W Monachium śmiech na sali

Zofia Bąbczyńska-Jelonek

Kilka dni temu zakończyła się 51. Konferencja Bezpieczeństwa. Głębokim cieniem położyła się nad Monachium Ukraina. Inne, kluczowe kwestie w systemie globalnego bezpieczeństwa, jak wydarzenia na Bliskim Wschodzie, kryzysowa sytuacja z uchodźcami i walka z terroryzmem – zeszły na dalszy plan. Konferencja odbywa się w ekstremalnych warunkach politycznych, towarzyszyło jej przyznanie się USA do udziału w obalaniu rządu i prezydenta na Ukrainie, eskalacja wojny domowej w tym kraju oraz działania przywódców Niemiec i Francji zmierzające do jej przerwania.

Zainteresowane konferencją w Monachium polskich polityków i mediów było mizerne. Uwagę skierowali na niespodziankę kanclerz Merkel i prezydenta Hollande, którzy nagle, tuż przed konferencją mocno uaktywnili zabiegi o pokój na Ukrainie. Niemniej jednak pewne wieści do opinii publicznej w Polsce z Niemiec docierały.

Media donosiły, że Anne Applebaum, publicystka „The Washington Post”, nb. małżonka marszałka Sejmu RP – Radosława Sikorskiego, napisała na Twitterze:

  • Czymś niezwykłym jest widok tłumu w Monachium wyśmiewającego na głos rosyjskiego ministra spraw zagranicznych„, bowiem, zdaniem polskich mediów,
  •  „podczas swojego wystąpienia Siergiej Ławrow zadeklarował, że jego kraj będzie nadal dążyć do ustanowienia pokoju na Ukrainie”.

Ale ani red. Anne Applebaum, ani jej koledzy: Edward Lucas, publicysta „The Economist”, Shaun Walker, korespondent „The Guardian”, i inni, którzy komentowali wystąpienie szefa rosyjskiej dyplomacji w podobny sposób,

nie zanosili się śmiechem na słowa prezydenta Poroszenki, który zapewniał w Monachium, że jest „prezydentem pokoju, a nie wojny”, dla którego „ważne jest życie każdego ukraińskiego obywatela” w momencie, gdy armia Ukrainy i Gwardia Narodowa niosły śmierć ludności cywilnej, atakując miasta i wsie Donbasu.

Nie płakali ze śmiechu na widok prezydenta Ukrainy, który trzymając w ręku kilka rosyjskich paszportów i dowodów tożsamości usiłował w Monachium przekonywać, że to są niezbite dowody na obecność armii rosyjskiej na Ukrainie.

Nie tarzali się ze śmiechu, gdy okazało się, iż tych dokumentów Poroszenko z bliska nikomu nie pokaże.

Nie śmieli się, gdy prezydent Ukrainy, zapewniał, że ….”odzyskiwanie rozejmu jest naszym głównym celem”, że „nigdy nie naruszaliśmy i nie naruszamy memorandum z Mińska i nie robimy żadnych kroków, które mogłyby go złamać”, bo zapomnieli, iż ten rozejm prezydent Poroszenko sam publicznie zerwał, dają rozkaz wznowienia „akcji antyterrorystycznych” w Donbasie.

Bo wygodnie im nie pamiętać, iż w tej akcji używana jest przez Kijów zakazana na świecie broń kasetowa i fosforowa, o czym donoszą obserwatorzy OBWE i inne organizacje międzynarodowe.

Nie było żadnego śmiechu w Monachium, gdy prezydent Poroszenko mówił, mając na myśli Rosję: „Chciałbym również zwrócić uwagę na brak odpowiedzialności prawnej na podstawie prawa międzynarodowego za cyniczną i agresywną propagandę, mającą na celu zachęcanie i podżeganie do nienawiści etnicznej, rasowej lub religijnej”. Tak jakby wszyscy dostali amnezji i zapomnieli, iż u podłoża dramatycznej wojny domowej na Ukrainie jest naruszanie przez Kijów prawa do tożsamości kulturowej o wielowiekowej tradycji – kilkumilionowej rzeczy etnicznych Rosjan zamieszkujących tereny obecnej Ukrainy, największej mniejszości etnicznej tego kraju.

Nie było też żadnych chichotów i uśmieszków u zebranych na konferencji w Monachium, gdy wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joseph (Joe) Biden, w iście amerykańskim stylu perorował o korupcji na Ukrainie:

Korupcja to rak. Ci z was, którzy oglądają filmy o Superman i komiksy wiedzą – to jest jak ukryty zabójca dla funkcjonowania demokracji (…) niszczy zaufanie do rządu. Drąży gotowość militarną. I znieważa godność własnego społeczeństwa”.

