21 pytań do… czyli pytania, które chciałbyś zadać – Aleksander Deyev

Dusza

  1. Dlaczego z duszą trzeba żyć świadomie? Czy możliwy jest rozwój bez świadomości Jej istnienia?

    Większość ludzi żyje bez świadomości duszy. Bez niej można osiągnąć w życiu wysoki poziom inteligencji (IQ), a nawet wysoki poziom inteligencji emocjonalnej (EQ). Jednak jest jeszcze inteligencja duchowa, bez świadomości duszy nie można jej rozwinąć.2. Dusza jest częścią nas samych – mówisz. Czy możemy zrobić jakiś eksperyment, żeby się o tym przekonać?

    Za każdym razem kiedy się zakochujemy, odczuwamy duszę. Czujemy wtedy radość, euforię, zachwyt. Kiedy tracimy miłość czujemy ból, stratę, smutek, mówimy, że boli nas serce, a dusza mieszka w sercu. Pokarmem duszy jest miłość, dlatego kiedy ją karmimy, ona czuje radość, wypełnia się tym uczuciem. Gdy odbieramy jej miłość, czuje głód i pustkę.3. Czy inteligencja ma coś wspólnego z duszą? Mówisz, że ludźmi bez duszy łatwiej manipulować. Wydaje się, że ludźmi inteligentnymi nie jest łatwo manipulować.

    Inteligencja jest formą rozumienia świata, a inteligencja duchowa jest jego odczuwaniem. Zawsze jest ktoś bardziej inteligentny, kto może manipulować, bo przekonują nas wtedy zewnętrzne argumenty. Kiedy kierujemy się inteligencją duchową, przemawiają do nas tylko argumenty wewnętrzne.4. Co to jest praca z samym sobą? Jak możemy być przewodnikami dla siebie, jak nie wiemy o co chodzi?

    Praca z sobą rozpoczyna się od rezygnacji z zewnętrznego prowadzenia i wzięcia odpowiedzialności za swoje myśli, słowa i czyny. Gdy jesteśmy bardziej świadomi, wtedy bardziej słuchamy siebie.5. Czym można karmić Duszę?

    Pokarmem duszy jest miłość. Są trzy rodzaje miłości:
    A) Nasza miłość do samych siebie. Nikt nas tego nie uczy i mało kto ją ma. To jest miłość wewnętrzna.
    B) Miłość innych ludzi do nas. Kiedy nie dostajemy jej, żebrzemy o nią w związkach, żeby nakarmić duszę, wówczas powstają problemy. To jest miłość zewnętrzna.
    C) Miłość Boga. To jest najwyższa jakość pokarmu dla duszy. On kocha nas zawsze, tylko rzadko pozwalamy Mu na to.
    Jeżeli brakuje nam któregoś z tych rodzajów miłości, dusza nie może się rozwijać.

    6. Podobno wszyscy mamy duszę. Skąd mam wiedzieć, że ją mam, na dodatek jeszcze ile i w jakiej kondycji?

    Żeby odzyskać świadomość duszy, musimy odbudować poczucie wewnętrznej wrażliwości, poczuć potrzebę korzystania z niej. Dopiero wtedy powstaną zmiany. Kiedy zaczynamy odczuwać, to właśnie to odczucie świadczy o jakości naszej duszy, o tym, czym jest wypełniona. Wewnętrzna wrażliwość to nasz wewnętrzny słuch, to nie są emocje. Jak chcemy coś powąchać, skupiamy się na nosie, kiedy chcemy poczuć duszę, skupiamy się na wewnętrznym odczuwaniu.. To jest wysiłek, który musimy podjąć.

    7. Czy odzyskiwanie duszy zawsze jest takie męczące? W artykule jest o depresji i samotności. Jak długo to trwa? Jak odróżnić to od prawdziwej depresji, którą trzeba leczyć?

    Rodzaj terapii zależy od terapeuty. Ból jest konieczny, bo on uświadamia ilość cierpienia, którym wypełniona jest nasza dusza. Depresja zaczyna się w momencie, kiedy dusza chce nas opuścić i schodzi do czakry podstawy. Depresja jest krzykiem duszy o pomoc. Wróć do mnie! Odzyskaj mnie! Stoi przed drzwiami i mówi: Za chwilę wyjdę, zrób coś!

    8. Po co te rozterki? Po co się męczyć? Czy jest nam potrzebne takie komplikowanie sobie życia?

    Kontakt z duszą usuwa komplikacje, prowadzi do prostych form i odczuć, rozwija naszą inteligencję emocjonalną i duchową. Dzięki temu nasze życie staje się łatwiejsze.

    9. Jak rozpoznać czym jest moja dusza? Czego Jej potrzeba?

    Potrzebna jest nam wiedza o podstawowych elementach duszy. Jednak kiedy jej nie ma, trzeba być uważnym obserwatorem własnego życia i być szczerym wobec siebie. Wiemy przecież w czym czujemy się dobrze. Czy ciągnie nas do przestrzeni, czy do komfortu, czy do działania. Wiemy z czym jest nam dobrze, tylko trzeba się obserwować.

