Bilans transformacji 1989-2012

Włodzimierz Bojarski 

 Prorocy i doradcy

Z początkiem 1989 r. zawirowało; młodzi, najbardziej aktywni i krzykliwi działacze komunistyczni stali się nagle głosicielami wolnego, dzikiego kapitalizmu, a znani Żydzi przyjmowali chrzest św. i okazywali się gorliwymi katolikami. Również niektórzy dawni działacze Solidarności (zapewne byli agenci) od razu zapomnieli o co Solidarność walczyła. Głoszono koniec planistycznej biurokracji, minimum państwa, powszechną prywatyzację,  wolną konkurencję i wolność gospodarczą. Do kraju przyjeżdżali prorocy drapieżnego kapitalizmu i neokolonializmu (byli to: George Soros, Jeffrey Sachs, Jacques Rostowski, Stanisław Gomułka i inni), a za nimi agenci gospodarczy w sprawie wspólnego uwłaszczenia się i zagrabienia polskiego majątku narodowego.  W trybie zakulisowym odrzucono, wcześniej wypracowany, racjonalny, państwowy program reform gospodarczych prof. Z. Sadowskiego oraz zasady ideowo-programowe Solidarności.

                                    Transformacja finansów publicznych

Nowe władze państwowe otworzyły szeroko granice dla światowego kapitału oraz ponadnarodowych koncernów i korporacji,  akceptując t.zw. Konsensus Waszyngtoński. Zaraz udzielono Polsce paru miliardów dolarów kredytu ( to zdradliwa pętla zadłużeniowa), aby było z czego opłacać nową „demokratyczną” biurokrację oraz zagranicznych doradców („ekipy Marriotta”) i liczne zespoły przygotowujące „profesjonalne” wyceny i operaty prywatyzacyjne naszych zakładów produkcyjnych. Nie był to kredyt na modernizację krajowej wytwórczości.

Dużym przekształceniom został poddany państwowy system finansowy;  większość banków została sprzedana za granicę, a w kraju zainstalowały się i inne obce banki. Przejęły one w praktyce państwowy monopol emisji pieniądza, podejmując szeroką akcję kredytową i kreując dla własnych korzyści własne walory finansowe.  Państwowy Bank Inwestycyjny, finansujący od kilkudziesięciu lat uprzemysłowienie kraju, został zlikwidowany. Obsługa finansowa gospodarki kraju przeszła w większości do zagranicznych banków; w warunkach powiększającego uzależnienia i zadłużenia.

W 1979 r. zadłużenie zagraniczne Polski wynosiło 18 mld dolarów i miało wówczas znaczne pokrycie w nowoczesnych liniach produkcyjnych, zakupionych w okresie rządów E. Gierka. W stanie wojennym dług ten wzrósł do 35,4 mld dolarów w 1989 r. Następnie ruszyła lawina zadłużeniowa; w 1990 r. dług publiczny wyniósł 53 mld zł, w 2010 r. już 780 mld zł i około 1000 mld zł w końcu 2012 r. [1]). Sama obsługa tego długu kosztuje każdego obywatela (w systemie podatkowym) około 1500 zł rocznie (To większy koszt niż wydatki budżetowe na wojsko, policję i straż pożarną).

Spopularyzowany, łatwiej dostępny kredyt bankowy, na cele konsumpcyjne, gospodarcze i mieszkaniowe, pozytywnie przyczynił się do ożywienia i zdynamizowania rynku i budownictwa. Negatywem okazało się jednak narosłe, może nieco lekkomyślne, duże zadłużenie gospodarstw domowych, ogółem na sumę około 500 mld zł.

