Fakty i możliwe konsekwencje zestrzelenia rosyjskiego samolotu na tle problemu: kto i po co stworzył ISIS i Al-Kaidę.

SU-24 zestrzeleniePublikujemy zestawienie faktów i możliwych konsekwencji  zestrzelenia rosyjskiego samolotu bombowego SU-24 na terytorium Syrii, przez myśliwiec turecki, zebrane z internetu przez komentatora neon24.pl Pana Kulę Lisa 65 oraz szeroki problem stworzenia i wykorzystania Al-Kaidy i IZIS jako narzędzi nowego rodzaju wojny. Twórcy tych narzędzi publicznie „rżną głupa” a medialne presstytutki  w medialnym opakowaniu powtarzają kłamstwa. Zapamiętajmy ich nazwiska i sprawdzajmy jakie mieli ich rodzice i dziadkowie. Dziękujemy Panu Kuli Lisowi 65, Krakauerowi i PRACowni za przygotowane cenne analizy, zestawienia faktów i prognozy.

Redakcja KIP

Kula Lis 65: Z sieci – Tureckie kłamstwo. Islamskie psy.

Ta antyrosyjska histeria w mediach oraz celowe pomijanie faktów i logiki po prostu powala z nóg. Primo: Rosja nie miałaby żadnych korzyści wojując z Turcją. Ostatnio Pieskow zapewniał zresztą, że Rosji bardzo zależy na dobrych stosunkach – nie mają żadnego interesu w podskakiwaniu NATO z którym tym bardziej, że mozolnie, bo mozolnie, dochodzi jednak do pewnego konsensusu w walce z tzw. Państwem Islamskim. Napięta sytuacja dyplomatyczna nakazywała by poprawną współpracę Putina z Erdoganem, szczególnie dla korzyści tego pierwszego… Problem w tym, że ten drugi nie chce się na podobny sojusz zgodzić. Dlaczego? Dlatego, że Rosja tłucze Turkmenów, walczących z tzw. „reżimem” prezydenta Asada, a Turkmeni z kolei rżną w pień Kurdów, co jest Erdoganowi na rękę. Erdogan jak ognia boi się Kurdów, o czym pisałam tutaj, prawie rok temu: http://polka-walczaca.blogspot.com/2014/12/za-niedobra-ameryka.html.

Ale najciekawsze dopiero przed Wami… Dwa dni przed zestrzeleniem Su24, niejaki Hakan Fidan – „szef Tureckiej Narodowej Organizacji Wywiadowczej oskarżył Moskwę o próbę „uduszenia” rewolucji islamistycznej w Syrii (…) zaapelował do jak to określił „zachodnich kolegów”, aby ci zmienili myślenie o islamskich prądach politycznych i pokrzyżowali plany Władimira Putina, który jego zdaniem chce zniszczyć islamskich rewolucjonistów w Syrii. Fidan stwierdził, że ISIS jest rzeczywistością i należy zaakceptować istnienie dobrze zorganizowanego Państwa Islamskiego.” – mocne, prawda? (http://pikio.pl/szef-tureckiego-wywiadu-krytykuje-putina-za-ataki-na-isis-i-chce-by-mialo-konsulat-w-turcji/)
(…) rzecznik MSZ Turcji Tanju Bilgic ostrzegł 20 listopada, że ostrzał cywilów w turkmeńskich miejscowościach „może prowadzić do poważnych konsekwencji”, i wezwał Rosjan do natychmiastowego zakończenia tych operacji. (http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/w-syrii-spadl-rosyjski-samolot-turcja-konsultuje-sie-z-nato,597150.html).
W poniedziałek 16.11.2015 Ankara wezwała do pilnego zebrania ONZ na którym zarzucała Rosji bezprawne bombardowanie turkmenów… będących islamskimi terrorystami.
Jednak tym, co przelało czarę goryczy jest informacja sprzed kilku dni – Rosjanie zniszczyli 1000 cystern przewożących ropę, należących do tzw. państwa islamskiego. Nie jest żadną tajemnicą, że Turcja kupuje za półdarmo ropę od tej nibylandii. I to kogoś mocno zabolało.

Gdzie jest granica?! Gdzie procedury?
Według ekspertów ta, granicząca z Syrią, pozostaje umowna… Turcy przesunęli ją ostatnio o jakieś 5 km, bez konsultacji z kimkolwiek. Zdjęcie, które zamieściłam, pokazuje trasę su-24. Jedno ale – rosyjski su-24.. kodowe, natowskie oznaczenie „Fencer,” przeleciałby odcinek, wskazany przez Turków, w jakieś 10 sekund. Jego prędkość maksymalna na małym pułapie to 1400-1500km/h. To był jednak „duży” pułap – 6 tys. m. Przy maksymalnej prędkości przelotowej czas ten wyniósłby ok 5-6 sekund. Turcy utrzymują, że… przez 5 minut, dziesięć razy, ostrzegali pilotów o naruszeniu granic. Nie wiadomo jednak na jakiej częstotliwości i czy w ogóle rosyjscy piloci komunikat odebrali… Alibi doskonałe – przecież kacapskie wojsko nie raz pozwalało sobie na testowanie granic. Wszyscy będą po naszej stronie! I faktycznie – nie tylko media ale również rząd Obamy stwierdza, że Turcja „miała prawo się bronić”. Dlaczego strzelali do obiektu, który już dawno opuścił granice Turcji? Przecież obydwie strony przyznają, że samolot zestrzelono już na terenie Syrii. I co z międzynarodowymi procedurami, które przewidują, że w przypadku stwierdzenia naruszenia przestrzeni powietrznej przez obcy obiekt najpierw wysyła się swój samolot i odnajduje obiekt; następnie „wyprowadza” się taki samolot poza granice kraju albo prosi o wylądowanie na wyznaczonym lotnisku. Niezbędnym jest nawiązanie łączności radiowej. Jeśli „intruz” nie odbiera sygnałów nadawanych na określonej częstotliwości wtedy przekazuje mu się sygnały w inny sposób np. podlatując blisko jego skrzydła. Na udostępnionym przez Turków nagraniu widać tylko jeden samolot…
Co robią media?

Jak zwykle dają popis zatrważającego obiektywizmu. Zapraszają publicystów z prawa i z lewa p. Sierakowskiego z Krytyki Politycznej jak i p. Ziemkiewicza, którzy ramię w ramię – mlaskają z zadowoleniem, że „Rosja w końcu się doigrała”. Zginęło dwóch pilotów, na terenie, na którym mieli prawo latać, bo w Syrii. A Ziemkiewicz z Sierakowskim się cieszą. Do tego pierwszego miałam jeszcze szacunek. Miałam, póki nie pokazał swojej buty, chamstwa i totalnego brak dziennikarskiej dociekliwości.

A tak, w ramach puenty – wypowiedź szefa tureckiej agencji wywiadowczej nie była komentowana przez media głównego nurtu. To NIEBYWAŁE – za taki komentarz i to w tydzień po zamachach w Paryżu Turcja powinna wylecieć z NATO na zbity ryj. Zabawne, że po słowach pana Szymańskiego, iż „nie widzimy możliwości relokacji imigrantów”, w mediach rozpętała się burza. W polskich i światowych! WYRAŻENIE POPARCIA DLA ISLAMISTÓW ORAZ ISIS PRZEZ SZEFA TURECKIEJ AGENCJI WYWIADOWCZEJ, POZOSTAJĄ BEZ KOMENTARZA… Tylko mi coś tutaj nie gra?