    10. Co to znaczy, że czasem elementy duszy znikają? Jak brakuje mi wody to mam dużo pić? Skąd wiem, że znikają?

    Zawsze wiemy czego nam brakuje, a jeśli nie, to powiedzą nam to bliscy. Jeśli jesteśmy wypaleni, to brakuje nam ognia; jeśli jesteśmy niepewni, brak nam ziemi, kiedy zgorzkniali, to z braku wody; zablokowani – z braku przestrzeni, zgnuśniali, to brak nam powietrza.

    11. Co to znaczy rozwijać duszę?

    To znaczy tworzyć warunki, w których pozwalamy jej rosnąć, zwiększać jej wibracje.

    12. Czy można słyszeć duszę? Jak to zrobić?

    Każdy sam dla siebie musi odnaleźć swój kontakt z duszą, czy to poprzez malowanie, czy poprzez pielęgnowanie ogrodu, rozmawianie, oglądanie filmów, itd. Możemy to zrobić tylko wtedy, kiedy ta czynność sprawia nam przyjemność. Żeby zrozumieć duszę trzeba kochać, być uniesionym. Każda dusza doznaje tego w innych warunkach, nie ma jednej formy dla wszystkich.

    13. Raz jest napisane, że to my mamy coś robić z duszą, a potem, że to ona nas prowadzi. Kto kogo prowadzi i kto się kim opiekuje?

    My opiekujemy się duszą, a ona nas prowadzi. To jest nasz przewodnik, któremu musimy stworzyć odpowiednie warunki, a wtedy dobrze nas poprowadzi. To jest współpraca.

    14. Czy koncentrowanie się na swojej duszy to nie egoizm?

    Koncentrowanie się na duszy wzmacnia w nas współczucie wobec siebie i innych. Współczucie jest połączeniem mądrości z miłością. Jest to forma, z której korzysta nasza dusza. Współczucie opiera się na naszym wewnętrznym rozwoju, to jest rozwijanie siebie w celu pomagania innym.

    15. Czy sam mogę wpływać na jakość swojej duszy?

    Zawsze to robisz, każdym czynem, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie, raz Ją ranisz, raz ratujesz.

    16. Nie wierzę w Boga. Nie interesuje mnie to. Po co mam do niego iść?

    Ja też nie. Opieram się na doświadczaniu Jego obecności w każdej chwili życia.

    17. Mam wyrzec się przyjemności i żyć tylko dla duszy?

    Dusza oferuje nam trwałe szczęście, chociaż droga do niego może być trudna. Warto się wysilić i przejść tę drogę.

    18. Po co mi wyjątkowość, żeby być samotnym?

    Samotność jest potrzebna, bo w samotności poznajemy Boga. Ona jest czasami konieczna.

    19. Co to znaczy być jednością ze wszystkim? Różne religie o tym mówią, ale to chyba puste słowa.

    Dusze wszystkich świadomych istot Wszechświata są częściami duszy Boga. Wszyscy stwarzamy jedną całość – To jest Bóg.

    20. Stanę się dziwakiem i stracę przyjaciół?

    Życie to jest droga. Czasami idziemy w grupie z ludźmi, którzy idą w tą samą stronę co my. Czasem ta droga zakręca i trzeba pozwolić im odejść.

    21. Po co zawracać sobie głowę duszą, jak mam 100 innych problemów? Nie wystarczy jak pomyślę o tym na emeryturze?

    Nie zawracając sobie głowy duszą, stwarzamy dla siebie puste i bezsensowne życie.

    Bliski kontakt z duszą usuwa z naszego życia tę setkę problemów.

    aleksanderdeyev.pl

źródło

Comments

  1. nanna says:

    Tekst ten przeczytałam już parę dni temu. Niejako towarzyszy mi on od tego czasu, bo jakoś wymusza na mnie zajęcie się nim, choć odsuwam to od siebie, jako że nie mam zamiaru dla nikogo i w żadnej dziedzinie uchodzić za jakikolwiek autorytet, a podejrzewam niejasno, że nawet oponenci przejmą choć trochę z mojego stanowiska. Nawet sprowokowałam mojego Starego do wypowiedzi na ten temat, ale wywijał się jak mógł, choć mógł – Bogiem a prawdą – niewiele, by choć po części móc zrzucić na niego odpowiedzialność za taki właśnie, jak przedstawię poniżej – punkt widzenia. Nic to, biorę na klatę jak leci, cóż…

    „21 pytań do… czyli pytania, które chciałbyś zadać – Aleksander Deyev”
    – czyli mamy sugestię, że pytania chcemy zadać i to właśnie takie. Prawda to li czy też fałsz? Każdy snadnie to odgadnie :)

