowane działanie sił demonicznych wymierzone przeciw ludzkości.
    W tym czasie zawierać się będzie i tzw. królestwo chazarii – którą się przemilcza z jakichś powodów, w tym czasie będzie „wielka Mongolia” której nigdy nie było jak nie było żadnego Dżingis Chana. W tym czasie były „wielkie odkrycia geograficzne” i zmasowany podbój kolonialny. I wszędzie na czele szli „misjonarze” „szerzący wiarę”.
    Naszą historię ostatnich tysiąca lat należy brać całościowo. Jako jedno, a nie w oderwaniu jedno od drugiego.
    Wcale nie chodzi o żadne pieniądze – tych można nadrukować ile kto chce, gdy ma takie możliwości.
    Nie chodzi też o ropę naftową i pieniądze z jej sprzedaży.
    Pieniądze to rzecz umowna i mogą one być, ale bez nich życie też będzie istniało. Wszystko, co żywe jest za darmo: a więc ziarno kiełkuje za darmo, za darmo kwitnie kwiat i robi się z niego owoc. Za darmo plemnik wnika w jajko i robi się z tego zygota jako zaczątek istoty ludzkiej. Za darmo pada deszcz, wypływa woda ze źródła i za darmo świeci słońce.
    O tym nie wolno zapominać!
    I to należy czcić. Bo to są Atrybuty Boga Wszechmogącego, który stworzył Wszechświat z czystej formy miłości.
    Wychodząc od tego mamy podstawę, na której możemy się oprzeć.

    xxx

    Anonymous25 listopada 2015 23:42

    IV.
    Natomiast oddając prymat pieniądzom – czyli wymysłowi człowieka, skazujemy się na podporządkowanie się materii, która w efekcie końcowym zabije ludzkiego Ducha. Nie w sensie fizycznym, bo to niemożliwe, jako że Duch jest wieczny i niezniszczalny, bo jest odbiciem Boga Wszechmogącego w człowieku – ale w tym sensie, że ciało ludzkie nie będzie mogło być – jak pierwotnie przeznaczone – nośnikiem tego Ducha w wymiarze materialnym.
    Więc ludzie nie powinni OCENIAĆ sytuacji lecz starać się ją ROZUMIEĆ. A gdy ludzie zrozumieją sytuację, to wówczas będzie możliwe na nią wpłynąć i ją rozwiązać właściwie.
    Oceniając ludzie wchodzą w sferę emocjonalną, wykluczającą racjonalne myślenie i właśnie dlatego wszystkie informacje podawane w mediach są mocno emocjonalnie podbudowane. Nie dajmy się na to nabrać.
    No bo o co nam może chodzić?
    Czy o to, w co jakiś Arab wierzy? Nie!
    Nam może chodzić o to, że my chcemy mieć na świecie pokój, chcemy mieć w kraju spokój, chcemy mieć w kraju pracę i możliwość wychowania i wykształcenia naszych dzieci.
    Nie dawajmy się wciągać w emocjonalne rozgrywki, ponieważ demony właśnie przy pomocy emocji rozgrywają ludzi przeciw sobie.
    Każdy ma prawo wierzyć tego czy w co uważa.
    Nie może to podlegać naszej ocenie, bo nie jest to nasza sprawa.
    To jest ten sam chwyt co z żydami.
    Co mnie może obchodzić, kto jest żydem? Nic mnie to nie obchodzi.
    Natomiast obchodzi mnie, co robi ktoś, kto twierdzi, że jest żydem.
    I ja nie występuję przeciw temu, że ktoś jest żydem, ale przeciw temu, co ktoś robi niewłaściwego. A jego wiara nie ma dla mnie znaczenia.
    Jeżeli żyd stosuje lichwę, to nie przeszkadza mi to, że jest on żydem, ale że stosuje lichwę. Lichwa mi się nie podoba, ale żyd jest mi obojętny.
    To samo należy odnieść do „islamistów”. Nie jest ważne, czy oni są islamistami czy wierzą w co innego. Dla nas istotne jest, że destabilizują oni świat, mordują ludzi i powodują masowe migracje zagrażające porządkowi społecznemu. Mają przestać mordować, mają przestać kraść i gwałcić. A wierzyć mogą sobie w co chcą.
    Nie dajmy się złapać demonom na lep błędnych emocji.
    O wierze miałam pisać i o wierze napisałam.
    Wiara w Boga to sprawa indywidualna, każdego z nas oddzielnie. To sprawa miedzy Bogiem i pojedynczym człowiekiem. Nie ma potrzeby wiarą zarządzać ani ją szerzyć. Bóg jest Wszechobecny. A więc nie jest możliwe, by gdziekolwiek na świecie czy w Kosmosie istniało coś, co nie jest związane z Bogiem.
    Jeżeli będziemy chcieli zwalczać „islamistów” za to, że wierzą oni w Allaha, to poniesiemy klęskę. Ich wiara jest dla nas tabu. Natomiast mamy prawo i obowiązek doprowadzić do tego, by ludzie przestali nawzajem się zabijać. Nie słuchajmy w imię czego to robią. Po prostu żądajmy, by zabijać przestali. I gdy ten warunek zostanie spełniony, wówczas można rozmawiać o innych sprawach, na przykład o wierze. Ale gdy mordowanie ustanie, nie będzie w ogóle potrzeby rozmawiać o tym, w kogo kto wierzy.

