Uwaga! Państwo Polskie jako wróg obywateli.

zus 

 Sąd Najwyższy: Składki ZUS nie są naszą własnością

14/05/2013

Sąd Najwyższy stwierdził jednoznacznie, że składki ZUS nie są własnością obywateli i nie podlegają przepisom o ochronie własności. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego, składki ZUS są jedynie daniną publiczno-prawną, która nie podlega zwrotowi. W tym samym czasie, rząd robi wszystko, aby nasze pieniądze zgromadzone w OFE przenieść do… ZUS.

Pan Edward H. osiągnął wiek emerytalny, jednak ZUS odmówił mu wypłaty emerytury. Odnowę ZUS uzasadnił faktem, iż Pan Edward wykazał łącznie tylko 16 lat okresów składkowych. Zgodnie zaś z przepisami, przyznanie emerytury uzależnione jest od spełnienia dwóch przesłanek:

  • osiągnięcia wieku emerytalnego oraz
  • istnienia okresu składkowego wynoszącego co najmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn.

Pomimo odprowadzania składek przez 16 lat, Pan Edward nie spełnił drugiej przesłanki, w związku z czym, ZUS odmówił mu wypłaty emerytury. Zgodnie ze stanowiskiem ZUS, pieniądze odprowadzane przez całe 16 lat do ZUS, całkowicie przepadają i Panu Edwardowi nie przysługuje żadne świadczenie.

Pan Edward odwołał się od decyzji, powołując się na artykuł 67 ust. 1 Konstytucji, stanowiący, iż:

„Obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa.”

Zgodnie z tym artykułem, Konstytucja RP formułuje tylko jedną przesłankę przysługiwania prawa do emerytury (osiągnięcie wieku emerytalnego), podczas gdy Ustawa o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zawiera, niezgodnie z Konstytucją, jeszcze drugą przesłankę – wymaganego okresu składkowego. Jak wiemy, akt niższego rzędu (ustawa) musi być zgodny z aktem wyższego rzędu (Konstytucja). Pan Edward wykazywał zatem, że w tym przypadku ustawa jest niezgodna z Konstytucją, gdyż nie może uzależniać wypłaty emerytury dodatkowo od istnienia okresu składkowego.

Pan Edward powołał się również na artykuł 64 Konstytucji RP stanowiący, iż:

„Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.”

oraz art. 410 Kodeksu Cywilnego:

„Świadczenie jest nienależne, jeżeli (…) podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty”

W przypadku ubezpieczeń społecznych, świadczenie na rzecz ZUS (składki) płacone jest w określonym celu, jakim jest uzyskanie emerytury. W odniesieniu do Pana Edwarda cel świadczenia (emerytura) nie został osiągnięty. Zatem świadczenie w postaci zapłaconych składek ZUS można uznać za nienależne. W takim przypadku podmiot uzyskujący nienależną korzyść (ZUS) powinien ją zwrócić.

Pand Edward wziął do ręki kalkulator i wyliczył, iż aktualna wartość składek odprowadzonych za niego w ciągu 16 lat, wyniosła aż 200 tys. zł plus odsetki. Skoro zaś ZUS stoi na stanowisku, iż emerytura w tym przypadku się Panu Edwardowi nie należy, to również zapłacone na rzecz ZUS składki musiały być nienależne. W związku z tym, Pan Edward zażądał wypłaty nienależnie wpłaconych składek z w kwocie 200 tys. zł powiększonych o odsetki.

Jak można się domyślać, ZUS odmówił wypłaty pieniędzy, a sądy pierwszej i drugiej instancji potwierdziły stanowisko ZUS. Pan Edward wniósł jednak kasację do Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy w swoim wyroku (sygn. V CSK 63/12) oddalił skargę, twierdząc m.in., iż:

„Składki na ubezpieczenie emerytalne (…) nie są prywatną własnością”

a „przepisy o ochronie własności nie mają zastosowania, bowiem wpłacone fundusze nie stanowią własności powoda.”

Wyrok Sądu Najwyższego brzmi szczególnie ciekawie w kontekście toczącej się właśnie dyskusji nad przeniesieniem do ZUS środków zgromadzonych w OFE. Należy bowiem pamiętać, iż środki zgromadzone na kontach w OFE, pomimo wielu wad i ułomności oraz horrendalnych prowizji, stanowią jednak naszą własność i są dziedziczne. Natomiast środki zgromadzone w ZUS „nie są naszą własnością”„nie podlegają przepisom o ochronie własności” i nie są dziedziczne.

W tym kontekście zadziwiająca może się wydawać niedawna wypowiedź premiera, uzasadniająca konieczność przeniesienia środków z OFE do ZUS. Premier Tusk zdumiewająco lekko stwierdził, iż:

„Gwarancją bezpiecznej emerytury, co ktokolwiek na ten temat powie (…) jest ZUS i państwo, i dobrze o tym wiemy.”

Pan Edward przekonał się o tym na własnej skórze. Wpłacone przez niego 200 tys.zł, ZUS zabezpieczył mocno. Bardzo mocno.

