Jacek Andrzej Rossakiewicz EKONOMIA I SZTUKA GOSPODAROWANIA. O PIĘKNIE W EKONOMII. Zależności przemyślane na nowo i od początku.


Kapitalizm, to takie niezwykłe wierzenie,
iż najgorsi mężczyźni, z najgorszych pobudek,
w niewiadomy sposób będą pracować dla wspólnego dobra.
John Maynard Keynes

Piękno kształtem jest miłości.
Cyprian Kamil Norwid

Piękno zbawi świat.
Fiodor Dostojewski

 

    Termin ekonomia pochodzi z greckiego oikos — dom i nomos — prawo, reguła. Pierwszy raz pojawia się u Xenofonta (ok. 430 p.n.e. – ok. 355 p.n.e.), taki tytuł nosi jedno z jego dzieł:  Ekonomik (gr. Oikonomikós) – pismo praktyczno-dydaktyczne jak należy wzorcowo zarządzać gospodarstwem rolnym.

Ksenofont z Aten (ok. 430 p.n.e. – ok. 355 p.n.e.)

Ksenofont z Aten (ok. 430 p.n.e. – ok. 355 p.n.e.)

Starożytni przez to słowo rozumieli zasady prowadzenia gospodarstwa domowego. Na temat właściwych sposobów gospodarowania, pracowania, gromadzenia zapasów, handlowania, oddawania i darowania długów, wypłaty odszkodowań, wypowiadali się starożytni władcy począwszy od Sumeru. Najstarszy znany kodeks, Kodeks Urukaginy pochodzi z  I połowy XXIV wieku p.n.e., Kodeks Ur-Nammu – zbiór praw, ustanowiony za panowania sumeryjskiego króla Ur-Nammu  na przełomie XXII–XXI wieku p.n.e., zapisany na kamiennych tabliczkach został sformułowany w postaci wskazań moralnych: co jest właściwe a czego należy unikać. Nie zostało to zapisane w postaci listy przestępstw i kar – tylko przykazań.

Bardziej znany Kodeks Hammurabiego, babiloński zbiór praw został zredagowany i spisany w XVIII w. p.n.e. i określa kary m.in. na zasadzie talionu (odpłaty: „oko za oko”, jednak z uwzględnieniem różnic stanu i pochodzenia osób, np. za oko niewolnika wystarczało zapłacić jego panu).  Na tematy ekonomiczne wypowiadali się także prorocy wielkich religii, traktując wskazania gospodarcze i zasady prawne w tej dziedzinie jako ważne, ale nie najważniejsze kwestie. Potępiano lichwę, zatrzymywanie płacy robotnikom, kradzież i wyzysk, pochwalano darowanie długów, widząc w tym jeden z najważniejszych przejawów miłosierdzia i miłości bliźniego. Zarys prawdziwie sprawiedliwej ekonomii zawarty jest w Nauce Jezusa. Do tego etapu wiedzy ekonomicznej i gospodarczych celów wspólnoty ludzkiej jeszcze nie dotarliśmy. Wręcz przeciwnie, obecna praktyka monetarna została podporządkowana lichwie –  od początku dziejów ograniczanej prawnie lub wręcz piętnowanej jako rodzaj zła. Nie powinno zatem nikogo dziwić stanowisko Josepha Stiglitz’a iż porozumienie gospodarcze (ekonomia), aby służyło wszystkim ludziom, w tym także najuboższym, powinno zostać gruntownie przemyślane od nowa.

Aby mogło to nastąpić trzeba dobrze zrozumieć naturę i podstawy ekonomii, jej miejsce w systemie nauk  oraz fakt, iż ekonomia jako nauka to nic innego jak teoria zarządzania gospodarką realną, a nie wirtualna manipulacja finansami. Ekonomia  powinna być realizowana w praktyce i przynosić przewidywalne efekty.

W kulturze starożytnych Greków, postawa estetyczna i badawcza była tym samym. Ocena estetyczna nie różniła się zasadniczo od innych ocen. Grecy nazywali ją theorią (Władysław Tatarkiewicz, Historia estetyki. Estetyka starożytna, 1985, s. 40). Kiedy chodziło o przedmiot materialny badano jego zastosowanie oraz możliwość powielenia.

Pozostając na gruncie starożytnej kultury greckiej, z łatwością zauważymy, że pojęcie piękna i sztuki wyrasta z praktyki gospodarczej. Greckie słowo póiesis, oznaczajace dzisiaj poezję, u starożytnych oznaczało produkcję, a jego dosłowne znaczenie to „robić”. Poietés to po prostu wytwórca, musikós to każdy wykształcony człowiek, architékton to naczelny kierownik produkcji. (Tatarkiewicz, dz. cyt. s. 39.)