    —-
    http://zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/2015/11/widzimy-i-dyskutujemya-dyskutujemy-o.html
    Anonymous28 listopada 2015 07:54

    I.
    Chcieliśmy być nowocześni… czy też ktoś nam sprytnie wmówił, że my chcemy być nowocześni. Nowocześni oznacza pracę niezwykle wytężoną po to, żeby móc kupić coś, co jest nam tylko warunkowo potrzebne, ale potrzebne jest to kapitaliście, by mógł on to sprzedać. Komu? a no nam, czyli tym, którzy to produkują. Kapitalista płaci nam za pracę – ma z czego, jako że przedtem złupił kogoś i tym samym wszedł w posiadanie kapitału – i potem my od kapitalisty kupujemy to, co sami wyprodukowaliśmy. Ciekawe, co?
    I tym sposobem nowoczesny człowiek ma na utrzymaniu – w domu – na przykład lodówkę, pralkę, telewizor, komputer, a w garażu albo pod chmurką – samochód. Wszystkie te rzeczy zrobił człowiek dla kapitalisty, by potem za pieniądze od niego otrzymane a będące wynagrodzeniem za naszą pracę tenże człowiek mógł kupić właśnie to, co sam zrobił, własnymi rękami. I co jako nabytej natychmiast przechodzi na utrzymanie człowieka, jako że lodówka, telewizor, komputer i pralka żrą prąd, a samochód benzynę. Oczywiście, prąd i benzynę też produkują ludzie dla kapitalisty i ten płacąc ludziom za pracę pozwala potem ludziom kupić to, co sami wyprodukowali. Niezłe, co?
    Natomiast taki „prymitywny” Indianin – ten to polował, gdy potrzebował jedzenia albo skór. Łowił ryby gdy chciał się nimi najeść. Szył ubranie ze skór gdy potrzebował przyodzienia. Tak samo tipi – budował raz, bo potem to mu służyło przez lata niezmiennie.
    Cóż więc ten prymitywny Indianin robił z resztą ach! jakże cennego czasu? Otóż, ten Indianin doskonalił swoje umiejętności i zdobywał nowe! Każdą nowo opanowaną czynność Indianin zaznaczał na specjalnej tablicy przed swoim tipi, by każdy widział, kto on zacz. Im większe umiejętności tym większe poważanie.
    Ale to był prymitywny Indianin.
    Co innego nowoczesny człowiek! Ten siedzi albo stoi przy taśmie transportowej i przez osiem albo i dziesięć godzin dziennie wsadza obu rękami dwa oporniczki w cztery dziurki wywiercone w płytce. Albo taki nowoczesny człowiek dostaje białe rękawiczki od kapitalisty jako podstawowe wyposażenie swojego warsztatu pracy i przez osiem albo dziesięć nawet godzin dziennie składa w całość lusterka do samochodów: ramka na szkiełko pyk! i tyle.
    Jaka więc jest różnica między tym prymitywnym Indianinem a nowoczesnym człowiekiem?
    Różnica jest taka, że Indianin posiadał wiele umiejętności, a więc jego rozum był szeroko rozwinięty. Jego inteligencja praktyczna była stale w użyciu i Indianin jako człowiek się rozwijał, wchodząc wciąż na wyższy poziom.
    Natomiast człowiek nowoczesny posiada tylko jakąś ułamkową umiejętność; czynności przez niego wykonywane są możliwe proste, jednostajne, a jego umysł karleje i zanika. Nowoczesny człowiek nie jest zdolny do rozwoju.
    A przecież rozwój jest naczelnym celem człowieka, gdy przychodzi on na świat!
    Po co więc rodzi się człowiek nowoczesny?
    Człowiek nowoczesny rodzi się po to, żeby kiedyś tam umrzeć.
    Natomiast Indianin rodził się po to, żeby stać się w przeciągu życia coraz lepszym, coraz mądrzejszym. Człowiek posiadający wiele umiejętności manualnych jest także lepiej rozwinięty umysłowo, a więc i rozumie więcej procesów zachodzących w jego otoczeniu.
    Czy człowiek nowoczesny zdolny jest rozumieć cokolwiek?
    Wygląda na to, że nie.
    Nowoczesny człowiek żyje niejako w oderwaniu od siebie samego. Raczej utożsamia się on z tym, co mu mówią a nie z tym, co jako człowiek w czasie swojego życia poznał i czego się nauczył.
    Odpowiedz
    Anonymous28 listopada 2015 07:55

