Morawiecki – premier od zadłużania Polaków i dominacji państwa

Morawiecki 5Fot: Krystian Maj/FORUM

Czym naprawdę jest „zrównoważony rozwój”

Liderzy PiS tłumacząc zmianę premiera podkreślali, że po dwóch latach koncentracji na reformie politycznej, nadszedł czas na zmiany w ustroju gospodarczym. Zapowiedź ta powinna zmrozić krew w żyłach każdego Polaka.

Znowu będziemy bowiem uczestniczyć w eksperymencie społeczno-ekonomiczno-politycznym, który nie może skończyć się dobrze. Słynny „Plan Morawieckiego”, z jednej strony krytykujący uzależnienie polskiej gospodarki od funduszy zagranicznych, zakłada też dalsze zadłużanie całego społeczeństwa i uprzywilejowywanie instytucji finansowych, mających być dla nas źródłem innowacji.

„Kapitalizm społeczny” – jak Morawiecki nazywa nowy-stary model gospodarki – zakłada daleko posunięty interwencjonizm państwa pod pretekstem zapewnienia „dobra wspólnego”. Będzie drenować nasze kieszenie w celu budowania „championów” – przedsiębiorstw, których kadra kierownicza będzie podporządkowana partii rządzącej. „Kapitalizm społeczny” przewiduje ponowne uzależnienie obywateli od łaski władzy.

Mateusz Morawiecki jest koordynatorem polityki „zrównoważonego rozwoju” w naszym kraju. W czerwcu w Ministerstwie Rozwoju odbyła się konferencja ,,Agenda 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju – cele dla świata, wyzwanie dla kraju, odpowiedzialność dla wszystkich”. Blisko 50 firm działających w Polsce podpisało wówczas ,,Partnerstwo na rzecz realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs)”.

Morawiecki ma przypilnować, by Warszawa wywiązała się z Agendy 2030

Dotychczasowy minister rozwoju – uczestniczący w licznych forach krajowych i międzynarodowych poświęconych wyzwaniom związanym z wdrażaniem modelu nowej transformacji ekologicznej – często wskazywał na ogromną rolę państwa w ekonomii.

Podczas listopadowego „Kongresu 590” w Rzeszowie Morawiecki mówił, że „nie ma lepszego organizmu niż państwo do organizacji życia gospodarczego”: – Wychodzimy też z założenia, że (…) zasady kapitalizmu wcale nie są święte, nieubłagane, jedyne i jednolite. Że to jest pewien dogmat zupełnie nieprawdziwy. Jak się popatrzy wokół nas, to kapitalizm jest bardzo różny w różnych krajach i największe sukcesy odnoszą wcale nie te kraje, które mają np. najniższe podatki.

Polityk związany ze światem finansjery propagującej nową transformację ekonomiczną, prowadzącą do jeszcze większego zadłużania i zniewolenia całych społeczeństw, stwierdził także, że „dzisiaj jesteśmy na takim rozdrożu, gdzie model anglosaski nie radzi sobie wyraźnie z nierównościami, a model francuski jest niekonkurencyjny”. – I my chcemy poprzez Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju zaadresować te wielkie wyzwania niespójności społecznej, nierówności – powiedział.

W jaki sposób nowy premier będzie walczył z „nierównościami”? Otóż tak, jak zakłada to Agenda 2030, a więc uzależniając obywateli coraz bardziej od państwa, niszcząc tym samym klasę średnią.

„Kapitalizm społeczny” na wzór chiński?

– To jest mantra Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju kapitalizm musi być kapitalizmem społecznym, prospołecznym, ale tworzącym jak najlepsze warunki do życia gospodarczego dla przedsiębiorców – podkreślał Morawiecki. – To spojrzenie przez pryzmat dobra wspólnego jest szalenie ważne. Jest nerwem naszej strategii – dodawał.

Jak argumentował, „nie ma lepszego organizmu niż państwo do organizacji życia gospodarczego”.–Państwo polskie jest takim organizmem, takim ciałem, które jako jedyne jest w stanie najlepiej nam zorganizować życie dla dobra wszystkich, a nie dla niektórych – dodał.

W styczniu bieżącego roku Morawiecki uczestniczył w debacie pod hasłem „Ryzyka i trendy 2017”. Wziął w niej udział również chiński ekonomista, prof. Justin Lin. Ówczesny wicepremier wskazał wówczas na trzy główne filary polityki gospodarczej: przewidywalność, elastyczność i zapewnienie spójności społecznej. Zaznaczył przy tym, iż „cięcia podatków nie stymulują inwestycji”. Zwrócił uwagę, że obciążenia fiskalne dla firm zostały wielokrotnie obniżone od czasu transformacji gospodarczej i, wbrew przewidywaniom, właściciele przedsiębiorstw nie zwiększyli inwestycji. Dlatego – jak zapowiedział – „rząd nie zamierza obniżać podatków”, ale będzie nakładał nowe („zacieśniał system fiskalny”), by „sfinansować wydatki socjalne” oraz ambitne projekty infrastrukturalne. Skutecznie wydrenują one kieszenie ubogiego społeczeństwa polskiego.

Środki te, co ciekawe, w ramach tzw. partnerstw publiczno-prywatnych tak naprawdę pobudzą inwestycje, tyle że przede wszystkim… zagraniczne. Firmy takie jak np. General Electric, z którym niedawno polski rząd podpisał umowę o zacieśnianiu współpracy, mają pomóc dostosować polską gospodarkę do Rewolucji 4.0. (czyli rozwój technologii IT, informatyzacja i robotyzacja zakładów, jako że jesteśmy w tyle pod tym względem w pejzażu całej Europy). Morawiecki postulował, by – podobnie jak inne kraje, które popierają model gospodarki wolnorynkowej – używać „interwencjonizmu państwowego” na bardzo dużą skalę, aby wspierać firmy krajowe i centralne zarządzanie monopolami. Minister zwrócił także uwagę, że „nie widzi rozbieżności między polityką centralnie zarządzaną a polityką laissez-faire”. – Polski model kapitalizmu powinien łączyć najlepsze elementy obu podejść – tłumaczył.

Dodatkowo, „Plan Morawieckiego” nie proponuje rozwiązań, z których miałyby skorzystać wszystkie firmy i konsumenci. Nie będzie obniżenia podatków, ale ich wzrost. „Państwo” jedną ręką daje uposażenia w postaci „500 plus”, ale drugą wyciągnie znacznie więcej pieniędzy. O takim planie świadczy np. rekordowo szybko procedowany projekt ustawy znoszącej górny limit składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe.

O realnym podniesieniu kwoty wolnej od podatku możemy na długo zapomnieć, tak samo jak o obniżce VAT. Nie doczekamy się też ograniczenia biurokracji, ale tworzenia nowych komórek kontroli skarbowej i rozbudowywania aparatu donosicielstwa. W zakładach pracy mają pojawić się tzw. sygnaliści, którzy będą „uprzejmie informować” odpowiednie służby „o nadużyciach i korupcji w swoim miejscu pracy”.

Do 2020 r. na realizację „Planu Morawieckiego” ma być przeznaczonych z budżetu państwa, czyli z naszych podatków, 530 miliardów złotych (122 mld euro, abstrahując od środków unijnych). Mateusz Morawiecki chce zwiększyć poziom inwestycji do ponad 25 procent PKB, zwiększyć udział wydatków na badania i rozwój do 2 proc. PKB oraz „zwiększyć liczbę średnich i dużych przedsiębiorstw do ponad 22 tys.”. Nie wiadomo, jak zamierza osiągnąć te cele. Najważniejsze dla niego jest przede wszystkim zasilenie kasy „championów krajowych”.

Zgodnie z planem, pieniądze powinny trafić do wybranych przez rząd podmiotów i regionów. Przewidziana jest na przykład produkcja wojskowych dronów i innych urządzeń lotniczych w południowo-wschodniej Polsce czy budowa tramwajów, autobusów i pociągów w północno-zachodniej części kraju. W ramach planu rząd utworzył już specjalną instytucję, zwaną Polskim Funduszem Rozwoju, która będzie (między innymi) „poszukiwać rynku zbytu dla tych przedsiębiorstw, które mogą zyskać status mistrza”.

Również zwiększenie wydatków na badania i rozwój  (jedynie proekologiczne projekty) ma opierać się na wydatkach rządowych. Drobni przedsiębiorcy (strategia wiceministra rozwoju zakłada rozwój dużych i średnich firm, a nie małych, których jest najwięcej w kraju), mogą zapomnieć o poprawieniu swojej sytuacji. Wciąż uzależnieni będą od drogich kredytów. Co gorsza, ich sytuacja może ulec pogorszeniu ze względu na rosnące obciążenie fiskalne. Wybrane przez rząd firmy mają mieć nie tylko dotacje z budżetu państwa, ale także ułatwiony dostęp do funduszy unijnych.

Nie będzie równych warunków biznesowych

Celem „Planu Morawieckiego” nie jest więc stworzenie równych warunków biznesowych. Jego realizacja ma jedynie umożliwić narrację o triumfie państwa polskiego, pomimo innych problemów gospodarczych i kontrowersji politycznych.

Od 2018 r. ma zacząć działać Polska Platforma Przemysłu 4.0., odpowiedzialna za cyfryzację i robotyzację przemysłu. Skąd będą pochodziły środki na jej funkcjonowanie? Oczywiście z „budżetu państwa”. Czym się zajmie? Digitalizacją sektora energetyki, wdrażaniem technologii blockchain, Nowej Energii, projektów infrastrukturalnych IV rewolucji przemysłowej, innowacji w budownictwie itd.

Władza, chcąc realizować program zrównoważonego rozwoju, musi więc zmienić wzorce konsumpcji i przymusić obywateli do oszczędzania. Jeszcze podczas „Kongresu 590” zauważono, że rząd musi zrównoważyć budżet w dłuższej perspektywie (nakłady będą stale rosły w związku z rosnącymi potrzebami inwestycyjnymi i konsumpcyjnymi, które już teraz w około 70 procentach są wydatkami sztywnymi!).

Polska, zgodnie z życzeniem Morawieckiego, ma stać się „koncentratorem nowoczesnych technologii finansowych” – FinTech. Dlatego nowy premier zabiegał o to, by największe banki, które są odpowiedzialne za wywołanie kryzysu w 2008 r., otworzyły swoje siedziby w naszym kraju. Proponuje im bardzo korzystne warunki. Jakie? Można się jedynie domyślać, mając przedsmak tego, co rząd oferuje Europejskiemu Urzędowi Nadzoru Bankowego (EBA), który musi szukać nowej siedziby w związku z Brexitem – 10-letnie zwolnienie z płacenia połowy czynszu w najbardziej prestiżowym biurowcu Warszawy, kilkuletnie zwolnienia z VAT na zakup samochodów i mebli dla kadry kierowniczej, przywileje należne dyplomatom itp.