 ***

Jednak nawigator dzięki Bogu przeżył.

Nawigator Su-24: nie było ostrzeżeń strony tureckiej.
Członek załogi rosyjskiego bombowca Su-24, zestrzelonego wczoraj przez lotnictwo tureckie, oświadczył, że nie było żadnych ostrzeżeń ze strony tureckich sił powietrznych i że rosyjska maszyna nie wleciała w turecką przestrzeń powietrzną. Żadnych ostrzeżeń nie było. Ani przez radio, ani wizualnych. W ogóle nie było kontaktu – powiedział nawigator rosyjskiej maszyny Konstantin Murachtin w telewizji Rossija 1. – Dlatego wchodziliśmy na kurs bojowy w zwykłym trybie. Trzeba pamiętać, jaka jest prędkość bombowca, a jaka myśliwca F-16. Jeśli chcieliby nas ostrzec, to mogliby się nam pokazać, ustawiając się na kursie równoległym – tłumaczył.

Wykluczył możliwość, że rosyjski bombowiec znalazł się w tureckiej przestrzeni powietrznej. – To wykluczone, nawet na jedną sekundę (…) Miałem pełna kontrolę nad całym naszym lotem aż do chwili wybuchu rakiety – zapewnił nawigator.
Pilot zestrzelonego Su-24 nie przeżył.

 ***

Pierwsza sprawa to to, że szczyt odbywa się na prośbę Turków. Zestrzelili samolot i zamiast usiąść i wyjaśnić sprawę z ruskimi pobiegli skamleć do NATO. Sprawa druga – NATO nie kiwnie nawet palcem gdyż Turcja nie została zaatakowana przez ruskich. Sprawę zestrzelenia pozostawią i tak do rozmów między Rosją a Turcją. Sprawa trzecia – jak to możliwe, że Turcy przez tyle lat nie zauważyli procederu przywożenia do własnego kraju dziesiątek tysięcy cystern krwawej ropy od morderców z ISIS, a zauważyli i strącili samolot działający w ramach koalicji który na kilkanaście sekund (nie wierzę tureckim mapkom z radarów) przeskoczył kilkukilometrowy pas graniczny i został zestrzelony nad Syrią.
I tu moim zdaniem leży przyczyna incydentu. Tak gigantyczny handel ropą to nie przedsięwzięcie pięciu celników, którzy puszczą TIRa z papierosami. Przemyt tysięcy cystern z ropą musiał ktoś kryć i czerpać z tego gigantyczne zyski, dajmy na to „klub generałów”. Danie Putinowi takiego klapsa to ostrzeżenie, że Putin niszcząc cysterny pali komuś $. Erdogan sfałszował wybory i rządzi za pomocą junty wojskowej, ale aż strach pomyśleć, że może być głupi aby strącać Putinowi maszynę. Co zrobi Putin? Putin wściekł się i teraz będzie strzelał nawet do osła idącego w stronę Tureckiej granicy na którym tylko widać będzie podwieszone kanistry. A bombowcom dorzuci eskortę myśliwców. Nie mówiąc już o blokadzie na tureckie produkty. Generałom zmięknie rura wraz z portfelem. Nikt z NATO nie położy głowy za turecki szwindel.

***

 Uratowany pilot nawigator udzielił wywiadu rosyjskim mediom. Dużo im opowiedział. Jak i Ławrow dzisiaj, choć polska propaganda do kilku słów z jego zdania się uczepiła i nic więcej. Ławrow rozmawiał z dziennikarzami 50 min i dużo istotnych rzeczy powiedział. Ale wracam do pilota.
1. Samolot turecki nadleciał z nad morza, czyli z terytorium Syrii!
2. Nie było żadnego kontaktu, ani radiowego, ani wizualnego (wzrokowego), choć prędkość F16 pozwalała spokojnie podlecieć równolegle do Su-24 i pokazać, że coś nie tak.
3. Widzieli na radarze, że obok jest Turek, ale wiedzieli, że jest umowa i nie uważali jego za zagrożenie, bo Turcy często latali obok, koło granicy z Turcją, bo uważają 5 mil po syryjskiej ziemi od granicy zonę za swoja przestrzeń.
4. Pilot nawigator całkowicie wyklucza przekroczenie granicy, bo tylko nadlatywali do niej, jak i bez żadnego ostrzeżenia dostali sygnał ataku rakietą powietrze powietrze.
5. Drugi samolot (lecieli we dwójkę) zdarzył zrobić manewr i wystrzelić pułapki, oni także zaczęli robić manewr i nie zdążyli wystrzelić pułapek bo turecki F16 wystrzelił je z bardzo bliskiej odległości.
6. Ukrywał się przed terrorystami. W nocy jego uratowali koledzy z ekipy ratowniczej. Pilot powiedział (co umyślnie usunięto). … lecieliśmy na 6000 m, przy doskonałej pogodzie (potwierdzają to zdjęcia) i widzieliśmy bardzo dokładnie ziemię i nie ma mowy abyśmy przekroczyli granicę. Znamy ten teren jak własną pięść, bo tam latamy. Na dodatek okazuje się, że turecki F-16 przed atakiem wleciał i znalazł się nad terytorium Syrii.

***

Rosja zrywa kontakty wojskowe oraz zawiesza wszystkie projekty gospodarcze z Turcją w tym „Turecki Potok”! Rosja ogłosiła, że zrywa kontakty wojskowe z Turcją. Podała też, że rozmieści u wybrzeży Syrii krążownik rakietowy „Moskwa”, uzbrojony m.in. w rakietowy system obrony przeciwlotniczej Fort, będący odpowiednikiem lądowego S-300. O decyzjach tych poinformował szef głównego zarządu operacyjnego sztabu generalnego sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał Siergiej Rudski. Stanowią one odpowiedź na zestrzelenie przez tureckie F-16 rosyjskiego Su-24 na granicy z Syrią. Rudski również przekazał, że w czasie akcji, której celem było poszukiwanie i ewentualne ewakuowanie pilotów strąconego Su-24, z ziemi został ostrzelany i zmuszony do awaryjnego lądowania rosyjski śmigłowiec bojowy Mi-8, w wyniku czego zginął żołnierz piechoty morskiej. Przedstawiciel sztabu generalnego FR zakomunikował, że odtąd wszystkie loty rosyjskich samolotów bombowych nad Syrią będą wykonywane wyłącznie w asyście maszyn myśliwskich. – Wzmocniona zostanie obrona przeciwlotnicza. W tym celu krążownik rakietowy „Moskwa” uzbrojony w system obrony przeciwlotniczej Fort, będący odpowiednikiem S-300, zostanie rozmieszczony w przybrzeżnej części Latakii. Ostrzegamy, że wszystkie cele stanowiące dla nas potencjalne zagrożenie będą niszczone – oświadczył Rudski. Szef głównego zarządu operacyjnego rosyjskiego sztabu generalnego oznajmił także, iż „kontakty z Turcją po linii wojskowej zostaną zerwane”. Rudski poinformował, że w akcji poszukiwawczej w rejonie, w którym spadł Su-24, wzięły udział dwa śmigłowce Mi-8. Jeden z nich został ostrzelany z terytorium kontrolowanego przez rebeliantów; awaryjnie lądował na neutralnej ziemi. Jego załogę i uczestniczących w akcji pozostałych żołnierzy piechoty morskiej ewakuowano do bazy lotniczej koło Latakii.