    II.
    Szkolnictwo w Polsce ro wyłącznie rozwiązywanie testów. Co to jest rozwiązywanie testów? Jest to zgadywanie, co miał na myśli ten, kto te testy układał. I gdy się zgadnie, to się zda. A gdy się nie zgadnie, to się nie zda. Co to oznacza? Oznacza to, ze młody człowiek nie ma prawa myśleć samodzielnie, lecz iść wyznaczoną przez test ścieżką.
    A co to w dalszej konsekwencji oznacza?
    Oznacza to, że taki człowiek, gdy dorośnie, jest wprawny w zgadywaniu możliwych rozwiązań, ale nie jest w stanie ich logicznie skonstruować. Taki człowiek nie rozumie, co i dlaczego się dzieje.
    Jego umysł dochodzi do momentu, w którym mu się „zgadza” ale dlaczego tak jest i jakie ma to konsekwencje tego umysł nowoczesnego człowieka ogarnąć już nie potrafi.
    Mózg ludzki musi mieć możliwość tworzenia, uczenia się na błędach i wyciągania z nich wniosków. Rozwiązując test uczeń wie tylko, że nie trafił we właściwe rozwiązanie, ale nie wie, dlaczego miało by być ono właściwe. Jego umysł nie ma takich zdolności analitycznych, by takie działanie wykonać.
    Natomiast taki Indianin? – ten musiał analizować wszystkie możliwe warianty,by wybrać rozwiązanie optymalne. I dlatego Indianin się rozwijał i rozumiał świat coraz lepiej, a nowoczesny człowiek nie ma takiej zdolności analitycznej i dlatego przyjmuje gotowce. Kto sprytniej je poda, temu się wierzy bardziej. Gotowce mogą być dowolnie absurdalne, nie ma to żadnego znaczenia. Ważne jest, że przy pomocy emocjonalnej otoczki zostanie w świadomości nowoczesnego człowieka umieszczone we właściwym miejscu. To właściwe miejsce jest tym miejscem, gdzie macherzy chcą mieć danego człowieka czy grupę ludzi.
    Indianin jako człowiek samodzielny był człowiekiem wolnym. Jego przynależność do grupy była jego decyzją, przemyślaną i umotywowaną praktycznie.
    Natomiast nowoczesny człowiek nie czuje żadnej przynależności do grupy. To, co trzyma nowoczesnego człowieka w grupie to możliwość biologicznego przetrwania dzięki posiadaniu tak zwanej pracy zarobkowej. Nowoczesny człowiek jest skrajnie niesamodzielny i choć zależny od innych ludzi, to jednocześnie z tymi ludźmi konkurujący o miejsce pracy, o pieniądze i szanse na łatwiejsze życie. Łatwiejsze oni nie jest nigdy, dlatego że w planach kapitalisty nie ma takiej opcji dla siły roboczej. Jest ona do wykorzystania i gdy człowiek nie jest zdolny do pracy to jest wyrzucany na bruk także z mieszkania i nikogo nie obchodzi jego los. Nie ma żadnej współpracy miedzy ludźmi nowoczesnymi, choć są oni od siebie wzajemnie bardziej zależni niż byli Indianie między sobą.
    Jak to się stało, że współczesny człowiek nie rozumie roli, jaką spełnia ani nie rozumie swojego miejsca w społeczeństwie?
    Powodem tego jest obudzenie w ludziach brutalnego egoizmu.
    Indianin brał tylko tyle, ile musiał, ile koniecznie potrzebował.
    Współczesny człowiek bierze tyle, ile da radę, ile może nachapać bezkarnie i nie ma znaczenia czy tego potrzebuje czy nie.
    Wmówiono ludziom, że czynnikiem określającym pozycję w ludzkim stadzie są posiadane dobra materialne. I każdy współczesny człowiek chapie ile się da, bo chce mieć jak najwyższą pozycję w tym stadzie. Dla ludzi nie ma znaczenia, że pracują oni bez sensu robiąc rzeczy, jakich na rynku zatrzęsienie. Ważne, by mieć jak najwięcej pieniędzy i nabywać jak najwięcej nowych rzeczy. Obłęd.
    Pozycję Indianina wyznaczały jego umiejętności, a więc jego rozum.
    Przewagę Indianin miał nad człowiekiem nowoczesnym taką, że mógł iść w tym, co miał na sobie i jego wartość jako człowieka była wciąż jednakowo wysoka.
    Odpowiedz
    Anonymous28 listopada 2015 07:56