                               Reforma administracji

Już na samym początku omawianego okresu, w patriotycznym zrywie udało się w ciągu kilku miesięcy przeprowadzić ustawę o samorządzie gmin i związków gmin, uzupełnioną poprawką do ustawy o miastach. Od razu wspaniale odżyła i rozwinęła się oddolnie polska tradycyjna samorządność. Ale utknęły na kilka lat dalsze prace nad reformą polskiej administracji terenowej; jedni walczyli o wprowadzenie w kraju niepotrzebnych dzisiaj 300 powiatów (i wielkiej liczby urzędników – stanowisk dla partyjnych), inni o nowe wielkie województwa, przyszłe euroregiony. Nie dyskutowano profesorskiego wariantu reformy [2]), a przyjęto najdroższe i najgorsze rozwiązania. Nie doszło też do zasadniczej reformy władz na szczeblu centralnym, a jedynie do kolejnych, doraźnych zmian, przy częstym pomieszaniu kompetencji i braku odpowiedzialności oraz zamieszaniu w ustawodawstwie. I tak przykładowo, w ciągu 23 lat transformacji dokonano ponad 30 mało racjonalnych nowelizacji prawa spółdzielczego. Podobnie w innych dziedzinach; sprawy wychowania i edukacji plączą się aż w pięciu ministerstwach i nigdzie nie mogą być dobrze załatwione. Liczba urzędników potroiła się w stosunku do biurokratycznego aparatu z okresu PRL i cała struktura organizacyjna władz jest nieefektywna i niewydolna [3]).

 
Transformacja  zarządzania gospodarką

Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego, polski naczelny organ gospodarczy,  została wkrótce częściowo zlikwidowana, a reszta przekształcona w Rządowe Centrum Studiów Strategicznych. Ale i to Studium przeszkadzało samowoli liberałów i zostało zlikwidowane z początkiem rządów J. Kaczyńskiego. Polscy specjaliści, naukowcy, stratedzy gospodarczy, budowniczy przemysłu i doświadczeni dyrektorzy  zakładów zostali praktycznie wyeliminowani z nowej administracji państwowej oraz odsunięci od wpływu na plany t. zw. transformacji i prywatyzacji. W parlamencie utknęły trzy kolejne projekty ustawy o instytucji skarbu państwa, powszechnej inwentaryzacji majątku narodowego oraz nadzorze nad prywatyzacją (do tego nigdy nie doszło). Podobnie odkładano ustawę antymonopolową i powołanie urzędu antymonopolowego, choć to warunek uczciwej gospodarki konkurencyjnej. Natomiast przygotowano dla nabywców zagranicznych studia sektorowe, wskazujące nasze najlepsze i gorsze obiekty przemysłowe, aby wiedzieli co nabywać

Polska gospodarka została wkrótce poddana różnym kosztownym wymaganiom przedakcesyjnym Unii Europejskiej, a następnie po włączeniu do Unii – jej dyrektywom. Wprawdzie w ostatnich latach nareszcie pozytywnie przeważyły dopłaty unijne nad naszymi wpłatami, ale gospodarka została nakłoniona do realizacji zaleceń i priorytetów unijnych, a nie krajowych. Od kilku lat wisi nad krajem widmo unijnego, irracjonalnego Pakietu Klimatycznego (obciążającego wysokimi kosztami użytkowników węgla), jaki może podciąć naszą gospodarkę. Ponadto polskie władze poddały się dodatkowo różnym błędnym i szkodliwym zaleceniom agend światowych: Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego, Międzynarodowej Organizacji Handlu i innym, co krępuje polską działalność gospodarczą i zmniejsza jej efektywność.

Bardzo szybko władze dokonały rozbicia i likwidacji naszych wielkich organizacji produkcyjnych i handlowych (zjednoczeń przemysłowych), wystawiając poszczególne przedsiębiorstwa na atak i nokaut ze strony zagranicznych potentatów. Towarzyszyła temu  zapowiedź „prywatyzacji” (najczęściej – wyprzedaży upadłościowej).

W kilku etapach dokonano dużej redukcji polskich sił zbrojnych z 300 tys. żołnierzy do 85 tyś. [4]Ponadto nastąpiła bardzo duża redukcja instytutów i likwidacja placówek naukowych oraz zaplecza badawczo-rozwojowego. W szerokim zakresie dokonano likwidacji dobrze wcześniej rozwiniętych i wyposażonych średnich szkół zawodowych i techników, rzemieślniczych i rolniczych. Podjęto też stopniową likwidację szkół podstawowych na wsi; rocznie likwiduje się w kraju kilkaset szkół, ponieważ  pieniędzy i dzieci już brakuje.