***

Czytałem, oczywiście nie w „polskich” polskojęzycznych mediach, prasie, stanowiska wielu osób ze Świata w sprawie zdarzenia. Prezydent Czech, b. premier Słowacji, b. d-ca NATO, b. d-ca francuskich sił zbrojnych i wielu innych nie kryją słów oburzenia pod adresem Turcji. Wszyscy poddają w wątpliwość po czyjej stronie ten kraj stoi ( przypominają o niejasnym finansowaniu, o nieskrępowanym przerzucie terrorystów przez Turcję it. ) Tylko jedna, publiczna osoba w Europie złożyła gratulację ( oficjalnie! ) Turcji. To upainiec Turczynow z Ukrainy.

­­­­­­­­­­­­­­­­­­***

Zacharowa: zapamiętajcie te słowa na zawsze!!!…Departament Stanu USA wcześniej wystąpił z oceną działań syryjskich Turkmenów, którzy strzelali do katapultujących się rosyjskich pilotów Su-24.

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa skomentowała oświadczenie rzecznika Departamentu Stanu USA, które wydał w związku z incydentem z rosyjskim samolotem zestrzelonym przez Turcję.

„Zapamiętajcie te słowa. Zapamiętajcie na zawsze. Ja również nigdy nie zapomnę. Obiecuję”, — napisała Zacharowa na swoim profilu na Facebooku.

Maria Zakharova
Директор Департамента информации и печати w firmie Ministry of Foreign Affairs of Russia
· 67 785 obserwujących
· 12 godz. ·
Запомните эти слова. Навсегда запомните. И я не забуду никогда. Обещаю.
СМИ: „Госдепартамент США не исключает, что стрельба в катапультировавшихся российских пилотов Су-24 сирийскими туркменами была обороной, заявил официальный представитель ведомства Марка Тонера в рамках брифинга. «Если туркменские силы были атакованы российскими авиаударами, они могли защищаться», – заявил Тонер на вопрос об оценке действий сирийских туркменов, которые стреляли в катапультировавшихся пилотов российского Су-24. На уточняющий вопрос журналиста о том, можно ли считать самозащитой стрельбу в безоружных пилотов, которые катапультировались на парашюте, он ответил, что «нет четкого понимания, что там в действительности произошло»”
Polubienia: 8429 · Komentarze: 1541 · Udostępnienia: 2130 Wcześniej rzecznik Departamentu Stanu USA Mark Toner oświadczył, że resort nie wyklucza, że strzelanie do katapultujących się rosyjskich pilotów Su-24 przez syryjskich Turkmenów było z ich strony obroną.
https://www.youtube.com/watch?v=znNrA-SAM8g „Jeśli turkmeńskie siły zostały zaatakowane przez rosyjskie naloty, oni mogą się bronić”, — powiedział Toner pytany o ocenę działań syryjskich Turkmenów, którzy strzelali do katapultujących się pilotów rosyjskiego Su-24.

Maria Zacharowa zwróciła również uwagę na odpowiedź przedstawiciela Departamentu Stanu na pytanie, czy można uważać za samoobronę strzelaninie do nieuzbrojonych pilotów, którzy się katapultowali.
„On odpowiedział, że „nie ma jasnego obrazu sytuacji, co się tam tak naprawdę wydarzyło””, — napisała.

Ps. A czego się spodziewaliście po Goebbelsie Departamentu Stanu USrahella ? USrahell to szatański twór który opętał zachód i Polskę. Dawni faryzeusze to pestka w porównaniu do dzisiejszych satanistów tego chazarskiego imperium zła. Tylko zniszczenie Izraela i eliminacja Rotszyldów , Morganów , Rockefellerów i reszty zarazy żydowskiej zapewni światu spokój.

Opublikowano za: Kula Lis 65 na blogu http://interesariusz.neon24.pl/post/127597,quo-vadis-25-11-2015r-wojna-o-ukraine-swiat-i-nasze-dusze#comment_1249551

Sprawa jest już wyjaśniona. Dwa tureckie myśliwce zestrzeliły rosyjski samolot i w ten sposób Turcja staje się stroną konfliktu, formalnym i faktycznym sojusznikiem ISIS, handlującym z bandytami kradzioną ropą. Powód zestrzelenia jest prozaiczny. Rosjanie niszcząc konwoje z kradzioną syryjską ropą i zajmowane przez bandziorów syryjskie rafinerie, przerwała intratny interes kogoś w Turcji, kto kupował tą ropę za grosze, a sprzedawała za pół ceny zarabiając krocie. Nie ma żadnych innych powodów zestrzelenia rosyjskiego szturmowca. Wydaje się, że łapy w ISIS i handlu ropą maczają kręgi wojskowe i rządowe w Turcji. Stąd właśnie zdarzenie. Teraz, gdy mleko się rozlało, i skorumpowani funkcjonariusze państwa tureckiego zrozumieli, co zrobili, z pełnymi gaciami lecą do NATO, żeby ich chroniło. Ale to nie wszystko. Turcja nie tylko aktywnie wspierała rebeliantów i najemników antysyryjskich, operowała militarnie na terytorium Syrii, ale ostatnio jeszcze wspierała, a może i organizowała najazd muzułmański na Europę.
http://czerwony.korsarz.neon24.pl/post/127590,wladymir-putin-wyjasnil-dlaczego-zestrzelono

Światowe media kompletnie ignorują informacje, jakie podają władze w Iraku. Podczas operacji wojskowych w prowincji Salah ad-Din, tamtejsze siły zbrojne zatrzymały wielu bojowników z tzw. Państwa Islamskiego. Ku wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że wśród nich jest izraelski pułkownik który walczył po stronie islamistów.

Zaskakujące jest nie tylko to, że wojskowy tej rangi z Izraela przebywał wśród terrorystów. Wiele do myślenia daje także powszechna cisza na ten temat. Gdyby sprawa ta wyszła na światło dzienne, wielu ludzi prawdopodobnie doznałoby szoku. W Europie mamy zamachy terrorystyczne a świat rzekomo walczy z islamistami, a tymczasem Izrael który najwięcej gada o terroryźmie najwyraźniej współpracuje z ugrupowaniem ISIS.

Iracki wywiad potwierdził, że aresztowany izraelski żołnierz to pułkownik Yusi Oulen Shahak z brygady Golani – jest to elitarny związek taktyczny piechoty zmechanizowanej Sił Obronnych Izraela (IDF). Informacja na ten temat pojawiła się miesiąc temu. Obecnie trwają jego przesłuchania i próbuje się ustalić co on właściwie robił wśród terrorystów, których rzekomo zwalczamy. Według tamtejszych służb wywiadowczych, Yusi Oulen Shahak miał złożyć „szokujące zeznania”.

