POPiS-owa polityka wschodnia w „gruzach”.

Po wyborze Trumpa, instalacji rakiet Iskander i Bastion w Kaliningradzie, wyjściu Turcji z NATO i w wyniku zbliżającego się upadku władz pomajdanowych na Ukrainie – POPiS-owa polityka wschodnia legła w „gruzy”. 

Rządzący obecnie PiS, na czele z „jastrzębiami wojny” ministrami:

  • Antonim Macierewiczem i Witoldem Waszczykowskim, znaleźli się w sytuacji, w której będą musieli dokonać ogromnego zwrotu w polityce zagranicznej. Tylko, że nie mają żadnej koncepcji jak.
  • Budowana przez pookragłostołowe, solidarnościowe władze polityka konfrontacji z Rosją w oparciu o doktryny Piłsudskiego i Giedrojcia załamuje się w zmieniającej się konfiguracji politycznej.

Próba wciągnięcia Rosji na Ukrainę i wywołania konfrontacji Rosji z Zachodem w formie nawet nuklearnej III wojny światowej się nie udała. Dużą pracę w przygotowaniu, najpierw pomarańczowej rewolucji, a następnie zbrojnego puczu na Majdanie, wykonały zarówno PO, PiS, SLD w części związanej z Aleksandrem Kwaśniewskim, jak i znaczna cześć hierarchii Kościoła Katolickiego. Ze znaczących partii jedynie PSL nie dało się wmieszać w destrukcyjne działania na Ukrainie.

Już po zamachu stanu na Majdanie i wstrzemięźliwym zachowaniu się Rosji, POPiS-owe władze zaczęły  montować sojusz regionalny z Ukrainą, Turcją, Litwą i Gruzją mający na celu spowodowanie konfrontacji z Rosją i wciągnięcie do  niej NATO, USA i UE. Przy takiej konfrontacji prawdopodobieństwo konfliktu nuklearnego stawałoby się realne, a obszarem najbardziej predystynowanym do uderzenia byłby obszar Polski.

Można postawić pytanie: czy spadkobiercom i naśladowcom polityki Piłsudskiego także zależy, aby oczyścić obszar Polski z rdzennej ludności ?

W planach Hitlera, realizowanych w Polsce po żydomasońskim zamachu majowym przez 2 chazaro-żydów: litewskiego Piłsudskiego i rumuńskiego Becka, była likwidacja 85 % ludności narodowości Polskiej i od 50-70 ludności narodowości rosyjskiej, białoruskiej i ukraińskiej.

Po bardzo skutecznym zademonstrowaniu przez Rosję w Syrii nowej doktryny wojennej, w oparciu o bardzo celne uderzenia rakiet średniego i krótkiego zasięgu, zastosowanie systemów obrony przeciwlotniczej S- 300 i przeciwrakietowej S-400 oraz elektronicznych czasz wyłączających duże obszary powietrzne – stało się jasne, że doktryna wojenna Zachodu w oparciu o lotniskowce i wielkie bombowce odeszła do lamusa historii.

Instalacja tych systemów w Kaliningradzie powoduje, że większość Europy Zachodniej staje się w zasięgu oddziaływania rosyjskich rakiet. To spowodowało coraz większy opór europejskich państw NATO, przed próbami wciągnięcia do konfrontacji z Rosją.

Nasze „elitarne jastrzębie wojny” nie zdają sobie sprawy, że zamiast sprowokowania masowego uderzenia nuklearnego na teren Polski ( tak jak było to planowane także w okresie zimnowojennej konfrontacji między Wschodem i Zachodem), mogą jedynie sprowokować  uderzenia punktowe bronią neutronową w promieniu 1-3 kilometra, w ośrodki władzy, dowodzenia i bazy militarne w Polsce.

A więc zagrozi to najbardziej siłom zaangażowanym  w zbrojną konfrontację nuklearną, a nie ludności, która miałaby zwolnić obszar Polski dla innej – napływowej.

Zaistniała sytuacja: po wyborach Donalda Trumpa w USA, zapoczątkowaniu wyjścia przez Turcję z NATO  i zbliżającym się upadku neo-żydo-banderowskiej Ukrainy, powoduje, że POPiS-owe władze będą musiały diametralnie zmienić swoją politykę wschodnią, na rzecz współpracy z Rosją, aby nie popaść w totalną izolację w Europie, a nawet w świecie. Więc rekonstrukcja rządu PiS-wskiego jest nieuchronna i to jeszcze w tym roku. A „jastrzębie wojny” ministrowie Macierewicz i Waszczykowski pójdą na „zieloną trawkę” ?

