Wyższe poziomy rozumienia rzeczywistości w wywiadzie z Simonem Parksem

Publikujemy wywiad radiowy z Simonem Parkesem z dnia 07 lutego 2016, który odkrywa zakryte dla większości ludzkości rozumienie istniejącej rzeczywistości na Ziemi. Dużo  innych źródeł potwierdza wiele zawartych w wywiadzie informacji.

Redakcja KIP

***

Źródło – Dysleksja – Wymiana duszy – Hollywood – Planeta 9 – Rok 2016 – Żarówki – Windows10 – Energie reptylianskie – Spotkanie Franciszka z Cyrylem – Ataki pasożytów – Energetyczna siatka Ziemi – Smugi chemiczne – Wymiary – Dzwonienie w uchu – Uruchomienie DNA – Koncepcja centrum uzdrawiania – Przemysłowe hodowle – Jedzenie mięsa – Reptylianie genetycy – Kolor oczu –  Gwiezdne Nasiona

.

Connecting Cosciousness  wywiad prowadzi Jay Pee – Wolfspirit radio.

JP:  Simon, czy możesz nam powiedzieć więcej o Źródle? Czym, kim jest Źródło i jaka jest jego rola w tej kończącej się grze?

Simon:  Osobiście nie sądzę, że to jest kończąca się gra, mam nadzieję że będziemy trwać i rozwijać się wiecznie, i że będziemy się uczyć wiecznie.  I w miarę naszej podróży będziemy zdobywać coraz więcej doświadczenia i coraz więcej wiedzy.  Źródło – tak jak ja bym to widział, jest przede wszystkim niekończącą się świadomością, która tworzy.  Jest wielu kreatorów i my jako rasa też jesteśmy stwórcami.

Lecz Źródło jest twórcą życia, wszelkiego życia.  Czy jest to życie, które my rozumiemy jako życie organiczne, lub też są to bardziej skomplikowane, inne formy życia, ale jest to jeden, boski myślowy proces, który tworzy możliwości żywym istotom, aby mogły doświadczać i rozwijać się.  Nie wiem czy jest to prawidłowy lub zły sposób w jaki my się rozwijamy.  Myślę sobie, że gdy krzywdzimy innych to jest to zły rozwój, a gdy komuś pomagamy, to jest to prawidłowy rozwój.  W pewnych ramach Źródło pozwala swoim stworzeniom podążać i robić to co chcą.  I w ten sposób uczyć się i doświadczać.  Więc tylko w przypadku bardzo rzadkich, specjalnych okoliczności rzeczy są ….. lub zatrzymywane.  Ogólnie rzecz biorąc, myślę, że z punktu widzenia Źródła jest taki: stworzyłem tę istotę, która teraz ma własną tożsamość, ma własną niezależność, niepodległość …… i będzie robić co zechce w otoczeniu, które Źródło dla tej istoty utworzyło.  Więc gdy mówię, nie idź w kierunku światła (po śmierci) tylko zechciej wybrać pójście do Źródła lub Twojej Gwiezdnej Rodziny, więc do punktu z którego powstałeś.  To jest to rodzaj odnowienia, wakacji, odświeżenia, złapania nowego wigoru do życia i dopiero wtedy zdecydowania co będziesz robić potem.

Jeśli nie osiągniesz tej pozycji i zostanie jakiś rodzaj walki w tobie, i zdecydujesz się wrócić do swojej Gwiezdnej Rodziny, to nie jest ci potrzebny ten rodzaj odnowy.  Po prostu spotkasz i spędzisz czas z członkami swoje Gwiezdnej Rodziny, których czasem nie widziałeś tysiące lat.  To rozumiem jako Źródło.

JP: Simon czy widziałeś film Otchłań (2009) – jest tam istota żyjąca w otchłani, na dnie oceanu ……

Simon:  Nie widziałem filmu, lub bardzo dawno, przypominam sobie tylko plakat.  Wiele osób zdaje sobie sprawę, że Hollywood jest wykorzystywany przez obydwie strony w dobrym lub złym celu, aby przekazać swoje przesłania, dobre i złe.  Często reżyserzy lub producenci tych dość znaczących filmów, …….. szukają pewnych pomysłów i dostają je z wielu różnych miejsc.  Czasem tworzą na podstawie swoich własnych doświadczeń, ale dość często organizacje takie jak CIA chętnie podpowiadają im idee fabuły.  I dopóki zmienione są dane typu: miejsce akcji, czas, nazwiska osób biorących udział w tej historii, to jest OK.  Nie wolno im również stworzyć postaci lub stworzenia (kosmity), który wyglądałby zbyt podobnie do oryginału, bo wtedy cała grupa ludzi ze służb, mogłaby powiedzieć, zaraz, zaraz, ja to znam, to jest u nas w aktach!  Więc twórcy filmów zachowają główny zarys, ale robią wiele zmian i innych wersji oryginalnej historii będącej inspiracją dla ich fabuły.  Jeśli chodzi o film Otchłań, to tak mogę potwierdzić istnienie podobnej istoty zamieszkującej dno oceanów, ale nie tylko.

JP:  Jeśli zaszła wymiana duszy bez czyjejś zgody i świadomości i nie ma nikogo, kto mógłby pomóc przywrócić pierwotna duszę, to czy jest to wbrew uniwersalnemu kosmicznemu prawu?  Czy są tego jakieś konsekwencje?  W jaki sposób ktoś może sobie sam przywrócić pamięć komórkową, duszę, własne DNA?

Film np. „Klucz do wieczności“

Simon:  Najpierw musiałbym zrozumieć dokładnie co ta osoba rozumie jako „wymianę duszy“.  Czasem mówimy o osobie, która miała wymienioną duszę jako o chodzącym umarłym, zombie.  Ale nie jestem pewien, czy tego dotyczy to pytanie.  Być może chodzi o sytuację, gdy ktoś został zabrany wbrew swojej woli, następnie jego dusza została usunięta z ciała i inną duszę tam umieszczono.  I taką osobę nazywamy takim chodzącym bez ducha „walk-in“.  Według mojej wiedzy proces „walk-in“ jest zawsze oparty na jakiejś umowie, kontrakcie.  Spotkałem kilka takich osób w ostatnich latach.  I w każdym z tych przypadków była zawarta umowa i końcowe korzyści z niej wynikające.  Więc nie jestem pewien, czy w tym przypadku to dotyczy wymiany dusz.  Wiele osób nie jest świadomych zaistniałego procesu wymiany dusz i umowy, bo poprzednia dusza została usunięta z tego ciała, a nowa dusza w nie weszła. Więc gdy pracuję z moimi klientami i zachodzi taka możliwość, że w ich przypadku miało miejsce wymiana duszy, to zadaję im pytania dotyczące ich dzieciństwa, zabawek jakie mieli, jak je nazywali.  W ten sposób sprawdzamy czy mają pamięć, która jest w stanie podążyć prosto do wspomnień z przeszłości.  Sytuacja walk-in jest autentyczna i czasem zdarza się, przynajmniej na tyle na ile ja to wiem, że często jest robione po to aby ochronić jakąś indywidualną osobę.

Na przykład:  Rodzi się dziecko, zazwyczaj teraz w szpitalu. To dziecko ma przewagę duszy typu reptiliańskiego, lecz ciało oczywiście jest ludzkie.  I gdy to dziecko dorośleje i ma 20-30 lat przechodzi przemianę, przełącza się.  I wtedy pojawia się ta inna dusza „Higher Human“ (wyższego człowieka).  Ja tak nazywam dusze z innych wyższych wymiarów, i ta dusza od wyższych ludzi przejmuje to ciało.  To może być dość szokujące, dla osób, które nie są tego świadome, że regularnie osoby z para-psychicznymi umiejętnościami skanują certyfikaty narodzin dzieci, zwłaszcza w częściach świata mówiących w języku angielskim, aby skanując rozpoznać jaki rodzaj duszy manifestuje się w tym dziecku.  Któż to przyszedł na ten świat i zamanifestuje się w tym ciele.  Elity niezwykle obawiają się powrotu pewnych dusz i ich manifestacji.  Zwłaszcza gdy już wcześniej mieli problemy z taką duszą.  Na przykład pewna  dusza Plejadian bardzo kiedyś uprzykrzała życie elity, więc gdy za kolejne 60-70 lat taka dusza pojawia się ponownie jako nowo narodzone dziecko.  To oznacza, że na początku ta dusza jest bezbronna, bo ludzkie ciało nie może być łatwo przez nią samą ochronione.  Wtedy dopiero, gdy ta osoba dorasta jej prawdziwa dusza może zaistnieć, być uruchomiona, bo osoba może już ją ochronić w swoim ciele.  Ale nie zawsze tak jest.  Czasem ten proces zachodzi, gdy dziecko ma na przykład 6 miesięcy lub roczek, ale dzieje się tak tylko dlatego, że rodzice mają na tyle silną pozycję finansową lub militarną, że mogą to dziecko (z tą duszą) ochronić.  To jest normalne rozumienie tego procesu wymiany dusz. W każdym innym przypadku wymiana dusz może zachodzić tylko za zgodą i umową z daną osobą.  To co mogę doradzić, aby osoba, która zadała to pytanie, spróbowała wrócić pamięcią do chwili gdy ta wymiana nastąpiła, kto wziął jej duszę, aby sprawdziła i zrozumiała z jakiego powodu chce starą duszę z powrotem, dlaczego nie akceptuje obecnej duszy?  Nad takimi pytaniami pracowałbym z tą osobą indywidualnie.

Mam nadzieję Simon, że możesz rzucić na to trochę światła. W moich wielu medytacjach zobaczyłem, że dawno, dawno temu, gdy życie na Ziemi było prymitywne zostałem kiedyś wyrzucony, wykluczony z dość zaawansowanej społeczności i byłem symbolicznie wrzucony do wulkanu, gdzie stałem się wielką ognista istotą z głową lwa, od zawsze czułem, że pochodzę ze skały, kamienia.  Sądzę, że to było karą za występki, których się tam dopuściłem używając broni.  Ten rodzaj kary wydaje się być częścią ewolucji, cofnięciem do prymitywnego życia skał i minerałów. Czy kiedykolwiek słyszałeś o czymś takim?