Zniknęło 8 mld zł z kont emerytalnych w ZUS

 

15/04/2013

 

Rząd straszy nas kolejnymi podwyżkami składek ZUS. Powodem są, jak zawsze, pustki w kasie ZUS. A pustki są, ponieważ grube miliardy złotych znikają w tajemniczych okolicznościach.

W 2011 r. z kont emerytalnych w ZUS zniknęło ponad 8 miliardów zł. W jaki sposób? Mechanizm pozwalający na przejmowanie i wygaszanie miliardów złotych pochodzących ze składek emerytalnych opisał Nasz Dziennik.

Chodzi o środki zgromadzone na kontach emerytalnych osób, które były rencistami. W sytuacji, gdy osoby takie pobierają rentę, ich środki emerytalne, podobnie jak środki emerytalne wszystkich innych osób, gromadzone są na ich kontach emerytalnych. W momencie jednak gdy rencista umiera, środki te, zgodnie z prawem, powinny zostać przeksięgowane na fundusz rentowy. W ten sposób, fundusz rentowy powinien być zasilany każdego roku dodatkowym strumieniem kilku miliardów złotych pochodzących ze składek emerytalnych zmarłych rencistów.

Tak powinno się to odbywać zgodnie z polskimi przepisami. A jak odbywa się w rzeczywistości? Na koniec 2010 r. na kontach zmarłych rencistów znajdowało się aż 8,4 mld zł. Obecnie ci renciści już nie żyją, więc zniknęły ich konta emerytalne. Jednak pieniądze z tych kont nie zostały przeksięgowane, jak wymaga tego prawo, na fundusz rentowy. Gdzie zatem są te pieniądze? Ekonomista i były wiceminister finansów, Cezary Mech, badający sprawozdania finansowe ZUS, twierdzi, że pieniądze te „wyparowały”. Nie ma ich ani tam, gdzie były poprzednio, ani tam gdzie powinny były się znaleźć po śmierci rencistów. Kilka miliardów złotych po prostu zniknęło, rozpływając się w„rządowej przestrzeni”.

Według wspomnianego finansisty badającego ten tajemniczy przepływ środków w ramach ZUS, rząd skonstruował w ten sposób wygodny dla siebie mechanizm umożliwiający umarzanie zobowiązań emerytalnych.

Co więcej, fakt, że środki które powinny były zasilić fundusz rentowy, ale go nie zasiliły, spowodował drastyczne powiększenie deficytu tegoż funduszu. W 2011 r. deficyt funduszu rentowego wyniósł aż 16,3 mld zł, a więc niemal dwukrotność tego co miało do niego wpłynąć w 2010 r. tytułem środków pochodzących po zmarłych rencistach. Gdyby środki te rzeczywiście zasiliły fundusz rentowy, deficyt funduszu wyniósłby jedynie 7,9 mld zł, tj. o ponad połowę mniej.

Ogromny deficyt funduszu rentowego w 2011 r. był jednak rządowi na rękę, gdyż posłużył władzy jako doskonały argument w debacie nad podwyższeniem składki rentowej. Już w lutym 2012 r. składka rentowa wzrosła z 6% do 8%. Oficjalnym powodem był oczywiście fatalny stan funduszu rentowego, którego wydatki były aż o 16 mld zł większe od jego dochodów. Tyle że ten fatalny stan finansowy funduszu został w głównej mierze wykreowany sztucznie, właśnie poprzez niezasilenie funduszu środkami zmarłych rencistów.

Jak wskazuje Cezary Mech, rząd skonstruował prawdziwe finansowe perpetuum mobile. Należy bowiem pamiętać, iż niedawno rząd podwyższył również wiek emerytalny. Wyższy wiek emerytalny oznacza jeszcze większą ilość rencistów. To z kolei rodzi dwa skutki. Po pierwsze – większa ilość rencistów to wyższe zasoby środków emerytalnych zgromadzonych na ich kontach po śmierci, a co za tym idzie, jeszcze wyższe kwoty znikające w czeluściach systemu. Po drugie zaś – więcej rent do wypłacenia przekłada się na jeszcze wyższy deficyt funduszu rentowego, i co za tym idzie, powodować będzie zwiększoną presję na kolejne podwyżki składki rentowej w przyszłości.

 

 

Składki rosną. A ZUS wypłaca 212 milionów zł premii.

 

05/03/2013

 

W ostatnim roku składki ZUS wzrosły o prawie 13%. W tym samym czasie ZUS wypłacił każdemu pracownikowi średnio po 4500 zł premii. Łącznie ZUS obdarował 46800 urzędników nagrodami w łącznej wysokości 212,5 mln zł. Skąd ZUS bierze na to pieniądze?

 

Niedawno informowaliśmy o premiach, jakie przyznali sobie urzędnicy NFZ. Wtedy wydawało się, że 2 miliony zł urzędniczych premii to dużo. Okazuje się jednak, że zawsze znajdzie się instytucja, przy której każda inna wyjdzie na instytucję niezwykle oszczędną. Mowa oczywiście o ZUS, który pobił właśnie wszelkie rekordy w kategorii „rozdawnictwo publicznych pieniędzy”. Na nagrody dla swoich pracowników w 2012 r. ZUS przeznaczył bowiem ponad 100 razy więcej niż NFZ. Łączna wartość premii przyznanych urzędnikom ZUS wyniosła aż… 212,5 mln zł.

