Cywilizacja jako hodowla ludzi (część II) – „Metro”…

(Zamieszczam drugą część opracowania Metro o cywilizacji jako hodowli ludzi – opolczyk)

——————

Cywilizacja jako hodowla ludzi 2

Ludzie, którzy żyją „na wolności”, zupełnie w oderwaniu od ogrodu zoologicznego, którym jest współczesna cywilizacja, fizycznie nie różnią się (dokładnie: do niedawna nie różnili się) od ludzi „udomowionych”. Innym powszechnie spotykanym ssakiem, który fizycznie jest przystosowany do obydwu stylów życia jest kot domowy, choć akurat to afrykańskie zwierzę w warunkach północnoeuropejskich kiepsko sobie radzi bez wsparcia człowieka z powodu braku zdolności do wygaszenia aktywności życiowej poza sezonem wegetacyjnym.

Wiemy że u ludzi jak i kotów czy innych stworzeń prowadzących gospodarkę łowiecko-zbieracką, gęstość występowania gatunku jest ściśle uzależniona od warunków środowiska. Nawet w warunkach lasu równikowego Sentinela Północnego w Zatoce Bengalskiej (https://pl.wikipedia.org/wiki/Sentinel_P%C3%B3%C5%82nocny) gęstość zaludnienia nie przekracza znacząco jednej osoby na kilometr kwadratowy. Dla drapieżnych ssaków w Europie obszar taki jest wielokrotnie większy.

Człowiek i kot potrafią żyć na wolności, ale tej umiejętności trzeba się uczyć niemalże od chwili narodzin. Życie poza ZOO, cywilizacją, jest trudne, uzależnione od nieprzewidywalnych warunków przyrodniczych. Człowiek (i kot) w bardzo ograniczonym stopniu kontroluje przyrodę i jest jej częścią, ma świadomość silnego związku z własnym terytorium, które jest dla niego podstawą bytu. Znaczną część aktywności życiowej potrafi zająć obrona własnego rewiru. Śmiertelność w takich warunkach jest wysoka, dojrzałego i sędziwego wieku dożywa o wiele mniej osobników niż w ZOO.
.
Wspomniany wyżej Aldous Huxley przedstawił hipotetyczne spotkanie człowieka „udomowionego” w stopniu wyższym niż współczesny z człowiekiem żyjącym na wolności. Huxley przypomniał, że „udomowienie” polega na manipulacji naturalnymi instynktami czy wręcz na zabijaniu naturalnych instynktów w będącej obiektem domestykacji trzodzie. Oczywiście takie działanie spotyka się z oporem inwentarza, który może próbować protestować, jednak ostatecznie ulega wobec miażdżącej przewagi fizycznej hodowcy wspartej korumpującą siłą komfortu, który hodowca potrafi zapewnić. Ten dramat rozgrywa się codziennie w każdym ogrodzie zoologicznym, chlewie, oborze, kurniku i w społeczeństwie.

W najbardziej skrajnym wariancie to właśnie biopolityka decyduje o tym, kto może żyć i kto może się rozmnażać. Najbardziej skrajne formy fizycznej eliminacji całych grup czy ograniczania rozrodczości cały czas są stosowane, czego dowodzi chociażby ludobójstwo muzułmanów w Afganistanie, Iraku czy Jemenie czy sterylizacja Indian Ameryki Północnej.

Jeśli mowa o sterylizacji – testosteron i agresja, którą potrafi on zapewnić, są potrzebne ssakom żyjącym na wolności do przetrwania. W warunkach hodowli samcza energia staje się zbędna ze względu na komfortowe warunki życia zapewniane przez hodowcę i jest postrzegana przez hodowcę jako zagrożenie. Od dawna kastruje się knury w chlewach, w przypadku ludzi stosuje się od paru dekad znacznie subtelniejszą chemiczną kastrację – w okresie od 1973 do 2011 roku ilość plemników w spermie mężczyzn Anglosfery i Zachodniej Europy spadła o 50-60%, do poziomu kiedyś kwalifikowanego jako granica bezpłodności (https://qz.com/1040302/most-men-in-the-us-and-europe-could-be-infertile-by-2060-according-to-a-new-study/). Mężczyźni nie muszą, nie powinni być płodni, ponieważ prokreację zapewni biotechnologia, dokładnie tak jak w przypadku innych ssaków hodowlanych.