    III.
    Nowoczesny człowiek wlec musi za sobą swój dobytek, by móc coś znaczyć w oczach współplemieńców. I w dodatku tego dobytku musi pilnować on sam albo ktoś przez niego wynajęty, by mu inni, czyli biedacy, tych dóbr nie zabrali i by nie stracił on swojej pozycji w stadzie zdobytej dzięki pralce, lodówce, domowi czy samochodowi. Paranoja!
    Nie ma możliwości zmusić ludzi do rozwoju. Nie ma możliwości rozwinąć się za nich i dla nich.
    Więc będą wojny – czyli wzajemne wydzieranie sobie tych zachapanych dóbr. Bo o cóż innego w tych wojnach chodzi? Z jednej strony o zdobycie pozycji na gruncie poczynionych łupów, z drugiej strony o zdobycie niewolników, którzy umożliwią swoją pracą pasożytniczy tryb życia.
    Bowiem jeżeli człowiek miałby na względzie swój rozwój, stałe osiąganie coraz wyższego pułapu w Ewolucji, żadne wojny nie miały by miejsca, bo to strata choćby czasu. A wielu staje się przy tej okazji mordercami, czyli spada ewolucyjnie na poziom niższy i najniższy.
    Ludzkość opętana materializmem musi się w wyniku wojen unicestwić Materializm prowadzi do wojen a skutkiem wojen jest masowa śmierć wielu ludzi.
    Gdyby ludzie byli w stanie zastanowić się nad sobą, zrozumieć swoją rolę w Ewolucji, poznać swoje talenty i możliwości i chcieć je rozwijać, nie byłoby miejsca na dziką rywalizację i wyrywanie sobie ochłapów, nie byłoby miejsca na zniewalanie innych ludzi po to, by na nich pasożytować.
    Na przykładzie Rzymu widać, dlaczego to musiało się rozlecieć Inna rzecz, że było to sterowane z tylnego siedzenia za stolcem. Otóż, rzymski pan był głupi, nic nie robił tylko żarł, rzygał i oddawał się rozpuście. Czym to skutkowało? zanikiem normalnych funkcji mózgu.
    Natomiast taki rzymski niewolnik pracując na rzymskiego pana musiał posiadać wiele umiejętności, a tym samym górował nad panem rozumem.
    Polacy za PRLu byli niezwykle inteligentni, mieli mnóstwo pomysłów i byli zdolni do improwizacji. Pozbawieni własnego przemysłu i wpływu na własny kraj Polacy są bezwolnymi tułowiami, wykonującymi polecenia za kawałek chleba. Bardzo niski to upadek. Ale się Polakom należał. Polacy bowiem zdradzili swoich sojuszników, czyli państwa socjalistyczne, które umożliwiły Polsce powojennej rozwój i odbudowę prowadząc z Polską korzystny dla nas handel. Polacy zdradzili bratnie państwa socjalistyczne i nawet się tym szczycą nie bacząc, że zdrada zawsze jest jednako plugawa i że zdrajcy nie szanuje nikt – ani ten, dla którego się zdradziło ani zdradzony.
    W takiej sytuacji znajduje się obecnie Polska i Polacy płacą za zdradę utratą własnego państwa. Wszystkie inne państwa byłego Bloku Wschodniego dźwignęły się z upadku, ale Polacy w ogóle nie rozumieją, co się stało i co zrobili. Upadek Polski to kara za spowodowanie milionów bezrobotnych, milionów bezdomnych, jacy po upadku Bloku Wschodniego pojawili się w sferze społecznej tych krajów. Były i są to miliony tragedii i wiele gorzkich łez rozpaczy nad zniszczonym życiem. Za to Polacy płacą i będą płacić.
    Polakom zachód wmawia, że „pokonali komunę”. Cóż to takiego było? Czym się objawiało?
    Objawiało się to tym, że kraje socjalistyczne masowo wpadały w kryzysy gospodarcze i ich gospodarki przejmowały drapieżna kraje zachodnie. Miało to wyraz w masowym bezrobociu, masowych eksmisjach i pojawieniu się setek tysięcy sierot, porzuconych przez rodziców nie posiadających środków na życie.
    Polacy natomiast bredzą o „pokonaniu komuny”!
    Odpowiedz
    Anonymous28 listopada 2015 07:57