Piękno miało dla starożytnych Greków swój wyraz praktyczny, użyteczny. Stawało się umiejętnością. Ta zaś stawała się technologią (techne) i bardzo pożądanym: kanonem. Sztuka pojmowana jako umiejętność dotyczyła każdego zawodu. Rozumiano ją jako „każdą produkcję umiejętną”, w której potrzebna była wiedza a nie natchnienie. Wiedza była gwarancją udanego wykonania zlecenia. Podkreślano kunszt wytwórcy. Słowo sztuka do dzisiaj zachowało to znaczenie.

Warto kontynuować, choćby jeszcze przez chwilę, te rozważania, bowiem odsłaniają one zapomnianą część ekonomii. Sztukę ekspresyjną nazywano mimesis „naśladowaniem”, ale na początku chodziło w niej o wyrażanie (naśladowanie) własnych uczuć i stanów, (Tatarkiewicz, dz. cyt.  s. 29.)  Uczucia i emocje wyrażano w tańcu, muzyce i śpiewie. Te czynności wykonywane razem (obrzędy i misteria) prowadziły do „oczyszczenia” ludzkiej psychiki z natłoku wrażeń i uczuć. Oczyszczenie – katharsis – dotyczyło najpierw tancerzy. Kiedy powstał teatr rozszerzyło się na aktorów, a później także na widzów. Katharsis prowadziło do lepszego rozumienia świata i relacji pomiędzy ludźmi.

Katharsis ułatwiało myślenie kontemplacyjne o przedstawionych zdarzeniach i uczuciach. Uwolnienie się od prymatu emocji (oczyszczenie umysłu z prymatu myślenia limbicznego) prowadziło do oceny emocji i zachowania w kategoriach wartości, jakie są realizowane w relacjach międzyludzkich. Był to rozwój myślenia korowego i początek emocji wyższych. Najwyższą wartością stała się sprawiedliwość i to ona zaczęła być pojmowana jako piękno. Jedno z orzeczeń wyroczni delfijskiej brzmiało: „najpiękniejszym jest to, co najsprawiedliwsze” (Tatarkiewicz, dz. cyt.  s. 37.) Piękno pojmowane jako sprawiedliwość zostało ostatecznie uznane za dobro.

Na dobroci, sprawiedliwości i praworządności ukonstytuował swoją postawę Sokrates, a Xenofont i Platon opisali to w dialogach Eutyfron, Obrona Sokratesa i Kriton. W ostatnim dialogu z tych trzech: Kriton, Platon wyraził zapewne autentyczne stanowisko Sokratesa:

       Sokrates:  A że dobrze i pięknie, i sprawiedliwie to jest jedno i to samo, zostajemy  przy tym czy nie?
       Kriton:  Zostajemy.

Sokrates cenił też mądrość i mawiał: „najpiękniejszą z rzeczy jest mądrość” (Tatarkiewicz, dz. cyt. s. 116). Za wypracowaną zasadą sprawiedliwości, podążyło dobro, a obie te wartości realizowane razem to mądrość. Wszystkie te wartości wynikają z nadrzędnej cechy bytu, którą jest duchowe  piękno. Mądrość także wynika z duchowego piękna i prowadzi do poznania prawdy. W platońskiej triadzie: Piękno, Dobro i Prawda, najważniejsze jest Piękno. Jest ono rozumiane szeroko, obejmuje wartości moralne oraz poznawcze.

Widzimy zatem jak z potrzeb wspólnoty, z odkrywania i badania świata zjawisk, materii i organizmów, powstaje umiejętność gospodarowania, produkcji oraz kreacji nowych technologii. W efekcie powstaje także użyteczna teoria gospodarowania określająca jego cele: ekonomia (oikonomia) a dzisiaj metaekonomia. W tym momencie człowiek zaczyna się zmagać z własną naturą – albo bezkrytycznie ulega myśleniu limbicznemu i realizuje swoje zachcianki, wąsko pojmowane egoistyczne pragnienie zysku realizowane zazwyczaj kosztem innych ludzi: chciwość – albo wznosi się ku światłu i światu Duchowego Piękna, Sprawiedliwości, Mądrości, Dobroci, rozwijając w sobie zdolność do myślenia korowego, ujmującego świat jako żywy organizm potrzebujący harmonii. W tym świecie jego indywidualny zysk zostaje zintegrowany z korzyścią i powodzeniem całej wspólnoty.