Polska polem doświadczalnym dla FinTech

Zgodnie z planem Morawieckiego, kluczowe dla polskiej gospodarki, w dwóch trzecich zależnej od kapitału zagranicznego, jest podążanie w kierunku budowania gospodarki cyrkulacyjnej (rezygnacja z własności na rzecz leasingu, wynajmowania praktycznie wszystkiego; w dłuższej perspektywie ograniczenie konsumpcji, wyższe opłaty za prąd, wodę) i ściąganie do Polski kapitału zagranicznego, zwłaszcza dużych banków spekulacyjnych, rozwijających nowe technologie obrotu, chociażby wirtualnymi walutami i innymi „nowoczesnymi” – jeszcze nie sprawdzonymi – wirtualnymi instrumentami finansowymi, testowanymi na polskich obywatelach.

W kwietniu agencja Bloomberg, która przygotowuje m.in. serwis dla giełdy nowojorskiej, poinformowała przy okazji wizyty Morawickiego w USA i spotkania z szefową Rezerwy Federalnej Janet Yellen, że Polska planuje w tym roku kolejną emisję zadłużenia w dolarach o wartości około 400 milionów euro (427 milionów USD)! Warszawa chce także sprzedać kolejną transzę tzw. zielonych obligacji, z których wpływy mają być przeznaczone na „łagodzenie zmian klimatu” – mówił Morawiecki. Ta sprzedaż może być warta około 750 milionów euro!

Warto dodać, że Polska w grudniu 2016 r., jako pierwsze państwo na świecie, wyemitowała green bonds (zielone obligacje). Ministerstwo Finansów chełpi się, że „to był strzał w dziesiątkę” i gdziekolwiek nasza delegacja nie pojechała, wszędzie pytano ją, jak to zrobiliśmy.

„Zielone obligacje” zadłużające Polaków na lata, są „hitem eksportowym Polski”. Wielka Brytania, Włochy, czy nawet Arabia Saudyjska, dopytują się o szczegóły ich emisji. Rząd w grudniu 2016 r. pozyskał w ten sposób 750 mln euro. Nabywcami pierwszych zielonych obligacji były przede wszystkim fundusze inwestycyjne (49 proc.), banki (22 proc.) i instytucje ubezpieczeniowe oraz fundusze emerytalne (16 proc.). Kupowali je zaś Niemcy, Austriacy, kraje Beneluksu i Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. Polskie zielone obligacje wyemitowano na 5 lat przy rentowności 0,634 proc.

W marcu tego roku rząd otrzymał nagrodę od Climate Bond Initiative (CBI) za pierwszą na świecie rządową emisję zielonych obligacji.

Tylko w ubiegłym roku obecna władza dodatkowo zadłużyła nas na rekordowe 94,1 mld zł. Tak szybko nie zapożyczaliśmy się nigdy w historii po 1989 r.  – alarmują ekonomiści, którzy przyznają, że tak źle nie było nawet w pokryzysowych czasach. Im większy dług, tym więcej musimy płacić na jego obsługę.  Pieniądze więc nie trafią na szpitale czy szkoły.

Zadłużenie Skarbu Państwa na koniec 2016 r. wyniosło 928,7 mld zł, czyli – licząc według metodologii unijnej – nie przekroczyło 60 proc. PKB, ale wzrosło z 51,1 do 54,4 proc. PKB.

Podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju rząd podpisał umowę z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, zaciągając kolejny wielki kredyt w wysokości prawie 1 mld EUR na strategiczne inwestycje w sektorze energetyki i w sektorze naukowo-badawczym (tzw. obligacje hybrydowe, które łączą cechy finansowania dłużnego i kapitałowego).

Wspierając polską naukę w ramach nowego instrumentu InnovFin Science (finansowanie UE dla innowatorów przeznaczone na projekty z dziedziny nauki), EBI udzielił kredytu w wysokości 425 mln EUR.

Zagadka szczytu G-20

W diagnozie „Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, opatrzonego słowami marszałka Józefa Piłsudskiego – „Polska będzie wielka albo nie będzie jej wcale” – można przeczytać, że połowa Polaków zarabia mniej niż 2,5 tysiąca złotych „na rękę”, pensje są ok. trzykrotnie mniejsze niż w krajach wysokorozwiniętych i 95 mld zł rocznie trafia do zagranicznych inwestorów. Dwie trzecie polskiego eksportu tworzą firmy z kapitałem zagranicznym. Polska ma też dramatyczną sytuację demograficzną.

Rośnie wartość kredytów gospodarstw domowych i firm, a także zadłużenie państwa i koszty obsługi zobowiązań zagranicznych. Nasz kraj jest winny zagranicznym inwestorom ok. 2 bln PLN brutto, co stanowi ok. 113 proc. PKB.

Aktywa zagraniczne naszego kraju to zaledwie 808 mld PLN, z czego niemal połowę stanowią rezerwy walutowe NBP. Uzależnienie od kapitału zagranicznego kosztuje Polaków ok. 95 mld PLN (5 proc. PKB) rocznie. Jest to blisko półtora razy więcej niż  wynosi roczny budżet NFZ! Chroniczny deficyt budżetowy skutkuje wzrostem długu publicznego. Na spłatę zadłużenia idzie ponad 3 razy więcej środków niż na szkolnictwo wyższe.

Morawiecki sam wskazuje w swoim planie, że z powodu niebotycznego zadłużenia Polski i złej demografii, albo wszyscy będziemy musieli płacić wyższe składki, albo grozi nam niewypłacalność systemu opieki społecznej. Albo będziemy się jeszcze bardziej zadłużać, albo zmniejszymy wydatki inwestycyjne (tej drugiej opcji premier nie chce).

Mimo niskiego poziomu aktywności zawodowej, brakuje miejsc pracy dla 3 mln Polaków, np. tych mieszkających za granicą. Nie mamy oszczędności zapewniających bezpieczeństwo finansowe i zaspokajających potrzeby inwestycyjne polskiej gospodarki. Najczęściej wypłacane wynagrodzenie to tylko 60 proc. średniej krajowej (dominanta). Połowa Polaków zarabia poniżej 80 proc. średniej krajowej (mediana).

Mimo tej ponurej rzeczywistości, nowy premier proponuje nam dalsze zadłużanie. Kim jest ten „niezgrany” jeszcze na scenie politycznej człowiek, wkrótce szef polskiego rządu? To były członek zespołu rządowego, który negocjował warunki finansowe przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Później trafił do sektora bankowego, pełniąc w końcu funkcję prezesa zarządu BZ WBK i doradzając Donaldowi Tuskowi. Po drodze pełnił jeszcze funkcję konsula honorowego w Irlandii.

Mateusz Morawiecki jest jedynym polskim ministrem finansów w historii, zaproszonym na spotkanie grupy G-20, ktore w tym roku odbyło się w Niemczech.

Jak Państwo myślą, dlaczego?

DATA: 2017-12-10 09:59

AUTOR: AGNIESZKA STELMACH

Read more: http://www.pch24.pl/morawiecki—premier-od-zadluzania-polakow-i-dominacji-panstwa–,56718,i.html#ixzz51eZtnWDk

Wybrane Komentarze

Mateusz Morawiecki był już wystrugiwany na objęcie tego stanowiska na początku „dobrej zmiany”. To wychowanek „bankierów”. Ale ponieważ nie miał żadnego zaplecza politycznego i zaufania „tubylczego ludu” dlatego wystawiono sympatyczną i swojską panią Beatę Szydło poczynając od kampanii wyborczej Dudy. W ten sposób bardzo mocno „pogłębiono zaufanie” czyli iluzję, że obecny rząd jest „niekoszerny”, tak więc ludzie zgodzą się na wszystko, na „uszczelnianie”, a nawet na wywłaszczenie ich z jakiegokolwiek dorobku, który jeszcze mają. Kiedy statystyki pokazały, że „tubylczy lud” połknął przynętę i dobrze się ona zakotwiczyła, to wycofano sympatyczną panią Beatę i wstawiono „bankiera-człowieka”. No i teraz „tubylczy lud” będzie go bronił, bo to „dobra zmiana” i w ogóle, bo nawet i sympatyczna pani Beata się „zgadza”. Nigdy nie miałem, nie mam i mieć nie będę zaufania do ludzi, którzy swoją karierę budowali w instytucjach emitujących fałszywe i podłe pieniądze.

19 godzin temu / Krzysiek

[ Ludzie, którzy wciąż „wierzą” w patriotyzm PiS i że jego działania są pożyteczne dla Polaków i Polski w sprawach ważnych, a nie w słowach i działaniach mało istotnych, są jak ludzie w żartach o mężczyźnie, któremu powiedziano, że zdradza go żona. W żartach wynajmuje detektywa, aby potwierdzić niewinność swojej żony. Detektyw wraca i mówi: „Spotkała się z innym mężczyzną na ulicy i razem weszli do hotelu.” Mąż pyta: „Widziałeś, jak wchodzą razem do pokoju?” Detektyw mówi: „Tak”. „Czy zobaczyłeś, co się dzieje w pokoju? „- pyta mąż. „Tak, zajrzałem przez dziurkę od klucza i zobaczyłem ją razem na łóżku” – odpowiada detektyw. „Czy byli przykryci kocem?” – pyta mąż. Detektyw mówi: „Tak” do mężczyzny. Mąż więc pyta: „Widziałeś co robili pod kocem?”, A detektyw mówi: „Nie.” „W takim przypadku nie możesz udowodnić, że oszukuje” – mówi mąż.
Mąż, tak jak i ludzie „wierzący” w PiS, którym zwłaszcza kler wyłączył umysły i zmaślaczył mózgi, nie chcą stawić czoła rzeczywistości, ponieważ zaburzyłoby to im cały światopogląd i podobnie, ludzie po praniu  mózgów będą lgnąć do najśmielszych wymówek, aby uniknąć rzeczywistości. – red.kip]

Ciekawe o czym rozmawiał Morawiecki z kolesiami w restauracji u Sowy zajadając ośmiorniczki i nie płacąc ze swoich?

5 dni temu / zabba

Krajski cytuje tylko Fogelmana i podaje FAKTY odnośnie sytuacji finansowej Morawieckiego. Porażające fakty. Poprawna polszczyzna w kontekście tych faktów jest trzeciorzędna. Za masonów modlę się codziennie po różańcu wg. zaleceń Św. M. Kolbego.

6 dni temu / Leaf427

@Leaf427 odnośnie „tymi rencami” Morawiecki bardzo ładnie i poprawnie mówi po polsku. Nie popełnia pewnych powszechnych błędów językowych. Podobnie bardzo ładnie po polsku mówi Antoni Macierewicz i Grzegorz Braun. Większość polityków niestety nie dba o język. Co do Krajskiego, to trzeba być naiwnym, by wierzyć bezkrytycznie we wszystkie jego teorie i w każdym widzieć masona. Krajski popełnia pewien powszechny błąd językowy, którego ani Morawiecki, ani Braun, ani Macierewicz nie robi. Oczywiście nie twierdzę, że błędy językowe dyskredytują treść wypowiedzi. Tak nie jest, ale używanie poprawnej polszczyzny jest jedną z form dbania o zachowanie polskiej kultury i należy sobie to cenić w politykach. Jeśli wierzysz Krajskiemu i uważasz Morawieckiego za masona, powinieneś się tym bardziej za niego modlić. Św Maksymilian Kolbe zalecał się modlić za masonów. Chyba, że jesteś tu służbowo i nie wierzysz, że twoja modlitwa coś może zmienić.