    IV.
    Dziesiątki tysięcy Romów zostało wygnanych z Rumunii i stało się żebrakami Europy. W czasach socjalizmu byli oni mniej lub bardziej zintegrowani i mieli pracę oraz pieniądze na życie. „Pokonanie komuny” spowodowało ich masowy exodus, który trwa do dziś. Za to też Polacy zapłacą – cenę kolektywnej kary jako Naród.
    Żołnierze Radzieccy poświęcali swoje życie ratując Polaków przed zagładą z rąk Niemców; na polskiej obecnie ziemi życie straciło 600.000 Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej. A Polacy bezczeszczą Ich mogiły twierdząc, że żadnego wyzwolenia z ich ręki nie chcieli! Przecież to najwyższy stopień zaburzenia umysłowego. Ludzie poświęcili swoje życie by ratować Polaków, a Polacy urodzeni 50 lat potem głoszą, że nie chcieli być wyzwalani przez Żołnierzy Radzieckich.
    Więc składanie lusterek do samochodów u anglików jest dla Polaków w sam raz. Nie mają już Polacy żadnego potencjału umysłowego, zdradzili własny kraj i sojuszników, a teraz narzekają, że rządzą nimi obcy i Polacy nie mają na kogo głosować. To jest właśnie część kary za nieszczęścia, jakie na kraje socjalistyczne ściągnęli Polacy zdradzając Braci i Towarzyszy.
    Indian w Ameryce jest ok. 2 milionów i ich świadomość plemienna jest żywa i oni się odrodzą.
    Polaków dzięki przynależności do Bloku Wschodniego było niemal 40 milionów. Ale Polacy wymierają, harują ponad siły za psi grosz nie mając szansy na biologiczną regenerację, a więc ich potomstwo będzie słabe. Polacy także masowo emigrują za chlebem. Czy był sens rozwalać dobrze funkcjonujący kraj tylko po to, by następnie musieć z niego wyjechać z braku możliwości do życia?
    Nowoczesny człowiek ma taki właśnie mózg. Tak właśnie robi. Bóg nie musi go za nic karać. Współczesny człowiek wymierza sobie karę sam, karę bezwzględną: albo się totalnie zdegeneruje i wymrze, albo unicestwi w wojnach o ochłapy.
    A Polacy? czy Polacy nie mają KOGO wybrać? czy może nie są zdolni KOGOŚ WYBRAĆ? różnica niby jest, ale skutek ten sam. Kara. Kara za zdradę Braci i Towarzyszy. Kara dla Polaków wypełni się do końca. Jeżeli Polacy ją przeżyją, to może będzie to dla nich nauczka, wyciągną z tego wnioski i ucząc się na błędach odrodzą tak, jak odradzają się Indianie w Ameryce? Czas pokaże, choć większość z Polaków tego już nie zobaczy…
    —–
    http://zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/2015/11/przeczytaem-wpis-konrada-rekasa-nick.html
    Anonymous29 listopada 2015 21:37

