Poprawność polityczna, dekonstrukcja i nowomowa, czyli teoria krytyczna

Poprawność polityczna, dekonstrukcja i nowomowa, czyli teoria krytyczna.

Kłamstwo, nie może być traktowane poważnie, dlatego możecie wyżywać się na ustroju, religii i teatrze niedostępnego cienia. Coś, co nie ma wartości, prawdy, realności, nie może istnieć, a istnieje tylko dlatego, że wy wyrażacie zgodę na bycie okłamywanymi, kontrolowanymi i niewolonymi.

Aktorom, jokerom, zwykłym kłamcom, nie można wierzyć, ponieważ ich zawodem jest gra, wyłaniająca się z odmętów chorób psychicznych.

Tylko po to, powstała polityka i religia, aby dać prace psychopatom, nie nadającym się do żadnej prawdziwej  pracy. Kłamstwo, pozwala żyć na koszt społeczeństwa, elitom i chroniących ich sędziom, urzędnikom i wojskowym …

I nikt nie zauważa, że wszyscy ci ludzie są chorzy psychicznie : złodzieje, ludobójcy, kłamcy, psychopaci, schizofrenicy … To wasze władze, wojsko, administracja i księża …

W ostatnich latach, coraz cześciej spotykamy się z poprawnością polityczną, jest to inżynieria łącząca politykę, kulturę, nauki społeczne i religie w oparciu o zniekształcenie głównego instrumenty przekazywania myśli ludzkiej – mowy.

Niewyobrażalny dla normalnego człowieka bełkot, dla chorego psychicznie ideologa i bojownika jest naturalnym językiem nowego porządku świata. Bezwzględny język dekonstruuje moralność, przypisując jej amoralne reguły gry, będące nowymi zasadami bytu, w narodowych szpitalach psychiatrycznych.

Logo szpitala psychiatrycznego, powinno być symbolem nowej rzeczywistości, wyłaniającej się z chaosu ukrywającego prawdziwe poczynania rządu cienia.

Karol Marx i Zygmunt Freud, stworzyli ideologie przekształcenia słów, zwaną ideologia poprawności politycznej. Nie ma lepszej metody doprowadzenia ludzi do szaleństwa, niż stałe przebywanie w grupie psychopatów nazywających się rządem, administracją publiczna, członkami partii, sejmem, senatem, czy wojskiem …

Metody zaproponowane przez Marksa i Freuda oparte są na : „wyzwoleniu osoby” ( spod wpływu rozsądku, moralności i logiki ), spod „jarzma” porządku, poprzez „represje”, zorganizowanego wokół anty wartości organu ucieleśnionego przez demoralizację, występującego przeciw wartościom rodzinnym.

Jest to praktyczne zastosowanie ideologicznych narzędzi, wynalezionych przez przedstawicieli szkoły Frankfurckiej.

http://swiatowaliga.blogspot.com/2016/02/rewolucja-deprawacji-kobiet-i-modziezy.html

Należy krytykować zreinterpretowane wartości, dążąc do ich dekonstrukcji, a wszystko to odbywa się w demokratycznym środowisku kulturowym.

Tolerancja wobec zła, genderyzm, zastosowanie zasad demokracji w rewolucjach, wojnach, metody przekształcenia rodziny w związek jednopłciowy, promowanie osób androgennych … To wszystko jest obraz domu wariatów, w którym przetrzymują wszystkich mieszkańców świata.

Mechanizm ideologiczny frankfurckiej szkoły filozoficznej, został zaczerpnięty od masońskich intelektualistów rewolucji francuskiej. Mechanizm ten został nazwany : Critical Theory.

Jest to narzędzie idealnej rewolucji, czego posmak już w Polsce czujecie przez działania tezy i antytezy, KODu i PiSu.

Jest to wstęp,do rozwiązania wszystkich podstawowych instytucji społecznych, czego już doświadczacie przez działanie masońskiego PiSu.

Język

Wszystko zaczyna się od drastycznych zmian w dziedzinie językowej.

Język, jako ucieleśnienie komunikacji, wolności, wiedzy, prawdy … ,poddał się rewolucji kulturowej.

Nowa rewolucja, rozpoczęła się w systemach ustrojowych w latach 70-tych. Naczelnym kierownikiem rewolucji, został francuski filozof  Jacques Derrida (https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Jacques_Derrida), zaczął on od dekonstrukcji szkoły i amerykańskich środowisk akademickich w latach 70-tych (XXw).

Sposoby dekonstrukcji w literaturze i teorii literatury.

Stosując instrument krytyki, Derrida, zaczął rozwijać proces ideologiczny poprzez zmienioną interpretacje  wszystkich znaczeń i pojęć.

Przez ludzką ciekawość, doszło do „odkrywania”, nowych znaczeń w nowych teoriach.

Derrida, na rozkaz rządu światowego, dążył do nowego pojmowania literatury feministycznej, tworząc perspektywę rozwoju radykalnych ruchów homoseksualnych i mniejszości seksualnych.

Celem było odkrycie elementów seksistowskich, rasistowskich, czy „homofobicznych” w pracach europejczyków i osób heteroseksualnych. Stara Europa, jako dom tradycji, nie mógł stać na drodze do nowej rewolucji …

W ten sposób zaczęto niszczyć tradycyjny model kulturowy, narodowościowy, inteligencje i logikę wolnych jednostek, przez nakaz tolerancji wobec zła, i ochronny zła przed prawdą i normalnością.

Nowomowa, język rewolucji

Stary, tradycyjny model kulturowy oparty był na stabilnym sposobie dziedziczenia, zniesienie podstawowych form językowych, zwanych rzeczywistością starego porządku, przyczyniło się do utworzenia nowego języka rewolucji.

Słyszycie przecież Petru, chcą wam zabrać (niewolącą was) demokracje, a nawet europejskość. A próbowałeś sobie to przetłumaczyć, zrozumieć.?! Jeśli za demokracją, stoi rewolucja wymierzona przeciwko narodowi, tworząca podział społeczny, to twoim zadaniem jest walka z demokracją i jej krzewicielami.

Nie mogą ci zabrać europejskich korzeni, bo europejczykami byli twoi pra, pra … dziadowie, a Europejczykiem jesteś i Ty. Unia Europejska, to zbiór złodziei mających za zadanie okradanie całego społeczeństwa, przez nacisk na wewnętrzne likwidowane państw narodowych w celu utworzenia super państwa, które w perspektywie ma się stać państwem globalnym ..