6 dni temu / delsberska

@ delsberska Jakim trzeba być naiwnym aby uwierzyć mit złotego dziecka Mateuszka, który ” tymi rencami” doszedł od zera do bohatera i z prostego magistra zrobił karierę w bankowości. Jego ojciec jest ze styropianu i całe różowe towarzycho hoduje takich usłużnych Mateuszków aby ich w odpowiednim momencie wrzucić do gry. Fogelman chciał aby MM został ministrem w rządzie Tuska ale Kaczyński był na nie. MM jest zadłużony po uszy i zrobi wszystko co mu każą. YouTube: Krajski Morawiecki, Nowak Morawiecki

6 dni temu / Leaf427

Read more: http://www.pch24.pl/morawiecki—premier-od-zadluzania-polakow-i-dominacji-panstwa–,56718,i.html#ixzz51eaB1Fvg

Wiem kim Pan jest panie Morawiecki

Wczoraj napisałem krótką notkę o tym, jak Morawiecki:
– miał zostać ministrem PO lub PIS niezależnie od wyniku wyborów,
– w pierwszym roku przygotował pokaz slajdów, co pozwoliło mu na wygryzienie ministra finansów, który uszczelnił VAT i zwalczył mafię paliwową,
– w drugim roku wygryzł premier, która wygrała dla Dudy wybory prezydenckie i wybory parlamentarne, wprowadziła 500+ oraz cieszy się poparciem wyższym niż poparcie własnej partii.

Nie wyjaśniłem, dlaczego tak się stało. Dlaczego pokaz slajdów ma moc większą niż naprawa finansów publicznych, 500+ i wygrane wybory.

Jaką MOC ma pokaz slajdów? Niezależnie od sympatii politycznych-rozumiecie coś z tego?

Korpo – kultura

Pokazów slajdów z wykresami finansowymi nie kieruje się zwykle do wyborców, oni żyją czym innym, mają realne problemy i nierealne emocje. Interesuje ich wysokość emerytury, dokopanie sąsiadowi, Euro 2012, pokazanie języka Niemcom, wina Tuska, kot Kaczyńskiego, pochód listopadowy, pochód tęczowy itp.

Pokazów slajdów z wykresami finansowymi nie kieruje się też do polityków, ich interesują wpływy, stanowiska, spółki, miejsca na listach, rozliczenie poprzedników, czasem zadowolenie wyborców, skrócenie kolejek do lekarza itp… Który polityk w Polsce rozumie różnicę między OFE a TFI?

Pokazy slajdów kieruje się do inwestorów. Wchodząca na rynek akcji spółka publikuje prospekt emisyjny. Mówi – to jest mój plan, zarobię tyle, przeleje tyle, kup mnie. Prezesi banków inwestycyjnych, funduszy equity, finansowa śmietanka operuje slajdami.

Celem slajdów jest więc przekonanie inwestora. To wygenerowany w power poincie krzyk KUP MNIE lub POŻYCZ MI PIENIĄDZE. Slajdy nie były więc kierowane do nikogo w Polsce. Były kierowane na zewnątrz.

Plan Morawieckiego

Co jest więc na tych slajdach? Na pierwszy rzut oka kilka ogólników. Pieniędzy własnych mamy tyle, tyle da nam Unia, tyle warte są nasze spółki. Potrzebujemy gotówki na realizację Wielkich Inwestycji. O samych inwestycjach nie ma tam nic. Nie wiadomo czy inwestować będziemy w elektromobilność, polsko-ukraiński helikopter, wielkie lotnisko w każdej gminie, boiska piłkarskie i baseny… Nic nie wiadomo.

Wiadomo, że mamy:
1. Spółki Skarbu Państwa o wartości jakiejś tam,
2. Ileś tam środków w OFE,
3. Możliwość uzyskania jakichś środków od podatników,
4. Dotacje unijne.

Mamy też cele:
1. wzrost inwestycji do poziomu ponad 25 proc. PKB,
2. wzrost udziału nakładów na B+R do poziomu 2 proc. PKB,
3. wzrost liczby średnich i dużych przedsiębiorstw do ponad 22 tys.,
4. więcej polskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych (wzrost o 70 proc.),
5. wzrost produkcji przemysłowej wyższy od wzrostu PKB,
6. PKB per capita Polski na poziomie 79 proc. średniej unijnej.

Co wiadomo o sposobie realizacji tych celów przy pomocy wymienionych środków? Niewiele. Ale coś wiadomo.

Wiadomo, że potrzebujemy biliona lub dwóch bilionów złotych.

Skąd wziąć dwa biliony złotych?
Od inwestorów.
Jak je uzyskać?

Przygotowanie gruntu:

1. Od ponad roku spółki Skarbu Państwa nie inwestują właściwie w nic. Wykazują więc spore zyski.
2. Państwo samo z siebie też nie inwestuje, uszczelnia VAT, pokazuje więc dobre wyniki budżetowe.
3. Mimo rosnącej inflacji stopy procentowe pozostają bez zmian.
4. Po likwidacji MS i przejęciu przez Morawieckiego MF ma on w ręku większość spółek.
5. Nadzór nad PZU (więc również Aliorem i PEKAO) przejęła Beata Szydło… I nie ma Beaty.
6. Sakiewicz krzyczy o odsuwaniu Macierewicza… Boi się o wpływy w PGZ. Jeżeli Macierewicz zachowa stanowisko, PGZ trafi w ręce… wiadomo kogo.
7. Ministerstwo Energii jest tak pasywne, że wykona każde polecenie.
8. Coraz więcej mówi się o zmianach w OFE. Konkretów większość ludzi nie rozumie, rozumieją, tylko że środki, czyli zgromadzone w OFE akcje polskich przedsiębiorstw będą pracować dla państwa”.

Morawiecki przejął lub zaraz przejmie WSZYSTKIE liczące się spółki Skarbu Państwa i PRAWIE WSZYSTKIE liczące się spółki prywatne notowane na GPW.

Teraz pytanie brzmi: skąd wziąć dwa biliony złotych kontrolując 70% dużych firm Polskich?

Dług korporacyjny

Większość Polaków myśli, że kapitał zachodni czyha tylko na przejęcie Polskich firm. A to przecież czysta głupota. Czy kapitał Polski czyha na przejęcie firm na Ukrainie i Białorusi? Niby po co?

Kapitał zachodni w udziały inwestuje, ale w bardzo małym stopniu. To, co dało się łatwo sprzedać, zostało już dawno sprzedane.
Dług państwowy ma za to ograniczenia konstytucyjne i unijne. Rostowski kreatywną księgowość rozbudował do tego stopnia, że więcej już się po prostu nie da pożyczyć.

Kapitał zachodni inwestuje przede wszystkim w obligacje korporacyjne i produkty pochodne. Pożycza pieniądze firmom i spekuluje na CDSachZarabia, nie musząc płacić górnikom szesnastek i barbórek. Na zachodzie natomiast nie ma już w co inwestować. Na obligacjach łupkowych w USA jest bańka większa niż mieszkaniowa w 2008r, sam Deutche Bank zapakowany jest w CDSy o wartości 35 bilionów dolarów, rentowność obligacji jest na zachodzie ujemna… Nawet dziwolągi jak Bitcoin kosztują pięciokrotnie więcej niż złoto.

W Polsce ten rynek praktycznie nie istnieje.

O co tu chodzi?

Notkę zacząłem od pytania, jaką MOC ma pokaz slajdów, że pozwala na dymisję premiera i ministra finansów.

Otóż Morawiecki zaproponował inwestorom umowę:

70% dużych Polskich firm wyemituje obligacje.
Spółki Skarbu Państwa wyemitują obligacje, kontrolowane przez państwowe TFI spółki giełdowe wyemitują obligacje, wszyscy się zadłużą.

Polska zostanie dosłownie zalana pieniędzmi. Pożyczy dwa biliony złotych i je szybko wyda.

Od kogo pożyczy? Od zapraszanego do Polski Goldmana, JP Morgana, Santandera… Te banki dostały już zaliczkę, od zeszłego roku emitują w imieniu Skarbu Państwa obligacje skarbowe.

Na co wyda? Na cokolwiek. Na elektromobilność, polsko-ukraiński helikopter, megalotnisko w każdym powiecie, startupy… Miś… Ważne, że wyda.

Jakaś część z tych inwestycji może się nawet okazać trafiona. Większość nie, bo efektywność inwestycji nie będzie celem. Celem będzie szybkie wydanie ogromnych pieniędzy. Pieniędzy dwa razy większych niż nasz obecny dług publiczny.

Pieniądze te trafią częściowo do Niemiec, częściowo do Chin, częściowo do USA. Sporo zostanie w Polsce.
Do realizacji mega inwestycji potrzebne będzie jakieś 5 milionów pracowników z Ukrainy.
Wzrost PKB będzie szalony. Jak za Gierka. Przez 5 lat. Później będzie jak w Grecji.

Dlaczego za rządów PO nagrany u Sowy minister mówi, że Fogelman twierdzi że Morawiecki ma zostać Ministrem Skarbu?
Bo kancelaria Fogelmana pośredniczy w praktycznie wszystkich emisjach obligacji Polskich firm. I chwali się tym na własnej stronie. Można to łatwo sprawdzić.

Dlaczego po wygranych przez PiS wyborach Morawiecki wygryza Szałamachę i Szydło?
Bo Szałamacha likwidując Ministerstwo Skarbu, rozproszył nadzór nad spółkami i teraz tylko premier może zebrać w ręku całość.

Opublikowano: 07.12.2017 11:10.

Comments

  1. fiesta says:

    Ja widze dwa scenariusze:
    1. Albo zyd M.Morawiecki wpedzi Polske i Polakow w ogromne zadluzenie, a wowczas bedzie go przeklinac cala Polska.
    2. Albo przy odrobinie szczescia rozbuduje te sektory polskiego przemyslu i gospodarki, ktore beda konkurencyjne z zachodnimi i przyniosa duze zyski dla Polski z eksportu, a jednoczesnie powstana nowe miejsca pracy w Polsce i wzrosnie popyt wewnetrzny na produkty, towary i uslugi co bedzie mialo rowniez wplyw na wzmocnienie slabszych sektorow polskiej gospodarki, ewentualnie wplynie na powstanie i wzrost mniejszych sektorow prywatnych.

    Zeby zapewnic dynamike rozwoju w Polsce to PKB musi wzrosnac co najmniej dwukrotnie od obecnego i w tym celu potrzebne sa pieniadze na inwestycje.

