Wielkim krokami nadciąga cichy rozbiór Polski

Jeśli chodzi o zagrożenia, to szczególnie jesteśmy wyczuleni na Rosję i Niemcy, ale możemy oberwać z najmniej spodziewanej strony. Jeśli chodzi o zagrożenia, to szczególnie jesteśmy wyczuleni na Rosję i Niemcy, bo Cesarstwo Austriackie na szczęście wypadło z gry. Ale jutro możemy oberwać z najmniej spodziewanej strony… Przeglądając niedawno internet natrafiłem na artykuł o raporcie Deutsche Bank wskazującym europejskie regiony, które zyskałyby na niepodległości.

euroregiony

1. Bałtyk 2. Niemen 3. Bug 4. Karpaty 5. Tatry 6. Beskidy 7. Śląsk Cieszyński 8. Silesia 9. Pradziad 10. Glacensis 11. Dobrava 12. Nysa 13. Sprewa-Nysa-Bóbr 14. Viadrina 15. Pomerania

„Tym europejskim regionom dobrze zrobiłaby niepodległość. Kontrowersyjny raport banku.

Jak twierdzą jego autorzy, bogate regiony kilku europejskich państw ekonomicznie zyskałyby na oderwaniu od macierzy, ponieważ nie musiałyby dłużej finansować najbiedniejszych części tych krajów.

Deutsche Bank wymienia aż trzy regiony w północnej Hiszpanii: Kraj Basków, Katalonię i Nawarrę, dwa we Włoszech: Wenecję Euganejską i Południowy Tyrol, Flandrię w Belgii, a także Szkocję, której w zeszłym roku w referendum nie udało się oderwać od Wielkiej Brytanii.” (…)

Niemal wszystkie te regiony należą do najbogatszych części swoich krajów – o dochodzie na głowę wyższym o 15 – 34% od średniej krajowej.

Niby Deutsche Bank dokonał niewinnego i pozornie neutralnego zestawienia ekonomicznych za-i-przeciw ew. secesji wspomnianych regionów, ale sprawa ta ma, moim zdaniem, dużo głębszy i bardzo niepokojący wymiar.

Pomińmy już fakt, że niemieccy ekonomiści z typowo teutońską finezją i wyczuciem właściwego momentu publikują raport o „dobrodziejstwach secesji” właśnie teraz, w momencie, gdy na Ukrainie leje się krew i giną ludzie w obronie kraju, bo Kreml chcąc powstrzymać ukraiński marsz na Zachód zorganizował tam secesję kilku regionów, brutalnie wymuszając zmianę granic.

Moim zdaniem raport ten jest kolejną odsłoną wojny toczonej z państwami narodowymi w ramach instalowania NWO (Nowego Porządku Świata), m.in. zakładającego likwidację wszystkich obecnie istniejących państw, które mają stać się częściami składowymi dziesięciu olbrzymich regionów kontynentalnych zarządzanych przez jeden Rząd Światowy. Proszę zwrócić uwagę, gdzie to mózgi NWO widzą naszą przyszłość…

Może dlatego „Zbig” Brzeziński, będący jednym z czołowych architektów NWO, tak usilnie w ostatnich latach zabiegał o polsko-rosyjskie „pojednanie”, ostro krytykując PIS i J. Kaczyńskiego?

Unia Europejska ma być jednym z tych regionów, więc cały czas i na najrozmaitsze sposoby Bruksela podkopuje i ogranicza suwerenność państw członkowskich. Aż po wspieranie skorumpowanych i nieudolnych rządów lokalnych…

Osłabianie patriotyzmu narodów członkowskich oraz wszelkich europejskich kultur narodowych jest bowiem jednym z mechanizmów przekształcania Europy w jeden z podregionów NWO.

To nie przez przypadek ograniczane jest nauczanie historii i usuwane są z programów szkolnych lektury, na których wychowały się pokolenia Polaków – no bo po co Polakom Mickiewicz i Sienkiewicz, skoro docelowo miejsce Polaków mają zająć „Europejczycy”?

To nie przez przypadek Unia narzuca akty prawne jak np. konwencja „antyprzemocowa”, której ostrze jest skierowane przeciwko temu co konstytuuje polskość – przeciwko rodzinie, tradycji i wierze.

I nie przez przypadek „wiodący tytuł prasowy” przyrównał polski patriotyzm do rasizmu, piętnując nasz „egoizm narodowy”. Bo wojna ideologiczna „sił nowoczesności i postępu” ze „wstecznictwem i ciemnogrodem” toczy się dzień i noc, wedle planu rozpisanego na stulecia i na wiele generacji do przodu.