Simon:  Tak, spotkałem się już z taką historią, jest ona dość częsta.  Wiele osób na tej planecie rozpoczęło swoją świadomość jako kosmiczny pył w przestrzeni międzygwiezdnej.  Jeśli pewna istota przechodzi transformacje aż do tak poważnego stopnia, w wyniku tak poważnego  przekroczenia, to wydaje się, że jedynym wyjściem jest cofniecie i zredukowanie tej osoby, aż do samego początku, fundamentów uczenia się i zrozumienia, aby mogła się od nowa, od samego początku nauczyć i zrestartować,   wprowadzić nowe dane i odbudować siebie.  Jeśli ktoś jest osobą o złych intencjach i z tego powodu jest cofany niżej, np z 10 poziomu do 5 poziomu, bo cokolwiek zbudował nie było zbyt dobre, gdy to co stworzył do tej pory nie podążało za linią Światła, cofając go do Ziemi, w prawdziwym rozumieniu tego słowa, ta osoba zdobywa zrozumienia co to znaczy być częścią bardzo dużej świadomości. Częścią wszystkiego co zostało stworzone.  Więc w przypadku osoby, która obecnie ma ludzką formę to wykonała pracę od bycia kamieniem do miejsca, w którym się teraz znajduje.  Nie zawieszaj się więc na myśleniu o karze, zapomnij o tym.  Popatrz na swój rozwój, jak daleko dotarłeś.  Zobacz jak się rozwinąłeś.  Bo gdybyś zawiódł to nadal miałbyś formę skały i nie dotarłbyś do tego poziomu.  A ty to osiągnąłeś. To oznacza, że nauczyłeś się ze swoich błędów, to jest bardzo ważne. To jest jedyna rzecz, której trzeba się trzymać, że przeszedłeś niezwykłą drogę bo nikt na ochotnika nie chce się tam znaleźć jako cofnięty do źródła, wyrzucony, wykluczony.  Gdy ktoś staje przed takim wyborem nauki lub usunięcia, to często taka istota wybiera ponowną naukę, bo czymże jest czas?  To bardzo ważne i ciekawe pytanie.  Dziękuję.

Simon, coraz więcej dzieci ma zdiagnozowaną dysleksję, autyzm lub wiele innych takich przypadłości.  Czy to jest rezultatem: zatrucia środowiska, promieniowaniem różnego typu jak ELM, czy szczepionkami itp?

Czy też są to specjalne istoty przychodzące ze Źródła mające zmienić nasz sposób postrzegania rzeczywistości?  Co może zrobić rodzic takiego dziecka, aby je ochronić przed różnymi agencjami, ułatwić mu życie i ochronić je przed społeczeństwem, które chce ich koniecznie naprawić?

Siomon:  Zakładam, że to pisze rodzic.  Pierwszą rzeczą, którą chcę powiedzieć to, że ja mam dysleksję. Zostało to zdiagnozowane kilkadziesiąt lat temu.  JP (ja tez mam dysleksję! I jest to zdumiewające jak wiele osób mających duchowe zdolności, ma jakąś trudność w nauce /klasycznej szkolnej/.  To nie oznacza, że musisz mieć takie trudności w nauce aby być duchowym, ale wielu ma.

Tak, wiele osób nie ma dysleksji, ale trudności związane z zapamiętywaniem, gdy mózg jest “na haju“ i to może być w znacznym stopniu wywołane chemicznym skażeniem znajdującym się od ponad 30 lat w wielu miejscach.  Nie mogę uwierzyć, że te substancje znajdujące się w ziemi, wodzie lub powietrzu nie wywołują żadnego efektu.  Gdy pójdziecie do wielkiego supermarketu w Wielkiej Brytanii, co ciekawe, zobaczycie wielkie napisy „myj wszystkie owoce! myj wszystkie warzywa!“  Jeśli te produkty są tak bardzo w porządku, to po co mamy je tak myć?  Mamy je myć bo najprawdopodobniej zawierają pestycydy, wosk, inne substancje chemiczne.  Pewna organizacja dokładnie wie jak bardzo niezdrowe są te produkty w sklepie.  I myślą, że wykpią się i rozgrzeszą z tego umieszczając napisy.  I gdy cokolwiek się stanie powiedzą – Przecież mówiliśmy wam aby myć owoce!

Jednakże te osoby, które posiadają jakąś trudność w uczeniu się, często nie rozkwitają w środowisku uczelnianym, tak jak osoby bez tych ograniczeń.  To wcale nie oznacza, że ta osoba jest głupia, nic bardziej mylnego.   To co mam na myśli, to te osoby nie potrafią się uczyć w ustrukturyzowany sposób narzucony przez elity, system edukacji realizowany na uczelniach, który jest obowiązujący na tej planecie.  Ten system nie daje takiej osobie możliwości czegoś co nazywam – myśleniem poza ramami.  Bo gdy ktoś ma dysleksję, to ma inny sposób myślenia.  Jakieś 30 lat temu amerykańska firma projektowa zatrudniała tylko osoby z dysleksją, bo ówczesny szef powiedział, że gdy osoba z dysleksją patrzy na plany budynku, rzuty, przekroje to natychmiast wie gdzie i jak przeprowadzić przewody instalacji, aby to działało, podczas gdy osoba bez dysleksji musiała się nad tym długo męczyć.  Więc to zmienia postać rzeczy.  Jeśli jesteś osobą, której przyłożono etykietkę dyslektyka (lub inną) to musisz być pewien, że po pierwsze chcesz taką etykietkę i że możesz ją dla siebie dobrze wykorzystać.  Bo to tylko oznacza, że jesteś inny.

Co jednak można zrobić w kwestii, gdy ma się pewna trudności związane z jakimś bytem?

Jeśli pewien rodzaj trudności u danej osoby jest powiązany z jakimś bytem, a tak było w moim przypadku, była taka istota odwiedzająca mnie przez 4 do 6 miesięcy, gdy miałem pomiędzy 5-7 lat.  Wtedy moje wyniki w nauce dosłownie się załamały do tego stopnia, że mój dziadek opłacił korepetytorów, którzy w soboty uczyli mnie dodatkowo angielskiego, a w niedzielę matematyki.  Natomiast od poniedziałku do piątku specjalny nauczyciel w szkole w trakcie mojej przerwy obiadowej dodatkowo mnie douczał.  Dorośli nie mogli pojąć dlaczego raptem moja możliwość uczenia się dosłownie się załamała i martwili się tym.  Gdy ta energetyczna istota zakończyła relacje ze mną  po kilku miesiącach, wszystko się zmieniło.  I nagle moje umiejętności czytania nie były już jak u sześciolatka, lecz zmieniły się tak jakbym miał 13-14 lat.  Tak więc moje umiejętności językowe nagle, nieprawdopodobnie się zwiększyły.  Nikt nie mógł zrozumieć co się stało.  Nie patrzcie więc proszę w negatywny sposób na kwestie pewnych ograniczeń.  Popatrzcie  raczej, że to czyni wasze dzieci specjanymi.  Jak możecie pomóc, wzmocnić i poprowadzić to dziecko aby sprostało wyzwaniu i aby naprawdę rozkwitło.  System edukacji nie jest tak zaprojektowany i nie robi tego, więc musicie sami wspierać w domu tę indywidualność w każdy możliwy sposób.

Moja znajoma, Nancy twierdzi, że dysleksja jest związana z procesem, gdy kilka rzeczy równocześnie zajmuje twój mózg, wiele procesów naraz tam zachodzi.

Simon:  Nie wiem czy to było powiązane, ale istota, która była wtedy ze mną w kontakcie  uczyła mnie przepowiadania, abym umiał widzieć przyszłość w czasie.  Nie było to łatwe, bo musiałem rozdzielić, że jest teraz z czasem liniowym w 3D oraz inny czas gdzie próbuje się przewidzieć przyszłość. Więc jest się oderwanym od zwyczajowego, liniowego pojmowania czasu. I próbuje się przetworzyć dwie różne oddzielone informacje w tym samym momencie, a mężczyźni nie są najlepsi w tych kwestiach. 😉 Więc myślę, że to twierdzenie Nancy może mieć sporo sensu.

Mam pytanie dotyczące roku 2016, jakich energii możemy się spodziewać?   Jak możemy używać tych energii?  Co wiesz na temat planety nr 9 (X), która się pokazała pod koniec stycznia 2016?  czy ona jest podobna do Ziemi? czy będziemy mieli jeszcze więcej planet w Układzie Słonecznym?

Simon:  Jest energia dobra i niestety energia mniej pozytywna, dlatego grupy Connectin Consciousnes (Połączonej Świadomości) i wiele innych osób, zbierają się razem, medytują i projektują pozytywnym myśleniem pomyślny przebieg zdarzeń.  W ten sposób przeciwdziałając negatywnym zdarzeniom, które się pojawiają. Myślę, że najważniejszym pytaniem jest co nas czeka za zakrętem?  Planeta Nr 9, wspomniałem już o tym komuś ostatnio, dziewięć według rzymskiej numeracji ma w sobie X (IX).  Przewidywano i spodziewano się planety X.  Pytanie czy to faktycznie jest planeta X, czy też jest to zjawisko, projekcja czegoś co możemy zobaczyć czasem amatorskimi teleskopami.  Biorąc pod uwagę jej ruch, to orbita jest eliptyczna, nie było tego widać do tej pory, faktycznie zbliża się do naszego pola widzenia.  Watykan dostrzegł to w zeszłym roku dzięki teleskopowi na podczerwień, (infra red Lucifer telescope).  Następnie również teleskop optyczny w sąsiednim obserwatorium też to wychwycił.  I Watykan był tym faktem bardzo zmartwiony.  Początkowo myśleli, że główny mistrz, zarządzający właśnie powraca, aby przejąć władzę nad swoją własnością.  Innymi słowy, jeśli to jest pozytywne i prawdziwe.   I na pokładzie tego obiektu znajdują się żywe istoty.  Ten obiekt znajdzie się najbliżej Ziemi w połowie marca i na początku kwietnia tego roku (2016).  Więc jeśli są tam żywe istoty, to do kwietnia będziemy to wiedzieć lub to zobaczymy, że jest to po prostu zmieniona planeta. Równie dobrze może się jednak okazać, że jest to projekcja i zjawisko optyczne, które jest częścią planetarnego  generatora, że jest to urządzenie, które owszem daje obraz na radarach i w teleskopach, że jest planetą, ale może być częścią fałszywej inwazji kosmitów.  Musimy pamiętać, że wiele osób mówiło o tym, że rok 2016 i 2017 jest krytycznym okresem czasu.  Tak więc USA, na którym teraz skupiam swoją uwagę czeka kilka gorących okresów czasu – kwiecień planeta nr 9, czerwiec-lipiec mogą wystąpić problemy ekonomiczne oraz listopad – grudzień możliwe są katastroficzne wydarzenia gospodarcze.  Tak więc możemy mieć do czynienia z trzema pikami energii w tych terminach i coś się wtedy może wydarzyć.  Ameryka powinna była mieć taki pic ekonomiczny w zeszłym roku, a zamiast tego Chińczycy mieli problemy.   Co możemy z tym zrobić?   Prawdę mówiąc uważam, że musimy przejść przez pewien rodzaj szoku.  Ponieważ jestem coraz bardziej przekonany, że nieprzebudzona większość ludzkości, czyli jakieś 75% populacji na planecie musi przeżyć swojego rodzaju szok, który spowoduje, że zaczną zadawać sobie pytania.  Kim są?  Co robią?  Czy rządy robią dobre rzeczy dla ludzi?  Jak żyją?  Więc wydaje mi się, że docelowo zdążamy do swego rodzaju wydarzenia, które albo wyzwoli ludzkość, albo nie.  Naprawdę uważam, że nie powinniśmy się bać, nie powinniśmy kupować niczego (żadnej historyjki) którą nadają główne kanały w TV, tylko powinniśmy wierzyć w dobre zakończenie dla ludzkości, dla nas samych i naszych rodzin.  Niburu – nie będzie żadnego przebiegunowania na tej linii czasu.  Były kiedyś przewidywane takie inne linie czasu, ale w przestrzeni gdzie teraz jesteśmy to się nie odbędzie.  Masa tego ciała (niebieskiego) jest dość duża, ale jeśli jest to prawdziwe, to przejdzie za daleko aby wywołać duże problemy, jednakże lokalnie mogą zajść jakieś zjawiska.  I USA może przeżyć pewne kłopoty.  Ale to nie jest koniec świata.