Tak jak w przypadku udomowienia zwierząt, które są korumpowane przez człowieka zapewnianiem wygodniejszych warunków egzystencji niż na wolności, to samo dzieje się w procesie udomowienia ludzi. Siłą cywilizacji jest niekwestionowany komfort życia, który potrafi ona zapewnić niezależnie od warunków przyrodniczych, przy nieprawdopodobnie wysokiej gęstości zaludnienia. Komfort ten dotyczy jednakże tylko podstawowych fizycznych aspektów przetrwania, często towarzyszy niszczeniu instynktów hodowanych ludzi i zwierząt oraz często odbija się negatywnie na ich zdrowiu psychicznym. Ponadto ceną korzystania z komfortowego życia jest utrata niezależności, utrata umiejętności koniecznych do przetrwania na wolności.

Miasto to środowisko całkowicie sztuczne, które może funkcjonować tylko w cywilizacji. Masowa urbanizacja, która dotknęła ludzkość w ostatnich wiekach, najprawdopodobniej jest spowodowana ambicją hodowców do kontroli całości fizycznego środowiska człowieka, co jest znacznie utrudnione poza otoczeniem miejskim. Życie w wielkich miastach jest możliwe wyłącznie dzięki produktom postępu technicznego, bez zaawansowanych technologii wysoka gęstość zaludnienia to beznadzieja i wysoka śmiertelność.

Motywacją stojącą za uruchomieniem postępu technicznego w cywilizacji judeochrześcijańskiej nie była chęć poprawy losu ludzi. To tylko skutek uboczny, reglamentowany w razie potrzeby. Celem rozwoju technologii było zdobycie całkowitej dominacji nad masami nieświadomych niewolników i dzisiaj w nowoczesnych społeczeństwach cel ten wydaje się być zrealizowany w zupełności, gdyż otumanione ofiary są gotowe za pomocą Internetu w czasie rzeczywistym informować swoich hodowców o zawartości swoich umysłów.

W najbardziej bezpośrednim wariancie zdobywanie dominacji nad ludźmi to wojna. Mechanizm ekonomiczny zwykłych podbojów, w tym kolonizacji, to zwrot nakładów na zbrojenia i wojny dzięki zwiększeniu eksploatacji ludzi i środowiska, w tym przy wykorzystaniu sposobów wcześniej nie znanych na podbitych terytoriach. Tak właśnie zwróciły się pierwsze nowożytne wyprawy Krzysztofa Kolumba i taki właśnie mechanizm funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Stany Zjednoczone zrabowały iracką ropę a być może nowa wojna pozwoli na kradzież ropy Wenezueli. To właśnie wojna i groźba wybuchu wojny od niepamiętnych lat jest najważniejszym źródłem finansowania postępu technicznego. Tak pozostało do dzisiaj. Efekty postępu technicznego są udostępniane masom wtedy, gdy jest to korzystne dla “elit kulturowych”. Najnowszy owoc nakładów na zbrojenia, zarazem obiekt fascynacji ponad miliarda ludzi – smartfon – został rozpowszechniony jako kolejny środek masowej hipnozy i permanentnego nadzoru nad nieświadomymi użytkownikami.
.
Postęp technologiczny pozwala na zwiększenie stopnia eksploatacji ludzi i środowiska. Podbite ludy mogą spłacić dług zaciągnięty w celu ich zniewolenia w przeróżny sposób, na przykład oddając swoje nerki:

JAK CYWILIZUJE SIĘ LUDZI – STUDIUM PRZYPADKU

SONY DSC

Przywołane wyżej (w części I) zdjęcie ukazuje przedstawicieli Ludzi dżungli (Orang Rimba, kilka tysięcy osób) zamieszkujących lasy centralnej Sumatry. Przyjmuje się, że większość tego ludu zaakceptowała już rewolucję neolityczną i przyjęła osiadły tryb życia oraz rolnictwo i hodowlę jako źródło utrzymania czy nową religię – islam (Orang Batin Sembilan, kilkadziesiąt tysięcy osób). Orang Rimba nadal żyją z lasu całkowicie niezależnie od cywilizacji mimo nacisków z zewnątrz, ograniczania dostępnych dla nich terenów w przeróżny sposób. Szczęśliwie na samej Sumatrze w ich lasach nie zlokalizowano atrakcyjnych dla holenderskich najeźdźców zasobów więc w XIX wieku pozostawiono ich w spokoju. Od czasów rządów miejscowej pacynki CIA, prezydenta Suharto, nasiliła się akcja cywilizowania, udomowienia Orang Rimba, teraz uzasadniania presją ekonomiczną. Indonezyjski rząd znajduje się pod presją zadłużenia i musi oddawać za bezcen zasoby w celu zapewnienia obsługi niespłacalnego długu (Konsensus waszyngtoński, https://pl.wikipedia.org/wiki/Konsensus_waszyngto%C5%84ski).
.
Rząd indonezyjski, znajdując się pod presją lichwiarzy, kradnie lasy używane od niepamiętnych czasów przez Ludzi dżungli i przekazuje je zależnym od wierzycieli konsorcjom, które karczują las równikowy i zakładają na jego miejscu plantacje palmy olejowej. Do obsługi plantacji potrzeba niewielu niskopłatnych niewolników. Rząd indonezyjski kradnie dżunglę, umieszcza Ludzi dżungli w barakach, w międzyczasie dżungla jest karczowana i zamieniana w ciągnącą się po horyzont palmową monokulturę, a ludzie, którzy stracili swoją ziemię są szkoleni do obsługi plantacji palmowych. W ten sposób w ciągu jednego pokolenia, na naszych oczach, z wolnych ludzi Orang Rimba przerabiani są w najtańszych niewolników. Nie mają już dokąd wrócić.