Dodał też, że

 „prezydent Putin i inni są zaangażowani w wykorzystaniu korupcji, jako narzędzia zagranicznego przymusu, zatem walka z korupcją jest nie tylko potrzebna w dobrym zarządzaniu, to także samoobrona”.

Tak się składa, że młodszy syn wiceprezydenta USA – Hunter, został mianowany w połowie maja ub. roku szefem działu prawnego największego prywatnego producenta gazu na Ukrainie – Burisma Holdings, jest także w składzie zarządu tej spółki.

  • Jako nowy członek zarządu wierzę, że będę w stanie doradzić spółce w kwestii transparentności, zarządzania, odpowiedzialności, rozwoju zagranicznego. Mam nadzieję, że spółka będzie przynosiła zyski dla gospodarki i da jakieś korzyści mieszkańcom Ukrainy – oświadczył po nominacji wiceprezydencki syn.

Warto przypomnieć, że tego typu nepotyzm, jest jedną z cech politycznej korupcji. I tej politycznej korupcji dopuszcza się wiceprezydent USA.

Zwłaszcza, że nie ukrywa, iż ma olbrzymi wpływ na prezydenta Ukrainy. Jawnie w Monachium przyznał:

  • Nie wiem, ile godzin, dziesiątki godzin spędziłem na rozmowach z prezydentem Poroszenko w Kijowie lub przez telefon”.

I kto tu używa korupcji, jako „zagranicznego narzędzia przymusu” – Putin czy Biden na spółkę z Poroszenko?

Być może takie demoralizujące standardy, obowiązują obecnie w zachodnich demokracjach, być może to jakaś nowa „wartość” świata Zachodu i nie wzbudza już u nikogo uśmieszku politowania…

Wracając do red. Anne Applebaum i konferencji monachijskiej, to trzeba zapytać jej, czy ów gromki śmiech na sali nie był z powodu przywołania publicznie przez ministra Ławrowa – jej męża, Radosława Sikorskiego, obecnego w Monachium, by opowiedział własną historię zerwania w Kijowie po 24 godzinach umowy z prezydentem Janukowyczem.

 A może śmiech dotyczył innego stwierdzenia ministra Ławrowa:

  • Widzę tu Aleksandra Wierszbowa, który w niedawnym wywiadzie nazywa NATO – blokiem najbardziej miłujący pokój w świecie, nadzieją dla europejskiej stabilności i bezpieczeństwa.
    • Ale, kto zbombardował Jugosławię i Libię z naruszeniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ?”

Nie było śmiechu na sali? A to dziwne….

Przeglądając komentarze i analizy zachodnich mediów oceniających konferencję w Monachium, trudno nie uśmiechnąć się półgębkiem, z dozą pewnego zażenowania.

Serge Schmemann (International New York Times) pisze, że Władimir Putin po raz pierwszy w 2007 r. na konferencji monachijskiej zwrócił uwagę na zimną wojnę, którą obecnie definiuje w swojej polityce zagranicznej, „gorzko oskarżając USA” o narzucenie monopolu globalnego przywództwa.

Kolejne konferencje monachijskie, zdaniem Schmemanna, to chaotyczne próby resetu relacji między Rosją a Zachodem, lub przynajmniej ich kolegialności.

  • To wszystko było przed wydarzeniami na Ukrainie. Tym razem w Bawarii, w gronie pełnym generałów, ministrów obrony, przywódców i wysokich rangą polityków – zabrakło miejsca dla Rosji w systemie bezpieczeństwa Europy” – konkluduje Schmemann.

Roger Cohen (New York Times) natomiast pisząc o zachodnich iluzjach wobec Ukrainy stwierdza, że „

wystąpienie Ławrowa odzwierciedlają alternatywny wszechświat, w którym rosyjski statek kosmiczny jest zadokowany prawie ćwierć wieku po upadku Związku Radzieckiego” przyrównując jego wypowiedź do „dwój myślenia” George’a Orwella.

Dla koleżanki po piórze Roger Cohen – Alison Smale,

 „zimna wojna to historia, ale jej duch wkradł się na Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa”.

W kolejnym artykule Alison Smale, razem z Michaelem R. Gordonem i Stevenem Erlangerem zwraca uwagę, że różnice zdań na monachijskiej konferencji dot. wysyłanie broni na Ukrainę.