Nowy język rewolucji, to Orwellowski program dystopii, realizowany przez „Ministerstwo Prawdy” : „rewolucja zakończy się wtedy, gdy język będzie  idealny” – rewolucja językowa to nowomowa.

Wszystkie rewolucje, łamały podstawowe zasady spostrzegania rzeczywistości, poprzez poprawność polityczną i nowomowę. Ideologia zwyciężała nad człowieczeństwem i reformowały go poprzez strach i skrajne podporządkowanie.

Po pierwsze, dekonstruktywiści narzucali uniwersyteckie paradoksy, twierdząc że struktura znacząca, dźwięk, który jest słowem, jest mniej znacząca od stabilności słowa pisanego i jego dowolnej interpretacji.

Struktura słowa, została zniesiona, treścią stało się słowo, którego treść zmieniono, poprzez postęp i tolerancje wobec zła. Nikt już – poprzez ewolucje, nie dostrzega zmiany znaczeń wybranych słów.

Sprzyjały temu warunki wojen, rewolucji, strachu, medialnego wydźwięku oraz przedefiniowanej nauki.

https://manipulanci.wordpress.com/2016/03/13/manipulacja-procesem-nauki/

Substancja wzorcowa

Na warunki wpływał też, brak substancji wzorcowej w domach, co oznacza anulowanie idei tradycji, dziedzictwa i zatracenia pierwotnego znaczenia wypowiadanych słów …

W nowej wizji ideologicznej, słowa nie mają już znaczenia, są tylko „śladami”, rozmywającymi się już w czasie zakończenia wypowiadania danego słowa. Tego chcieli Freud, Marx, Deridda, i tego chcą zaprzysiężeni, Nikolaici, rząd globalny, tego chce marionetkowy rząd polskiego państwa handlowego.

Jeśli powiesz wezmę ” pióro „, można pomyśleć o tym obiekcie umieszczonym w szufladzie, twojego biurka.

Jeśli dodasz : wezmę długopis, to jedno słowo, zaczyna tracić sens, a słowem tym jest pióro, bowiem w kategoriach dekonstrukcji, zatraciło ono pierwotne znaczenie.

Pierwotne znaczenie słowa „pióro”, zostało usunięte i za chwilę nie pozostanie po nim nawet rozmyty ślad, ale coraz cześciej przypisuje mu się nowe znaczenie związane z bronią, pociskiem, środkiem wyrazu …

Jeśli zaczną o tym pisać gazety, słowo to będzie kojarzyło się nam z bólem, terrorem, a impuls zmieni znaczenie danego słowa …

Znaczenia nie są stabilne, rozpuszczają i zmieniają się stale… Istnieje wielość interpretacji, „prawda absolutna rozpuszcza się w wielu prawdach względnych, współistnienia”, co nieuchronnie prowadzi do zmiany tradycji.

Głupota, doprowadziła do iluzji, w której płynne słowa, zaczęły zmienić definicje faktów.

Zwolennicy dekonstrukcjo, tworzą swoje abstrakcyjne pomysły, poprzez idee wyrażoną w haśle „wszystko jest tekstem”, nie słowem, tylko tekstem opisującym dane słowo.

Więc prawo, religia, rząd …, używa płynnych słów, kłamstw, po których nie zostanie nawet ślad, które są tekstem, mogącym uczynić ze słowa, dowolną interpretacje, broniąca zła przed prawdą i faktami.

Dzięki temu, wasz świat, nie ma stabilności, nie ma jakiegokolwiek stabilnego centrum, jest tylko morze, huragan, i wszystko to opisywane jest przez słowa, po których, fale nie zostawią nawet śladu …

Teza, że ​​”wszystko jest tekst” może być określony przez aforyzmu Nietzschego: „Nie ma faktów, są tylko interpretacje” (innymi słowy, nie istnieje obiektywna rzeczywistość).

Bo jak, może istnieć rzeczywistość w świecie utopii ustroju czy religii … ?!

W związku z tym, krytycy kultury, zastosowali metodę dekonstrukcji, we wszystkich zjawiskach kulturowych, poprze wartości zastępcze. Na przykład, podejście z perspektywy homoseksualizmu, zniosło stabilność rodziny, poprzez rozmycie wartości, i to jest pokazywane w teatrze, telewizji, jako standard życia …

Bóg, przestał istnieć, mamy teraz Boga człowieka, kult ciała i krwi, kult władzy politycznej i religijnej, wykorzystującej Boga do władnych celów …

Zniesienie „języka odziedziczonego”

Światem tradycyjnej formy jest treść, która wskazuje na odziedziczoną rzeczywistość, rozmycie słowa jest chaosem odbierającym nam tradycję i prawdę istnienia.

Język, jest formą, która nie może podlegać manipulacji, w tej rzeczywistości, nie ma rozdziału pomiędzy tekstem, a rzeczywistością, więc i słowem.

Rzeczywistość, nie może znosić reprezentatywności prawdy, poprzez manipulacje znaczeniem słów.

Relatywizm, to splątanie i dezorientacja, bowiem prawda, to zdania niosące absolutną treść … Inaczej wszystko jest iluzją i kłamstwem.

Relatywizm, postmodernistyczny świat, „nowy człowiek”, który nie myśli i nie wyrażają się w języku odziedziczonym, twierdzi, że należy relatywizować wartości, a wszystkie elementy rodziny ulegają dezagregacji, rozpadowi na obce sobie elementy stada.

Jednym słowem, społeczeństwo stabilne, statyczne, tradycyjne, społeczeństwa z jasnym podziałem ról społecznych, wpadło do strumienia anarchizmu, zależnego od spirali losowych wydarzeń.

Życie, staje się czymś, w rodzaju snu lub literackich fikcji, utkanej ze zła, utopii i manipulacji.

Jeśli, „wszystko jest tekstem”, a prawdomówca i wolnomyśliciel został unicestwiony, oznacza to, że istnieje żyjąca poza tekstem transcendencja, język opisujący fałszywe znaczenie słów. Język ten, z łatwością poprawia znaczenie odmiennych w swoim znaczeniu słów, dobierając kryteria fałszowania rzeczywistości.

Robi się to, aby zmienić myślenie świata, którego celem jest powszechny system totalitarny. Stworzono warunki, aby elita, mogła już dziś, cieszyć się nowym wirtualnym, sztucznym, wspaniałym światem.

Nieprawidłowa staje się normalność, tłumiona jest prawda i sumienie.

