Promieniowanie elektromagnetyczne (EMR) cześć 1 z 3

Grypowy charakter choroby wywołanej przez EMR jest wykorzystywany do oszukiwania społeczeństwa, aby uwierzyło, że rzekomo nowy patogen koronawirusowy zagraża zdrowiu ludzkiemu i może być wyeliminowany tylko poprzez masowe szczepienia.

Świetlówka zapala się, gdy jest umieszczona pod liniami transmisyjnymi wysokiej mocy.
Niniejszy artykuł omawia konsekwencje zdrowotne promieniowania elektromagnetycznego tła (EMR) w naszym codziennym środowisku.

Naszym głównym celem jest wykazanie, z użyciem obiektywnych i sprawdzalnych dowodów, że:

(a) Elita wiedziała od dziesięcioleci, że ciągłe wystawianie się na rosnące poziomy tła EMR jest szkodliwe dla ludzkiego zdrowia.

(b) Aktywnie promują oni zwiększone użycie EMR w określonych pasmach częstotliwości w celu osłabienia ludzkiego systemu odpornościowego i ułatwienia kontroli społecznej.

(c) Grypowy charakter choroby wywołanej przez EMR jest wykorzystywany do oszukiwania społeczeństwa, aby uwierzyło, że rzekomo nowy patogen koronawirusowy zagraża zdrowiu ludzkiemu i może być wyeliminowany tylko poprzez masowe szczepienia.

(d) Ogólnoświatowy system telekomunikacyjny 5G będzie wkrótce wykorzystywany jako broń do ujarzmiania, okaleczania, a być może nawet zabijania dużej liczby ludzi (w każdym wieku) w cichy, niemożliwy do zidentyfikowania sposób, umożliwiający wprowadzenie drakońskich praw i totalitarnej formy rządów. Winą za te obrażenia i zgony zostanie prawdopodobnie obarczony nowy, bardziej zjadliwy szczep „Covid-19” lub innej egzotycznej choroby.

Artykuł jest dość długi i może okazać się męczący dla niektórych czytelników. Może lepiej najpierw przeczytać Wnioski (strony 37-49) które są bardzo niepokojące – a dopiero potem zdecydować, czy przeczytać całość.

Poniżej: Jarząca się świetlówka siedzi na bloku marmuru. Zasilana jest ona przez indukcję magnetyczną. Obwód elektryczny znajdujący się pod blokiem wytwarza silne pole magnetyczne, które bezprzewodowo oświetla świetlówkę.

Poważne pogorszenie stanu zdrowia Millennialsów

Rozpoczniemy od przeglądu raportu amerykańskiej korporacji ubezpieczeń zdrowotnych Blue Cross Blue Shield – The Health of Millennials – który został opublikowany w kwietniu 2019 roku. Grupa znana jako „Millennials” to część populacji, która urodziła się między 1981 a 1996 rokiem. Raport przyjrzał się ich ogólnemu stanowi zdrowia w 2017 roku, kiedy to osoby te byłyby w wieku od 21 do 36 lat, i porównał go z Generacją X (osoby urodzone w okresie od 1965 do 1980 roku).

Badanie wykazało, że stan zdrowia Millennialsów wchodzi w poważny spadek w wieku 27 lat. Tylko 83% z nich uważa, że cieszy się dobrym zdrowiem. Kiedy przeanalizowano pierwszą dziesiątkę chorób dotykających tę kohortę, badanie wykazało, że w latach 2014-2017 częstość występowania ośmiu z nich wykazała dwucyfrowy wzrost w ujęciu procentowym. Na przykład, schorzenie nr 1, „poważna depresja”, wzrosło z 3,8 na sto osób do 5 na sto. W ciągu zaledwie trzech lat jej występowanie zwiększyło się o ponad 30 procent!

Uszeregowane według negatywnego wpływu na zdrowie, chorobą nr 10 była „Cukrzyca typu II”. Wzrosła ona z 1,9 do 2,3 na sto osób, co stanowi wzrost o ponad 20 procent!