                                    Wyprzedaż majątku narodowego

Już parę lat wcześniej zaczęło się nieśmiałe zawłaszczanie majątku narodowego przez partyjną nomenklaturę, ale od 1989 r. akcja ta stała się oficjalnym zadaniem transformacji i ruszyła natychmiast. W ciągu pierwszych pięciu lat 1990-1994 sprzedano 309 największych i najważniejszych zakładów produkcyjnych, razem za niecałe 1 mld dolarów. Przy tym koszty doradctwa prywatyzacyjnego wyniosły prawie 11 % tej sumy. Zdarzało się, jak np. przy zbyciu znanej w świecie fabryki mebli w Swarzędzu, że koszty prywatyzacji przewyższyły wpływ ze sprzedaży fabryki.  Jednocześnie w tych samych latach uległo likwidacji z różnych, nie zawsze jasnych przyczyn, dalszych 1214 przedsiębiorstw/spółek państwowych [5]).

W następnych latach taka wyprzedaż była kontynuowana. Około 40-50 % zakładów produkcyjnych zbudowanych w ciągu poprzednich 40 lat uległo „sprywatyzowaniu” i likwidacji w czasie 20 lat dzikiej „transformacji”. Największy regres dotknął przemysł wysokiej techniki, prowadząc do uwstecznienie struktury produkcji kraju [6]). Na uznanie zasługuje  postawa wielu załóg pracowniczych broniących swoich zakładów przed irracjonalną sprzedażą czy likwidacją.

Dawniej wzorcowe, jedno krajowe przedsiębiorstwo Polskie Koleje Państwowe zostało rozbite, podobnie jak w przemyśle, na kilka drobniejszych, z myślą o ich prywatyzacji. W rozważanym okresie długość linii kolejowych zmalała o 1/4, a 1/3 wymaga remontu i modernizacji. Jedynie układ drogowy znacznie się poprawił, chociaż uciążliwość komunikacji nie zmalała przy dużym wzroście liczby pojazdów. Nieudolna budowa autostrad przynosi nam wstyd w Europie.

Szerokiej akcji prywatyzacyjno-likwidacyjnej polskiego przemysłu od samego początku towarzyszyła kłamliwa propaganda wmawiająca naszemu społeczeństwu, szczególnie młodemu pokoleniu, że polskie zakłady przemysłowe są przestarzałe i niewiele warte, że sami nie potrafimy ich zmodernizować, że Polacy to naród technicznie zacofany, który sam niczego nowoczesnego nie zbudował i bez zagranicznej pomocy nie zmodernizuje.

Efekty produkcyjne transformacji

W ramach transformacji zlikwidowano realizowaną w Polsce od stulecia produkcję wielu stale potrzebnych w kraju maszyn i urządzeń. I tak nastąpiła :

  • likwidacja 26 kopalń węgla kamiennego i spadek wydobycia o ponad 50 % (przy jednoczesnym imporcie około 18 mln t węgla rocznie),
  • likwidacja kilku hut żelaza oraz hut aluminium i cynku,
  • częściowa sprzedaż kombinatu miedziowego,
  • likwidacja przemysłu siarkowego,
  • likwidacja fabryk turbin parowych i kotłów energetycznych,
  • likwidacja produkcji maszyn górniczych i włókienniczych,
  • likwidacja stoczni oraz zaprzestanie produkcji urządzeń i wyposażenia statków,
  • zaprzestanie produkcji wagonów kolejowych i lokomotyw,
  • wyprzedaż i likwidacja zakładów lotniczych,
  • likwidacja lub sprzedaż fabryk samochodów i autobusów,
  • likwidacja fabryk produkujących narzędzia i sprzęt pomiarowy,
  • likwidacja zakładów elektroniki użytkowej i sprzętu telekomunikacyjnego
  • likwidacja-prywatyzacja fabryk kabli i drutów,
  • likwidacja-prywatyzacja cukrowni i przemysłu spożywczego,
  • sprzedaż całości przemysłu piwowarskiego, winiarskiego i alkoholowego.