Przypominając przy tym, że kanclerz Merkel jest przeciwna wysyłania śmiercionośnej broni do Kijowa.

Chińscy publicyści: Tang Zhiqiang i He Mengshu (Xinhua) dostrzegli wprawdzie, że konferencja podkreśliła wprawdzie znaczenie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego, ale nadal istnieją rozbieżności w ocenie kryzysu na Ukrainie – nie tylko między Zachodem a Rosją, ale również wewnątrz obozu zachodniego. Piszą;

na zamkniętym spotkaniu niedzielnym (8 lutego), widzieliśmy Europę i Stany Zjednoczone na kursie zmierzającym do oferowania broni ukraińskiemu rząd w celu wspierania jego walki z powstańcami, poszukującym niezależności we wschodniej części kraju.”

Dla Antona Troianovski’ego, Laurence’a Normana i Juliana Barnesa, (The Wall Street Journal) konferencja w Monachium, to:

Monachium – dyplomatyczne scramble, aby uspokoić odradzający kryzys na Ukrainie”.

Spora dawkę śmiechu może wywołać „problemem”, jaki przewijał się przez medialne kuluary konferencji, czyli tzw. wojna hybrydowa, pod którą kryje się niemoc wobec alternatywnych, nie zachodnich źródeł informacji o wydarzeniach na Ukrainie.

I wszystko to, co nie zgadza się z zachodnim punktem widzenia, burzy wypracowaną kreację ukraińskich wydarzeń – jest propagandą i to nachalną Moskwy.

Judy Dempsey (Carnegie Europe) stwierdza, że media nie dają rady wojnie hybrydowej. Przywołuje na pomoc wystąpienie na konferencji ekonomisty i dziennikarza Edwarda Lucasa, który

  • sprecyzował rolę Rosji, jako potężnej maszyny propagandy, twierdząc, że ma ona wolna rękę w działaniu, głównie, dlatego, że Europejczycy zbyt wolno na to reagują.”

* * * * * * *

Mimo wielu zaklęć i stwierdzeń, że Rosja jest poza europejskim systemem bezpieczeństwa, jakie padły w Monachium, mimo śmiechu wobec wypowiedzi ministra Ławrowa,

  • to o pokoju i bezpieczeństwie w Europie decyduje właśnie Rosja. Rosja prezydenta Putina i ministra Ławrowa.
  • Dowodem tego jest szczyt Rosja –Niemcy/Francja – Ukraina w Mińsku.

I nie sądzę, by komukolwiek na tym spotkaniu było do śmiechu.

Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

Wybrane Komentarze

# Janusz Byznesu 12 lutego 2015, 16:53

Ale się Towarzyszko rozpisaliście. Gdzie się jeszcze takie betonowe łby chowają, żeby reprezentować punkt widzenia państwa które napadło nas do spółki z Hitlerem, a później zatrzymało nas w rozwoju na 45 lat komuną. Kiedy zachód przeżywał w latach 60 -90tych najwspanialsze chwile swojego prosperity, myśmy dusili się w aromacie walonek CCCP. Jakim ciężkim idiotą trzeba być żeby tego nie widzieć? Zamordowali mnóstwo ludzi, wprowadzili terror. Nie wspomnę że to ZSRR wymusił jak najgorsze warunki dla Polski po kapitulacji Niemiec. Walczyli w Jałcie do upadłego żeby zabrać nam jak najwięcej terytorium i nie pozwolić na odbudowanie kraju. Tyle im zawdzięczasz stara czerwona torbo. Syndrom sztokholmski?

# 1705 12 lutego 2015, 18:07

Do tych co się śmiali odnosi się cytat z Gogola: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!”

# Bobr 12 lutego 2015, 23:50

Ten śmiech grupki osób można zobaczyć na YouTube. Dotyczył wypowiedzi Ławrowa na temat Krymu. W oczach Anne Zielone jabłuszko grupka urosła do całej rozmiarów całej sali. To pikuś w porównaniu do śmiechu Polaków z wyłudzonych z kasy sejmu kilometrówek  męża pani Anne. Ze jego sprawozdania wynikało z jeździł przez cały miesiąc 24 godziny bez przerwy na spotkania z wyborcami. Narobił kilometrów ze mógłby objechać kule ziemską. Na dodatek żaden wyborca go nie widział na oczy. To jest dopiero powód do śmiechu .

# Emil Zin 13 lutego 2015, 00:00

Znakomita analiza, pięknie napisana!