    I.
    Chart ma niezłe pomysły, ale wciąż prezentuje ogórki przebrane za banany.
    Kiedyś u Niemców w tv jakiś w sutannie powiedział, że kościół katolicki myśli nie w kategoriach lat lecz wieków, a nawet tysiącleci. I to jest i powinna być zawsze podstawa do rozpatrywania wszelkich rozgrywek geopolitycznych.
    Chciałabym napisać, że się z Tobą zgadzam, ale nie wiem tak naprawdę, co właściwie mówisz. Nie możesz czy nie chcesz nazwać rzeczy po imieniu?
    Może przeszkadza Ci w tym właściwe umiejscowienie znaczenia Inkarnacji Jezusa?
    Jeżeli świat zorganizowany jest według jakiegoś wzorca i jeden z elementów jest fałszywy, to cały wzorzec staje się przez to fałszywy. Tak to jest.
    Przyjmując, że cały Wszechświat to fraktale, czyli zarówno najmniejsze jak i największe składa się z tego samego acz w różnych wymiarach (pod względem wielkości) to zmiana jednego elementu, nawet tego najmniejszego wpływa na zmianę całości.
    To by tłumaczyło to, co powiedział Jnanadeva: cierpienie jednej jedynej istoty na Ziemi jest cierpieniem całej Ziemi.

    [Nie wiem, czy mogę sobie pozwalać na dalsze dywagacje, bo z reguły na początku to mam sympatię bo piszę ciekawie, ale zaraz potem, gdy czytający „nie nadąża” to jestem odrzucana jako ta „nietypowa”, by nie rzec: nawiedzona. No nic, ryŻyk fiŻyk, jak to mawiano w dobrym PRLu.]

    Problemem na Ziemi nie jest istnienie zła, ale jest nim brak jedności, spójności DOBRA.
    Ludzie przechodzą z jednej frakcji do innej frakcji w zależności od ich interesów MATERIALNYCH. Ideologia to tylko narzędzie do osiągania zysków.Uczucia wyższe zostawiane są na boku „na inną okazję”, czyli po prostu są niszczone w imię materializmu.
    Jak ma więc ten świat wyglądać inaczej, jeżeli ludzie są właśnie tacy?
    Jeżeli napiszę, że pogoda też jest od tego zależna, jaką jakość prezentują sobą ludzie, to „cywilizowany człowiek” mi nie uwierzy. Ale tak właśnie jest.
    To jest prawda, że za PRLu Polska miała bardziej przewidywalną pogodę. Nie było takich ekstremów i choć można traktować to w skali globalnej, to jednak są obszary na Matce Ziemi, które funkcjonują bez większych zakłóceń mimo „ocieplenia klimatu”.
    Jeżeli prawdziwy Yogi może regulować dowolnie pogodę (ale tego nie robi, bo jest przecież Yoginem i wie jakie są konsekwencje, więc nie robi niczego ot, tak sobie dla kaprysu) to znaczy, że nawet pojedynczy człowiek może mieć wpływ na całość.
    Wracając do polityki, to przecież jest jasne, gdzie jest początek nieszczęścia, oczywiście operując wiekami i tysiącleciami, a nie dniami czy latami.
    Jeżeli prawdą jest, że na Ziemię wysłany został impuls „z Jowisza” (piszę to w cudzysłowie, bo to raczej symboliczne, choć może oczywiście być najprawdziwszą prawdą, ale dla nas niedostępną z racji tego, że Jowisz to Bóg,a człowiek to miernotka) i ten impuls spowodował powstanie nowych, „nie rajskich” energii, to by wyjaśniało, skąd wzięło się zło.
    Samo obdarowanie – przez Boga – człowieka wolną wolą nie załatwia wszystkiego. Aż tyle zła i to w tak krótkim czasie raczej nie mogło by się narobić. Więc ten impuls, mający być może uczynić Kosmiczną Grę bardziej dynamiczną, spowodował aktywację złej strony w istotach żywych.
    Bo wcale nie jest tak, że tylko człowiek ma swój indywidualny charakter; ma go także kura, nie mówiąc już o psie czy koniu.
    Odpowiedz
    Anonymous29 listopada 2015 21:38

