Cywilizacyjne wartości chrześcijaństwa

mądrość 12

Umocnienie i głoszenie wartości chrześcijańskich i wiary świętej w zderzeniach z odmiennymi cywilizacjami i wartościami wymaga m.in. ukazywania, co chrześcijaństwo, a co inne religie i światopoglądy dają człowiekowi, co wniosły do cywilizacji ogólnoludzkiej i do czego prowadzą świat

Nauka, wiara i mity

Postępujący proces przenikania i mieszania się społeczności związanych z różnymi cywilizacjami i tradycjami religijnymi powoduje zazwyczaj ostre konflikty, prowadzi do ogólnego upadku kultury i jest groźny dla wszystkich uczestników. W poprzednim artykule pt. Spotkanie wartości, kultur i cywilizacji z 5 lutego br. ( Bojarski W. www.klubinteligencjipolskiej.pl/2017/02/, zwrócono uwagę, że podstawą różnic i konfliktów cywilizacyjnych jest przede wszystkim  odmienny ich stosunek do podstawowych wartości człowieka.

 Ojciec Św. Benedykt XVI, jeszcze jako kardynał, w swoich dawniejszych studiach (J. Ratzinger : Europa. Jej podwaliny dzisiaj i jutro; wyd. Jedność, Kielce 2005, str. 74), wskazywał, że chrześcijaństwo znalazło się obecnie  w podwójnej konfrontacji:

- z mentalnością agnostyczną, hedonizmem, agresywnym ateizmem i całą cywilizację śmierci,

- z duchowością islamu, hinduizmu, buddyzmu i innych.

Wskazuje, że dociekając głębszych wartości, trzeba:

- Uznać ograniczenia rozumu i ograniczenia wiary oraz potrzebę ich wzajemnej weryfikacji.         

-  Podobnie uznać ograniczenia europejskiego nurtu chrześcijańskiego, a także ateistycznego.

- Uznać w ludzkim poznaniu komplementarność nauki i wiary.

Kardynał wskazuje przy tym na formowanie się bardziej ujednoliconego cywilizacyjnie światowego społeczeństwa areligijnego. Zwraca uwagę, że dawne cywilizacje religijne w świecie opanowuje dziś agnostycyzm, mentalność techniczno-praktyczna i zaślepienie dobrobytem. Towarzyszą temu trzy mity:

  • Postępu: wydajności, ekonomii (ale bez postępu w upowszechnieniu sprawiedliwości, wolności, bez postępu moralnego),
  • Nauki: poszerzającej poznanie i skuteczność działania (także w złym, również nauki pozornej, sprzedajnej),
  • Wolności: poszerzającej ludzkie możliwości (nie wszystkich oraz również w realizacji zła). ( Jej podwaliny…. , str.59).
Spotkanie wartości

Rozważając sytuację obecną, wydaje się, że spotkanie chrześcijaństwa z człowiekiem naszych czasów jest trudniejsze niż w starożytności. Na ogół człowiek starożytny, współżyjący z naturą, nie był ateistą; uznawał jakąś transcendencję i był na nią otwarty,  mając o niej jednak zupełnie fałszywe mniemania. Ponadto wykształcony człowiek czasów Jezusa Chrystusa miał niezłe, szanowane pojęcia prawdy, dobra, piękna, prawa, wierności i kilku innych. Natomiast człowiek współczesny, żyjący bardziej w sztucznym środowisku techniki niż natury, często zatracił już wyczucie i zainteresowanie dla transcendencji. Mniejszą wagę przykłada do pojęć podstawowych i częstokroć posługuje się zafałszowanymi pojęciami i odczuciami. Nie ma czasu i ochoty zastanawiać się nad niejasnymi problemami własnej egzystencji, ucieka w sztuczną rzeczywistość pracy i rozrywki. Inżynierowie dusz nowej, barbarzyńskiej cywilizacji podsuwają mu atrakcyjne, naiwne ideologie, iluzje i mity, które wielu przyjmuje podświadomie i bezkrytycznie.

Poważne spotkanie, rozmowa o wartościach i refleksja bywa łatwiejsza w sytuacjach krytycznych dla człowieka, gdy opadają już iluzje,  krzyczy realna rzeczywistość i problem egzystencjalny jawi się w całej ostrości. Powinniśmy wykorzystywać takie sytuacje, ale także stwarzać korzystne warunki  do podejmowania poważnej tematyki egzystencjalnej, nie czekając na sytuacje krytyczne. Dla części ludzi myślących jest to nadal problematyka istotna oraz pozwalająca na rozbudzenie zainteresowania i dobrą rozmowę.