# Tomek 13 lutego 2015, 14:50

Sterowane śmiechy. Sami robią wszystko żeby pokoju nie było, a chcą przerzucić winę na Rosję.

# wojtek 13 lutego 2015, 23:17

Moskiewska firma turystyczna organizuje wycieczki do Donbasu, obejmujące wizyty m.in. w Doniecku i Ługańsku.

Według dziennika „Izwiestia”, kilkudniowy pobyt w strefie objętej konfliktem zbrojnym kosztuje od 2 do 3 tysięcy dolarów. Biuro „Megapolis kurort” przygotowało specjalny, kuloodporny autokar, którym może podróżować kilkuosobowa grupa.

Jak pisze „The Moscow Times”, pojazd jest w stanie zapewnić „komfortową” podróż 5-7 turystom wraz z uzbrojonymi po zęby ochroniarzami i lokalnym kierowcą oraz przewodnikiem. Przed wyjazdem, każdy chętny będzie musiał podpisać oświadczenie, zdejmujące z organizatora wycieczki odpowiedzialność za życie uczestników.

Na razie zgłosiło się 10 chętnych na taką ekstremalną wycieczkę. Jak mówi jeden ze współwłaścicieli biura podróży, Anatolij Aronow, wiele osób jest teraz zainteresowanych tym, co dzieje się w Donbasie i chcą to zobaczyć na własne oczy. Właściciele firmy utrzymują też, że przy okazji podróży z turystami, chcą dostarczać pomoc humanitarną cywilom w Donbasie.

„The Moscow Times” przytacza także słowa przywódcy separatystów z Doniecka, Andreja Purgina, który powiedział, że jego ludzie nie będą „przeszkadzać” w wycieczkach, ale też „nie mają czasu, aby pomóc”. Mamy tu wojnę – powiedział Purgin. Co ciekawe, pomysł wywołał jednak oburzenie jednego z ministrów samozwańczej tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej. – Tutaj jest śmierć, łzy i smutek. Nie spodziewałem się, że ktoś wpadnie na taki pomysł, szczególnie nasi koledzy z Moskwy – powiedział Stanisław Winokurow, samozwańczy minister sportu i turystyki Ługańska. Wymagania – własny czołg, kałach i ze 2 granaty! Gdyby istniały niemieckie obozy zagłady pewnie też chętnie by je odwiedzali. Chorzy ludzie. Człowiek potrafi być straszny! Tam ludzie cierpią z powodu śmierci bliskich osób głodu itp. Rosjanie mają zryte berety.

# wojtek 13 lutego 2015, 23:30

„Zmiana” – tak nazywa się ugrupowanie tworzone w Polsce przez byłego polityka partii „Samoobrona” Mateusza Piskorskiego. Założycielski zjazd ma się odbyć 21 lutego. „Zmiana” chce namówić Polaków, aby opowiedzieli się za wyjściem Polski z NATO i wspólnie z Rosją oraz kremlowską „międzynarodówką” europejską zbudowali rosyjską Eurazję. Chce też uwolnić Polskę od „wysługiwania się Stanom Zjednoczonym”.

# Frederick 14 lutego 2015, 20:50

Brawo Pani Zofio! Jak zwykle świetny artykuł. Proszę się nie przejmować ukropskimi trollami i polskimi lachociągami, którym nic innego nie pozostało jak bezsensowne ujadanie. PS. Przepraszam za wulgaryzm, ale trzeba rzeczy nazywać po imieniu.

# Piotr 15 lutego 2015, 01:05

Wnikliwa i trafna analiza dokonana świetną polszczyzną. Niepodległość Noworosji jest nieunikniona, to tylko kwestia czasu. Niestety w tym czasie będą ginąć ludzie. Kijowska junta zrobi wszystko aby przedłużyć swoje istnienie.

# Tomek 15 lutego 2015, 02:05

Noworosję terroryzuje Kijów

# Zofia 17 lutego 2015, 12:19

Janusz Byznes – jak się nie ma argumentów w dyskusji na określony temat to sięga się po obelgi i wyzwiska. Typowe dla pieniaczy. Jak widać o Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa – nic nie wiesz. O toczonych tam dyskusjach – także masz zielone pojęcie. Rosji współczesnej – nie znasz i zapewne w niej nie byłeś. I mimo to – zabierasz głos na temat, o którym masz raczej mgliste pojęcie.

