Ukraina, ale jaka?

majdan ukrainaPopieraj Ukraińców, ale nie legitymuj skrajnej prawicy                                                i zdyskredytowanych polityków.

 Ostatnio grupa znanych intelektualistów podpisała list z pełnym poparciem dla protestów „euromajdanu”, popierając „Społeczeństwo ukraińskie” w konfrontacji z „rządem Ukrainy”. Popierają oni „legalne” i „pokojowe” protesty uosabiające „najlepsze wartości europejskie”, żądają planu podobnego do Planu Marshalla dla Ukrainy i wyrażają nadzieję, że przyjęci do UE Ukraińcy pomogliby budować nową Europę i bardziej sprawiedliwy świat.
Niestety, list ten wskazuje na niemożliwy do zaakceptowania poziom zrozumienia, uproszczenia i niewłaściwej interpretacji sprzecznych demonstracji ukraińskich zawierających niebezpieczne trendy, które zyskają jeszcze większe uzasadnienie, jeśli nie zostaną rozpoznane przez akademickie sławy.

Nie ma większych wątpliwości co do tego, że rządy Wiktora Janukowicza są skorumpowane. Reprezentuje on interesy garstki najbogatszych w ukraińskim silnie zróżnicowanym społeczeństwie i jest odpowiedzialny za brutalne stłumienie protestów opozycji. Większość protestujących Ukraińców przychodzących na wiece ma nadzieję na sprawiedliwe, uczciwe i demokratyczne społeczeństwo, chociaż naiwnie łączy tę nadzieję z wyidealizowaną „Europą”.

Euromajdan to jednak nie konflikt pomiędzy ukraińskim rządem i całym ukraińskim społeczeństwem. Przed początkiem protestów społeczeństwo ukraińskie było równo podzielone pomiędzy zwolenników i oponentów umowy zrzeszeniowej z UE.

Na początku listopada powiązanie z UE i Unia Celna z Rosją, Białorusią i Kazachstanem miały poparcie po 40% wśród społeczeństwa ukraińskiego, a reszta odrzucała obydwa rozwiązania. Nawet po przypadkach policyjnej brutalności w stosunku do protestujących. Poparcie dla Euromajdanu jest głównie skoncentrowane w regionach Zachodniej i Środkowej Ukrainy, a Ukraińcy mieszkający na wschodzie i południu kraju, w których koncentruje się przemysł w większości są przeciwni protestom. Mają słuszne obawy dotyczące konsekwencji jakie przyniosą ich miejscom pracy i jakości życia związane ze zwiększoną konkurencją po przyłączeniu się do strefy wolnego handlu z UE i zerwaniu ekonomicznych powiązań z dawnymi krajami bloku sowieckiego.

Odrzucają nie demokrację, ale strukturalne korekty i pociągnięcia oszczędnościowe, związane z kredytem MFW, które nie różnią się wiele od protestów na ulicach miast UE
                                                                                                                                                       Przedstawianie poglądów jedynie połowy społeczeństwa jako poglądów całego społeczeństwa ukraińskiego, przy uciszaniu głosu pozostałej części, jest zwodniczym i niedemokratycznym posunięciem w dialogu, któremu uzasadnienia dostarczają akademickie sławy.

Chociaż działania policji były zdecydowanie brutalne i ukraiński rząd nadal nie zdołał ukarać odpowiedzialnych za agresywne rozpędzenie obozu protestujących 30 listopada, protesty Euromajdanu również nie były pokojowe. Okupacja budynku administracji miejskiej Kijowa była nielegalna, również rozebranie pomnika Lenina, akt wandalizmu nieakceptowany przez większość mieszkańców Kijowa.

 Przez kilka godzin 1 grudnia 2013 protestujący agresywnie naciskali na nieuzbrojone kordony policji w pobliżu budynku administracji prezydenta, aż sami zostali zaatakowani przez policję porządkową, czego wynikiem była najbardziej krwawa konfrontacja w całej historii niepodległej Ukrainy, w której 300 osób odniosło obrażenia. Mimo popularnej opinii kładącej winę za ataki na „prowokatorów”, liczne śledztwa wskazują, że znaczną większość atakujących stanowili skrajnie prawicowi i neonazistowscy aktywiści z tzw. sektora „prawicowego”, który łączy różne grupy nacjonalistyczne biorące udział w       Euromajdanie.