Kiedy te wyniki zostały porównane z wynikami pokolenia X w tym samym okresie (2014-2017), Millennialsi byli znacznie gorsi w 8 z 10 kategorii. Na przykład częstość występowania „poważnej depresji” była o 18 procent większa, a „cukrzycy typu II” o 19 procent większa.
Tendencja jest zaskakująca i powinna znaleźć się na pierwszych stronach gazet. Metodologia użyta do zebrania i przeanalizowania tych danych była bardzo solidna, jak pokazuje następujący fragment:

„Jest to 26 badanie z serii Blue Cross Blue Shield, The Health of America Report, współpracy między Blue Cross Blue Shield Association i Blue Health Intelligence (BHI), która wykorzystuje wiodącą na rynku bazę danych roszczeń, aby odkryć kluczowe trendy i spostrzeżenia w przystępności opieki zdrowotnej i dostępu do opieki. W niniejszym raporcie przeanalizowano dane 55 milionów komercyjnie ubezpieczonych Amerykanów w wieku od 21 do 36 lat (2017 r.). Wskaźniki rozpowszechnienia są zaokrąglone do najbliższej dziesiątej części punktu.”

Wyniki nie pozostawiają miejsca na spory. Zarówno całkowita populacja objęta badaniem – 55 milionów ludzi – jak i konsekwentny sposób zbierania danych są bardzo przekonujące. Mocno sugerują, że nieznany czynnik środowiskowy ma poważny wpływ na zdrowie młodych Amerykanów. Co zaskakujące, autorzy badania nie próbowali określić, co to jest. Doszli jednak do wniosku, że „stan zdrowia millenialsów prawdopodobnie będzie miał znaczący wpływ na amerykańską gospodarkę w ciągu najbliższych dwóch dekad – w tym na wydajność pracy i koszty opieki zdrowotnej.”

W swojej książce „The Invisible Rainbow” (2018) dr Arthur Firstenberg przekonująco argumentuje, że EMR jest przyczyną:
„Jedynym rozsądnym wyjaśnieniem alarmującego spadku zdrowia pokolenia Millennialsów jest trwające całe życie napromieniowanie ich mózgów i ciał przez telefony komórkowe. Telefony komórkowe nie działały w większości Stanów Zjednoczonych do 1997 roku, a ich używanie nie było powszechne wśród nastolatków do 2000 roku. Milenialsi są pierwszym pokoleniem, które zaczęło używać telefonów komórkowych w wieku nastoletnim lub wcześniej, kiedy ich mózgi i ciała wciąż się rozwijały.

Ludzie, którzy w 2017 roku mieli od 34 do 36 lat, w 2000 roku mieli od 17 do 19 lat. Ludzie, którzy mieli od 34 do 36 lat w 2014 roku, mieli od 20 do 22 lat w 2000 roku. Żaden inny czynnik środowiskowy nie zmienił się tak radykalnie w ciągu zaledwie trzech lat. Promieniowanie mikrofalowe jest odpowiedzialne za tragiczny stan zdrowia pokolenia Millennialsów w porównaniu ze stanem zdrowia każdego innego pokolenia, które je poprzedzało.” [p.383]

Jego ocena jest poparta niezliczonymi badaniami biomedycznymi w Europie i gdzie indziej, rozciągającymi się na kilka dekad wstecz, które pokazują wiele sposobów, w jaki EMR może wpływać negatywnie na zdrowie ludzi i zwierząt, nawet przy poziomach mocy znacznie niższych niż te, które występują w telefonie komórkowym.
W swojej pionierskiej pracy, The Body Electric dr Robert Becker, który został opublikowany w 1985 roku i który przewidział te niszczycielskie wyniki, stwierdził:

Może być trudno przekonać się, że coś, czego nie widzimy, nie słyszymy, nie dotykamy, nie czujemy smaku ani zapachu, może nas jeszcze tak strasznie zranić. Jednak musimy zmierzyć się z tym faktem, tak jak nauczyliśmy się zdrowego strachu przed promieniowaniem jądrowym. Niektórzy naukowcy, być może działający w ramach programu celowej dezinformacji, wciąż wmawiają społeczeństwu, że wciąż nie wiemy, czy zanieczyszczenia elektryczne stanowią zagrożenie dla ludzkiego zdrowia. Jest to po prostu nieprawda. Z pewnością musimy wiedzieć więcej, ale wiele zagrożeń zostało dobrze udokumentowanych.