Najlepiej efekt gospodarczy transformacji ilustruje porównanie produkcji niektórych wyrobów [7]) :

Produkcja w  1989 r.  w 2009 r.

obrabiarki do metalu           tyś. szt.        49            2,6

silniki spalinowe                 tyś. szt.         32            1,1

maszyny budowlane            tyś. t           132           16

lokomotywy elektryczne       szt.              64            -

ciągniki rolnicze                  tyś. szt.         59           3,7

kable elektryczne                 tyś. t            255          38

obuwie                                 mln szt.        161          36

ryby morskie                        tyś. t             531          45

masło                                    tys. t             290         182

samochody osobowe           tyś. szt.        285         819

 

W następstwie tych przemian w 2006 r. już 54 % sprzedawanych w Polsce artykułów przemysłowych pochodziło z importu, natomiast udział eksportu w produkcji krajowej wynosił 51 % [8]). Obecnie aż 70 % jest importowane. W 1990 r. polski bilans handlu zagranicznego był jeszcze dodatni i wynosił 4,5 mld ówczesnych dolarów, ale wkrótce stał się już trwale ujemny; w 2007 r. wyniósł – 24 mld dolarów. Skutkiem tego rośnie transfer naszego produktu narodowego brutto-PNB na granicę [9]).

W omawianym okresie rozwinęła się wprawdzie produkcja przemysłu samochodowego, gumowego i tworzyw sztucznych, elektronicznego i informatycznego, metalowego i meblarskiego. Ale jest to produkcja części oraz montaż elementów importowanych; nie ma dziś ani jednego, znanego w świecie gotowego, zaawansowanego produktu polskiego (nawet mała Słowacja ma dwa takie produkty).

Przedsiębiorczość w Polsce

W tak zwanej „polskiej gospodarce”, czyli w przedsiębiorstwach działających w Polsce, udział kapitału zagranicznego w 2010 r. wynosił:

  • w bankach                –  ponad  75 %,
  • w handlu i naprawach           – 52 %,
  • w informacji i komunikacji  – 49 %,
  • w przemyśle przetwórczym – 48 %,
  • w gastronomii i hotelach      – 22 %,
  • w budownictwie                   – 16 %.

Zapewne zyski przedsiębiorstw z obcym kapitałem w Polsce dzielą się w tym samym internacjonalnym stosunku na zagranicę i na kraj i służą różnym państwom. Dlatego bardzo istotne, ale stale ukrywane, jest rozróżnianie: „przedsiębiorstwo w Polsce” od „przedsiębiorstwa (istotnie) polskiego”.

W tym samym czasie nastąpiło jednak pozytywne, niezwykłe ożywienie i rozwój  przedsiębiorczości polskiej. Polscy mali i więksi przedsiębiorcy, swoją inicjatywą, kreatywnością i wytrwałością, pokonuję bardzo wiele krajowych trudności stale stojących przed polskimi przedsiębiorstwami. Ich wysiłkiem powstają i rozwijają się nowe polskie przedsiębiorstwa, wprowadzają nowoczesne rozwiązania techniczne i organizacyjne, dają zatrudnienie wielu pracownikom oraz potrzebne towary i usługi dla kraju, a także na eksport. Potrzebny jest dalszy rozwój polskiej przedsiębiorczości, ale brak do tego koniecznych ułatwień ze strony państwa i wielu samorządów terenowych. Powstały organizacje kupieckie i gospodarcze, ale brak silnych związków zawodowych pracowników oraz skutecznej obrony praw pracowniczych. Duże szkody i bankructwa powoduje trwający kryzys.

W 2012 r. istniało jeszcze w kraju 1,7 mln przedsiębiorstw, ale aż 99% stanowiły mikro i małe przedsiębiorstwa. dające w sumie 16 % wartości produkcji (wartości dodanej). Natomiast połowa krajowej wytwórczości pochodzi od 0,2 % liczby wielkich przedsiębiorstw [10]) (głownie zagranicznych). Trudno w tej sytuacji mówić o równości szans i wolnej konkurencji małych z wielkimi oraz o poważnym rozwoju polskiej, narodowej przedsiębiorczości.

