„Starsi – niedorobieni…”

Tekst jest refleksją na temat reportażu z niedawnej wizyty Papieża w Izraelu.

Otóż z pewnym zaskoczeniem przyjąłem podaną przez lektora informację o tym, że Żydzi są naszymi „starszymi braćmi”.

Jeśli sięgnąć początków, przynajmniej tych medialnych, dających podstawę stwierdzeniu, to na pewno odnosić się to może do wizyty JPII w rzymskiej synagodze, gdzie Papież użył właśnie tych słów.
Tyle, że tam istniało pewne „ale”, gdyż, a opieram się na tekście ks. prof. Chrostowskiego, JPII poprzedził wspomniane określenie innym : „można powiedzieć”.
To wiele zmienia i daje zupełnie odrębną perspektywę patrzenia na poruszony problem.
Przede wszystkim – określenie „starsi bracia”, bez żadnych dodatkowych uzupełnień, sugeruje sukcesywność form powstawania życia z zależnościami z tego wynikającymi. Takie ujęcie pozwala traktować byty „późniejsze” nie jako „bliźnich”, a jako materiał służący do wzrostu tych „starszych”.
To z kolei jest odpowiednie dla myśli hinduistycznej, a na pewno sprzeczne z chrześcijańskim personalizmem.
Myśl zawarta w takim przekazie stanowi o odrębności chrześcijaństwa od judaizmu w tym sensie, że uznanie określenia „starsi bracia” automatycznie czyni z chrześcijaństwa sektę judaistyczną.
Być może medialnym decydentom o to właśnie chodzi – aby takie przekonanie zaszczepić wśród polskiego społeczeństwa. Polecam to samodzielnym przemyśleniom.
Ze swej strony chcę zwrócić uwagę na humorystyczny element tej kwestii.
Otóż, także w Biblii, mamy fragment mówiący, że przed ludźmi stworzone zostały „chóry anielskie”, a bunt aniołów z Lucyferem na czele nastąpił po nakazie służenia ludziom, gdy wszak aniołowie, jako starsi, uważali się za doskonalszych.
Tymczasem Stwórca uznał, że to z ludźmi związana jest przyszłość świata jako bardziej perspektywicznego elementu rozwojowego i dlatego ze strony „starszych braci” ludzie mają oczekiwać pomocy i służby na swą rzecz. Czyli aniołowie to taki niedorobiony, nie do końca udany „produkt” Stwórcy noszący na sobie brzemię błędu procesu uczenia się.
Przenosząc to na relacje międzyludzkie i tytułowych „starszych braci” mamy ten sam problem – starsi bracia, jeśli uznać wspomniane założenia, to taki niedorobiony produkt, który może się nawet i buntować, ale jego obowiązkiem jest służyć późniejszym, bardziej perspektywicznym, wersjom.
Czy takie ujęcie jest zasadne? „Cuś” chyba w tym jest. Jednym bowiem z przejawów wyższego stadium rozwojowego jest poczucie humoru. A w tym wypadku zauważalne jest, także na portalach, że „starsi bracia” raczej humorem nie grzeszą. Moim zdaniem, a wiele porównań jednoznacznie na to wskazuje, poczucie humoru jest przejawem wysokiej inteligencji. Zazwyczaj jedno z drugim jest blisko powiązane.Jako potwierdzenie -mogą być stosowne porównania blogerskich notek i komentarzy dokonanych pod tym kątem.
Wnioski są zadziwiająco zgodne.
A zatem, czy przynależność do „starszych – niedorobionych” to zaszczyt, czy raczej powód do wstydu?
Można mieć przekonanie, że raczej to drugie. Mało – że jest tego świadomość także wśród „starszych braci”, gdyż bardzo rzadko zdarza się publiczne przyznanie do przynależności.
Z kolei – czy ci, którzy wstydzą się swych cech, mogą być dobrymi przywódcami?

PS. No i się porobiło; a miała być krótka, żartobliwa notka.

Wypowiedz się