W  spotkaniach różnych cywilizacji i światopoglądów skuteczna obrona i gruntowanie wartości chrześcijańskich wymaga przemyślanych, gotowych, katolickich wyjaśnień dotyczących podstawowych mitów współczesności, wymienionych powyżej przez Kardynała J. Ratzingera. Potrzebne jest to również w  szerszej działalności edukacyjno-wychowawczej oraz w kulturze i codziennej konfrontacji z laickimi mediami.

 Mit postępu i wydajności

W rozmowie dotyczącej „postępu” trzeba pytać o jego istotne cechy i uwarunkowania. Obok niewątpliwych osiągnięć warto wskazywać na rażącą jednostronność postępu technicznego w stosunku do braku postępu moralnego i niezadowalającego postępu społecznego. Od stuleci utrzymuje się zacofanie i zniszczenie wielu regionów świata, a slumsy biedaków sąsiadują obok dzielnic luksusu. Trzeba zwrócić uwagę, że ślepa idea postępu rodziła straszliwe zło: walkę klas, czystki etniczne i praktyki eugeniczne, a dziś dodatkowo zbrodnie prenatalne i eutanazję. Na tym tle dobrze jest stawiać pytanie – co postęp cywilizacyjny zawdzięcza chrześcijaństwu, a co do niego wniosły inne religie i orientacje światopoglądowe ?

Mądrość 8

Z naszej strony powinno zostać przygotowane kompetentne  wskazanie tego – co  chrześcijaństwo dało cywilizacji europejskiej, co daje dzisiaj człowiekowi i co obiecuje współczesnemu światu ?  Przy konfrontacji różnych religii, tradycji duchowych oraz nowych prądów i światopoglądów można wykazać, nawet przy ograniczonej wiedzy na te tematy, że chrześcijaństwo przyniosło światu oraz daje i obiecuje dziś:

  1. Uznanie równej godności każdego człowieka i wartości jego życia (od chwili poczęcia do naturalnej śmierci).
  2. Uznanie równych praw każdego człowieka i wyzwolenie go z dyskryminacji rasowej, kastowej i stanowej oraz z dyskryminacji ludzi chorych i niepełnosprawnych.
  3. Uznanie wielkiej godności małżeństwa i rodziny oraz wyzwolenie kobiet z poniżenia, poddaństwa, wielożeństwa i izolacji domowej.
  4. Wyzwolenie człowieka ku wolności; od fałszu przeznaczeń, fatalizmów i determinizmów w życiu, od błędów reinkarnacji, przesądów i wróżb oraz od fałszu złych bóstw, krwiożerczych i mściwych, od bałwochwalstwa, od satanistów i czarnoksiężników.
  5. Uznanie harmonijnego porządku i jedności świata, stworzonego przez Boga jedynego, niezmiennego prawodawcy praw natury, stałych w czasie i w przestrzeni (co dało logiczną podstawę do rozwoju nowożytnej nauki).
  6. Uznanie zdolności człowieka do obiektywnego, choć ograniczonego poznawania prawdy i celowego przekształcania rzeczywistości ziemskiej.
  7. Uznanie zdolności człowieka do oceny i realizacji dobra, zgodnie z naturalnym głosem sumienia.
  8. Uznanie zdolności człowieka do poznania Boga-Stwórcy oraz objawienie jedynego Boga; miłosiernego, troskliwego i kochającego Ojca, dającego każdemu człowiekowi miłość, pomoc i nadzieję.
  9. Wyjaśnienie podstawowych problemów egzystencjalnych człowieka: sensu i celu życia, cierpienia, ofiary i modlitwy, zła i dobra oraz śmierci.
  10. Sformułowanie najkrótszego i najdoskonalszego, uniwersalnego kodeksu etycznego – Dekalogu, zapisanego w prawym sumieniu człowieka oraz zgodnego z całością prawa naturalnego. („Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo… , 4,8).
  11. Zachwyt nad wielkością i wspaniałością świata, nad wielkością i dobrocią Boga oraz radość z życia i nadzieję na przyszłe jeszcze większe dobra.
  12. Wezwanie do pożytecznej pracy i realizacji dobra, do czynienia ładu, sprawiedliwości i pokoju, realizacji miłości społecznej i przybliżania Królestwa Bożego.
  13. Wezwanie do przebaczenia i miłości nieprzyjaciół, co jest warunkiem przerwania błędnego koła nienawiści, zemsty i nieustannych wojen oraz budowania pokoju na świecie.
  14. Ogólny kierunek humanizacji życia społecznego, rozwój bogatej kultury duchowej oraz powiększanie dobra wspólnego z poszanowaniem dóbr i piękna przyrody.

