Spotkanie wartości, kultur i cywilizacji

Pokojowe współżycie i rozwój wzajemnie przenikających się społeczności różnych kultur i cywilizacji wymaga wolności, wzajemnego poszanowania oraz poznania w prawdzie istotnych wartości każdej z nich. Tak było w dawnej Rzeczpospolitej i tego potrzebuje współczesna Europa, ąby przezwyciężyć kryzys cywilizacyjny w okresie nasilających się ruchów ludnościowych. Tego potrzebuje również i Polska w okresie zaostrzających się zróżnicowań.

                                      Wartości i cywilizacje

 Chcemy mówić o potrzebie życzliwego spotkania chrześcijan, muzułmanów i wyznawców innych religii świata oraz związanych z nimi cywilizacji, a także spotkania  ze współczesnymi agnostykami i agresywnymi ateistami, kreującymi nową globalną cywilizację areligijną i hedonistyczną. Unikamy przy tym terminu „dialog”, który w ostatnich latach został zbyt rozmyty i stał się przedmiotem manipulacji ideologiczno-politycznych. Od tego trzeba się dystansować.

  Istnieje nagląca potrzeba takich spotkań w związku z ogólnymi procesami przenikania się, mieszania i zaostrzających konfliktów różnych ideologii, kultur i cywilizacji, związanych z odmiennymi tradycjami religijnymi i filozoficznymi. Procesy te są groźne dla wszystkich uczestniczących w nich nurtów, na co zwracał uwagę już dawno Feliks Koneczny, wielki polski badacz cywilizacji : Ani państwo ani społeczeństwo nie może być cywilizowane na dwa sposoby. Nie może więc żadna sprawa publiczna być dobrze załatwiona ku zadowoleniu kilku cywilizacji. (…) Pomiędzy cywilizacjami nie ma syntez i być nie może; mogą być tylko trujące mieszanki. (Koneczny F.: O ład w historii; wyd II, Michalineum 1992).

F. Koneczny uzasadnia, że cywilizację charakteryzuje jej stosunek do tego co najbardziej podstawowe w człowieku i wymienia pięć takich sfer: Sfery wewnętrznej, duchowej człowieka dotyczy stosunek danej cywilizacji do dobra (etyki, moralności) oraz stosunek do prawdy (natury i religijnej). Sfery cielesnej i materialnej dotyczy stosunek do ciała i zdrowia człowieka oraz stosunek do dobrobytu. Obydwie sfery łączy stosunek danej cywilizacji do pojęcia piękna. Na tym budują się też wartości społeczne (solidarność, sprawiedliwość) oraz stosunki między społeczeństwem a państwem. Jest więc oczywisty najściślejszy związek cywilizacji z wartościami, na których od stuleci rozwija się kultura narodu i formuje jego tożsamość. Dziś te wartości są skutecznie zamazywane przez zafałszowane, popularne media.

 Polskie doświadczenia historyczne

  Zderzenie i mieszanie cywilizacji powoduje zamęt i destrukcję dominujących wartości oraz upowszechnianie się postaw i wzorów łatwiejszych i bardziej prymitywnych, co prowadzi do ogólnego upadku kultury. Wyjątkowym doświadczeniem historycznym, według Konecznego, był okres renesansu w Polsce XVI i XVII wieku. Piękną jego ilustracją może być rozkwit kultury w Wilnie, w którym muzułmanie świętowali w piątki, żydzi w soboty, a chrześcijanie w niedziele, w którym bez konfliktów i zawiści spotykały się pisma kilku wyznań, języków i alfabetów. W tamtych czasach pokojowe współistnienie na ziemiach Rzeczpospolitej cywilizacji łacińskiej, bizantyńskiej, turańskiej i żydowskiej, w ramach istniejących samorządów i autonomii, nie doprowadziło do upadku, a do rozwoju każdej z nich oraz do upowszechnienia wyższych wartości cywilizacji łacińskiej. Zachodził bowiem powolny, samoistny proces asymilacji kulturowej.