    „1.Dlaczego z duszą trzeba żyć świadomie? Czy możliwy jest rozwój bez świadomości Jej istnienia?”
    – żeby to wiedzieć, konieczne jest ustalenie, co to takiego jest ta dusza. Po mojemu autor nie bardzo to wie, czyli nie wie tego wcale, nazywając rzecz po imieniu. Według mojej wiedzy dusza to energia Boga Wszechmogącego powiązana z pięcioma elementami, czyli materią (wodą, ziemią, ogniem, powietrzem i eterem). Czyli Bóg Wszechmogący działający poprzez materię (te właśnie pięć elementów) „tworzy” w jakiś sposób ludzką duszę.
    – Zwierzęta jej nie mają. Sam Bóg to czysta forma energii, nie podlegająca niczemu i nikomu. Jest ona sama w sobie kompletna i niezależna od czegokolwiek. Natomiast człowiek powstaje/tworzony jest/ w wyniku materialnych przemian (podział komórek jako skutek ich połączenia) i w zależności od materiału wyjściowego – czyli rodziców i ich jakości zarówno cielesnych, mentalnych, jak i duchowych nowy ów człowiek ma cechy takie a nie inne.
    – I jest przy tym całkowicie unikalnym tworem. I ten twór wyposażony jest w duszę, czyli właściwości/energetyczne, bo jakie by inne? jeżeli przyjąć, że materia to zagęszczona forma energii/ materii, z której ów twór powstał plus nieskalane niczym energie Boga Wszechmogącego. Dusza „czynna jest” wzdłuż ludzkiego kręgosłupa. Dlaczego tam? tego ja nie wiem, ale dowiedziałam się z pewnych źródeł, że właśnie tam. Ja przyjmuję to za pewnik, bo nie mam lepszego pomysłu na to, gdzie i dlaczego miałaby dusza istnieć.
    – No więc rozwijając ten punkt widzenia można dodać, że Bóg Wszechmogący to Absolut, to coś wyraźnie ponad ludzkim pojmowaniem. Można Go wyczuwać intuicją, ale nie sposób ogarnąć rozumem, czyli mózgiem. Bóg „podzielił się” niejako na formę statyczną – Boga Obserwatora Gry Kosmicznej, i na formę dynamiczną – czyli Adi Shakti, która dla Boga Obserwatora ową Grę Kosmiczną stworzyła ze swojej własnej formy, czyli aktywnej strony Boga Wszechmogącego.
    – Wiadomo, że ludzie nie mają odpowiednich algorytmów w mózgach, by móc to pojąć, ale od czegoś kiedyś tam zacząć trzeba, więc dlaczego by nie teraz i od tego, co napisałam?
    – Adi Shakti tworząc materię z energii działała po paraboli – symbolem tego jest OM, czyli pierwotny dźwięk („na początku było słowo”). Jezus był „alfą i OMegą”, czyli powstał z punktu wyjścia paraboli (symbolem tego jest Shri Ganesha, który istniał od zawsze i jest podstawą wszystkiego, a można Go „odkryć” w podczerwieni, czyli składowej części światła białego, którym to światłem białym, czyli syntezą „kolorów” był Jezus) i stanowił On przedostatnią „stację” przez którą przejść musiał człowiek w swoim materialnym rozwoju.
    – Więc świadomość istnienia duszy może mieć miejsce wówczas, gdy w ogóle wiemy, co to jest dusza i skąd się ona w człowieku wzięła oraz po co.
    – Inną formą energii pierwotnej przypisanej do danego tworu/człowieka jest Kundalini. Kundalini to energia Adi Shakti, która wchodzi do ludzkiego płodu, ok. drugiego miesiąca jego istnienia, poprzez mózg ciężarnej kobiety i schodząc w dół kręgosłupem umiejscawia się ona w kości trójkątnej na końcu kręgosłupa, kości zwanej sacrum, ponieważ nie ulega ona spopieleniu w czasie kremacji ludzkich zwłok.
    – I tam zwinięta trzy i pół raza „czeka” na obudzenie, czyli ponowne, duchowe narodziny człowieka. „Budzenie” Kundalini przez tzw. seks czy inne ekscesy jest bluźnierstwem i działaniem antyboskim, stąd wiele nieporozumień na ten temat.
    – Tylko osoba oświecona – CZYSTA – może „obudzić” uśpioną Kundalini i tym samym niczym świeczka od innej, zapalonej już wcześniej świeczki Kundalini staje się aktywna. Proces ten jest możliwy tylko i wyłącznie na podstawie czystego pragnienia danego człowieka, by tego doznać, jako że Bóg Wszechmogący dał ludziom wolną wolę i to człowiek sam decyduje, czy i kiedy chce doznać oświecenia.
    – Gra Kosmiczna trwa i każdy człowiek jako istota z natury swej wolna ma prawo wybrać samodzielnie swój los. Decyzja musi wynikać z wolnej woli człowieka, a nie z jakiejś nim manipulacji.
    – Jako że nie można wybrać czegoś, o czym się nie wie, piszę o tym tak, jak ja to wiem. Można odrzucić, można przyjąć – co kto woli.
    – Zarówno przyjęcie „mojej wersji” niesie ze sobą jakieś „konsekwencje” jak i odrzucenie „mojej wersji” drogi duchowej ludzkości także konsekwencje ze sobą niesie. Ryzyk – fizyk, co? :)))))) a może „spożycie owocu z Drzewa Poznania”? kto to może wiedzieć? Ja nie mam zamiaru za nikogo nic decydować.

