Polska: między interesem własnym a cudzym

W czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym

George Orwell.

„Państwo polskie istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje”. B. szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz z nielegalnych nagrań upublicznionych przez Wprost (2014r.).

„Wiesz, że polsko amerykański sojusz jest nic nie warty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Rosją, Niemcami, będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy”. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski z nielegalnych nagrań upublicznionych przez Radio Zet (2014 r.).

„Jesteśmy w sytuacji w pewnym sensie nie do odwrócenia, ponieważ jesteśmy „krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy”. Ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki cytując jednego z komentatorów Bloomberga (2017 r.).

„Natomiast cieszę się, że jest w najwyższym stopniu prawdopodobne, że ustaną te niebywałe po prostu ingerencje w wewnętrzne sprawy polskie, które miały miejsce, których sam można powiedzieć byłem w jakiejś mierze i świadkiem i może to jest złe słowo, ale go użyję: ofiarą, bo na mnie naciskano tutaj bardzo i to w sprawach, które nie powinny rządu amerykańskiego w najmniejszym stopniu interesować”. Prezes PiS Jarosław Kaczyński dla Radia Katowice
(2017 r.)

 

Propaganda medialna serwowana społeczeństwu przez wiele lat w telewizji, prasie, radio oraz internecie oduczyła ludzi krytycznego myślenia i realistycznego patrzenia na rzeczywistość. W efekcie, często otrzymujemy jej fałszywy obraz. Nie dla naszego dobra przecież.
Wysoka świadomość społeczeństw jest bowiem największym wrogiem każdej tyranii i dyktatury. Wysoka świadomość jednostki to jej największy przyjaciel, pozwalający choćby na dokonywanie lepszych wyborów życiowych, wykorzystanie szans i uniknięcie niebezpieczeństw.

Pokaźna część polskiego społeczeństwa odcięła się od szerszej aktywności społecznej, uznając że nie są w stanie nic zmienić dlatego trzeba skupić się na własnym podwórku. To błąd, gdyż każda duża pozytywna zmiana zaczyna się od małej.

Z kolei duży segment społeczeństwa wprawdzie uczestniczy w procesie wyborczym, jednak jego wybory często są błędne, a nawet wbrew sobie, ponieważ zaniechał poszukiwania prawdy a na wiarę bierze propagandową papkę.

Politycy często powołują się na prawdę, lecz nierzadko dla nich samych nie prawda i dobro własnego narodu są dla nich     najważniejsze,  lecz faktycznym  azymutem jest kariera i życie w wygodzie.

Na wstępie przytoczyłem szczere wypowiedzi polityków. Jedne pochodzą z nielegalnych nagrań. Inne wypsnęły się prawdopodobnie pod wpływem zmęczenia. Stoją one w jawnym kontraście do tego, co ci sami politycy głosili powszechnie.

Patrzmy zatem na ręce naszym wybrańcom, analizujmy ich wypowiedzi, a nade wszystko sami pogłębiajmy naszą wiedzę i świadomość, abyśmy byli dojrzalszymi obywatelami. Poniżej, przedstawiam tekst o istotnych sprawach międzynarodowych w dużej mierze pod prąd poprawności politycznej i powszechnie dostępnym (dez)informacjom.

 

Na dwoje babka wróżyła

Przysłowie polskie

Bazy pokoju i niepokoju

Podobno w niemieckich obozach zagłady dominowały dwa typy postaw: jedni modlili się za siebie, a nawet za oprawców. Inni – przeklinali swój los, a nade wszystko swoich okrutnych wrogów. Polskie społeczeństwo nie doświadcza obozowej traumy, a jednak jest podzielone co do kwestii łączenia poprawy bezpieczeństwa ze stałymi bazami USA w Polsce. Większość jest za, ale tylko 24 proc. zdecydowanie, mimo ogromnego wsparcia propagandowego dla tej idei, jeśli wierzyć sondażom badania opinii. A aż podobny odsetek przeciw.

W moim przekonaniu, jedni i drudzy się mylą. Ani obecność baz nie gwarantuje nam z automatu bezpieczeństwa. Ani ich brak nie jest idealnym rozwiązaniem. Bezpieczeństwo zależy bowiem od różnych czynników, a one często są pomijane w analizach.

Antagoniści baz amerykańskich w Polsce zazwyczaj operują bardzo prostym uzasadnieniem. W suwerennym państwie nie stacjonują żadne obce wojska, koniec i kropka. Na to przekonanie wpływa historia. Przez wiele lat rezydowali na naszych ziemiach wojska zaborców. Później okupantów niemieckich, a po II wojnie światowej jednostki armii radzieckiej.

We współczesnym świecie jest jednak szereg państw, gdzie znajdują się bazy NATO, a trudno uznać je za okupowane, czy ubezwłasnowolnione, jak choćby Korea Południowa.

Z kolei zagorzali zwolennicy baz amerykańskich w Polsce, nie bacząc na realia są wyznawcami prostego równania: bazy = bezpieczeństwo. O czym zatem zapominają i co godzi się im przypomnieć? Na początek cały czas aktualne hasło prezydenta USA Donalda Trumpa „America First”.

Po drugie, stałe stacjonowanie amerykańskiej brygadowej grupy bojowej w naszym kraju skutkuje zwiększeniem możliwości wybuchu wojny z użyciem taktycznej broni jądrowej ze strony Rosji i to Polska byłaby jej największą ofiarą.

Po trzecie, z raportu amerykańskiego centrum badań strategicznych pt. „Utrzymanie równowagi. Amerykańska Strategia Obrony Eurazji” autorstwa Andrew Krepinevicha wynika,  że nasz główny sojusznik rozważa również (w celu „przekonania” Rosji?) atak wojsk polskich na przyczółek kaliningradzki! I to w przypadku, gdy Rosja rezerwuje sobie prawo do użycia broni jądrowej wobec napastnika takiej broni pozbawionego – „w celu deeskalacji konfliktu”.

Po czwarte, wojska amerykańskie w Polsce mogą być użyte do wyegzekwowania od naszego państwa 1 biliona złotych za tzw. mienie bezspadkowe w ramach przyjętej w USA niebezpiecznej ustawy 447, co jest o tyle łatwiejsze, że obecny rząd przegrał na całej linii batalię dotyczącą ustawy o IPN i obowiązuje polska ustawa 1066 o „bratniej pomocy” legalizująca interwencję obcych armii.
Po piąte, jednostki amerykańskie mogą przypilnować, by polskie surowce naturalne i energetyczne pod polską ziemią oceniane na kilkanaście bilionów dolarów nie wzbogaciły Polaków tylko zostały przejęte przez światowych rekinów finansowych.

Ta surowa wyliczanka nie powinna jednak stanowić powodu do zmiany sojuszu, lecz do zmiany paradygmatów. Jakich? Przede wszystkim, potrzebna jest mądra, wielowektorowa i dobrosąsiedzka polityka międzynarodowa, której dziś nie ma. To warunek kluczowy, by podnieść jakość sojuszu polsko-amerykańskiego na taki poziom, by rzeczywiście zagwarantował nam bezpieczeństwo.

Mimo dysproporcji militarnych, ekonomicznych i politycznych, Polska w stosunku do Stanów Zjednoczonych powinna zachować postawę zdecydowanie bardziej asertywną. Serwilizm z pewnością nie wzmocni ani szacunku do Polski, ani pozycji naszego kraju w układzie sojuszniczym.