Ale czy mogą być jakieś problemy z odłamkami spadającymi na Ziemię?

Simon:  Nie będzie żadnego zderzenia, które zmiecie nas z powierzchni Ziemi.  Niech to będzie jasne! Może się zdarzyć coś co zmusi nas do głębszego zrozumienia.  Jedyną okolicznością, gdy są odłamki jest sytuacja jeśli coś eksploduje.  I prawdę mówiąc ten obiekt jest o 2-8 razy większy niż Ziemia.  Jeśli miałby eksplodować, to otworzyłbym swoją komórkę z zapasami i zaczął świętować, bo nic innego nie miałoby już sensu.  Nie spodziewam się żadnych uderzeń z kosmosu.  To tylko Hollywood pokazuje takie swoje opcje zdarzeń. aby wywołać strach przed asteroidami.  Ale może nastąpić jakieś alarmujące zdarzenie.  Jeszcze tego dokładnie nie wiem.  Dobre pytanie.

Alex Collier w swoim wywiadzie w styczniu 2016 wspominał o nadejściu  dużego obiektu kosmicznego „Niburu“, „planety X“.  Wywiad Alexa Collier link do filmu z polskimi napisami:

https://www.youtube.com/watch?v=YHY7VIsQRDs  Alex mówił o odłamkach i ma na myśli oddziaływanie grawitacyjne dużego obiektu, który przelatując zaciąga mniejsze obiekty do swojego „ogona”.

Simon:  Podtrzymuję, że od połowy marca 2016 do połowy kwietnia 2016 jeśli coś się zdarzy, to coś tego typu.  Zgadzam się całkowicie z Alexem, że to jest to okno czasowe gdy coś może zajść.  Alex Coolier i ja, niezależnie od siebie, mówiliśmy wielokrotnie o posiadaniu żelaznych zapasów żywności w domu, na wypadek przerw w dostawach do sklepów.  Zawsze mówiłem, że można znaleźć filmy na YouTube, że wybuchają wulkany, trafia w Ziemię planeta X i rozbija nas na miliony kawałków, oceany występują z brzegów, ale tego nie ma w ogóle w planach jeśli ludzkość ewoluuje.  Musimy być bardzo silni, bardzo prawdomówni i zdeterminowani dając przykład innym.  Więc właściwie możecie być swego rodzaju ambasadorami, dającymi przykład działając i pokazując innym jak być świadomym człowiekiem.  To wcale nie jest łatwe.  Ja sam nie jestem takim dobrym przykładem, ale wszyscy razem możemy spróbować.  Musimy patrzeć uważnie na to co się będzie działo.  Mam jeszcze zbyt mało informacji.

Słyszałem, że nowe energooszczędne żarówki wykazują promieniowanie, czy to prawda?  Czy powinniśmy wrócić do starych żarówek?

Simon:  To nie będzie takie łatwe wrócić do starych żarówek, bo prawie zaprzestano ich produkcji, ale czasem można je znaleźć.   Ale abstrahując od modeli żarówek (dostępnych na rynku EU i Anglii) jest możliwe umieszczanie chipów w żarówkach nowszych generacji i przewodzenie przez nie fal WiFi. Problemem jest fakt, że te fale mogą rezonować z podobnymi częstotliwościami w ludzkim ciele.  Miałem wykład przed świętami w NewCastle i pokazywałem zdjęcia takich żarówek, które miały w sobie głośniki.  Wtedy mógłbyś siedzieć sobie w kącie swojego salonu i odtwarzać muzykę z twojego telefonu poprzez żarówki. Wiem, że to brzmi jak jakieś szaleństwo, ale jest to możliwe.  Myślę, że głównym celem jest wprowadzenie tego typu przedmiotów do ludzkich domów.  Podobnie jest z wprowadzaniem oprogramowania komputerowego Windows10. Nie reklamuję ich tutaj. Co dziwne, to oprogramowanie jest rozdawane za darmo.  Pamiętam jak za poprzednie wersje musiałem zapłacić kilkaset funtów za system operacyjny.  I teraz czasem otwiera mi się takie okno w komputerze, gdzie jest napisane „ponad 100.000 osób pobrało oprogramowanie Windows10, a ty nie?“.  I zawsze miałem ochotę im odpisać, tak nie pobrałem.  Nie ma czegoś takiego jak rzucenie na rynek czegoś nowego za darmo.  Póki co żarówki nie są takim wielkim problemem, ale jeśli świadomość ludzkości nie ewoluuje, to za kilka lat możemy mieć problem, że salon, sypialnia w każdym domu lub mieszkaniu będzie cyfrowo dostępna do śledzenia poprzez żarówki.  To może być poważny problem.

Mając 25% energii Reptylian zastanawiam się jakie są dla mnie optymalne metody medytowania?  Czy aktywność fizyczna wystarczy?

Simon:  Nie to nie pomoże.  Powinniśmy dążyć do tradycyjnej formy medytacji, bo ona jest optymalna.  Jednakże możemy metodę dopasowywać do naszych indywidualnych potrzeb.  Dla osób mających energię Reptilian to może być niezwykle trudne, aby się koncentrować i siedzieć w jednym miejscu.  Najlepiej dla takiej osoby jest znaleźć sobie hobby związane z Ziemią i studiowanie tego zagadnienia.  Hobby, które całkowicie pochłonie tę osobę, ale nie zbieranie znaczków czy monet, lecz np. studiowanie ptaków, owadów, roślin, skamieniałości.  Poprzez to hobby osoba może oczyścić swój umysł i odczuć swoje połączenie z planetą Ziemia,  odczuć świadomość Ziemi i połączyć się z nią.  Mówię o tym, gdyż Reptylianie nie pochodzą z tego Układu Słonecznego, więc nie mają częstotliwości rezonansowej, aby dostroić się z planetą, tak jak stworzenia, które tu powstały z tego samego materiału co planeta.  Jeśli jesteś z innych przestrzeni to jesteś tylko gościem z pewnymi prawami. Nie oznacza to, że ktoś jest obywatelem drugiej kategorii, nie to mam na myśli.  Tylko, że takiej istocie jest trudniej się połączyć, więc musi znaleźć coś co mu to ułatwi – patrzenie na wschód lub zachód słońca i robienie im zdjęć. Poprzez to zajęcie osoba powinna starać się zobaczyć większy obraz powiązań na planecie i poprzez spokój, który daje to połączenie z Ziemią powinna przejść do tradycyjnej metody medytacji.  To jest dość powszechny problem, bo jest bardzo wiele osób w znacznym procencie Reptylian.  Wielu z nich wysila się, aby medytować.  Ta metoda jest skuteczna.  Spróbujcie!  Nie wystarczy kilka dni lub tygodni.  Trzeba to robić dłużej i warto, bo wasze ciało fizyczne, emocjonalne i mentalne będzie się rozwijać.  I miejmy nadzieję, że pomoże to tym osobom uaktywnić ich pełne DNA w ciele.

Papież Franciszek umówił się na Kubie, w Hawanie na spotkanie z głową Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchą Cyrylem.  Spotkanie ma dotyczyć bieżącej sytuacji na świecie /i jest pierwszym od tysiąca lat spotkaniem prawosławia z katolikami po schizmie/  12.02.2016. Simon, czy wiesz może o co naprawdę chodzi w tym spotkaniu?  Po co się ono odbywa i na co możemy liczyć?

http://www.pch24.pl/spotkanie-franciszek—cyryl-na-kubie–pierwsze-w-dziejach-spotkanie-papieza-i-patriarchy-moskwy,41197,i.html

Simon:  Spotkanie to właściwie dotyczy prezydenta Putina.  To ma związek z potencjalnie możliwą, nadchodzącą, wielką zmianą.  I Kościół Katolicki szuka możliwości przetrwania tej zmiany przez Watykan.  I ponieważ nie ma żadnej postępującej komunikacji pomiędzy rządami USA, Włoch, Anglii a Rosją.  Jedyną opcją gdzie widzą możliwość otwarcia dialogu jest strona religijna.  Więc inaczej mówiąc, gdy Watykan rozmawia z Kościołem Prawosławnym są to czyste, proste negocjacje jakiejś umowy w kontekście zbliżających się zmian, które mogłyby być niekorzystne dla Watykanu.  Watykan poszukuje informacji.  Chce wiedzieć co i w jakim zakresie wie prezydent Putin, chce wiedzieć na co prezydent Putin jest przygotowany i co zrobi.  Jakie informacje Putin ma na temat nadchodzącej zmiany.  Watykan stara się wynegocjować swoją własną strategię wyjścia.  Watykan wie, że ich czas zbliża się ku końcowi. O to w tym chodzi.

***Benjamin. Fulford z innych źródeł – statek badawczy Rosyjskiej Akademii Nauk zatrzymał się w porcie w Arabii Saudyjskiej w grudniu 2015, po czym odpłynął (prawdopodobnie z ładunkiem z Mekki) eskortowany przez rosyjskie jednostki militarne, na misję rosyjską na Antarktydzie. Patriarcha Cyryl po spotkaniu z papieżem Franciszkiem również pojechał na rosyjską misję na Antarktydzie. Być może chodzi o przetransportowanie  z Mekki „Arki Gabriela“ – Linki do artykułów po polsku i angielsku.

http://www.whatdoesitmean.com/index1955.htm

http://innemedium.pl/wiadomosc/tajemnicza-arka-gabriela-coraz-bardziej-interesuje-soba-internautow

Czy to prawda, że Drakoni używają w walce zmilitaryzowanych, sztucznych pasożytów?  Czy one są one biologiczne czy mechaniczne?  Jaki jest najlepszy sposób ochraniania siebie, aby unieszkodliwić te pasożyty?