Ekonomia od początku związana jest ze sztuką – pojmowaną jako umiejętność – i z pięknem jako zdolnością kreowania coraz piękniejszego, coraz bardziej dobrego (lepszego) świata – Ekonomia jako teoria gospodarowania ma potencjał kształtowania ludzkiego myślenia i  ludzkiego obyczaju. Zależy to od wartości i celów realizowanych przez człowieka w ekonomii. Wadliwe, niesprawiedliwe cele niszczą ludzką wspólnotę i degenerują jednostki. Cele właściwe – zakorzenione w duchowości – budują człowieka,  organizują wysiłek całej wspólnoty w dążeniu do zaspokojenia naturalnych życiowych potrzeb – potrzeb umiarkowanych, dostosowanych do natury świata, a nie wybujałych lub realizowanych na pokaz.

Świadomość organicznego związku ekonomii, estetyki i etyki czyni oczywistym postulat odrzucenia etycznego redukcjonizmu, zakorzenionego w ekonomii od XVII wieku, w czym niepoślednią rolę odegrało dzieło Adama Smitha,  Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów z 1776 roku. Redukcjonizm etyczny w ekonomii czerpał i nadal czerpie swoje uzasadnienie z wypaczenia roli Opatrzności, którą Smith przedstawił w postaci karykaturalnej, jako „niewidzialną rękę rynku”, znajdującą najlepsze rozwiązanie dla gospodarki. Smith wierzył, że możliwy jest samoistny i  równomierny wzrost bogactwa wśród ludzi i że suma działań poszczególnych ludzi, którzy chcą się stać bardziej zamożnymi, doprowadzi do szczęśliwego bogacenia się całej wspólnoty. Pisał: „każdy prowadzony jest niewidzialną ręką, by przyczyniać się do celu, który nie leżał w jego zamiarach”.

Wiara Adama Smitha nie była zasadna. Najlepiej ukazuje to idea poszukiwania zysku poprzez oprocentowanie pieniędzy. Praktyka lichwy to  pasożytnictwo nielicznej warstwy oligarchów na Narodach świata. Ale jak to często się zdarza, fałsz bywa atrakcyjny i rozprzestrzenia się szybko. Złudzenie jest bardzo „użyteczne” — szczególnie wówczas, kiedy pozwala kontrolować świadomość ludzi. Sukces liberalizmu ekonomicznego polegał na stworzeniu warunków do bezwzględnego eksploatowania innych ludzi, a jednocześnie nadaniu tym działaniom, pozoru szlachetnej działalności dla dobra ogółu (Milton Friedman). W taką ideologię chętnie wierzyli ci, którzy osiągnęli bogactwo; ci, którzy dążą do bogactwa; a często nawet tacy, którym się nie udaje, ale którzy żyją nadzieją, że wkrótce im się powiedzie. Natomiast ludźmi, których wykorzystano i z pracy których czerpano korzyści, wpędzając ich w ubóstwo, najczęściej po prostu pogardzano jako nieudacznikami, którzy przegrali swoją walkę o bogactwo i  swoją pozycję w społeczeństwie. Te antagonistyczne stosunki społeczne, oparte na konkurencji, pełne fałszu, podstępu, niesprawiedliwości, bezwzględności i wyzysku jawią się niektórym ludziom nadal, jako raj dla ludzi przedsiębiorczych. Jest to szkodliwe złudzenie.

Aby to naprawić należy zacząć od celów; od metaekonomii, a potem zastanawiać się nad metodami, jakimi cele te mogą zostać osiągnięte. W ekonomii można abstrahować od wartości, ale czynić tego nie należy! Należy za to precyzyjnie formułować wartości, dokładnie tak jak formułuje się założenia w każdym badaniu naukowym. Ekonomia „wolna od sądów wartościujących: czyli taka, która abstrahuje od wartości – wcale nie jest pozytywna. Jest ułomna („defektowna”) i co więcej często służy do ukrycia rzeczywistych motywacji badacza lub środowisk, dla których jest tworzona. Taka ekonomia stała się fasadą dla indywidualnej chciwości i realizacji zysków kosztem reszty społeczeństwa. Brytyjski filozof i historyk, Thomas Carlyle (1795-1881), nazywał taką ekonomię: „ponurą nauką”. Ja proponuję termin ekonomia bezwzględna, co zawiera obie cechy: brak uwzględniania wartości (celów i metod), które w ekonomii z definicji powinny występować oraz obecność celów (niekoniecznie wyrażona werbalnie), które przeczą zasadzie powszechnego dobra społecznego: np. zasada kumulacji kapitału, maksymalizacji zysku, konkurencji, restrykcyjna polityka finansowa itp. Gospodarcza konkurencja pomiędzy firmami ma znaczenie negatywne, podobnie jak rywalizacja pomiędzy ludźmi w jednej firmie. Firma, w której ludzie rywalizują ze sobą zamiast twórczo współpracować szybko upada. Rozsądni pracodawcy zdają sobie z tego sprawę i zabiegają o harmonijne stosunki wśród pracowników wewnątrz firmy, co przyczynia się do jej pomyślnego rozwoju. Dziwne jest to, że nie przenoszą zrozumienia tego faktu na grunt całej gospodarki. W społecznej makroskali, także lepsze jest współdziałanie niż konkurencja, dążenie do międzyludzkiej harmonii niż antagonizm i walka. Od zrozumienia tej zasady zależy dzisiaj pomyślność rodzaju ludzkiego.