‚New Britain Oil Palm Limited’ palm plantation, near Kimbe, West New Britain Island, Papua New Guinea, Wednesday 24th September 2008.

Podobne plemię z drugiej strony Indonezji, z Papui:

https://www.youtube.com/results?search_query=orang+rimba

Owoce palm, które rosną na miejscu lasu będącego ich domem, są źródłem oleju, który najczęściej jest dostępny i spożywany w Europie po procesie termoutrwardzania. Utwardzony olej palmowy jest bardzo tani, znajduje się w wielu produktach spożywczych, w towarzystwie dodatków smakowych wypiera droższe składniki. Dzisiaj olej palmowy może znajdować się w serze czy w czekoladzie zamiast prawdziwego sera czy masy kakaowej i jest uznawany za produkt szkodliwy dla zdrowia. Możemy się nim cieszyć między innymi dzięki zniszczeniu dżungli, w której mieszkali Orang Rimba i dzięki ich niewolniczej pracy. Taki jest mechanizm współczesnej cywilizacji judeochrześcijańskiej, akurat w tym przypadku działającej ze współpracy z islamem (to jest religia ich osiadłych współplemieńców i rządu w Dżakarcie).

Orang Rimba, Ludzie dżungli, to część grupy etnicznej, której większość przyjęła osiadły tryb życia i uprawia rolę a mniejszość ciągle prowadzi gospodarkę łowiecko-zbieracką. Takich ludów jak Orang Rimba jest więcej na świecie, mimo prowadzonego systematycznie od setek lat ludobójstwa ciągle bytują na Sumatrze, w Papui, Brazylii czy pozostałych krajach równikowej Ameryki Południowej. Podobny podział dokonał się w ostatnich stuleciach w syberyjskiej tundrze i tajdze i paru innych miejscach na świecie. Część koczowników żyjących na obrzeżach cywilizacji jest uzależniona od gospodarki pieniężnej, takich plemion jest znacznie więcej niż grup zupełnie „nieudomowionych”. To uzależnienie od gospodarki pieniężnej jest zwykle używane przez Anglosasów do fizycznej eliminacji takich plemion, jak to miało miejsce chociażby w przypadku kanadyjskich Innuitów, od których Kompania Zatoki Hudsona przestała skupować futra, co doprowadziło do utraty podstawy ich egzystencji funkcjonującej przez stulecia.

Interesującym przypadkiem grupy funkcjonującej w cywilizacji judeochrześcijańskiej, która zrozumiała jej istotę i cel, do którego to wszystko prowadzi, są północnoamerykańscy Amisze. To relatywnie liczna, około trzystu tysięcy ludzi, choć zdecentralizowana społeczność około stu pięćdziesięciu lat temu zdecydowała się na życie w oderwaniu od nowych „zdobyczy” tej cywilizacji. Amisze unikają współczesnej medycyny (w tym szczepionek), współczesnej edukacji i pozostałych „zdobyczy postępu technicznego” a są mniej schorowani i nie wydają się być głupsi od zwykłych Amerykanów. Może to oni mieli rację?