Redakcja KIP

OS  Systemy rakietowe  Bastion  w Kaliningradzie zmieniają sytuację militarną w Europie Środkowej

Mapa EuropyKaliningradźródło: Bloomberg

19 listopada służba prasowa Zachodniego Okręgu Wojskowego Sił Zbrojnych FR poinformowała o trwającym przygotowaniu infrastruktury i przezbrajaniu stacjonujących w obwodzie kaliningradzkim jednostek rakietowych Floty Bałtyckiej w nowe systemy przeciwokrętowe (w nomenklaturze rosyjskiej: brzegowe) i balistyczne (operacyjno-taktyczne).

Choć nie sprecyzowano, o jakie typy chodzi, w komentarzach wskazywano na systemy przeciwokrętowe „Bał”, które trafiły do Floty Bałtyckiej we wrześniu br., oraz balistyczne „Iskander-M”, w które docelowo mają zostać przezbrojone wszystkie brygady rakietowe armii rosyjskiej. 21 listopada pojawiła się jednak informacja, że w obwodzie kaliningradzkim – poza wspomnianymi systemami „Bał” – dyslokowano dywizjon systemów przeciwokrętowych „Bastion”, wyposażonych w rakiety o zdecydowanie większym zasięgu i sile rażenia niż „Bał” i zdolnych do realizacji zadań analogicznych do wykonywanych przez systemy „Iskander-M”.

Rozmieszczenie w obwodzie kaliningradzkim nowych systemów rakietowych prowadzi do zasadniczej zmiany sytuacji militarnej w regionie.

Systemy „Bastion” – nominalnie przeciwokrętowe – mają możliwość prowadzenia precyzyjnych uderzeń rakietami skrzydlatymi (manewrującymi) do celów naziemnych. Co więcej – ich dyslokacja w obwodzie kaliningradzkim zgodnie z podstawowym przeznaczeniem nie ma militarnego uzasadnienia. Stanowiące uzbrojenie systemów „Bastion” rakiety „Onyks”, przeznaczone są do niszczenia dużych zgrupowań okrętów, w tym zespołów lotniskowców, dla których stosunkowo niewielki Bałtyk nie stanowi akwenu działań (adekwatne do niszczenia jednostek operujących na Bałtyku są systemy „Bał”).

W przypadku potencjalnego konfliktu podstawowym zadaniem systemów „Bastion” – podobnie jak systemów „Iskander-M” oraz przesuniętych pod koniec października br. do Bałtyjska dwóch korwet rakietowych projektu 21631 „Bujan-M” uzbrojonych w rakiety „Kalibr” – będzie niszczenie celów naziemnych, głównie na terytorium Polski i państw bałtyckich.

Kwestią otwartą pozostaje rzeczywiste uzbrojenie systemów „Bastion”.

Według informacji podawanych przez stronę rosyjską, wersja rakiety „Onyks” przystosowana do uderzeń na cele lądowe dysponuje zasięgiem 450 km (w przypadku „Iskander-M” jest to 500 km), którą to wartość należy uznać za minimalną, obliczoną na „zmieszczenie się” w dopuszczalnych traktatowo limitach. Zwraca uwagę, że pierwsze informacje o „lądowej” wersji rakiety „Onyks” pojawiły się niespełna tydzień wcześniej, po użyciu systemów „Bastion” do uderzeń na cele w Syrii. O ile nie można wykluczyć, że przy zachowaniu pełnej tajemnicy Rosjanom udało się opracować, przetestować i skierować do służby taką wersję rakiety, za wysoce prawdopodobne należy uznać, że w rzeczywistości z systemów „Bastion” odpalane były rakiety „Kalibr” (1500 km). Przemawia za tym fakt, że w nowych typach rosyjskiego uzbrojenia wykorzystujących rakiety skrzydlate, wyrzutnie rakiet „Onyks” umożliwiają również odpalanie rakiet „Kalibr” (jest to standardem m.in. na wszystkich okrętach wprowadzanych w ostatnich latach do służby w Marynarce Wojennej FR).

 W przypadku zastosowania rakiet „Kalibr” w zasięgu dyslokowanych w obwodzie kaliningradzkim systemów „Bastion” znalazłyby się nie tylko kraje bezpośrednio graniczące z obwodem kaliningradzkim, ale cała Europa Środkowa i akwen Morza Bałtyckiego z większością Skandynawii. Niezależnie jednak od typu rakiety, rozmieszczenie systemów „Bastion” w obwodzie kaliningradzkim sprawia, że postrzegane przez wiele lat jako „game changer” przezbrojenie w systemy „Iskander-M” 152. Brygady Rakietowej nie zmieni już bardziej sytuacji militarnej, co najwyżej poszerzy spektrum rosyjskiego oddziaływania.