    „Większość ludzi żyje bez świadomości duszy.”
    – no więc skąd ludzie mają wiedzieć, co to jest dusza, jeżeli albo temat jest przemilczany albo ludzie wpuszczani w maliny?

    ” Bez niej można osiągnąć w życiu wysoki poziom inteligencji (IQ), a nawet wysoki poziom inteligencji emocjonalnej (EQ).”
    – nie można bez duszy osiągnąć żadnego „wysokiego” poziomu czegokolwiek, ponieważ bez duszy twór ludzki nie jest człowiekiem, lecz zwierzęciem. Co do IQ, to układanie klocków czy wkładanie okrągłego w kwadratowe albo na odwrót o żadnej inteligencji nie świadczy. Wmawia się nam, że świadczy, ale tak nie jest. Zaś „inteligencja emocjonalna” uzależniona jest bezpośrednio od warunków, w jakich urodził się i wychował dany człowiek, a więc i od „jakości emocjonalnej” rodziców.
    – Dlatego nieuzasadnione adopcje wyrządzają dzieciom ogromne, nieodwracalne szkody.
    – [ niemcy właśnie uchwalili, że „Ehe fuer alle” czyli pedryle i lesby nabyły praw do adopcji !!! z naszego, polskiego punktu widzenia to może i lepiej, bo się szkopi zdegenerują i nie będą nam w niczym groźni, ale biorąc pod uwagę, że Polacy produkują potomstwo ze względu na 500+, to może zaistnieć sytuacja handlu polskimi dziećmi, bo co to jest 500zł jeżeli można przehandlować dziecko za kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy „ojro”?!?]

    „Jednak jest jeszcze inteligencja duchowa, bez świadomości duszy nie można jej rozwinąć”
    – to jest intuicja.

    „2. Dusza jest częścią nas samych – mówisz. Czy możemy zrobić jakiś eksperyment, żeby się o tym przekonać?”
    – tu przyjęte jest założenie, że dusza istnieje i że można z nią eksperymentować. Ja bym z tymi eksperymentami była ostrożna.

    „Za każdym razem kiedy się zakochujemy, odczuwamy duszę. Czujemy wtedy radość, euforię, zachwyt.”
    – ależ ależ! nikt nie zakochuje się duszą! każdy mówi w tym przypadku o sercu. „Radość, euforia i zachwyt” to tylko chemiczne reakcje gruczołów dokrewnych, produkujące hormony, czyli swoiste narkotyki (każdy ludzki organizm produkuje także naturalny etanol, więc dziwne, że ludzie dostarczają go sobie sztucznie, z zewnątrz :)))))

    „Kiedy tracimy miłość czujemy ból, stratę, smutek, mówimy, że boli nas serce, a dusza mieszka w sercu.”
    – miłości stracić nie można, ponieważ jest ona atrybutem Boga Wszechmogącego i z Jego miłości powstało wszystko, cały Wszechświat, a więc i my, ludzie. Miłość, o której pisze autor jest czymś w rodzaju stanu posiadania, a więc z miłością w sensie abstrakcyjnym nie ma nic wspólnego; nie można stracić czegoś, co do kogoś nie należy. A co to za miłość, jeżeli jeden człowiek „należy” do drugiego człowieka? gdzie tu miejsce na wolność? i jak bez wolności mogłaby istnieć miłość? czy jest możliwe, że byłaby ona wynikiem jakiegoś zniewolenia? przecież wykluczone!
    – No i dusza nie mieszka w sercu. Serce jest siedzibą Sada Shivy, czyli Boga Wszechmogącego, dlatego niektórzy mówią, że człowiek został stworzony na „wzór i podobieństwo Boga”. W tym sensie to się zgadza. W sercu człowieka jest „odbicie” Boga Wszechmogącego, czyli jest to „fragment” tego, z czego Bóg się składa. Więc człowiek jest według tego „częścią Boga”, ale oczywiście na odwrót już się nie da, ponieważ Bóg jest CAŁOŚCIĄ, JEST WSZYSTKIM.

    ” Pokarmem duszy jest miłość”
    – to o tyle, że jest ona częścią Adi Shakti, a Adi Shakti częścią Boga Wszechmogącego, a Bóg Wszechmogący „zrobił” świat ze swojej miłości.

    „dlatego kiedy ją karmimy, ona czuje radość, wypełnia się tym uczuciem. Gdy odbieramy jej miłość, czuje głód i pustkę”
    – stany emocjonalne są przejściowe, dusza jest elementem stałym, w pewnym sensie niezmiennym.

    „3. Czy inteligencja ma coś wspólnego z duszą?”
    – nie ma nic wspólnego. Analfabeta nie będący „inteligentny” też ma duszę.