Jakże wspaniały, bezcenny, fascynujący i porywający jest ten wkład chrześcijaństwa  (i Bożego Objawienia) w ludzkie codzienne życie, w naszą kulturę i cywilizację.

Można zauważyć, że tam gdzie chrześcijaństwo nie zakorzeniło się głębiej, wiele z wymienionych wartości nie jest jeszcze do dziś szerszym udziałem społeczeństwa. Również tam, gdzie chrześcijaństwo cofa się pod naporem wrogich ideologii i światopoglądów, maleje społeczne znaczenie i wykorzystanie wskazanych wartości, a powracają stare przesądy, zniewalające wierzenia i struktury, sekty i wróżby, chaos i przygnębienie oraz destrukcja życia rodzinnego i społecznego.

                                                                         Mit nauki

Mit „nauki” łatwo skomentować w nawiązaniu do encyklik Jana Pawła II :   Veritatis splendor (1993)  i  Fides et ratio (1998). Powyżej podano też stwierdzenie Kard. J. Ratzingera o komplementarności nauki i wiary. Rozwój nauki istotnie wyróżnia cywilizację europejską i jej osiągnięcia w służbie człowieka są niewątpliwe. Z punktu widzenia naukoznawstwa trzeba jednak wskazywać na ograniczenia i słabości poznania naukowego. Można tu wymienić tylko niektóre :

-  Samej nauce brak naukowych podstaw jej uprawiania i rozwoju. Podstawowe założenia, niezbędne nauce, tak zwane paradygmaty, przyjmowane są całkowicie apriorycznie, jako postulaty badawcze. Jedynym logicznym uzasadnieniem jest ich użyteczność.(Racjonalne uzasadnienie i wyjaśnienie tych paradygmatów daje jedynie chrześcijaństwo).

-   Nauka nie bardzo potrafi sprawdzić i wyjaśnić, dlaczego prawa przyrody są stałe w czasie i w przestrzeni.

-  Nauki przyrodnicze ani laickie nauki humanistyczne nie dają i nie mogą dać racjonalnych wyjaśnień i odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencjalne człowieka i ludzkości.

-  Nauka nie potrafi wykreować życia z martwej materii, ani  naukowo wyjaśnić jak ono powstało.  ( Stara hipoteza o samoistnym, ewolucyjnym powstaniu i rozwoju form  życia nie została w ciągi 150 lat potwierdzona i straciła charakter naukowy. Wykazano, że jest ona nieprawdopodobna i nierealna). Nie potrafi też uchronić żadnego indywidualnego życia przed śmiercią.

-   Nauka nie potrafi przewidywać przyszłości w szerszym zakresie.

-  W niektórych obszarach nauka oferuje jedynie przypuszczenia i hipotezy (niekiedy błędnie ale prezentowane jako pewne ) oraz traci jednoznaczność (np. prezentuje kilka równoległych opisów i teorii).

- Nauka najbardziej intensywnie jest rozwijana dla potrzeb wojny, a nie dla budowania ładu i pokoju.

- Oderwana od etyki, nauka jest też sprzedajna; służy często partykularnym interesom polityki, zniewolenia militarnego, wyzyskowi, ludobójstwu i innym niegodziwym celom.

-  Nauka oderwana od kryteriów prawdy, głosi także fałsze, a niekiedy nawet największe bzdury. (Szerzej na ten temat, patrz m.in.: Bojarski W.: Nauka a wiara wczoraj i dziś ,Wyd. Diecezjalne, Olsztyn 1990).

Tak więc przy całym szacunku do nauki i jej osiągnięć, trzeba mieć świadomość  jej ograniczeń i uzależnień od kwalifikacji i postawy moralnej człowieka oraz nacisków wielkich tego świata. Jest dla nas wyzwaniem o stałą troskę o prawdę i dobro, także w nauce.