List uznanych sław akademickich, reprezentujących głównie stronników ruchów postępowych, zaskakująco ignoruje stopień zaangażowania skrajnej prawicy w ukraińskie protesty. Jedną z głównych sił na Euromajdanie jest skrajnie prawicowa partia „Swoboda”. Dominują oni wśród ochotniczych strażników obozów protestujących i stoją na czele najbardziej radykalnych działań ulicznych np. okupacja budynków administracji w centrum Kijowa.

Przed 2004 r. Swoboda nazywała się Narodowosocjalistyczną Partią Ukrainy i używała nazistowskiego symbolu Wolffangel. Lider partii Oleg Tiahnybok jest znany ze swoich antysemickich wypowiedzi. Nawet po „rebrandingu” Swoboda nawiązuje współpracę z neonazistowskimi i neofaszystowskimi partiami europejskimi np. Nacjonalistyczno-Demokratyczną Partią Niemiec i Fuorza nuova we Włoszech. Jej szeregowi aktywiści są często zamieszani w uliczne awantury i przestępstwa typu „hate crime” przeciwko imigrantom i politycznym przeciwnikom…

Na Euromajdanie, w szczególności, skrajna prawica atakowała lewicową grupę studencką próbującą podnieść kwestie socjalno-ekonomiczne i genderowe w czasie protestu. Kilka dni później skrajnie prawicowy tłum pobił i poważnie zranił dwóch działaczy związkowych oskarżając ich o „komunizm”.
Slogany, dawniej kojarzone ze skrajnie prawicową subkulturą np. „Chwała Ukrainie! Chwała bohaterom!”, „Chwała narodowi! Śmierć wrogom!”, „Ukraina ponad wszystko” (przejęte z Deutschland über alles) są teraz powszechne wśród protestujących.

1 stycznia Swoboda zorganizowała marsz z pochodniami w celu uczczenia urodzin Stefana Bandery — lidera Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich, który przez pewien okres kolaborował z nazistami, uczestniczył w Holocauście i był odpowiedzialny za ludobójstwo na Polakach w Zachodniej Ukrainie.
                                                                                                                                                             Oczywiście, ta część Euromajdanu ochoczo chce budować „nową Europę”, jednak w przypadku powodzenia nie będzie się to różnić od nazistowskiej Neuordnung Europas. Uciszanie ciemniejszej części Euromajdanu, przedstawianie go jako „obywatelskiej dojrzałości” i reprezentowania tylko „najlepszych wartości europejskich” legitymuje ksenofobów i neofaszystów i pomaga im zdobywać hegemonię wśród ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego.

Z pewnością Euromajdanu nie można sprowadzić  tylko do faszystowskich zamieszek jak to często jest przedstawiane we wrogich mediach rosyjskich. Poziom obywatelskiej samoorganizacji w obozach protestujących budzi wrażenie i masowe wiece przyciągają setki tysięcy osób nie zaangażowanych w żadne polityczne partie lub nawet organizacje obywatelskie, mając nadzieję, że uzyskają fundamentalną zmianę w stosunku do europejskiego marzenia. Jednak jedynymi politycznymi przedstawicielami protestujących są trzy główne partie opozycyjne: jedna z nich to skrajnie prawicowa Swoboda, a pozostałe dwie (przywódcy Arseni Jaceniuk i Witali Kliczenko)  pełne są osób, które zdyskredytowały się będąc u władzy po „Pomarańczowej rewolucji” i są blisko powiązane z niektórymi ukraińskimi oligarchami. Nie mają one ani zamiaru ani możliwości wprowadzenia reform socjoekonomicznych w ukraińskim modelu neoliberalnego oligarchicznego kapitalizmu. Jeśli Euromajdan odniesie sukces, to tylko  te partie i nikt inny uzyskają władzę.