  Powtórzenie tego doświadczenia jest naglącym wyzwaniem naszych czasów, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, która zmierza do barbarzyństwa i wielkich konfliktów społecznych. W okresie komunizmu cywilizacja chrześcijańska w Polsce obroniła się stosunkowo skutecznie przed wrogim marksizmem, ale po jego upadku znalazła się pod jeszcze większym i znacznie groźniejszym naporem agnostycyzmu, nihilizmu i ateizacji. Z miesiąca na miesiąc rośnie agresja i dalsze zagrożenia. Trzeba temu przeciwdziałać i wychodzić naprzeciw, ale też potrzeba śmiało prezentować i bronić naszych wartości oraz  przypomnieć nasze dawniejsze, dobre i złe  doświadczenia

  Niewątpliwie mamy najlepsze, już 600 lat trwające, doświadczenie współżycia ludności  muzułmańskiej pochodzenia tatarskiego z ludnością polską. Pułki tatarskie lub zachowujące taką tradycję broniły Polski wielokrotnie, również  w 1939 r. Także w pełni poprawnie w ciągu stuleci kształtowały się relacje z ludnością ormiańską na wschodnich terenach Rzeczpospolitej.

Stosunkowo dobrze układały się też nasze stosunki ze wspólnotami protestanckimi od czasu Ugody Sandomierskiej 1570 r. i Konfederacji Warszawskiej 1573 r. Zazgrzytało trochę, gdy polscy luteranie sprzyjali protestanckim szwedzkim najeźdźcom, ale w późniejszych czasach nie było chyba takich incydentów. W czasie ostatniej wojny i okupacji, pomimo bliższego związku Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (luterańskiego) z ludnością pochodzenia niemieckiego, Kościół ten nie poszedł na żadną współpracę z Niemcami. Duchowni byli prześladowani i ks. bp. Juliusz Bursche, głowa tego Kościoła, zginął w obozie.

 Bardziej trudne mieliśmy stosunki z Prawosławiem. Unia w Brześciu 1595 r. przywróciła na ziemiach Rzeczpospolitej jedność  Cerkwi Prawosławnej ze Stolicą Apostolską, ale był to akt bardziej polityczny niż religijny. Zaostrzył tylko stosunki z Cerkwią Rosyjską, która wkrótce odzyskała swoje wpływy na naszych ziemiach oraz z wrogością odnosi się do powstałego po Unii Kościoła Grekokatolickiego. W czasach zaborów Kościół Prawosławny został całkowicie podporządkowany Cerkwi Moskiewskiej, zaangażowanej przez carat do wielkiej akcji rusyfikacyjnej. Zwalczano i likwidowano Kościół Grekokatolicki, zamykano katolickie klasztory, wszędzie budowano cerkwie i sobory (kilkanaście w samej Warszawie, w tym cerkiew w Pałacu Staszica i wielki sobór na dzisiejszym Placu J. Piłsudskiego). Po odzyskaniu niepodległości ujawniła się silna reakcja przeciw Prawosławiu: rozbierano cerkwie i sobory. Rosyjska Cerkiew Prawosławna nie zrezygnowała jednak z inspirowania zadrażnień i dalszych napięć.

 Najtrudniej kształtowało się współistnienie z ludnością żydowską, nieprzerwanie napływającą do nas od wieków do dziś z różnych krajów europejskich, skąd była ona rugowana, gdy  w gościnnej Polsce korzystała z szerokiej wolności i autonomii. Ludność ta związana jest bowiem z cywilizacją nie tylko nam obcą, ale wyraźnie wrogą w stosunku do naszej  cywilizacji chrześcijańskiej (łacińskiej). W różny też sposób współpracowała z zaborcami na niekorzyść Polaków. Pod koniec naszego zniewolenia narodowego w czasie zaborów, środowiska żydowskie zarysowały sobie nawet program  utworzenia na polskich ziemiach  swojego państwa – Judeopolonii i w końcu pierwszej wojny światowej podjęły różne starania w tym kierunku.  Jest bardzo bogata literatura na temat naszych wzajemnych stosunków, opracowana przez wielu uczciwych badaczy. (Patrz publikacje autorów: Rudolf Jaworek, Jerzy Robert Nowak, Stanisław Wysocki,  Aleksander Graf Pruszyński, Andrzej Leszek Szcześniak, ks. Waldemar Chrostowski, Szymon Datner i inni).

   Niestety, wszystkie mniejszości narodowe w Polsce zapisały się bardzo źle w czasie ostatniej wojny swą zdradą i wrogą kolaboracją z naszymi okupantami.    

