Nie spisali(śmy) się

Jak wiadomo – spisy powszechne są niezbędne, choćby dla rozwoju chrześcijaństwa i osiągnięcia Zbawienia wiecznego.

 Na ziemi jednak, jak to na ziemi. Już za Kwiryniusza był nielichy bałagan, a i Rzymianie robili spisy nie po to (tylko), by nam się ładnie szopki konstruowały, ale przede wszystkim i jak wszystko – dla pieniędzy. I niewiele się od tamtych czasów zmieniło, może poza brakiem możliwości ucieczki na osiołku do Egiptu.

Z drugiej strony, jestem wszak jako dziennikarz naturalnie leniwy, zatem cenię sobie wyniki różnorakich spisów, dzięki którym wszelkie dane przydatne do uzasadniania praktycznie wszystkiego – znajdują się w jednym miejscu.

Nie raz też utyskiwałem na różnice (choćby w szybkości opracowywania i udostępniania danych) dzielące o lata świetlne takie choćby National Records of Scotland od GUS.

Tego samego GUS, który przez lata nie miał nawet konta mailowego, a dziennikarzy zapraszał listami poleconymi, dochodzącymi dwa dni po terminie kolejnej konferencji, prezentującej kolejne, nikogo już nie interesujące dane demograficzne sprzed lat trzech.

Bubel po 10 latach przygotowań

Jestem też jednak z definicji nieufny, zwłaszcza widząc, gdy rzeczony GUS twierdzi nagle, że wkroczył w XXI wiek i radośnie ogłasza, że oto ten rok już nastał, że spisać trzeba Polki i Polaków! I nie jak zwykle, przy wystawianiu nam mandatów, ale bez internet! Bo jak to zwykle w IIIRP, ponieważ kolejny Narodowy Spis szykowany był zaledwie od lat 10 – nadal niczego nie wiadomo, system jest łagodnie mówiąc niejasny i wątpliwie bezpieczny, za to nakazy i zobowiązania jak zawsze groźne.

Jedna z wielu wątpliwości spisowych – dotyczy Polaków mieszkających zagranicą. Otóż ich sytuacja została zróżnicowana w zależności od czynnika od kontrowersyjnego: zameldowania w Polsce. Ci, którzy nadal je posiadają – mają obowiązek spisać się (przy użyciu kwestionariusza emigranta krótko- bądź długookresowego). Ci wymeldowani – obowiązkowi spisowemu nie podlegają. Podkreślmy – nie decyduje faktyczne zamieszkanie, a jedynie papierek, który od ćwierć wieku co najmniej wszyscy znoszą – i który w efekcie nadal wszyscy znosić musimy.

Dalej, nasi emigranci pozostają nieufni co najmniej z kilku powodów.

Po pierwsze – znając tendencję III RP do położenia dodatkowej skarbowej łapki na ich dochodach.

Po drugie zaś – mając już doświadczenia ze znacznie bardziej profesjonalnie przeprowadzanymi spisami w krajach zamieszkania.

I nie chodzi tylko o to, że nasi nie bardzo rozumieją czemu mają się dawać spisywać i tu, i tam, jakby żyli w dwóch miejscach jednocześnie.

To także kwestia wyłapania dość oczywistych różnic między np. spisem angielskim, przy użyciu zindywidualizowanych loginów i cyfrowej ochrony danych – a jakąś ankietką w internecie, otwieraną PESELEM, której wypełnienia nagle domaga się dawna ojczyzna, grożąc swoim zwyczajem karami i grzywnami.

Niespójność kwestionariuszy emigranckich już do tego wszystkiego pomińmy, choć w formie, w jakiej ostatecznie się pojawiły nijak nie można wykluczyć sytuacji, w której jedna osoba zostanie spisana dwa razy: raz samemu karnie logując się z zagranicy, a po raz drugi w ankiecie członka rodziny mieszkającego pod polskim adresem zameldowania.

Wiedza = niewola?

Wiedząc nawet bez spisu o kilku milionach obywateli RP mieszkających zagranicą – odniesiono się do ich istnienia w ramach całej tej operacji statystycznej z beztroską, łagodnie mówiąc cechującą cały Narodowy Spis Powszechny 2021. Bo także mieszkający w kraju powinni całą robioną na hura szopkę statystyczną traktować z dużą ostrożnością.