    II.
    Więc ten impuls segregował niejako ziarno od plew, czyli osobniki o szlachetniejszym rysie od tych mniej szlachetnych.
    I stało się oraz dzieje się tak nadal – że ci szlachetni szlachetnieją z czasem coraz bardziej, ale jest ich coraz mniej, bo złe kusi i wielu niegdyś szlachetnych wpada w pułapkę materializmu, będącego podstawowym lepem na ludzkie słabostki.
    Widać w niebie jest mało miejsca i wejść będą tam mogli ci najlepsi po dokładnym sprawdzeni ich na ową szlachetność.
    Natomiast miernoty i osobników ewidentnie gorszej jakości przybywa.
    Dlaczego tak myślę? bo wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Ludzie zgadzają się na coraz większe zło, na coraz bardziej wyuzdane zboczenia, na coraz większe oszustwa i nieuczciwości.
    W imię czego to robią?
    I imię pozostania przy życiu. Przy tym ich biologicznym życiu, jako że życie duchowe jest dla nich abstraktem nie do ogarnięcia.
    Dlaczego?
    Ponieważ ludzie hołdują materializmowi i zupełnie oddalili się do swojej właściwej istoty: Ducha.
    Nie jest już praktykowana czystość cielesna w sensie nie kupczenia ciałem.
    Ludzie – mówię tu o dorosłych, bo dzieci zawsze w takich sprawach powinny być tabu! – wzajemnie na siebie oddziaływują, to znaczy wzajemnie się programują i przeprogramowują przez wymianę energii choćby w taki sposób jak czytając mój post.
    O wiele silniejsze jest oddziaływanie w sensie wymiany energii w kontaktach cielesnych. Niechby przez dotyk. A szczególnie przez kontakt płciowy.
    Niegdyś kobieta „użyta” choćby raz, uważana była za „zepsutą” w sensie tym, że już miała wgrany jakiś program na płaszczyźnie seksualnej i jej mąż – gdy wyszła za mąż – nie mógł jej zaprogramować dla siebie, bo już był inny programista.
    Obecnie kobiety mają wielu „partnerów’, czyli są zakłócone w swoim kobiecym programie seksualnym i nie mają one osobowości czystej.
    O tym wiedzą demony i stąd w czasie „transformacji” po rozwaleniu PRLu w kioskach były sterty czasopism pornograficznych. Kobiety w PRLu były mniej lub bardziej cnotliwe, ale cnotliwe były. Nieliczne puszczalskie i cichodajki nie miały większego wpływu na całość poziomu moralnego naszego Narodu.
    Znowu nieco odeszłam od polityki, ale tzw. seks to też polityka, a nawet głównie polityka.
    Więc ten „impuls z Jowisza” w jakiś sposób likwidował czy choćby osłabiał barierę, jaką otoczony był człowiek, któremu Bóg Wszechmogący dał wolną wolę.
    Z tego wykształciła się „kasta kapłanów” maści wszelakiej. Nam mówi się, że to niby w starożytnym Egipcie, czyli dla nas w sensie: nigdzie, ale nie jest to prawdą.
    To jest cały czas i to wszędzie. Przybiera różne postacie, ale jest wciąż tym samym.
    Nam się mówi, że były to sprawy oddzielne, ale to kłamstwo. Oni potrafią się komunikować na poziomie telepatii i odległość nie ma dla nich znaczenia.
    To ludziom one, demony, wmówiły, że telepatia to coś nadprzyrodzonego, coś trudnego czy wreszcie szkodliwego. Wrodzona zdolność telepatyczna człowieka była czymś naturalnym i dobrym. Mógł się przy jej pomocy człowiek komunikować z ludźmi i wszystkim żywym na świecie.
    Możliwa też jest komunikacja ze zmarłymi, ale jest to nieczyste, bardzo szkodzące istocie żyjącej aktualnie, bo ją zniewalające i opętujące. Tfu!!!
    Odpowiedz
    Anonymous29 listopada 2015 21:39