Idea „dobrej konkurencji” to bankierski podstęp, odwrócenie uwagi  ludzi od przyczyn ich problemów. Właściciele banków prywatnych stowarzyszonych w FED traktują konkurencję jak grzech i unikają jej konsekwentnie. Pogardzają ludźmi,  którzy konkurują, nazywając ich gojami, czyli bydłem. Konkurencja to hasło i wyzwanie do walki oraz geneza pojmowania idei  bogactwa jako idei pozytywnej. Smith ideę bogactwa traktuje jako pozytywną już w tytule swojego dzieła i nie przychodzi mu nawet do głowy, że może popełnia błąd. Skupia się natomiast nad tym, aby uzasadnić bezkonfliktowość dążenia do bogactwa. Jest to największe złudzenie, które udało  się  (bankierom i „ich” liberalnym ekonomistom) zaszczepić w świadomości ludzi. Dążenie do bogactwa jest, bowiem zawsze konfliktowe i zawsze rodzi antagonizm. Bezkonfliktowe może być tylko dążenie do zaspokojenia słusznych potrzeb wszystkich ludzi, czyli rozwój i korzyść powszechna, działanie dla dobra publicznego (pro publico bono), ogólny wzrost poziomu (jakości) życia oraz dążenie do społecznej harmonii. Z tego zdawał sobie dobrze sprawę nauczyciel Adama Smitha, ekonomista Josiah Tucker ( 1713 – 1799), ale Smith uległ  indoktrynacji  bankierów z Amsterdamu.

Idee Adama Smitha podsumował w błyskotliwy sposób John Maynard Keynes mówiąc: „Kapitalizm, to takie niezwykłe wierzenie, iż najgorsi mężczyźni, z najgorszych pobudek, w niewiadomy sposób będą pracować dla wspólnego dobra”.

Receptę na wszechwładny kapitalizm podał Stanisław Brzozowski: „Jeżeli człowiek ma być wolny, musi zawładnąć ekonomizmem, który dotychczas nim włada; inaczej wszelkie wyzwolenia powstaną w dziedzinie iluzji”.

Dzisiaj ekonomia nie musi być „ponurą nauką”, ani „ekonomią bezwzględną”. Aby przestała być taką trzeba ukazać oczywisty związek ekonomii z wartościami etycznymi i wypracować sposób ich realizacji w powiązaniu z racjonalną polityką monetarną. Chęć zysku za wszelką cenę i chciwość nie jest ani racjonalna, ani pozytywna, ani zgodna z prawem naturalnym zawartym w przyrodzie. William Petty (1623-1687) angielski ekonomista, który pracował jako nadzorca rządowy w służbie Olivera Cromwella, przy pomiarach majątków skonfiskowanych po wojnie w Irlandii, był prekursorem redukcjonizmu etycznego w ekonomii. W swojej późniejszej działalności naukowej pisał: ”Metoda jaką […] stosuję nie jest jeszcze często w użyciu. Zamiast używać tylko słów porównujących i opisujących oraz argumentów intelektualnych, wybieram kierunek (jako specjalista od arytmetyki politycznej czyniłem to od dawna) na wyrażanie się za pomocą liczb, wag i miar, korzystając tylko z argumentów rozumu lub rozważając tylko te przyczyny, które mają swe podstawy w przyrodzie.” Chciwość to jednak w istocie zachowanie irracjonalne, zakorzenione w lęku i poczuciu małej wartości, rekompensowanym chęcią posiadania bogactwa. Chciwość świadczy o słabości i duchowej niedojrzałości  człowieka. Wiele na ten temat napisał Freud.