Ignorowanie tego faktu … [nie bardzo rozumiem to zdanie, uwaga tłumacza]    i oddanie jakiejkolwiek alternatywy rzeczywiście skorumpowanemu i brutalnemu reżimowi jest politycznie nieodpowiedzialne.

Powszechny postępowy ruch ukraiński i organizacje obywatelskie rzeczywiście potrzebują międzynarodowego poparcia w naglącej obronie praw społecznych i ekonomicznych zbiedniałych obywateli ukraińskich i w celu budowania prawdziwej oddolnej reprezentacji.

Ale patetyczne i powierzchowne „stwierdzenia” o europejskich wartościach i naiwne budowanie zamków na piasku np. „plan podobny do planu Marshalla” dla Ukrainy w czasie gdy Europa chce, ale nie może pomóc Grecji i innym południowoeuropejskim gospodarkom w czasie kryzysu w żaden sposób nie pomoże.

Moglibyśmy oczekiwać od światowej sławy intelektualistów i uniwersyteckich sław bardziej krytycznego i wyważonego podejścia, przedstawienia i analizy tych wszystkich ważnych, chociaż nieprzyjemnych, kwestii a nie wyciszania ich, a przy tym legitymizowania zdyskredytowanych polityków i skrajnej prawicy w walce o władze.”

Źródło: Support Ukrainians but do not legitimize the far-right and discredited politicians!

Marsz pamięci Bandery w Kijowie.

Komentarz z maila. Kto protestuje na Euromajdanie? „Spadkobiercy” Bandery.

Jest to komentarz nadesłany od Czytelnika  „bezprzesady.pl”  do internetowego newsa ze znanego portalu polskiego:  „Pojawiła się u nas w internecie taka informacja: „ukraina-opozycyjny-posel-pobity-w-centrum-kijowa”    … teraz dalej:  „Nacjonalistyczna partia Swoboda do której należy Ilienko…” (ta opozycja to oczywiście…- ukraińscy neonaziści),     „Ilienko i Kizin byli w piątek przesłuchiwani w związku z  niedzielnym marszem pamięci przywódcy ukraińskich nacjonalistów Stepana Bandery”  tego już w tytule nie widać… „którego uczestnicy obrzucali płonącymi racami jeden z najdroższych kijowskich hoteli”,   (a to już w ogóle bez znaczenia…).

Większość osób zwróci uwagę jedynie na tytuł newsa, ale i w treści mogli też namieszać, widać wymknęła im się prawda, chociaż … „przywódca ukraińskich nacjonalistów” brzmi zupełnie niewinnie…
Ciekawe, gdyby to zastosować do niemieckich neonazistów taki niewinny „niedzielny marsz pamięci przywódcy niemieckich nacjonalistów”.
Ciekawe, czy w „niedzielnym marszu pamięci przywódcy ukraińskich nacjonalistów Stepana Bandery” uczestniczyli także działający w Kijowie towarzysze z PO i PiS-u?

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukraina-opozycyjny-posel-pobity-w-centrum-kijowa/n766p”

Warto też zacytować informacje o wypowiedziach liderów Swobody:
Parlamentarzysta Swobody z okręgu tarnopolskiego Mychajło Hołowko podkreślił, że rząd Ukrainy tak bardzo boi się Bandery, bo pamięta, „co zrobił z Majłowem, Pierackim i innymi okupantami”. Nacjonaliści podkreślali też swoją rolę w trwających protestach na Majdanie. Według Tiahnyboka to oni są siłą inicjującą antyrządowe protesty.
Padły także i takie słowa:  „W swoim przemówieniu Oleh Tiahnybok mówił m. in., że Bandera „gnił w polskich więzieniach we Lwowie, Krakowie i Warszawie”.”
Lider Swobody Tiahnybok stwierdził też że Bandera to: „… wzór do naśladowania dla współczesnych Ukraińców.”  (cytat za: Tysiące Ukraińców na marszu Stepana Bandery )

Czy to nie jest zagrożenie dla Polski? Można zadać pytanie Panu Kaczyńskiemu,  jak jako wzorowy polski patriota może stać obok osoby, która uważa że Bandera jest wzorem do naśladowania przez Ukraińców.
Dodać należy, że Bandera dowodził OUN organizacją terrorystyczną działającą na terenach II RP, która dokonała setek aktów terrorystycznych, rozbojów i morderstw na Polakach i Ukraińcach.
Trochę informacji na ten temat: Terroryzm przedwojenny w Polsce OUN

 

 

Terroryzm przedwojenny w Polsce – OUN.