Istnieje wiele dowodów wskazujących na to, że Państwo Islamskie całą swoją potęgę zawdzięcza między innymi Izraelowi, który potajemnie wspiera islamistów. Irak miał w tym roku zatrzymać wielu bojowników ISIS a kilku z nich w wyniku przesłuchań przyznało, że agenci izraelskiego Mossadu byli obecni podczas zeszłorocznej inwazji terrorystów na Irak. Kilka miesięcy temu pojawiła się również informacja, że wojsko zestrzeliło drona który prowadził misję wywiadowczą w Fallujah. Choć miał być obsługiwany przez islamistów, maszyna miała izraelskie oznaczenia.

Wszelkie doniesienia które demaskują działalność Izraela są ignorowane. Mamy myśleć że Państwo Islamskie powstało zupełnie spontanicznie a świat próbuje zniszczyć ten twór. Tymczasem sytuacja wygląda zupełnie inaczej – to radykalne ugrupowanie zbrojne jest kontrolowane z zewnątrz. Światowi przywódcy wykorzystują ISIS aby osiągnąć pewne cele. Widzimy to nie tylko w Syrii, ale także w Europie.

Źródła:http://en.alalam.ir/news/1755913

http://en.farsnews.com/newstext.aspx?nn=13940730000210

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/irackie-wojska-aresztowaly-izraelskiego-pulkownika-ktory-walczyl-po-stronie-terrorystow-is

 isis W MEDIACH I REALNIE

Krakauer: Geopolityczne konsekwencje zestrzelenia rosyjskiego samolotu przez NATO

Rzeczywistość przyśpiesza i staje się ciekawsza od fikcji, nie tak dawno baliśmy się nawet rozważać, jakie mogłyby być potencjalne konsekwencje zestrzelenia samolotu Federacji Rosyjskiej przez NATO nad Syrią i oto się stało. Po prostu się wydarzyło, w sposób na pierwszy rzut oka zupełnie bez sensu, jednakże ten mord (mówimy o morderstwie, bo nie ma stanu wojny, a jak wiemy z deklaracji Turków było to celowe działanie) może mieć kilka możliwych konsekwencji i to w zasadzie bez względu na intencje ludzi, którzy o nim zdecydowali.

Turcja jest silnym krajem, armia turecka jest potężna, lotnictwo bojowe – bardzo silne. Generalnie, jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie czynniki przemawiające za siłą państwową Turcji, możemy ten kraj podziwiać, ponieważ jest bardzo silny, a rezerwy ludności powodują, że może militarnie osiągnąć bardzo wiele, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Jednakże, chociaż nad Bosforem, żywe są tradycje imperialne, to czasy kiedy to Turcja, mogła samodzielnie mierzyć się z Rosją to był XVII wiek, w XVIII-tym już było o wiele gorzej, a w XIX-tym, to było niemożliwe. Dzisiaj również Rosja nie jest symetrycznym przeciwnikiem dla Turcji, w zasadzie to ostatni wróg, z którym Turcji powinno zależeć na prowadzeniu wojny.

Z punktu widzenia Rosji, Turcja to cieśniny zasłaniające swobodne wyjście na Morze Śródziemne. Inne powody liczenia się politycznego z Turcją, mają znaczenie wtórne, aczkolwiek trzeba powiedzieć uczciwie, że Moskwa po 1991 roku, nie zrobiła nigdy niczego, żeby spowodować Turcji kłopoty. Dlatego, też ten atak mógł być w Moskwie odebrany z niedowierzaniem, gdyż pomiędzy państwami nie ma sprzeczności geopolitycznych. Wręcz przeciwnie – planowano olbrzymie przedsięwzięcia, Turcja od lat zarabiała miliardy na rosyjskich turystach, a nagle okazało się tak, jakby Ankara żyła w świecie równoległym, gdzie się strzela, zabija a potem myśli o konsekwencjach.

Nie jest tajemnicą dla zachodnich publicystów, że w Turcji istnieją państwowe struktury równoległe, tworzone przez wojskowych, wywiad i biznes oraz czynniki innego typu, w celu panowania nad strukturami państwowymi – na rzecz zapewnienia ich stabilności i nie tylko. Generalnie w Turcji pewnych rzeczy nie da się przeprowadzić, bez zgody pewnej grupy ludzi, która uważa się za rdzeń tureckiej państwowości i tureckiego żywiołu narodowego – i o nim w rzeczywistości decyduje. Wpływy tych ludzi sięgają wszędzie, najsilniejsze są w armii i jak twierdzą niektóre źródła – także służb specjalnych, bez których zgody nie dzieje się w Turcji nic, nawet przemyt.

Nie wiadomo jednak, do jakiego stopnia konkretni ludzie popierają to, co dla ich kraju robi pan prezydent Recep Tayyip Erdoğan. Możliwe są, co najmniej trzy scenariusze: w pierwszym zestrzelono rosyjski samolot na polecenie władz tureckich, po wcześniejszej lub równoległej zgodzie władz politycznych. W drugim – to wojskowi zdecydowali, a władza polityczna musiała to zaakceptować. W trzecim to nie Turcy podjęli decyzję – państwo wykonało polecenie siły wyższej. Potwierdzenie się pierwszego scenariusza, to w praktyce nowa sytuacja polityczna w regionie, albowiem turecki wybryk niemiłosiernie komplikuje relacje ponieważ Turcja w praktyce chroni tzw. państwo islamskie utrudniając możliwość porozumienia się pomiędzy Rosją a państwami zachodnimi w sprawie wojny w Syrii. Wszystko morze się zdarzyć. Drugi scenariusz to nic innego jak ochrona interesów pomiędzy wybranymi elementami w Turcji a tzw. państwem islamskim, których prowadzenie Rosjanie skutecznie uniemożliwili. Trzeci scenariusz oznacza wojnę termojądrową w skali światowej, albowiem nie trzeba być szczególnie zdolnym analitykiem, żeby domyśleć się, kto mógł dać rzeczywiste polecenie do sprowokowania i przeprowadzenia tego incydentu.

Turcy spowodowali, że nie możemy być pewni jutra. Nie mamy, bowiem żadnej pewności, co do tego jak odpowie Rosja na to zdarzenie? Pewne jest bowiem to, że intencją inicjatorów tego morderstwa było to samo, co inicjatorów morderstwa pewnego rosyjskiego polityka – naprzeciwko murów Kremla. To nie jest tylko cios w plecy, o którym powiedział pan Władimir Putin – Prezydent Federacji Rosyjskiej, to jest cios wymierzony prosto w jego autorytet, bezczelny, brutalny, prawy prosty – jak na wiejskiej potańcówce! To pan Władimir Putin jest celem tej zbrodni, wobec jego majestatu jest ona adresowana, na dowód postarano się o to, żeby twarz rosyjskiego lotnika została zmasakrowana. To przewidziano na wewnętrzny rosyjski użytek.