45 lat „komuny” dało mi doskonałe wykształcenie, o którym dzisiejsza młodzież i studenci mogą tylko pomarzyć, wraz z rodzicami szkoła i uczelnia nauczyły mnie myśleć, posługiwać się językami obcymi korzystać z wiedzy, wreszcie dały mi wolność osobistą. A tym samym prawo do własnego zdania, własnej przemyślanej opinii. To cenny dar, którego nikt i nic, za żadne pieniądze mi nie odbierze. Ty tego Panie Januszu – nie rozumiesz, bo nie nauczono Ciebie myśleć. Powtarzasz jak papuga slogany i propagandowe hasełka medialne, których nawet nie rozumiesz do końca.

Nie odróżniasz czasu minionego od teraźniejszości, tkwisz mentalnie w przeszłości sprzed kilka dziesiątków lat. To przywilej ludzi w bardzo starczym wieku…

Mnie interesuje natomiast świat współczesny i przyszłość. I taki świat komentuję. Przeszłość oddaję we władanie historykom, co nie oznacza, że historii własnego kraju, Rosji czy Europy – nie znam. I na pewno mogę o tej przeszłości powiedzieć więcej niż Pan, panie Januszu. Mnie Pana obelgi i wyzwiska mało obchodzą, tylko tyle, że wiem po nich z jakim człowiekiem mam do czynienia, jaki ma stopień wiedzy i jakie werbalizuje emocje. Nie jest to pozytywny obraz, ale to już nie moja sprawa. Proponuje spoglądać od czasu do czasu do lustra.

# Eurosceptyk 17 lutego 2015, 22:42

(do J. Byznesu) Nigdy nie byłem funkcjonariuszem PRL-owskiego systemu. Nie da się jednak ukryć faktu, że to w czasie tak wyszydzanej przez ciebie „komuny” Polska pierwszy raz w swojej historii stała się państwem przemysłowo-rolniczym, bo do tamtej pory dominowało na naszych terenach głównie rolnictwo i to w najbardziej karykaturalnej postaci.

Po 1989 jednak wyprzedano cały polski przemysł za czapkę gruszek. Nieprawda, że on był nic nie wart. Wyceny przedsiębiorstwa nie dokonuje się na podstawie zużytego parku maszyn, odrapanych budynków itp. bzdetów. Wiedzieli wtedy o tym nawet uczniowie szkół średnich na Zachodzie, a nie wiedzieli polscy „geniusze ekonomii”.

# Zofia 18 lutego 2015, 19:14

Panie Patryku – ja WYŁĄCZNIE operuje faktami. Mój komentarz jest po gwiazdkach. reszta to fakty. A ja z faktami nie polemizuję. W moim wyżej prezentowanym artykule są wypowiedzi polityków, ekspertów, dziennikarzy. To są fakty. Do każdego z nich jestem w stanie podać wiarygodne źródło. Jestem czlowiekiem… Zachodu. Tam się urodziłam, spędziłam sporo lat swego życia, mieszkam na jego pograniczu, do Berlina mam niewiele ponad 100 km. Co roku bywam kilkanaście razy w Niemczech, kilka razy w Skandynawii. Nie wszystko na Zachodzie jest godne potępienia, znam wiele rzeczy, które z wielką radością przeflancowała bym do Polski. Ale jest bardzo wiele spraw i wydarzeń na Zachodzie, które niosą nie tylko Zachodowi, ale całemu światu – wiele zagrożeń. I o nich pisze. *** Zechce pan zauważyć, że moje artykuły dotyczą określonego i dosyć wąskiego zagadnienia – polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, oraz polityki gospodarczej (energetycznej, transportu oraz gospodarki morskiej) – ze szczególnym uwzględnieniem relacji polsko-rosyjskich i polsko-niemieckich w kontekście polityk UE, USA i NATO. *** Nie mam nic przeciwko krytyce, ale, opartej na konkretnych rzeczowych argumentach, podlegających realnej weryfikacji. Jak do tej pory w krytycznych ocenach artykułu – takich argumentów brak. Są wulgaryzmy, wyzwiska i negatywne emocje. Pan też mi zarzuca rzecz enigmatyczna – że obraz Zachodu mam czarno-biały i pachnie to propagandą. A gdzie udowodnienie tej tezy w oparciu o mój wyżej prezentowany artykuł? Gdzie rzeczowe kontrargumenty? Pana emocje są poza dyskusją, one są wyłącznie Pana, nie moje, ja swoje tezy popieram dowodami, a Pan czym?

Czytaj dalej: https://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2015_02_12/Monachium-smiech-na-sali-5035/

Wypowiedz się