Simon:  Nie będziemy zaatakowani przez pasożyty. Niektórzy z nas już zostali zaatakowani pasożytami mających naturę sztucznej inteligencji.  Niby żyjące, ale nieżyjące.  Te pasożyty nie pochodzą od Drakonów lecz od Archontów, sztucznej inteligencji i są połączone z 4 wymiarem energetycznym.  Jak można się zabezpieczyć?  Dbając o swoje ciało fizyczne i o mentalny stan umysłu.  Jeśli chodzi o stronę organiczną, to naprawdę MUSICIE zadbać o wasze ciało, o to co jecie, co pijecie.  I na Boga, nie biegajcie wzdłuż zatłoczonych ulic i dróg, gdzie są kłęby spalin samochodowych!  Jeśli już biegacie to w naturze lub bardzo wczesnym rankiem i w nocy, gdy nie ma ruchu.  Musicie dbać o siebie, bo nawet gdy zaatakuje was taki pasożyt, macie większą szansę, że długo u was nie wytrzyma, gdy wasza kondycja mentalna, emocjonalna i fizyczna jest silna.  Jeśli wydaje się wam, że takie coś was zaatakowało to umówcie się szybko na wizytę do dobrej, prawdziwej osoby widzącej, odczuwającej, która swoją energią pomoże wam usunąć stwora już w początkowej fazie.  Problem z takimi pasożytami pochodzi od Archontów i sztucznej inteligencji AI.  To są najwięksi wrogowie ludzkości na tej planecie.  Dobre pytanie.

Czy zacząłeś już przyjmować ludzi na konsultacje?  Czy potrzebujesz pomocy ze stroną internetową?  Co się u ciebie dzieje, Simon?

Simon:  Nadal jestem na moich, powiedzmy, wakacjach.  Dlatego nie ma biuletynu i bieżących komunikatów, ani konsultacji.  Próbuję mieć tę przerwę w pracy obecnie, ponieważ uważam, że następne 10 miesięcy 2016 roku i początek 2017 roku będą tak bardzo intensywne, że nie odpocznę.  To trochę podobnie, gdy patrzymy na górę, którą mamy zdobyć.  Trzeba zebrać wcześniej siły.  Próbuję naładować sobie baterie na zapas.  Wkrótce, pewnie w marcu 2016 wszystko wróci ponownie do normalnego działania, konsultacje, listy, zalecenia.

Alex Coolier wspominał, że energetyczna siatka znajdująca się wokół Ziemi została kompletnie wyłączona przez przyjazne istoty kosmiczne.  Czy to prawda, czy on mówi o innym rodzaju siatki?  Lecz jeśli to prawda, to czy gdy ktoś umiera może od razu iść do Źródła?  Czy możemy więcej nie inkarnować w ludzkich ciałach?

Simon:   Zazwyczaj zgadzam się w 99% z tym co Alex mówi.  I także w tym przypadku nie jest inaczej, myślę, że mamy tylko inne interpretacje.  Według mnie siatka nadal jest, lecz są w niej wielkie dziury i przerwy.  Więc jest możliwe, aby silnie rozwinięta dusza przeszła przez te dziury.  Z tego też powodu, po medytacji w sierpniu na temat CERN’u, gdy dziury w siatce zaczęły się pojawiać nie robiliśmy już kolejnej medytacji w celu zniesienia siatki.  Nie wierzę, że siatka jest całkiem zniszczona, ale uważam, że ma duże dziury.  Nadaj jednak dusza musi być mocno zdeterminowana, aby przez tę siatkę przejść.  To nie jest spacerek w parku, nadal trzeba mocno zdecydować, że chce się wrócić do Źródła lub do Gwiezdnej Rodziny.  Nadal jest to wyzwanie.  Niektórzy mówią o zamrażarce, takim pudełku – pułapce odosobnienia, do której można wpaść w tej siatce (po śmierci).  Według mnie to nadal działa.  Jest też pewne powiązanie pomiędzy pojawieniem się dziur w siatce wokół Ziemi, a redukcją smug chemicznych (chemtrails).  Wiele osób cieszyło się „alleluja!“ pod koniec zeszłego roku, że zmalało rozpylanie chemtrails.  Ja wielokrotnie mówiłem, że mocno zredukowano chemtrails, lecz nie ustały całkowicie.  W Wielkiej Brytanii znacznie je ograniczono, ale w USA w niektórych stanach wzrosły!  Smugi chemiczne i ich rozpylanie przynależą do czarnego projektu (nielegalnego).  Pieniądze na tenże czarny projekt pochodzą od międzynarodowych korporacji, które to finansują.  Są jednak specjalne osoby zwane „głową rodziny“, które regularnie podpisują finalne dyspozycje finansowe na te specjalne cele.  I tej konkretnej, prominentnej osoby, „głowy rodziny“, która robiła to do tej pory, nie ma już na tej planecie.  Nie mogą wybrać kolejnej osoby, dopóki ktoś z Drakonów, Reptylianów nie będzie uczestniczył w ich spotkaniu, zazwyczaj ma to miejsce raz, dwa razy do roku.  I wtedy nowa „głowa rodziny“ zostanie wybrana.  Innymi słowy, nie ma osoby, która podpisałby stosowne dokumenty lokujące przeznaczenie czarnych pieniędzy.  To są również pieniądze podatników, lokowane w czarne projekty.  Z tego powodu mamy teraz redukcję smug chemicznych.  Dzięki dziurze w siatce energetycznej okalającej Ziemię.  To indywiduum mogło opuścić Ziemię, a zdecydowało się na ucieczkę, bo uważa, że wielkie rozpoznanie (ujawnienie) jest już za rogiem.  Ta osoba nie chciała już wtedy być na Ziemi.  Z tego też powodu Watykan spotkał się z Patriarchą Rusi.

Jeśli chodzi o inne wymiary to akceptuję ideę, że nie możemy jeszcze nawet pojąć jak wyglądają inne, wyższe wymiary i ich istoty.  Zastanawiam się jednak jak wyglądają wymiary 1D i 2D, czy mamy do nich dostęp i w jaki sposób?

Simon:  Ten wymiar, nasz wymiar 3D jest jedynym wymiarem w których świadome życie istnieje w sposób taki jak my to rozumiemy.  Gdyby przenieść się do 2D to ograniczylibyśmy możliwość manewrowania funkcjonowaniem do tego stopnia, że życie nie istniałoby w naszym rozumieniu.  Tak nie jest w przypadku, gdy ktoś z wymiaru 4D patrzy na kogoś w 3D, nie może powiedzieć, że nie rozumie życia w tym wymiarze.  Ktoś kto przeszedł przez 3D ma wszelkie klocki do rozumienia i komunikowania się z wysokimi wymiarami.  Czwarty wymiar 4D dotyczy głównie czasu i przestrzeni.  To jest prawdziwa różnica.  Koncepcja czasu jest absolutnie przeciwna do tego co oficjalnie nam mówiono.  I gdy tylko ludzkość zrozumie jak działa czas i przestrzeń, wtedy wiele sekretów, niedomówień lub niezrozumiałych spraw wyjdzie na jaw.  Moim zdaniem patrzenie na 2D nie przynosi żadnych korzyści, lecz patrzenie na 5D i celowanie tam jest jak najbardziej korzystne.  Wtedy nie zechcemy nawet się zatrzymywać w 4D, o nie dziękujemy bardzo!  Szybko przez niego przejdziemy.  Była nawet spora debata w ostatnich 5- 6 latach na ten temat.  Moim zdaniem nie ominiemy wymiaru 4D rozwijając się do 5D, ale sądzę, że doświadczymy 4D na bardzo krótko. Ta rzeczywistość 3D,  której obecnie żyjemy, została całkowicie zbudowana na wartości wymiaru 4D.  Więc nawet jeśli jesteśmy w otoczeniu 3D, bez zrozumienia czasu i przestrzeni z punktu widzenia 4D, wszystkie mechanizmy kontroli, do których przeżycia zostaliśmy tu zmuszeni zostały wymuszone na nas z 4D. Więc po cóż mielibyśmy zatrzymywać się w 4D?  Przemieścimy się przed 4D do 5D i miejmy nadzieję, że wszelkie nonsensy na tej planecie rozpadną się.  Nie skupiajmy się na niskich poziomach, lecz na 5D i wyżej.

Ile jest tam tych wymiarów i po co one są?

Simon:   Wymiarów jest 12.  Liczba 12 jest bardzo ważna na Ziemi. Mamy tradycyjny zegar z 12-stoma godzinami.  12 miesięcy.  W Wielkiej Brytanii i w USA nadal mamy system miar imperialny. 12 jest bardzo ważne i każda liczba reprezentuje wiązkę DNA.  Ale są też jakby pod-wymiary.  Więc jakby w danym wymiarze są warstwy, podwymiary.  Dla przykładu prawie cały mikrokosmos utworzył się w 4D, gdzie gęstość i ciężar zgromadzonych energii balansuje w stronę 3D.  Robi się taki podwymiar 4A albo 4.1.  Nie wiem jak to nazwać.  Robi się coś na kształt drzwi obrotowych pomiędzy podwymiarami.

Od czasu do czasu mam takie jakby dzwonienie w jednym uchu, co to może być i jak sobie z tym radzić? Czy ktoś to jeszcze ma?   JP:  ja tez to mam.

Simon:  Znam kilkadziesiąt osób, które miały podobny przypadek. Jest kilka możliwości. Pierwsza to implant, umieszczony przez ziemski rząd, elitę lub władzę.  Druga możliwość to broń energetyczna lub psychotroniczna nakierowana na tę osobę. Inną możliwością jest jakaś istota cienia przybywająca z 4. wymiaru.  Najlepiej to opisuje, że masz jakby próżnię w jednym uchu i nic na nie nie słyszysz, natomiast drugie ucho wychwytuje piki dźwięków.  Niektórzy mówią, że jakby się było pod wodą.  Zazwyczaj jest to charakterystyczne dla istot z 4D przybywających do twojej rzeczywistości.  Aby rozróżnić dobrze, o którą możliwość chodzi, osoba powinna zapamiętać co czuje na 15 sekund przed uruchomieniem się tego dźwięku w ich głowie.  Jak również zapamiętać co czuje 15 sekund po uruchomieniu się tego dźwięku.  Należy prowadzić dziennik i zapisywać natychmiast co czuli, smakowali, myśleli, widzieli 15 sekund przed i po wystąpieniu dźwięku.  W przypadku konsultacji na podstawie tych zapisów mogę im powiedzieć skąd u nich pochodzi źródło tego dźwięku.

Sanata:  Jestem terapautą prowadzę warsztaty medytacji i masuję też ludzi.  Jakie jest najlepsze dojście do ponownego uruchomienia i połączenia naszego pełnego DNA i w konsekwencji do naszej pełni świętości poprzez proces medytacji? Pracuję metodą „Soul Retrival“, Odzyskiwania Duszy. Ciekawa jestem, czy znasz jakieś szczególne techniki pracy energetycznej, aby wspomóc ponowne połączenie DNA?