Działania terrorystyczne członków OUN w okresie dwudziestolecia międzywojennego na terenach Rzeczpospolitej,  były bezwzględne i okrutne. Mordowano bez litości i Polaków i Ukraińców.

W okresie dwudziestolecia międzywojennego na terenach Rzeczpospolitej działały różne organizacje terrorystyczne, w skład, których wchodzili obywatele polscy pochodzenia ukraińskiego. Organizacje te z pobudek politycznych próbowały destabilizować tworzące się organa władzy na terenach II Rzeczpospolitej, Dokonywały też napadów rabunkowych, na banki, pociągi, poczty, polskie dwory i gospodarstwa. Dopuszczały się również innych pospolitych przestępstw, jak pobicia czy morderstwa działaczy polskich i ukraińskich sprzyjających pojednaniu. Mowa tu o takich organizacjach jak: Grupy Bojowe Białoruskich i Ukraińskich Socjalistów-Rewolucjonistów, Ukraińska Organizacja Wojskowa czy Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Szczególnie ta ostatnia organizacja (powstała 31 sierpnia 1920 w Pradze – jako UOW, później przekształcona w OUN) ma na swoim koncie sporo akcji terrorystycznych, w tym nieudany zamach na Piłsudskiego w dniu 21 listopada 1921 roku, który odbił się szerokim echem w kraju, a nawet za granicą. Między innymi pisano wówczas: „…I tak tolerowaliśmy na terenie Małopolski agitatorów ukraińskich, nie występowaliśmy nigdy agresywnie czy represyjnie <>… […] To, co spotkało zamachowca: samosąd tłumu, był odpowiedzią nie tylko na ten zbrodniczy, skrytobójczy plan […], że tu nie czeka ich obojętność i rezerwa, lecz jednolity, silny front narodowy.”[1]

Zamachu dokonał we Lwowie Stepan Fedak dwudziesto jedno – letni Ukrainiec, syn znanego lwowskiego adwokata i działacza ukraińskiego dr. Stepana Fedaka. Po uroczystości otwarcia pierwszych Targów Wschodnich, zwiedzaniu przez Józefa Piłsudskiego ekspozycji, a także po spotkaniach z oficjelami i dziennikarzami, wychodząc z ratusza po obiedzie, razem z wojewodą Grabowskim wsiedli od otwartej limuzyny. Wtedy padły strzały. Piłsudski uchylił się, wojewoda został ranny. Na strzelającego zamachowca rzucił się posterunkowy, w chwilę później dołączył do niego tłum stojących dookoła ludzi, którzy chcieli przestępcę zlinczować. Od niechybnej śmierci uratowali Fedaka stojący na wartach wokół ratusza policjanci i wojskowi.[2]
Po zamachu w „Dzienniku Poznańskim” pojawiły się podejrzenia, że zamach lwowski był próbą usunięcie przeszkody w celu dalszej walki agitacyjnej na arenie międzynarodowej, prowadzonej przez ukraińskich polityków, którzy nie cofali się przed niczym, nawet przed morderstwem głowy państwa. Uważano, że zamach był również skierowany przeciwko rządom Petlury. W dalszym ciągu „Dziennik” przeciwstawiał się obarczaniu odpowiedzialności za zbrodnie całej ludności ukraińskiej, a przede wszystkim nakłaniał do „tolerancji narodowej i sprawiedliwości jednakiej dla wszystkich obywateli”. Autorzy artykułu byli sceptyczni względem przywódców ukraińskich: „Niepodobna łudzić się nadzieją, żeby przywódcy rusińscy znaleźli nareszcie słowa potępienia dla obłąkańców i zbrodniarzy”. Przeciwstawiano petlurowski „Ridny Kraj” za wszelką cenę starający się odciąć od terrorystów, prowokacyjnemu artykułowi w „Ukraińskim Wistnyku”, w którym zamachowiec został przedstawiony jako bohater narodowy. Informowano także na łamach prasy, o tajnych organizacjach ukraińskich „Wola” i „Kum”. Prasa endecka donosiła o organizacjach ukraińskich, które chciały kontynuować walkę z Polakami za pomocą terroru, wydając na ten temat odpowiednie odezwy i broszury. „Słowo Pomorskie” 184/12/08/1922 informowało, że do obrony Fedaka zgłosiło się 40 ukraińskich prawników, co wskazywało na fakt uczynienia go narodowym propagandowym bohaterem rusińskim. „Kurier Poznański” z 197/30.09.1922, informował, że nacjonaliści ukraińscy zamierzali uzyskać pomoc Żydów w propagandowym nagłośnieniu sprawy Fedaka. Ponadto wspominano o czarnych listach Ukraińców sprzeciwiających się radykalnym nacjonalistom, takich jak zamordowany właśnie ukraiński dziennikarz, literat i poeta Sidor Twerdochlib. Zginął, ponieważ sprzyjał polityce przyjaźni i pokojowego współistnienia obydwu narodów. Donoszono też o zamordowaniu w powiecie kałuskim jednego z komisarzy spisowych, podczas trwającego właśnie spisu powszechnego. Informowano o propagandzie antypolskiej prowadzonej głównie przez popów i nauczycieli pochodzenia ukraińskiego.[3]

