Skandaliczna inwestycja Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Skandaliczna inwestycja Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Michał Podobin

W przerwie między politycznymi bójkami dotarła do nas informacja. Uniwersytet Medyczny w Łodzi po 38 latach skończył budować swój olbrzymi szpital. To jedna z najdłużej ciągnących się inwestycji w Polsce. Kosztował około miliarda złotych. Teraz zostanie… zamknięty na klucz i poczeka na lepsze czasy. Bo budowę przez lata prześladuje wyjątkowy pech. Rozpoczęła się w 1975 roku z typowym dla gierkowskich czasów rozmachem. Planowano wybudować dwa gigantyczne kilkunastopiętrowe gmachy. W ostatniej chwili zdecydowano się na jeden. Pod koniec lat 70. budowa zaczęła wyhamowywać, a na początku 80. zupełnie stanęła – pieniądze przeznaczone na CKD odpłynęły na budowę innego wielkiego szpitala – Centrum Zdrowia Matki Polki. Podobno zdecydował o tym osobiście generał Jaruzelski


Po 17-piętrowym gmachu kręcą się jeszcze robotnicy. Dopieszczają ostatnie detale: przykręcają listwy, zamalowują odpryski na ścianach, regulują drzwi, żeby się dobrze otwierały i zamykały.
- Nie będzie żadnego otwarcia – mówi prof. Paweł Górski, rektor UM. – Kończymy inwestycję i budynek zamykamy na klucz.
Będą musiały poczekać na lepsze czasy – odpowiada rektor. I tłumaczy, że uczelni nie stać na otwarcie szpitala. – Choć budynek jest gotowy, brakło nam około 50 mln na jego wyposażenie. .(…)/ za Onet. pl /
Jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki, na drugi dzień odezwał się jeden z wiceministrów zdrowia i wówczas dowiedzieliśmy się, że pieniądze znajdą się, ale inne inwestycje będą wstrzymane. Ponadto pan minister powiedział nam, że od kilku lat nadzorowana jest ta inwestycja i ze strony ministerstwa jest wielka troska na ukończenie tego przedsięwzięcia. Natomiast dzień wcześniej jeden z szefów NFZ powiedział, że nie będzie dodatkowych pieniędzy, aż inwestor nie rozliczy się z dotychczasowych wydatków. I to jest dwugłos w tym samym ministerstwie, w którym tak dzielnie walczy minister Arłukowicz.

A jest z czego rozliczać się, ponieważ inwestycja trwa już 38 lat, a w tym czasie odeszli inicjatorzy i decydenci, być może sprawa dotyczy kilku lub kilkunastu rektorów Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, a przede wszystkim suma 1 miliarda, też będzie trudna do oszacowania ze względu na różne inflacje, jakie miały miejsce w tym czasie i prawdopodobny bałagan w papierach. Zastanawiające, że nikt dotychczas nie zapytał, dlaczego trwa to tak długo i ile dodatkowo za te decyzje musieliśmy już zapłacić?

Niepokój budzi fakt, że ekipa premiera Tuska już od sześciu lat z górą przyglądała się temu marnotrawstwu i dopiero teraz ktoś przypomniał sobie o tym szpitalu. Oczywiście jest to jeden z wielu polskich szpitali w budowie, których koszty są systematycznie powiększane poprzez nieudolność kolejnych polskich władz. Dotyczy to odpowiedzialności wszystkich opcji politycznych i stąd przy tym skandalicznym przykładzie, podejmowane są głupawe decyzje i nikt nie poszukuje winnych, którzy są na wyciągnięcie ręki. To przecież tak, jak z tymi nagrodami w sejmie. Sami swoi, a swoich nie ruszamy.

W tym miejscu trzeba koniecznie zapytać, a o czym to myśleli ministrowie, premierzy przy konstruowaniu budżetu na rok bieżący i lata poprzednie, że nie zamknięto tego tematu. To tylko zwykły arogant ekonomiczny, może w lutym podejmować decyzję, że brakujące 50 milionów zostanie przekazane z innych inwestycji służby zdrowia. Tłumaczyć tego nie trzeba. Niestety bardzo wiele naszych inwestycji realizowanych jest według tego wzorca i przez podobnych nieuków w ministerialnych szatach.

Przecież to wygląda na celowy sabotaż . Ale prokuratura bez skinienia ręką pana premiera nic nie zrobi, co innego, gdyby można winą obarczyć tylko przeciwnika politycznego, ale tutaj duże pieniądze, wielu odpowiedzialnych i czas spowodują , że w międzyczasie będą jakieś medialne sukcesy, a naród zapomni.

Michał Podobin