W obecnych czasach, ludzie i rzeczywistość, zostali połknięci przez wirtualny, wyimaginowany świat fantazji, propagowany przez władze i zaszczepiony przez media i kulturę.

Totalitaryzm, zakazuje mówienie prawdy, wyrażenia prawdziwych znaczeń słów i myśli. Totalitaryzm znosi zrozumiały język, trwałe i spójne zasady, na rzecz kłamstw.

Derridy, stwierdził, że celem było zniszczenie prawdy, przedefiniowanie Boga w słowo, i po to powstał wielowymiarowy kod Biblii.

Religia, jest manipulacją, dająca władze elit nad człowiekiem, a wiara w Boga, jest produktem zaburzeń myślenia.

Dla Derrida i Nietzschego, bóg jest tworem języka, a nie odwrotnie.

Słowo śmierci

Słowo, jest metafizycznymi korzeniami człowieczeństwa, jednak zamiana metafizyki w transcendentalizm, dało

dekonstruktywistom antytezę, pozwalająca uczynić ze słowa, urządzenie sprzeczne z ideą stabilności.

Słowo jest energią, narzędziem intencji, słowo to nie tylko informacja, ale konkretny głęboki sens, którego nie wolno zmieniać, na potrzeby manipulacji.

Słowo jest jak owoc, jeśli pochodzi on z drzewa zasadzonego z północy na południe, które łatwo wysycha i więdnie, przepełnione jest ono kłamstwem i słabością, której negatywna energia, nie pozwala nam się rozwijać.

Zniesiono słowo, aby uśpić indywidualną świadomość i obudzić świadomość zbiorową, żywych trupów, żyjących w świecie fantazji …

Boicie się teraz słów, bo żadne z nich nie prowadzi do prawdy, miłość, nie jest miłością, bóg, nie jest bogiem, rodzina nie jest rodziną, a życie, nie jest już życiem.

Gazety, politycy, księża, artyści emanują kłamstwem, uciekacie więc przed informacyjnym bombardowaniem, przez oszalałym huraganem nieistotnych obrazów, konfiskujecie siebie jako towar, którego zdjęcia są już wszędzie, a was niema już nigdzie, w świecie otaczającej was iluzji.

Świat zewnętrzny zdezorientował wasze wnętrze, filar prawdy, miłości i wiary, przestał istnieć, ponieważ ktoś zaczął wymazywać z waszego wnętrza pierwotne znaczenie tych słów.

Zwolenników dekonstrukcji prowadzi się tylko do jednego słowa, jakim jest śmierć, śmierć to słowo cel, nie chodzi tutaj o smierć fizyczną, ale śmierć psychiczną i duchową, świadomego człowieka, zatopionego w kłamstwie.

Mentalni uczniowie prekursora postmodernizmu – Nietzschego, kultywują smierć Boga Saturna, poprzez sztukę i historię, tworząc ze śmierci – główną prawdę.

Słowa, nie mogą być wyrazem piękna, życia, dobra, ale kulturą śmierci.

Nihilistyczna dekonstrukcji słowa, została stworzona poprzez emanacje dyskursu prowadzącego donikąd.

Tak samo jest, ze zmniejszonym przez globalizacje światem, światem, który rozpada się pod naporem kłamstw. Celem ontologicznym tego świata, jest kreacja postmodernistycznego człowieka znajdującego swe odzwierciedlenie w kulturze i sztuce.

Rzeczywistość, do was już nie przemawia, nie uszlachetnia was, tworzycie siebie na wzór wizji literackich, filmowych, a nawet gazetowych.

Kultura śmierci, tworzy z człowieka aroganckiego mężczyznę w kajdankach własnego egocentryzmu, jest to samowystarczalność w więźniu zmysłów, nałogów i pustych namiętności.

Literatura postmodernistyczna, składa się ze słów o bezowocnej śmierci ludzkich praw, o koegzystencji społecznej, ozdobionej sztucznymi kwiatami wirtuozerii i uzasadnionymi słowami niespójnych argumentów opisujących ideał namiętności wolnej miłości. Gówno w torcie, oto wizja literatury postmodernistycznej, spychającej człowieczeństwo w niewolę zaburzeń psychicznych nazywanych pasją.

Panaseksualizm

To ta literatura, stworzyła panaseksualizm, mówiący że ludzki potencjał seksualny, może i powinien być skierowany na każdego i wszystko.

I flaga ruchów homoseksualnych, jest w istocie flagą ruchów panaseksualnych.

Według teorii panseksualizmu seksualność człowieka, może być skierowana na ludzi o dowolnych preferencjach seksualnych, w różnym wieku, a także na zwierzęta, przedmioty martwe, byty urojone, a nawet samego siebie.

Ideałem jest wszystko co ulega woli naszego pożądania, a właściwie pożądania władz, z których czerpiecie naganne wzorce.

Napięcie seksualne regulowane poprzez patologiczne zachowania, nałogi w tym narkomanie, są dziełem antyliteratury postmodernistycznej, zamienionej w filmy i utopijne życie …

Hedonizm, zdyskredytował prawdę miłości, wierności i lojalności. Hedonizm, pokłada nadzieję w ufności w zatraceniu siebie dla misji pobudzającej wyobraźnie twórcy, dzieje się tak ponieważ doprowadzono do szarej rzeczywistości dnia codziennego.

Zamiast matu codzienności, dostaliście kłamstwo i multikolorowy świat seksualnej deprawacji, budzący w człowieku egocentrycznego demona.

Transformacja hipnotyczna

Słowo śmierć, znajduje odzwierciedlenie w innym szkodliwym zjawisku, charakterystycznym dla naszych czasów: transformacji hipnotycznej.

Jest to broń, o wiele bardziej skuteczna niż deprawacja, z jednej strony funkcja hipnotycznego uwarunkowania umysłu, a z drugiej strony mamy zubożenie języka, które zniszczy, idee głębokiego myślenia.

„Nowomowa”, rewolucja językowa

Czyli, wszystkie omawiane powyżej zagadnienia, wpływają na zniszczenie stabilności dziedziczonej, zawartej w naszym języku, śmierć stabilności dziedziczonej, wpływa na istnienie wyrażanej słowami prawdy.

Zatem „nowomowa”, zmienia nas w uniwersalny byt, nie znajdujący oświecenia w prawdzie i Bogu, ale w wartościach społecznych i tolerancji wobec zła.