W ogóle samo to, że zestrzelono bombowiec bez konsekwencji tak blisko bazy, było możliwe tylko dlatego, ponieważ łatwowierni Rosjanie znowu uwierzyli Zachodowi i wyłączyli posiadane na miejscu zestawy obrony przeciwlotniczej, które byłyby w stanie do udzielenia natychmiastowej odpowiedzi. Po prostu bombowiec został zestrzelony przez myśliwce, dlatego bo Rosjanie się czegoś takiego zupełnie ze strony tureckiej – po ostatnich zapewnieniach Baracka Obamy i spotkaniu na szczycie G20 w Turcji nie spodziewali. Rosjanie nie potwierdzają ostrzeżeń tureckich dla rosyjskiego pilota. Uwierzyli w koalicję z Zachodem, tylko się okazało, że do niej nie należą Turcy. Gdyby rzeczywiście Rosjanie chcieli zbombardować cokolwiek po tureckiej stronie, to samolot zrobiłby to w nocy, na niskim pułapie, pod osłoną myśliwców Su-35 dyżurujących w pobliżu oraz pod czujnym nadzorem obrony przeciwlotniczej. Wtedy, rzeczywiście samodzielny lot bojowy w sumie starego już samolotu, jakim jest Su-24 nad Turcją miałby sens. Robienie tego w biały dzień, na dużej wysokości – to szczyt braku profesjonalizmu. To ostatecznie dowodzi tego, że Rosjanie nie spodziewali się ataku ze strony Turków/NATO, bo o ataku tutaj mowa.

Skomplikowanie relacji pomiędzy NATO a Rosją, na długie tygodnie uniemożliwi skoordynowanie operacji powietrznych nad Syrią, co znacząco ograniczy skuteczność nalotów. Czym innym jest bowiem dociśnięcie przeciwnika i selektywne niszczenie go z powietrza w taki sposób, że strony sobie nie przeszkadzają, a czym innym jest prowadzenie ataków bez koordynacji. Zwykła lista priorytetów, tj. celów priorytetowych, drugiego, trzeciego i kolejnego rzędu wygląda inaczej, jeżeli udział w nalotach bierze więcej samolotów niż mniej. Strony działając osobno, nie osiągną korzyści skali ze zwalczania przeciwnika – o ile w ogóle bombardowania w takim układzie będą możliwe. Ponieważ rząd syryjski sobie nie życzy, żeby ktokolwiek poza Federacją Rosyjską przebywał w ich przestrzeni powietrznej, możliwe jest zwalczanie samolotów zachodnich przez siły syryjskie i rosyjskie. W końcu te samoloty będą nielegalnie w syryjskiej przestrzeni powietrznej, a skoro Turcy z NATO na analogicznej podstawie – zabili Rosjan, to dlaczego Rosjanie mieliby nie zabić Amerykanów lub Brytyjczyków, jeżeli ci wlecieliby nad terytorium Syrii? Sytuacja prawna byłaby dokładnie taka sama, a nawet pewniejsza, bo rosyjski samolot spadł tylko 4 km od granicy, co oznacza, że mógł być nad Turcją. Co robią nad środkową Syrią samoloty krajów NATO? Przecież nie dostarczają cukierków.

Rosyjska reakcja raczej nie będzie natychmiastowa. W Turcji jest około 150 tys., rosyjskich turystów ich rząd nie zrobi z nich zakładników. W ogóle cechą i wyznacznikiem potęgi prawdziwych supermocarstw jest to, że odpowiadają wtedy, kiedy chcą, jak chcą i na własnych warunkach. W tej chwili, to Zachód ma problem, chociaż może dowolnie kłamać, że to Rosjanie rzekomo sprowokowali incydent, faktem jest, że rosyjski samolot leży w Syrii, a strzelała Turcja. Pilot nie żyje, (ale nawigator przeżył) a Moskwa może nie chcieć słuchać kolejnych kłamstw na temat swoich rzekomych prowokacji. W rozumieniu prawa międzynarodowego doszło do agresji, który może być uznany za akt wojny, co wówczas? Czy wszyscy będziemy w stanie wojny z Rosją? Turcy zaraz po zestrzeleniu cynicznie poinformowali o nim NATO! Zachowali się tak, jakby to ich samolot został strącony przez Rosjan nad ich terytorium.

Smutne jest w tym wszystkim to, że Zachód tak naiwnie daje się manewrować Turkom w ich niezrozumiałe działania, których celem jest stymulowanie chaosu w Syrii i na całym Bliskim Wschodzie. To rzeczywisty cios w plecy w znaczeniu geopolitycznym, albowiem jeżeli w Moskwie ktoś jeszcze miał jakiekolwiek nadzieje, to już wie i rozumie, że jakiekolwiek porozumienie z Zachodem, na którym można polegać, trzeba przeprowadzać pod czujnym parasolem S-400 i z kilkoma zestawami Topol-M na podorędziu, inaczej jak widać – Zachód nie dotrzymuje umów. Przy czym nie ma znaczenia, że to mogła być turecka prowokacja obliczona na ich korzyści w regionie. Odpowiedzialność za to morderstwo spada na całe NATO. Muszą być z tego konsekwencje polityczne, ponieważ Rosja nie zagraża Turcji swoimi działaniami w Turcji i Turcy nie mają prawa angażować autorytetu całego Sojuszu w działania zbrojne przeciwko termonuklearnemu supermocarstwu.

W wyniku tej nieuzasadnionej agresji, Rosja jest w sytuacji, w której została nie tylko strategicznie upoważniona do odpowiedzi, ale wręcz jej autorytet międzynarodowy i wewnętrzny autorytet jej władz – zależy od tego, w jaki sposób tej odpowiedzi dokona. Ponieważ to nie był przypadek, jak również władze tureckie nie próbowały tego przedstawić, jako przypadek, możliwa jest odpowiedź asymetryczna, bo z mordercami nie powinno się obchodzić się w sposób cywilizowany, morderców się po prostu zabija. Miejmy nadzieję, że nie dojdzie do ostateczności, ale nie można wykluczyć ŻADNEGO scenariusza, przy czym trzeba pamiętać, że Rosjanie mają dużo cierpliwości i długą pamięć. Od dzisiaj rosyjski atak na Turcję jest prawnie i moralnie uzasadniony, wspaniałe warunki życia zapewnili swoim obywatelom tureccy politycy.

Plus sytuacji jest tylko jeden, dzielni Kurdowie zyskali nowego, potężnego protektora i Sojusznika, którego może sobie życzyć każdy na świecie. Trudno jest uwierzyć w to, żeby Turcy nie przewidywali takiego stanu rzeczy, a to będzie miało dla nich konsekwencje co najmniej na 100 lat.

Poniżej omówienie sytuacji przez rosyjskich wojskowych, źródło: Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej (Source: пресс-службы и информации Министерства обороны Российской Федерации Lic: CC4.0) [tutaj]
https://www.youtube.com/watch?v=KGlJFoIBKQw&feature=player_embedded

Krakauer

Opublikowano za: https://obserwatorpolityczny.pl/?p=36906

Syn prezydenta ErdoganaSyn Prezydenta Turcji Erdogana w otoczeniu przywódców ISIS.
Krakauer: Nieodpowiedzialna i agresywna polityka Turcji nie może być obciążeniem dla NATO

Turcja przez dłuższy czas wspierała różne ugrupowania zbrojne na terenie Syrii, jeżeli tylko sprzeciwiały się legalnemu rządowi. Tureckie działania przeciwko wspieranym przez Zachód Kurdom w Syrii i Iraku zasługują na potępienie. Jednak najnowsze zdarzenie, to akt czystej agresji – niezgodny z prawem międzynarodowym. Statek powietrzny rosyjskich sił zbrojnych został po ostrzeżeniu zaatakowany przez siły zbrojne Turcji (kraju NATO). W wyniku użycia broni, samolot Federacji Rosyjskiej został strącony. W tym czasie samoloty stron były w przygranicznej przestrzeni powietrznej, na wysokości około 6000 metrów, gdzie jak wiadomo pojęcie linii granicznej jest bardziej niż umowne. Strącony rosyjski samolot spadł na terytorium Syrii (około 4 km od granicy), co powoduje że nie jest to sprawa NATO, ale NATO dotyczy, bo to Turcy są winni tragedii.