Na razie z powodu mięczaków i lizusów znad Wisły, USA mogą nam sprzedać za gigantyczną cenę przestarzały sprzęt wojskowy, a Polskę traktować jak posłusznego pionka na wielkiej politycznej szachownicy. Amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa nie powinny być uzależnione od tego, czy we wszystkim się z nimi zgadzamy. Naszym głównym partnerem gospodarczym jest przecież Unia Europejska.

Trzeba jednak pamiętać, że to w znacznej mierze Ameryce zawdzięczamy odzyskanie niepodległości Polski po I wojnie światowej.  Zryw ludności polskiej, geniusz Dmowskiego, zabiegi Paderewskiego i działania Polonii mogły nie być wystarczające.

Na początku 1918 roku prezydent Wilson ogłosił swój program pokojowy dla świata, słynne 14 punktów, w 13. punkcie mówiący o zjednoczonej i niepodległej Polsce.

Nie był to oczywiście akt miłosierdzia, lecz chłodnej politycznej kalkulacji. USA nie chciały wzmacniać państw europejskich poprzez wchłonięcie przez nie terytorium i ludności polskiej. Stąd otworzyło się okno do niepodległości.

 

Dla przechodniów bądź gościnnym, dla sąsiadów – pomocnym, dla poczciwych – przyjacielem, dla złych – obcym.

Przysłowie chińskie

W mocarstw koncercie Polski miejsce

Był czas, kiedy Polska stanowiła największe państwo Europy. Naszym językiem musieli posługiwać się dyplomaci. Polskie wojska wzbudzały strach i szacunek. Byliśmy pierwszymi władcami Berlina, zasiadaliśmy na moskiewskim tronie, posiadaliśmy Krym, a nawet fort na Karaibach.

Od średniowiecza po XVIII wiek Polacy wojowali o Inflanty, Spisz, Krym, Mołdawię, Szwecję, Ukrainę, Czechy. Byliśmy prawdziwym imperium. Dziś jesteśmy wasalem USA i Izraela, a nawet, o ironio, Ukrainy.

Prawdziwie niepodległe państwo pilnuje swoich interesów a nie cudzych. Prawdziwie niepodległe państwo prowadzi politykę wielobiegunową (wielowektorową). Prawdziwie niepodległe państwo ma poważnych polityków z kręgosłupem, a nie wymoczków, którzy radzi spotkanie, czy poklepanie po plecach uznać za międzynarodowy sukces.
Czy mamy prawo w tym roku świętować 100 lecie odzyskania niepodległości, czy też świętujemy coś, co wydaje się nam, że posiadamy?

Jeżeli Polska ma być bardziej znaczącym państwem w świecie, musimy więcej wymagać od polityków i surowiej ich oceniać. Pomstujemy na Rosję z powodu Nord Stream 1, ale przecież Putin chciał nam zbudować Nord Stream 1 za swoją kasę i jeszcze dopłacać za tranzyt, ale polscy politycy nie zgodzili się dla dobra Ukrainy.

Narzekamy, że Zachód przejął polski sektor bankowy. Nie przejął, tylko w większości za małe pieniądze wyprzedali go politycy spod znaku AWS.

Utyskujemy, iż z każdego euro wydanego przez kraje „starej Unii” na politykę spójności w krajach Grupy Wyszehradzkiej, w tym w Polsce, wraca do nich 61 centów, a do Niemiec aż 85 procent centów.

Ale to przecież polscy politycy przyłożyli rękę do zniszczenia rodzimego przemysłu, poprzez grabieżczą prywatyzację i niszczenie polskiego sektora prywatnego.

Jeżeli Polska ma być bardziej znaczącym państwem w świecie musimy dążyć do dobrych relacji politycznych i gospodarczych z USA, Unią Europejską, Chinami, Rosją i Izraelem. Nienawiść to zły kompan w życiu.

Na naszych oczach rozpada się układ jednobiegunowy świata. Na dwubiegunowość z coraz silniejszą pozycją Chin trudno zgodzić się Stanom Zjednoczonym. Nic więc dziwnego, że wrogiem USA nr 1 są Chiny, a głównym zagrożeniem dla hegemonii USA rysujący się sojusz Chin, Rosji i Iranu oraz, być może, Turcji. Stany Zjednoczone do konfrontacji z Chinami próbują pozyskać Rosję jako swojego sojusznika.

Temu także ma służyć zapowiadane na 16 lipca w Helsinkach spotkanie prezydentów USA i Rosji Donalda Trumpa i Władimira Putina. Rosja w dalszej perspektywie także obawia się rosnącej potęgi o Chin.

W 1860 roku, po wojnach opiumowych, na mocy rosyjsko-chińskiej Konwencji Pekińskiej Rosjanie przejęli 910 tysięcy km2 terytorium Chin, o które Państwo Środka kiedyś się upomni, a już dziś z rozmachem zagospodarowuje Syberię. Na razie jednak Rosjanie nie wierzą w pakty z USA i wolą trzymać z wschodzącą potęgą.

USA wykorzystują Polskę jako taniego harcownika bezkrytycznie realizującego politykę antyrosyjską w Europie Środkowej, a kiedy trzeba antyunijną.

Destabilizacja Europy i Rosji leży w interesie USA, gdyż państwa te są znaczącymi odbiorcami chińskich towarów i usług. Jest rzeczą oczywistą, że relacje Polski z USA na poziomie sługusa nie są w naszym interesie. Trzeba je wznieść na poważny poziom.

Ameryka nie pokocha nas tak jak Izraela, ale przynajmniej zacznie szanować. Na razie podziękujmy Amerykanom za to czego nam nie dali – brak wiz dla Polaków. Paradoksalnie to służy Polsce.

Dziś realnie nasze państwo zamieszkuje 32 mln Polaków i nie mniej niż 3 mln imigrantów z samej  Ukrainy. Gdybyśmy otrzymali wizy, większość ludzi młodych i w średnim wieku by wyjechała, a kraj by się wyludnił i nie było by komu pracować na emerytury.

Unia Europejska nie jest klubem miłosierdzia i solidarności. Każde państwo ma tu swoje interesy, o które trzeba dynamicznie zabiegać. Przykładem są Niemcy i Francja zdecydowanie najwięksi beneficjenci polityczni i ekonomiczni projektu europejskiego. Unia ma też inne swoje wady. Jak choćby kierunek reform odbiegający od Europy Ojczyzn i tradycyjnych europejskich wartości, co byłoby optymalne dla Starego Kontynentu, czy wadliwą politykę imigracyjną.

Jednak powiązanie Polski z UE jest ważne, gdyż daje naszemu państwu stabilizację gospodarczą, której w pojedynkę by nie uzyskała. Trzeba te trudne relacje pielęgnować i walczyć o swoje w UE.

Na sankcjach rosyjskich straciła Europa, w tym Polska, ale nie USA. Na 60,2 mld dol. ocenili francuscy ekonomiści straty 37 krajów w wyniku sankcji wobec Rosji. Trzy czwarte strat przypada na Unię.