PODSUMOWANIE

Rosyjscy naukowcy skupieni wokół prac nad Koncepcją społecznego bezpieczeństwa (Концепция общественной безопасности, http://kob.su/) zauważyli że wiele fundamentalnych dla cywilizacji judeochrześcijańskiej mechanizmów jest opisanych w „Piśmie świętym”, w chrześcijańskiej redakcji w “Starym Testamencie”. „Pismo święte” narzuca model cywilizacji tłumo-elitarnej, w której pogrążone w ignorancji masy są obiektem manipulacji przez oświecone elity. Dokładnie chodzi o „udomowianie”, o którym mowa w przywołanej na początku definicji „cywilizacji”.
.
Kluczowa dla budowy i rozwoju cywilizacji jest rola pieniądza, w cywilizacji judeochrześcijańskiej międzynarodowego pieniądza opartego na długu. Ten pieniądz umożliwia międzynarodowy podział pracy i międzynarodową centralizację władzy finansowej, która z kolei pozwala na centralizację władzy w każdej innej dziedzinie. Każde imperium, które stosowało własny pieniądz wewnętrzny dla ochrony przed “elitą kulturową” czy „globalnym predykatorem” już upadło, ostatnim był Związek Radziecki i blok wschodni. O tym mechanizmie mówi wprost Księga powtórzonego prawa, 15:6 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=225):
.
„Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują.”
.
Jedną z zasad hodowli jest dopuszczanie do prokreacji wśród osobników wykazujących pożądane cechy i tępienie na różny sposób osobników, które cechy te wykazują w niewystarczającym stopniu. Zapewne nieprzypadkowo mówi o tym Księga Izajasza 60:12 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=532):
.
„Bo naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą, i poganie zostaną całkiem wygładzeni.”
.
To dlatego przeprowadzono ludobójstwo Australijczyków czy aktualnie prowadzi się politykę ludobójstwa prowadzących gospodarkę łowiecko-zbieracką ludów (nie tylko) Indonezji, na przykład Orang Rimba. Oni są niezależni od pieniądza, nie służą Mamonie i, z punktu widzenia „elit kulturowych”, powinni zostać “całkiem wygładzeni”. Domyślamy się że na liście ludów do eksterminacji całkiem wysoko muszą się znajdować również Słowianie. Tak jak w Meksyku, Ameryce Północnej, Indiach, Afryce i w wielu innych miejscach, plan jest taki aby Słowianie wymordowali się własnymi rękoma.
.
Jak się zachować wobec cywilizacji? Czy istnieje uniwersalna odpowiedź na to pytanie?
.
Czy korumpowane tysiące lat temu dostępem do łatwego pokarmu dziki czy żubry mogły przypuszczać, jak to się skończy?

Z drugiej strony – czy zaniechanie budowy cywilizacji jest dobrym pomysłem? Tak zrobili Australijczycy i zostali wytępieni jak zwierzęta przez barbarzyńskich Brytyjczyków.

Może Amisze, którzy zatrzymali się sto pięćdziesiąt lat temu, podjęli dobrą decyzję?

Jak się zachować wobec cywilizacji? Czy istnieje uniwersalna odpowiedź na to pytanie?

Autor – Metro
.

———————–

.
Jak widzimy, barbarzyńskie tępienie i zniewalanie ostatnich niedobitków wolnych dzikich ludzi trwa nadal. Kiedyś masowo podbijano je, tępiono i zniewalano pod pretekstem „nawracania” na żydogenne, krystowiercze religie, w mniejszym zakresie na islam. Obecnie pretekstem, narzędziem i przyczyną ich zniewalania jest dług, w który wpędzane są zwasalizowane przez klany lichwiarzy przy pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowy rządy krajów, na terenie których ostatni wolni dzicy ludzie żyją. Zamiast od nich uczyć się wolnego życia, niszczy się ich i tępi, nakładając im kajdany cywilizacji. A postawione przez Metro pytanie:
.
„Jak się zachować wobec cywilizacji? Czy istnieje uniwersalna odpowiedź na to pytanie?”
.
pozostanie zapewne pytaniem w sumie retorycznym. Władcy zachodu, władcy pieniądza, a równocześnie nadzorcy hodowlanego człowieka, właściciele ludzkiego cywilizacyjnego ZOO, z cywilizacji jako narzędzia zniewalania nie zrezygnują. Co gorsze – ogromna większość mieszkańców cywilizowanego zachodu nie jest w stanie postawić sobie takiego pytania. Oni bez cywilizacji nie potrafią funkcjonować. Zwłaszcza mieszkańcy wielkich metropolii. Dla nich życie bez prądu elektrycznego, bieżącej wody, samochodów, sklepów, kart kredytowych, smartfonów/telefonów komórkowych i internetu jest niewyobrażalne. Gorzej – bez nich nie potrafiliby funkcjonować. Nawet ci, którzy zadają sobie takie pytanie, uważają cywilizację za coś dobrego i lepszego, niż dzikie kultury. A wygody i komfort cenią wyżej niż inne „wartości” – np. wolność. Dobrze opisuje to fraszka Krasickiego:
.
„Czegóż płaczesz? – staremu mówił czyżyk młody – masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody (…)”.
.
Dobrze, że pojawiają się niekiedy, od czasu do czasu, publikacje jak te w Fokusie:

Ñ

 

 

 

 

 

 

 

Z nich cywilizowany człowiek może sią dowiedzieć, że dzicy są zdrowsi na ciele i duchu, mają lepsze i zdrowsze stosunki międzyludzkie, są po prostu szczęśliwsi. I to bez wytworów cywilizacji. Ponadto nie grozi im kryzys gospodarczy, krach na giełdzie, nie boją się awarii sieci energetycznej, nie martwią ich wysokie ceny za benzynę i ropę, wysokie oprocentowanie kredytów, nie denerwują się, gdy w głębokiej dolinie nie ma zasięgu dla smartfonów czy telefonów komórkowych. Potrafią, żyjąc dziko, cieszyć się życiem.
.
Naturalnie nie nawołuję do powrotu do całkowitej dzikości. Niemniej przykład np. Amiszy, którzy świadomie zrezygnowali z wielu wytworów cywilizacji, wart jest zastanowienia. Inna rzecz – dalsza bezmyślna rabunkowa eksploatacja środowiska naturalnego musi doprowadzić do katastrofy i załamania się chciwej zaborczej cywilizacji. I wtedy pytanie Metro nie będzie już retoryczne. A za brak odpowiedzi na nie miliardy zapłacą nie oceną niedostateczną na świadectwie szkolnym a życiem.
.
Na koniec uwaga własna. Obecna elita kierująca hodowlą ludzką w jednym aspekcie całkowicie różni się od wszystkich wcześniejszych elit cywilizacyjnych. Wcześniej elity zawsze zabiegały o posiadanie jak największej liczby ludzkiego bydła roboczego – niewolników i poddanych, gdyż im ich miały więcej, tym były bogatsze darmową (niewolników) i opodatkowaną (poddanych) pracą ich mięśni. Także jako mięso armatnie (oddziały piechoty) liczebność poddanych miała znaczenie militarne i prestiżowe. Obecnie elita, co uchodzi za „teorię spiskową”, choć jest faktem, zamierza planowo i celowo ograniczyć populację hodowli ludzkiej do pewnej ilości. Padają różne liczby – 500 milionów czy 1 miliard. Nie miejsce tu, by się spierać, która z podanych liczb jest prawdziwa. Fakt pozostaje faktem – ograniczonej liczebnie elicie znacznie łatwiej byłoby kontrolować powiedzmy miliard hodowlanych ludzi, a jeszcze łatwiej 500 milionów, niż obecne ponad 7,6 miliarda. A ponadto i surowców oraz „bogactw naturalnych” starczyłoby na o wiele dłużej i nie trzeba by było dzielić się nimi z nadliczbowymi 7 miliardami darmozjadów. Potrzebni nie są, gdyż robotyzacja, automatyzacja i komputeryzacja produkcji dóbr materialnych na potrzeby elit czyni 7 miliardów zbędnymi darmozjadami. No i przyjemniej by było elicie, gdyby np. Afryka została CAŁKOWICIE wyludniona. Dzika gruba zwierzyna (słonie, nosorożce, lwy i bawoły) w krótkim czasie rozmnożyłaby się bez ludzi po całym kontynencie i można by było na nią bez jakichkolwiek ograniczeń polować (polowania na grubą zwierzynę były we wszystkich epokach i cywilizacjach ulubioną rozrywką elit). Niestety nadmiar hodowli ludzkiej stoi temu na przeszkodzie. Przez co współczesna elita rządząca zachodem, a chcąca rządzić całą Ziemią. już wdraża programy depopulacyjne, o czym wspomniał i Metro w kontekście drastycznego spadku płodności samców gatunku homo sapiens.
.
Osobiście także uważam, że nieograniczone rozmnażanie się ludzi w końcu doprowadzi do katastrofy. Niemniej metody depopulacji prowadzonej przez lichwiarską oligarchię całkowicie odrzucam.
opolczyk
PS
Na koniec chciałbym przypomnieć opublikowany przeze mnie artykuł Tomka Zielińskiego – właśnie o Dzikich Ludziach:
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/10/01/w-holdzie-dzikim-ludziom-tomasz-zielinski/

Opublikowano za:  https://opolczykpl.wordpress.com/2019/03/04/cywilizacja-jako-hodowla-ludzi-czesc-ii-metro/

Od Redakcji KIP: W uzupełnieniu  do powyższej tematyki w 2 częściach polecamy opracowanie: Tzw. elity obawiają się przebudzenia: tożsamości, świadomości historycznej, narodowej, etnicznej i rodowej dotychczas poróżnionych i skłóconych Narodów Słowiańskich.