Mając choćby w pamięci „błąd systemu” rezerwacji szczepień sprzed kilku dosłownie dni, znaną zawodność państwowych e-urzędów w ogóle, a także coraz bardziej przyspieszającą tendencję do powszechnej, depczącej wszelkie prawa poufności inwigilacji obywateli.

Przy całym gadaniu o „tajemnicy statystycznej” – Spis w obecnej formie nie jest bezpieczny, koniec kropka.

Po pierwsze nie wydaje się należycie zabezpieczony przed niekontrolowanym wyciekiem danych i to tych naprawdę wrażliwych, w tym majątkowych powiązanych wprost z personalnymi.

Po drugie – sprawia wrażenie kolejnej cegiełki w budowie omnipotencji państw, w tym jego służb siłowych i skarbowych nad obywatelem. A przez całą III RP i ostatni rok w szczególności – wolności zabrali nam aż nadto, nadmiernie też rozbudowując swoją wiedzę na nasz temat.

I trudno się w tej sytuacji dziwić, że tak szczegółowo, a niejasno przesłuchiwani rodacy – postępują zgodnie z zasadą od wieków wyznaczającą zdrowy dystans obywatela do nadmiernie dociekliwego państwa: baby i krowy do lasu, a kolczyk przepiąć na tę świnię, co już i tak na minę wlazła. 

Bo im mniej władza o nas wie – tym większa szansa, że na jakiś kolejny durny pomysł nie wpadnie. Na przykład co zrobić z naszymi pieniędzmi lepiej od nas.

Konrad Rękas

Sputnik Polska

Comments

  1. krnabrny1 says:

    Jeśli chodzi o poruszony w artykule temat „zbawienia wiecznego”, to bardzo ciekawy wpis zwykłego amerykanina. Oczywiście należy traktować to zdarzenie z dwóch perspektyw. Jedna, ta z artykułu, która sugeruje , że ta krew ma naprawdę 700 lat.

    Druga perspektywa to taka, że jest to po prostu fetysz. Zatem kościół tym zdarzeniem bardzo chce nam coś powiedzieć!:-)

    Warto również zwrócić uwagę na to, że przyjęcie takiej lub innej perspektywy, tak czy tak wróży nam coś niedobrego, tylko w jednym przypadku mówi to bóstwo,a w drugim kapłani:-)

    „Krew świętego San Gennaro nie skropliła się 2 razy z rzędu

    http://82.221.129.208/gennaro.jpg

    Artykuł Reutera, który po raz ostatni połączyłem, była ostatnim razem nie skroplona, i znowu, wczoraj, nie skropliła się.

    Ta krew istnieje od 700 lat. Nigdy się nie psuje i zawsze skrapla się 3 razy w roku, a kiedy się nie skrapla, zawsze następuje kolejna katastrofa. I założyłbym się, że tym razem korona vax jest katastrofą.

    Takie rzeczy sprawiają, że głupotą jest nie wierzyć Pismu, w końcu jak krew, która ma 700 lat, zachowywałaby się jak te nieobecne cuda? Wielu lewicowców twierdzi, że Biblia jest bajką, ale chciałbym zobaczyć, jak próbują wyjaśnić, jak rzeczy takie jak ta krew (jest wiele innych podobnych rzeczy, takich jak Matka Boża z Guadalupe, która co roku płacze krwią), których nie można wyjaśnić – zobaczmy, jak lewak wyjaśni, w jaki sposób w 1300 roku znaleźli sposób na perfekcyjne zachowanie krwi i skraplanie jej w te same 3 dni w roku przez 700 lat, tylko po to, aby NIE upłynniać, gdy sygnalizuje katastrofę, która zdarza się KAŻDEGO RAZU.

    Lewicowcy nie potrafią tego wyjaśnić, co oznacza, że ​​są BARDZO DO GÓRY: Tylko kilka razy w historii ta krew nie upłynniła się i ZAWSZE poprzedza ogromną katastrofę, kiedy tak się nie dzieje. Jak powiedziałem, myślę, że tym razem przyczyną jest korona vax, ale może to być wszystko, cokolwiek ZŁEGO.

    Ostatnim razem, gdy ta krew nie uległa upłynnieniu, lucyferiański MSM zwrócił na to uwagę i opublikował, a gdyby to zrobili, musiałoby to być naprawdę rzadkie zdarzenie na stałej linii czasu, które można nazwać tylko cudami. Dwa razy z rzędu sygnalizuje katastrofę, to naprawdę wielka sprawa.”