W interesie Polski jest nawiązanie pozytywnych relacji politycznych i ekonomicznych z Rosją. Z krajów europejskich jedynie sąsiadująca Polska ma zamrożone normalne kontakty z Rosją. Z państwem tym w różnych obszarach współpracują USA i Izrael, a nawet skonfliktowana Ukraina.
Obrót towarów między Rosją i Ukrainą w okresie od stycznia do listopada 2017 roku wzrósł aż o 28,6% — do 9,36 miliardów dolarów. Ciekawe jaka agentura pilnuje naszych polityków, by Polska nie korzystała z porozumienia z Rosją?

Chińczycy chcą być najlepsi we wszystkim i rzeczywiście się nimi stają. Państwo Środka bije kolejne światowe rekordy technologiczne i ekonomiczne. Staje się polityczną przeciwwagą dla USA. Jeżeli uda mu się zbudować Nowy Jedwabny Szlak, a Stany Zjednoczone pójdą na współpracę, to być może świat znowu zacznie stawać się jednobiegunowy, ale już pod kierownictwem Chin.

Polska najlepszy czas na współpracę z Chinami przespała. Polityczne marionetki znad Wisły słuchały instrukcji zachodnich, zamiast kierować się interesem własnego państwa. Dziś zarówno Polska jak i świat niewiele mają do zaoferowania Chinom. Choć partycypowanie w Nowym Jedwabnym Szlaku, który i tak powstanie z pewnością będzie służyć polskiej sprawie.

Kapelusze są zawsze dobre, tylko głowy często za małe

Przysłowie żydowskie

Trójmorze i co kto może

W amerykańskim Sztabie Generalnym wisi wojskowa mapa, a na niej zaznaczone strategiczne wyzwania Ameryki. Przy Europie widnieje napis „energy dependence” (zależność energetyczna). Energia ma bowiem priorytetowe znaczenie  w stosunkach USA z Europą.

A celem amerykańskiej dyplomacji energetycznej jest otwieranie dostępu dla kapitałów i koncernów nowych rynków i działania na rzecz wzmocnienia petrodolara. Precyzyjnie ujął to republikański kandydat na prezydenta Mitt Romney trzeba „budować rynki, które pracują dla Ameryki”.

W Europie toczy się dziś bezpardonowa wojna energetyczna. Z jednej strony są USA chcące zdominować rynek europejski. Z drugiej strony Rosja broniąca się przed wyparciem z Europy i dobrze zarabiająca na swoich surowcach energetycznych. Nic więc dziwnego, że zewsząd słyszymy o rurociągach, terminalach LNG, elektrowniach atomowych, dyrektywach europejskich oraz niemiecko-rosyjskim podmorskim gazociągu bałtyckim Nord Stream II. I właśnie ta wojna energetyczna jest jednym z dwóch powodów powstania koncepcji Trójmorza (Międzymorza).

Obecna inicjatywa Trójmorza formalnie powstała w sierpniu 2016 roku w Dubrowniku i obejmuje dwanaście państw członkowskich ze środkowej i wschodniej Europy. Państwa członkowskie zajmują przestrzeń pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym (stąd nazwa inicjatywy).

Poza Polską i Chorwacją, w skład inicjatywy wchodzą obecnie Estonia, Łotwa, Litwa, Republika Czech, Słowacja, Austria, Węgry, Bułgaria, Rumunia i Słowenia. Rozwojem tej inicjatywy jest osobiście zainteresowany prezydent Donald Trump i to USA trzymają nad nią pieczę. To przedsięwzięcie jest następstwem końca resetu NATO-Rosja.

Przypomnę, na szczycie NATO w Lizbonie w listopadzie 2010 roku, (po uprzednim podpisaniu traktatu START II w Pradze 8.04.2010) doszło do ustanowienia Strategicznego Partnerstwa NATO-Rosja oraz otwarcia drogi do realizacji projektu Eurazji czyli unii UE i Rosji, jako strategicznego sojusznika USA przeciw Chinom.

Jednak rozbieżności w interesach USA/Izrael – Rosja na Bliskim Wschodzie, co przejawiało się  stanięciem Rosji po stronie Asada w Syrii przekreśliło reset. Zaś jego definitywny koniec nastąpił po zorganizowaniu przez Zachód majdanu na Ukrainie, a w odpowiedzi na to zajęcie Krymu przez Rosję i walki na wschodzie Ukrainy.

Celem strategicznym USA  jest wyparcie rosyjskiego gazu z rynków UE. Temu ma sprzyjać idea Trójmorza, które miałoby się wbić klinem rozdzielającym Rosję od Europy Zachodniej, a zwłaszcza Niemiec. W praktyce to zadanie wydaje się zbyt trudne do zrealizowania.

Po pierwsze, porozumienie niemiecko –  rosyjskie jest bardzo mocne.

Po drugie, państwa Trójmorza mają rozbieżne priorytety gospodarcze. Np. Węgry i Austria preferują zakup tańszego gazu rosyjskiego.

Po trzecie, Chiny kuszą wszystkich swoją atrakcyjną ofertą. Tak należy odczytywać forum Trójmorza z 27 listopada zeszłego roku. W szczycie Chiny – Europa Środkowo-Wschodnia, który miał miejsce w Budapeszcie wzięło udział wszystkich 12 członków Inicjatywy oraz państwa spoza UE: Serbia, Bośnia i Hercegowina, Macedonia i Albania.

Omówiono wówczas ich udział w ogromnej chińskiej infrastrukturze One Belt, One Road w celu zwiększenia przepływów handlowych między Europą i Eurazją. Dyskutowano o konkretach: stworzeniu nowych funduszy infrastrukturalnych, współpracy walutowej.

Gdyby w ramach Międzymorza Polska stała się węzłem gazowym w Europie Środkowej pewnie mogłaby skorzystać. Na razie jednak żaden ośrodek gospodarczy w kraju nie przedstawił rzetelnej informacji ile zyskalibyśmy profitów na kupowaniu gazu amerykańskiego, a ile tracimy na embargu z Rosją i ile stracilibyśmy na popsuciu relacji z Niemcami, które są naszym głównym partnerem gospodarczym, a nasze gospodarki mocno powiązane.

W 2012 r. burzę wywołała wypowiedź jednego z najbardziej zorientowanych ludzi na globie-prominentnego amerykańskiego dyplomaty Henry’ego Kissingera: „Za 10 lat nie będzie już Izraela. W 2022 Izrael nie będzie istniał”.

Dziś taki scenariusz jest możliwy. Izrael egzystuje w nieprzyjaznym otoczeniu (wrogo nastawieni sąsiedzi i deficyt wody pitnej). Z pewnością, gdyby doszło do konfrontacji Iranu z Izraelem, kilka państw arabskich wzięło by udział w krucjacie przeciwko niemu, zaś on sam nie mógłby liczyć na wsparcie NATO.

W tej sytuacji realizmu nabiera koncepcja ewakuacji jego ludności i ram państwowych do Polski. Przez wieki nasz kraj był jedynym schronieniem dla Żydów prześladowanych w całej Europie.

A znany historyk żydowski Barnett Litvinoff w swoim dziele „The Burning Bush. Antisemitism and World History” napisał, iż przypuszczalnie Polska uratowała Żydów od całkowitego wyniszczenia.

Zaś rabin i talmudysta Sam Isserles pisał o Polsce: „W tym kraju nie ma zawziętej nienawiści do nas, jak w Niemczech. Oby zostało tak nadal, aż do nadejścia Mesjasza”.