PS. Składamy podziękowanie dla Autora – Metro, za dwuczęściowe opracowanie zmuszające do myślenia… myślących…

Comments

  1. krnabrny1 says:

    „Jak się zachować wobec cywilizacji? Czy istnieje uniwersalna odpowiedź na to pytanie?”

    Odpowiedź na to pytanie utrudnia sam artykuł. Dlaczego tak jest? Otóż zastosowano w nim polaryzację CZŁOWIEK DZIKI VS. CZŁOWIEK CYWILIZOWANY.

    Ta polaryzacja uniemożliwia odpowiedź na to pytanie, a z pewnością bardzo utrudnia. Wynika to z tego, że zwrot DZIKI jest odbierany pejoratywnie, dziki jest gorszy, głupszy bo nie jest cywilizowany. Cywilizowany jest lepszy bo kiedyś był dziki, a teraz jest na nowym wyższym etapie.

    Aby odpowiedzieć na to skomplikowane pytanie trzeba zacząć od uświadomienia sobie że człowiek dziki niczym nie różni się od człowieka cywilizowanego poza DOŚWIADCZENIAMI ŻYCIOWYMI i wynikającą z nich WIEDZĄ.

    Jeśli myślimy sobie, że umiem obsługiwać telefon!, smartfon!, komputer! auto!! i na dodatek potrafię wypełnić PIT-a!! …więc JESTEM INTELIGENTNY!!! przegrywamy szansę na odpowiedź. Jeśli jednak uznamy że to tacy sami ludzie z odmiennymi doświadczeniami niż nasze uzyskujemy dostęp do odpowiedzi.

    A odpowiedzią jest to, że to ZALEŻY TYLKO OD NAS. Nie ma znaczenia czy DZICY są gorsi, nie ma znaczenia czy AMISZE mieli rację lub czy ktokolwiek ją miał, jedynie znaczenie jakie jest to CZEGO MY CHCEMY, JAKI JEST NASZ WYBÓR!

    A prawdziwy problem który przedstawia ten artykuł , został zgrabnie zamieciony pod dywan. Prawdziwy problem jaki chciał przedstawić autor to strach przed tym co się stanie jak dowiedzą się o tym nasi PASTERZE i czy ta wolność NAM SIĘ OPŁACI!:-)

    Wniosek z tego z kolei płynie taki że autor już wie że stoi po kolana w gównie, ale liczy jeszcze na to że uda mu się jakoś przetrwać bez podejmowania decyzji które ktoś mógłby uznać za deklaracje:-)))

  2. krnabrny1 says:

    A teraz w oddzielnej odpowiedzi napiszę swoje zdanie, osobiste, wynikające z moich własnych przemyśleń i doświadczeń życiowych.

    Według mnie tutaj nie chodzi o komfort, o poczucie bezpieczeństwa, nie chodzi o to że nas zaszantażują długami, wpuszczą w kredyty tu nie chodzi o strach związany z brakiem prądu, bieżącej wody, szpitala pod ręką i cmentarza obok, tutaj nie chodzi o uzależnienie od smartfona, telewizora, auta czy ładnej sukienki, przystojnego i bogatego faceta.

    Oni nas trzymają w tym stanie TYLKO JEDNYM ARGUMENTEM. Ja nazywam to SYNDROM NIEŚMIERTELNOŚCI. Według mnie wszystko co napisałem powyżej służy człowiekowi tylko do tego aby ZAPOMNIAŁ ŻE JEST ŚMIERTELNY!!!

    Każda nowo zakupiona rzecz, każdy nowy kredyt, każde ubezpieczenie na życie, każda inicjatywa typu nowy dom, zbieramy na wakacje za rok, składam na nowy komputer, żenię się z najpiękniejszą kobietą, mam najwięcej pieniedzy w rodzinie, jestem doktorem, daleko zaszedłem, ja jestem prawnikiem z porsche w garażu, moja komórka jest najfajniejsza w klasie, jak zrobię sobie cycki to mogę mieć każdego…….służy temu aby zagłuszyć nieustający STRACH PRZED ŚMIERCIĄ.