    „Mówisz, że ludźmi bez duszy łatwiej manipulować. Wydaje się, że ludźmi inteligentnymi nie jest łatwo manipulować”
    – ktoś, kto nie posiada duszy nie jest człowiekiem. Zaś „ludźmi inteligentnymi” jest bardzo łatwo manipulować, ponieważ ich „inteligencja” bazuje na kodach, na algorytmach, utworzonych przez kogoś innego niż oni sami.

    „Kiedy kierujemy się inteligencją duchową, przemawiają do nas tylko argumenty wewnętrzne.”
    – po co wymyślać koło na nowo? „inteligencja duchowa” to nic innego niż intuicja.

    „4. Co to jest praca z samym sobą? Jak możemy być przewodnikami dla siebie, jak nie wiemy o co chodzi?
    Praca z sobą rozpoczyna się od rezygnacji z zewnętrznego prowadzenia i wzięcia odpowiedzialności za swoje myśli, słowa i czyny. Gdy jesteśmy bardziej świadomi, wtedy bardziej słuchamy siebie”
    – sami z siebie nigdy nie będziemy wiedzieć, o co chodzi. No bo i jak? O sobie wiemy tyle tylko, ile możemy pojąć w KONTEKŚCIE do innych ludzi. Ktoś, kto żyje w dżungli jako samotnik jest miarą sam dla siebie, ale jest on kompletnie nieprzydatny społecznie.

    „5. Czym można karmić Duszę?”
    – zapytać należy przede wszystkim, czy dusza w ogóle potrzebuje jakiegoś „pokarmu”, bo może jej struktura jest taka, że „życie” duszy wynika z czegoś, ale nie z jej „karmienia”?

    „Pokarmem duszy jest miłość.”
    – to by się mogło zgadzać, ale zależy, kto i co rozumie pod pojęciem miłości.

    „Są trzy rodzaje miłości:
    A) Nasza miłość do samych siebie. Nikt nas tego nie uczy i mało kto ją ma. To jest miłość wewnętrzna.”
    – nazywane to bywa egoizmem. Człowiek świadomy realizuje się poprzez innego człowieka, dzięki któremu może się korygować, powody dowolne.

    „B) Miłość innych ludzi do nas. Kiedy nie dostajemy jej, żebrzemy o nią w związkach, żeby nakarmić duszę, wówczas powstają problemy. To jest miłość zewnętrzna.”
    – a co to byłaby za miłość, o którą konieczne byłoby żebrać????? miłość istnieje sama z siebie i ze stanem hormonalnego odurzenia czy adoracji z jakiegoś powodu nie miała, nie ma i nie będzie miała nic wspólnego. Jeżeli ktoś chce kogoś kochać, no to w porządku. Jeżeli nie chce, to też w porządku. W końcu jest on wolnym człowiekiem i to jest jego sprawa i jego decyzja. Oczekiwanie, że ktoś miałby nas kochać i cierpienie z tego powodu, że może nie – to głupoty nakładzione ludziom do głów na skutek „romantycznego podejścia do życia”, takie bajronowanie przy księżycu w celu uskutecznienia bara bara, które z miłością nic wspólnego nie ma. Miłość sama w sobie to ogromna siła, dająca zarówno kochającemu jak i kochanemu całkowitą niezależność.

    „C) Miłość Boga. To jest najwyższa jakość pokarmu dla duszy. On kocha nas zawsze, tylko rzadko pozwalamy Mu na to.”
    – miłość Boga do człowieka istnieje nieprzerwanie. Czasem człowiek do niej nawiązuje, czasem od niej odchodzi, bo ma wolną wolę. Człowiek uczestniczy, z racji narodzin w materialnej formie na Ziemi, w Grze Kosmicznej. I jak każdy aktor, rolę swoja a to wypełnia lepiej, a to gorzej. A to zbiera poklask, a to krytykę. A to jest szczęśliwy a to nieszczęśliwy – w zależności od poczynionych założeń=oczekiwań. A miłość Boga istnieje niezależnie od tego. Kto do niej nawiązuje jest niesiony przez Los niczym na puchowej chmurce. A ci, co się od miłości Boga odcinają z jakiegoś powodu – mają orkę w deszcz i pod górkę.

    „Jeżeli brakuje nam któregoś z tych rodzajów miłości, dusza nie może się rozwijać.”
    – jak rozwija się dusza? i po co ona miała by to robić?

    „6. Podobno wszyscy mamy duszę. Skąd mam wiedzieć, że ją mam, na dodatek jeszcze ile i w jakiej kondycji?