Simon:  Świetne pytanie.  Witam mojego współtowarzysza w uwalnianiu Ziemi.  Robimy to w inny sposób ale cel mamy ten sam, wyzwolić ludzką rasę.  Każdy jest inny, więc nie ma sensu tworzenie instrukcji – to jest sposób na odzyskanie swojego pełnego DNA i połączenie z nim.  Każdy terapeuta wie, że pewne metody działają na wszystkich ale tylko do pewnego momentu.  To co trzeba wiedzieć, to do jakiej grupy należy dusza klienta, z którym się pracuje.  Mówiliśmy wcześniej o grupie ludzi z duszą Reptilian siłujących się ze sobą, aby medytować.  Z Lirianami, Plejadianami, Syriuszami pracowałbym w inny sposób.  Gdy już zrozumiesz z jaką duszą u klienta pracujesz, możesz użyć którejkolwiek metody energetycznej do uruchomienia i połączenia DNA wskazanej dla tej konkretnej osoby.   Jeśli chodzi o metodę „Soul retrival“ to byłbym uważny.  Ta metoda służy do odzyskania fragmentu duszy klienta, który utkwił gdzieś w pewnej fazie czasu.  Ta metoda może być dobra w przypadku złośliwych duchów typu „poltergeist“.   Może kiedyś więcej o tym porozmawiamy.  Aby ponownie połączyć i odzyskać pełne DNA najlepiej jest wejść w stan bardzo głębokiej medytacji i wizualizować obracającą się wstęgę energii i trzeba wtedy powiedzieć – już czas wrócić do domu, już czas się ponownie połączyć, już czas być scalonym, to jest ten moment!  I musisz powitać wszystko to co zostało nam skradzione wiele tysięcy lat temu.  Wizualizujesz tę wstęgę DNA, nie ważne jaka ona jest, nie możesz powiedzieć, o nie, reptyliańskiej nie biorę!  Będzie ta, która się ukaże w medytacji.  Musisz ją pokochać, zaakceptować i żyć z nią.  Ostatnia utracona wstęga DNA będzie dla ciebie największym wyzwaniem i to może być wstęga Liry, Plejadian, wcale nie reptyliańska. Metoda „Soul retrival“ niekoniecznie jest do tego najlepszym narzędziem. Musisz być bardzo skoncentrowany i precyzyjny w tej medytacji: to jest to co wizualizuję, ta wstęga DNA, to jest to czego chcę.   Chętnie popracuję gratis z jakimś terapeutą, który potrzebuje drobnej porady, bo któregoś dnia to ja mogę potrzebować jego pomocy.  Tak robią dobrzy ludzie, pracują ze sobą nawzajem i nawzajem się wspierają.

Wygląda na to, że jesteś bardzo zapracowany Simon, czy planujesz może jakieś szkolenia, aby była grupa uzdrawiaczy, którzy mogliby cię wspomóc?

Simon:  Tak taki jest plan. Niestety jeszcze żyjemy w świecie 3D, gdzie bez pieniędzy niewiele można załatwić.  To jest celowe i na tym polega system kontroli.  Jeśli chcesz zarabiać pieniądze masz robić to co establishment chce.  Mogą cię kontrolować poprzez twoje możliwości zarabiania pieniędzy.  Bardzo chciałbym mieć zasoby, które umożliwiłyby mi wybudowanie fizycznego budynku, Centrum Uzdrawiania, gdzie byłoby wielu specjalistów zajmujących się wieloma dziedzinami uzdrawiania i dla każdego można by zastosować indywidualną, potrzebną terapię.  Ja mogę zrobić pewne rzeczy a pewnych nie, więc gdy pracujemy razem w kilka osób obejmujemy szersze spektrum działania.  Na przykład osoba z dolegliwością kontroli umysłu zyskałaby wiele na terapeucie, który przepracuje z nią wzorzec spania.  Takie osoby mają często poważne zaburzenia snu.  Tak jestem przepracowany.  Nie jestem jedyną osobą na Ziemi, która tak pracuje i robi takie rzeczy.  Ale prawdopodobnie jestem jednym z niewielu wychodzących publicznie i ujawniających powszechnie czym się zajmuję.  Nie obwiniam nikogo, że tego nie robi.  Ludzie są zastraszani, boją się o swoje życie i swoje rodziny, nie są gotowi na chamstwo systemu itp. i dlatego nie upubliczniają swoich działań.  Wszyscy widzieliśmy graczy pierwszoplanowych, którzy mieli okresy zagrożenia ich życia.  Ja będę robić to co robię, nie dbam o to co kto powie.  To co mnie obchodzi to niesprawiedliwość na tej planecie.  Jest wielu wspaniałych ludzi chcących robić właściwe, użyteczne, dobre rzeczy.  Zrobiłem sobie teraz przerwę w pracy, ale wiesz jak jest praca do zrobienia to musi być wykonana.  Jest to dla mnie wyzwaniem.

Z jakiego powodu tak wiele dusz inkarnuje w ciała zwierząt uwięzionych w przemysłowych hodowlach?  Czy oni są w jakiś sposób uwięzieni i powtarzają jakiś cykl?  Czy ten przemysł jest zaprojektowany tak, aby zwiększyć ich cierpienie, aby były obfite żniwa?  Czy ktoś na planecie stara się pomóc tym torturowanym duszom i co my możemy zrobić. aby im ulżyć?

Simon:  Hmmm, to jedno z głębszych pytań jakie do tej pory padły.

Wyznaję, że nie mam pełnej odpowiedzi na to pytanie.  Ale wiem, że jesteśmy złapani w pułapkę na wiele różnych sposobów.  Rasa ludzka jest złapana w pułapkę wierząc, że to jest w porządku jeść mięso.  Każdy z nas ma wybór, każdy z nas go dokonuje, je mięso albo go nie je.  Ale załóżmy, że faktycznie są Reptylianie i oni na prawdę jedzą dzieci i ludzi.  Dla wielu osób ten komentarz to będzie pójście za daleko.  Ale dla tych, którzy faktycznie wykonali swoje poszukiwania informacji i badania, mają swoje doświadczenia lub znają takie osoby, wiedzą, że to jest trafne opisanie sytuacji.  Elity wiedzą, że dokładnie tak jest.  Na tej planecie są pewne zasady.  I jedną z takich zasad jest, że jeżeli ty jesz coś co żyło, dlaczegóż coś innego nie miałoby ciebie zjeść?  Więc Reptylianie mogą powiedzieć, ja jem ciebie,  a co ty nie jesz innego życia na tej planecie?  Gdyby cała rasa ludzka od poniedziałku przestałaby jeść mięso, Reptylianie znaleźliby się w takim energetycznym imadle, że musieliby natychmiast przestać jeść ludzi.  Więc jednym z powodu prowadzenia przemysłowej hodowli zwierząt jest złapanie ludzkości w pułapkę, aby wpadli w ten cykl energetyczny, który pozwala Reptylianom utrzymanie ich dominacji.  Pytanie było jednak głębsze.  Moim zdaniem te dusze inkarnują w zwierzętach w nadziei, że ból i cierpienie i morderstwo, przez które przechodzą, aby ludzie mogli jeść mięso, będzie tym ostatnim ziarnem ryżu, które zakłóci równowagę i pozwoli ludziom przestać to robić.   To jest wybór, czasem trudny wybór, czasem oni nie mają wyboru.  Ale  prawda jest taka, że to się kiedyś będzie musiało zatrzymać.  Niestety stoją za tym tak wielkie korporacje. Robi się  na tym miliardy.  Ja mieszkam w rejonie, gdzie bycie wegetarianinem postrzega się jako chorobę umysłową.  To prawda, to jest rejon północnego Yorkshire, to jest bardzo mięsny region.  Są tutaj ogromne farmy, ogromne ilości pieniędzy się na tym robi.  I ludzie, którzy się tym zajmują mają całkiem niezłe życie, więc czemu mieliby z tego zrezygnować?  Musi się zmienić świadomość ludzi.  Jeśli od poniedziałku ludzie przestaliby jeść mięso, ci rolnicy musieliby zacząć robić coś innego, np. siać zboże.  To jest osobisty wybór.  Nie atakuję nikogo, na nikogo nie wywieram nacisku.  Ja osobiście uważam, że jedzenie mięsa jest złe.  Mam w domu koty, więc czemu nie jem moich kotów?  Chodzi o to, że nie jemy naszych pupili, zwierząt domowych.  Czemu zwierzęta domowe są ważniejsze niż zwierzęta na farmie?  Bo w głowie ludzi wprowadzono oszukańczą wiarę w to, że jedna forma życia jest lepsza od innej.  Więc kot czy pies, którego bierzecie do domu staje się członkiem rodziny.  Więc postrzegamy je inaczej niż owcę lub jagnię, czy lisa żyjącego dziko.  Oni nie są z domu.  Więc z dość prymitywnego punktu widzenia ludzie mówią, tak jest w porządku, to są moje zwierzaki, a to nie.  Konieczne jest, aby ludzka świadomość wzniosła się powyżej tych wszystkich nonsensów.  To jest zwykłe oszukaństwo i nonsens.  Gdy ludzka świadomość ewoluuje do takiego punktu nastąpi wtedy wiele dobrych zmian.

Jey Pee:  Chcę wrócić do kwestii tych Reptylian.  Reptylianie są mięsożercami.  Mamy nasze zwierzaki domowe, które są z reguły mięsożercami.  Natomiast jeśli jemy mięso zazwyczaj z roślinożerców. Dlatego świnie wzbudzają tyle kontrowersji bo jedzą wszystko.  Zwierzęta roślinożerne nie zjadają innych istot.  To są inne łańcuchy pokarmowe. Ale idea, że jeśli jesteś w jakimś łańcuchu pokarmowym to on ciebie też dotyczy.  Jeśli decydujesz, aby jeść mięso to stawia cię to w sytuacji zagrożenia.  I to jest bardzo ważne z galaktycznego punktu widzenia.

Simon:  Jeśli przyjrzeć się zębom ludzkim, to mamy tylko dwa zęby do jedzenia mięsa.  Większość zębów służy nam do rozdrabniania i miażdżenia pokarmu.  Więc odpowiedzią, jaka dieta jest wskazana, są zęby.  Gdybyśmy mieli jeść mięso to mielibyśmy zęby jak krokodyl, czy Reptylianin.  Ale nie mamy takich.  A nasze przednie zęby są żałosne w kontekście jedzenia mięsa i zupełnie niepraktyczne, a tylne zęby tylko przeżuwają.  Ludzie z mojego punktu widzenia, uwierzyli w oszustwo, że mają jeść znaczne ilości mięsa.  Kształt i rodzaj zębów pokazuje, że spokojnie możemy przeżyć na innym jedzeniu.

Simon, mówiłeś wielokrotnie, że Drakoni są bardzo uzdolnieni w dziedzinie genetyki.  I  są  w tym najlepsi.  Kręcą  się na Ziemi od długiego już czasu.  W jaki sposób przyczynili się, wnieśli coś do życia na tej planecie.

JP:  Ajajaj, pytanie co zawdzięczamy Reptylianom?  Może mógłbys podać kilka przykładów stworzonych istot lub ich modyfikacji?