Przezbrojenie jednostek rakietowych w obwodzie kaliningradzkim stanowi realizację założeń programu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych FR do 2020 roku (ros. GPW-2020), jednak przez wiele lat nie było traktowane priorytetowo. Od końca poprzedniej dekady rosyjskie władze traktowały rozmieszczenie w obwodzie nowych typów uzbrojenia, szczególnie systemów „Iskander-M”, jako straszak, starając się wywrzeć na kraje europejskie presję w celu niedopuszczenia do rozmieszczenia – m.in. w Polsce – elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej (rakiety „Iskander” w obwodzie kaliningradzkim miały być bezpośrednią rosyjską odpowiedzią na amerykańskie wyrzutnie przeciwrakietowe w Redzikowie). Zaostrzenie stosunków Rosji z Zachodem po zajęciu Krymu i rosyjskiej interwencji wojskowej we wschodniej Ukrainie, a następnie w Syrii wpłynęło jednak na przyspieszenie procesu modernizacji technicznej i systematyczne zwiększanie potencjału militarnego w europejskiej części Rosji.

Dyslokowane w obwodzie kaliningradzkim 152. Brygada Rakietowa (Czerniachowsk) i 25. pułk rakietowy obrony wybrzeża (Donskoje), rozwijany obecnie do szczebla brygady, są przezbrajane jako ostatnie tego rodzaju jednostki w armii rosyjskiej. Począwszy od 2010 roku, w systemy „Iskander-M” wyposażono 9 z łącznej liczby 10 brygad rakietowych (do 2020 roku ma zostać sformowana jeszcze jedna brygada rakietowa, równocześnie zaplanowano zakończenie procesu przezbrojenia w systemy „Iskander-M”).

Flota Bałtycka jako ostatnia otrzymała także systemy „Bastion”, które w latach 2011–2014 trafiły do wyposażenia dwóch brygad rakietowych obrony wybrzeża Floty Czarnomorskiej (w tym nowo sformowanej na Krymie), a w ostatnich miesiącach do analogicznych brygad Floty Północnej i Floty Oceanu Spokojnego.

Autor: Andrzej Wilk

24 listopada 2016, 16:23 | Aktualizacja: 24.11.2016, 16:23

Źródło: Ośrodek Studiów Wschodnich

Rosyjskie rakiety obejmą zasięgiem zachodnie obiekty. Putin: Musimy odpowiedzieć na działania NATO

Rosja rakietyRakiety, fot. yuri4u80źródło: ShutterStock

Prezydent Władimir Putin oświadczył, że Rosję niepokoi „praktyka podejmowania decyzji” w NATO i kraj jest zmuszony podejmować kroki w odpowiedzi. Ocenił, że Rosja powinna obejmować zasięgiem systemów rakietowych te obiekty, które mogą być dla niej zagrożeniem.

Wypowiedzi Putina padają w wywiadzie, którego fragmenty znalazły się w filmie dokumentalnym „Ukraina w ogniu” („Ukraine on Fire”). Film, którego producentem jest znany amerykański reżyser Oliver Stone, zostanie w poniedziałek pokazany w rosyjskiej stacji REN TV.

Reklama

„Dlaczego tak ostro reagujemy na rozszerzenie NATO? Niepokoi nas praktyka podejmowania decyzji. Wiem, jak one są podejmowane. Kiedy kraj staje się członkiem NATO, jest mu już bardzo trudno sprzeciwiać się presji ze strony tak wielkiego kraju, lidera NATO, jak Stany Zjednoczone. I tam z łatwością może się pojawić wszystko – systemy obrony przeciwrakietowej, nowe bazy i nowy zestaw ofensywny” – powiedział Putin, cytowany przez agencję RIA-Nowosti.

„Co mamy robić? Powinniśmy w związku z tym podejmować działania, tj. obejmować zasięgiem naszych systemów rakietowych te obiekty, które naszym zdaniem zaczynają nam zagrażać” – oświadczył rosyjski prezydent.

Oznajmił również, że „nie zawsze rozumie logikę” zachodnich partnerów Rosji. „Czasami powstaje wrażenie, że trzeba (…) wprowadzić dyscyplinę w zachodnim, tak zwanym atlantyckim obozie. W tym celu potrzebny jest wróg zewnętrzny” – ocenił.

Film „Ukraina w ogniu” dotyczy wydarzeń na Ukrainie na przełomie 2013 i 2014 roku. Reżyserem jest Igor Lopatonok, a Stone na potrzeby filmu przeprowadził wywiady z Putinem i byłym prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem. Film miał premierę latem tego roku na festiwalu filmowym we Włoszech.

21 listopada 2016, 15:00 | Aktualizacja: 21.11.2016, 15:27

Źródło:PAP

Wypowiedz się