    Żeby odzyskać świadomość duszy, musimy odbudować poczucie wewnętrznej wrażliwości, poczuć potrzebę korzystania z niej. Dopiero wtedy powstaną zmiany. Kiedy zaczynamy odczuwać, to właśnie to odczucie świadczy o jakości naszej duszy, o tym, czym jest wypełniona. Wewnętrzna wrażliwość to nasz wewnętrzny słuch, to nie są emocje. Jak chcemy coś powąchać, skupiamy się na nosie, kiedy chcemy poczuć duszę, skupiamy się na wewnętrznym odczuwaniu.. To jest wysiłek, który musimy podjąć.”
    – działanie intuicyjne od zawsze było lepsze od działania tzw. racjonalnego. Intuicja może wykraczać daleko poza możliwości fizyczne mózgu, więc to nie powinno nikogo dziwić.
    Pytanie tylko, kto jeszcze się intuicją posługuje, jeżeli jest ona w ludziach niszczona na wszelkie sposoby i to od tysiącleci?

    „7. Czy odzyskiwanie duszy zawsze jest takie męczące?”
    – dusza wychodzi z człowieka razem z jego życiem. A więc jeżeli ktoś jest żywy, to nie musi swojej duszy „odzyskiwać” bo ją zwyczajnie na bieżąco ma. Męczyć zaś można się zawsze i z każdego powodu, zależy co kto sobie wymyśli.

    „W artykule jest o depresji i samotności. Jak długo to trwa? Jak odróżnić to od prawdziwej depresji, którą trzeba leczyć?”
    – samotność to wymysł mózgu. Nie ma sposobu być samotnym na Matce Ziemi, na której żyje wiele miliardów ludzi. Jeżeli ktoś się z jakiegoś powodu od ludzi separuje, to jest to jego decyzja, a więc i jego problem. Można go łatwo rozwiązać nawiązując z ludźmi kontakty na właściwym poziomie.
    – depresja to stan emocjonalny, tak samo jak wszystkie inne. Od zawsze najlepszym lekarstwem na depresję była praca fizyczna, aktywność i uczciwe życie. Leczenie farmakologiczne to otępianie bodźców w mózgu chemicznymi preparatami.

    ” Ból jest konieczny, bo on uświadamia ilość cierpienia, którym wypełniona jest nasza dusza”.
    – ale dlaczego miałaby czyjaś dusza być wypełniona cierpieniem? co takiego musiałby robić człowiek, by to mogło mieć miejsce? Nie możemy cierpieć za kogoś, a jeżeli cierpimy z powodu własnych, niecnych uczynków, no to nam się przecież to należy. Każdy doskonale wie, jak należy postępować właściwie. I jeżeli tak nie robi, to jest kara. I nie ma się co oszukiwać i szukać winnych zastępczych.

    „Depresja zaczyna się w momencie, kiedy dusza chce nas opuścić i schodzi do czakry podstawy.”
    – czakrą podstawy jest Mooladhara. A rezyduje w niej Shri Ganesha. Odpowiedzialny jest On za wydzielanie wewnętrzne i jego atrybutem jest niewinność. Zboki mają z tym problemy i chorują na poważne choroby, z których nie wyjdą do czasu zmiany niewłaściwego trybu życia na właściwy. Zgodny z Boskimi Prawami, ustalonymi dla ludzi, by Gra Kosmiczna mogła mieć miejsce.

    „8. Po co te rozterki? Po co się męczyć? Czy jest nam potrzebne takie komplikowanie sobie życia?

    Kontakt z duszą usuwa komplikacje, prowadzi do prostych form i odczuć, rozwija naszą inteligencję emocjonalną i duchową. Dzięki temu nasze życie staje się łatwiejsze.”
    – a co to mają być za kontakty z własną duszą? przy pomocy czego i jak to rozumieć?
    – „proste formy i odczucia” można łatwo uzyskać na podstawie mentalnej, czyli pewnych rozważań przeprowadzonych przy pomocy mózgu. Jeżeli według autora z duszą porozumiewać się można za pośrednictwem mózgu, bo i jak inaczej, to może mózg kłamie, że rozmawia z duszą i robi naiwnego ludzika w bambuko?
    – życie według uniwersalnych zasad, ujętych z grubsza w Dekalogu, daje właśnie nieskomplikowane życie. I nie ma powodu niepokoić w tym celu duszy.

    „9. Jak rozpoznać czym jest moja dusza? Czego Jej potrzeba?
    Potrzebna jest nam wiedza o podstawowych elementach duszy. Jednak kiedy jej nie ma, trzeba być uważnym obserwatorem własnego życia i być szczerym wobec siebie. Wiemy przecież w czym czujemy się dobrze. Czy ciągnie nas do przestrzeni, czy do komfortu, czy do działania. Wiemy z czym jest nam dobrze, tylko trzeba się obserwować.”
    – czyli co? no co to są te „podstawowe elementy duszy”? co należy „obserwować”, jeżeli nie wie się, co? czy wszystko jak leci, czy niektóre i które tak? a które nie? Każdy egoista wie, z czym jest mu dobrze. I co? czy ma taką znowu bardzo zadowoloną duszę?

    „10. Co to znaczy, że czasem elementy duszy znikają? Jak brakuje mi wody to mam dużo pić? Skąd wiem, że znikają?