Trzy niebezpieczeństwa przyćmiewają wszystkie inne. Pierwsze z nich zostało niezbicie udowodnione: ELF pola elektromagnetyczne wibrujące na około 30 do 100 herców, nawet jeśli są one słabsze niż pole ziemi, zakłócają wskazówki, które utrzymują nasze cykle biologiczne prawidłowo timed; przewlekły stres i upośledzona odporność na choroby wynik. Po drugie, dostępne dowody silnie sugerują, że regulacja procesów wzrostu komórkowego jest zakłócony przez elektrozanieczyszczenia, zwiększenie wskaźników raka i produkuje poważne problemy reprodukcyjne. Broń elektromagnetyczna stanowi trzecią klasę zagrożeń…” [p.327]

Obaj ci ludzie badali skutki zdrowotne EMR przez dziesięciolecia i wykazali się ogromnym zrozumieniem tematu. Byłoby poważnym błędem, aby odłożyć na bok ich zeznania na podstawie fałszywych badań przeciwnych, finansowanych i nadzorowanych przez przemysł telekomunikacyjny, który stoi, aby uzyskać bajeczne zyski z powszechnego rozprzestrzeniania się technologii telefonów komórkowych.

Jak dr Becker wskazał, społeczeństwo jest bombardowane celową dezinformacją przez media, nie tylko bagatelizuje zagrożenia stwarzane przez EMR środowiska, ale faktycznie zaprzecza, że istnieją. W rzeczywistości, ryzyko jest realne i coraz gorzej, stwarzając poważne zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, zwłaszcza zdrowia naszych dzieci, nie wspominając o eskalacji szkód, które robi do flory i fauny w naszym środowisku.

Przemysł telekomunikacyjny kłamie (i kłamie, i kłamie)

Przemysł telekomunikacyjny konsekwentnie twierdzi, że promieniowanie niejonizujące, czyli takie, które jest stosowane w ich produktach, nie ma żadnych znanych skutków zdrowotnych. Jednakże branża ta nigdy nie opublikowała wyników jakichkolwiek podwójnie ślepych prób, które by to potwierdzały. Nie uznaje również istnienia ani ważności obszernych badań przeprowadzonych w byłym Związku Radzieckim i różnych krajach europejskich, począwszy od lat 50-tych, które dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że promieniowanie niejonizujące, nawet w niskich dawkach i poziomach mocy, może powodować szeroki zakres niekorzystnych warunków zdrowotnych.

Zdjęcie z badania przeprowadzonego przez inżynierów zatrudnionych w uczelni technicznej na Słowacji, 2017 r.
Nasiona rzeżuchy wodnej umieszczono w dwóch miskach. Na zdjęciu widać ich szybkość kiełkowania po dziesięciu dniach. Miska po lewej stronie znajdowała się w pomieszczeniu o bardzo niskim EMR wstecznym, natomiast ta po prawej stronie była w pobliżu routera wi-fi.