Simon:   Nie zamierzam tutaj reklamować Reptilian.  Tak mówiłem, że są absolutnie genialnymi genetykami.  Ale możesz używać swoich genetycznych zdolności dla dobra albo zła.  To tak jak z magią,  zależy kto i z jaką intencją ją wykonuje.   Jeśli ktoś wykonuje magię w dobrym celu i z dobrą intencją to jest w porządku.  Jeśli natomiast ma służyć złym celom to nie jest dobrze.  Więc istotna jest intencja przy użyciu tej genetyki.  Jeśli intencją jest stworzenie nowej formy życia, to jest dobre, zakładając oczywiście, że ta nowa forma nie zniszczy innych form życia na danej planecie.   Natomiast, gdy nowa forma lub jej modyfikacja jest stworzona tylko dlatego, ze jej twórca chce wywrzeć wpływ na tę planetę i zmienić strukturę energetyczną tej planety, to nie jest dobre.  Mówiłem już kiedyś o domowym kocie, dlaczego ma oczy jak wąż.  Kiedyś pewien weterynarz usiłował mi to wytłumaczyć, ale niezbyt go pojąłem, jakieś genetyczne modyfikacje.  My ludzie byliśmy genetycznie zmieniani od jakichś 5-6 milionów lat.   To z naszego punktu widzenia wiele lat, ale nie dla kogoś, kto żyje w innym czasie.  Jest wiele przykładów nagłej zmiany ludzi, epoka kamienia łupanego, różne artefakty.  Naukowcy badają zmiany mózgu i jego wielkości.  Darwin nie mógł sobie z tym problemem poradzić.  Nie ma takiej możliwości, aby mózg nagle i szybko, aż tak bardzo powiększył się w krótkim czasie bez użycia potężnej technologii.  Reptylianie używali swych umiejętności genetycznych przeważnie z negatywnych powodów.  To z powodu ego, budowali swoje ego.  Chcieli zostawić swój znak, pieczątkę na planecie.  Tak postępowali.  Przemieszczali się z planety na planetę w różnych systemach gwiezdnych i myśleli, jak możemy ją zreptylianizować?  Jak możemy zaadoptować te stworzenia, ponieważ oni wierzą, że są wyższą formą życia.  Zazwyczaj Reptylianie (nie wszyscy, ale większość) wierzą, że są ponad ssakami.  Niektórzy potrafią wyczuć Reptylian po zapachu, ale oni nie mają gruczołów potowych i nie pocą się.  I Reptylianie uważają, że ludzie ssaki są obrzydliwi, bo większość ludzi poci się.  Reptylianie nienawidzą tego, mogą więc powiedzieć hej, odsuń się ode mnie bo nie lubię twojego zapachu.   Modyfikacje genetyczne ludzi i form życia na tej planecie miały miejsce tylko dlatego, że Reptylianie chcieli się odtworzyć.  Osiągnęli jakby szczyt swojej ewolucji.  Spójrzcie na dinozaury, osiągnęły punkt, poza który nie mogły przejść.  Ssaki wciąż ewoluują.  Ja widzę to jako siłę, mocną stronę.  Ssak może ewoluować bardzo szybko i to go ratuje w przypadku jakiejś katastrofy, czy kataklizmu i może poradzić sobie ze zmianami, które zachodzą.  Reptylianie nie mogą się szybko zmienić lub ewoluować.  Więc dla nich jest akceptowalne zniknąć z powierzchni.  Ja wolę ewoluowanie, co oni uważają za słabość, a ja za siłę.

Simon, czy przewidujesz jakieś fałszywe flagi w USA do końca marca?

Simon:    Tak, możliwość fałszywej flagi jest nadal w grze.  Zwłaszcza jeśli ta sytuacja z planetą nr 9, okaże się, że to nie jest planeta ale sztuczny twór, projekcja wyglądająca jak planeta, to wtedy może być zastosowana fałszywa flaga marzec/kwiecień. Alex Collier też podobno wspominał o podobnym terminie.  Ale zobaczmy co amatorzy astronomowie powiedzą, bo ja nie wierzę w nic co mówią elity lub te oficjalne instytucje.  Ważne co powiedzą zwykli, uczciwi ludzie mający teleskopy, co oni tam zobaczą.  Więc jeśli macie takie możliwości obserwacyjne to publikujcie to w internecie, żebyśmy niezależnie zobaczyli co to jest.

Kiedyś Simon wspomniał, że zielone oczy reprezentują pewną linię genetyczną.  Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat? 

JP: Tak powiedz coś, bo ja mam na przykład dziwny niebieski kolor oczu, jak morze a nie jak niebo.  Co to za historia z tym kolorem oczu?

Simon:    Nie mam raczej pozytywnego spojrzenia na religię, ale wiem że Adam i Ewa istnieli. Ewa miała rude włosy i zielone oczy.  I jeśli zaakceptujemy, że 220.000 lat temu ludzka forma jaką mamy dzisiaj, przybrała swój finalny kształt.  Powtórzę, ludzie nie zostali stworzeni przez żadnych kosmitów, od zawsze byli na Ziemi, żyli tu, zostali zmodyfikowani.  Wtedy nastąpiła ostatnia duża modyfikacja.  Modyfikacje nadal przebiegają, ale mniejsze.  To  w znacznej większości była robota grupy Reptylian, którzy chcieli móc zidentyfikować każdą stworzoną przez siebie istotę.  Zielone oczy są jednym z elementów możliwości takiego śledzenia historii.  Jeśli weźmiecie jakąś elitarną organizację (nie wymienię nazwy) lub bardzo bogatą rodzinę, milionerów, to do sprzątania domu zatrudnią osobę z brązowymi lub niebieskimi oczami.  Nie zatrudniliby kobiety o zielonych oczach.  Ale do odbierania telefonu i udzielania odpowiedzi i tego typu pracy wzięliby osobę o zielonych oczach.  Elita ma taki wzorzec w swoich głowach na temat zielonych oczu.  Moim zdaniem osoba o zielonych oczach w niczym nie jest lepsza od tej o niebieskich czy brązowych oczach.  Jeśli jesteś osobą duchową to starasz się nie dzielić ludzi, ale jeśli jesteś u władzy to tworzysz hierarchię, podziały, dzielisz ludzi.  Więc kolor oczu jest używany przez elity, aby wsadzić cie do jakiegoś pudełka.  Zielone oczy są kolorem pewnej linii krwi.  Jest niestety wiele ludzi piszących głupoty na internecie o liniach krwi (blood line) nie mających w ogóle pojęcia czym to jest.  Linia krwi ma wiele znaczeń.  Linia krwi może oznaczać np. zielone oczy.  Kobieta lub mężczyzna z zielonymi oczami, ich linia może być prześledzona wstecz.   Oni mają prawdopodobnie więcej kontaktów z kosmitami z 4D, niż osoba z innym kolorem oczu.   Jeśli ktoś ma niebieskie oczy, tak jak ty JP, to ma dwa źródła kontaktów, jedno swoją własną rodzinę, ty masz rodzinę z 5D, która cię wspiera i ci pomaga, oraz grupę z 4D, która ci przeszkadza, ale obawia się twojego wsparcia z 5D.  Tych z zielonymi oczami istoty z 4D po prostu odwiedzają.  My cię stworzyliśmy, to cię odwiedzamy.  Tak na to patrzą.  To są aspekty hierarchii.  Ja tak tego nie widzę.

Bazując na swojej pracy, konsultacjach i informacjach,  jak oceniasz, Simon,  jaki jest procent dusz gwiezdnych nasion  w całej populacji.  Ilu jest Plejadian, Reptilian, Lirian, itp?

Simon:    Ja trochę inaczej nazywam Gwiezdne Dzieci, myślę, że pytanie dotyczy ilości nieziemskich dusz na Ziemi.  Dla mnie „Star Seed“ czyli Gwiezdne Nasiono jest człowiekiem nie z Ziemi, który inkarnował na tej planecie z określonym zadaniem do wykonania.   Ma wiele talentów i jest w oczywisty sposób inny.  To jest moja koncepcja Gwiezdnego Nasiona.  Według mnie jest około 25% populacji ludzi nie z Ziemi, mających w sobie elementy dusz nie z tej planety.  75% (dusz) populacji pochodzi z tej planety i ta grupa ma ogromną, ciężką pracę do wykonania, bo jest okropnie naiwna i zostali oszukani i uwięzieni w pułapce.  Więc jeśli masz duszę nie z tej Ziemi, to zostałeś zrobiony albo z kosmity albo z człowieka, ale nieziemskiego człowieka.  I mam na to swoje określenie, którego używam, gdy pracuję z klientami, „Higher Human“ czyli Wyższy Człowiek. To oznacza, że są ludźmi z wyższych wymiarów, niż z tej rzeczywistości 3D.   Jeśli jesteś Reptylianinem, możesz też być Gwiezdnym Nasionem.  Musicie to zrozumieć.  Tu chodzi o wybór.  Można mieć 100% duszy Reptylianina, ale dokonałeś wyboru Dobra.  Dokonałeś wyboru zrobienia czegoś  pozytywnego, w twoim czasie, na tej planecie.   Więc nie ma to wtedy znaczenia, że masz duszę w 100% reptyliańską, bo jesteś i chcesz być dobrą osobą.   Możesz mieć przepiękną duszę Lirianina, ale dokonałeś wyboru bycia okropną, obrzydliwą osobą.  To o to chodzi w wolnej woli.  Więc mamy te 25%,  a w nich wszelkie rodzaje dusz i Wyższych Ludzi.  Wszyscy oni mają różne  cechy, zalety, różne sposoby, różne wartości.  Jedynym pytaniem jest, czy mają ten sam cel, którym jest wolność dla nich samych i wolność dla ludzi wokół nich.

Simon: Na koniec byłbym zachwycony, gdybyś JP, zorganizował mój wspólny program z Alexem Collierem.  To byłoby świetnie!

Pozdrowienia i błogosławieństwa dla wszystkich!

Tłumaczenie Aldabra, redakcja Krystal

Źródło: https://youtu.be/eMPvk6FU6CQ

Opublikowano za: https://krystal28.wordpress.com/2016/03/11/wywiad-radiowy-z-simonem-parkesem-07-lutego-2016/

Comments

  1. krnabrny1 says:

    „Sajmon mówi…”
    Przypomniała mi się stara „Szklana pułapka”!:-)))

    Rozumiem, że jest to wywiad radiowy, zatem całość jest skrótowo potraktowana. Niestety Pan Sajmon spowodował przez to więcej zamieszania niż wyjaśnienia.
    Jego opisy mają być sensacyjne, ale niestety mija się z prawdą w wielu miejscach.
    Idę o zakład ,że nikt nie rozumie tego co on mówi, poza werbalnym odbiorem.
    Jeśli się mylę to przepraszam:-)

    Zatem KRNĄBRNY mówi….

    Najważniejszą sprawą, bo najgorzej potraktowaną, jest kwestia Reptylian.
    Dzisiaj dowiecie się o co chodzi tym Reptylianom, jaki mają do nas interes i dlaczego nie może im się udać.