Premie otrzymało 46 800 pracowników ZUS. Oznacza to, że każdy urzędnik ZUS został obdarowany średnio kwotą ponad 4500 zł. Pamiętajmy, że mówimy tu o kwocie extra, otrzymywanej oprócz zwykłej comiesięcznej pensji.

Śmieszności, ale jednocześnie i tragizmu całej tej sytuacji dodaje fakt, iż ZUS jest chyba najbardziej narzekającą na stan swoich finansów instytucją w Polsce. Przypomnijmy, że co roku w kasie ZUS brakuje co najmniej kilku miliardów złotych na wypłaty emerytur. ZUS jest zatem instytucją permanentnie dotowaną z budżetu państwa. To jednak nie wszystko. Niejednokrotnie zdarzało się, że ZUS, oprócz rządowych dotacji, zmuszony był pod koniec roku do zaciągania kredytów w bankach komercyjnych. Czy jakakolwiek prywatna firma znajdująca się w tak tragicznej sytuacji finansowej, i to jeszcze w czasach tzw. „kryzysu”, pozwoliłaby sobie na takie rozdawnictwo?

Kilka tygodni temu ZUS obwieścił całej Polsce wiekopomny sukces. W wyniku skutecznie przeprowadzonej akcji, urzędnikom ZUS udało się w 2012 r. zweryfikować 465 tys. zwolnień lekarskich. W wyniku tej akcji, ZUS wstrzymał wypłatę 50 tys. zasiłków chorobowych. Wskutek tych działań ZUS zaoszczędził 175 mln zł. Wielki sukces odtrąbiono w mediach. ZUS ma pieniądze!

A skoro już tyle zaoszczędziliśmy, to pomyślmy na co je wydać – zadumało się naczalstwo ZUS. I wymyślili. Dodamy jeszcze 37 mln i wypłacimy sobie premie! W końcu się należą, akcja zakończyła się sukcesem. W ten sposób uzyskane oszczędności nie poszły na marne, to znaczy nie poszły na jakieś tam emerytury, a umożliwiły niezbędną gratyfikację dzielnych inspektorów ZUS.

A może źródłem finansowania premii wcale nie były oszczędności uzyskane dzięki cofnięciu 50 tys. zasiłków? Może źródła tych środków należy szukać gdzie indziej? Pomyślmy.

W tym roku po raz kolejny wzrosła wysokość obowiązkowych składek ZUS dla osób prowadzących działalność gospodarczą. W styczniu 2012 r. łączne składki ZUS (bez składki zdrowotnej, która jest przekazywana do NFZ) wynosiły 678,90 zł. Rok później, tj. w styczniu 2013 r. te same składki wynosiły już 765,25 zł. W skali roku oznaczało to wzrost o 86,35 zł czyli o 12,7%. Ta skala wzrostu może budzić pewien niepokój. Nie dziwmy się jednak. Duże premie, to i składki szybko rosną. Policzmy jednak dalej.

Regularne comiesięczne pensje urzędników ZUS finansowane są z naszych regularnych comiesięcznych składek. Aby jednak wypłacić extra dodatki ponad te pensje, należy składki odpowiednio podwyższyć. Każdy przedsiębiorca złożył się na zusowskie premie dokładając w tym roku po 86,35 zł miesięcznie, co w skali roku oznacza 1036,20 zł(86,35 x 12) extra środków na premie. Przypomnijmy, że średnia premia dla urzędnika ZUS wyniosła 4500 zł. Policzmy zatem ilu przedsiębiorcom należy podwyższyć składki, aby uszczęśliwić premią jednego tylko urzędnika ZUS.

4500 / 1036,20 = 4,34

Ponad czterech przedsiębiorców musiało się złożyć w postaci wyższych składek ZUS na premię dla jednego urzędnika. Ceni się nasza władza. 1 urzędnik = 4,35 przedsiębiorcy.

Policzmy zatem jeszcze, ilu przedsiębiorcom należy podwyższyć składki, aby ZUS stać było na wypłatę premii w łącznej wysokości 212,5 mln zł.

212 500 000 / 1036,20 = 205 076

Ponad 205 tysięcy przedsiębiorców przez cały rok płaci wyższe składki jedynie po to, by sfinansować premie dla urzędników ZUS. A pozostali? Pozostali przedsiębiorcy swoimi składkami sfinansują zapewne budowę kolejnego nowego oddziału ZUS, wyjazd na narty dla przemęczonych urzędników czy też kolejny etap rozbudowy systemu informatycznego ZUS. Zatem do pracy! Czas zarobić na składki.

Więcej:

http://zus.pox.pl/zus/sad-najwyzszy-skladki-zus-nie-sa-nasza-wlasnoscia.htm

Wypowiedz się