    Polska jest o tyle atrakcyjna dla obcych inwestorow, ze:
    1. Ekonomia w Polsce jest w miare stabilna.
    2. Polska wciaz dysponuje fachowcami i tansza sila robocza niz w krajach zachodnich.
    3. Oprocentowanie obligacji skarbowych jest wyzsze niz w krajach zachodnich.
    Te trzy podstawowe warunki daja zapewnienie obcym inwestorom, ze ich lokata pieniedzy w Polsce przyniesie im w miare dobre zyski.
    Natomiast rzad majac kapital w rekach moze nimi dowolnie dysponowac i zasilic finansowo te sektory polskiego przemyslu i gospodarki, ktore sa w stanie konkurowac na rynku zachodnim, bez brania dodatkowych pozyczek z MFW lub EBC, ktore z kolei maja swoje wymogi na udzielenie kredytow.
    Istotne jest rowniez, zeby rzad kontrolowal inflacje i nie pozwolil prywatnym bankom na zawyzanie oprocentowania na kredyty bankowe, bo banki to pijawki i moga zepsuc plan szybszego wzrostu ekonomicznego w Polsce, czego Polska szczegolnie potrzebuje, zeby tym samym zrealizowac inne projekty, m.inn. rozbudowe wlasnych i nowoczesnych sil zbrojnych.
    Od silnej polskiej ekonomii zaleza inne plany na lepsza przyszlosc dla Polski i Polakow.
    Zas z politycznego punktu widzenia Polska stanie sie bardziej niezalezna od panstw Europy zachodniej, ktorych co niektorzy liderzy probuja narzucac Polsce i Polakom swoje rzady – patrz: Merkel i Macron (makrela i makaron).

  2. nanna says:

    Na Bayerisches FS Sued od 11.10h do 11.55, 21.12.17r leci film dokumentalny o życiu Frau Dora Mross, Niemki, która wyjechała z Polski po wojnie uciekając przed sprawiedliwością wymierzaną niemieckim przestępcom przez Bohaterską Armię Czerwoną.

    Frau Morss ponoć odkupiła 17 lat temu istniejący wciąż „jej” dom od Polaków. Ma teraz hodowlę owiec (rozumie się, dopłaty na nią z unii).

    Frau Mross przed kamerą oglądała „pożółkły album ze zdjęciami z czasów szczęśliwego dzieciństwa”. Na zdjęciach wyglądał ten dom raczej na biedny, stojący przed nim ludzie na niezamożnych, ale sugerowane było co innego: raj utracony.

    Równolegle pokazywana jest posiadłość Polki, mieszkającej w zgodzie z niemieckim sąsiadem. Że to niby tak nam teraz łatwo żyć obok Niemca bo wojna to już historia.

    No właśnie, jeżeli wojna to historia, to jakim prawem rości sobie Frau Mross prawo do „utraconej w wyniku wypędzenia” posiadłości???

    Czyżby wszystkie trupy, Polacy i Słowianie zabici przez Niemców byli nieważnym epizodem, a „wypędzenie” takiej Frau Mross jakąś wielką niesprawiedliwością, która ją dotknęła zupełnie niesłusznie?

    Gdyby Niemcy byli w stanie przywrócić życie Polakom zabitym przez nich bestialsko, to można by ewentualnie rozważać jakieś „dobrosąsiedztwo”. Ale w sytuacji, gdy jest to niemożliwe, wszelkie „wypędzenia” i próby unieważnienia geopolitycznych wyników II. wojny światowej są absolutnie niedopuszczalne!!!
    Niemcy nie odbudowali nam ani jednego domu, który nam w czasie napaści i okupacji zniszczyli.

    Spiker nie używa słowa „Mazury” ale wyłącznie „ostpreussen”!!!

    Frau Mross nawiedziła także jej rodzina, synowie mieszkający w Niemczech; przyjechali jak do siebie.

    Polka, pani Jola koleguje się z tą Niemką przed niemieckimi kamerami jakby nie dzieliła nas agresja Niemiec na Polskę i wymordowanie przez Niemców 6 milionów Polaków!!!

    Nie chodzi o to, żeby ciągać Niemców po sądach, ale przecież należy zachować jakąś przyzwoitość; Polacy są zobowiązani do pamięci o ofiarach II. wojny, o zamordowanych przez Niemców Rodakach.

    Polacy mogą zachowywać się poprawnie, ale nie włazić Niemcom w dupę i to bez mydła! Bo to bezcześci Polaków zamordowanych przez Niemców.

    Zarówno Mazury jak i Śląsk Górny i Dolny oraz Pomorze to były prasłowiańskie ziemie, podbite przez niemieckich bandytów i brutalnie zgermanizowane.
    Podaje tak encyklopedia gutenberga, ta sprzed wojny:
    Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga pochodzi z okresu międzywojennego i prezentuje ówczesny stan wiedzy. Zachowano również oryginalną pisownię.

    Łaba tworzyła w starożytności najdalszy na płn.–wsch. kres podbojów rzymskich (Druzus, 9 przed Chr.). W okresie wędrówek ludów osiedlili się nad Ł. Słowianie, wypierani jednak systematycznie od VIII. w. na prawy brzeg Ł. i Sali, a po 1.000 r. spychani dalej ku wsch. po Odrę i Sprewę. Ze wsch. próbował zjednoczyć rozliczne plemiona połabskie (Serbów, Łużyczan, Hawelan, Lutyków, Obotrytów i i.) i zmobilizować je do walki z zalewem germańskim Bolesław Chrobry, co jednak mu się nie udało z powodu przewagi Niemców, opora pogańskich plemion połabskich i rywalizacji ze strony Czechów, choć istnieje podanie, że kazał wbijać słupy graniczne w korycie Ł. i Sali. Ostatecznie Niemcom udało się sforsować linję Ł. i w paruwiekowych walkach (X.— XIII. w.) wytępić i zgermanizować Słowian, osiedlonych w dorzeczu średniej i dolnej Ł.

    Frau Mross mówi, że dla niej jest takim wielkim szczęściem, że mogła powrócić do rodzinnego domu.

    Ale miliony Polaków zamordowanych brutalnie przez Niemców do żadnych domów wrócić nie mogą!!!

    Oni nie żyją, ich domy Niemcy zrównali z ziemią albo splądrowali i spalili.

    A więc Niemcy nie mają moralnego prawa udawać nawet pokrzywdzonych, ponieważ to oni byli krzywdzicielami, a my, Polacy i Słowianie, byliśmy ich ofiarami.

    Wybaczyć nie znaczy zapomnieć.

    Niemcy nie mają prawa do ziem odwiecznie słowiańskich: Mazur, Śląska Dolnego i Górnego oraz Pomorza.
    Ziemie te po II. wojnie rozpętanej przez Niemców wróciły dzięki Bohaterskim Żołnierzom Armii Czerwonej do Macierzy.

    Frau Mross weszła nielegalnie w posiadanie polskiej ziemi, które umożliwiło Niemcom skolonizowanie Polski po 1989 roku a z Polaków uczyniło parobków dla unii.

    Pani Jola ze swoją rodziną świętując z Frau Mross mit ihrer Familie święta Bożego Narodzenia nie praktykuje miłosierdzia, wybaczania i pojednania.

    Pani Jola pluje na zamordowanych przez Niemców Polaków bratając się z agresorem i okupantem.

    A chodzi tu o małą? rzecz: spiker ani razu nie użył nazwy „Mazury” czy ziemie polskie, natomiast gdzie tylko było możliwe używał słowa „ostpreussen”.

    I to należy odpowiednio rozumieć i być czujnym.

    Zaprzyjaźnić się to my możemy i powinniśmy z Braćmi Słowianami. Z Rosjanami. Oni poświęcili życie swoich Ludzi, by uratować Polaków przed zagładą z rąk Niemców.

    Natomiast z Niemcami to my możemy wypracować co najwyżej poprawne relacje. Wykluczają one jednak nazywanie polskich odwiecznie ziem mianem ziem niemieckich i to w dodatku „utraconych”.

    Prawda historyczna wygląda bowiem tak, że Niemcy skolonizowali ziemie słowiańskie od Łaby na Wschód, Słowian albo wymordowali albo zgermanizowali i uczynili z nich dla siebie niewolników.

    Powrót Polaków na ziemie Śląska, Mazur i Pomorza był dla Słowian sprawiedliwością historyczną.

    Utrata tych ziem przez Niemców była również sprawiedliwością historyczną, jako że te ziemie nie były nigdy ziemiami niemieckimi, a jedynie skolonizowanymi przez nich ziemiami słowiańskimi.

    W rajchu urzędy do spraw dzieci i młodzieży zabraniają mówić Polakom po polsku do ich polskich dzieci, a gdy to nie skutkuje, to urzędy te odbierają nasze, polskie, słowiańskie dzieci ich słowiańskim rodzicom i dają je na wychowanie Niemcom, by ci nasze, słowiańskie dzieci zgermanizowali.

    W czasie okupacji Zamojszczyzny Niemcy zrabowali Polakom 70 tysięcy polskich dzieci. Wywieziono je do rajchu i tam poddano wynarodowieniu i germanizacji. Po wojnie udało się odnaleźć jedynie kilka procent tych zrabowanych nam, polskich, słowiańskich dzieci.

    Dziś Frau Mross szarogęsi się na polskiej ziemi, odwiecznie słowiańskiej, sprasza „do siebie” swoją familie, uważa, że jest to moralnie i etycznie uzasadnione. A przecież wiemy, że w ramach „transformacji” Niemcy przyznawali duże kredyty chętnym Niemcom (kredyty do umorzenia), chcącym wykupić ziemię z Polsce; na Mazurach, na Śląsku czy Pomorzu.

    Pomocni w tym byli polscy włazidupcy, którzy za parę złotych sprzedawali polską ziemię Okupioną Krwią Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej.

    A pani Jola świętuje Boże Narodzenie z Niemcami, tak jakby nie było w tej wsi polskich sąsiadów!!!
    Czy w tej sytuacji może być Polakom groźny jakiś „żyd”?

    Wesołych Świąt, Ludzie, Polacy! dopóki jeszcze może być nam wesoło.

  3. marcin says:

    Nana porusza kilka tematów.

    1. Jest taki fajny tekst Bohdana Piętki na sieci o depolonizacji przeprowadzanej pod hasłem dekomunizacji: http://www.mysl-polska.pl/1427

    To się niewątpliwie dzieje i politykę tą prowadzi POPiS. Pewnie chodzi o to, że żydzi nas sprzedali.

    2. Mazury są faktycznie piękne, ale historycznie Polska nie ma do nich prawa. Mazury to dar Józefa Stalina.

    Zakon Braci Szpitalników Domu Niemieckiego w Jerozolimie pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny otrzymał te tereny w lenno od papieża celem nawracania Prusów. Z formalnego punktu widzenia nawet zaproszenie Rycerzy Najświętszej Panienki przez Konrada Mazowieckiego nie ma tu znaczenia, bo według ówczesnego prawa międzynarodowego tylko papież mógł dysponować ziemią pogan.

    Historycznie Mazury nie były słowiańskie. Mieszkało tam dużo Polaków, wynikało to jednak z migracji z Mazowsza. Polacy byli na Mazurach imigrantami, dokładnie jak Niemcy.