Jednym słowem, wykreowana samo -referencyjność, jest cechą systemów totalitarnych, w których indywidualizm przestał istnieć, zastąpiony powszechną świadomością przynależności do stada.

Totalitaryzm dekonstrukcyjny, może rozwijać się jako cenzor myśli, poprzez wyrazy definiowane za pomocą politycznej poprawności … Wszystko co narusza tezę i antytezę ideologii, jest złe, bowiem nie spełnia wymogów poprawności politycznej.

Dyktatura, która tworzy teorię krytyczną i dekonstrukcji, jest połączeniem masońskiej ideologii PiSu, PO i KODu.

Dzisiaj zaprzecza się fundamentalnej strukturze odpowiedzialnego, ludzkiego osądu, poprzez negowanie słów, które zostały uzbrojone w nowe znaczenie …

Życie, nie jest już życiem, rodzina, nie jest już rodziną, a związek, nie jest już związkiem, jestem natomiast pewien tego, że całe kurewstwo leży w hierarchii, religii i ustroju.

Absurdy

Zaprzeczono prawu istnienia wartości organicznych, ludzkiej wspólnocie zakorzenionej w konkretnej przestrzeni historycznej, a wartości moralne budzą pogardę (przez nowe znaczenie) pseudo autorytetów i ekspertów.

Wszystko wam wytłumaczono, kurewstwo i demoralizację objaśniono naukowo, a mądrość stała się politycznie niepoprawnym stereotypem, bo tak mówi ten i tamten autorytet i ekspert w szkole, prasie i telewizji.

Przedefiniowano nam rzeczywistość i normalność, a kurwiszony stały się autorytetami moralnymi. Bo kimże jest Kaczyński, Bartoszewski, Pawłowicz … ?!

Przedefiniowano nam pojęcie rodziny, poprzez tworzenie nowej historii i ” sprawiedliwej pamięci”, zastąpiono wartości, słowami których dzisiejszy wydźwięk, tworzy z nich seksistowskie i obraźliwe słowa, takie jak matka, ojciec, tradycyjna rodzina, a wymusza to poprawność polityczna, która uważa pedała za rodzica, a pedofila, za zaszczutego sympatyka dzieci i zwolennika seks edukacji …

Zakazuje się powoli słowa „mąż” i „żona”, dziś mamy partnerów, lub rodzica nr 1 i 2, nie wolno będzie używać słów Pani i Panna, zamiast sformułowania płeć, będziemy musieli wpisywać jedną z 57 rodzajów, terminu gender…

http://depopulacja.blogspot.com/2016/06/who-demoralizacja-dzieci-dowody.html

Absurd, goni absurd bo przecież aborcja, morderstwo to dziś antykoncepcja postkoncepcyjna …

Inżynieria lingwistyczna

Ma być wyrafinowana, uwodzicielska i łamiąca zasady kulturowe. Dystopia Orwellowska, jest tak ustawiona, aby wspierała program dekonstrukcji.

Bo przecież jesteśmy mało ważnymi hurtowniami słów. Język służy do cięcia kości … Jedynym celem nowomowy, jest ograniczenie zakresu wolnej myśli.

Doszliśmy do kryminalnej formy kontroli, dosłownie niemożliwe jest, znalezienie słowa poprawnie politycznego. Każdego roku, mamy coraz mniej słów, i coraz mniejszy obszar myślowy.

Rewolucja będzie zakończona, gdy idealny język, będzie milczał, a umysł będzie pustynią bez myśli …

Nasi panowie, nie zniszczą nas, swoich wrogów, lecz ich zmienią w nieme, głupie i posłuszne maszyny według wytycznych transhumanizmu.

http://depopulacja.blogspot.com/2016/04/kamstwa-kamstwa-i-jeszcze-raz-kamstwa.html

„Tłumaczenie” w kategoriach społecznych, że ​​”wszystko jest tekstem”, przekłada się na tezę Antonio Gramsciego, który powiedział, że : całe życie jest polityką.

Innymi słowy, nowe ideologie totalitarne, starają się ingerować w życie ludzi przez inżynierów społecznych i kulturowych, aby zmienić ich sposób myślenia i odczuwania.

Zmienić społeczeństwo, można tylko od podstaw, według zaleceń agendy politycznej. Proces ten to edukacja ideologiczna, wyjaśniająca ludzką egzystencje, katastrofy, rozkład rodziny, chaos społeczny, manipulacje i choroby psychiczne ….

Dekonstruktywiści zwalczają: spójności, jednostki organiczne, jedności, rodzinę, stabilizacje społeczną, wolnomyślicielstwo i samostanowienie.

Budowa społeczno – kulturowa, tworzy nowe wartości, nowe zasady, definiuje ludzką naturę. Na przykład, ich zdaniem, różnice między płciami nie jest naturalna, ale wpajana przez społeczeństwa tradycyjne, co jest uciążliwe przez narzucenie, „ról płciowych”. Robienie z ludzi aktorów, zmuszonych do odgrywania swoich ról, jest formą wskazania ” winnego ” ludzkiego upadku.

Bestie przebrane za ludzi kultury i nauki, chcą aby wszyscy ludzie na całej ziemi, stali się wychowankami elit.

Nauka, stała się filozofią przełamujący mity, wiarę i mistycyzm nacjonalistyczny, aby wprowadzić ludzi do globalnej organizacji społecznej, proponującej nową koncepcję człowieka, społeczeństwa, gospodarki i narodu globalnego.

Ubranie ustrojów i religii w słowa, miało przez nowomowę, odwrocić uwagę ludzi od przewodniej roli elit nad zniewolonymi ludźmi. I nadal nie rozumiecie, dlaczego nie wolno wam bronić się przed władzami, dlaczego świadomość jednostkowa i niezłomna prawda, jest zwalczana przez niezwyciężone elity … ?!

Nie macie prawa do normalności, normalnego prawa do swobodnego wyrażania uczyć i wiary, ale macie prawo milczeć, wybierać władze i słuchać księży …

Liga Świata

Dydymus

P.s Kiedy skończyłem pisać ten, niewygodny tekst, zaatakowano mnie, atak psychotroniczny, był na tyle silny, że straciłem przytomność … Chcą mnie zabić, i robią wszystko, aby wyglądało to na kolejny „naturalny” wypadek.