Destrukcja polskiego rolnictwa

Rodzinne gospodarstwa rolne znalazły się pod konkurencyjną presją wielkich plantacji, hodowli półprzemysłowych oraz importu. Pogłowie bydła zmniejszyło się 2,5 krotnie, owiec czternastokrotnie w stosunku do poprzednich wielkości, a produkcja mleka spadła z 16 mld l. w 1989 r. do12,1 mld  l. w 2008 r. Gospodarstwa rolne przestają hodować krowy, świnie i drób. Sztucznie zaostrzone normy sanitarne Unii Europejskiej niszczą mniejsze hodowle i przetwórnie mleczne, mięsne i owocowo-warzywne, preferując wielkie zmonopolizowane przedsiębiorstwa [11]). Znikła uprawa tytoniu, znacznie zmniejszyła się uprawa buraka cukrowego, ziemniaka i roślin strączkowych. Natomiast importuje się zboże, kukurydzę, około 2 mln ton pasz z soją modyfikowaną genetycznie oraz rosnące ilości przetworzonych artykułów spożywczych. Grozi nam utrata samowystarczalności żywnościowej [12]).

                        PKB rośnie i bezrobocie rośnie, a ludność biednieje

Wprawdzie wartość produkcji przemysłowej w kraju w 2009 r. wynosiła 210 % wartości z 1989 r. (w cenach stałych podwoiła się), ale nie przełożyło się to na poprawę usług publicznych (szkolnictwo, służba zdrowia, bezpieczeństwo) i na wzrost jakości życia obywateli. Przeciwnie; w dużym zakresie została ograniczona dostępność publicznej służby zdrowia i zaawansowana jej prywatyzacja [13]) oraz znaczne zmniejszenie zakresu państwowej opieki społecznej.

Od 1991 r. bezrobocie w kraju gwałtownie rośnie; praktycznie od zera w 1989 r. do 3,0 mln na koniec 1994 r.  i około 4,5 mln na koniec 2012 r. (Stopa bezrobocia wzrastała do 2003 r. do wartości 19,3 %, następnie spadła aż do 7 % w 2008 r, aby znowu wzrastać do 12 % w 2012 r.) Wysokie bezrobocie wśród młodzieży dochodziło do 40 % i spowodowało dużą emigrację zarobkową; wyjechało już ponad 2 mln młodych, najbardziej  dynamicznych i wykształconych obywateli. W początkowym, szczytowym okresie „terapii szokowej” traciło pracę po pół miliona obywateli rocznie [14]. Zatrudnienie w przemyśle zmalało w całym okresie z 4,9 mln do 2,9 w 2010 r., to jest wyniosło tyle co przed 60 laty w 1950 r., przed uprzemysłowieniem kraju. Brak perspektyw pracy i mieszkania w kraju dla młodych roczników budzi tylko zwiększone zainteresowanie warunkami pracy i życia za granicą i utrzymuje się fala emigracji zarobkowej.

Od 1991 r. powiększa się więc zasięg ubóstwa w kraju; tylko około 17 % bezrobotnych ma prawo do zasiłku. W 1984 r. do ubóstwa (biedy) przyznawało się 3,5 % społeczeństwa, a w 2002 r. już dziesięciokrotnie więcej – 34,5 % [15]).  Co piąte polskie dziecko jest stale niedożywione. W 2011 r. komornicy zajęli za długi 157 tyś nieruchomości, a ponadto 50 tyś. nowych mieszkań stoi pustych, gdyż nie stać na nie potrzebujących. Kilka milionów Polaków żyje w skrajnym ubóstwie, a jednocześnie mamy około 38 tyś. obywateli-milionerów (z majątkiem 1 do 100 mln dolarów [16]).  W Polsce utrwala się największe w Europie rozwarstwienie majątkowe i dysproporcja zarobków biednych do bogatych.