Rząd USA stanął po stronie przemysłu, mimo że jest w posiadaniu tych samych badań naukowych, a nawet opublikował co najmniej jeden raport, już w 1971 roku, który pokazuje, że wojsko amerykańskie przeanalizowało tysiące tych badań i znało ich treść. Krótko mówiąc, kiedy Biały Dom, Kongres, Pentagon, CDC lub jakakolwiek inna agencja rządowa twierdzi, że niskie poziomy środowiskowego EMR są nieszkodliwe, to kłamie. Nie są niedoinformowani, zdezorientowani czy pomyleni – oni kłamią. Raport z 1971 roku można znaleźć pod tym linkiem (ściągnięcie go może chwilę potrwać): https://apps.dtic.mil/dtic/tr/fulltext/u2/750271.pdf

Zamieszczamy w załączniku B zestaw zrzutów ekranu pokazujących treść raportu i dowodzących, że wojsko było świadome w 1971 roku, jeśli nie wcześniej, że niejonizujące EMR jest szkodliwe dla zdrowia ludzkiego, nawet przy bardzo niskich intensywnościach, i był zaznajomiony z zakresem niekorzystnych skutków zdrowotnych, że był w stanie produkować.

Należą do nich: zaćmę; uszkodzenie rogówki; zwiększoną elastyczność naczyń krwionośnych; zwyrodnienie kanalikowe jąder; efekty nagrzewania wokół metalowych implantów; obniżona płodność; uszkodzenie mięśnia sercowego; bóle głowy; anoreksja; wysokie ciśnienie krwi; powiększenie tarczycy; obniżona zawartość kortykosteroidów we krwi; bezsenność; drgawki; zaburzenia krwi; zaburzenia nerwowe; zaburzenia żołądkowo-jelitowe; zaburzenia metaboliczne; zmiany gruczołów dokrewnych; zmiany genetyczne i mutacje; zmiany biochemiczne; itd. itp.

Zmiany, które nie mogą być mierzone mogą być spekulacyjne, te, które mogą być rzeczywiste są prawdziwe. Tutaj mamy archiwum ponad 2300 prac – aż do 1972 roku! – które pokazują rzeczywiste zmiany fizjologiczne wywołane losowo przez EMR w środowisku. Jak powiedział kiedyś Hans Selye, zmiana jest stresem.

Wszystkie te niechciane zmiany wywołują stres, z których nie wszystkie są wykrywane przez podmiot, a zwiększony stres upośledza nasz system odpornościowy.

Tak więc, jako minimum – nawet zanim zidentyfikujemy konkretne choroby jako rezultat EMR w środowisku – mamy niezbity dowód na to, że EMR czyni nas podatnymi na choroby. Tak więc, im bardziej jesteśmy narażeni na EMR i napromieniowani większym zakresem częstotliwości EMR, tym bardziej stajemy się podatni na choroby.

Postawy historyczne

W ciągu całej historii ludzkości, od czasu potopu Noego, byliśmy narażeni tylko na naturalne EMR samej ziemi i okresowych wybuchów aktywności elektromagnetycznej ze słońca.

Ta naturalna aktywność tła jest znana jako rezonans Schumanna. Składa się on z kilku wzorów fal EMR, które wspólnie wytwarzają ogólny rytm 8-10 cykli na sekundę. Odpowiada to rytmowi Alfa w naszym mózgu, który oscyluje wokół 8-12 cykli na sekundę. Osoba w spokojnym stanie czuwania będzie miała oscylacje neuronalne w zakresie Alfa.

Od czasów Alessandro Volty, włoskiego naukowca z XVIII wieku, który wynalazł pierwszą baterię elektryczną, nauka postrzegała elektryczność wyłącznie jako zjawisko fizyczne, bez żadnej roli czy udziału w procesach biologicznych. Pomimo wielu dowodów, już z XVIII wieku, że aktywność elektryczna odgrywa nieodłączną rolę w funkcjonowaniu organizmów żywych, uprzedzenie to utrzymywało się.

Na przełomie XIX i XX wieku było ono tak silne, że każdy naukowiec, który przyjął ten pogląd, był oskarżany o „witalizm” i stronił od prestiżowych instytucji. Rosnący ateizm XIX i XX wieku był wrogo nastawiony do każdego wyjaśnienia fizycznego wszechświata, które nie było ściśle mechaniczne, gdzie dyskretne, wzajemnie połączone części zachowywały się w przewidywalny sposób. Elektryczność była zbyt nieprzewidywalna, by można było pozwolić sobie na jakiekolwiek miejsce w takim schemacie, zwłaszcza jeśli chodzi o organizmy żywe.