                                                           Mit wolności

Bardzo aktualny wydaje się mit „wolności”. Dzisiejszy człowiek chciałby być całkowicie wolnym i buntuje się przeciwko wszelkim normom i ograniczeniom, szczególnie etycznym. Chciałby sam, jak Bóg, oceniać i wybierać – co jest dobre, a co złe dla niego i w ogóle.

Prawidłowe odniesienie się w prawdzie do mitu wolności i swobody wyboru wymaga wskazania, że chrześcijańskie ukierunkowanie człowieka na wybór i realizację moralnego dobra, często bardziej trudnego, jest równocześnie ukierunkowaniem na jego osobisty  rozwój i realizację dobra wspólnego. W istocie nie ogranicza wolności, a poszerza sprawiedliwość, ład i pokój, służy rozwojowi innych i całej cywilizacji. Przeciwnie, wybór i realizacja moralnego zła degraduje wewnętrznie człowieka, stopniowo niszczy jego zdrowie psychiczne i fizyczne oraz wprowadza dysharmonię w ładzie zewnętrznym, ogranicza dobro i wolność innych, przyczynia się do destrukcji życia społecznego.

Istotnym ograniczeniem ludzkiej wolności są prawa natury, a nie przepisy sanitarne, znaki drogowe i mające podobny sens – przykazania moralne. Te przepisy, drogowe znaki ostrzegawcze i przykazania Dekalogu w podobny sposób chronią osobiste i wspólne dobro, a nie bezsensownie ograniczają wolność. Omijanie, czy łamanie tych formalnych ograniczeń powoduje zderzenie z fizyczną, fizjologiczną, psychiczną czy inną naturą człowieka i świata oraz grozi dalszym, realnym zmniejszeniem wolności własnej i cudzej. Z tego względu zwalczanie ograniczeń moralnych jest tak samo szkodliwe i niebezpieczne jak piractwo drogowe, niszczenie ostrzeżeń o możliwości porażenia prądem elektrycznym, czy anarchiczne zwalczanie zaleceń sanitarnych.

Skutki przekraczania zasad moralnych i gwałcenia praw natury są zawsze konkretne i negatywne, ale mało kiedy ujawniają się natychmiast. Najczęściej są podobne do skutków  zanieczyszczania powietrza, które rozpraszają się i kumulują, aby dopiero po pewnym czasie (zwykle po niewczasie) okazać się w całej ostrości. Mają naturę psychiczną, fizjologiczną, socjologiczną, fizyczną i ekologiczną. Łamanie zasad moralnych nie poszerza wolności człowieka, a prowadzi do jej ograniczenia i zniewolenia (w nałogu, słabości, uzależnieniu, zawiści itp.). Natomiast realną i skuteczną drogą poszerzania naszej wolności oraz przekraczania własnych ograniczeń jest praktykowanie cnót ewangelicznych i ich heroiczny rozwój.

Z pomocą przestrzeganych zasad moralnych, dojrzewa i sprawdza się wielkość ludzkiego charakteru. Wyznaczają one szlak głównego nurtu ludzkiego, szlachetnego porywu i owocnej ofiarności, który omija mielizny i liczne, pozornie atrakcyjne zasadzki. Można  stwierdzić (na podstawie badań w różnych dziedzinach współczesnej nauki),  że przykazania moralne zabezpieczają wolność człowieka i humanistyczną drogę jego osobistego rozwoju i całego życia..

 Majątek, kariera i moda

Obok wskazanych powyżej „szlachetnych mitów”, częściowo tracących już blask, dominujące znaczenie posiada nadal stara ludzka pasja powiększania swego majątku i znaczenia. Troska o zapewnienie godziwych warunków życia jest zupełnie naturalna i godziwa moralnie. Mądrość ludowa głosi, że człowiek pracuje i zarabia aby godziwie żyć, ale nie żyje po to, aby zarabiać. Gdy jednak poszerzają się możliwości różnej pracy, wyższych zarobków i kariery; zawodowej, społecznej czy politycznej, rozpoczyna się wielkie społeczne współzawodnictwo. Podsyca go ideologia neoliberalna, która fałszywie wskazuje na majątek jako cel ludzkiej działalności oraz głosi zasadę konkurencji i posądza, że kto jest biedny, to pewnie nieudolny i leniwy.