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Rzeczywiście, może to dotyczyć szczepionki, która jest gorsza niż śmierć fizyczna, a może coś większego w skali planetarnej w tym roku.
      Jeśli chodzi o szczepionkę, która neutralizuje tzw. „gen Boga”, czyli duszę ( było kilka artykułów na naszej stronie oględnie to poruszających) to poniższa relacja uzdrowicielki duchowej z Francji wyjaśnia więcej:
      Dr. Pe
      3 tygodnie temu
      CO DZIEJE SIĘ Z CIAŁAMI ENERGETYCZNYMI, A ZWŁASZCZA Z DUSZĄ DANEJ OSOBY PO PRZYJĘCIU SZCZYPAWKI? WIADOMOŚĆ Z FRANCJI – RELACJA UZDROWICIELKI KTÓRA OD WIELU LAT PRACUJE UZDRAWIAJĄC ENERGIĄ.
      Pracuje ona z ciałami subtelnymi, ale przede wszystkim z promieniowaniem światła i częstotliwością wibracji serca, siedzibą naszej duszy, aby uzyskać głęboki kontakt z wyższą jaźnią.
      „Miałam sesję z osobą, która otrzymała pierwszą i drugą dawkę szczypawki. Leczyłam już kiedyś energetycznie tego człowieka, ale nie wiedziałam, że teraz się zaszczypowkował. Kiedy zaczęłam leczenie, od razu zauważyłam zmianę, bardzo ciężką energię emanującą z subtelnych ciał tej osoby. Najstraszniejsze było to, gdy pracowałam nad czakrą serca i połączyłam się z jej duszą… stwierdziłam że została ona oderwana od fizycznego ciała, nie miała kontaktu i było tak, jakby unosiła się w stanie całkowitego zamętu. Uszkodzenie świadomości, która traci kontakt z częścią fizyczną, czyli z naszą maszyną biologiczną – nie ma już między nimi komunikacji. Podczas zabiegu ta dusza powiedziała mi, że nie czuje już ciała i odnosi wrażenie unoszenia się w głębokim dyskomforcie. Energia, z którą pracowałam, energia jej pola energetycznego, była bardzo ciężka i można było poczuć te substancje, które są bardzo stresujące dla ciał subtelnych. Kontynuowałam leczenie, wysyłając światło do czakry serca, czyli duszy osoby, ale wydawało się, że dusza nie może już otrzymywać żadnego światła, częstotliwości ani energii. To było dla mnie bardzo mocne doświadczenie. Wtedy zrozumiałam, że ta substancja jest rzeczywiście używana do odłączania świadomości, aby świadomość nie mogła już oddziaływać poprzez ciało, które posiada w życiu, że nie ma już kontaktu, częstotliwości, światła, równowagi energetycznej ani duchowej. Potem zaczęłam płakać nad tą duszą, ponieważ to było coś, co mnie głęboko poruszyło, bardzo potężne doświadczenie. Nic nie powiedziałam tej osobie, ponieważ nie wiedziałam, jak jej to powiedzieć i czy by to zrozumiała. Zdałam sobie sprawę, że to nie tylko zanieczyszcza ciało subtelne lub fizyczne, ale jest to coś, co ma związek z naszą duszą. Celem jest zniszczenie kontaktu ze świadomością i próba zniszczenia go.
      Steiner powiedział dokładnie to samo: nie chodzi tylko o osłabienie układu odpornościowego.
      Aktualizacja – drugie leczenie tej osoby. Nastąpiła jeszcze jedna zmiana, a potem kolejne pogorszenie, zarówno pod względem tej wspomnianej ociężałości, jak i energii, którą przekazuje jej pole energetyczne, ale co najważniejsze, nastąpił bardzo wyraźny spadek częstotliwości. Jeśli chodzi o sytuację, która objawia się na poziomie energetycznym, a zwłaszcza na poziomie duszy, to zostało potwierdzone, że dusza została wydalona z ciała fizycznego. Choć nadal jest z nim związana tzw. sznurem, ale dusza potwierdza, że nie współdziała już z ciałem fizycznym, emocjonalnym i mentalnym, nie ma już komunikacji. Dusza nie jest już w stanie zarządzać tymi trzema ciałami, i kontynuować swojego procesu inkarnacyjnego oraz ewolucyjnego – właśnie dlatego, że ten kontakt został przerwany.” * Natalie Schaevers, [23 marca 2021 o 20:39]

      Za: https://www.youtube.com/watch?v=jq6ZDksOghc

Wypowiedz się