  Neopogaństwo w Europie i świecie

Po ostatniej wojnie światowej przy tworzeniu Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej -EWG obok masonów czynni byli również znani chrześcijańscy demokraci, nazywani dzisiaj „ojcami” Unii. Nie miała ona jednak na celu umacniania wartości i rozwoju kultury katolickiej, a tylko interesy gospodarcze i polityczne państw-założycieli. Powołanie Unii Europejskiej w 1992 roku ujawniło w pełni ateistyczno-kosmopolityczny charakter tej struktury. Podczas zjazdu prezydentów państw zachodnich w Gnieźnie w 2000r, prezydent Niemiec Johannes Rau stwierdził wyraźnie: W Europie już prawie żaden kraj nie jest zwolennikiem chrześcijańskiego modelu człowieka. Dlatego potrzebujemy własnej, nowej Europy, nad którą nie ma już żadnego kościelnego parasola.

 Działalność Unii Europejskiej bardzo trafnie scharakteryzował abp. Celestino Migliore, Podsekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej :”Aktualna tendencja działań polityczno-instytucjonalnych (..) ukierunkowana jest na pewną laicyzację całego porządku społecznego lub na t.zw. dereligionizację, czyli odsuwanie od religii. Chodzi w niej o wzbudzenie i kontynuację procesu rozkładu religii, posługując się instytucjami społecznymi i politycznymi. (W zbiorze: Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej; wyd. Wokół Nas, listopad 2001).  Niestety, ta prawda o Unii Europejskiej była i jest nadal w Polsce przemilczana, nie tylko przez wrogą propagandę, ale także przez władze kościelne i państwowe. Jak można było oczekiwać, wskazane mechanizmy ateizacji zostały uruchomione ze zwiększoną siłą w Polsce i w innych krajach przyłączanych do Unii po dniu 1 maja 2004 r.

Od szeregu lat najbogatsze ośrodki światowe, pod egidą Stanów Zjednoczonych, stworzyły koalicję finansowo-polityczną, w celu utrzymania swojej dominacji i bogactwa w stosunku do świata ubóstwa oraz w konfrontacji z rosnącą konkurencją gospodarczą szybko rozwijających się krajów azjatyckich. Ośrodki globalistyczne przyjęły ateistyczno-masoński program walki z  wielkimi religiami, moralnością i patriotyzmem. Dążą do stworzenia totalitarnego rządu światowego i starają się podporządkować sobie rządy mniejszych państw, narzucają im neokolonializm, ateizację i politykę antyludnościową. Do realizacji tej polityki wciągana jest też Organizacja Narodów Zjednoczonych i wielkie, światowe korporacje gospodarcze. (Patrz: Śliwiński A.: Ekonomia sieci; Wyd. Iota Unum, Warszawa 2015).. Unia Europejska stara się zdystansować od dominacji amerykańskiej, ale dąży do tych samych celów i tworzy razem wspólny, światowy front walki z religiami, poczuciem narodowym i przyrostem ludności.

Destrukcji fundamentalnych pojęć oraz wartości intelektualnych i moralnych cywilizacji zachodnioeuropejskiej  towarzyszy destrukcja wszystkich instytucji europejskich: systemów stanowienia i egzekwowania prawa, struktur demokratycznych i parlamentarnych oraz wielu instytucji publicznych. Postępuje zafałszowanie i wypaczenie systemów finansowych i gospodarczych, systemów wychowawczych, edukacyjnych i środków społecznego przekazu oraz sztuki i kultury . Szerzy się korupcja, deprawacja i przestępczość elit.

