Widmo nuklearnej zagłady. Polskie miasta, które mogły być zniszczone, albo które będą zniszczone w wyniku wywołanej wojny przez tzw. elity. III RP

Terytorium Polski było w planach NATO w okresie zimnej wojny i jest obecnie, głównym teatrem uderzeniowym ( tzw. strefa zgniotu ), przy użyciu broni jądrowej.

W poniższym artykule prezentowana mapka uderzeń na Podkarpacie w strategii NATO z lat 50-tych, była starą wersją. Natomiast przytoczona w artykule strefa uderzeniowa po linii Wisły, w późniejszej strategii NATO, miała na celu uderzenie w styk wschodnioeuropejskich płyt kontynentalnych, co mogło spowodować niewyobrażalne konsekwencje nie tylko dla Polski, ale i dla całej Europy.

Należy tu przypomnieć, że było wiele prób wywołania wojny nuklearnej w okresie zimnej wojny między NATO i Układem Warszawskim, w tym najbardziej znany incydent w 1962 r. w Zatoce Świń na Kubie. Także w ostatnich kilkunastu latach było wiele prób wywołania III wojny, na szczęście nieudanych.

III jądrowa wojna światowa w tamtym okresie była bardzo realna, jak dowodzą zeznania oficerów nuklearnych przed Kongresem Amerykańskim i książka wydana na Zachodzie opisująca 100 przypadków neutralizacji głowic nuklearnych  w państwach je posiadających, w krytycznych momentach, przez pozaziemskie cywilizacje. I ta sama III  jądrowa wojna światowa staje się obecnie coraz bardziej realna w wyniku prowokacji NATO, jak i też prowokacji władz III RP dążących do wywołania takiej wojny.

Obecnie przy kolejnych próbach wywołania wojny jądrowej z Rosją, sytuacja Polski jako głównego teatru działań wojennych jest podobna.

W zależności od tego kto uzyska przewagę, NATO, czy Rosja, to w przypadku działań lądowych, może spowodować uderzenie jądrowe na linii Wisły przez NATO, jeśli będzie w odwrocie, aby zapobiec szybkiemu kontruderzeniu Rosji na Zachód.

Albo Rosja w sytuacji przegrywania konfrontacji z NATO, zastosuje uderzenia w te same cele, co NATO zaprojektowało w stosunku do Polski jeszcze w czasie zimnej wojny.

Trzeba tu przypomnieć, że obszar w granicach I Rzeczypospolitej, w tym II RP i Polski w obecnych granicach, był głównym obszarem działań wojennych o największych stratach materialnych i ludzkich w I i II wojnie światowej .

Także i obecnie ten obszar jest w założeniach, jako tzw. strefa zgniotu, przewidziany do zniszczenia,  ale nieporównanie bardziej niszczycielskimi broniami, co potwierdza tajne działania syjonomasońskich elit państw NATO, wobec Polski i Polaków, jako dowód wdzięczności  za to, że zawsze udzielali żydom schronienia,  ale nie pozwalali na zastąpienie Rzeczpospolitej państwem Polin.

Ujawnił to m.in. Menachem Mendel Schneerson Rabin chasydzki, filozof żydowski, kabalista, ostatni przywódca ortodoksyjnego odłamu Chabad – Lubawicz ( zmarł w 1994 r.), link: Tzw. elity obawiają się przebudzenia: tożsamości, świadomości historycznej, narodowej, etnicznej i rodowej dotychczas poróżnionych i skłóconych Narodów Słowiańskich.

Redakcja KIP

Widmo nuklearnej zagłady. Polskie miasta, które mogły być zniszczone

 Zimna wojna, czyli konflikt między blokiem państw zachodnich i Stanami Zjednoczonymi a blokiem państw pod dominacją sowiecką, mogła w każdej chwili być początkiem III wojny światowej. Nie byłaby to jednak walka konwencjonalna. Bomby nuklearne przyniosłyby zagładę.

Eksplozja bomby Ivy Mike, test bomby wodorowej 1 listopada 1952 na atolu Eniwetok.