Po gigantycznej ewakuacji Izraela na tereny Polski- państwo polskie zmieniło by nazwę na Polin, a może „Rzeczypospolitą Przyjaciół”.

W tym kontekście nie dziwi zamieszanie: wokół ustawy o IPN, budowy gigantycznego Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz, że w projekt finansowania Trójmorza chcą się zaangażować środowiska żydowskie a fundusze na te inwestycje chcą pozyskać za odszkodowania za mienie  bezspadkowe w ramach ustawy Act S.447.

Historyk Daniel Pipes syn znanego sowietologa uważa, że ze względu na swoje bezpieczeństwo Polska może się stać celem emigracji z państw zachodnich zwłaszcza Żydów,  którzy obawiają się coraz większej przemocy wywołanej obecnością dużych społeczności muzułmańskich.

Natomiast izraelski premier Benjamin Netanjahu zabiega o szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu, co też mogłoby sprzyjać temu celowi.

Czy, a jeśli tak, to kiedy ta koncepcja zostanie ogłoszona polskiemu społeczeństwu, dopiero zobaczymy. Na razie prezydent Andrzej Duda oswaja Polaków z nazwą Polin, co w języku hebrajskim ma oznaczać „tu spocznij”.

Robert Matejuk

Redaktor Naczelny

Tygodnika Zielony Sztandar

Tekst był opublikowany w tygodniku Zielony Sztandar nr 28 z 11-17 lipca 2018 r.

[ Pokolorowanie, powiększenie i wytłuszczenie tekstu oraz ilustracje pochodzą od redakcji KIP }

Comments

  1. nanna says:

    „Polska: między interesem własnym a cudzym „

    – najpierw należało by określić, co to jest „Polska”, na czym ona polega i kto jest jej zawartością.
    – Na tzw. dzień dzisiejszy Polska to państwo między Bugiem a Odrą, państwo które samo kwestionuje swoją państwowość czy to negując historię czy też stosując określenia wypowiedziane przez jakieś osoby za obowiązujące bezwzględnie.
    – A Polacy to zawodowi emigranci łasi na obcą walutę.

    //„Wiesz, że polsko amerykański sojusz jest nic nie warty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Rosją, Niemcami, będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy”. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski z nielegalnych nagrań upublicznionych przez Radio Zet (2014 r.).//

    – jeżeli minister spraw zagranicznych mówi, że my się skonfliktujemy, to kto nas konfliktuje jeżeli nie on sam? a jeżeli nie on sam, to kto? czy ktoś mu każe nas z Rosją konfliktować? I dlaczego firmuje on to swoim nazwiskiem?
    – w czym będzie lepsze „prawdziwe poczucie niebezpieczeństwa” od „fałszywego poczucia bezpieczeństwa”? Cóż innego możemy robić niż robimy dotychczas?
    – Czy naprawdę będzie nam lepiej, gdy będziemy się bać?

    //„Jesteśmy w sytuacji w pewnym sensie nie do odwrócenia, ponieważ jesteśmy „krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy”. Ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki cytując jednego z komentatorów Bloomberga (2017 r.).//

    – nikt nie jest wieczny i także taki „ktoś z zagranicy” kto nas rzekomo posiada na własność.
    – Nawet, jeżeli są to jakieś umowy czy realizacja zobowiązań podjętych w imieniu Polaków, no to przecież kiedyś tam będzie można to odkręcić.
    – Nie istniała „tysiącletnia 3.rzesza”, nie istnieje „wieczny Izrael” i nie będzie istnieć nasza wieczna podległość „komuś” z zagranicy.
    – Każdy cyrograf można unieważnić.

    //„Natomiast cieszę się, że jest w najwyższym stopniu prawdopodobne, że ustaną te niebywałe po prostu ingerencje w wewnętrzne sprawy polskie, które miały miejsce, których sam można powiedzieć byłem w jakiejś mierze i świadkiem i może to jest złe słowo, ale go użyję: ofiarą, bo na mnie naciskano tutaj bardzo i to w sprawach, które nie powinny rządu amerykańskiego w najmniejszym stopniu interesować”. Prezes PiS Jarosław Kaczyński dla Radia Katowice
    (2017 r.)//

    – no, jeżeli „antypolski Prezes” tak mówi, to nie jest źle z partią PiS.

    „Propaganda medialna serwowana społeczeństwu przez wiele lat w telewizji, prasie, radio oraz internecie oduczyła ludzi krytycznego myślenia i realistycznego patrzenia na rzeczywistość.”

    – postrzeganie rzeczywistości i działanie w rzeczywistości to przywilej nadawany ludziom przez Boga. Nie każdy może go udźwignąć i nie każdy chce go otrzymać.
    – Polacy patrzą wyłącznie krytycznie nie zważając na nic i za nic mając fakty. Tego nikt ich nie uczył, jako że sami chętnie chcieli być fachowcami od polityki. No i są, choć to amatorszczyzna i chciejstwo, ale doskonale wypełnia czas, który powinien być poświęcony na coś konstruktywnego a nie jest.

    „Wysoka świadomość społeczeństw jest bowiem największym wrogiem każdej tyranii i dyktatury. Wysoka świadomość jednostki to jej największy przyjaciel, pozwalający choćby na dokonywanie lepszych wyborów życiowych, wykorzystanie szans i uniknięcie niebezpieczeństw.”

    – brzmi ładnie ale co to jest? bez społeczeństwa nie jest możliwa ani tyrania ani dyktatura, jako że część tego właśnie społeczeństwa stanowi aparat ucisku. Jeden piszczy bo uciskany, drugi się śmieje bo może uciskać. Potem to się z reguły zmienia i piszczy uprzednio uciskający a śmieje się uciskany będący aktualnie uciskającym. Czyli wyrównane i w czym problem?
    – Winienie za to „dyktatury” i „tyranii” to dopiero pójście na łatwiznę! Ani razu w historii świata nikogo nie zamordował ani tyran ani dyktator, lecz jego przydupasy. A ci mają przecież rodziny, krewnych i znajomych i wcale nie żyją w jakimś odosobnieniu, a przeciwnie – są akceptowani społecznie, bo to jest ich praca i na tym korzysta owa rodzina i krąg znajomych, choć w różnym stopniu.

    „Pokaźna część polskiego społeczeństwa odcięła się od szerszej aktywności społecznej, uznając że nie są w stanie nic zmienić dlatego trzeba skupić się na własnym podwórku. To błąd, gdyż każda duża pozytywna zmiana zaczyna się od małej.”

    – to nie błąd, to działanie jedynie rozsądne.
    – Ani całe społeczeństwo ani jego część nie mogą spowodować, że Polska przestanie być „krajem teoretycznym” i nie będzie własnością „kogoś z zagranicy”
    – Całkiem niedawno mieliśmy „aktywność społeczną” w wyniku której przez kilka lat panowały u nas strajki pustoszące nasze państwo.
    – Dlatego lepiej politykę pozostawić chwilowo politykom, a zwykli ludzie niech będą zajęci zwykłą pracą, by Polska mogła funkcjonować. Chaos nikomu z nas nie służy, obojętnie jak jest on uzasadniany.

    „Politycy często powołują się na prawdę, lecz nierzadko dla nich samych nie prawda i dobro własnego narodu są dla nich najważniejsze, lecz faktycznym azymutem jest kariera i życie w wygodzie.”