    Na wstępie, trzeba wyprostować to co zostało skrzywione w wywiadzie.
    Zatem… NIE ISTNIEJE WE WSZECHŚWIECIE GENETYK ZDOLNY COŚ STWORZYĆ!

    Trzeba to bardzo dokładnie wyjaśnić. Każdy genetyk czy to tu, czy też na innej planecie, jedyne co może to zabrać się za kod DNA i go …ZMODYFIKOWAĆ!

    Zatem, genetyk może pobrać DNA rośliny i spowodować ,że roślina zmieni kolor w następnym pokoleniu, albo jej liście lub owoce będą miały inny kształt. Genetyk może zmienić smak rośliny, może zmienić jej skład chemiczny, może nawet domontować jakieś dodatkowe funkcje których roślina wcześniej nie posiadała. Na przykład, jej listki mogą parzyć jak pokrzywa mimo tego, że jest to malina.
    Tak oczywiście można z roślinami, zwierzętami, ludźmi, każdym ciałem posiadającym kod DNA.

    Wszystko to jednak jest MODYFIKACJA lub HYBRYDYZACJA … nie ma to nic wspólnego z TWÓRCZOŚCIĄ.

    Zabawa kończy się w momencie kiedy genetyk miał by STWORZYĆ PEŁNĄ SEKWENCJĘ DNA od początku do końca, tak aby ta sekwencja dała w rezultacie sprawny organizm. Tej sztuki tworzenia, niestety nie jest w stanie dokonać żaden genetyk we wszechświecie.

    Dlaczego genetycy, nawet Ci mistrzowie genetyki z innych planet nie są w stanie nic stworzyć, a tylko modyfikować?

    KRNĄBRNY mówi…

    Każdy Kod DNA jaki widzieliście, zobaczycie lub macie w sobie jest konstrukcją z INNEGO „WYMIARU”. Nie istnieje możliwość aby stworzyć kod DNA z niższego wymiaru, tam gdzie on funkcjonuje.
    Aby nie być metaforycznym odpowiem praktycznie.
    NIKT nie ma ZIELONEGO POJĘCIA, jak powstaje kod DNA!
    NIKT nie jest w stanie zrozumieć jak tak skomplikowana i mała konstrukcja się „RODZI”!

    Aby uściślić, są tacy co to wiedzą. Tak się akurat fortunnie złożyło , że KRNĄBRNY jest jednym z nich i Wam o tym opowie.:-)

    Cała sprawa wygląda tak, że takie kody DNA można projektować jedynie z wyższych płaszczyzn, niż ta na której przebywamy my bądź Reptylianie. Faza projektowania DNA odbywa się na poziomach powyżej astralnego, jest to miejsce gdzie istoty nie mają ciał fizycznych, a są pod postacią energii, na dodatek są na tyle rozwinięte ,że pojeły jak skonstruować DNA, a potem zamanifestować to DNA w rzeczywistości tak gęstej jak ta, która nas otacza.

    Wracają zatem do Reptylian. Jaki jest ich problem?
    Przede wszystkim nie jest ich problemem przetrwanie, ani rozmnażanie, mogą to zrobić, choć to skomplikowane. Problemem podstawowym Reptylian jest KONIEC ŚCIEŻKI ROZWOJU.

    Chodzi w tym dokładnie o to, że jako gatunek dotarli do kresu swoich możliwości. Stali się doskonali jako rzemieślnicy DNA, jako eksperci od konstruowania rozmaitych technologii, potrafią przedłużać swoje życie, potrafią się przemieszczać na duże odległości i zapewne potrafią jeszcze mnóstwo, bajecznych dla nas rzeczy … I na tym koniec.

    Dlaczego to dla nich koniec?

    Ponieważ aby dalej móc się rozwijać jako gatunek musieli by dostać się do wiedzy pozwalającej na TWORZENIE DNA! Czyli na kreację istot materialnych przy pomocy światła i energii podobnych.

    Sęk jednak w tym, że mogą się tego dowiedzieć tylko od istot” światła”, czyli istot stojących wyżej w rozwoju i to znacznie, niż sami Reptylianie. Niestety te istoty zdają sobie sprawę ,że gatunek Reptylian nie dojrzał jeszcze do tego aby otrzymać tak potężne narzędzie. Te istoty obserwują Reptylian, widzą i wiedzą co oni robią. Zdają sobie sprawę, że ta technologia długo jeszcze nie zagości w rękach żadnego Reptylianina. Sami Reptylianie natomiast są uparci, starają się wykożystać i sprawdzić każdą możliwość, jaką posiadają aby zgłębić wiedzę o UMIEJĘTNOŚCI TWORZENIA DNA.

    Tutaj właśnie pojawiają się LUDZIE. Oczywiście nie tylko, jesteśmy jednymi z wielu.
    Tak się składa, że ludzie posiadają DNA, które swego czasu było dobrze rozwinięte i jest dość elastyczne. Uważają, że potrafią sprawić tak, aby poprzez modyfikacje genetyczne i hybrydyzację ludzi z Reptylianami, uzyskać w rezultacie twór pozwalający im na DOSTĘP DO TAJEMNICY.

    Są teraz bardzo aktywni ponieważ na dodatek mamy do czynienia z czymś co nazywa się potocznie WZNIESIENIEM. Liczą , że uda im się „podczepić” pod ten proces przy pomocy hybrydyzacji właśnie ludzi.

    Tak naprawdę droga Reptylian nie jest zamknięta, oni się znajdują na tej drodze z własnego wyboru. Ponieważ choć tak doskonale rozwinięci intelektualnie, są absolutnie pozbawieni przymiotów które na przykład na Ziemi uważane są za dość zwyczajne. Mowa tutaj o tym co nazywamy potocznie duchem. Reptylianie są całkowicie niedorozwinięci w tym temacie, dlatego właśnie nie pozwala im się na przejście dalej. Oni z kolei stoją na stanowisku twardo, że intelekt, informacja to podstawa, która pozwala na wszystko.

    Zatem, ich położenie wynika bardziej z upartości, zawziętości, niż z powodu tego, że ktoś im czegoś zabrania.

    Zresztą właśnie dzięki Reptylianom i innym podobnym jesteśmy dziś, jacy jesteśmy.
    Trzeba Wam wiedzieć, że ich wszystkich zwykle interesowało tylko jedno…nasz mózg.
    To właśnie w tym miejscu nastąpiły największe modyfikacje oraz hybrydyzacje.
    Zatem jeśli chcecie spotkać Reptylianina, to proszę bardzo!
    Spójrzcie w lustro i zobaczcie JAK MYŚLICIE.

    Dlatego właśnie goście z nieba trąbią nam na lewo i prawo w różnych językach:
    „Pamiętajcie, że pochodzicie ze światła!” albo „Pamiętajcie, że jesteście Żródłem”.

    Im chodzi o to, abyśmy pamiętali, że nie jesteśmy drapieżnikami do czego skłania nas sposób myślenia naszego mózgu, który jak wspomniałem nie całkiem jest nasz.
    Chcą byśmy pamiętali, że NIE JESTEŚMY HYBRYDAMI!
    Chcą byśmy wiedzieli, że nasz kod TEN PIERWOTNY, jest dla nas nadal dostępny!
    Dlatego mówią „JESTEŚCIE ŚWIATŁEM”

    Jaka jest różnica w pojmowaniu rzeczywistości takiej jak na przykład mają Reptylianie i duża część ludzi, a takiej z poziomu gęstości 5 , na przykład?

    KRNĄBNRY mówi…:-)

    Sprawa wygląda tak, że kiedy jesteś w czymś zwanym 3D, to myślisz bardzo materialistycznie. Taki dla przykładu naukowiec myśli sobie, co prawda nie mogę tworzyć DNA tylko je ciąć i kleić, ale może za jakiś czas wymyślimy takie urządzenia które pozwolą nie tylko na edycję genów ale właśnie PROJEKTOWANIE całych sekwencji??

    Taki człowiek wierzy, że jest to możliwe.

    Jak sprawa wygląda z wyższych poziomów świadomości?

    Z góry wygląda to tak, że istota ludzka jest jedynie manifestacją w formie fizycznej pół energii które je tworzą. Wówczas wie się, że DNA nie powstaje przez przypadek, ewolucję, czy cokolwiek innego, ale jest jedynie ekwiwalentem swojej formy energetycznej w świecie fizycznym.
    Tak jak forma lub matryca.

    Przykładowo jeśli robi się rzeźbę z gliny, to żeby odlać ją z gipsu trzeba najpierw zrobić formę. Czyli odbicie lustrzane oryginalnej rzeźby z gliny, do której potem, można wlać gips, rozkłada się formę i mamy odlew gipsowy.

    Nasza budowa energetyczna jest właśnie taką formą dla nas, jest matrycą z której wytwarzane są kody DNA na płaszczyźnie fizycznej.
    Reptylianie NIE POTRAFIĄ ROBIĆ TYCH FORM!!!

    Na zakończenie dodam, że to co piszę jest bardzo starożytną wiedzą. To nic nowego, to zostało tylko zapomniane.
    Kto nie czytał, przytaczam opisy starego indiania, szamana i czarownika, zwiącego siebie Don Juan, a opisane przez Carlosa Cascanedę.

    „C. Castaneda – „Aktywna strona nieskończoności”:

    „– Co to jest, don Juanie? – zapytałem. – Wszędzie dokoła dostrzegam ulotne, czarne cienie.

    – Ach, to właśnie dziki wszechświat – odrzekł. – Niemierzalny, nieliniowy, wykraczający poza sferę języka. Czarownicy starożytnego Meksyku byli pierwszymi, którzy te ulotne cienie ujrzeli, więc zaczęli za nimi podążać. Widzieli je tak, jak ty je teraz widzisz, i widzieli je jako energię w jej ruchu we wszechświecie. I faktycznie udało im się odkryć coś transcendentalnego.

    Przestał mówić i spojrzał na mnie. Jego pauzy były zawsze doskonale zaplanowane. Przestawał mówić wówczas, gdy umierałem z ciekawości.

    – Co takiego odkryli, don Juanie? – zapytałem.

    – Odkryli, że mamy towarzysza na całe życie – powiedział tak dobitnie, jak tylko potrafił. – Drapieżcę, który przybył z otchłani kosmosu i zawładnął naszym życiem. Ludzie są jego więźniami. Ten drapieżca jest naszym panem i władcą. Zrobił z nas potulne, bezradne baranki. Jeżeli chcemy się zbuntować, bunt zostaje zdławiony. Jeżeli chcemy działać niezależnie, rozkazuje nam, byśmy tego nie robili.

    Dokoła nas było bardzo ciemno i to chyba zupełnie przytłumiło moją ekspresję. Gdyby działo się to za dnia, śmiałbym się do rozpuku. W ciemności czułem się bardzo nieswojo.

