Złudne nadzieje

W kwietniu 1919 roku Czeka aresztowała bp. Roppa pod zarzutem współpracy z polskimi władzami. Prawdopodobnie chodziło o to, że biskup wcześniej był metropolitą wileńskim, a właśnie Wojsko Polskie zajęło to miasto. Mohylewscy wierni rozpoczęli protesty przeciwko aresztowaniu hierarchy. Na ulice wyszło około 10 tysięcy ludzi.

Również watykańscy dyplomaci rozpoczęli próby zmierzające do uwolnienia Roppa. Ratti przekazał bolszewikom notę dyplomatyczną, w której zaznaczał, że Ropp „jest poddanym papieża, z którym Rosja nie prowadzi wojny”. Polskie obywatelstwo, jakie miał biskup zupełnie w tym nie przeszkadzało.

Czerwoni w końcu zwolnili Roppa, a ten przyjechał do Warszawy. Wkrótce rozpoczął posługę w Lublinie, a jako kościół parafialny otrzymał cerkiew odebraną prawosławnym, która od tej pory pełniła funkcję prokatedry katolickich arcybiskupów mohylewskich.

W Watykanie zwolnienie Roppa uznano za pierwszy wielki sukces w relacjach z bolszewikami. Tymczasem w Rosji szala zwycięstwa przechylała się na stronę czerwonych. Większość wojsk zachodnich aliantów miała być wkrótce ewakuowana. Biali bardziej zajmowali się walką o wewnętrzne wpływy, niż z komunistami. Chłopstwo było coraz bardziej przychylne czerwonym i samo plądrowało kościoły i dwory.

Tymczasem biskupi uważali, że wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują na upadek Lenina, a ekstradycja Roppa za „okazanie dobrej woli przez pana Cziczerina” i dowód słabości nowych rządów. Miały to potwierdzić zapisy traktatu brzeskiego, które m.in. gwarantowały Polakom swobodę wyznania. Znów prasa katolicka odtrąbiła wielki sukces.

Patrząc jednak na plany Benedykta XV i przepowiednię z Fatimy, mówiącą, że jeśli papież poświęci Rosję Maryi, to „Rosja nawróci się i nastanie pokój”, to Watykan poniósł sromotną klęskę. Stolica Apostolska niezbyt chętnie chwali się wydarzeniami w Rosji podczas wojny domowej i rewolucji. Do dziś większość dokumentów ws. kontaktu z bolszewikami pozostało utajnionych. Zwykli śmiertelnicy nie mają do nich dostępu.

Wkrótce stało się to, czego można było się spodziewać. Bolszewicy nie dotrzymali słowa, a Lenin i Stalin niemal całkowicie wyrugowali chrześcijaństwo z życia obywateli. Zastąpili je inną religią, gdzie sami stali się obiektem kultu.