Opublikowano 8th July 2016, autor: Liga Świata

Comments

  1. nanna says:

    Zacznijmy może od początku
    za wikipedią:
    „Twierdzenie – sformalizowana wypowiedź sądu, stosowana we wszystkich naukach ścisłych, składająca się z dwóch zbiorów zdań, które łączy relacja implikacji. Pierwszy zbiór zdań określa ściśle warunki dla których dane twierdzenie jest spełnione i nazywa się założeniem twierdzenia, a drugi zbiór zdań jest właściwym sądem, będącym istotną treścią wypowiadanego twierdzenia i zwany jest tezą twierdzenia.
    Twierdzenie od sylogizmu, który posiada podobną strukturę zdaniową, odróżnia to, że teza twierdzenia nie wynika bezpośrednio z założeń i wymaga osobnego dowodu, w którym trzeba się odnieść do wcześniejszych twierdzeń przyjętych w ramach danej teorii. Sylogizmy wywiedzione z danego twierdzenia są z kolei często nazywane wnioskami z twierdzenia. Czasami nazywa się je także twierdzeniami trywialnymi.
    Nie wszystkie twierdzenia przyjęte za prawdziwe w danej teorii posiadają dowód. Część z nich ma charakter twierdzeń pierwotnych, które z natury rzeczy nie mogą być dowiedzione. Takie twierdzenia nazywane są aksjomatami. Inne z kolei twierdzenia są przyjęte w pewnym sensie „na wiarę”, gdyż mimo braku dowodu wydają się prawdziwe we wszystkich znanych przypadkach. Kurt Gödel dowiódł, że w ramach każdej wystarczająco złożonej teorii składającej się z pojęć pierwotnych i aksjomatów występuje zawsze pewien zbiór twierdzeń, które są prawdziwe, ale nie można ich w ramach danej teorii dowieść. Dodajmy, że „wystarczająco złożonej” oznacza tu zwykle „wystarczającej do zapisania pełnej arytmetyki liczb naturalnych”. Jest to tzw. twierdzenie Gödla.”

    – cały nasz Wszechświat oparty jest na prawach matematyki. Odkryli to naukowcy współcześni i udowodnili na przykładzie drzew. Mają one jeden, wspólny wzór matematyczny, różniący się nieznacznie tylko w pewnym punkcie, decydującym, czy z nasionka wyrośnie klon czy sosna. To samo dotyczy całego świata roślin, a więc i ludzi, którzy są bezpośrednio związani ze wszystkim w Kosmosie, stojąc niejako „na szczycie Ewolucji”. A więc każdy człowiek to też swoisty wzór matematyczny, z tym, że dla każdego indywiduum ludzkiego przewidziana jest niewielka mutacyjka wzoru zasadniczego sprawiająca, że choć jesteśmy JEDNYM, to jednak każdy z nas jest inny.

    To, co szanowny Dydymus zaprezentował, to sieczka z makuchami. Szkoda. Szanowny Dydymus na bazie własnych algorytmów stworzył obraz świata zupełnie nie nadający się do życia dla ludzi.

    A jednak ludzie na tym świecie żyją – czyż nie?

    I ludzie pracują, jeżdżą na urlopy, budują domy, wyposażają mieszkania, pieką smaczne ciasta i gotują pierogi ruskie podawane zwykle z pysznymi skwareczkami… ludzie rodzą dzieci a dzieci po kilkunastu latach stają się osobami dorosłymi. I to wszystko mimo otaczającej nas katastrofy!?

    Jak to jest możliwe?

    „Poprawność polityczna, dekonstrukcja i nowomowa, czyli teoria krytyczna”
    […]Coś, co nie ma wartości, prawdy, realności, nie może istnieć, a istnieje tylko dlatego, że wy wyrażacie zgodę na bycie okłamywanymi, kontrolowanymi i niewolonymi.”

    – wyrażenie zgody może nastąpić tylko wówczas, gdy człowiek ma możliwość wyboru. Gdy jej nie ma, wyrażanie zgody nie ma miejsca, jest zniewolenie. A więc, jeżeli ludzie wyrażają zgodę na fałsz i na to, by ich zniewalać, no to jest to wybór wolnych ludzi, do którego mają oni niezbywalne prawo. A że płacą za to cenę? Cóż, za wszystko każdy i wszędzie płaci cenę, ponieważ w świecie materialnym każde działanie ma przypisany do niego skutek. Mądrość polega na tym, by działać tak, aby skutek był dla człowieka korzystny.

    „Tylko po to, powstała polityka i religia, aby dać prace psychopatom, nie nadającym się do żadnej prawdziwej pracy.”

    – to jest nieprawda. Ludzie, zorganizowani w grupy muszą mieć przywódcę, wodza, kogoś, kto ma ważące zdanie w tej grupie, by mogła ona jakoś funkcjonować. I jest to sprawdzonym wzorcem na przestrzeni dziejów całej ludzkości.

    A więc problem nie w tym, że jest jakiś wódz, tylko ewentualnym problemem jest, co ten wódz robi za użytek z posiadanej przez niego władzy.

    To samo dotyczy religii. Ludzie mają wbudowaną wewnętrzną potrzebę wiary w Boga. Na skutek różnych doświadczeń życiowych niektórzy ludzie obwiniają Boga za swoje czyny i związane z tym skutki. Tu jest sprzeczność, ponieważ gdyby ludzie działali zgodnie z Zasadami Boga, przewidzianymi dla ludzi, skutki tego działania byłyby zawsze i wszędzie korzystne, bo taka jest istota rzeczy.

    Jednakże w celu zaistnienia Gry Kosmicznej człowiek dostał od Boga wolną wolę i robi z niej użytek nawet nieświadomie. Celebrowanie wspólnych rytuałów religijnych, spajających dane plemię/grupę ludzi, w których to rytuałach zakodowana jest przeszłość tego plemienia jest zwyczajnie pamięcią kolektywną tej grupy. I to jest podstawa spajająca tą grupę, dająca ludziom poczucie ciągłości bytu i regulująca sposób postępowania. Czyli bardzo dobrze. Pod warunkiem, że nie są to wynaturzenia niezgodne z Dekalogiem.

    – Nie ma więc sensu winić religii jako takiej, a jedynie kaznodziejów, wykorzystujących potrzebę człowieka wiary w Boga do swoich materialistycznych celów, czy też do zaspokojenia żądzy posiadania władzy. Złe jest to dlatego, ponieważ Bóg dał ludziom wolną wolę, czyli Bóg nie ma nad człowiekiem władzy – na poziomie bytu ziemskiego, gdy człowiek odrzuca wiarę w istnienie Boga i chce samowolnie majstrować przy swoim życiu. Najgorzej jest, gdy majstruje także przy cudzym.