Bez względu na skandaliczność całego zdarzenia i jego wpływ na podgrzanie i tak trudnych relacji na linii Damaszek-Ankara, samolot nie spadł w Turcji, co prawda oznacza nowy rozdział w relacjach Turcja-Rosja. Jednak bez woli politycznej Zachodu nie będzie rzutować na NATO, nawet jakby Rosja w tej chwili zaatakowała Turcję, to nie będziemy zobowiązani do pomocy wojskowej w ramach art. 5 Traktatu. Problem bowiem wynika z działania Turcji, to turecka rakieta zestrzeliła rosyjski samolot, na turecką odpowiedzialność i to Turcy będą musieli się z konsekwencjami tego wydarzenia zmierzyć. Wytłumaczeniem mogłoby być to, że samolot spadł w Turcji, czyli formalnie naruszył turecką przestrzeń powietrzną, jednak trzeba tego dowieźć. Tymczasem samolot spadł w Syrii. To znaczy, trzeba wykazać że w chwili ataku, był nad tureckim terytorium, bo tylko wówczas mógł być uznany za napastnika i po bezskutecznych próbach zmuszenia do pożądanego zachowania – zniszczony. Jednak wówczas trzeba się wytłumaczyć, dlaczego strzelano do samolotu, który opuszczał turecką przestrzeń powietrzną? W wypadku, jeżeli samolot był nad Syrią i został strącony w taki sposób, że jego szczątki spadły po syryjskiej stronie linii granicznej, to będziemy mieli do czynienia z problemem agresji NATO na Syrię i atak na rosyjski samolot wojskowy. Generalnie problem, jakiego nie było nawet w okresie zimnej wojny. Wszystkie znane fakty, w tym stanowisko strony tureckiej za tym przemawiają. Dramatem jest śmierć dwóch pilotów.

Do tej pory Rosja tolerowała działanie lotnictwa państw NATO w syryjskiej przestrzeni powietrznej, chociaż Damaszek wielokrotnie zwracał się z prośbą o dostawy nowoczesnych systemów przeciwlotniczych, umożliwiających kontrolę nad przestrzenią powietrzną. Po tym zdarzeniu nie ma pewności, czy wojska rosyjskie nie będą zmuszone w samoobronie – ponieważ, nie ma już pewności co do zachowania się i intencji samolotów Sojuszu – zestrzeliwać obcych maszyn znajdujących się nad terytorium Syrii. Trzeba pamiętać o tym, że Syria posiada legalny rząd, który jest formalnym gestorem władzy publicznej w rozumieniu prawa międzynarodowego nad swoim terytorium. Rząd w Damaszku wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie życzy sobie obcych samolotów we własnej przestrzeni powietrznej. Jednak państwa zachodnie łamiąc prawo międzynarodowe – wielokrotnie dokonywały naruszeń syryjskiej przestrzeni powietrznej, robiła to także wielokrotnie Turcja bombardując Kurdów.

Jesteśmy w nowej sytuacji międzynarodowej – kraj NATO, zaatakował Federację Rosyjską na terytorium kraju trzeciego, tj. atak miał miejsce poza terytorium Sojuszu i Federacji, jednak dotyczył bezpośrednio rosyjskiego samolotu wojskowego. Bezwzględnie jest to akt agresji NATO na Federację Rosyjską. Nie potępienie tego aktu agresji jest powodem do hańby, ponieważ jest to element wojny napastniczej.

Nie ma znaczenia jakimi motywami kierowali się Turcy i jaka była sytuacja taktyczna, jeżeli samolot przez chwilę przebywał nad ich terytorium, to jeszcze nie jest powód do zestrzelenia, albowiem w przypadku manewrów samolotów odrzutowych – przekroczenie w powietrzu linii granicznej wyznaczonej na ziemi jest czymś naturalnym, jeżeli działa się w pobliżu granicy. Jeżeli jednak samolot spadł w Syrii, a takie są fakty – to nie ma tłumaczenia, Turcy dokonali napastliwej agresji, w sposób przemyślany i celowy bo wielokrotnie ostrzegali – jak sami podają Rosjan, że są rzekomo nad ich terytorium. Prawdopodobnie zestrzelenie mogło nastąpić w ostatniej fazie jak samolot opuszczał rejon spornych interpretacji o grubości kreski na mapie, jednak najważniejsze jest to gdzie spadł. To rozwiązuje wszelkie kwestie, Turcja jest winna agresji na Rosję.

Reakcja Rosji może być w tej chwili już każda, poczynając od zestrzelenia tureckiego samolotu – gdziekolwiek, poprzez atak na terytorium Turcji, ewentualnie w przypadku uznania odpowiedzialności NATO – może nastąpić rosyjski kontratak na każdy samolot NATO w pobliżu rosyjskich granic (chodzi o tą samą sytuację grubości kreski na mapie). Jednakże prawie na pewno nie skończy się na tym, ponieważ Turcja jest bardzo silnie uzależniona od dostaw rosyjskich surowców energetycznych, jak również i w innych kwestiach. Problem na tą chwilę jest jednak w zupełności militarny, gdyż to Rosja została zaatakowana przez siły NATO. Jeżeli odpowiedzą w sposób asymetryczny – na Turcję, nie musimy Turkom pomagać, ponieważ to oni pierwsi rozpoczęli działania napastnicze wobec Rosji, jeżeli jednak Rosja odpowie innemu członkowi NATO, to będziemy w sytuacji na progu wojny.

Uwaga – to Turcja zaatakowała pierwsza Rosję, mając pełną świadomość tego, co Rosjanie tam robią. Nie jest tajemnicą, że Ankara toleruje wspieranie tzw. państwa islamskiego przez niektóre wewnętrzne czynniki. Jeżeli to miał być akt demonstracji – to może być dla Turków bardzo kosztowny. W tym kontekście, że nie można przejść z milczeniem nad agresywną polityką Ankary, ewentualnie problemami z kontrolowaniem własnego wojska. Nie może być mowy o dłuższej obecności Turcji w NATO, ponieważ nikt nie będzie odpowiadał za ich szaleństwa. Miarka się przebrała, czas na rozwiązania polityczne w ramach NATO. Nie ma w nim miejsca dla państwa de facto wspierającego terrorystów i morderców z tzw. państwa islamskiego. Proszę sobie zadać pytanie, czy chcecie państwo umierać za tzw. państwo islamskie? Jeżeli tak, to głupia sprawa, bo możecie mieć okazję, co prawda pośrednio, ale jak sprawy przybiorą zły obrót, to będzie to możliwe.
Autor: krakauer