  Do walki z Kościołem i wartościami chrześcijańskimi wykorzystuje się, z pomocą urzędów publicznych, instytucji, fundacji, uczelni i innych, nowoczesne techniki i kompleksowe metody oraz dobrze zaplanowane i kierowane akcje ogólnokrajowe i ponadnarodowe. Do ataku wybiera się ośrodki o szczególnym znaczeniu, ustala się efektywną kolejność wrogich działań, a w razie potrzeby koncentruje specjalistów, agitatorów i prowokatorów z kilku krajów. Efektywność form walki z wiarą religijną i moralnością w ostatnich latach jest parokrotnie większa, aniżeli dawniej, jest też znacznie większa niż w okresie PRL. Laicyzacja i bezbożnictwo wydaje się już wyraźnie dominować w silnych jeszcze niedawno ośrodkach katolickich Belgii i Holandii, załamał się też katolicyzm w Austrii, Bawarii i w Irlandii. W okresie posoborowym od 1970 r. w ciągu następnych 35 lat liczba księży diecezjalnych we Francji spadła o połowę, a w Hiszpanii o 23%.. liczba braci zakonnych spadła w Hiszpanii o 43%, we Włoszech o 39%, a w Niemczech o 56%. Spadek liczby katolików dokonuje się także w Polsce, zaczynając od większych miast. W całej Europie, również w łonie Kościoła katolickiego, szerzy się neopogaństwo. Mnożą się też przypadki apostazji, to jest jawnego odstąpienia od wiary katolickiej i przejścia na inne wyznanie ( we Francji około 200 tyś. rocznie przejść na islam).

Sytuacja chrześcijaństwa w świecie bardzo się pogorszyła w ciągu ostatniego półwiecza i dziś, jak się wydaje, w znacznej większości krajów jest ono prześladowane, zakazane lub ograniczane na różne sposoby. Zlaicyzowane rządy europejskie uczestniczą w eliminacji chrześcijaństwa we własnych krajach i nie bronią już jego praw ani w Europie, ani w dawnych krajach kolonialnych, ani na forum ONZ. Dotkliwie też zmalała działalność misyjna kościołów zachodnich. Natomiast kraje muzułmańskie ożywiają tradycyjną wrogość do chrześcijaństwa; w Arabii Saudyjskiej, Syrii, Iraku, Indonezji i innych trwa prześladowanie chrześcijan. W takich krajach jak Turcja, Tunezja i inne chrześcijaństwo jest tolerowane tylko u cudzoziemców, natomiast nauczanie religii ludności miejscowej jest zakazane i surowo karane. Podobna sytuacja panuje w wielu krajach nie muzułmańskich, w tym w Chinach, Indiach, w Izraelu i w innych. Do dawnej niechęci, czy wrogości dochodzi często podjudzanie z zewnątrz i prowokowanie prześladowań.

 Kardynał. J. Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, już trzydzieści lat temu stwierdził: Bezsprzecznie ostatnie dwudziestolecie było dla Kościoła katolickiego niefortunne, Skutki tego, co nastąpiło po Soborze, są przeciwne oczekiwaniom wszystkich, także oczekiwaniom papieży Jana XXIII i Pawła VI. Chrześcijanie na nowo są w mniejszości i to bardziej jeszcze, niż byli u schyłku starożytności. (Raport o stanie wiary; Michalineum 2005, str.27).

Wielkie zmiany polityczne i społeczne

Po upadku systemu komunistycznego, stary kapitalizm i globalny system finansowy pokazały znowu swoje nieludzkie i imperialne oblicze, wobec którego ONZ straciła  swoje znaczenie. Napięcie między bogatą a ubogą częścią świata oraz między społecznościami sytych i głodnych rośnie do granic wytrzymałości. Bogaci tworzą światową koalicję wyzysku, biedni są rozbici, ale będą się organizować i bronić, choćby z pomocą terroryzmu. W Rosji i w krajach postkomunistycznych z trudem odżywa Cerkiew Prawosławna. Zabiega ona o poparcie i protekcję rządową w stosunku do nieżyczliwego jej, zateizowanego społeczeństwa. Odżywa więc tam dawny sojusz „tronu i ołtarza”.

Niezwykle dynamiczny rozwój wielkich państw azjatyckich: Chin, Indii, Japonii, Korei, Indonezji i szeregu mniejszych zagrozi także Europie pod każdym względem już w pierwszym ćwierćwieczu naszego stulecia. W samej Francji za 25 – 30 lat więcej będzie muzułmanów niż europejczyków. Zwolna  nasilają się fale imigracji z Azji do Europy ludności obcej etnicznie, kulturowo i religijnie. Wydaje się, że i w skali globalnej rozpoczęła się nowa epoka wędrówki ludów i mieszania cywilizacji. Niesie to szereg nowych trudnych problemów.

Ostatnie wybory prezydenckie w USA oraz kolejne we Francji wstrząsną niewątpliwie chwiejącą się już Unią Europejską i przyspieszą proces zmian konfiguracyjnych. Ujawnią się i zaostrzą rozbieżne interesy narodowe i ideologiczne, stwarzając okazje do różnych form zawieruchy, a nawet rewolucji. Trzeba dobrze wiedzieć czego trzeba bronić, a co i jak zmieniać.