    – ja nie wiem, na czym to miałaby polegać ta „wygoda” polityków. Czy na wygłaszaniu mów z mównic? Czy na podróżach i żebraniu o wsparcie wyborców?
    – Co to jest tak naprawdę „kariera”? Polityk bez wyborców nie znaczy nic, a więc i jego kariera zależy od wyborców. Gdyby życie polityków było takie beztroskie i przyjemne, to nie byłoby tylu frustratów i desperatów w tej branży, którzy na stanowisku zostać nie mogą ale z niego odejść się boją.
    – Polska to nie ussa i nie mamy jeszcze wypracowanych ścieżek rodzinnej kariery w kartelach i bankach.

    „Na wstępie przytoczyłem szczere wypowiedzi polityków. Jedne pochodzą z nielegalnych nagrań. Inne wypsnęły się prawdopodobnie pod wpływem zmęczenia. Stoją one w jawnym kontraście do tego, co ci sami politycy głosili powszechnie.”

    – Ja nie widzę żadnej rozbieżności w wypowiedzi/ach Kaczyńskiego.

    „Patrzmy zatem na ręce naszym wybrańcom, analizujmy ich wypowiedzi, a nade wszystko sami pogłębiajmy naszą wiedzę i świadomość, abyśmy byli dojrzalszymi obywatelami.”

    – no niby słusznie ale ja ze wsi nijak nie mogę patrzeć na ręce żadnym politykom, a to, co podają media wcale nie musi być tym, co dany polityk powiedział. Wyrwanie z kontekstu czyni cuda i można tym dowolnie wojować.

    „Bazy pokoju i niepokoju
    Podobno w niemieckich obozach zagłady dominowały dwa typy postaw: jedni modlili się za siebie, a nawet za oprawców. Inni – przeklinali swój los, a nade wszystko swoich okrutnych wrogów.”

    – ale byli też i ci, którzy sytuację rozumieli i szli z godnością na śmierć. I to właśnie oni się liczą, a nie bezmózgi plankton.

    „Polskie społeczeństwo nie doświadcza obozowej traumy, a jednak jest podzielone co do kwestii łączenia poprawy bezpieczeństwa ze stałymi bazami USA w Polsce.”

    – gdyby dano ludziom do wyboru decyzję, czy kartofle mają być w workach białych czy zielonych, to podział społeczeństwa byłby taki sam, jako że społeczeństwo i jego podział to jak dzień i noc, a stanowi całość.
    – Więc jest tu zaledwie wykorzystana ta właściwość społeczeństwa i akurat wybrano do tego bazy.

    „W moim przekonaniu, jedni i drudzy się mylą. Ani obecność baz nie gwarantuje nam z automatu bezpieczeństwa. Ani ich brak nie jest idealnym rozwiązaniem.”

    – wcale nie! No bo jakże to, ach! jak? żyliśmy dotychczas bez tych baz? Całkiem dobrze prawda? Więc nie są nam one do niczego potrzebne. One są potrzebne Amerykanom, a my nie mamy możliwości się im postawić.
    – Więc raczej jesteśmy ogrodnikami pielęgnującymi ten ussamerykański listek figowy przykrywający to czego mamy nie widzieć.

    „Przez wiele lat rezydowali na naszych ziemiach wojska zaborców. Później okupantów niemieckich, a po II wojnie światowej jednostki armii radzieckiej.”

    – no jak ma się to społeczeństwo uświadamiać, jeżeli serwowane są takie kłamstwa?
    – Po II. wojnie światowej na ziemi polskiej NIE STACJONOWAŁY ŻADNE JEDNOSTKI ARMII RADZIECKIEJ. Wojsko radzieckie było na Ziemiach Odzyskanych, by zagwarantować ustalenia jałtańskie odnośnie polskich granic.
    – Niemcy dobrowolnie z Polski nie wyszli lecz zostali przepędzeni przez Armię Czerwoną. Jest więc nie tylko logiczne ale i zrozumiałe, że ZSRR zmuszony był odpowiednio zabezpieczyć zdobyte ziemie.
    – Związek Radziecki na tym nie skorzystał, natomiast na ziemiach zajmowanych obecnie przez Polaków straciło w boju życie 600.000 Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej.
    – Gdyby Polska sama, o własnych siłach pogoniła Niemców, to można by było wówczas mówić o tym, że Armia Radziecka stacjonowała na naszych ziemiach. Ale fakty mówią nam, że to my mieszkamy na ziemi zdobytej przez Armię Czerwoną i to my jesteśmy winni być Rosji wdzięczni. Oni nam wdzięczni być nie mają przecież za co.

    „We współczesnym świecie jest jednak szereg państw, gdzie znajdują się bazy NATO, a trudno uznać je za okupowane, czy ubezwłasnowolnione, jak choćby Korea Południowa.”

    – no to zależy co kto uznaje za okupację. Niemcy są okupowani od samej wojny i to właśnie przez ussa.
    – W Korei Południowej wojska amerykańskie stacjonują w wyniku napaści zbrojnej na ten półwysep i podporządkowaniu sobie koreańskich elit oraz narzuceniu temu krajowi rządu marionetkowego. A że się o tym mówi inaczej? Cóż to zmienia?
    – Wszędzie, gdzie są bazy amerykańskie tam kraje są przez amerykanów okupowane. Ani jeden z tych krajów nie chciał tych baz dobrowolnie.

    „Po drugie, stałe stacjonowanie amerykańskiej brygadowej grupy bojowej w naszym kraju skutkuje zwiększeniem możliwości wybuchu wojny z użyciem taktycznej broni jądrowej ze strony Rosji i to Polska byłaby jej największą ofiarą.”

    – odwracanie kota ogonem. To nie Polska byłaby ofiarą kogokolwiek, lecz europa byłaby ofiarą polityki – lub jej braku – prowadzonej przez Polskę.

    //Po trzecie, z raportu amerykańskiego centrum badań strategicznych pt. „Utrzymanie równowagi. Amerykańska Strategia Obrony Eurazji” autorstwa Andrew Krepinevicha wynika, że nasz główny sojusznik rozważa również (w celu „przekonania” Rosji?) atak wojsk polskich na przyczółek kaliningradzki! I to w przypadku, gdy Rosja rezerwuje sobie prawo do użycia broni jądrowej wobec napastnika takiej broni pozbawionego – „w celu deeskalacji konfliktu”.//

    – co mu zlecili to napisał a tam liczy się kasa.
    – Co to za równowaga, gdy napadany jest jakiś kraj?
    – To może faktycznie w ramach równowagi powinni zrównać Polskę z ziemią?

    „Po czwarte, wojska amerykańskie w Polsce mogą być użyte do wyegzekwowania od naszego państwa 1 biliona złotych za tzw. mienie bezspadkowe w ramach przyjętej w USA niebezpiecznej ustawy 447, co jest o tyle łatwiejsze, że”

    – Jeśli jesteśmy „państwem teoretycznym”, to teraz tylko trzeba mądrego, by teoretyczne państwo wypłaciło teoretyczne pieniądze i po sprawie.
    – Jeżeli „wojska amerykańskie” mogą u nas egzekwować cokolwiek, to jakim cudem mogłoby to być dla nas korzystne? I bazy ussamerykańskie nie okupujące naszego kraju?
    – Prezes Kaczyński powiedział w tvp, że „cena była umiarkowana” a on wie co mówi. Możemy choć tu przestać jojczyć, bo i tak nic konkretnego się nie dowiemy.