    Oni mają prawo czuć, że odzyskują swoje. Fakt, że to robią, jest winą słabości naszego państwa. Serwilizm Polaków oczywiście trudno popierać.

    3. Ten Drang nach Osten, czy Ostsiedlung, z niemieckiego punktu widzenia wyglądał zupełnie inaczej niż nam się mówi (kłamie, kłamało). Ostsiedlung to był z reguły pokojowy proces zorganizowanej akcji osiedleńczej z przeludnionych Niemiec na wschodnie ziemie. Nowa ludność przynosiła ze sobą nowe umiejętności, nowy styl gospodarowania, zakładała osady typu miejskiego.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/bd/Deutsche_Ostsiedlung.png

    Przykładowo, koło 1300 roku na ziemiach polskich Słowianie trudnili się rolnictwem a osadnicy niemieccy zakładali miasta i byli nośnikami nowych metod agrotechnicznych. Gdyby nie Łokietek, to pewnie wszystkie miasta narzuciłyby niemiecki język jako dominujący. Łokietek z tym walczył, pamiętamy test „soczewica, koło, miele, młyn” który urządził w Krakowie.

    Fakt, że język polski zwyciężył tam, gdzie istniała polska władza polityczna, a niemiecki tam, gdzie piastowscy książęta podporządkowali się Rzeszy, wynika właśnie z siły władzy politycznej, chociażby z tej łokietkowej „soczewicy”. Po obu stronach granicy mieszkali podobni ludzie, Polacy i niemieccy imigranci, choć w różnych proporcjach.

    4. Fakt, że Polska utraciła Pomorze i Śląsk, wiązałbym z ideologią/religią, którą udało się Polsce narzucić. Rzymska religia to religia Cesarstwa Rzymskiego (Narodu Niemieckiego). Funkcjonariusze tej religii byli zainteresowani ekspansją Polski na wschód, na ziemie schizmatyków (z ich zakłamanego punktu widzenia). Hierarchia religijna zawsze preferowała niemieckie interesy.

    Rzymski katolicyzm to naprawdę niemiecka religia. Podobno Mieszko przyjął chrzest z Pragi aby nie uzależniać się od Niemiec. Tylko że chrześcijaństwo się nie przyjęło, zostało narzucone dekady później przez niemieckich rycerzy, którzy jako pacynki użyli Kazimierza Odnowiciela, człowieka który nie mówił po polsku. Wtedy zostały zlikwidowane narodowe elity i narzucone obce, które reprezentowały niemieckie interesy.

    Wiemy doskonale że Jagiełło w lipcu 1410 roku mógł z łatwością zająć Malbork i zlikwidować państwo Rycerzy Najświętszej Panienki. Nie zrobił tego bo przestraszył się groźby nuncjusza papieskiego, który wspomniał o wyprawie krzyżowej na Polskę w przypadku likwidacji państwa zakonnego.

    Przypuszczam, że analizując krok po kroku można byłoby wykazać, że to właśnie niemiecka religia przyczyniła się mocno do utraty ziem piastowskich.

    5. Mazury z pewnością nie były polskie. A Śląsk? Wrocław to miasto na Bursztynowym Szlaku słynnym nie tyle z handlu bursztynem ile słowiańskimi niewolnikami. Przynależność Wrocławia do Polski od początku nie jest jasna. Podobno Dąbrówka wniosła Dolny Śląsk do księstwa Mieszka jako swoje wiano. Wrocław miał od początku silne związki z Pragą, Czechami. Łokietek nie odzyskał Wrocławia bo to miasto od dawna ciążyło bardziej ku Pradze niż ku Krakowowi.

    6. Wiemy że Berlin to miasto na miejscu starej Kopanicy. W DDR mieszka bardzo dużo Słowian. Podobno w Schwerin, stolicy Obodrzyców, do 1918 roku panował książę, którego rodzina wywodziła się właśnie z Obodrzyców.

    • fiesta says:

      Wy obywatelu musicie nauczyc sie historii od nowa, zamiast powtarzac niemiecka propagande upodobniona do historii.

      Otoz plemiona slowianskie wywodza sie od praprzodkow Ariow (Aryjczykow), podobnie jak mieszkancy Indii i Iranu i posiadaja jednakowy i identycznie wysoki wspolczynnik Y-DNA w granicach 60-70 procent.
      Obszar zamieszkaly przez plemiona slowianskie rozciagal sie od Europy wschodniej i poludniowo-wschodniej, poprzez Europe srodkowa, az do Europy zachodniej (dziesiejsza Austria, Niemcy i Dania).
      Tym samym cale poludniowe wybrzeze Morza Baltyckiego, czyli Pomorze rozciagajace sie od Krolewca na wschodzie, az po Lubeke na zachodzie bylo zamieszkale przez plemiona slowianskie od ponad 2.5 tysiaca lat i nie bylo czegos takiego jak „niemcy”.
      Np. Gora Sleza oddalona o 30 km na poludniowy-zachod od Wroclawia byla miejscem kultu Slowian od ponad 5 tysiecy lat, a dalej na zachod zamieszkiwaly plemiona slowianskie Serbo-Luzyczan, ktore graniczyly z panstwem Frankow.
      Z kolei dzisiejszy „berlin” powstal dopiero w XIII wieku na dwoch duzych osadach slowianskich, jak: Balin i Kopanica oraz kilkunastu innych i mniejszych osadach slowianskich co potwierdzily rowniez badania archeologiczne.
      A to prowadzi do wniosku, ze tzw. „niemcy” prowadzili podboj militarny ziemi zamieszkalej przez Slowian co automatycznie nie daje „niemcom” prawa do wlasnosci tych ziem slowianskich, podobnie jak w przypadku nadawania krzyzactwu ziemi nalezacej do Slowian przez papiezy KK – przy okazji wyszlo na jaw, ze nawet bulle papieskie dotyczace „nadawania ziemi” slowianskiej krzyzactwu byly falszowane przez krzyzactwo.
      To sa niezbite dowody swiadczace o tym, ze krzyzactwo uzywalo wszystkich mozliwych sposobow, zeby wydrzec Slowianom ich ziemie.
      Tak wiec nawet wspomniani w komentarzu Mazurzy to tez Slowianie, ale w duzej czesci zgermanizowani, podobnie jak slowianscy Kaszubi.

      Ktos moze powiedziec, ze „niemcy” to bogaty kraj, ale faktem jest, ze ich bogactwo pochodzi z rabunku innych panstw i narodow, czyli z bantytyzmu i zlodziejstwa m.inn. dokonanego na Slowianach.
      Jest to rowniez jedna z wielu przyczyn opoznienia Polski w rozwoju gospodarczym i ekonomicznym przez wiele stuleci, poczawszy od pojawienia sie niemieckiej zarazy w Europie, a skonczywszy na II wojnie swiatowej.
      Polsce naleza sie od Niemiec wysokie odszkodowania za zniszczenie Polski i wymordowanie Polakow !

      Jesli chodzi o panstwo Wielkomorawskie to zaistnialo dopiero w IX wieku i istnialo przez okolo 70 lat, przy czym poszerzanie sie obszaru tego panstwa w kierunku Slaska jest zwiazane z misja chrzescijanska dwoch mnichow: Cyryla i Metodego, ktorzy wyruszyli z Moraw na poludnie – misja Cyryla i Metodego dotarla nawet w okolice Krakowa, a to wcale nie znaczy, ze Krakow byl czescia panstwa Wielkomorawskiego i to samo dotyczy Slaska.
      Analogicznie sprawa wygladala z misja chrzescijanska prowadzona przez biskupstwo w Magdeburgu, ktorego wplywy siegaly prawie do Gniezna, ale to tez nie oznacza, ze granice panstwa niemieckiego siegaly az po Gniezno i Niemcy maja prawo do tej ziemi.
      Zreszta Watykan mial silne zwiazki z germanska zaraza, a w szczegolnosci po ogloszeniu cesarza Ottona I w 962r cesarzem „swietego cesarstwa rzymskiego narodu niemieckiego” – od IX do XV wieku (przez 6 stuleci) Watykan byl jedna z wielu najbardziej skorumpowanych organizacji w Europie, a germanska zaraza prowadzila polityke DRANG NACH OSTEN po trupach do sukcesu.
      Zreszta przypisywanie Wroclawowi niepolskiego pochodzenia dlatego, ze jakis zyd handlowal we Wroclawiu slowianskimi niewolnikami jest tyle samo warte co zydowska bajka o Polin albo zydowska bajka o zydach jako wspolwlascicielach Polski tylko dlatego, ze w Polsce pojawil sie zydowski kupiec w X wieku.

      fiesta

      p.s.
      Polakom polecam opracowanie historyczne prof.F.Konecznego pt. DZIEJE SLASKA” na stronie:
      https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/09/dzieje-slc485ska.pdf
      oraz
      „DRANG NACH OSTEN” na stronie:
      http://halat.pl/drang_nach_osten.html

      • marcin says:

        Zgrubsza polemizuję starając się trzymać pierwotnego tematu, co może się nie udać. Ale staram się.

        1. Tysiąc lat temu ziemie zamieszkałe przez Prusów należały do Prusów. Prusowie byli inną grupą etniczną od Słowian. Do Prusów należały wówczas również tereny, które określamy dzisiaj jako Mazury.

        2. Nie twierdzę, że Rycerze Najświętszej Panienki nie byli łobuzami. Nie twierdzę że biskupi Rzymu nie byli czy nie są łobuzami. Sądzę raczej, że tak jak dzisiaj strasznymi łobuzami są grupy kierujące Stanami Zjednoczonymi czy Wielką Brytanią, tak samo było tysiąc czy osiemset lat temu w odniesieniu do elit kierujących „Stolicą Apostolską” czy innymi organizacjami, zwłaszcza zakonami rycerskimi.

        3. Napisałem że Zakon Rycerzy Najświętszej Panienki otrzymał tereny Prusów zgodnie z prawem od Biskupa Rzymu. Prawo międzynarodowe bywa czy jest instrumentem wojny czy zorganizowanej przestępczości. Słynny Proces Norymberski był kpiną ze sprawiedliwości, proces Slobodana Miloševica również. Ale takie jest prawo międzynarodowe. Osiemset lat temu było podobnie.

        Marksując powiem że prawo, w tym prawo międzynarodowe, to instrument formalizacji, kodyfikacji woli grup społecznych kontrolujących kluczowe instrumenty władzy w konkretnym czasie i przestrzeni. Tysiąc lat temu tym instrumentem była religia chrześcijańska rozwinięta do ideologii władzy jeszcze w starożytnym Rzymie. Prawo z żadną sprawiedliwością, szczególnie w ludowym rozumieniu, nie ma nic wspólnego.

        4. Zakon Rycerzy Najświętszej Panienki, podobnie jak ich północni koledzy, Zakon Rycerzy Chrystusa, prowadzili podbój ziem pogańskich w interesach kół rządzących Cesarstwem Rzymskim, często bardzo okrutnymi metodami. To samo robią dzisiaj amerykańscy bandyci w mundurach i ich polscy pomagierzy. Taka rzeczywistość.