Przypominam – najistotniejszą sprawą każdego konflikcie jest rozpoznanie jego istoty i celu – inaczej nie damy rady połączyć dostrzeganych punkcików stosownymi liniami tak, aby wyłonił się ukryty pomiędzy nimi wzór.

Codziennie jesteśmy bowiem bombardowani milionami bitów informacji tak, aby te najistotniejsze nadal pozostały zakryte dla naszych oczu.

Czy ktoś kiedykolwiek zastanawiał się dlaczego danego dnia nagłaśniane są „takie, a nie inne informacje”? Bo spokojnie można przyjąć, że codziennie dużo ważniejsze od tych wpychanych nam do głowy są te kolektywnie i solidarnie przez media przemilczane.

Ale, jak to stwierdził jeszcze w XIX w. książę Gorczakow – minister spraw zagranicznych Rosji – „Wierzyć należy jedynie informacjom oficjalnie zdementowanym.”

Rozkład państwa polskiego, podobnie jak i reszty krajów europejskich, ma się zacząć od terenów już istniejących „euroregionów”. I nie przez przypadek wszędzie biegną one wzdłuż istniejących granic państwowych.

Czy zastanawialiście się kiedyś jakie konsekwencje będzie miało wcielenie w życie jednego z filarów Unii Europejskiej, jakim jest „likwidacja granic”…???

Unia Europejska zachęca też do wyodrębniania na terytorium krajów członkowskich wielkich regionów terytorialno-gospodarczych – bo takie łatwiej dadzą się potem ”wyłuskać” z istniejących państw – grą na sentymentach regionalnych i sztucznie kreowanym separatyzmem, zwykle podsycanym „niesprawiedliwością” władz centralnych drenujących „biedny”, ale faktycznie bardziej zamożny region.

Stąd wspomniany raport Deutsche Bank. Bo w polityce „nie ma przypadków – są tylko znaki”.

Po wstąpieniu do Unii kraj nasz składa się w oczach unijnych technokratów z sześciu wielkich regionów – a nasz własny, suwerenny podział administracyjny na 16 województw „jak gdyby sobie gdzieś zniknął”, pojawiając się jedynie na mapach drukowanych ku uciesze tubylców…

Zadajcie sobie trud przeanalizowania rozdziału terytorialnego łaskawie nam „podarowanych” funduszy unijnych, to może uda się wam połączyć kilka pozornie oderwanych od siebie punkcików…

Makroregiony Polski

 Klasyfikacja Jednostek Terytorialnych do Celów Statystycznych, NUTS (fr. Nomenclature des Unites Territoriales Statistique, http://pl.wikipedia.org/wiki/NUTS

Obecnie Unia w praktyce traktuje wspólnotę jako organizm składający się z 98 wielkich regionów, mimo istnienia „dla picu” takich instytucji unijnych, jak szeroko nagłaśniana Rada Europy (gdzie spotykają się i „debatują” przywódcy krajów członkowskich – to właśnie tam „szefem” jest nasz „król Europy”)

Ale w Parlamencie Europejskim to już nie wolno reprezentować interesów swojego kraju – każdy europoseł staje się tam członkiem ponadnarodowej grupy parlamentarnej, głosującej en bloc na to, co tej ponadnarodowej grupie pasuje, ale interesu własnego kraju, jeśli by on, nie daj Bóg, kolidował z „wartościami europejskimi” – bronić mu nie wolno.

Bo europoseł np. lewicy jest tam bardziej europejskim socjaldemokratą, niż reprezentantem polskiej socjaldemokracji, jeżeli takowa by istniała. A jego przeciwnikiem politycznym jest tam polski kolega, np. z frakcji liberalnej. Ale nasz lewicowy europoseł ma za to kochać niemieckiego socjaldemokratę, który prędzej będzie dbał o interes niemiecki, niż unijny.

Bo nie na darmo jego kraj zastrzegł sobie szereg ograniczeń w obowiązywaniu prawa unijnego, co w praktyce daje Niemcom wyjątkowy status w Unii – gdy wszyscy inni muszą się Brukseli bezwzględnie podporządkować. No tak, ale „co wolno wojewodzie, to nie tobie…”

I tak polscy europosłowie mają np. obowiązek popierania europejskiej polityki zwalczania emisji CO2 – jeśli ich frakcja parlamentarna tak postanowi – a spróbowała by tylko nie udzielić poparcia… – a przecież taka polityka wybitnie szkodzi polskim interesom.

Fajnie jest korzystać z prawa do swobodnej emigracji i możliwości pracy w innym kraju, fajnie jest handlować bez ograniczeń celnych i wizowych, fajnie jest mieć wspólne standardy techniczne i jakościowe.

Ale na tym europejska współpraca powinna się zatrzymać – bo wszelkie pogłębianie współpracy politycznej i wzmacnianie instytucji unijnych nieuchronnie przybliża nam NWO.