    Zawsze wiemy czego nam brakuje, a jeśli nie, to powiedzą nam to bliscy. Jeśli jesteśmy wypaleni, to brakuje nam ognia; jeśli jesteśmy niepewni, brak nam ziemi, kiedy zgorzkniali, to z braku wody; zablokowani – z braku przestrzeni, zgnuśniali, to brak nam powietrza.”
    – autor robi sobie z ludzi żarty, czy co? Dusza to energia. I dlatego choć manifestuje się ona przez pięć elementów, to nie da się jej ani napoić, ani nakarmić.

    „11. Co to znaczy rozwijać duszę?

    To znaczy tworzyć warunki, w których pozwalamy jej rosnąć, zwiększać jej wibracje.”
    – a co to są te „zwiększone wibracje”? wiadomo, że smutek to niskie częstotliwości, a radość to wysokie. Jednak jeżeli ktoś jest szubrawcem i się z tego cieszy, to czy tym rozwinie swoją duszę? przecież nie! Po co owijać w bawełnę do tego stopnia? tylko życie uczciwe oparte na moralności i etyce czyni z ludzkiej kreatury człowieka. A ten nie ma problemu z duszą i nie musi robić skomplikowanych „ćwiczeń”.

    „12. Czy można słyszeć duszę? Jak to zrobić?

    Każdy sam dla siebie musi odnaleźć swój kontakt z duszą, czy to poprzez malowanie, czy poprzez pielęgnowanie ogrodu, rozmawianie, oglądanie filmów, itd. Możemy to zrobić tylko wtedy, kiedy ta czynność sprawia nam przyjemność. Żeby zrozumieć duszę trzeba kochać, być uniesionym. Każda dusza doznaje tego w innych warunkach, nie ma jednej formy dla wszystkich.”
    – malując trzeba raczej mieć kontakt z farbami, a prace w ogrodzie wymagają fizycznego wysiłku. Mieszanie do tego duszy wydaje się całkowicie zbędne. Człowiek bywa nieraz zadowolony zupełnie bez powodu i to jest prawdziwe „zadowolenie duszy”. Wynika takie zadowolenie samo z siebie, jest ono afirmacją życia, czyli kontaktu z Bogiem, z Jego Stworzeniem, czyli z Jego miłością. Ani praca w ogrodzie nie jest do tego potrzebna ani malowanie obrazów. Ani nawet myślenie o tym, ponieważ zdarza się to spontanicznie albo wcale.

    „13. Raz jest napisane, że to my mamy coś robić z duszą, a potem, że to ona nas prowadzi. Kto kogo prowadzi i kto się kim opiekuje?

    My opiekujemy się duszą, a ona nas prowadzi. To jest nasz przewodnik, któremu musimy stworzyć odpowiednie warunki, a wtedy dobrze nas poprowadzi. To jest współpraca.”
    – jeżeli już, to jakość duszy jest zależna od działania człowieka na płaszczyźnie materialnej, a więc dusza nie może nas „prowadzić”, ponieważ jej jakość wynika z naszego działania, a więc jest ona niejako w stosunku do ludzkiego działania „opóźniona”. Jak można „opiekować się” swoją duszą? czy ktoś opiekuje się swoim nosem czy uchem?

    „14. Czy koncentrowanie się na swojej duszy to nie egoizm?”
    – a jak można koncentrować się na czymś, czego nie można zobaczyć, a co ludzki mózg może sobie dowolnie wyobrazić w zależności od zaakceptowania pewnych założeń przy wykluczeniu innych założeń? Nie da się sprawdzić, które właściwe i można dowolnie sobie pozwalać w zależności od humoru. Co da takie koncentrowanie się – nie wiadomo. Może chorobę psychiczną? to raczej najbardziej prawdopodobne. Stan emocjonalny człowieka zależy od jego genetycznego garnituru i okoliczności towarzyszących. Co tu może mieć wspólnego dusza? Na szlachetności ludzkiego charakteru korzystają wszyscy, najbardziej właściciel takiegoż.

    „15. Czy sam mogę wpływać na jakość swojej duszy?

    Zawsze to robisz, każdym czynem, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie, raz Ją ranisz, raz ratujesz.”
    – jako istota związana z materią oczywiście ma człowiek wpływ na jakość swojej duszy, i vice versa. Co do ranienia duszy to jest to rzecz niemożliwa, ponieważ dusza nie zna emocji. Ona po prostu jest.

    „16. Nie wierzę w Boga. Nie interesuje mnie to. Po co mam do niego iść?

    Ja też nie. Opieram się na doświadczaniu Jego obecności w każdej chwili życia.”
    – nie wierząc w Boga nie jest możliwe „doświadczanie Jego obecności”. Bóg jest ponad ludzkim pojmowaniem = rozumem, dlatego bez wiary w Niego nie można Go rozpoznać.

    „17. Mam wyrzec się przyjemności i żyć tylko dla duszy?