    ….a oni robią na tym pieniądze i dorabiają się władzy…kościół na swój sposób, politycy i władza na swój, lekarze na swój itd itd.

    Paradoksalnie zatem LEKARSTWEM i ODPOWIEDZIĄ na wszystko co znajduje się w tym artykule jest POGODZENIE SIĘ ZE ŚMIERCIĄ. Zapewniam WAS KOCHANI że DZICY TO TEŻ WIEDZĄ!!:-))

  3. krnabrny1 says:

    DZICY również są ŚWIADOMI WARTOŚCI SWOJEGO CZASU i SĄ ŚWIADOMI SWOJEJ FIZYCZNEJ ŚMIERTELNOŚCI, SĄ ŚWIADOMI RÓWNIEŻ SWOJEJ NIEŚMERTELNOŚCI, Takich ludzi można zniszczyć, można zabić….ale nie da się skusić złudnym komfortem chlewni:-)

  4. krnabrny1 says:

    Wszyscy drodzy czytelnicy , DZICY wiedzą że jesteśmy tutaj TYLKO NA CHWILĘ.
    Każdy z nich doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jakikolwiek papierek ustalający czyjąś własność jest tylko papierkiem, bo Ziemia, Woda, Powietrze nie mogą mieć właściciela. Nie zmieni tego dekret, ustawa, akt nadania. DZICY wiedzą że wszyscy są RÓWNI, człowiek, drzewo, ptak, mrówka, ONI MAJĄ ŚWIADOMOŚC TEGO ŻYCIA. Z tej perspektywy są o wiele bardziej świadomi i doświadczeni od wersji hodowlanych ludzi

  5. krnabrny1 says:

    W naszym hodowlanym środowisku taką mądrość uzyskują tylko jednostki, poeci, pisarze, filozofowie, artyści ….tam natomiast to NORMA:-)

  6. krnabrny1 says:

    Na zakończenie jeden z miliona przykładów. Zobaczcie na Amerykanów, jak oni bardzo starają się być AMMERYKAŃSCY, wszędzie podkreślają swoją kulturę, przynależność, Amerykańska flaga jest tam praktycznie wszędzie, każdego dnia. To zachowanie wynika z tego że WIEDZĄ że ta ziemia po ktorej chodzą codziennie nie należała do nich, została zrabowana a jej właściciele wyrżnięci. ONI To WIEDZ ALE ONI NIE CHCĄ TEGO WIEDZIEĆ ….ponieważ to uświadamia im że PO NICH TEŻ KTOŚ PRYJDZIE.

  7. marcin says:

    Hodowla ludzi to rzeczywistość. Urywek z jakiejś wypowiedzi Billa Kristola, którego chyba nie trzeba przedstawiać.

    https://www.youtube.com/watch?v=gE9e1AmgQp0

    Kristol komentuje obawy amerykańskiej „working class”, chyba klasy robotniczej, przed masową imigracją ludzi głównie z Ameryki Łacińskiej, co powoduje między innymi drastyczne zaniżanie płac. Kristol mówi, że w kapitalistycznym społeczeństwie po dwóch-trzech pokoleniach ludzie stają się leniwi, zepsuci dobrobytem, popadają w dekadencję. Dlatego trzeba przyjmować zdesperowanych biedaków, on użył porównania do początków XX wieku, kiedy Stany Zjednoczone przyjmowały rzesze biedaków z Irlandii, Włoch czy Rosji (z Rosji to byli głównie żydzi) i ci zdesperowani biedacy byli gotowi do wielkich poświęceń w celu osiągnięcia jakiegoś przyzwoitego poziomu życia. Dlatego obecny najazd milionów biedaków z Ameryki Łacińskiej na Stany Zjednoczone to po prostu „stały element gry”, instrument stosowany już w przeszłości w celu zdyscyplinowania klasy robotniczej. Cała różnica jest taka, że teraz przybysze różnią się kolorem skóry od wcześniej przybyłej ludności.