Również Polska znalazła się pod kolejną presją imigracji ludności żydowskiej i ich interesów, a także ludności azjatyckiej, niezależnie od napływu bliższych nam Ukraińców oraz okresowych pracowników z za wschodniej granicy. Jednocześnie w ostatnich latach wyjechało z Polski do pracy za granicą ponad 2 mln młodych ludzi. Stanowi to wszystko pewne zagrożenie dla spójności polskiej wspólnoty etnicznej, szczególnie przy jej osłabieniu demograficznym i moralnym. Wewnątrz kraju od 25 lat mamy również do czynienia z dosyć dużymi ruchami ludnościowymi; wyludniają się całe rejony i województwa, emigrują najbardziej przygotowani, aktywni młodzi ludzie. Obok tego w szokujący i bezładny sposób rozrasta się Warszawa (ale czy polska?) i kilka innych ośrodków.

Papież Jan Paweł II w spotkaniach z młodzieżą świata dostrzegał jednak „nową wiosnę Kościoła”. Duch Boży wlewa w serce młodego człowieka jakąś tęsknotę do prawdy i dobra, która jeśli nie zostanie zatruta moralnie i intelektualnie, nie poddaje się nihilizmowi, rozwija się i owocuje. Obok zagubionych środowisk młodych  ludzi i buntowników, widzimy coraz liczniejsze grupy polskiej młodzieży patriotycznej i religijnej. Może dalsza emigracja na zachód zostanie zahamowana, z pomocą dobrego programu reindustralizacji kraju.

W historii Kościoła i Polski były już okresy wielkiego upadku po najazdach barbarzyńców oraz gdy błędne teorie i herezje opanowywały większość chrześcijańskiego świata i wiara upadała. Ale Duch Boży inspirował i ożywiał odrodzenie. Dziś, podobnie jak dawniej bywało, powstają nowe ośrodki patriotyzmu oraz wiary i życia Kościoła, podejmujące misję umocnienia naszych  narodowych wartości oraz nowej ewangelizacji. Wydaje się, że szczególna rola przypada tu Polsce i Kościołowi polskiemu. Wskazują na to i mobilizują m.in. liczne oczekiwania i wyzwania kierowane do nas z innych krajów.

  Potrzebne spotkania i konfrontacja wartości

   W okresie PRL-u, w drugiej połowie XX w. władze komunistyczne kładły nacisk na powszechne szkolenie ideologiczne, obejmujące m.in. zagadnienie tzw. „światopoglądu naukowego”. Był to powierzchowny światopogląd materialistyczno-scientystyczny, prezentowany w prostackiej opozycji do tzw. „ciemnogrodu” i „światopoglądu idealistycznego”, za jaki traktowano światopogląd katolicki. Celem była laicyzacja, ale niby „w duchu prawdy naukowej”. Takie szkolenie powodowało jednak częściowe ożywienie myśli światopoglądowej, którego efektem ubocznym u wielu było pogłębienie wiary katolickiej.

 Pod koniec lat PRL-u przyszły z Zachodu nowe socjotechniczne dyrektywy dla propagandzistów, żurnalistów i redaktorów: – Nie należy mówić o prawdzie; każdy jest wolny i może sam dobrać swoją prawdę. Nie wolno mówić o walce z Kościołem; jest tolerancja  i wolność dla wielu religii, wyznań i zachowań moralnych: dobrze zmierzać do jednej i wspólnej religii światowej. Swoboda życia seksualnego od najmłodszych lat należy do podstawowych praw wolnego człowieka. Ważne są nasze sprawy globalne, wielkie ideowe wizje,  a nie partykularne, jakieś sprawy krajowe. Sprawy religijne i narodowe należy ukazywać jedynie od strony odrażających, negatywnych cech czy przypadków.