Rzeczywista pozytywna ekonomia jest oparta na wartościach etycznych i dążeniu do ich realizacji. Jest obecna na świecie od czasu pierwszych kodeksów sumeryjskich i babilońskich. Jest obecna w pismach Platona i Arystotelesa, w Biblii i Koranie oraz w pismach wielu ekonomistów czasów nowożytnych i współczesnych. Naczelną zasadą etycznego podejścia do człowieka jest Nauka Jezusa z Nazaretu zawarta w Przykazaniu miłości: Nowe przykazanie wam daję, abyście się wzajemnie miłowali. Jak ja was umiłowałem, tak i wy miłujcie się wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że moimi uczniami jesteście, gdy miłość wzajemną ku sobie mieć będziecie. (Jan, 13,34-35). Takie są podstawy piękna duchowego oraz dobrej, właściwej i pięknej ekonomii, które trzeba uwypuklić i realizować w praktyce – jest to bowiem antidotum na kryzys finansowy, gospodarczy i cywilizacyjny – uwarunkowany osłabieniem świadomości wartości.

Likwidacja redukcjonizmu etycznego w ekonomii, skierowanie uwagi i oparcie się na duchowym pięknie człowieka oraz na jego przyrodzonej godności, to realizacja idei sprawiedliwości, dobroci oraz zasady miłosierdzia w polityce społecznej i finansowej. W dziedzinie monetaryzmu – oznacza to powrót do zasady emisji pełnowartościowych pieniędzy, w miejsce emitowania środków rozliczeniowych opartych na kreacji oprocentowanego długu.

Poziom emisji pełnowartościowego, sprawiedliwego pieniądza wynika z parytetu gospodarczego pieniądza – pojęcia wprowadzonego w latach 20. XX wieku przez polskiego ministra skarbu Jerzego Zdziechowskiego. Zdziechowski stosował pojęcie parytetu gospodaczego pieniądza do właściwego kształtowania kursu walutowego, ale dzisiaj – po demonetyzacji złota i uwolnieniu pieniądza od zależności kruszcowej – możemy pojęcie to rozszerzyć właśnie na zasady emisji pieniądza, które są związane z gospodarką realną. Jest to parytet dóbr konsumpcyjnych: (towarów i usług) produkowanych, świadczonych i obecnych na rynku. Parytet gospodarczy pieniądza i emisja pełnowartościowego pieniądza narodowego (monetyzacja wartości dodanej) są prawami naturalnymi i wynikają z pracy społeczeństwa, obejmują konieczność odtwarzania energii życiowej ludzi, zdobywania przez nich wykształcenia, pracy, a także urodzenia i opieki nad dziećmi: od chwili zaawansowanej ciąży do uzyskania samodzielności przez dziecko.

Godne warunki życia powinny być normą w obecnych czasach obfitości dóbr i użytecznych technologii. Realizacja tego jest możliwa. Wystarczy dopuścić i upowszechnić nowe technologie w trosce o człowieka i jego środowisko. (Nowe technologie są blokowane przez ludzi czerpiących zyski ze starych rozwiązań, które są nieskuteczne i niewydajne, które się moralnie zastarzały i które niszczą środowisko. Dbałość o środowisko uzasadnia i wymusza zmiany także w sposobie dystrybucji pracy i pieniądza, prowadzi do dzielenia się dobrami i pracą, do oddzielenia wynagrodzenia od czasu pracy, o czym niezwykle pięknie mówił Jezus z Nazaretu w Przypowieści o pracownikach winnicy (Mat. 20:1-16). Postawa ekologiczna skłania do porzucenia niepotrzebnej produkcji, która zaśmieca świat lub umysł człowieka. Lepiej jest obdarować ludzi dobrami (powszechny dochód minimalny) niż wypełniać świat bezsensową krzątaniną w celu uzyskania dochodu kosztem środowiska i jakości życia. Na takie rozwiązanie pozwala już dzisiejsza technologia, a w przyszłości taki postulat stanie się oczywisty i zostanie zrealizowany.

Duchowy i intelektualny postęp człowieka prowadzi do zmian w ekonomii i w zarządzaniu gospodarką. Umiejętne zarządzanie to sztuka, twórczość, zdolność wyszukiwania nowych, nigdy dotąd nie stosowanych rozwiązań, umiejętność (talent) podejmowania decyzji.  Sztuka zarządzania opiera się na wiedzy i wyczuciu, prowadzi do racjonalizmu i wypiera to, co nie jest racjonalne: chciwość, pychę, zawiść, lęk, przesąd, rasizm, pseudonaukowy darwinizm i fałszywe wyobrażenia o ludzkiej naturze. Obecnie świat, (czyli według starożytnych: wspólnota ludzka) uświadamia sobie coraz bardziej wyraźnie konieczność takiej przemiany. Piękno zbawi świat – napisał Fiodor Dostojewski i z pewnością twierdzenie to jest prawdziwe.