Wielu młodych i ambitnych ludzi staje dziś do wyścigu o pieniądze i dorabianie się, odkładając „na potem” swoje sprawy rodzinne i inne. Mądrość ludowa głosi o nich, że w pierwszej części życia tracą zdrowie na zarabianie pieniędzy, aby w drugiej części życia tracić pieniądze na podtrzymanie zdrowia. Rzeczywiste drogi życiowe są jednak bardzo zróżnicowane i skomplikowane, gdyż i motywacje bywają różne. Niektóre prace; naukowe, społeczne, czy polityczne, bywają tak pasjonujące, że absorbują człowieka niezależnie nawet od wynagrodzenia. Obok krzyczy jednak powszechna reklama dóbr materialnych i jest tak nachalna, że trudno się od niej uwolnić.

W wielu środowiskach społecznych zła moda stanowi dziś wyrocznię ubioru, a nie to co ładne, praktyczne i trwałe, jak dawniej bywało. Moda napędza fale kolejnych zakupów i stymuluje masową produkcje dóbr nietrwałych (tandety i to nie tylko w ubiorach, ale również w wyrobach trwałego użytku). Sztucznie potęguje też zapotrzebowanie i zużycie zasobów naturalnych i wtórne zanieczyszczenie środowiska. Jest to działalność nienaturalna, szkodliwa także społecznie i tym samym niemoralna. Wielu ludzi poddaje się jednak modzie, nie zawsze świadomie, ale zawsze za nadwyżki finansowe, jakie powinny trafić do głodnych i bezdomnych. Za pośrednictwem nieuczciwych mediów zła moda jednoczy się z laicką ideologią propagując modne, najgorsze, zdemoralizowane style życia.

 W nauce już dosyć dawno dokonano zasadniczego rozróżnienia pojęć:

- poziomu życia, to jest materialnych warunków codziennego życia,

- jakości życia, uwzględniającej całokształt warunków materialnych, środowiskowych, społecznych i duchowych wpływających na zadowolenie z życia.

Różne badania socjologiczne w Polsce i w wielu krajach wykazały, że podnoszenie materialnego poziomu życia tylko do pewnego stopnia i tylko częściowo wpływa na podwyższenie odczuwanej jakości życia, a niekiedy nawet z nią koliduje. Prawdziwą wartością,  niestety mało propagowaną i docenianą, jest wyższa jakość życia i ona wymaga większego zaangażowania aniżeli materialny i popularny poziom życia. Tylko wyższa jakość ludzkiego życia, zrównoważonego materialnie, emocjonalnie i duchowo, jest naturalną drogą ludzkiej i chrześcijańskiej cywilizacji.

                                Budowa cywilizacji życia i miłości

W społeczności rozpasania, zagubienia i walki z życiem słabego człowieka, Kościół i świadkowie Ewangelii wprowadzają prawo moralne, szerszą świadomość i wolność oraz chrześcijańską nadzieję i pokój. Ludzka działalność, pod kontrolą prawego rozumu, głosu sumienia i Ewangelii, ukierunkowana na realizację dobra wspólnego, wprowadza ład i wpisuje się w ogólny porządek natury, z nadzieją uniknięcia globalnych kataklizmów.

Trzeba się obawiać, że zlaicyzowana, zmaterializowana i zdemoralizowana Europa Zachodnia, a z nią może i Polska, w dłuższym okresie czasu nie utrzyma się w konfrontacji gospodarczej, cywilizacyjnej, a może i politycznej, z wielkimi, dynamicznymi państwami i cywilizacjami Azji. Niewątpliwie jedyną szansą obrony Europy i jej cywilizacji jest odrodzenie chrześcijańskich wartości i łacińskiej wspólnoty wolnych narodów, rozwijających i propagujących współczesną chrześcijańską kulturę oraz uniwersalną cywilizację życia, sprawiedliwości, solidarności i pokoju. Dzisiejsi politycy i rzecznicy poprawności politycznej, którzy forsują ateizację i kosmopolityzm, propagują liberalizm i barbarzyńską cywilizację śmierci, działają na szkodę wszystkich narodów Europy.