    //obecny rząd przegrał na całej linii batalię dotyczącą ustawy o IPN i obowiązuje polska ustawa 1066 o „bratniej pomocy” legalizująca interwencję obcych armii.’’

    – no więc jeżeli przegrał, to o co mamy się bić? Należy zachować spokój i pracować żeby kraj funkcjonował, wszak w przetrwaniu okupacji mamy już jakieś doświadczenie z przeszłości? Nie dzięki powstaniom Polacy przetrwali II. wojnę, lecz dzięki dobrej organizacji tzw. codziennego życia.

    „Po piąte, jednostki amerykańskie mogą przypilnować, by polskie surowce naturalne i energetyczne pod polską ziemią oceniane na kilkanaście bilionów dolarów nie wzbogaciły Polaków tylko zostały przejęte przez światowych rekinów finansowych.”

    – Polacy nie chcieli własności wspólnej, państwowej lecz pożądali własności prywatnej i chcieli być bogaci.. Każdy chciwiec spotka prędzej czy później swojego mistrza i tak się stało w przypadku Polaków. Po prostu są cwańsi od nas.

    „Przede wszystkim, potrzebna jest mądra, wielowektorowa i dobrosąsiedzka polityka międzynarodowa, której dziś nie ma.”

    – ależ taką mamy! Prowadzimy aktywnie!!! Chcemy ziemi ukraińskiej, chcemy ziemi białoruskiej i chcemy aby na Litwie były polskie tablice administracyjne! Wszystko naokoło ponoć należy się Polakom, to aż dziw, że nam tych ziem nie dają natychmiast i bez szemrania. W końcu każdy Liwin i Białorusin oraz Ukrainiec marzy o tym, by pracować na polskiego jaśniepana. Polacy na Ukrainie? Czemu nie? Ale Ukraińcy w Polsce to już zagrożenie. Ot, polaczkowa polityczka.

    „ To warunek kluczowy, by podnieść jakość sojuszu polsko-amerykańskiego na taki poziom, by rzeczywiście zagwarantował nam bezpieczeństwo.”

    – no jak to? To mielibyśmy się zaprzyjaźnić z Rosjanami po to, żeby ussamerykanie stacjonujący u nas stali się naszymi przyjaciółmi? To jednak nie są? To co oni u nas robią?
    – Gdy byliśmy zaprzyjaźnieni z Rosjanami to nie baliśmy się ussa . A teraz, gdy u nas są amerykanie, to powinniśmy zaprzyjaźnić się z Rosjanami żeby się amerykanów nie bać? To jest faktycznie prawdziwa polityka.

    „Mimo dysproporcji militarnych, ekonomicznych i politycznych, Polska w stosunku do Stanów Zjednoczonych powinna zachować postawę zdecydowanie bardziej asertywną.”

    – jesteśmy bardzo asertywni. Dajemy im kasę na utrzymanie ile od nas żądają.

    „Serwilizm z pewnością nie wzmocni ani szacunku do Polski, ani pozycji naszego kraju w układzie sojuszniczym.”

    – o ile woźna w socjalistycznej szkole mogła swobodnie mówić „pan dyrektor i ja” to w stosunku do ussa i Polski tego się zastosować już nie da. Polska to mniej niż woźna, a ussa to więcej niż dyrektor.

    „Na razie z powodu mięczaków i lizusów znad Wisły, USA mogą nam sprzedać za gigantyczną cenę przestarzały sprzęt wojskowy, a Polskę traktować jak posłusznego pionka na wielkiej politycznej szachownicy.”

    – cieszmy się, że są chętni do tego lizania, bo inaczej to byłoby z nami krucho.
    – Polska nie jest nawet pionkiem, a jeżeli już to przecież teoretycznym.

    „ Amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa nie powinny być uzależnione od tego, czy we wszystkim się z nimi zgadzamy.”

    – ussa nie daje nam żadnych gwarancji i to na cokolwiek. Więc nasza zgoda lub jej brak jest bez znaczenia.

    „ Naszym głównym partnerem gospodarczym jest przecież Unia Europejska.”

    – czym? Partnerem gospodarczym? A jakim cudem?
    – Przytoczę tu anegdotkę o dwóch wiedeńskich babach, które spotkały się na korytarzu kamienicy przy bassin, czyli kranie z wodą, jak to było całkiem niedawno jeszcze w Wiedniu. Jedna baba pyta drugą – co robi pani córka? – aaa, moja córka jest sekretarką dyrektora. Z rana on jej dyktuje parę listów, potem idą na obiad, potem on jej dyktuje znowu parę listów i wieczorem idą na kolację. Na co druga rzecze – moja córka też jest dziwką ale dyktować to ona sobie nic nie pozwala.
    – I takie to jest to partnerstwo.

    „Trzeba jednak pamiętać, że to w znacznej mierze Ameryce zawdzięczamy odzyskanie niepodległości Polski po I wojnie światowej. Zryw ludności polskiej, geniusz Dmowskiego, zabiegi Paderewskiego i działania Polonii mogły nie być wystarczające.”

    – mogliśmy się zrywać dowolnie i nic by z tego nie było, gdyby macherzy nie mieli w planach II. wojny światowej dla nowych zysków.
    – W polityce nie ma miejsca na sentymenty, choć Polacy dziwnie chętnie w to wierzą.

    „Na początku 1918 roku prezydent Wilson ogłosił swój program pokojowy dla świata, słynne 14 punktów, w 13. punkcie mówiący o zjednoczonej i niepodległej Polsce.”

    – to bardzo łatwo dysponować nie swoim.
    – Więc czy pięć, czy pięćdziesiąt pięć punktów nie gra roli. Ważne żeby pozyskać naiwnych by chcieli walczyć. Powód zawsze się znajdzie pasujący do każdej sytuacji. W razie co można napisać następnych parę punktów.

    „Nie był to oczywiście akt miłosierdzia, lecz chłodnej politycznej kalkulacji. USA nie chciały wzmacniać państw europejskich poprzez wchłonięcie przez nie terytorium i ludności polskiej.”

    – nie było potrzeby nic wchłaniać bo było prawie 200 lat wchłonięte.

    „Był czas, kiedy Polska stanowiła największe państwo Europy.”

    – to nie była żadna Polska a kolonia watykańska, „szerząca chrześcijaństwo”.

    „Naszym językiem musieli posługiwać się dyplomaci.”

    – czy łacina i francuski to „nasz język”?
    – bo przecież tylko „ciemny lud” mówił po polsku.

    „Polskie wojska wzbudzały strach i szacunek. Byliśmy pierwszymi władcami Berlina, zasiadaliśmy na moskiewskim tronie, posiadaliśmy Krym, a nawet fort na Karaibach.”

    – i to ma być powód do chluby, że napadliśmy na inne kraje mordując setki tysięcy niewinnych ludzi i to w interesie kościoła katolickiego?
    – Czyjże to szacunek za te grabieże i napaści mieliśmy? Kto nas za to tak podziwiał?
    – W Berlinie jako osadzie słowiańskiej byliśmy faktycznie przed „niemcami” jednak działania militarne w interesie Rzymu to nie jest polska racja stanu.
    – „zasiadając na moskiewskim tronie” rozpowszechnialiśmy tam syf i nędzę, więc nie ma się tu czym chwalić, bo to hańba tak się zachowywać.
    – Krym posiadaliśmy??? A czy Krym o tym wiedział?