Jacek Andrzej Rossakiewicz                              Warszawa, 31.01.2013

Zródło: http://www.rzeczynowe.pl/ekonomia_i_sztuka_gospodarowania.html

 

Część polemiczna do debaty przeprowadzonej w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym, dnia  18 lutego 2016.

 

ekonomia jest pieknaKsięga Ekonomia jest piękna? dedykowana Profesorowi Jerzemu Wilkinowi oraz debata nad opisanymi w niej ideami obfituje w cenne treści. Nie sposób w artykule internetowym odnieść się do całości zawartej tam tematyki. Dlatego skupię się nad tym, co uważam za najważniejsze oraz nad tym, co nie zostało uwzględnione w treści debaty.

Pierwszym najważniejszym tematem jest pytanie „Co zrobić, aby ekonomia była piękna?” postawione w trakcie debaty przez Jana Woronieckiego.

Wiele na ten temat zostało już napisane powyżej Podstawą metodologiczną jest powrót do idei filozoficznych, etycznych i estetycznych ekonomii. Historia myśli ukazuje wspólne korzenie wszystkich czterech dyscyplin, co było wielokrotnie podkreślane w debacie szczególnie poprzez odwoływanie się do starożytnej tradycji Greków. Zabrakło natomiast w debacie refleksji nad wydarzeniem centralnym, jakim było (i jest nadal) oryginalne, zapisane w Ewangeliach, nauczanie Jezusa z Nazaretu. To w jego nauce zawarte jest przejście od idei piękna sprawiedliwości, mądrości i prawa – do idei piękna miłości wzajemnej, zakorzenionej w miłości do Boga Stwórcy. Wraz z nowym Przykazaniem miłości duchowość oparta na prawie (duchowość jurydyczna), traci swój blask jak światło świecy wyniesionej z ciemnego pokoju na światło słoneczne. Przykazanie miłości staje się nowym źródłem duchowości, źródłem światła dla człowieka i motywacją, która powinna być realizowana w każdej dziedzinie ludzkiej aktywności. Człowiek, który wierzy i realizuje to przykazanie staje się nową istotą, człowiekiem narodzonym z ducha: który nie tylko myśli (homo sapiens sapiens), ale także odczuwa duchowe piękno (homo sapiens spiritualis).

Świadomość tej przemiany jest warunkiem znaczenia i doniosłości wszystkich reformatorskich działań. Norwid w Promethidionie precyzyjnie zdefiniował pojęcie piękna i opisał prawa rządzące duchowością właściwą. Zaniedbania w tej dziedzinie prowadzą do zamieszania, kryzysów i społecznej destrukcji, a przykładów zaniedbań oraz celowego porzucania Przykazania miłości jest bardzo wiele i nie ma tu miejsca na ich wyszczególnienie.

Warto jednak podkreślić zasadność i powagę zarzutu zawartego przez Thomasa Carlyle w określeniu ekonomii jako „nauki ponurej” („posępnej”). Taka opinia jest uzasadniona od czasu wprowadzenia redukcjonizmu etycznego do ekonomii przez Williama Petty w jego „arytmetyce politycznej” oraz wyeliminowaniem pracownika z udziału w zysku. Wartość pracy najemnej Petty ustalał  na poziomie minimum kosztów utrzymania (dniówka robocza), co wskazuje na całkowicie instrumentalny stosunek do pracującego człowieka. Potwierdzeniem takiego trendu w ekonomii była także działalność Charlesa Davenant’a (1656-1714), który napisał książkę O sposobach i środkach zaopatrzenia wojny (1695) — pierwsze dzieło ekonomiczne całkowicie poświęcone zasadom finansowania przyszłej (planowanej) wojny w dużej skali  – oraz teoria ludnościowa Thomasa Mathusa (1766-1834), zwana maltuzjanizmem, która stała się podwaliną depopulacji narodów, prowadzonej także obecnie [link:]
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/05/utylitaryzm-i-maltuzjanizm-czyli-wstep-do-obecnej-depopulacji-narodow/