  Dlatego na obecnym, postkomunistycznym etapie zmasowanej agresji światowego ateizmu na chrześcijaństwo unika się starannie dyskusji światopoglądowych i problemów egzystencjalnych. W tym obszarze ateizm nie ma bowiem nic do zaoferowania człowiekowi i przeciwstawienia chrześcijaństwu. Zatruwa się więc sferę intelektualną wieloma sprzecznymi poglądami i teoriami, natomiast najszerzej popularyzuje się i podsuwa hedonistyczne modele życia, rozrywki i seksu. Realne problemy społeczne i polityczne nie są szerzej prezentowane i poddawane dyskusji. Przy tak ograniczonej i sugestywnej konfrontacji nowego stylu życia z dawnymi wartościami, to co zmysłowe i łatwiejsze wypiera to co bardziej wymagające, a powszechne chrześcijaństwo przegrywa i cofa się. Dlatego katolicy muszą wyrwać się z ciasnego zaułka, do którego zostali wpędzeni przez propagandę fałszywej tolerancji oraz otwarcie i śmiało przyznawać się i bronić podstawowych wartości narodu. Żadne nowoczesne ideologie i rewolucje nie ukazały i nie wprowadziły innych prawdziwych wartości.

  Zgodnie ze wskazaną powyżej, mafijną dyrektywą, nie mówi się w Polsce o trwającej walce z Kościołem. Wręcz przeciwnie, „w trosce o jego autentyczność i potrzebę naprawy”,  popularyzuje się przeróżne skandale, przekręty, wypaczenia – autentyczne i wymyślone, poprzekręcane, fałszywie zrozumiałe, byle brzydkie i trudne do sprawdzenia. Wiele takich materiałów, także „historycznych”, zostało przygotowanych i publikowanych na różnych platformach, również niedawno na witrynie Klubu Inteligencji Polskiej. To daleko prostsza i skuteczniejsza forma walki z Kościołem, aniżeli komunistyczne dyskusje światopoglądowe. Wielu ludzi daje się w ten sposób otumanić, gdy zapominają, że nawet wśród dwunastu apostołów był jeden Judasz zdrajca, ale to margines.   Kościół rozwija się i ubogaca narody dzięki ofiarności znacznej większości tych pozostałych i tylko oni są dla nas ważni. Dodatkowo trzeba zauważyć, że w wielu środowiskach pracy, obecnie w Polsce, agresywny ateista jako szef i pracodawca, np. szpitala czy szkoły,  grozi zwolnieniami pracownikom przejawiającym wyraźne postawy katolickie i moralne. Wielu ludzi doznaje w ten sposób dyskryminacji i nawet prześladowań, chociaż nie wolno o tym mówić.

W podobny sposób mafie światowe starają się umniejszać różne pozytywne aspekty historii i tradycji narodowej, osiągnięć i dorobku, cnoty i nauki. Zacierając to co dobre i piękne w Ojczyźnie, torują szarą sferę kosmopolityzmu i globalizmu. Z inicjatywy mafii światowych atakowane są i podkopywane również inne wielkie religie świata i związane z nimi cywilizacje. Walcząc z tymi religiami wykorzystuje się ich wzajemną nieznajomość i uprzedzenia, inicjując i prowokując wojny między nimi. Dawniejszy incydent prasowy z obrazem Mahometa pokazał ten prostacki, diabelski mechanizm. Jak wykazał już F. Koneczny, w procesie zbliżania społeczności związanych z różnymi cywilizacjami konflikty będą się mnożyć i zaostrzać. Dlatego, pomimo trudności, trzeba się spotykać oraz możliwie spokojnie rozmawiać i porównywać odniesienia poszczególnych cywilizacji do podstawowych wartości dotyczących człowieka, społeczeństwa i państwa, wskazanych na początku artykułu.

Potrzebna jest więc konfrontacja wartości chrześcijaństwa ze światem współczesnym, podjęta w kategoriach zrozumiałych przez ludzi różnych światopoglądów, dokonywana w zakresie wszystkich zagadnień dotyczących człowieka i świata. Wydaje się, że w pierwszym rzędzie dotyczyć ona powinna rzeczywistości ziemskich, a więc prezentacji i porównywania tego co chrześcijaństwo oraz inne religie, ruchy i światopoglądy przyniosły ludzkości, co wniosły do kultury, jak przekładają się na stosunki społeczne, gospodarcze i polityczne, ile dają jednostkom i społeczeństwom wolności, sprawiedliwości i pokoju oraz jak widzą dziś postęp i ulepszenie świata. Powinna to być konfrontacja zobiektywizowanych naukowo prezentacji, dokonywana w atmosferze spokojnego dialogu i wzajemnego poszanowania oraz popularyzowana  szeroko w społeczeństwach. Trzeba wykazywać, że chrześcijaństwo inicjuje i buduje najbardziej uniwersalną i racjonalną kulturę, najbliższą człowiekowi i jego oczekiwaniom.