    „Od średniowiecza po XVIII wiek Polacy wojowali o Inflanty, Spisz, Krym, Mołdawię, Szwecję, Ukrainę, Czechy. Byliśmy prawdziwym imperium.”

    – jakim imperium? Czy banda bandytów i rabusiów to imperium? Czy ktoś chciał nas mieć u siebie jako władców? Jeżeli tak, to dlaczego wkraczaliśmy tam zbrojnie?

    „Dziś jesteśmy wasalem USA i Izraela, a nawet, o ironio, Ukrainy.”

    – może jest to jakaś forma sprawiedliwości dziejowej i szansa dla Polaków, by zrozumieć, że nie wolno sięgać wiecznie po cudze?

    „Prawdziwie niepodległe państwo pilnuje swoich interesów a nie cudzych. „

    – przecież pilnujemy swoich interesów, teoretycznie.

    „Prawdziwie niepodległe państwo ma poważnych polityków z kręgosłupem, a nie wymoczków, którzy radzi spotkanie, czy poklepanie po plecach uznać za międzynarodowy sukces.”

    – z tym klepaniem po plecach to jest dyplomatyczny kod, więc może to być i sukces ale nie musi, zależy kto kogo i jak klepie.

    „Czy mamy prawo w tym roku świętować 100 lecie odzyskania niepodległości, czy też świętujemy coś, co wydaje się nam, że posiadamy?”

    – wszystko jest Wielkim Złudzeniem, Maha Maya, jako że ani ziemia, ani powietrze, ani woda, ani promienie słońca nie są własnością ludzi.
    – Ludzie na Ziemi Matce są gośćmi, a zachowują się jak Polacy w Moskwie.

    „Jeżeli Polska ma być bardziej znaczącym państwem w świecie, musimy więcej wymagać od polityków i surowiej ich oceniać.”

    – Do wydawania ocen ma prawo człowiek prawy, uczciwy, pracowity, moralny ale nie łachmyta nie panujący nad własnym życiem, ale mający aspiracje by rządzić całym krajem. To jest powszechny problem u nas.

    „Pomstujemy na Rosję z powodu Nord Stream 1, ale przecież Putin chciał nam zbudować Nord Stream 1 za swoją kasę i jeszcze dopłacać za tranzyt, ale polscy politycy nie zgodzili się dla dobra Ukrainy.”

    – polscy politycy nie mieli nic do gadania, bo układy były dla nas wtedy gorsze niż mamy je dziś.
    – Prezydent Putin mógł Polakom proponować, ale decyzja dla nas i tak zapadła w Niemczech.

    „Utyskujemy, iż z każdego euro wydanego przez kraje „starej Unii” na politykę spójności w krajach Grupy Wyszehradzkiej, w tym w Polsce, wraca do nich 61 centów, a do Niemiec aż 85 procent centów.”

    – eee tam. Gdyby tak było to oni byliby stratni. A nie są. Czyli do nich idzie więcej niż dają i dlatego mogą tak się bawić w to dawanie. Gdyby było inaczej, to by im się kasa zwyczajnie skończyła.

    „Ale to przecież polscy politycy przyłożyli rękę do zniszczenia rodzimego przemysłu, poprzez grabieżczą prywatyzację i niszczenie polskiego sektora prywatnego.”

    – politycy? Niekoniecznie! Ja znałam kilka osób które ukradły mienie państwowe bo wiedziały te osoby, że będą bezkarne. Dziś to biznesmeni i „dają pracę” mniej zaradnym.
    – Bez udziału pospólstwa w masowych kradzieżach i dywersji nic by z tej „transformacji” nie wyszło, a przynajmniej nie tak szybko i nie w takim zakresie.

    „Jeżeli Polska ma być bardziej znaczącym państwem w świecie musimy dążyć do dobrych relacji politycznych i gospodarczych z USA, Unią Europejską, Chinami, Rosją i Izraelem.”

    – chcieć możemy, czemu nie? Ale jak świat światem to jaś idzie do jana a nie odwrotnie.

    „Temu także ma służyć zapowiadane na 16 lipca w Helsinkach spotkanie prezydentów USA i Rosji Donalda Trumpa i Władimira Putina. Rosja w dalszej perspektywie także obawia się rosnącej potęgi o Chin.”

    – to tylko tak się mówi, że Rosja się obawia, bo w praktyce i tak będzie, co ma być.
    – Jeżeli Chińczycy dostaną „prawa człowieka” to w moment może ich być w europie i 200 milionów, a w Chinach ubytku się nawet nie zauważy.
    – „najazd uchodźców muzułmańskich” to byłby przy tym mały epizod.

    „W 1860 roku, po wojnach opiumowych, na mocy rosyjsko-chińskiej Konwencji Pekińskiej Rosjanie przejęli 910 tysięcy km2 terytorium Chin, o które Państwo Środka kiedyś się upomni, a już dziś z rozmachem zagospodarowuje Syberię.”

    – najpierw Chińczycy zajęli komu innemu te 910 tys.km2 a potem być może zrobili to Rosjanie, bo i czemu nie?
    – Chiny to nie jest to, co myśli o nich przeciętny europejczyk. Chiny to potęga, większość terytoriów nie zamieszkana i nie jest to jakieś jednolicie narodowe państwo lecz zlepek plemion i narodów z różnymi językami i kulturami.
    – Co do Syberii, to faktycznie jest ona „zagospodarowywana” przez rzutkich Chińczyków, którzy szmuglują nielegalnie wycięte drzewa z Syberii do Chin. Ogrom tego jest niesamowity.
    – A poza tym to przygraniczne ludy żyją ze sobą w przyjaźni od wieków i prowadzą ożywiony handel.

    „USA wykorzystują Polskę jako taniego harcownika bezkrytycznie realizującego politykę antyrosyjską w Europie Środkowej, a kiedy trzeba antyunijną.”

    – ludzie nic nie muszą ale wiele chcą.
    – Więc gdyby oddolne inicjatywy były prorosyjskie, to rząd nie miałby możliwości prowadzić żadnej antyrosyjskiej polityki.

    „Destabilizacja Europy i Rosji leży w interesie USA, gdyż państwa te są znaczącymi odbiorcami chińskich towarów i usług.”

    – Chiny nie miały innego wyjścia niż stać się potęgą gospodarczą. Cena za to jest ogromna, bo i zniszczone środowisko naturalne i wyludnianie wsi, poluźnianie więzi rodzinnych i europeizacja, czy raczej amerykanizacja niszcząca chińską kulturę.
    – Chińczyk to bezwzględny biznesmen i wykorzystuje on pracowników bez zmrużenia oka. To jest cena za „postęp” i to jest cena za „rozwój”.

    „Jest rzeczą oczywistą, że relacje Polski z USA na poziomie sługusa nie są w naszym interesie. Trzeba je wznieść na poważny poziom.”

    – może i trzeba, ale po co? Polak w dalszym ciągu ustawia się w kolejce przed amerykańską ambasadą i płaci haracz dobrowolnie pragnąc być w ameryce pomywaczem, sprzątaczem czy robolem i mieszkać na 20m2.
    – Mit dobrobytu w ussa trzyma się mocno i tego nie wypleni nawet najlepszy rząd.