    III.
    No więc one, demony, to wszystko wiedzą. Nam opowiada się, że mamy „zdobycze cywilizacji” a tymczasem taki telefon komórkowy ma głównie za zadanie pozbawić ludzi resztek zdolności porozumiewania się nonwerbalnego a także ma za zadanie zmieniać bioprądy w ludzkim mózgu tak, by mózg mógł być zdalaczynnie sterowany.
    Tu można by zapytać: kto to są ci Niemcy?
    Jest to produkt tych właśnie sił, które chcą świat zniszczyć i opanować jego resztki tak, by tylko im służył. Niektórzy nazywają to planem N/*7=W&/=oO (te znaczki między literami to po to, żeby gugiel nie wyrzucał tego postu gdy hasło poszukiwane, tak mi ktoś kiedyś poradził) czy jakoś tak, ale jest to realizowane bezwzględnie nawet przez tych ludzi, którzy są całkowicie nieświadomi niebezpieczeństwa. A nawet głównie przez nich.
    Więc cały czas mamy do czynienia z problemem odejścia ludzi od sfery duchowej i zastąpienie jej materializmem. Dążenia materialne nigdy nie mogą być zaspokojone, ponieważ człowiek ma naturalny mechanizm pchający go do ciągłego rozwoju i jeżeli ten rozwój skierowany jest nie na sferę ducha lecz na materię, skutkować musi zniszczeniem naszej Matki Ziemi. I taki plan mają demony i one ludzi do jego realizacji zaprzęgły budząc w ludziach chciwość.
    Chciwość zabija w człowieku wszystkie ludzkie cechy i nawet chciwa matka jest w stanie sprzedać swoje dziecko jakimś bogaczom twierdząc, że u nich będzie ono miało lepiej. Co miało by mieć lepiej? Jeżeli bogacz tak kocha dzieci, to powinien dawać część pieniędzy biednej matce, by ona mogła spokojnie dziecko wychować. Ale biorąc od matki dziecko by wychowywać po swojemu oznacza kraść cudze geny i energię tworzącą człowieka i zasilać nią swoją, która jest za słaba by człowieka wygenerować.
    Widać więc, że demony będące zmaterializowaną formą ludzkich wad wzięły górę nad istotami wyposażonymi we wrażliwość i empatię, i tym sposobem możliwe jest porywanie wielkich mas ludzkich by używać ich do prowadzenia wojen. Wojny to nieszczęścia, to śmierć, to rozpacz. Ale także wynikająca z nich nieraz nienawiść. I to są formy energii potrzebne demonom do istnienia.
    Patrząc na nasze, polskie podwórko, to widzimy, że Polaków złapano katyniami, smoleńskami i podobnymi „faktami historycznymi” i teraz Polacy hołdują nienawiści, żądzy zemsty i innym niskim uczuciom, co spowodowało rozpad naszego Narodu i pozbawiło Polaków możliwości duchowego rozwoju, a więc naturalnej siły, spajającej Naród.
    Rosjanie mają rozum i przytomnie nie poszli na żadne zemsty i nienawiści, więc mogli szybko przezwyciężyć trudności spowodowane załamaniem struktur ZSRR i obecnie są bogaci, współpracują ze sobą i są silni. Stąd ataki demonów na nich, bo Rosjanie nie dają demonom energii, a złą energię niwelują dobrym działaniem.
    No więc gdzie to zło, gdzie ten zgniły rdzeń?
    W ogóle to można powiedzieć, że symbolicznie w watykanie, służącym „żydom” do realizacji ich celów.
    Ale tak naprawdę zło jest w zatrutych sercach ludzi.
    Czy o tym, czy jesteśmy ludźmi stanowi wyłącznie nasze ciało? Nic podobnego! Człowiekiem czyni nas nasze duchowe wnętrze.
    Więc obecnie widzimy tułoby, zamartwiające się zdobywaniem wszystkiego tego, co je niszczy i lekceważące wszystko to, co mogło by je uczynić ludźmi i uratować.
    Każdy może uratować tylko sam siebie. Nikt za nikogo tego zrobić nie może. I nie chodzi tu o ratowanie tonących w kipieli – bo to oczywiste: człowiek ratuje drugiego w nieszczęściu. Chodzi wyłącznie o sferę duchową.
    Odpowiedz
    Anonymous29 listopada 2015 21:40

    IV.
    O dążenie człowieka do osiągnięcia możliwie najdoskonalszej formy wewnętrznej dostępnej w danym wcieleniu, w danych okolicznościach.
    Rozwiązanie problemów każdego z nas jest w każdym z nas a nie poza nami.
    Rozwiązanie problemów ludzkości jest w samej ludzkości, a nie poza nią.
    Nie musimy porywać się na przekształcanie całej Ziemi. To nie leży w naszej mocy.
    Naszym zadaniem jest, by każdy przekształcił sam siebie tak, by całość przez to stała się lepsza.
    A różne „nato” siajej” czy inne „emajsyks” to tylko symbole ludzkiej głupoty, której ludzie się poddają bojąc się o swoje tyłki i wystawiając swoje dusze na stracenie.
    Musi koniecznie być odwrotnie i tyłek powinien stać daleko za duszą.
    Łatwe do zrobienia. Ale komu się zechce?

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Pani NANO
      Dziękujemy za mądry tekst zmuszający do własnego samodzielnego myślenia i odprogramowania sposobu widzenia otaczającej rzeczywistości przez pryzmat własnego mentalnego świata wewnętrznego. Ten tekst stał się szczególnie potrzebny w związku z dyskusją dotyczącą powyższego tekstu na facebooku.
      Pozdrawiamy ciepło

Trackbacks

  1. NBA pisze:

    NBA

    I love the details on your website. Much thanks!.

Wypowiedz się