Fajnie jest też „dostawać” fundusze europejskie, choć w Polsce wymagają one zwykle zapożyczania się na „wkład własny”, co szybko wpędza w pułapkę ciągle rosnącego i rolowanego długu nie do spłacenia.

Unia nie po to „daje” (pożycza, wspiera) by komukolwiek z członków pomóc, ale by go uzależnić, a ostatecznie – przejąć. A kraje, które otrzymywały największą unijną ”pomoc” pierwsze upadły gospodarczo – Grecja, Hiszpania, Portugalia – Polska?

Nawet metody są u nas podobne – ech, te setki milionów euro topione w „regionalnych lotniskach” – Gdynia (25 km od Gdańska !!!), Szymany na Mazurach, Radom, Lublin, Białystok, Zielona Góra… Gdy port lotniczy staje się rentowny dopiero powyżej 2 mln pasażerów rocznie!!!

Ale powstałe długi to trzeba będzie spłacać, spłacać i spłacać – bo w interesie wierzycieli nie jest ani szybkie, ani sprawne zwrócenie kredytu (+ ODSETKI !!!) – prędzej udzielą nowego…

Jak nic, pójdziemy pod młotek na cichej licytacji za długi… jak I Rzeczpospolita w XVIII wieku i PRL w wieku XX (za długi Gierka – 23 mld $; i Jaruzelskiego -18 mld). A przystąpienie króla Stasia do Targowicy oraz zgodę na II i III Rozbiór Polski kupiono po prostu obietnicą spłacenia jego długów. Ale tego chyba nie uczono w szkole?

Ciekawe, kiedy w Polsce przejmie władzę osławiona trojka (Międzynarodowy Fundusz Walutowy + Europejski Bank Centralny + Komisja Europejska), jak w Grecji, jeszcze 6 lat temu również uznawanej za „zieloną wyspę”? A może desygnowani przez trojkę ludzie już po cichu weszli do polskich ministerstw i urzędów centralnych, przejmując nad nami całkowitą kontrolę? Bo gdyby tak było, to „nasze” media oczywiście by nas od razu poinformowały, prawda?

Szykowany upadek „Europy Ojczyzn” raczej nie będzie polegał na wtargnięciu obcych wojsk, zaprowadzających obce porządki. Wprost przeciwnie – możemy tego przejęcia nawet nie zauważyć, tak jak dawni obywatele rzymscy z trudem dostrzegali upadek republiki oraz powstanie cesarstwa, bo nadal formalne istniały wszystkie republikańskie instytucje i dalej obsadzano stanowiska publiczne drogą wyborów, tyle że pierwszy obywatel – „princeps” (albo ludzie wskazani przez niego ludzie) – zawsze je wygrywał. A cesarz stopniowo kumulował w swej osobie coraz to więcej republikańskich funkcji i urzędów – oczywiście z poszanowaniem prawa oraz zachowaniem stosownych procedur.

Ale faktyczna władza wylądowała w rękach wojska, i niewiele tu pomagało, że rzymskie legiony nadal dumnie walczyły pod znakiem „SPQR” – Senatus Populusque Romanus – „Senat i Lud Rzymski”, bo przysięgi na wierność już nie składano „Senatowi i Ludowi Rzymskiemu”, ale bezpośrednio cesarzowi – co pewien czas go obalając i czyniąc swojego dowódcę jego następcą. Ale republika podobno dalej sobie spokojnie istniała…

I nam też pewnie pozwolą jeszcze mówić po polsku, ale myśleć po polsku to już nie będzie nam wolno… – aby z naszych terenów jeszcze szerszym strumieniem mogło corocznie wypływać jeszcze więcej miliardów euro.

Bo choć cel wszelkich wojen pozostaje ten sam – przejąć i splądrować zasoby przeciwnika – to dzisiaj głównym teren konfrontacji staje się gospodarka – o czym boleśnie przekonuje się Rosja, nadal anachronicznie wysyłająca czołgi i „zielonych ludzików” celem przejęcia jak największych obszarów.

Europejczyk Michnik

Policzcie – tak z ręką na sercu – ile to razy w ostatnich latach „niezależne polskie media” informowały nas o cichej regionalizacji Polski, Europy i świata?

Cały czas za to bębni się o wielkiej roli państw, o tym co robią albo nie robią ich przywódcy – bla, bla, bla…

Człowiek gapi się w telewizor, a tam ani grama prawdy, nawet przez chwilę…

Opublikowano za: http://zdaniemdocenta.neon24.pl/post/119041,wielkim-krokami-nadciaga-cichy-rozbior-polski

Podziękowanie Autorowi za przestawienie mało uświadamianego sposobu niszczenia państw narodowych, o którym przestało się w mediach mówić od pewnego czasu, ale po cichu to się czyni, krok po kroku.