        Obydwu Zakonom (z naciskiem na tych od Chrystusa) przetrącił łapy święty Aleksander Newski oraz prawie dwieście lat później (z naciskiem na tych od Najświętszej Panienki) Jagiełło. Ale Jagiełło nie mógł wykorzystać zwycięstwa ze względu na sprzeciw Biskupa Rzymu. Napisałem o tym aby przypomnieć, że rzymski katolicyzm bardzo często był, i nadal jest, religią wrogą Polsce. Wspomniałem również wprost że religia rzymska jest narzędziem sterowania Słowianami (nie tylko Polakami) właśnie w interesach grup, które do dzisiaj kontrolują Europę Zachodnią.

        5. Zgadzam się, że „Stolica Apostolska” była (i jest?) jedną z najbardziej skorumpowanych organizacji w Europie, choć sądzę że nastąpiło to znacznie znacznie wcześniej niż od 962 roku. Inna sprawa, że tak właśnie działa władza. Nie jest to rzymska specjalność.

        6. Moim zdaniem fiesta popełnia błąd utożsamiając termin „Słowianie” na ziemiach obecnie polskich z „Polakami”. Przed przyjęciem chrześcijaństwa organizacja polityczna była dużo bardziej zdecentralizowana, inna była struktura społeczna, bez ścisłej hierarchii i niewolniczego podporządkowania. Tysiąc czy osiemset lat temu „Polski” nie było. Ludzie należeli do poszczególnych plemion, wyższe warstwy w epoce chrześcijańskiej identyfikowały się z władcami.

        Nie twierdziłem że Wrocław nie był miastem słowiańskim. Na tyle na ile możemy odtworzyć historię, twierdziłem że np. osiemset lat temu Wrocław dążył od bardziej do Pragi niż do Gniezna/Krakowa i to twierdzenie podtrzymuję. Potwierdza to fiesta przywołując epizodyczne Państwo Wielkomorawskie. Praga dostała się w orbitę polityki państw niemieckich po wymarciu głównej linii Przemyślidów a Wrocław poszedł jej tropem, między innymi właśnie z powodu silniejszych związków gospodarczych z Pragą niż z ziemiami polskimi (w dzisiejszym znaczeniu). Związki gospodarcze, które przyciągnęły Pomorze czy Śląsk w orbitę polityki Cesarstwa były pochodną tego, co nazywamy Drang nach Osten czy Ostsiedlung. Nowi osadnicy przynosili ze sobą nowy typ gospodarki, gospodarki związanej ze starymi centrami na zachodzie. To zupełnie naturalne.

        7. (Nie tylko) Słowianie historycznie nie mieli smykałki do zakładania czy rozbudowy miast. Namiętnością Słowian było zawsze rolnictwo, co wcale o nich źle nie świadczy (choć wszystko zależy od kryteriów oceny). Wrocław czy zwłaszcza Praga powstały czy rozbudowały się do statusu znaczących miast właśnie jako ośrodki na Szlaku Bursztynowym („bursztyn” to eufemizm). Operatorami tego szlaku handlowego, inspiratorami rozbudowy miast, byli żydzi. To żydzi kontrolowali pieniądz, bez którego podział pracy i wymiana monetarna, nie byłyby możliwe.

        Załączam link do mapki głównych szlaków handlowych Starego Świata sprzed ~1150 lat: https://en.wikipedia.org/wiki/Radhanite#/media/File:Radhanites2.png

        Pojęcie, jakie więzy gospodarcze łączyły różne tereny, daje mapka rozprzestrzeniania się Czarnej Śmierci, choć to historia sprzed prawie siedmiuset lat: http://i.imgur.com/f4CV44K.jpg, https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/30/Bubonic_plague_map_2.png, http://4.bp.blogspot.com/-4kM8Ehh26bM/VV7pkc_IV-I/AAAAAAAACVs/e4BGFOGoMBU/s1600/bp.gif

        To jest zawsze tylko niedoskonałe przybliżenie. Ale Praga i (zwykle) Wrocław należą tam do innej grupy niż Kraków.

        8. Dziękuję za link, książkę spróbuję przeczytać przez Święta. Jedną z wad Konecznego był fakt, że był on niepoprawnym papistą. Trudno być jednocześnie papistą i Słowianinem (w tym Polakiem), chyba jest to niemożliwe – hierarchia Kościoła rzymskiego i ideologia przez nią rozpowszechniana jest agenturą obcych i wrogich Polsce interesów.

  4. nanna says:

    no i po co tak manipulować i to w niepolskim interesie?

    „Zakon Braci Szpitalników Domu Niemieckiego w Jerozolimie pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny otrzymał te tereny w lenno od papieża celem nawracania Prusów.”

    – a skąd się te ziemie nagle stały papieskie? Wyrosły mu niczym kurzajki, czy jak?
    Nie wiemy, kto to byli Prusowie, ponieważ ich historię napisali ci, którzy Prusów wymordowali w pień. Nie mieli by więc oni żadnego interesu pisać prawdę.

    „ Z formalnego punktu widzenia nawet zaproszenie Rycerzy Najświętszej Panienki przez Konrada Mazowieckiego nie ma tu znaczenia, bo według ówczesnego prawa międzynarodowego tylko papież mógł dysponować ziemią pogan.”

    – a kto powiedział, że papież miał prawo dysponować cudzą ziemią? Po co opowiadać takie głupoty? Chcieć dysponować to on sobie mógł do woli ale jeżeli nie było spolegliwych włazidupców jak nie przymierzając autor tej wypowiedzi, to taki papież mógłby sobie dysponować i dysponować, i nic by z tego nie wyszło.
    Z formalnego punktu widzenia morderca jest mordercą a okupant okupantem.

    „Historycznie Mazury nie były słowiańskie. Mieszkało tam dużo Polaków, wynikało to jednak z migracji z Mazowsza. Polacy byli na Mazurach imigrantami, dokładnie jak Niemcy.”

    – na Mazurach mieszkała ludność nie niemiecka, dlatego Prusacy przeprowadzali tam brutalną germanizację. Gdyby mieszkali tam Niemcy to przecież germanizacja byłaby bezsensowna.
    Po prostu Niemcy osiedlali się na obcych ziemiach w wyniku porozumień między danymi państwami i dostawali Niemcy prawo, by się osiedlać „na prawie niemieckim”. Ale ziemia nie była niemiecka i nigdy taka nie będzie.

    „Oni mają prawo czuć, że odzyskują swoje. „

    – no czyżby? I może mają prawo czuć, że są pokrzywdzonymi na skutek wojny, którą sami wywołali?
    Czy głupota to narodowa cecha Polaków czy też mamy doflancowanych skrycie szkopów udających Polaków?

    „Fakt, że to robią, jest winą słabości naszego państwa.”

    – a jakim to cudem nasze państwo miało by nie być słabe, jeżeli jego obywatele dbają o interesy niemieckie stojące w jaskrawej sprzeczności z interesami polskimi?

    Niemiec może sobie mówić, że „odzyskuje swoje” ale Polak rozum mieć powinien i udowadniać, że Niemiec racji nie ma. Skąd w Polakach taka fałszywa „sprawiedliwość historyczna”?

    Niemcy nie mają prawa w ogóle do niczego, ponieważ są spadkobiercami morderców, którzy mają na sumieniu 50 milionów Słowian i kilkadziesiąt milionów innych mieszkańców Europy!
    Jest absolutnie niedopuszczalne, by ignorować fakt iż Niemcy wymordowali 6 milionów Polaków i by Polacy wzruszali się „losem wypędzonych Niemców” oferując im osiedlanie się na polskiej ziemi!

    „ Serwilizm Polaków oczywiście trudno popierać. ”

    – a co sam robisz? Czy nie dajesz Niemcom argumentu, że Polacy uznają ich prawo do odbierania polskiej ziemi pod nowe niemieckie osadnictwo?

    „Ten Drang nach Osten, czy Ostsiedlung, z niemieckiego punktu widzenia wyglądał zupełnie inaczej niż nam się mówi (kłamie, kłamało). Ostsiedlung to był z reguły pokojowy proces zorganizowanej akcji osiedleńczej z przeludnionych Niemiec na wschodnie ziemie. Nowa ludność przynosiła ze sobą nowe umiejętności, nowy styl gospodarowania, zakładała osady typu miejskiego.”

    – to jest kłamstwo, ukute dla podbitych Słowian przez niemieckich „historyków” wspieranych przez watykańskich pismaków.
    Żadne osadnictwo nie było możliwe w sposób pokojowy, jako że ziemie były zamieszkane i zagospodarowane. Więc przybywający tam Niemcy nie byli żadnym wzbogaceniem a formą okupanta, który od sprzedajnego króla udającego króla polskiego dostawał przywileje niedostępne Słowianom.
    Słowianom do niczego nie były potrzebne jakieś niemieckie „osady typu miejskiego”, ponieważ mieli swój własny styl i był on o wiele ponad niemieckim łupieniem ziemi i wyzyskiem autochtonów.
    Mazury były polskie i dlatego po II. wojnie Stalin zdecydował przywrócić je Polakom. Gdyby tak nie było to niemożliwe byłoby utrzymanie tych ziem w granicach Polski.

    Tragiczne w tym wszystkim jest, że Polacy reprezentują interesy Niemców w Polsce i Niemcy pilnują swoich interesów w Polsce.
    Natomiast Polacy nie reprezentują interesów Polaków ani w Polsce ani w Niemczech.

    Włazidupcom mówię: NIE!

    Co do „przeludnienia Niemiec” to nic takiego nie miało miejsca. Były u nich regularnie wojny, nawet taka trzydziestoletnia, która skutecznie unicestwiła „nadmiar populacji”. Liczba ludności Niemiec – a były to w zasadzie małe księstewka w liczbie ponad 250 – była niska a osadnictwo propagowane było przez kościół katolicki chcący rękami Niemców, czy kto tam mieszkał, podporządkować sobie nowe tereny.

    Niemcy o sobie mówią, że „germanie to był spokojny naród, żyjący głównie we wsiach i osadach; domy mieli kryte słomą i w chwilach zagrożenia zewnętrznego mieli pospolite ruszenie, na czoło którego wybierali wszyscy jednego wodza”. Tak słyszałam w niemieckiej tv w programie o Serbii i Arminiusie, o którym my możemy powiedzieć, że był to prawdopodobnie słowiański wódz słowiańskich plemion zamieszkujących tamte ziemie, a na skutek katolickiego podboju przefarbowanych na „niemców” i teraz oni mają fałszywą tożsamość narodową.

    U Polaków(?) zadziwiające jest, że to, co sami oni przeczytali uważają za jedynie prawdziwe a to, co ktoś inny się dowiedział to nie może być prawda. I dlatego Marcin powtarza głupoty w interesie Niemiec i ma jeszcze przeświadczenie, że robi to w dobrej wierze i jest sprawiedliwy.
    Oni grają w pokera, a Marcin usiłuje przebijać ich kartami do piotrusia.

    I jednym ciągiem przy tym twierdzi, że Polska jest słabym państwem. Z takimi obywatelami inna być nie może.