Opublikowano za: https://obserwatorpolityczny.pl/?p=36889

Czym jest ISIS? Amerykańską zasłoną dymną dla zmiany reżimu i operacji wojennych

Komentarz Sott: Artykuł Nazemroayi zgrabnie podsumowuje całą sytuację. Zerknijcie na ostatnią propagandę Państwa Islamskiego (uwaga: drastyczne zdjęcia). Warto zauważyć, że cele ISIS zdają się zawsze pokrywać z celami USA, czyli: Asad musi odejść, atakujemy Rosję. Zabawne – tak samo było w przypadku Al-Kaidy…

Przed zaplanowanym na koniec września spotkaniem prezydenta Rosji Władimira Putina z prezydentem USA Barackiem Obamą i ich wystąpieniem przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ, prezydent Rosji, w wywiadzie udzielonym Charliemu Rose’owi dla amerykańskiej telewizji CBS i PBS, określił wsparcie Waszyngtonu dla sił rebelianckich w Syrii jako nielegalne i nieskuteczne. Poza stwierdzeniem, że wsparcie USA dla rebeliantów polega na „zapewnieniu wsparcia militarnego nielegalnym organizacjom”, pogwałcając tym samym „podstawowe założenia obecnego prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych”, Putin wskazał też, że trenowani i uzbrajani przez USA bojownicy dołączają do tak zwanego Państwa Islamskiego.

Waszyngton prowadzi wielowymiarową wojnę na skalę globalną, wykorzystując w tym celu wojny zastępcze prowadzone na kilku frontach. W Europie – poprzez wykorzystywanie rządu Ukrainy oraz Unii Europejskiej do przeciwstawiania się Federacji Rosyjskiej. Na Półwyspie Arabskim wykorzystuje Arabię Saudyjską i grupę arabskich reżimów do zdobycia kontroli nad Jemenem. We wschodniej Azji USA wykorzystują napięcia pomiędzy Chińską Republiką Ludową a jej sąsiadami, by przeciwstawić się Pekinowi. W tymże kontekście, by docelowo zaszkodzić Chinom, Stany Zjednoczone podtrzymują konflikt pomiędzy Koreą Południową i Północną.

Tak zwane Państwo Islamskie, czy ISIL/ISIS, to twór Stanów Zjednoczonych. Zostało wyhodowane przez Waszyngton jako siły zastępcze do walki we wspomnianej wielowymiarowej wojnie. Zatem gromadzenie przez USA sił zbrojnych w Iraku i Syrii to zasłona dymna dla zmiany reżimu i operacji wojennych w południowo-zachodniej Azji, skierowanych przeciwko Syrii, Iranowi i ich regionalnym sojusznikom. To dlatego kampania się rozszerza i USA, wraz z Kanadą i Francją, bombardują Syrię i jej infrastrukturę pod pretekstem walki z ISIL/ISIS. Tak naprawdę, działania USA i ich sojuszników na obszarze Iranu i Syrii to powtórka scenariusza z Libijskiej Arabskiej Dżamahiriji – kiedy USA walczyły z Muammarem al-Kaddafim, gromadziły jednocześnie środki pozwalające na zmianę rządu w Libii. Co więcej, to właśnie ze względu na amerykańskie plany zmiany rządów, Rosja, Iran, Irak i Syria utworzyły w Bagdadzie komórkę taktyczną do koordynacji walki z ISIL/ISIS, a Rosja umacnia swoją obecność militarną w Syrii.

Nie dajcie sobie mydlić oczu zmieniającymi się nazwami ugrupowań, walczących w Syrii i Iraku. W istocie są to te same siły zbrojne – „agenci chaosu”, wykorzystywani do zasiewania niepewności wśród rywali USA i wśród rządów lub instytucji, opierających się amerykańskim rozkazom. Wraz z osłabieniem Al-Kaidy i zniknięciem ze sceny Osamy bin Ladena Waszyngton, by utrzymać swoją politykę zagraniczną i uzasadnić ją w oczach świata, zastąpił stare legendy nowymi bohaterami i mitami. Żeby utrzymać waszyngtońską „długą wojnę” i uzasadnić militaryzację Stanów Zjednoczonych, szybko wyczarowano Front al-Nusra, ISIL/ISIS i Abu Bakr al-Baghdadiego i zrobiono z nich nowe straszydła i potwory. Straszydła wykorzystuje się też do rozpalania powstań, przepędzania chrześcijan i innych mniejszości narodowych i do zaogniania sekciarstwa wśród muzułmanów z zamiarem wprowadzenia w regionie podziałów i sprowokowania muzułmańskich sunnitów i szyitów do wzajemnego zabijania się.

Komentarz Sott: Jak wspomniał Navid Nasr w naszym programie radiowym SOTT Behind the Headlines, podział sunnici/szyici nie istniał przed wydarzeniami w Iraku. Został sztucznie stworzony dla celów wspomnianych wyżej przez Nazemroayę.

Właśnie dlatego ambasada Kanady w Jordanii werbowała w szeregi ISIL/ISIS, na czym ją przyłapano, a kanadyjscy dyplomaci wsparli utworzenie Narodowej Rady Syryjskiej (SNC) jako fasady, za którą kryją się szwadrony śmierci w Syrii. Harperyści [ludzie realizujący politykę Stevena Harpera i jego rządu] w ten czy inny sposób demonizują u siebie w Kanadzie Arabów i muzułmanów, jednocześnie wspierając odcinaczy głów spod znaku ISIS/ISIL w Iraku i Syrii. Wcześniej wspierali tych samych zbirów w Libii, pozwolili nawet kanadyjskim kontrahentom z branży ochrony i dronom pomagać tym islamistom.

Rządowi premiera Harpera postawiono zarzut, że bierze udział w werbowaniu do tej samej organizacji terrorystycznej, przeciwko której – jak wmówiono Kanadyjczykom – walczy w Iraku i Syrii. Oto co mówi na ten temat serwis Ottawa Citizen:

„Kanadyjska ambasada w Jordanii – kierowana przez osobiście wybranego przez Harpera ambasadora, byłego szefa ochrony premiera – jest w doniesieniach serwisów informacyjnych łączona z rozprzestrzeniającym się międzynarodowym terroryzmem i skandalem szpiegowskim”.

Również serwis Reuters potwierdził rolę rządu Harpera w rekrutowaniu do tej samej organizacji, przeciwko której rzekomo walczy u boku USA, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. 12 marca 2015 r. Reuters przekazał:

„Źródło związane z europejskimi służbami bezpieczeństwa, zaznajomione ze sprawą trzech [brytyjskich] dziewczyn, poinformowało, że rzeczona osoba ma powiązania z Kanadyjską Tajną Służbą Wywiadowczą (CSIS)”.

Kanadyjski minister bezpieczeństwa publicznego Steven Blaney odmówił komentarza na temat rzekomego zaangażowania Kanady w rekrutację do ISIL/ISIS, twierdząc, że jest to kwestia bezpieczeństwa operacyjnego [ochrony działań przed przed poznaniem przez wrogie służby – przyp.]. Natomiast Ray Boisvert, były dyrektor CSIS, powiedział, że doniesienia te mogą być prawdziwe. W tym samym czasie minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu określił sytuację jako bardzo skomplikowaną, dodając, że osoba rekrutująca dla ISIL/ISIS to Syryjczyk pracujący dla jednego z krajów należących do waszyngtońskiej koalicji do walki z ISIL. Mimo że mężczyzna ten – prawdopodobnie Mohammed Al-Rashed – nie jest obywatelem Kanady, był wyposażony w sprzęt wydany przez kanadyjski rząd i często odwiedzał ambasadę Kanady w Ammanie.