Potrzebne jest powszechne, możliwie obiektywne i popularne przedstawianie stanowiska katolickiego dotyczącego podstawowych wartości cywilizacyjnych oraz głównych mitów i wyzwań współczesności. Potrzebne jest porównanie tego stanowiska z analogicznymi wartościami innych religii, cywilizacji i orientacji światopoglądowych, proponowanych dzisiejszemu człowiekowi. Potrzebne jest szukanie zbliżeń i wspólnej płaszczyzny na której byłoby możliwe pokojowe współistnienie ludzkości, także społeczności indywidualistów w naszym kraju.

Powinniśmy wykazywać, że chrześcijaństwo, w oparciu o Ewangelię i uczciwą naukę, inspiruje i buduje najbardziej uniwersalną i racjonalną cywilizację humanistyczną, spełniającą pragnienia człowieka i nadzieje świata.  Trzeba na ten temat organizować wielostronne spotkania i dyskusje: najpierw na konferencjach naukowych i w środowiskach akademickich, następnie w seminariach duchownych, wśród studentów i organizacji młodzieżowych, a w końcu szerzej w duszpasterstwie i w szkołach.

Prof. dr hab. inż. Włodzimierz Bojarski

Comments

  1. marcin says:

    Najpierw cytat:

    „Trzeba się obawiać, że zlaicyzowana, zmaterializowana i zdemoralizowana Europa Zachodnia, a z nią może i Polska, w dłuższym okresie czasu nie utrzyma się w konfrontacji gospodarczej, cywilizacyjnej, a może i politycznej, z wielkimi, dynamicznymi państwami i cywilizacjami Azji. Niewątpliwie jedyną szansą obrony Europy i jej cywilizacji jest odrodzenie chrześcijańskich wartości i łacińskiej wspólnoty wolnych narodów, rozwijających i propagujących współczesną chrześcijańską kulturę oraz uniwersalną cywilizację życia, sprawiedliwości, solidarności i pokoju.”

    Europa zachodnia pewnie nie zachowa wiodącej roli w konfrontacji gospodarczej z Azją Wschodnią. Polska już przegrała w okolicach tzw. planu Balcerowicza, który lichwą i starannie wyreżyserowanym niedoborem pieniądza, zwanym wówczas „restrykcyjną polityką monetarną”, wykończył polską gospodarkę. Na uboczu chciałem tylko zwrócić uwagę że Protokół XX deklarował ową „restrykcyjną politykę monetarną” jako narzędzie wywoływania kryzysów.

    Protokół XX § 8. Zastój kapitałów
    Przesilenia ekonomiczne wywołaliśmy u gojów przez wycofanie pieniędzy z obiegu. Wielkie kapitały pozostawały w zastoju i wypompowywały pieniądze z państw, które zmuszone bywały do zwrócenia się o pożyczkę dla tychże kapitałów. Pożyczki te obciążyły procentami finanse państwa, oddały je kapitałom we władanie pańszczyźniane. Koncentracja przemysłu w rękach kapitalistów, którzy zagarnęli cały przemysł ludowy, wyssała z ludu, a tym samym i z państwa, wszelkie soki.

    Powyższy fragment, a także polskie doświadczenia, wskazują że los gospodarki kraju jest czasami niezależny od dobrych czy złych chęci milionów ludzi pracy. Los kraju czy kontynentu może być niezależny od dobrych chęci ludzi pracy, w tym od wyznawanej przez nich religii. Chrześcijański czy katolicki bóg nie interesuje się zasobem pieniądza w gospodarce, w dzisiejszych czasach to poważny błąd. Jak pamiętam aktywność Kościoła hierarchicznego w okolicach „planu Balcerowicza” to zupełnie na to nie zwracał uwagi a trudno by chyba przypuszczać aby Wojtyła nie wiedział co się dzieje. Postawiłbym raczej tezę że bóg, którego ziemskim ambasadorem był Wojtyła, po prostu nas zdradził.

    Chciałem poinformować Autora że teza, jakoby to chrześcijański czy nawet katolicki bóg wynagrodził pracowitych ludzi w Europie dobrobytem, który zniknie jeśli owi ludzie odwrócą się od tego boga, jest dość odważna i raczej nieuprawniona.

    Chiny Ludowe i ponad miliard Chińczyków nie mają specjalnego szacunku dla chrześcijańskiego czy katolickiego boga a od dwóch pokoleń są świadkami niebywałego wzrostu materialnego dobrobytu. Sto lat wcześniej to samo przydarzyło się Japończykom, którzy w swojej masie również o tym bogu nie słyszeli. Nowocześni Chińczycy, pracownicy korporacji, generalnie nie mają szacunku dla żadnego boga oprócz Boga Najwyższego – Mamona (czy Mamony). I to właśnie ten bóg, Mamon, wynagradza ich materialnym dobrobytem.