    Na temat prawdziwej historii nie wiemy nic. Kompletnie nic. Wiemy, że ktoś tam coś napisał, ale nie wiemy kto oraz nie wiemy, dlaczego tak napisał jak napisał. Jeżeli była to praca zlecona np. przez papieża, no to wiadomo, jak miała ona wyglądać.

    Tożsamość Słowian miała być w ten sposób zniszczona i zastąpiona sztucznym wyobrażeniem o nas, że jakoby pochodzimy od jakiegoś „Mieszka” i że jedliśmy z drewnianych mis drewnianymi łyżkami i dopiero ksiądz katolicki pokazał nam, jak użyć widelca.

    Jest to wierutne kłamstwo i najgorsze w tym jest, że Polacy bezrozumnie je powielają.

    Tak samo jak niszczona jest prawda historyczna o Polsce Ludowej, niszczone są budynki (zamierzają się na Pałac Kultury i Nauki też w tym celu), drogi asfaltowe najpierw doprowadzili do stanu kompletnej ruiny by je następnie „z pomocą unii” remontować ale przecież za nasze, polskie pieniądze wpłacane przez nas do unijnego banku!

    Księgarnie zostały wyczyszczone z książek z okresu Polski Ludowej.

    Zlikwidowano większość bibliotek a te pozostawione „wyremontowano” jednocześnie przetrzebiając księgozbiór tak, by o dobrobycie i zdobyczach socjalnych Polski Ludowej śladu nie zostało.

    Huty i fabryki wybudowane w Polsce Ludowej obecny okupant doprowadził do ruiny i likwidacji.

    Po Polsce Ludowej ma nie zostać nawet śladu, a więc i nazwy ulic też są zmieniane!

    A tu jakiś nadgorliwy „obrońca Niemców” pisze, że Mazury nie były polskie bo papież rościł sobie prawo do „pogańskich ziem”!

    Polska Ludowa to był czas w dziejach Polaków, gdy byliśmy solidarni, zjednoczeni, kraj dźwignęliśmy z wojennych zgliszcz własnymi siłami i żyliśmy w zgodzie z naszymi Braćmi Słowianami.

    W Polsce Ludowej nie było ludzi bezrobotnych i bezdomnych; nie było analfabetów a powszechna opieka zdrowotna zapewniała każdemu Polakowi bezpłatne lecznictwo na każdym poziomie.

    Dlaczego Polacy nie tylko wyparli się Ojczyzny – kraju w którym się urodzili i wychowali, kraju w którym się wykształcili i żyli – to jest tajemnica socjomanipulacji naszych obecnych okupantów, którym zadanie ułatwiają różne „Marciny”.

    Pomorze było od zawsze polskie.

    Mazury były od zawsze polskie.

    Górny Śląsk był od zawsze polski.

    Dolny Śląsk był od zawsze polski.

    A niegdysiejsze NRD, obecnie zaanektowane przez Niemcy zachodnie jest obszarem pra słowiańskim pod tymczasowym zarządem Niemców.

    Ludu Słowian powstań z kolan!

  5. marcin says:

    1. Aktualnie mogę sobie pozwolić na luksus niereprezentowania żadnych interesów. Interesuje mnie Prawda.

    2. Zakon Rycerzy Najświętszej Panienki otrzymał ziemie Prusów od papieża. To jest fakt. Taka była doktryna prawa międzynarodowego wytworzonego przez Kościół rzymski i Franków (przy dyskretnej i zwykle pomijanej pomocy międzynarodowych żydów).

    Doktryna owa powstała w wyniku wykreowania w „Stolicy Apostolskiej” zupełnie fikcyjnego, fałszywego dokumentu zwanego Donacją Konstantyna (https://pl.wikipedia.org/wiki/Donacja_Konstantyna) według którego Cesarz Konstantyn podarował władzę nad Ziemią biskupom Rzymu.

    Wiadomo było od początku że Donacja Konstantyna to fałszerstwo. Mimo to przez setki lat była ona formalną podstawą dla władzy politycznej uzurpowanej przez biskupów Rzymu. Także polscy książęta otrzymywali pozwolenie na koronacje od papieża pośrednio właśnie dzięki politycznemu zastosowaniu Donacji Konstantyna. Takie są realia, czy nam się to podoba czy nie.

    Marksując powiem że prawo, w tym prawo międzynarodowe, to instrument formalizacji, kodyfikacji woli grup społecznych kontrolujących kluczowe instrumenty władzy w konkretnym czasie i przestrzeni. Tysiąc lat temu tym instrumentem była religia chrześcijańska rozwinięta do ideologii władzy jeszcze w starożytnym Rzymie. Prawo z żadną sprawiedliwością, szczególnie w ludowym rozumieniu, nie ma nic wspólnego.

    3. Nie napisałem że Mazury to były ziemie niemieckie. W perspektywie ostatniego tysiąca lat wiemy że Mazury należały do Prusów, czyli nie-Słowian. Napisałem że na dzisiejszych Mazurach zarówno Niemcy jak i Polacy są imigrantami, ludnością napływową. Znalazłem parę mapek sprzed ponad stu lat dotyczących tego zagadnienia: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/65/Central_Europe_%28ethnic%29.JPG/800px-Central_Europe_%28ethnic%29.JPG, https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/3/37/National_map_of_eastern_provinces_of_German_Reich_based_on_official_census_of_1910.jpg/1280px-National_map_of_eastern_provinces_of_German_Reich_based_on_official_census_of_1910.jpg, https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/85/Sprachen_Deutsches_Reich_1900.png/800px-Sprachen_Deutsches_Reich_1900.png

    4. Osadnicy z zachodniej Europy otrzymywali od władców przywileje niedostępne Słowianom. To fakt. A dlaczego słowiańscy książęta dawali obcym osadnikom przywileje? Jaki ich był interes? Ano właśnie chodziło o dostęp do nowych towarów, nowych umiejętności rzemieślniczych (np. nowe technologie obróbki metali), nowego typu gospodarowania. Widocznym do dzisiaj, jakże efektownym przykładem tego zjawiska, są Żuławy, bagna osuszone przez niderlandzkich mennonitów.

    Nie twierdzę że Słowianie nie mieli „swojego własnego stylu”. Była to bardziej gospodarka typu autarkicznego. Tylko że władcy, dla przetrwania swojej władzy, potrzebowali dostępu do nowych towarów, nowych technologii, nowej, bardziej zglobalizowanej gospodarki. Stąd przyciągali zachodnich osadników i dlatego dawali im przywileje.

    Nie sądzę, aby zwykli ludzie byli jakimiś szczególnymi beneficjentami postępu technicznego. Na pewno nasz interes nie jest powodem nakręcenia spirali szalonego postępu technicznego. Chodzi raczej o stworzenie globalnego społeczeństwa niewolniczego. Pewnie od początku o to chodziło.

    5. Mazury nie były polskie w 1945 roku. Mieszkali tam Polacy, mieszkali Niemcy. Niemców wypędziła Armia Czerwona. Józef Stalin, likwidując Prusy Wschodnie, pewnie mógł przejąć je w całości w granice Związku Radzieckiego. Myślał długofalowo i dlatego podzielił je pomiędzy Rosję a Polskę, była to suwerenna decyzja Zwycięzcy. Stalin dążył do wzmocnienia Polski, czego do dzisiaj jesteśmy beneficjentami.

    6. Historia to kłamstwa dotyczące przeszłości. Na tyle, na ile możemy się przebić przez ścianę kłamstw to wiadomo że jeszcze osiemset lat temu na pewno teren, który zwiemy Mazurami, na pewno nie był polski, należał do Prusów. Polskie nie były również Pomorze i Śląsk, dlatego że ludzie nie rozumowali takimi kategoriami. Struktura społeczna u Słowian była płaska, ludzie identyfikowali się z plemieniem. Zjednoczenie plemion, które dzisiaj określamy mianem „Polski” dokonało się w drodze podboju. W czasach chrześcijańskich pojawiła się identyfikacja z władcą. Wtedy „Polski” w dzisiejszym rozumieniu nie było, byli poddani tego lub innego władcy.

    7. Nie sądzę, aby teza „Niemcy wywołali II wojnę światową” była prawdziwa. Wiemy z całą pewnością, że Adolf Hitler nie dążył do żadnego poważnego konfliktu zbrojnego. Konflikt na wschodnich granicach Niemiec sprowokowała żydomasoneria, która sprowokowała rządzących w Czechosłowacji i w Polsce do prowadzenia czystek etnicznych przeciwko niemieckiej mniejszości narodowej mieszkającej tam od wieków. W 1938 roku szczęśliwie dla Czechów i Słowaków, skończyło się to rozbiorem kraju. Rok później wyszło gorzej, co wiemy że wynikało ze zmienionej polityki Londynu (inny premier). Warto przypomnieć w tym kontekście otwarcie konfrontacyjną politykę sanacji wobec niemieckiej czy ruskich mniejszości narodowych. Oficjalnie Niemcy zaatakowały Polskę w obronie uciskanej mniejszości niemieckiej. Faktem jest, że czystki etniczne sanacji były rzeczywiste.

    To nie Niemcy wywołały wojnę. Sądzę raczej, choć to kwestia domysłów, że Hitler i Niemcy zostali wkręceni w wojnę przez „światową zakulisę” (termin generała Pietrowa), międzynarodowych żydów i ich pomocników z Nowego Jorku, Londynu, Paryża, ale także z Berlina, Wiednia i Frankfurtu (o nich się zwykle zapomina).

    8. W PRLu szkolnictwo szczuło Polaków na Niemców (z wyjątkiem dobrych Niemców z DDR). Dzisiaj następne pokolenie zawodowych kłamców, którzy sterowali tą polityką, szczuje na Rosjan. Moim zdaniem nie powinniśmy dawać sobą manipulować. KIP przypomniał wiersz Juliana Tuwima: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2017/10/gdy-wyjdzie-biskup-pastor-rabin-poblogoslawic-twoj-karabin/ w którym Tuwim lansuje klasową interpretację wojen. Zwykli Polacy, tak jak zwykli Rosjanie czy Niemcy, to zwykle pokojowo nastawieni ludzie. Nie oni odnoszą korzyści z wojen, oni na wojnach głównie giną.

    Mam opory przed bezkrytycznym identyfikowaniem się z Polską, jeśli ta Polska ma gębę kardynała Polaka, Kaczyńskiego czy Michnika. Oni nie są Słowianami i nie reprezentują naszych, polskich interesów. W ich interesie jest szczucie Polaków, czy to na Niemców, czy na Rosjan.

    Podobne opory miałbym przed identyfikowaniem się z Polską Hlonda czy Rydza-Śmigłego. W 1939 roku Francuzi, którzy mają reputację ludzi, którzy łatwo nie poddają się propagandzie, odmówili walczyć za „polski Gdańsk”. Wówczas termin „polski Gdańsk” brzmiał tak samo groteskowo, jak dzisiaj np. „polski Berlin”. Sądzę że to Francuzi podjęli dobrą decyzję. Potem Francuzi nie chcieli gorliwie bronić żydowskiego rządu w Paryżu przed Wermachtem. Bo i po co? Znowu lepiej na tym wyszli. Nikt o tym nie przypomina, ale wielokrotnie więcej Francuzów zginęło w wyniku inwazji Anglosasów, niż z powodu najazdu Niemców.