                         Bogate sklepy, kolorowe reklamy i wyjazdy

Wskazane zniszczenia kraju ojczystego przysłaniane są doraźnymi, znacznymi ułatwieniami zaopatrzeniowymi i kolorowymi reklamami. Doniosłą pozytywną zmianą w tym okresie, już od samego początku, był szybki rozwój rynku towarowego i handlu oraz znaczna poprawa zaopatrzenia w artykuły konsumpcyjne i materiały budowlane. Minęły, stałe trudności zaopatrzeniowe poprzednich okresów, a z każdym rokiem powiększała się i bogaciła oferta towarowa. Mieszkania stopniowo wzbogaciły się o nowe dobra trwałego użytku i ich średni standard wzrósł. Niestety, nie towarzyszył temu wzrost zaangażowania obywatelskiego i odpowiedzialności społecznej.

Niewątpliwym dużym pozytywem rozpatrywanego okresu jest znaczna poprawa wyglądu zewnętrznego polskich miast i wsi, duży rozwój miast, budownictwa mieszkaniowego i ośrodków rekreacyjnych, bardziej luksusowych. (W dalszym ciągu brak jednak około 1 mln mieszkań dla naszych młodych emigrantów, gdyby powracali).

Również pozytywem jest rozwój prywatnego szkolnictwa wyższego, znacznie poszerzającego możliwości studiowania oraz wzrost liczby jednocześnie studiujących z 0,5 mln w 1990 r. do 2.0 mln studentów w 2010 r. Niestety, towarzyszy temu poważne obniżenie poziomu nauczania na wielu uczelniach oraz powszechne obniżenie poziomu nauczania w szkołach średnich.

Znacznie poprawił się stan środowiska przyrodniczego w kraju i rozwinęła się turystyka oraz różne formy spędzania wolnego czasu i rozrywki. Łatwiejsze stały się kontakty i wyjazdy zagraniczne. Są to wszystko bardzo ważne osiągnięcia i pozytywy, ale w dużym stopniu dokonane na kredyt, kosztem wielkiego zadłużenia państwa i obywateli. Szereg dalszych drobnych pozytywów wymienia jeszcze w obiektywnej i wszechstronnej analizie systemowej R. Jaworek [17]).

                                    Fakty  a  spory partyjne i ideologia

Wskazane fakty mają swoją obiektywną wymowę; pozytywną i negatywną; nie wolno jej zamazywać sporami partyjnymi i ideologicznymi. Niestety, te pozytywy nie są w stanie zrównoważyć wskazanego powyżej negatywu – wszechstronnego, planowego zniszczenia naszej gospodarki i kultury. W 2007 r. Polska wykazywała się wśród 25 państw Unii Europejskiej najniższym poziomem produktu krajowego brutto-PKB na osobę (przy znacznej części jego transferu za granicę), najniższymi nakładami na badania i rozwój, najniższymi nakładami na służbę zdrowia, a przy tym najwyższym bezrobociem (pomimo wyjazdu bezrobotnych za granicę) i najwyższym spadkiem urodzin. [18]) Temu towarzyszy znaczne obniżenie sprawności i niewydolność wszystkich instytucji publicznych [19]).

Skala zniszczeń materialnych dokonanych w latach 1989-2012 i cofnięcie poziomu gospodarczego polski w rankingu światowym z czołówki (blisko dziesiątego miejsca) na jedno z ostatnich miejsc dawnych krajów świata, może być porównana tylko ze skutkami straszliwej, długotrwałej wojny. Średnie zarobki ludności w polskich miastach były przed Drugą Wojną Światową o połowę niższe niż w Niemczech i na Zachodzie, a dziś są trzy i czterokrotnie niższe.

A do tego dochodzą równie straszne zniszczenia w sferze duchowej; tradycji, kultury, wiary i tożsamości narodowej.  Nie wskazaliśmy tu dokonanych w ostatnim dwudziestoleciu ogromnych zniszczeń  w obszarze kultury i demografii, tożsamości narodowej, moralności publicznej i wychowania. Nie sposób jednak o nich zapomnieć.  Trudno w historii Polski znaleźć podobny okres tak wielkich zniszczeń i to dokonanych „pokojowo” w stosunkowo krótkim czasie.