    Dusza oferuje nam trwałe szczęście, chociaż droga do niego może być trudna. Warto się wysilić i przejść tę drogę.”
    – a co to są „przyjemności”? kto nam mówi, co jest przyjemne a co nie? czyż nie mamy wgrane w nasze bezmyślne głowy, że większość szkodliwych dla nas rzeczy jest dla nas przyjemna? jak to możliwe, że np. picie alkoholu, powodujące zamroczenie umysłowe, czyli zatrucie połączeń nerwowych w mózgu, uważane jest za „przyjemne” i nawet na potrzeby koncernów alkoholowych wmówiono w ludzi „kulturalne picie”???? Albo seksowanie się z przypadkowymi „partnerami”, albo pedałowanie czy lesbowanie? czy wyrzeczenie się czegoś, co nam szkodzi jest faktycznie wyrzeczeniem? czy uwolnieniem się z pęt nałogów i złych przyzwyczajeń? Jak może być droga do trwałego szczęścia trudna? czy szczęście można osiągnąć postępując nikczemnie? i czy wyrzeczenie się nikczemności to wyrzeczenie? czy to jakaś strata dla nas czy zysk? Wysilić się, by żyć szczęśliwie? a co to za fidrygały umysłowe? Szczęście wynika z dobrego, uczciwego i moralnego życia. Co jest w nim do wyrzekania się? – czyżby plugastwo i niemoralność? i to miałoby być jakieś „wyrzeczenie”?!?

    „18. Po co mi wyjątkowość, żeby być samotnym?

    Samotność jest potrzebna, bo w samotności poznajemy Boga. Ona jest czasami konieczna.”
    – choć każdy z nas jest unikalny, wyjątkowy, to jednak stanowimy tylko części jednej, wielkiej całości. Każde oderwanie od tej całości skutkuje dyskomfortem psychicznym. Natomiast dążenie do życia w harmonii z CAŁOŚCIĄ umożliwia dobre, szczęśliwe życie. Boga nie poznajemy w żadnej samotności, lecz wszędzie tam, gdzie zdolni jesteśmy Go poznać. I czy to jest w tłumie czy w pustelni, nie ma znaczenia, jako że On jest WSZYTKIM.

    „19. Co to znaczy być jednością ze wszystkim? Różne religie o tym mówią, ale to chyba puste słowa.

    Dusze wszystkich świadomych istot Wszechświata są częściami duszy Boga. Wszyscy stwarzamy jedną całość – To jest Bóg.”
    – no proszę, nawet nie czytając numeru 19go napisałam o tym pod numerem 18tym. Czy Bóg ma duszę? a to jaką? – jeżeli dusza ma powiązania z pięcioma elementami, przez które się manifestuje? – i elementy te stworzyła Adi Shakti – dynamiczny aspekt Boga Wszechmogącego? przykrawanie Boga do własnych wyobrażeń jest niepoważne.

    „20. Stanę się dziwakiem i stracę przyjaciół?

    Życie to jest droga. Czasami idziemy w grupie z ludźmi, którzy idą w tą samą stronę co my. Czasem ta droga zakręca i trzeba pozwolić im odejść.”
    – każde nienaturalne zachowanie czyni z człowieka dziwaka, odrzucanego przez ogół. Nie ma w tym nic zdrożnego, jako że społeczeństwo jest niczym ławica ryb. Kto nie w niej, tej będzie pożarty przez drapieżnika. I nie ma w tym żadnego tragizmu. Siebie można nauczyć się jedynie poprzez innych, poprzez przynależność do stada, by poznać w nim swoją rolę i rozwinąć swoje umiejętności. Samotnik nie dochodzi do Boga, on pokonuje drogę do siebie samego. Bóg jest wszędzie i zawsze. Nie jest konieczne izolowanie się od ludzi, bo to nie pomaga w niczym. Nie współdziałając ze społeczeństwem nie ma się udziału w jego osiągnięciach. Jaki jest sens w samotnym pójściu na dno?
    „21. Po co zawracać sobie głowę duszą, jak mam 100 innych problemów? Nie wystarczy jak pomyślę o tym na emeryturze?

    Nie zawracając sobie głowy duszą, stwarzamy dla siebie puste i bezsensowne życie.
    Bliski kontakt z duszą usuwa z naszego życia tę setkę problemów.”
    – z tych wszystkich pytań nic nie wynika, jak nie wynika również nic z odpowiedzi autora na nie. Słowna żonglerka średniej klasy nie czyni z niego mędrca. Miałam nadzieję przeczytać coś nowego, interesującego, a przeczytałam w zamerykanizowanym stylu sugestie prowadzące do nikąd. Czy jest to świadoma manipulacja autora, czy tylko jego styl pojmowania świata? – nieważne. Jakoś przez to przebrnęłam, choć łatwo nie było. Ale właśnie to działanie autora na „zmęczenie materiału” = czytelnika, zrozumiałam jako cel główny jego pisania. Czy to njuejdż? czy ścientologia? – bez znaczenia. Kto chce, Boga znajdzie, szczególnie, że wcale nie trzeba Go szukać.

Wypowiedz się