W drugiej połowie XX wieku uprzedzenia te były silnie promowane przez wszystkie wiodące czasopisma naukowe. Praktycznie niemożliwe stało się uzyskanie grantu badawczego na przeprowadzenie eksperymentu, który mógłby wykazać, że aktywność elektryczna była zaangażowana w proces leczenia lub wzrostu organizmu. Nawet jeśli wiadomo było, że ludzkie komórki nie są zwykłymi membranami wypełnionymi wodą i cząsteczkami organicznymi, ale ciekłymi kryształami, które zachowują się jak półprzewodniki, bariera przeciwko otwartym badaniom była ogromna.

Rockefellerowska kontrola nad badaniami naukowymi

Rosyjscy naukowcy mogli swobodnie prowadzić takie badania, ale amerykańscy już nie. Zakaz ten można prześledzić na najwyższych szczeblach hierarchii przyznawania funduszy, gdzie elitarne, nieodpowiedzialne grupy, takie jak Fundacja Rockefellera i Fundacja Forda, między innymi, ustalały zasady dla wszystkich innych. Przedsiębiorczy naukowcy tamtych czasów, tacy jak Robert Becker, Allen Frey i Ross Adey, którzy podejmowali usilne starania, aby odsunąć barierę, musieli się zastanawiać, dlaczego istniał tak silny opór wobec otwartych badań nad biomedycznymi skutkami EMR. Nie mogli przypuszczać, że potężna grupa, działająca w porozumieniu za kulisami, była zdeterminowana, aby ukryć przed amerykańską opinią publiczną niewiarygodną wrażliwość żywych komórek – ludzkich, zwierzęcych i roślinnych – na stale rosnącą moc, gęstość i różnorodność czynników środowiskowych.

EMR psychiczny.
Cewka Tesli bezprzewodowo zapala żarówkę.

Medialny blackout

Przez ostatnie 50 lub więcej lat istniało medialne zaciemnienie. Można to porównać do wyśmiewania i ostracyzmu, jaki znoszą naukowcy, gdy ośmielają się kwestionować absurdalną teorię ewolucji, którą można obalić na kilkanaście różnych sposobów. Media utajniły ten temat, ponieważ rzetelna publiczna dyskusja nad tezą, że EMR nie ma wpływu na organizmy żywe, szybko obnażyłaby kłamstwa.

Na próżno można by szukać w jakiejkolwiek gazecie głównego nurtu w ostatnich dziesięcioleciach, czy to w Europie czy w Ameryce, poważnego przeglądu zagrożeń stwarzanych przez środowiskowy EMR. Za każdym razem, gdy rozpoczyna się debata, jest ona szybko tłumiona. Opinia publiczna musi być utrzymywana w niewiedzy.

Ta niewiedza jest niezbędna, jeśli nadchodząca broń w postaci 5G ma się powieść.

W dawnych czasach Elita tworzyła armie, aby niszczyć bezbronne narody. Dziś tworzą korporacje i dają im szerokie uprawnienia, dzięki którym niebezpieczne szczepionki, GMO, toksyny i uzbrojone urządzenia EMR mogą być wprowadzane ukradkiem w cichej wojnie. Ofiary padają przed wrogiem, którego nie widzą i o którego istnieniu nawet nie wiedzą.

Sieć elektryczna

Pojawienie się elektryczności było przełomowym momentem dla ludzkości. Początkowo wydawało się, że oferuje ona potencjalnie nieskończone korzyści bez żadnych oczywistych wad. Chociaż niektórzy wnikliwi obserwatorzy wiedzieli, że to nie może być prawdą, kraje uprzemysłowione posuwały się naprzód bez przeprowadzania jakichkolwiek prób czy badań, które sprawdzałyby ewentualny wpływ EMR na zdrowie. W rzeczywistości sama koncepcja EMR była słabo rozumiana. Koncepcja, że cała Ziemia jest dynamicznym środowiskiem elektrycznym, nie została powszechnie doceniona aż do niedawna.