    Powtarzam, to nie chrześcijański czy katolicki bóg dał Europie dobrobyt. Ten (relatywny) dobrobyt to złożone zjawisko, przyniósł go kapitalizm, żydowski kapitalizm oparty na lichwie i żydowski bóg Mamon (Mamona). Odejście od chrześcijaństwa w Europie faktycznie jest związane z postępującą degeneracją kulturową. Wiemy, że ośrodki administrujące tą degeneracją najpierw musiały zniszczyć chrześcijaństwo, z tym że stało się to jeszcze przez XX wiekiem, w najważniejszej pod tym względem Francji był to XIX wiek. Jednak to nie chrześcijański (katolicki) bóg dał dobrobyt i to nie on go odbierze.

    Autor opisuje fundamenty nowoczesnej ideologii: postęp, naukę i wolność. One rzeczywiście mają iluzoryczną wartość. Henry Ford w swojej biografii „ Moje życie i dzieło” (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/667/moje-zycie-i-dzielo) wydanej ~sto lat temu zadał pytanie: czy w wieku tak imponującego postępu technicznego odnotowujemy postęp także w innych dziedzinach życia? Czy istnieje postęp moralny? Wiemy że oprócz postępu technicznego wszędzie mamy regres. Ford, w miarę swoich możliwości faktycznie próbował wspierać postęp moralny czy raczej zatrzymać moralną degenerację. Chwała mu za to ale należał do mniejszości. Proces, którego jesteśmy świadkami, lepiej opisał chyba Michael Cremo w książce „Dewolucja człowieka” (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/91387/dewolucja-czlowieka-wedyjska-alternatywa-dla-teorii-darwina).

    Cywilizacja Zachodu upada. Nie wiem czy jest to zła wiadomość. Zachód dokonał bezprzykładnych zbrodni, zniszczył prawie cały świat. Ciągle niszczy, zniszczy i siebie. Autor postuluje powrót do chrześcijaństwa jako sposób odwrócenia tego trendu. Moim zdaniem Autor popełnia błąd nie dostrzegając, że instytucje chrześcijańskie także uległy zniszczeniu.

    Dzisiejszy katolicyzm jest religią przegniłą, im wyżej tym gorzej. Faktycznie nie jest to pierwszy raz. Pięćset lat temu na Lateranie działał dom publiczny a ówczesny papież Aleksander VI współżył ze swoją córką, miał z nią nawet dziecko. Ani Wojtyła anu Bergoglio nie zbliżyli się do tego poziomu zepsucia, ale to oni byli ważnym administratorami niszczenia katolicyzmu. W chwili obecnej nie oczekiwałbym ratunku z Watykanu. Tam musi się naprawdę dużo zmienić aby organizacja ta mogła odgrywać pozytywną rolę cywilizacyjną.

    Być może największą tragedią Europy Zachodniej jest właśnie brak jakiegokolwiek ośrodka, z którego mógłby przyjść ratunek. Słuchałem kiedyś wykładu kalifornijskiego profesora Kevina MacDonalda, który zebrał wokół swojego pisma (Occidental Observer, http://www.theoccidentalobserver.net/) naukowców z Europy północno-zachodniej, referującego ich pracę. Wobec kompletnego upadku chrześcijaństwa (tam raczej protestantyzmu) wielu z nich ratunku przed kompletnym upadkiem moralnym i społecznym upatrywało w coraz silniejszym tam islamie!

    Autorzy Protokołów zadeklarowali (Protokół XVI) że ich celem jest zniszczenie wszelkiej formy autoidentyfikacji grupowej. Właśnie to się dzieje. Zawsze, gdy niszczy się społeczeństwo, należy zacząć od religii. Kościół katolicki też to robił w wielu miejscach świata (w tym w dzisiejszej Polsce), teraz stał się obiektem (udanego) ataku.

    Protokół XVI § 1. Całkowite zniesienie autonomii (samorządu) uniwersytetów
    Aby zniszczyć wszelkie siły zbiorowe, oprócz naszej, unieszkodliwimy pierwszy stopień zbiorowości, czyli uniwersytety, przekształciwszy je w kierunku nowym (…).

Wypowiedz się