Przejście w ekonomii od egoizmu i chciwości do troski o ludzi i świat – nasz wspólny dom – najlepiej rozpocząć od porzucenia lichwy. Teoretykom liberalizmu  (tzw. „ekonomii klasycznej”) udało się przede wszystkim zmienić tradycyjne, negatywne wyobrażenie o lichwie w ekonomii. Lichwa – już jako stopa procentowa – zaczęła być traktowana z szacunkiem jako „cena pieniądza” i „skuteczny sposób walki z inflacją”. Można tym przypadku zastosować słowa J. M. Keynes’a: „Mimo woli przychodzi tu na myśl analogia między wpływem szkoły klasycznej w teorii ekonomii a wpływem niektórych religii. O wiele dobitniejszym sprawdzianem potęgi jakiejś idei jest bowiem wykorzenienie przez nią wiary w to, co oczywiste, niż wprowadzenie do powszechnie uznawanych pojęć czegoś tajemniczego i dalekiego” . Teoretykom liberalizmu udało się wykorzenić przeświadczenie o patologii lichwy. [link:] Jacek Andrzej Rossakiewicz, Ku Rzetelnej Ekonomii,
http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/Keynes.html

Szczególnie pomocne w rezygnacji ze stóp procentowych – które wraz z kreacją bankowego substytutu pieniądza (rzekomy dług powstający w efekcie stosowania bankowej rezerwy cząstkowej) są podstawą obecnej maksymalizacji nierówności majątkowych – mogą być idee  bankowości bezodsetkowej, realizowanej w krajach islamskich od 1975 roku do czasu obecnej destrukcji ich suwerennych rządów. [link:] Jacek Andrzej Rossakiewicz, Gospodarka i bankowość bezodsetkowa http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df06.html oraz Shaikh Mahmud Ahmed, Semantyka teorii oprocentowania http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df13.html. Stosunki finansowe państwa i obywateli jakie wówczas mogą powstać najlepiej ukazuje opinia ambasadora Rosji w Libii za czasów Muammara al Kaddafiego: (opis zawarty w 16 punktach na końcu artykułu pod linkiem)
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2014/06/ekonomia-pozytywna-ii-obraz-ekonomii-wedlug-muammara-al-kaddafiego/

Ekonomia, jeżeli ma być piękna, nie może abstrahować od swojego obowiązku świadczenia prawdy i ukazywania rzeczywistych zależności panujących w świecie. Nie może stosować się do zasad przestrzegania monetarno-emisyjnego tabu w kwestii pieniądza oraz wskazań poprawności politycznej, które naruszają zasadę wzajemnej miłości braterskiej pomiędzy ludźmi i sprawiedliwości społecznej pojmowanej w tym duchu. Bardzo aktualnym przykładem pięknej ekonomii jest książka Francuza, Thomasa Piketty, Kapitał w XXI wieku. (Harvard University Press, 2014), zaś wstępem do takiej ekonomii jest książka autora, Demokracja Finansowa (Media Via, 2003, drugie wydanie w przygotowaniu)

Powrót do ekonomii, która zasługuje na miano pięknej uwarunkowany jest weryfikacją idei typowych dla badanej ekonomii a także terminologii w niej obecnej, gdyż wiele pojęć ekonomicznych zostało wykreowanych w celu dezinformacji i ukrycia rzeczywistych celów np. termin ekonomia pozytywna,
http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/ekonomia_pozytywna.html
, termin: nadprodukcja stosowany zamiast precyzyjnej nazwy deflacja, która powstaje z chwilą ściągania wykreowanych przez prywatne banki rzekomych długów kredytowych. Trzeba też pamiętać, iż stopa procentowa stosowana w przypadku kreacji pieniądza to przede wszystkim miara wyzysku a nie użyteczny mechanizm regulacyjny. Warto wiedzieć, że w cywilizacji i bankowości islamskiej lichwa (riba) jest grzechem gorszym niż kazirodztwo, gdyż stosowanie jej niszczy nie tylko jedną rodzinę, ale dokonuje destrukcji całej wspólnoty. Wspomniany powyżej Shaikh Mahmud Ahmed napisał – cytat:

Jedną z większych przeszkód jest dziś brak jasnego rozgraniczenia między pojęciem zysku i oprocentowania. Mieliśmy do czynienia z ciągłym zamazywaniem celów społeczno-gospodarczych, jakie starano się osiągnąć poprzez usilne utożsamianie zysku z oprocentowaniem, co wyraża się jedynie częściowo w częstym nadużywaniu słowa  „zysk tam gdzie chodzi o odsetki. To zmniejsza naszą zdolność postrzegania spraw ważnych z punktu widzenia sprawiedliwej dystrybucji i pozbawia nas możliwości identyfikacji czy analizy, a tym bardziej przezwyciężenia, przejawów wyzysku, które już na pierwszy rzut oka, wyraża jedno z tych pojęć. Mylenie oprocentowania z zyskiem, jak i zwekslowania polityki państwowej, jakie taka pomyłka z sobą niesie, to podstawa, na której opierają się uzasadnienia wielu rodzajów ekonomicznej nierównowagi. W każdym ustroju, w którym nektar i trucizna są równie dostępne i tak samo cenione, do tego stopnia, że słowo „nektar obok swego właściwego znaczenia znaczy również coś przeciwnego, prawdopodobieństwo, że społeczność przeżyje w zdrowiu nie może przekraczać 50 procent.