Eksplozja bomby Ivy Mike, test bomby wodorowej 1 listopada 1952 na atolu Eniwetok. – Wikipedia / www.korso24.pl

Dokument Strategic Air Command jest zbiorem 1,2 tys. celów w krajach bloku wschodniego i w Chinach, jakie amerykańskie lotnictwo strategiczne miałoby zbombardować przy użyciu bomb nuklearnych w razie wybuchu III wojny światowej.

Każdy cel ma swoją kategorię priorytetu, każdy cel ma też przypisany odpowiedniej wielkości ładunek nuklearny. To zapowiedź „atomowego holocaustu”, który miał zniszczyć Polskę.

Gdyby ten plan wszedł w życie, Polska ucierpiałaby w wyniku zniszczeń po wybuchu oraz skażenia radioaktywnego, nie tylko po uderzeniu w cele w naszym kraju. Siła rażenia bomb, które spadłyby na cele przy polskiej granicy też byłaby niszcząca.

Podkarpacie strefą wojny

Bombowce B-47 Stratojet i B-52 Stratofortress, a także myśliwce F-101 startowałyby z baz położonych w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii lub Maroku. Dalekiego zasięgu bombowce Boeing B-52 mogły startować również bezpośrednio z baz położnych w Stanach Zjednoczonych.

Mapa celów bombowców amerykańskich na Podkarpaciu według danych z lat 50. wygląda następująco:

Cele ataku – eloblog.pl / www.korso24.pl

Oczywiście w skali kraju celami byłyby między innymi Warszawa, Kraków, Gdańsk, Gdynia, Wrocław i wiele innych miast. Polska zostałaby starta z powierzchni Ziemi.

Jak czytać listę? Zaznaczono tam dwie kategorie obiektów: przemysłowo-miejskie i lotniska. Wywiad te cele uznał za najważniejsze w latach 50. Jak widzimy na Podkarpaciu chodzi przede wszystkim o zniszczenie lotnisk, a gdyby była lista celów załóżmy z lat 80. to możliwe, że pojawiłaby się tam Stalowa Wola, Kolbuszowa (symulacja Ludowego Wojska Polskiego wspomina o takim celu) czy też Tarnobrzeg.

Znane są symulacje, które wskazują, że celem zmasowanych ataków nuklearnych miały być miasta na linii Wisły, np. Medyka – główny punkt przeładunkowy i ważne ogniwo transportowe pomiędzy PRL-em a ZSRR. Tutaj spadłby ogromny ładunek wybuchowy o mocy 300 kiloton.
W sumie, w symulacji sztabu Ludowego WP z 1962 r., na Polskę i tuż przy jej granicach miały spaść ładunki łącznej mocy ponad 5 megaton – odpowiednik 300 bomb zrzuconych na Hiroszimę. 39 bomb i głowic miało eksplodować w powietrzu, 37 trafić w cele naziemne.

Patrząc na historię to było kilka „kryzysowych” momentów, w trakcie których było o krok od nuklearnej pożogi. Jednym z nich jest na pewno kryzys kubański z 1962 r.

Co po ataku?

W wyniku eksplozji bomby wodorowej o mocy 20 megaton, kula ognia ogarnia obszar w odległości trzech km w każdym kierunku od punktu detonacji (strefa zero).

W odległości do 6,4 km podmuch powietrza powoduje skokowy wzrost ciśnienia do około 440 kPa, zaś prędkość wiatru przekracza 1040 km/h.

Powoduje to zdruzgotanie nawet ukrytych pod ziemią schronów przeciwbombowych.

Na dystansie 26,6 km od miejsca detonacji rozszerzająca się fala cieplna zdolna jest do zapalenia wszystkich materiałów palnych na swej drodze, zaś prędkość wiatru na tym obszarze przekracza 160 km/h. Wiatr ten roznosi ogień na dalsze kilkanaście kilometrów, powodując na całym obszarze „burzę ogniową”.

Schron „Marysieńka” w Rzeszowie – FB Rzeszów-Stolica innowacji / www.korso24.pl

W czasach zimnej wojny powstawały schrony, które miały chronić przed skutkami ataku lub odwetu ze strony USA i sojuszników. Były schrony dla ludności cywilnej, ale były też i miejsca dla „wybranych działaczy PZPR”. Jeden z nich znajduje się w Rzeszowie. To „Marysieńka” ukryta pod domem jednorodzinnym.