Redakcja

Comments

  1. ozgacz says:

    Niestety wszystkie znaki na Ziemi wskazują, że kolejny Rozbiór Polski został dokonany i „pozostawią nam piosenkę i chorągiewkę”.
    Przypatrzmy się kolejnym ustawom zatwierdzanym od 2010 roku:
    – przymusowe szczepienia i pandemia,
    – emerytury po 67 roku życia (największy większy przekręt w sposobie naliczania lat, o czym najmniej się mówi),
    – ustawa śmieciowa służąca monopolizacji rynku,
    – interwencja obcych służb mundurowych, np. w przypadku buntu,
    – przymus szkolny dla 6-cio latków,
    – przyjęcie pakietu klimatycznego, a później dekarbonizacja, wprowadzenie akcyzy na energię i węgiel,
    – genderowska ideologia pod hasłem konwencji antyprzemocowej,
    a są to tylko ważniejsze zmiany wprowadzone wbrew społeczeństwu włącznie z odrzucaniem wniosków o referendum popieranych już nie przez dziesiątki czy setki tysięcy Polaków a miliony.
    Czy nadal nie są to dla nas fakty świadczące o dokonanym już rozbiorze?
    Jeśli obcy agent, finansowy golas, nie posiadający nawet numeru podatkowego został ministrem finansów „czeciej RP”, nie było dla nas wystarczającym sygnałem ostrzegawczym, to – co nas przekona?
    Ja nie mam już żadnych w tej materii złudzeń.
    Myślę, że Polacy obudzą się dopiero wtedy, gdy za wszystkie tzw. darmowe szkoły, opieki lekarskie, będą musieli zapłacić przy czym skala podatkowej grabieży się nie obniży, a do tego wprowadzą podatek katastralny a lasy Państwowe pójdą pod młotek.
    Celem wywołanej 31.07.1914 I Wojny Światowej było stworzenie unii gospodarczej pod władzą ostatniego Cesarza Niemiec Wilhelma II i można powiedzieć, że po stu latach cele ten został zrealizowany.
    Ci, którzy byli inicjatorami tego projektu są obecnie władcami Europy a co za tym idzie Polski.
    Dr Rath – Polityczne perspektywy UE – https://www.youtube.com/watch?v=GVeLTD4tgnI
    Pozdrawiam

Trackbacks

  1. […] Obecnie Unia w praktyce traktuje wspólnotę jako organizm składający się z 98 wielkich regionów, mimo istnienia „dla picu” takich instytucji unijnych, jak szeroko nagłaśniana Rada Europy (gdzie spotykają się i „debatują” przywódcy krajów członkowskich – to właśnie tam „szefem” jest nasz „król Europy”) http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/wielkim-krokami-nadciaga-cichy-rozbior-polski/ […]

  2. […] Obecnie Unia w praktyce traktuje wspólnotę jako organizm składający się z 98 wielkich regionów, mimo istnienia „dla picu” takich instytucji unijnych, jak szeroko nagłaśniana Rada Europy (gdzie spotykają się i „debatują” przywódcy krajów członkowskich – to właśnie tam „szefem” jest nasz „król Europy”) http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/wielkim-krokami-nadciaga-cichy-rozbior-polski/ […]

  3. […] Obecnie Unia w praktyce traktuje wspólnotę jako organizm składający się z 98 wielkich regionów, mimo istnienia „dla picu” takich instytucji unijnych, jak szeroko nagłaśniana Rada Europy (gdzie spotykają się i „debatują” przywódcy krajów członkowskich – to właśnie tam „szefem” jest nasz „król Europy”) http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/wielkim-krokami-nadciaga-cichy-rozbior-polski/ […]

  4. […] Obecnie Unia w praktyce traktuje wspólnotę jako organizm składający się z 98 wielkich regionów, mimo istnienia „dla picu” takich instytucji unijnych, jak szeroko nagłaśniana Rada Europy (gdzie spotykają się i „debatują” przywódcy krajów członkowskich – to właśnie tam „szefem” jest nasz „król Europy”) http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/wielkim-krokami-nadciaga-cichy-rozbior-polski/ […]

  5. […] Obecnie Unia w praktyce traktuje wspólnotę jako organizm składający się z 98 wielkich regionów, mimo istnienia „dla picu” takich instytucji unijnych, jak szeroko nagłaśniana Rada Europy (gdzie spotykają się i „debatują” przywódcy krajów członkowskich – to właśnie tam „szefem” jest nasz „król Europy”) http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/wielkim-krokami-nadciaga-cichy-rozbior-polski/ […]

Wypowiedz się