W takiej sytuacji, trudno się dziwić, że wydaje się miliardy dolarów na ograniczenie produkcji rolnej, podczas gdy każdego roku miliony ludzi umierają z głodu lub niedożywienia, ani, że bezrobocie jest tak powszechne mimo nie kończącej się listy niezaspokojonych ludzkich potrzeb, jak też, że wszystkie nasze wysiłki, aby tę sytuację zmienić prowadzą tylko do wzrostu inflacji, a nie zmniejszenia bezrobocia.

Tak długo, jak długo nie uświadomimy sobie różnicy między zyskiem i oprocentowaniem; dopóki nie zdołamy odpowiednio naświetlić ich wzajemnie sprzecznego charakteru, tak długo nie znajdziemy wyjaśnienia, dlaczego wzrost i stabilizacja nie idą w parze. (koniec cytatu)

Kreacja pięknej ekonomii wymaga zaangażowania, uczciwości, odwagi i talentu. Są to typowe cechy twórców, którzy dla idei gotowi są na wszelkie poświęcenia. Autentyczni artyści i wybitni naukowcy podejmujący się tych zadań wiedzą o tym najlepiej. Vincent Van Gogh napisał: „nie ma nic prawdziwiej artystycznego jak kochać ludzi” a Joseph Beuys  (1921-1986)  niemiecki artysta i twórca (wraz z Heinrichem Böll’em) Free International University wystąpił w 1978 roku z Apelem o alternatywę (w Polsce został on opublikowany 10.12.1981).
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2012/12/demokracja-bezposrednia-a-stan-wojenny/.
fragment:

Apel ten jest skierowany do wszystkich ludzi europejskiego kręgu kultury i cywilizacji. Przełom ku nowej przyszłości dokona się wówczas, gdy w obszarze Europy pojawi się ruch, który poprzez swoją siłę odnowy zniesie bariery pomiędzy Wschodem i Zachodem i zasypie przepaści pomiędzy Północą i Połud­niem. Zaczątkiem jego mogłoby być – powiedzmy – postanowienie mieszkańców Europy Środkowej, by działać w kierunku wyznaczonym niniejszym Apelem. Gdybyśmy my, obecnie w Europie Środkowej w ra­mach naszych państw i społeczeństw zaczęli kroczyć drogą odpowiadającą wymogom czasu, drogą współ­życia i współdziałania – fakt ten musiałby promieniować wyraziście na każde miejsce w świecie.

Apel o alternatywę (pełny tekst PL) zamieszczony jest tutaj:  http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df19_Joseph_Beuys_apel.html

Piękno w ekonomii i sztuce to realizacja powszechnego dobra, która prowadzi do uzdrowienia człowieka. Opisał to na swoim przykładzie Paul Gauguin, który wyjechał z Europy odrzucając „świat złota” i konkurencji. Na Tahiti odnalazł naturalny świat ludzkiego piękna. W swoim albumie Noa Noa napisał: Zaczynam się powoli wyzbywać cywilizacji. Zaczynam myśleć poprostu i żywić jeno trochę nienawiści do bliźniego; więcej nawet: zaczynam go kochać.

     O ile więcej dobrego są w stanie uczynić dla ludzkości uczciwi ekonomiści, szczerze zaangażowani w realizację piękna na świecie.

Jacek Andrzej Rossakiewicz                              Warszawa, 21.02.2016

Comments

  1. nanna says:

    nana: Udało mi się zalogować przez Chrom jako nanna. Ale co ja chciałam napisać? otóż, o tym właśnie, co powyżej, to ja myślałam właśnie dziś. Nie takimi pięknymi i naukowymi słowami, ale jednak. Ten tekst przemawia do człowieka i zostaje w pamięci. Bo wszystko pasuje. Nic nie jest na siłę sztuczne, nic wydumane. Super! Skopiuję i wkleję u Pana Jeznacha na neon24.

Wypowiedz się