    „ Kłamstwo, pozwala żyć na koszt społeczeństwa, elitom i chroniących ich sędziom, urzędnikom i wojskowym …”

    – żyjąc w społeczności każdy żyje na koszt każdego, z tym, że w różnym zakresie. Inaczej nawet się nie da.

    „I nikt nie zauważa, że wszyscy ci ludzie są chorzy psychicznie : złodzieje, ludobójcy, kłamcy, psychopaci, schizofrenicy … To wasze władze, wojsko, administracja i księża …”

    – te „władze”, to „wojsko”, ci „księża”, ci „ludobójcy”, ci „kłamcy”, ci „psychopaci”, ci „schizofrenicy” TO PRZECIEŻ MY! MY WSZYSCY!

    – To są nasi sąsiedzi, nasi znajomi, czy wręcz członkowie naszych rodzin! Żyjąc w państwie składającym się z „władz”… „schizofreników” każdy z nas ma cząstkę tego w sobie, ponieważ wszyscy stanowimy JEDNOŚĆ. Mamy zbiorową pamięć, mamy zbiorowe doświadczenia byłe i bieżące, i mamy wspólny LOS zdeterminowany przynależnością do naszej, polskiej społeczności.

    – Naprawę wszystkich błędów każdy Polak musi zacząć od siebie samego. W przeciwnym razie będziemy się dalej pogrążać a spychani będziemy nie tylko wzajemnym tyranizowaniem się ale także brakiem logicznej współpracy.

    „W ostatnich latach, coraz cześciej spotykamy się z poprawnością polityczną, jest to inżynieria łącząca politykę, kulturę, nauki społeczne i religie w oparciu o zniekształcenie głównego instrumenty przekazywania myśli ludzkiej – mowy.”

    – tu znowu to samo: zarówno poprawność polityczną jak i inżynierię społeczną stosują Polacy sami wobec siebie i siebie nawzajem. Nie ma u nas kosmitów, a „zielonych ludzików”, którzy trzymali nas w pionie brutalnie wygoniliśmy jak zaprzańcy i niewdzięcznicy.

    – No to mamy za swoje.

    – Natomiast za mowę każdy odpowiedzialny jest sam, osobiście. Każdy ma swoje własne usta i to od niego zależy, czy wychodzą z nich kurwiąście czy słowa wyważone i piękne, będące balsamem dla uszu. Jeżeli winilibyśmy kogoś za to, co sami mówimy, to by oznaczało, że nasze usta nie są naszą własnością. Moje są moją własnością bo ja tak po prostu chcę.

    „Niewyobrażalny dla normalnego człowieka bełkot, dla chorego psychicznie ideologa i bojownika jest naturalnym językiem nowego porządku świata. Bezwzględny język dekonstruuje moralność, przypisując jej amoralne reguły gry, będące nowymi zasadami bytu, w narodowych szpitalach psychiatrycznych.”

    – tu podam przykład bezpośredni: jeżeli niewinnemu dziecku pokazano by genitalia dorosłej osoby, to one mu się z niczym nie kojarzą. Ot, takie tam i nic poza tym. Natomiast jeśli ktoś jest zepsuty, to na widok tego tam uruchomią mu się całe wiązki algorytmów wywołujących obrazy związane z bodźcem zasadniczym, czyli tym tam. I wówczas albo będzie zachwyt, albo wstręt, albo wspomnienie czegoś tam, albo jeszcze co innego, w zależności od tego, co kto ma w związku z tym zakodowane.

    – A więc ten bełkot dla normalnego człowieka jest bełkotem i nie stara się on temu bełkotowi nadać wartości, jakiej on nie ma. Natomiast tak zwany „nowy porządek świata” w negatywnym wydźwięku wcale nie zależy od tego, że ktoś tam skrzywiony psychicznie chce go wprowadzić, ale zależy od tego, czy ludzie się na to ZGODZĄ.

    Jeżeli ludzie się nie zgodzą, no to tego negatywnego „nowego porządku świata” po prostu nie będzie. Tylko przy miernej jakości ludzkich charakterów miałby taki „nwo” szansę, ale też nie długo, ponieważ to „nwo” zdechło by samo z siebie z braku zdolności do przeżycia. Nie ma się czym przejmować.

    ‘Karol Marx”
    – kim on był i co napisał oraz dlaczego to tylko spekulacje. Poza tym to już odległe czasy i szkoda na to marnować energii. Dziś mamy co innego i nasze problemy nie wynikają z tego, co napisał jakiś Marx czy czego nie napisał, ale wynikają one z tego, co my myślimy i co robimy.

    „Zygmunt Freud”
    – to był demon działający w obszarze ludzkiej seksualności. Splugawił on niewinne niemowlęta przypisując im „chęci masturbacji wrodzonej”. Jak on to niby zauważył? Czy położył gołe niemowlę i się mu przyglądał? Już to świadczyło by o nim, że zbok. Ówże frojd urządzał orgie i orgietki i kij mu w nery albo gdzie indziej. Najgorsze jest to, że znalazł liczne grona osób w tym ochoczo uczestniczące. I to był dopiero problem, a nie sam frojd.

    „Nie ma lepszej metody doprowadzenia ludzi do szaleństwa, niż stałe przebywanie w grupie psychopatów nazywających się rządem, administracją publiczna, członkami partii, sejmem, senatem, czy wojskiem …”

    – jacy ludzie, taki rząd. Bo rząd to nasi krewni i znajomi, nasi sąsiedzi i nasi koledzy ze szkoły. W Polsce (ale i na świecie) każdy z każdym jest w jakiś sposób spokrewniony, a więc ta paranoja pozostaje niejako w rodzinie. O co więc ten krzyk?

    „Metody zaproponowane przez Marksa i Freuda oparte są na : „wyzwoleniu osoby” ( spod wpływu rozsądku, moralności i logiki ), spod „jarzma” porządku, poprzez „represje”, zorganizowanego wokół anty wartości organu ucieleśnionego przez demoralizację, występującego przeciw wartościom rodzinnym.”

    – no więc to już wyjaśniałam; nie ważne, co jakiś frojd, ważne, czy ludzie zachowają zdrowy rozsądek i nie złapią się na te świństwa. To nie frojd biegał za ludźmi i ich wyłapywał do własnych, zboczonych celów; to ludzie pchali się masowo do tego frojda, by im on pogrzebał w gaciach.