    – Ciemno, choć oko wykol – odezwał się don Juan – ale jeśli spojrzysz dokoła kątem oka, znów zobaczysz, jak dokoła nas skaczą ulotne cienie.

    Miał rację. Ciągle je widziałem. Od ich ruchu kręciło mi się w głowie. Don Juan włączył światło; wszystko się rozwiało.

    – Tylko dzięki samodzielnym staraniom dotarłeś do czegoś, co szamani starożytnego Meksyku nazywali kwestią nad kwestiami – rzekł don Juan. – Tym razem cały czas owijałem rzeczy w bawełnę, sugerując ci, że jesteśmy przez coś więzieni. I rzeczywiście, coś nas więzi! Dla czarowników starożytnego Meksyku był to fakt energetyczny.

    – Dlaczego ten drapieżca zawładnął nami w sposób, o jakim mi mówiłeś, don Juanie? – zapytałem. – Musi istnieć jakieś logiczne wytłumaczenie.

    – Jest wytłumaczenie – odparł don Juan – i to najprostsze na świecie. Zawładnęli nami, ponieważ jesteśmy ich pożywieniem, i uciskają nas bezlitośnie, ponieważ utrzymujemy ich przy życiu. My hodujemy kurczęta na kurzych fermach, gallineros, drapieżcy zaś hodują nas na ludzkich fermach, humaneros. Dlatego zawsze mają co jeść.

    Poczułem, że gwałtownie kręcę głową na boki. Nie potrafiłem wyrazić swego głębokiego zaniepokojenia i niezadowolenia, ale moje ciało zaczęło się poruszać, by dać upust tym uczuciom. Trząsłem się cały, od włosów na głowie po czubki palców stóp, zupełnie bezwolnie.

    – Nie, nie, nie, nie – usłyszałem swój głos. – To absurd, don Juanie. To, co mówisz, jest potworne. To po prostu nie może być prawda, ani dla czarowników, ani dla przeciętnych ludzi, ani dla nikogo.

    – Dlaczego nie? – zapytał chłodno don Juan. – Dlaczego nie? Bo cię to doprowadza do szału?

    – Tak, doprowadza mnie to do szału – odparłem sucho. – Twoje sugestie są potworne!

    – No cóż – powiedział – nie wysłuchałeś jeszcze wszystkich moich sugestii. Poczekaj chwilkę i potem oceń, co na ten temat sądzić. Zaraz dostaniesz się w prawdziwą nawałnicę. To znaczy, że twój umysł zostanie wystawiony na zmasowany atak, a ty nie będziesz mógł się poddać i sobie pójść, bo jesteś w pułapce. Nie dlatego, że cię uwięziłem, ale dlatego, że coś ukryte głęboko w tobie nie pozwoli ci odejść, choć jakaś część ciebie po prostu wpadnie w szał. Tak więc, przygotuj się!

    Czułem, że mam w sobie coś z masochisty. Don Juan miał rację. Nie wyszedłbym z jego domu za nic na świecie. Mimo to jednak ani trochę mi się nie podobały brednie, które wygadywał.

    – Chcę przemówić do twojego analitycznego umysłu – rzekł don Juan. –Zastanów się przez chwilę, a potem mi powiedz, jak byś wytłumaczył sprzeczność pomiędzy inteligencją człowieka-inżyniera i głupotą jego przekonań albo głupotą jego pełnego sprzeczności zachowania. Czarownicy są przekonani, że to drapieżcy dali nam przekonania, nasze pojęcia dobra i zła, nasze prawa społeczne. To oni stworzyli nasze nadzieje i oczekiwania, sny o powodzeniu i myśli o porażce. Dali nam pożądanie, chciwość i tchórzostwo. To przez drapieżców jesteśmy tak zadowoleni z siebie, schematyczni i egoistyczni.

    – Ale jak można tego dokonać, don Juanie? – zapytałem, jakby bardziej jeszcze rozeźlony tym, co mówi. – Szepcą nam to wszystko do ucha, kiedy śpimy?

    – Nie, nie robią tego w ten sposób. To idiotyczny pomysł! – odparł z uśmiechem. – Są nieskończenie skuteczniejsi i bardziej zorganizowani, niż ci się zdaje. Aby zapewnić sobie naszego posłuszeństwo, uległość i słabość, drapieżcy wykonali fantastyczne posunięcie – fantastyczne, oczywiście, z punktu widzenia strategii wojennej, a przerażające z punktu widzenia tych, przeciwko którym zostało skierowane. Oddali nam swój umysł! Słyszysz, co mówię? Drapieżcy oddają nam swój umysł, który staje się naszym umysłem. Umysł drapieżców jest barokowy, pełen sprzeczności, posępny, przepełniony obawą przed zdemaskowaniem, które może nastąpić lada chwila.

    Wiem, że choć nigdy nie cierpiałeś głodu – ciągnął – odczuwasz niepokój związany z jedzeniem, który nie jest niczym innym, jak niepokojem drapieżcy, że w każdej chwili jego posunięcie zostanie odkryte i zabraknie mu pożywienia. Poprzez umysł, który w końcu jest ich umysłem, drapieżcy wtłaczają w życie ludzi wszystko, co im pasuje. W ten sposób zapewniają sobie pewne bezpieczeństwo, które niczym bufor neutralizuje nieco ich strach.

    – To nie o to chodzi, don Juanie, że nie mogę przyjąć tego ot tak – powiedziałem. – Mógłbym to zrobić, ale jest w tym coś tak ohydnego, że mnie po prostu odrzuca. Zmusza mnie do zajęcia w tej sprawie stanowiska oponenta. Jeżeli to prawda, że nas zjadają, jak to się odbywa?

    Na twarzy don Juana malował się szeroki uśmiech. Był zadowolony jak wszyscy diabli. Wyjaśnił mi, że czarownicy widzą niemowlęta jako dziwne, świetliste kule energii, pokryte od samej góry do samego dołu czymś w rodzaju lśniącej otoczki, przypominającej plastykową pokrywę, ciasno dopasowaną do ich kokonu energii. Powiedział, że to właśnie ta lśniąca otoczka świadomości stanowi pożywienie drapieżców i że do czasu osiągnięcia przez człowieka dorosłości pozostaje z niej jedynie wąski strzęp, który biegnie od podłoża do czubków palców u stóp. Strzęp ten pozwala ludzkości zaledwie na przeżycie, ale nic ponadto.

    Zupełnie jak we śnie słyszałem, jak don Juan Matus wyjaśnia mi, że o ile mu wiadomo, człowiek jest jedynym gatunkiem istot, u którego lśniąca otoczka świadomości leży poza tym świetlistym kokonem. Dlatego też jest łatwą zdobyczą dla świadomości innego rzędu, takiej jak ciężka świadomość drapieżcy.

    Następnie powiedział coś, co zdruzgotało mnie doszczętnie. Stwierdził, że ów wąski strzęp świadomości stanowi samo centrum autorefleksji, w której człowiek nieuleczalnie się pogrążył. Grając na naszej autorefleksji, która jest jedynym ocalałym punktem świadomości, drapieżcy tworzą rozbłyski świadomości, które następnie bezwzględnie pożerają. Podsuwają nam idiotyczne problemy, które wymuszają powstanie tych rozbłysków świadomości, i w ten sposób utrzymują nas przy życiu, żeby później móc się odżywiać owymi energetycznymi rozbłyskami powstałymi dzięki naszym niby-problemom.

    Musiało być coś w tym, co mówił don Juan; byłem w tym momencie tak zdruzgotany, że najzwyczajniej w świecie zrobiło mi się niedobrze.

    Po chwili, wystarczająco długiej, bym zdążył dojść do siebie, zapytałem go:

    – Ale dlaczego czarownicy starożytnego Meksyku i współcześni czarownicy nic z tym nie robią, choć widzą drapieżców?

    – Ani ty, ani ja nic nie możemy z tym zrobić – odrzekł don Juan poważnym, smutnym głosem. – Jedyne, co nam pozostaje, to poddać się dyscyplinie, dzięki której w końcu nie będą mogli nas tknąć. Jak chcesz wymagać od innych, by wzięli na siebie taki trud? Wyśmieją cię i wyszydzą, a co bardziej agresywni dadzą ci taki wpierdol, że popamiętasz. I zasadniczo nie dlatego, żeby nie chcieli ci wierzyć. Głęboko w każdym człowieku tkwi atawistyczna, intuicyjna świadomość istnienia drapieżców.
    (…)
    – Czarownicy starożytnego Meksyku – powiedział – widzieli drapieżcę. Nazwali go latawcem, bo skacze w powietrzu. Nie jest to urzekający widok. To wielki cień, mroczny i nieprzenikniony, czarny cień, który w podskokach przemieszcza się w powietrzu. Potem ląduje płasko na ziemi. Czarowników starożytnego Meksyku niezwykle nurtowało pytanie, kiedy pojawił się on na Ziemi. Rozumowali tak, że człowiek w pewnym okresie musiał być istotą doskonałą, obdarzoną fenomenalnym wglądem, zdolnym do takich wyczynów percepcji, że dziś są one przedmiotem legend. A potem wszystko jakby zniknęło i oto mamy obecnie człowieka uśpionego.
    (…)
    – Opowiadam, że naszym przeciwnikiem nie jest zwykły drapieżca. Jest bardzo przemyślny i zorganizowany. Metodycznie przestrzega planu, który czyni z nas istoty bezużyteczne. Człowiek, istota magiczna, nie jest już magiczny. Jest zwykłym kawałkiem mięsa. Człowiekowi nie pozostały już żadne marzenia oprócz marzeń zwierzęcia hodowanego dla mięsa: marzeń wyświechtanych, konwencjonalnych i kretyńskich.
    (…)
    – Ten drapieżca – powiedział don Juan – który jest, rzecz jasna, istotą nieorganiczną, nie jest dla nas tak całkowicie niewidzialny jak inne istoty nieorganiczne. Myślę, że jako dzieci go widzimy; jest to dla nas jednak tak przerażający widok, że nawet nic chcemy o tym myśleć. Dzieci, rzecz jasna, czasem się upierają i chcą zwrócić na niego baczniejszą uwagę, lecz wszyscy dokoła zniechęcają je do tego.
    (…)
    Przewrót czarowników – ciągnął – polega na tym, że odmówili oni honorowania umów, w których nie byli stroną. Nikt mnie nigdy nie pytał o to, czy nie zgodziłbym się zostać pożarty przez istoty o odmiennym rodzaju świadomości. Moi rodzice po prostu wprowadzili mnie na ten świat po to tylko, bym został czyimś pożywieniem, tak samo jak i oni – koniec, kropka.”

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Znamy ten tekst z książki Carlosa Castanedy, bardzo dobry, trafia w sedno. Przytoczymy ten fragment książki obok wywiadu poruszającego tą szeroką problematykę w dniu 21 marca. Tytuł jaki nadaliśmy do tego artykułu wywiadu brzmi: „ZIEMIA jako dojarnia energetycznego looshu przez demoniczne istoty”.

Wypowiedz się