Generalnie nastroje były jednoznaczne, widziano zagrożenie w osobach narodowości ukraińskiej, słusznie analizując wszystkie ostatnie wydarzenia, sięgając aż do obrony Lwowa, poprzez zamach na Piłsudskiego, wypadki morderstw, podpalenia, pobicia. Wynikało to z coraz bardziej usztywnianej postawy rusińskich (ukraińskich) organizacji nacjonalistycznych. Pomimo ciągle kontynuowanej polityki federacyjnej przez ekipę Piłsudskiego, która przecież przyniosłaby wszystkim zainteresowanym stronom korzyść. Integracja wzmocniłaby siły przeciw ZSRR, zatarłaby różnice, uciszyłaby konflikty, scaliłaby jedność dwóch narodów, Tak należy rozumieć działania rządu Piłsudskiego- działania mające na celu wzmocnienie obronności Państwa Polskiego w skład, którego wchodziło tak wiele różnych grup narodowościowych. Niestety, nie wszystkie organizacje widziały to w ten sposób, niektóre takie jak OUN, postawiły na terror i zamachy, aby wymusić; właśnie, co? Przez te niezgodne z prawem działania chciały wymusić? Doprowadziły one raczej do odwrotnej sytuacji i działań interwencyjnych wobec podejrzanej grupy narodowościowej. Jednym słowem sami ukraińscy terroryści ściągnęli przynajmniej częściowo na swoich rodaków działania represyjne. Nie mogło być inaczej, skoro nie wiadomo było, kto jest członkiem OUN. Organy władzy musiały zastosować działania prewencyjne wobec szerszej grupy obywateli pochodzenia ukraińskiego. Należy dodać ze czyniono to wyjątkowo ostrożnie i nie kierowano się zasadą odpowiedzialności zbiorowej. Wspólnie mogliśmy przeciwstawić się i Rosji i Niemcom. Może nawet wywalczyć ziemie na wschód od Zbrucza dla Ukraińców. Tak mogłoby być, jednak nie było.