    „Jest to praktyczne zastosowanie ideologicznych narzędzi, wynalezionych przez przedstawicieli szkoły Frankfurckiej.”

    – a co to za szkoła? Można przecież uczyć się, czego człowiek chce. Jak świat światem nie było i nie jest możliwe nauczyć kogoś czegoś, czego on sam nauczyć się nie chce.

    „Tolerancja wobec zła, genderyzm, zastosowanie zasad demokracji w rewolucjach, wojnach, metody przekształcenia rodziny w związek jednopłciowy, promowanie osób androgennych … To wszystko jest obraz domu wariatów, w którym przetrzymują wszystkich mieszkańców świata.”

    – a któż to „przetrzymuje mieszkańców świata” w tym domu wariatów? Otóż, ten dom wariatów stworzyli sami mieszkańcy świata własnoręcznie i oni też osobiście przetrzymują się w nim sami i siebie nawzajem. A każdego, kto się wyłamie to gnoją. Jako przykład podam moją skromną osobę – banują mnie bez żenady i napadają stadnie. Czy ktoś stanął w mojej obronie? Ależ nie! Bo i po co. A ja i tak sobie radzę, jak widać :)))))))))))))

    „Mechanizm ideologiczny frankfurckiej szkoły filozoficznej, został zaczerpnięty od masońskich intelektualistów rewolucji francuskiej. Mechanizm ten został nazwany : Critical Theory.”

    – co to za różnica, czy gówno czerpiesz ze sralnego dołka czy nowoczesnej oczyszczalni ścieków? Wystarczy przecież nie czerpać.

    „Jest to narzędzie idealnej rewolucji, czego posmak już w Polsce czujecie przez działania tezy i antytezy, KODu i PiSu.”

    – do rewolucji potrzebni są ludzie. Jeszcze nikt nie widział, by rewolucję wykonać solo, w pojedynkę i dla siebie samego. Nie zechcą ludzie rewolucji, to jej nie będzie.

    „Jest to wstęp,do rozwiązania wszystkich podstawowych instytucji społecznych, czego już doświadczacie przez działanie masońskiego PiSu.”

    – należało by się zastanowić, co to takiego jest to „rządzenie”. Kiedy jest ono możliwe, a kiedy nie i kto może oraz powinien podejmować ogólnowiążące decyzje i dlaczego? Otóż, „rządzenie” to nakazywanie ludziom, co i jak mają robić i egzekwowanie tego przy pomocy tzw. prawa w postaci przymusu policyjnego i groźby więzienia.

    – I co najważniejsze, nie ma wcale lepszej formy rządzenia!

    – Ludzie nie dojrzeli do tego, by się „sami rządzić”, bo wciąż jeden drugiemu chce coś zabrać, chce jeden drugiego wykorzystać i oszukać. No to jak ma być inaczej? Bierze się jedynie jakąś średnią i robi tak, by jednak większość mogła spokojnie żyć i pracować, bo w przeciwnym razie całość/państwo się rozleci. Albo znajdzie się jakiś firerek, co to tałatajstwo zgoni do kupy i skutecznie chwyci za twarz.

    – Więc jeżeli już coś PiSowi zarzucać, to musi to być KONKRETNIE, a nie ogólne. Ogólne zarzuty to manipulacja i kłamstwo. Jeżeli PiS byłby silniejszy niż „masoni”, no to wówczas „masoni” byliby podlegli PiSowi. Ale w sytuacji, gdy „masoni” są silniejsi niż PiS, no to chyba jasne, kto i pod czyje dyktando może „decydować”.

    – I tu można rozważyć, co stanowi siłę PiSu a co stanowi siłę „masonów:”. Gdyby ludzie nie włazili „masonom” w dupę, to by „masoni” nie mieli żadnej władzy nad światem. Ale człowiek jak to człowiek – w oczekiwaniu korzyści własnych wyrzeka się nie tylko własnego kraju i rodziny, ale nawet własnego człowieczeństwa. Do kogo więc i o co pretensje?

    „Sposoby dekonstrukcji w literaturze i teorii literatury.
    Stosując instrument krytyki, Derrida, zaczął rozwijać proces ideologiczny poprzez zmienioną interpretacje wszystkich znaczeń i pojęć.
    Przez ludzką ciekawość, doszło do „odkrywania”, nowych znaczeń w nowych teoriach.”

    – ależ Polacy są tu mistrzami świata! Bo Polacy pożądali „nowości literackich” głównie zachodnich w dupie mając rodzimą, i to wartościową kulturę. I władza ludowa starała się na bieżąco wydawać u nas polskie tłumaczenia „światowej literatury”. Na zamówienie społeczne sklecono „konopielkę” i gawiedź z wypiekami na twarzy czytała o wynaturzonych ruchach frykcyjnych i takichż pozycjach „miłosnych” – im bardziej niewygodnie tym nowocześniej.

    – A „światowa literatura” bez wstawek pornograficznych w ogóle się nie sprzedawała. Ja w młodości czytałam prawie wszystko, jak leci, „jedną książkę dziennie”, bo mi się to wydawało takie super. Dopiero gdy się zorientowałam, że w tych „światowych dziełach literackich” wciąż czytam o tej samej dupie i to niezależnie od tego, gdzie dzieje się akcja i kto w niej uczestniczy, to czytania zaniechałam.

    Mniej szkody wyrządziłabym sobie choćby dłubiąc w nosie. Ale nic to, jakoś to przepracowałam; uruchomiłam algorytmy pierwotne i tymi przykryłam sponiewieraną przez zachodnią, literacką pornografię psychikę. Wolałabym o tym całym śmieciu nie wiedzieć, ale już wiem. I kto wie, czy nie jest to nawet do czegoś przydatne choćby jak tu? Choć jednak wolałabym nie.

    „Nowomowa, język rewolucji”

    – tu też Polacy przeszli samych siebie, zangliczając się i germanizując bezrozumnie. Nie po to uczyli się Polacy języka obcego, by poznać „obcą kulturę”, ale wyłącznie uczyli się tegoż języka obcego po to, by obcym wchodzić płynnie w dupę. No i weszliśmy tamże i się tam znajdujemy. „Rewolucję” też Polacy zrobili ochoczo i własnymi rękami, niszcząc i rozkradając dorobek pokolenia powojennego. U nas w regionie są „biznesmeni”, posiadający jak swoje dobytek całego Kółka Rolniczego. Jak wzięli, to jest to ich, nieprawda? I dziś to oni właśnie są orędownikami obrony „świętej własności prywatnej”.