    „Ameryka nie pokocha nas tak jak Izraela, ale przynajmniej zacznie szanować.”

    – a skąd pewność, że ameryka kocha Izrael?
    – O ile miłość ma prawo być ślepa, o tyle na szacunek należy zapracować.

    „Dziś realnie nasze państwo zamieszkuje 32 mln Polaków i nie mniej niż 3 mln imigrantów z samej Ukrainy. Gdybyśmy otrzymali wizy, większość ludzi młodych i w średnim wieku by wyjechała, a kraj by się wyludnił i nie było by komu pracować na emerytury.”

    – no i po co była nam ta „niepodległość”? czy po to, żebyśmy pragnęli pracować w ussraju i ciułać dolce?
    – O co te pretensje do rządu, jeżeli jest ponoć u nas taka gotowość do masowego wylotu do ussraju?
    – Po co nam te polskie tabliczki na Litwie?
    – Po co to sięganie po ziemie ukraińskie?
    – Polska nie była dla Polaków ważna i widać tak zostało.

    „Jednak powiązanie Polski z UE jest ważne, gdyż daje naszemu państwu stabilizację gospodarczą, której w pojedynkę by nie uzyskała.”

    – ach! jaka ta unia dobra dla nas! To tak, jakby gwałciciel pocieszał swoją ofiarę, że jej pomoże przepracować szok.

    „W interesie Polski jest nawiązanie pozytywnych relacji politycznych i ekonomicznych z Rosją.”

    – nie ma znaczenia, co jest w interesie Polski bo to Rosja ma tu decydujące zdanie. Rosja od nas nic nie potrzebuje, a my bez Rosji staliśmy się dziadami europy.

    „Z krajów europejskich jedynie sąsiadująca Polska ma zamrożone normalne kontakty z Rosją.”

    – jak to? Przecież Polacy mogą w każdej chwili jechać na katyńskie groby!
    – Mogą Polacy mieć pomnik smoleński!
    – To, czego Polacy chcieli Rosjanie nam dali.

    „Z państwem tym w różnych obszarach współpracują USA i Izrael, a nawet skonfliktowana Ukraina.”

    – Ukraina to część Rosji i nie pomoże tu żadne zachodnie hokus pokus.

    „Ciekawe jaka agentura pilnuje naszych polityków, by Polska nie korzystała z porozumienia z Rosją?”

    – a to ci zagadka!

    „Jeżeli uda mu się zbudować Nowy Jedwabny Szlak, a Stany Zjednoczone pójdą na współpracę, to być może świat znowu zacznie stawać się jednobiegunowy, ale już pod kierownictwem Chin.”

    – Polacy to mają jakiegoś chyzia na punkcie kierownictwa i przewodnictwa.
    – Ludzie już od dawna wiedza, że polityka to dziwka i należy kierować się zdrowym rozsądkiem a nie „interesem politycznym”.
    – Tylko współpraca każdego kraju z każdym da właściwe efekty.

    „Jednak rozbieżności w interesach USA/Izrael – Rosja na Bliskim Wschodzie, co przejawiało się stanięciem Rosji po stronie Asada w Syrii przekreśliło reset.”

    – a jakie to były te „rozbieżności”? ussa i zachód wysłały do Syrii najemnych bandytów, bo w dalszym ciągu chcą się dobrać do Rosji. Bliski Wschód to „miękkie podbrzusze Rosji” i tu nie może być żadnych improwizacji, bo gra jest o całość.

    „zajęcie Krymu przez Rosję”

    – nie było żadnego „zajęcia Krymu przez Rosję”. Krym do Rosji sam się przyłączył.

    „W tej sytuacji realizmu nabiera koncepcja ewakuacji jego ludności i ram państwowych do Polski. Przez wieki nasz kraj był jedynym schronieniem dla Żydów prześladowanych w całej Europie.”

    – wcale nieprawda! Wszędzie, gdzie ma wpływy kościół katolicki żydzi mają się dobrze.
    – A więc każda próba uwolnienia się od wpływów watykańskich jest jednocześnie związana z migracjami żydów.

    „A znany historyk żydowski Barnett Litvinoff w swoim dziele „The Burning Bush. Antisemitism and World History” napisał, iż przypuszczalnie Polska uratowała Żydów od całkowitego wyniszczenia.”

    – wiemy, że Polacy ratowali żydów.

    „Zaś rabin i talmudysta Sam Isserles pisał o Polsce: „W tym kraju nie ma zawziętej nienawiści do nas, jak w Niemczech. Oby zostało tak nadal, aż do nadejścia Mesjasza”.”

    – w Niemczech jest raczej antysemityzm ukryty a w Polsce jawny. Co jest lepsze?

    „Po gigantycznej ewakuacji Izraela na tereny Polski- państwo polskie zmieniło by nazwę na Polin,”

    – w Izraelu jest przyjazny klimat, cieplutko, jedzenie rośnie cały rok.
    – Pory roku w Polsce to klimat mniej przyjazny.
    – Ludzi nie da się dowolnie przesiedlać, jak to sobie niektórzy wyobrażają.
    – Gdy wysyłano żydów do Izraela, wielu z nich uciekało i osiedlało się np. we Francji.

    „Historyk Daniel Pipes syn znanego sowietologa uważa, że ze względu na swoje bezpieczeństwo Polska może się stać celem emigracji z państw zachodnich zwłaszcza Żydów, którzy obawiają się coraz większej przemocy wywołanej obecnością dużych społeczności muzułmańskich.”

    – bezpieczeństwo? Nawet, jeżeli Polska miała by być poligonem do zrzucenia paru bomb atomowych na nasze ziemie?
    – Pozycja żydów w Niemczech czy Austrii jest silna i nie wygląda na to, żeby zagrażali im jacyś muzułmanie.

    „Natomiast izraelski premier Benjamin Netanjahu zabiega o szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu, co też mogłoby sprzyjać temu celowi.
    Czy, a jeśli tak, to kiedy ta koncepcja zostanie ogłoszona polskiemu społeczeństwu, dopiero zobaczymy. Na razie prezydent Andrzej Duda oswaja Polaków z nazwą Polin, co w języku hebrajskim ma oznaczać „tu spocznij”.

    – mimo że niektórzy tak sobie to wyobrażają, to jednak żydzi wcale nie są tacy bezwolni i będą posłuszni bezwarunkowo akcjom przesiedleńczym. Możliwe, że iluś tam żydów do Polski zechce się przenieść.
    – Ale dlaczego by i nie?
    – Polacy żyją w niemal każdym kraju na świecie i szczycą się, że są Polakami. Dlaczego żydzi nie mieliby mieć tego samego prawa?
    – Polakom pasuje w Irlandii, no to tam mieszkają i pracują.
    – Polakom pasuje we Francji no to tam mieszkają i pracują.
    – Polakom pasuje w Niemczech no to też tam mieszkają i pracują.
    – Tak samo w Szwecji, Holandii, Belgii, Brazylii, a nawet w Chinach.
    – Gdyby Polakom taka ważna była Polska, to by nie wyjeżdżali a wtedy dla żydów nie byłoby po prostu miejsca.

    Robienie histerii z czegoś, co samemu się praktykuje jest niepoważne.

Wypowiedz się