Jest to wynik ścisłej planowej współpracy wyspecjalizowanych agentur wrogich nam sił zewnętrznych z biznesem światowym oraz z miejscowymi zdrajcami, kolaborantami i złodziejami, głównie z dawnego aktywu partyjnego i agenturalnego. Stało się to możliwe przy dominacji wrogich mediów, w sytuacji ogólnego zamieszania, dezinformacji oraz rozbicia i ogłupienia medialnego znacznej części społeczeństwa.

 

Włodzimierz Bojarski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


[1] ) Łangalis M.: Dług publiczny w Polsce;  Biuletyn Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju; Zima 2011, Dane Ministerstwa Finansów.

[2] ) W. Kieżuna, E. Chojny-Duch, A Piekary, A. Stasiaka, M. Wierzbowskiego, W. Bojarskiego i innych.

[3] ) Kieżun W. : Drogi i bezdroża polskich przemian; Wyd. Ekotv, Warszawa 2011,  Jarosz M. (redakcja):

Instytucje; konflikty i dysfunkcje; Oficyna Naukowa, Warszawa 2012.

[4] ) Zabiełło N. – jak wyżej, s. 201.

[5] ) Ślązak R.: Majątek przemysłowy zbyty w latach 1990-94;  Realia,  nr. 1, 2013.

[6] ) Karpiński A., Paradysz S., Niemiecki J.: Zmiany struktury gospodarki w Polsce do roku 2010: Komitet Prognoz PAN, Warszawa 1999.

[7] ) Dane wg. GUS  za  Zabiełłó N.: Polska po dwudziestu latach transformacji; w: Jaworek R.: Długotrwałe skutki zbrodniczej transformacji;  Warszawa 2011, s.202.

[8] ) Karpiński A..: O polską strategię przemysłową; Warszawska Szkoła Zarządzania –S.W., Warszawa 2012.

[9] ) Mały Rocznik Statystyczny GUS 2007.

[10] ) Annual  report on SMEs in the UE, 2011/2012, Ecorys, Rotterdam, Sep. 2012 s.15.

[11] ) Staszyński L.: W potrzasku; Wyd. Konika, Warszawa 2005,  Wieś na wstecznym biegu; Wyd. KMS ResCon , Warszawa 2010.

[12] ) Kulbicka B.: Niektóre problemy bezpieczeństwa żywnościowego;  Wieś i Państwo 1993 nr. 3.

[13] ) Jaworek R.: Prywatyzacja służby zdrowia: w: Długofalowe skutki zbrodniczej transformacji;  Wyd. autorskie, Warszawa 2011, s.167.

[14] ) Kabaj M.: Strategia i programy przeciwdziałania bezrobociu w Unii Europejskiej i w Polsce; Wyd. Scholar, Warszawa 2004, Warunki startu zawodowego młodzieży w Polsce; w: Bogaci i biedni, problemy rozwoju społeczeństwa polskiego; PAN, Warszawa 2012.

[15] ) patrz: Olczyk E.: Bieda dziedziczna; Rzeczpospolita 27.12.2002.

[16] ) Śmigielska H.: Obraz rodzimego krezusa; Strategie Biznesu nr, 9, 2012.

[17] ) Jaworek R.: Co było złe, a co dobre w PRL – 3RP – UE;  Wyd. autorskie, Warszawa 2009.

[18] ) Królak Z.: Strategia, instrumenty i realizacja imperatywu społeczno-gospodarczego Polski; VIII Kongres Ekonomistów Polskich, Warszawa 2007.

[19] ) Jarosz M.: Instytucje: konflikty i dysfunkcje; Wyd. Oficyna Naukowa, Warszawa 2012.

 

 

Comments

  1. „Nieudolna budowa autostrad przynosi nam wstyd w Europie.” – w 2012 otwarto ponad 700 km dróg szybkiego ruchu. Ale autorowi oczywiście nie chciało się szukać.

Trackbacks

  1. […] publiczny wyniósł 53 mld zł, w 2010 r. już 780 mld zł i około 1000 mld zł w końcu 2012 r. [1]). Sama obsługa tego długu kosztuje każdego obywatela (w systemie podatkowym) około 1500 zł […]

Wypowiedz się