    „Stary, tradycyjny model kulturowy oparty był na stabilnym sposobie dziedziczenia,”

    – jeżeli ten „tradycyjny model dziedziczenia” miał złodziejską genezę, to gdzie tu jest jakiś element kulturowy, czy choćby zarodek sprawiedliwości? By móc coś zstępnym przekazać, no to najpierw należy coś mieć. I tu zachodzi pytanie: jak doszedł dany człowiek do tych dóbr?

    Jak wiemy, zarówno tzw. magnateria jak i rycerstwo majątki uzyskało z nadania. Nadawał im je król – namaszczony przez większych niż on sam złoczyńców i złodziei. A magnatem czy rycerzem można było zostać gdy było się „bitnym” – to znaczy, w przypadku rycerza, gdy był sprawnym fizycznie siepaczem mordującym ludzi uznanych za wroga, a magnat to już raczej wprawniejszy w intrygach oszust, wrabiający wyszukane ofiary i przejmujący ich dobytek oddając część łupów królowi czy papieżowi. No, tak to właśnie kształtowały się ELITY. A potem płacz, że lud się zbuntował i je wyrżnął do nogi. Z wdzięczności przecież ten lud tego nie zrobił, a z upodlenia. A kto ten lud tak upadlał, by móc być „elitą”?

    Demokracja – jak sama nazwa wskazuje – to oszustwo. Bowiem nazwa ta wywodzi się ponoć z państwa, w którym mała grupka osobników żerowała na pracy niewolników zabawiając się jednocześnie w rządzenie. Niewolników było więcej niż „ludzi wolnych”, a więc i dzisiejsza „demokracja” musi być oparta na tym samym, jeżeli ma odpowiadać wartościom „demokratycznym”. Więc wszystko w porządku, czyż nie?

    „Nie mogą ci zabrać europejskich korzeni, bo europejczykami byli twoi pra, pra … dziadowie, a Europejczykiem jesteś i Ty. Unia Europejska”

    – to jest taki erystyczny chwyt za nabiał, z tą „europą”. To nie jest przecież żaden kontynent, lecz zachodnia część całości, czyli oderwany od niej – dodatek do Azji.

    – Europa to tylko nazwa, nadana pewnemu obszarowi przez jakichś tam ludzi kiedyś tam. I nic poza tym. Nie rodzisz się więc żadnym „europejczykiem”, bo rodzisz się tylko i wyłącznie człowiekiem! A spryciarze przypisują cię niczym prosię do maciory do jakiejś „europy”. I ty się na to zgadzasz i mało tego! Nawet czujesz się z tego dumny! A na jakiej postawie? I co ci to daje?
    —–
    Będę kończyć, bo chcemy zrobić ze Starym taką małą szopę na słomę, żeby mieć na podściółkę dla kur. Ta stara się rozlatuje, a jesień jest z reguły deszczowa – ale piękna! – no to rozum nakazuje nie tyle modlić się o wyłącznie słoneczną pogodę przez całą jesień, co właśnie wykonać zgrabnie zabezpieczenie przed deszczem dla słomy.

    Ale żeby było harmonijniej, przytoczę tu „Traditional Hymn” pt. „Morning has broken”
    Pewnie niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że jest to pisemnie zakodowane opowiadanie o powstaniu świata.
    No, ale najpierw przeczytajmy:
    Morning has broken – świt się wyłonił
    Like the first morning – niczym z otchłani/nicości pierwotnej
    Blackbird has spoken – przemówił ptak czarny
    Like first bird – niczym ptak pierwotny
    Praise for the singing – módl się przez śpiew
    Praise for the morning – módl się za poranek
    Praise for them, springing – módl się za to, za powstanie
    Fresh from the word – za wiosnę świata/nowy świat

    Sweet the rain’s new fall – deszcz ambrozji spadł
    Sunlight from heaven – słońcem z nieba
    Like the first dewfal – niczym pra-wodospad
    On the first gras – na pra – trawę
    Praise for the sweetness – módl się dziękczynnie za tę słodycz
    Of the wet garden – tego ogrodu/raju, ogrodu Eden
    Sprung from completness – w zachwycie nad całością
    Wher His feet pass – Jego Dzieła

    Mine is the sunlight – dla mnie jest światłość
    Mine is the morning – dla mnie jest poranek
    Born of the One Light – zrodzony z Jednego Światła /pra wybuch
    Eden saw play – rozpoczynający Rajską Grę
    Prais with elation – módl się z oddaniem
    Prais every morning – módl się w każdy poranek
    God’s recreation – za Stworzenie przez Boga
    Of the new day – każdego dnia.

    No więc ta pieśń ma niesłychane wibracje “pierwotne”, powodujące przywracanie do pionu tych, co “leżą i kwiczą”. Nie ma powodu biadolić nad „złem tego świata”, od tego jest Bóg, Stwórca, i On wie, co należy zrobić. Jego dzieci, czyli my, możemy Go o pomoc poprosić w modlitwie, ale nie jako nędzna kupa nieszczęścia, pomyłka ewolucyjna, lecz Jego dzieci, kochane przez Niego, dla których On stworzył świat.
    Nawiążesz do Piękna – będziesz miał piękno.
    Nawiążesz do xxx – będziesz miał xxx…
    Tak to działa, i jak zwykle wybór należy do każdego z nas, KAŻDEGO Z NAS ODDZIELNIE żeby możliwa była naprawa całości.

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Pani Nano
      Dziękujemy za kolejny świetny – trafiający mądrością w samo sedno – komentarz.
      Na podsumowanie sedno zawarte w komentarzu słowami Abrahama Hicksa – komika amerykańskiego:
      [ Jeśli prowadzisz innych poprzez cokolwiek innego niż własny przykład, przechodzi to do kategorii kontroli. Jeśli powiesz „To jest to, co odkryłem, że działa dla mnie. Spróbuj, jeśli chcesz.” To jest przewodnictwo. Jeśli powiesz: „To jest to co dla mnie działa i jeśli nie spróbujesz tego, będziesz w tarapatach”, to jest kontrolowanie. — Abraham-Hicks

      Wasz rząd jest produktem ubocznym wibracji mas. Wojna jest produktem ubocznym wibracji mas. Innymi słowy, to nie jest wojna, którą rząd prowadzi wbrew waszej woli. To jest wojna, która rozwinęła się wibracyjnie z wibracji mas. — Abraham-Hicks]

Wypowiedz się