Jest też potrzeba i w naszym kraju szerokiej, publicznej prezentacji zagadnień światopoglądu katolickiego oraz najistotniejszych dla człowieka zagadnień egzystencjalnych, w konfrontacji z innymi światopoglądami i postawami popularyzowanymi przez zlaicyzowane media i kulturę laicką. Zdumiewające jest, jak mało dotychczas robi się w Polsce w tej sprawie; może ledwie kilka ośrodków próbuje podejmować te zagadnienia i to niekiedy z wrogich nam pozycji.

Odbywają się wprawdzie konferencje dialogu  międzykulturowego i międzyreligijnego, mające służyć wzajemnemu zbliżeniu i pokojowi. Jednak częstokroć dominuje na nich poprawność polityczna, a nie prawda; z wartościami religijnymi i cywilizacyjnymi mieszają się interesy polityczne i gospodarcze.  W złym dialogu płytką jedność „moralno-polityczną” uzyskuje się niekiedy kosztem przemilczeń oraz uszczuplania i zacierania depozytu wartości. Można mieć nadzieję, że uczciwy dialog przyczyni się do zmniejszenia wzajemnych uprzedzeń oraz do autentycznego świadectwa wiary i ułatwi działalność misyjną Kościoła. Może uda się też wykreować szersze formy współpracy wielokulturowej i wielonarodowej, np. w sprawie pokojowego statusu Palestyny, w zakresie walki z epidemiami i głodem, może np. powstaną chrześcijańsko-muzułmańskie instytucje bankowe i finansowe, pracujące bez lichwy.

    Idąc za wskazaniami Ks. kardynała i papieża J. Ratzingera, trzeba z wzajemnym szacunkiem i uwagą wsłuchać się i trwać w łączności z innymi cywilizacjami: aby w ten sposób dokonywał się proces wzajemnego oczyszczenia, w wyniku którego wartości i normy w pewnej mierze uznawane lub wyczuwane przez wszystkich ludzi, mogły zajaśnieć nowym blaskiem i stać się dla nich skuteczną siłą podtrzymującą świat.”  (Europa. Jej podwaliny … , str. 74).

prof. dr hab. inż. Włodzimierz  Bojarski

Comments

  1. „Zgodnie ze wskazaną powyżej, mafijną dyrektywą, nie mówi się w Polsce o trwającej walce z Kościołem.” …..

    Ja w sprawie walki z Kościołem. To jest bardzo złożone zjawisko i nie sposób uniknąć uproszczeń, które mogą zniekształcić opisywaną materię. Moim zdaniem mamy do czynienia właśnie z takim uproszczeniem, tak naprawdę dzieje się coś innego.

    Podam przykład. Jest taka katolicka gadzinówka „Idziemy”. Kiedyś, nie tak dawno temu, pokazano mi egzemplarz tego pisma z wywiadem albo opisem działalności pewnego polskiego księdza-sodomity, pracującego w Kurii rzymskiej. Oni pisali nie o sodomicie a o „geju” a cały artykuł miał pozytywną dla tego zboczeńca wymowę.

    Moim zdaniem interpretacja Autora jest błędna. Walka, która jest prowadzona, między innymi w Polsce, dotyczy światopoglądu chrześcijańskiego czy też szerzej, przed-modernistycznego. Kościół katolicki również prowadzi tą walkę, przy czym dialektycznie obsadza dwie strony sporu.

    Osoby uważniej obserwujące działalność Kościoła pewnie mogłyby przedstawić wiele więcej przykładów walki Kościoła, zwłaszcza Kurii rzymskiej, z chrześcijaństwem czy ze światopoglądem przed-modernistycznym. Nie chodzi przecież tylko o artykuł w niszowej katolickiej gadzinówce, więcej przykładów dostarcza biskup Rzymu czy inni biskupi. Trzymając się katolickiej narracji, Kościół katolicki przegnił, wielu przedstawicieli jego hierarchii wysługuje się Szatanowi.

Wypowiedz się