Dom na osiedlu Wilkowyja w Rzeszowie do 2009 r. skrywał swoją tajemnicę.

O tym co jest w podziemiach wiedzieli tylko nieliczni. Powstał w latach 50. i skutki wojny nuklearnej mogło w nim przetrwać przez 21 dni 58 osób. Jego powierzchnia to 380 m kw., pod ziemią znalazło się szereg pomieszczeń: hydrofornia z własnymi studniami głębinowymi, sale mieszkalne, sala narad czy kuchnia. To prawdopodobnie jeden z czterech zachowanych do tej chwili tego typu obiektów w Polsce. Teraz jest tam Muzeum Techniki i Militariów, które można zwiedzać.

Schron „Marysieńka” wciąż skrywa jeszcze wiele tajemnic, ale pokazuje, że uprzywilejowane osoby mogły się w nim schronić. W końcu jedna z bomb miała spaść na Jasionkę.

Jack Strong

O tym, jak III wojna światowa wpłynie na Polskę wiedział pułkownik Ryszard Kukliński. „Z tych amerykańskich planów odwetowych Kukliński zdał sobie sprawę po raz pierwszy najpewniej na początku 1964 r., podczas ćwiczeń Zima’64 w okolicach Bornego Sulinowa.

 To wówczas zrozumiał, że Polaków czeka zagłada” – mówi na łamach rp.pl historyk Sławomir Cenckiewicz, autor „Atomowego szpiega”, książki opowiadającej historię Kuklińskiego.

Źródło: www.korso24.pl

Data utworzenia: 28 kwietnia 2021, 03:00

Opublikowano za: https://korso24.pl/historia/nuklearna-zaglada-na-podkarpaciu-poznaj-cele-ataku-zdjecia-wideo-mapa/Nrvjse1Y1LgoCk6vTufb

Comments

  1. adamd says:

    tia…
    No to mamy III WŚ i jesteśmy spopieleni.
    Straszne, strach się bać?
    Ale zerknijmy na plusy tego spopielenia…
    Nima Polski, nima ludzi którzy nie bardzo wiedza kim obecnie są.
    Jest promieniowanie zabójcze na tysiące lat, polecam tablice rozpadu połowicznego.
    Tragedia, nic nima..
    To były minusy… a plusy??
    Nima też Polin, ponoć najfajniejszego miejsca na ziemi gdzie strudzeni życiem wyznawcy Jahwe mieli odpocząć po trudach przenicowywania całego świata i osiąść
    w spokoju na zawsze..
    Tylko jak to zrobić aby Polin nie było radioaktywne?
    No i kombinują od dawna bo do ziemi obiecanej nie mają ochoty przenieść się a w innych częściach globu poliniacy z Polski są traktowani z buta przez niby ziomków.
    Lepiej być pierwszym na wsi niż dziesiątym w mieście, prawda?
    Dlatego powstała tzw. strefa bezatomowa objawiona przez Adasia Rapackiego łebskiego poliniaka co nie chciał zapalać jarzeniówek po zbliżeniu się do nich.
    Ja śpię spokojnie mając nadzieję że następcy Rapackiego głupsi nie są i zadbają o własne bezpieczeństwo, bo jest ich całkiem sporo i jak to na wsi, obsadzają główne stanowiska w nadziei, że będzie dobrze dla nich.
    Przy okazji służba się uchowa w wystarczającej ilości do roboty, ma jej być około 15 milionów co objawił w imieniu Klubu Rzymskiego łebski poliniak Adam Schaff.
    Pamiętam głos KK w Polsce, inny niż dzisiaj…
    My tu gadamy o jakimś wirusie i depopulacji a decyzje zostały dawno podjęte.
    Ja wierzę w mądrość naszych poliniaków i raczej jestem spokojny.
    https://3obieg.pl/czlonkowie-polscy-i-zagraniczni-klubu-rzymskiego-i-ich-komunistyczno-faszystowska-ideologia/
    Pozdrawiam

Wypowiedz się