Mimo że ISIL/ISIS szaleje w Iraku i Syrii od lat, nie jest przypadkiem, że świat zwrócił na nich uwagę dopiero w 2014 roku, kiedy to Stany Zjednoczone wprowadziły nową strategię do swojej wojny z Syrią i jej partnerami i szukały pretekstu do ponownego skoncentrowania sił wojskowych w południowo-zachodniej Azji. Nie jest również przypadkiem, że USA nie powiadomiły rządu federalnego w Bagdadzie o ataku na Mosul; że według władz irackich w tę operację były zaangażowane równiez siły Izraela; ani że skorumpowany Regionalny Rząd Kurdystanu (KRG) w północnym Iraku, w koordynacji z rebeliantami z Syrii, zmierzał do podziału Iraku.

W tym samym czasie gdy rebelianci z Syrii przejmowali Mosul, KRG mobilizował oddziały peszmergów do planowanego na 12 czerwca 2014 roku błyskawicznego zdobycia bogatego w zasoby energetyczne Kirkuku. Prezydent KRG Masud Barzani, niedługo po przejęciu Kirkuku i innych obszarów znajdujących się pod federalną administracją Iraku, zaczął mówić o podziale Iraku i że nadszedł czas na odłączenie się irackiego Kurdystanu i utworzenie odrębnego państwa. Parcie w kierunku podziału Iraku było również po myśli Izraela, czemu wyraz dał premier Benjamin Netanjahu, powtarzając w swoim przemówieniu wezwanie Masuda Barzaniego. Kanada wraz z koalicją przeciwko ISIL również poparły ten pomysł i, za plecami rządu federalnego Iraku i jego wojska, wysłały broń do KRG.

Według różnych źródeł z wysokiego szczebla Waszyngton pielęgnował ISIL/ISIS z myślą o wykorzystaniu go jako zasłony dymnej. Według emerytowanego generała Nikolaja Puszkariowa, byłego pracownika GRU (Głównego Zarządu Wywiadowczego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej) dowództwo ISIL jest kontrolowane przez USA. Potwierdził to zastępca szefa sztabu generalnego irańskich sił zbrojnych, generał Masud Dżazajeri. Zeznał nawet, że Iran jest świadom, że Stany Zjednoczone z sojusznikami dostarczają ISIL potrzebne do walki uzbrojenie i zapasy. Dzięki tym zeznaniom przyłapano USA i Turcję na pomaganiu ISIL/ISIS w walce przeciwko Kurdom w Ajn al-Arab i w innych rejonach Syrii. Co więcej, Ramzan Kadyrow twierdzi, że Abu Bakr al-Baghdadi, zanim stanął na czele ISIL, został zwerbowany w Iraku do pracy dla USA przez okrytego hańbą generała Davida Petraeusa. Są nawet zdjęcia z majowych spotkań w 2013 roku dowódcy tak zwanej Wolnej Armii Syryjskiej Salima Idrissa i senatora USA Johna McCaina – który nielegalnie przekroczył granicę z Turcji do Syrii, by omówić kwestię zmiany reżimu w Damaszku – na których pojawia się al-Baghdadi.

Gdy siły ISIL/ISIS zaczynają być prywatnie zatrudniane przez różnych ukraińskich oligarchów i poprzez takie formacje, jak „Batalion Szejka Mansoura”, żarliwie walczą na Ukrainie, ramię w ramię z ukraińskimi ultranacjonalistycznymi siłami gloryfikującymi nazizm – to mówi samo za siebie. Kolejny fakt potwierdzający, że ISIL/ISIS jest narzędziem stworzonym przez Waszyngton.

(5 października 2015 r.)
Oryginalne źródło: TML Information Project, nr 34.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: What is ISIS? A U.S. smokescreen for regime change and war ops

Opublikowano za: https://pracownia4.wordpress.com/2015/11/22/czym-jest-isis-amerykanska-zaslona-dymna-dla-zmiany-rezimu-i-operacji-wojennych/

PS. Poszerzamy tą problematykę o ważny kontekst polski w nadesłanej ciekawej syntetycznej analizie przez zaawansowanego analityka systemowego ZD.

Problem ze strąconym ma zupełnie inny głębszy podtekst:

1. Turcja zaanektowała de facto wzdłuż granicy Syryjsko – Tureckiej znaczny pas terenu, od kilku do kilkunastu kilometrów w głąb terytorium Syryjskiego po 2011 roku, kiedy USA< Izrael i UE oraz NATO podjęły działania
mające na celu nie tyle obalenia prezydenta Al-Asada, ale doprowadzenie do nowej konfiguracji terytorialnej na terenie Lewantu idąc za ciosem uderzeń w Libię, Tunezję, Egipt.

2. Turcja rozpoczęła wprowadzać swoich osiedleńców na cześć tych terytoriów i ustawiać nowe punkty kontroli granicznej na niektórych ze szlaków.

3. Turcja zabezpiecza logistykę materialną i ludzka dla tzw. zbrojnej opozycji w Syrii.

4.Turcja przesunęła w ślad za tym obszar kontroli ruchu powietrznego.

5. Rosjanie do obszaru syryjskiej przestrzeni powietrznej  uznają teren zgodnie z obowiązującą traktatowo granicą Syryjsko-Turecką, potwierdzoną w traktatach około wersalskich.

6. Inicjatywa strącenia samolotu rosyjskiego jest realizacją ustaleń UE i ciała Komisji Europejskiej, zwanego konferencją ministrów obrony narodowej.

7. Dużo wskazuje na udział TUSKA, w tym działaniu zarówno podczas G-20 i wznowieniu rozmów w sprawie akcesji Turcji do UE.

8. Kolejną istotną sprawą jest uderzenie Rosjan w źródła nielegalnych dochodów rodziny Prezydenta Turcji Erdogana.

9. Następnym elementem jest dążenie polityczno-militarnych kręgów  Tureckich – odbudowy Imperium Tureckiego ( inicjatywa Izraelska}.

10. III RP  POPiS-u wzięła na siebie rolę adwokata militarystycznych dążeń Turcji, gdzie szczególnie aktywnym był Lech Kaczyński.

11. Skorelowane z tymi zachowaniami są zachowania Ukrainy przy pełnym poparciu władz III RP typu – blokada Krymu.

itd itd

Polskojęzyczni politycy i polskojęzyczne elity doprowadzą do sytuacji w której na porządku dziennym stanie sprawa dalszego zachowania Polskiej Państwowości, nie mówiąc o przywróceniu dla tej państwowości granic ustalonych w traktacie Wersalskim.

Pozdrawiam
ZD

Podziękowania od Redakcji KIP za bardzo ważne geopolityczne spostrzeżenia – w co nas pakują polskojęzyczne władze w interesie Wielkiego Izraela.

Trackbacks

Wypowiedz się