  8. assun says:

    Ja bym nie nazywał tych satanistycznych zbójów elitami. Ci „ludzie” bez honoru i uczuć na to nie zasługują. Artykuł ciekawy ale nie nazwał bym obecnego „rozwoju” cywilizacji hodowlą a raczej niewolnictwem. W hodowli dba się o towar aby na końcu go sprzedać czy zabić ,w niewolnictwie niewolnik dostaje tyle aby przeżyć , coś na zachętę ,coś na otuchę a na końcu stara się aby wcześniej umarł. I tak mamy obecnie na świecie. Najlepiej żeby niewolnik nie zdawał sobie sprawy że jest niewolnikiem systemu, dostaje różne zabawki techniczne ,dostaje religie , wyselekcjonowaną wiedzę i żyje wg zasad mafii światowej. Można to nazwać w pewnym sensie hodowlą ale bardziej chodzi o maksymalne wykorzystanie przy minimalnych kosztach czyli niewolnictwo. Hodowlą można nazwać wpływ części obcych cywilizacji na nas. Porwania, eksperymenty medyczne, wielokrotne ciąże itd. to cechy manipulowania genetycznego ludzką rasą ,tylko w jakim celu? Osobiście uważam ,że za tymi satanistycznymi elitami stoją obce rasy czyli hodowla i niewolnictwo jednocześnie się odbywają. Wiecie pewnie , pisze o tym David Icke.
    Wydaje mi się ,że na Ziemi trwa od bardzo dawna wojna o uduchowienie materii. Ciemna strona nie chce do tego dopuścić aby nie stracić kontroli nad ludzkością a jasna strona dąży do wyzwolenia z niewoli ludzkości. Zwiększenie duchowości ludzi = zwiększenie zapotrzebowania na wiedzę= zmniejszenie wpływu materializmu i konsumpcjonizmu = zmniejszenie negatywnych cech ludzkich. Jak widać ciemna strona ma przewagę ale internet działa na naszą korzyść dopóki go nie poblokują. Trzeba się wymieniać informacjami, zgrywać wartościowe dane na dyski bo rośnie poziom kontroli i cenzury.

  9. marcin says:

    Elity – nie elity, jakąś terminologię trzeba przyjąć. Rzeczywiście ten termin jest nienajlepszy ponieważ ma pozytywną konotację emocjonalną.

    Problem z Davidem Icke jest taki, że on pracował dla reptilian (BBC) i jest wysoce prawdopodobne że nadal dla nich pracuje narzucając właśnie odjechane koncepcje z gadami przepoczwarzającymi się w ludzi i odwrotnie.

    Ważny tekst dotyczący postępu technicznego i naukowego. Ted Kaczyński dobrze rozumiał, czemu to służy:

    https://docer.pl/doc/x0xsxn1
    https://pl.scribd.com/document/79128962/Kaczy%C5%84ski-T-Manifest-SPO%C5%81ECZE%C5%83STWO-PRZEMYS%C5%81OWE-I-JEGO-PRZYSZ%C5%81O%C5%9A%C4%86

  10. marcin says:

    I jeszcze jedno. Jest taki tekst prof. Revilo Olivera „Żydowska strategia”.
    https://www.google.com/search?source=hp&ei=Lw8JXdDcLubzqwHm_4HwCA&q=revilo+oliver+%C5%BCydowska+strategia&oq=revilo+oliver+%C5%BCydowska+strategia&gs_l=psy-ab.3…796.13409..13826…1.0..0.97.2216.33……0….1..gws-wiz…..0..0j0i131j0i10j0i30j0i19j0i22i30i19j0i13i30j33i21j33i160.dte8fi_TliI

    Oliver rozwija tam wątek postrzegania złych i występnych gojów przez żydów. Z judejskiej dogmatyki wynika jasno że „tylko żydzi są ludźmi”. Mówi o tym Menachem Begin:
    https://religiaalbozdrowiepsychiczne.files.wordpress.com/2015/04/menachem_begin.jpg

    Żydzi postrzegają złe i występne goje jako zwierzęta pod ludzką postacią.

    Doskonale rozumiemy że inne zasady postępowania dotyczą ludzi, a inne zwierząt. Nawet ulubiony pies to tylko pies, zmarłemu członkowi rodziny będącemu człowiekiem sprawimy pogrzeb, a zmarłego członka rodziny będącego psem zakopiemy „jak psa”, pod płotem. Inne jedzenie dajemy członkowi rodziny będącemu człowiekiem a inne psu, bo pies to przecież pies. I tak dalej….

    Ich mentalność uwzględnia tą właśnie „różnicę gatunkową”, nawet jeśli jest fikcyjna. Fikcyjna w naszych oczach, bo pan Begin widział ją wyraźnie.
    Tak samo jest wyżej. Dla „elit” żydzi są tylko „mniejszymi braćmi”, jak piszą w Protokołach. Krwawe masakry i pogromy były często inicjowane przez „dużych żydów” po to, aby „małych żydów” sprowokować np. do emigracji.

    Oni, te „elity”, mają uczucia, ale nie postrzegają nas jako ludzi. To ważny element ich światopoglądu.

Wypowiedz się