Oczywiście jest to zabawa zwana „historią alternatywną”, za którą nie przepadają historycy. Nie wszyscy. Jednym z takich wielkich umysłów historycznych, który pozwalał sobie na analityczne „gdybanie” był śp. prof. Paweł Wieczorkiewicz . Chciałbym rozwinąć temat opisując jeszcze następujące zamachy i akcje terrorystyczne: Począwszy od maja 1922 – zniszczenia w okolicach Przemyśla (spalenie magazynów wojskowych, uszkodzenie linii kolejowej i sieci telegraficznej), następnie: lato 1922 – podpalenie 2.300 stogów zboża i licznych budynków gospodarczych w polskich folwarkach- działały trzy grupy terrorystyczne przynajmniej jedna liczyła 50 osób, 1922 – zamach na wojewodę lwowskiego Kazimierza Grafowskiego, 30 maja 1924 – napad na ambulans pocztowy pod Kałuszem , 28 listopada 1924 – kolejny napad na ambulans pocztowy pod Kałuszem, 1924 – nieudany zamach na prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, 19 marca 1925 – napad na pocztę główną we Lwowie, lato 1925 – napad na ambulans pocztowy pod Bohorodczanami, napad na urząd skarbowy w Dolinie, napad na urząd skarbowy w Śremie, a 19 października 1926 – zabicie lwowskiego kuratora szkolnego Stanisława Sobińskiego…[4]
Do panteonu akcji terrorystycznych dokonanych przez ukraińskich zbrodniarzy należy dodać:
Sierpień 1931 r. zamordowano wiceprezesa BBWR Tadeusza Hołówkę.
15 czerwca 1934 r. członek OUN Grzegorz Maciejko zastrzelił polskiego ministra spraw wewnętrznych płk Bronisława Pierackiego.
Inne mordy na rodakach, Ukraińcach za wyciąganie ręki do Polaków i rozmowy o pojednaniu i wspólnym tworzeniu historii, to: zamordowany dyrektor ukraińskiego gimnazjum w Przemyślu – Matwiejas, dyrektor ukraińskiego gimnazjum w Lwowie – Babij. Grudzień 1929 rok napad na radziecki konsulat we Lwowie, w jesieni 1933 roku morderstwo pracownika tegoż konsulatu T. Żajłowa.[5]

Zamachy zorganizował Stepan Bandera późniejszy przywódca OUN-B. Ten młody 25 letni terrorysta zorganizował też zamach na sowieckiego dygnitarza jak piszę powyżej. Dlaczego? Ponieważ już od początku istnienia nacjonaliści walczyli ze swoim głównym okupantem, Rosjanami. Jednocześnie ukraińscy komuniści wyniszczali naród mieszkający na terenach na zachód od Zbrucza w imię Sowieckiej partii komunistycznej. Wielki głód to nic innego jak dzieło ukraińskich komunistów tak oddanych sprawie, że doprowadzili do śmierci swoich własnych rodaków. Oczywiście pod dyktando Moskwy. Niemniej nie do końca rękami komunistów rosyjskich, nie mówiąc już o swoistym własnym zaangażowaniu – warto o tym pamiętać…
W połowie 1934 r złapano terrorystę S. Banderę. W pierwszym procesie został skazany na karę śmierci. Potem wyrok zamieniono na siedmiokrotne dożywocie (każde za inny zamach).[6]

Lista tych zamachów na pewno jest listą niepełną – jednak nawet taka, niepełna lista, nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do intencji ukraińskich organizacji nacjonalistycznych.
Jak widać, analizując daty, ataki terrorystyczne miały miejsce jeszcze przed ukazaniem się pracy Dmytro Doncowa „Nacjonalizm” określającej metody walki i eksterminacji KAŻDEJ wrogiej (bo współistniejącej na terenach zajmowanych przez nacjonalistów ukraińskich) nacji. Cele owej ideologicznej, wyniszczającej i ludobójczej w swoim zamiarze walki, są jasne: całkowita eksterminacja innego narodu, innej kultury niż ukraińska.
Celowo rozgraniczam naród ukraiński (ruski) od nacjonalistów, podkreślając tym samym z całą mocą, że nie istnieje coś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa, pojawiające się od czasu do czasu wypowiedzi, mają na celu przede wszystkim zrelatywizowanie odpowiedzialności przenosząc ją na cały naród ukraiński, tak, aby odpowiedzialność ta rozmyła się w wielkości narodowej Ukraińców, obwiniając za zbrodnie Bogu ducha winnych mieszkańców np. wschodnich regionów kraju. Nacjonalistyczne czynniki w tym kraju jak partia „Swoboda” dążą do podciągnięcia działalności zbrodniarzy wojennych pod działalność wyzwoleńczą. Nie jest to prawda. Wg najnowszych badań OUN-UPA miała za małe poparcie. Wstrzymano jej działalność wraz z zakończeniem „Akcji Wisła”. Powodów było wiele; Sam ukraiński uczestnik działań band, nacjonalistyczny działacz i historyk Łew Szankowśkij tak skomentował ówczesną sytuację:

 „Walka zbrojna UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak również na całej Zacurzońksiej Ukrainie, została powstrzymana, nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona wstrzymana, dlatego, że zabrakło szerokich mas ludowych, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób w niej uczestniczyły. Kiedy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie regiony Polski , oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły dalej istnieć, były one zmuszone opuścić to terytorium”.[7]

Wracając do tematu terroryzmu; pojawienie się już w tak wczesnym okresie akcji terrorystycznych (praktycznie zaraz po zakończeniu pierwszej wojny światowej i walk w wojnie polsko-bolszewickiej), jasno pokazuje drogę, jaką nacjonaliści obrali dla osiągnięcia swojego celu, chcieli wywalczenia niepodległości, za pomocą terroru. Nie zależało im na konstruktywnych rozmowach i działaniach.
Terror, jaki stosowali można śmiało nazywać terrorem przez duże „T”. W tej metodzie brali przykład z Kozaków i hajdamaków, na których zresztą podczas wojny wzorowali się stosując wymyślne brutalne i okrutne rodzaje śmierci, mając za nic życie ludzkie w jakiejkolwiek postaci i wieku (wyrywano nawet nienarodzone dzieci z łon matek i zaszywano koty). Terroru stosowanego nie tylko wobec osób, ale nawet wobec przedmiotów, roślin i zwierząt. Terroru, którego celem miało być całkowite fizyczne zniszczenie śladów po konkurencyjnych nacjach (narodach)- używając określeń z pracy Doncowa, zajmujących, w myśl nacjonalistycznej doktryny, ziemie przynależne tylko i wyłącznie nacji ukraińskiej, która ma prawo na nich żyć oraz korzystać z ich owoców i plonów. Potwierdza to tylko zbrodniczą w swoim zamiarze i wykonaniu ideologię nacjonalistów ukraińskich, z którą żaden system polityczny oparty na moralności i etyce nie jest w stanie się zgodzić, bez względu na to, jakich argumentów użyje strona przeciwna i w jak wysoce erystyczny sposób będzie nimi manipulować.[8]

Kończąc tym wnioskiem, proponuję wszystkim zainteresowanym zapoznanie się z założeniami nacjonalizmu autorstwa ideologa tego ruchu ukraińskiego prawnika Dmytro Doncowa. Jest to przerażające studium ludzkiej pogardy dla; nie tylko drugiego człowieka, lecz całych narodów. Przetłumaczył i opracował tą „biblię nacjonalistów ukraińskich” śp. dr Wiktor Poliszczuk na język polski. Była to jego ostatnia praca naukowa przed śmiercią.

Piotr Szelągowski


Przypisy:
1-Głos Pomorski 222/27.09.1921
2-Grzegorz Mazur: „Zamach na marszałka Józefa Piłsudskiego
3-Marek Figura; Konflikt polsko-ukraiński w prasie polski zachodniej w latach 1918-1923 strony 220-226 Wydawnictwo Poznańskie 2001
4-Władysław Kubów, Terroryzm na Podolu, Warszawa 2003.
5-Władysław Szelągowski „Kryptonim Bastion” MON 1968
6-Newsweek 52-53/04 artykuł Andrzeja Krajewskiego
7-Źródło www.kresy.pl artykuł pt. „Republika Przemyska OUN” Marek A. Koprowski 15 luty 2010
8-”Nacjonalizm” Wiktor Poliszczuk Uniwersytet Łódzki 2008

 

Wypowiedz się