    Klasowa koncepcja wojen – na pewno temat wart przemyślenia. To oni rozgrywają lud w swoich własnych, brudnych interesach.

    9. Wiele ostatnich akapitów poświęcone jest deklaracji politycznej, z którą się nawet zgadzam. Moja wypowiedź nie była poświęcona żadnej deklaracji, a wyłącznie próbą obiektywnego spojrzenia na temat w poprzek kłamstw sprostytuowanej historii.

    • fiesta says:

      Wy obywatelu Marcin jestescie niemiecka tuba propagandowa i tak wyglada wasza „objektywnosc” w przekazywaniu informacji.

      Oto mapa Polski za panowania Mieszka I (960-992)

      https://www.wykop.pl/link/1852546/obszerny-atlas-polski-z-1772-roku/

      Na zachod od Odry i Nysy Luzyckiej zamieszkiwaly kolejne plemiona slowianskie:
      Wieletow i Luzyczan i jak pokazuje mapa, nazwy miejscowosci na zachod od tych dwoch rzek nosily slowianskie nazwy i nigdy wczesniej nie byly niemieckie, poniewaz w X wieku nawet nie istnial taki twor jak „niemcy”, a Slowianie graniczyli wylacznie z panstwem Frankow – patrz mapa z VIII wieku na stronie:
      http://halat.pl/drang_nach_osten.html

      Germanski bandytyzm i sqrwysynstwo w kolaboracji z zydostwem i Rosja mialy decydujacy wplyw na kurczenie sie granic panstwa polskiego, a punktem kulminacyjnym byly rozbiory Polski (1772-1795) i znikniecie Polski z mapy Europy i to jest wlasnie dowod wrogosci wobec Polski i Polakow, mniejsza o chorego psychicznie A.Hitlera, ktory z pomoca zydowskich bankierow oraz ukladzie z syjonistami (1933r) i zydo-bolszewickim ZSRR byl w stanie zdobyc wladze, rozbudowac potege militarna III Rzeszy niemieckiej i rozpoczac podboj Europy wschodniej.
      Niemiecka polityka nazistowska, a wiec A.Hitlera i jego towarzyszy z NSDAP kierowala sie haslem „lebensraumu”, czyli poszerzenia przestrzeni zyciowej dla Niemcow o kraje Europy wschodniej i prosze nie wciskac Polakom kitu o „pokojowych intencjach” A.Hitlera wobec Polski, poniewaz takie wrazenie miala za zadanie spelniac niemiecka propaganda, zeby uspic Polakow.
      Z kolei w sierpniu 1939r A.Hitler wydal specjalne polecenie dowodcom wojsk niemieckich, aby nie okazywali Polakom zadnej litosci i przez kolejne 3 miesiace od czasu napasci Niemiec na Polske 1 wrzesnia 1939r, Niemcy wymordowali ponad 80 tysiecy polskiej inteligencji w/g specjalnie sporzadzonych list i to jest niezbity dowod zaplanowanych zbrodni oraz wrogosci A.Hitlera do Polski i Polakow.

      Zwolennicy ugodowej polityki Polski wobec A.Hitlera zatruwaja Polakom mozgi teoriami o mozliwosci unikniecia napasci Niemiec na Polske we wrzesniu 1939r.
      Otoz to sa teorie pelne naiwnosci w rodzaju „poboznych zyczen” , poniewaz rewolucje i wojny zostaly wczesniej zaplanowane przez miedzynarodowe zydostwo – patrz miedzynarodowe zjazdy syjonistyczne poczawszy od 1897r oraz Protokoly z 1901r, nie mowiac o rasistowskich naukach Talmudu, przetlumaczonego na inne jezyki w 1892r przez ksiedza prof.I.B.Pranaitisa i polityce prowadzonej przez miedzynarodowych bankierow zydowskich z Anglii i USA w Europie zachodniej, ktorzy byli glownymi sponsorami powstawania organizacji masonskich i rozsadzania panstw narodowych od srodka.
      Gdyby jeszcze ktos wierzyl w dobre intencje A.Hitlera wobec Polski i Polakow to przypomne o planie dotyczacym EKSTERMINACJI Polakow zwanym: GENERALPLAN OST , znanym juz w polowie 1940r , podczas gdy J.Stalin rozpoczal mordowanie polskiej kadry wojskowej przetrzymywanej w sowieckich obozach jenieckich juz w kwietniu 1940r ; w lutym 1940r nastapily pierwsze masowe wywozki Polakow z Kresow wschodnich w glab ZSRR na wieczna poniewierke i smierc.
      Tu nalezy jeszcze zaznaczyc, ze zydostwo w Polsce masowo kolaborowalo z okupantem niemieckim i sowieckim. Zas wrogosc zydostwa do Polski, Polakow i chrzescijanstwa bierze sie z Talmudu.

      Jesli ktos wierzy w „dobre intencje” dzisiejszych Niemiec i Rosji wobec Polski i Polakow to jest naiwny i glupi, poniewaz albo lekcewazy fakty historyczne, albo jest niedouczony, albo sluzy jako „tuba propagandowa” obcych interesow.

  6. marcin says:

    1. Obecna promocja idei sojuszu z Hitlerem w walce ze Związkiem Radzieckim, promowana przez chazarstwo w Warszawie, to raczej utrwalanie „memu” walki z Rosją w głowach ofiar tej propagandy. W 1939 roku chazarstwo realizowało zupełnie inną politykę na żądanie ośrodków kierowniczych z Londynu czy Paryża.

    2. Chciałbym was uspokoić że potomkowie Wieletów czy Łużyczan nadal żyją, często mają się dobrze. Żyją głównie na terenie DDR i zwykle język niemiecki jest ich językiem ojczystym. I co z tego? Mam ich za to zabić czy chociaż nienawidzić?

    3. Wina za ludobójstwo dokonane na Polakach przez Trzecią Rzeszę w pierwszym rzędzie obciąża sanację, (nie)rząd Rzeczypospolitej Polskiej. Niezbitym faktem jest że sanacyjne trepy odrzuciły możliwość sojuszu z Berlinem i z Moskwą a zarówno Hitler jak i Stalin składali takie propozycje.

    Faktem jest ludobójstwo Słowian podczas wojny, jednak Rzesza miała bardzo selektywną uwagę w tej dziedzinie. Dowodem jest chociażby spokój i relatywna sielanka panująca podczas tej wojny w Czechach i na Słowacji (choć na Słowacji było trochę powstańców/terrorystów/bandytów). W Czechach nie było żadnego ludobójstwa z wyjątkiem dosłownie kilku przypadków dotyczących chyba mniej niż tysiąca ofiar. A Niemcy naprawdę mieli powody aby się Czechom zrewanżować za czystki etniczne z końca lat 30-tych. Poza tym Czechy były w dużym stopniu niemieckie i logicznym byłoby kontynuowanie tego trendu w sprzyjających okolicznościach. Nic takiego się nie stało. W Czechach nie było ludobójstwa!

    http://orig12.deviantart.net/1618/f/2015/362/b/2/sudetenland_by_arminius1871-d9lrjss.png

    Wyciągam stąd wniosek że w warunkach wojny długoterminowy Generalplan Ost w żaden sposób nie determinował stosunku Trzeciej Rzeszy do Polaków. Była to idea wymyślona przez niemieckich Chazarów. Wiemy że najbardziej ucierpieli Białorusini (1/3 narodu nie przeżyła wojny) a koncepcja była stosowana wybiórczo w zależności od wymagań bieżącej polityki.

    4. Nie wspominałem o „dobrych intencjach” dzisiejszych Niemiec czy Rosji do Polski. Choć sądzę że w przypadku Rosji, Rosjan, można o takowych mówić.

    Mam wrażenie że tkwicie niewolniczo w kategoriach intelektualnych wbitych wam w szkole, o narodach, interesach narodowych i sprzeczności owych interesów narodowych. Domyślam się że wówczas szczuli was na Niemców i (tradycyjnie) na Rosjan i tak u was zostało.

    Przypomnę wam a może poinformuję że tą pseudo-historię napisali (zakłamali) żydzi. Narzucili wam paradygmat, którego się kurczowo trzymacie bo nie znacie żadnej innej koncepcji. Ten paradygmat to realizacja zasady „dziel i rządź”.

    Sprawa wygląda trochę inaczej. Dzisiaj zarówno Niemcy jak i Polska czy Rosja są elementami żydowskiego porządku świata. W każdym z tych krajów Chazarzy kontrolują władzę, choć w każdym na inny sposób. W każdym z tych krajów Chazarzy mają inne plany do ludności tubylczej. Wiemy od dawna że dla nich wojna to wygodny instrument rozładowania konfliktów wewnętrznych i użyteczny instrument wzmocnienia władzy nad ludnością tubylczą.

    5. Aby zilustrować to, czego najwyraźniej nie rozumiecie, przywołam jeden incydent sprzed 103 lat z czasów pierwszej Wielkiej wojny, znany pod nazwą „rozejmu świątecznego” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozejm_bo%C5%BConarodzeniowy). Wtedy to, na Wigilię, żołnierze brytyjscy i niemieccy walczący w Belgii po obydwu stronach frontu, urządzili sobie w okopach i na ziemi niczyjej pomiędzy okopami przyjęcie wigilijne.

    Zamiast strzelać do siebie czy oczekiwać na rozkaz do ataku, żołnierze zaczęli wspólnie śpiewać kolędy, dzielić się opłatkami, grać w piłkę, itp. Okazało się, że po obydwu stronach walczą podobni ludzie, którzy w innych okolicznościach mogliby się zaprzyjaźnić, a na pewno nie robiliby sobie krzywdy. Wielu pewnie uświadomiło sobie tej nocy że nie walczyli o swoje interesy czy o interesy swoich narodów.

    Rozejm świąteczny przyniósł fatalne rezultaty z punktu widzenia dowództwa. Żołnierze, którzy znali swoich przeciwników jako wymęczonych zwykłych, podobnych sobie ludzi, strzelali do nich z dużym oporem. Rozwiązaniem było przenoszenie oddziałów na inne miejsce. Rok później zapobiegano takim incydentom ostrzegając, że każdy kto wejdzie na ziemię niczyją podczas Wigilii, zostanie zestrzelony przez snajpera.

    Zwykły Polak na pewno nie ma sprzecznych interesów z Rosjaninem. Zwykle nie ma sprzecznych interesów ze zwykłym Niemcem. To zarówno Polacy, Rosjanie czy Niemcy byli ofiarami ostatniej Wielkiej wojny. Wygrał kto inny. Czegoś powinno to nas nauczyć.

    fiesta – przeczytajcie proszę wiersz Juliana Tuwima „Do prostego człowieka”.

Wypowiedz się