Dr Firstenberg oferuje to, co naszym zdaniem może być najprostszym sposobem, aby uchwycić wpływ elektryfikacji na ludzkie zdrowie. Cofnął się przez rekordy i zestawił dane na temat elektryfikacji Stanów Zjednoczonych w 1931 roku. Niektóre stany były bardzo zaawansowane, podczas gdy inne pozostawały daleko w tyle. Biorąc całkowitą liczbę klientów mieszkaniowych, opublikowaną przez Edison Electric Institute, i dzieląc ją przez całkowitą liczbę gospodarstw domowych w każdym stanie, jak opublikowano w spisie ludności, był w stanie wykreślić względne tempo elektryfikacji w całym kraju w 1931 roku. Następnie porównał to z wskaźnikami śmiertelności według kategorii dla każdego stanu. Wyniki były zadziwiające:

Choroby serca
Mniej niż 30% elektryfikacji
Śmiertelność na 100,000

Ponad 90% elektryfikacji
Śmiertelność na 100 tys.
Alabama
99
Massachusetts
357
Arkansas
85
Nowy Jork
360
Missisipi
81
New Jersey
313
Nowy Meksyk
65
Connecticut
256
Karolina Południowa
137
Kalifornia
250

Cukrzyca
Mniej niż 30% elektryfikacji
Śmiertelność na 100.000

Ponad 90% elektryfikacji
Śmiertelność na 100,000
Alabama
9
Massachusetts
24
Arkansas
7
Nowy Jork
25
Missisipi
9
New Jersey
21
Nowy Meksyk
5
Connecticut
18
Karolina Południowa
9
Kalifornia
14

Rak
Mniej niż 30% elektryfikacji
Śmiertelność na 100 tys.

Ponad 90% elektryfikacji
Śmiertelność na 100 tys.
Alabama
43
Massachusetts
197
Arkansas
35
Nowy Jork
132
Missisipi
47
New Jersey
127
Nowy Meksyk
28
Connecticut
97
Karolina Południowa
37
Kalifornia
93
Statystyki te pokazują, że ryzyko śmierci z powodu chorób serca, cukrzycy lub raka było znacznie większe w tych stanach, które miały najwyższy poziom elektryfikacji. Jeśli chodzi o choroby serca, ryzyko było 3-4 razy większe!

Jedyną zauważalną różnicą między tymi stanami był stopień ich elektryfikacji. Kompletny wykres 48 stanów pokazuje stale wznoszącą się krzywą, oznaczającą stały pozytywny związek, a więc związek przyczynowy, między elektryfikacją a śmiertelnością.

Dlaczego to niezwykłe zjawisko jest tak mało znane? Podczas gdy wielu naukowców, takich jak Samuel Milham, próbowało zwrócić na nie uwagę, przemysłowi energetycznemu udało się przekonać świat, że badania tego rodzaju są trudne. Ci, którzy ośmielają się prowadzić takie badania, są odrzucani jako awanturnicy, którzy są skłonni używać wątpliwej metodologii i niekompatybilnych zestawów danych, aby zdobyć poparcie dla swoich dziwacznych teorii.

Niemniej jednak, jak zauważył Milham: „Wydaje się niewiarygodne, że różnice w śmiertelności tej wielkości mogły pozostać niewyjaśnione przez ponad 70 lat po ich pierwszym zgłoszeniu„. Nawet jeśli wyjaśnienie Milhama było nie do zaakceptowania, istniał – i nadal istnieje! – na uczciwych naukowcach spoczywał obowiązek zbadania ogromnej różnicy w śmiertelności i znalezienia przyczyny.
Jeśli przemysł energetyczny był obojętny, jeśli nie obstrukcyjny, to przemysł tele-komunikacyjny był aktywnie wrogi.

W 1996 roku Kongres uczynił go nielegalnym dla miast lub stanów, aby regulować wdrażanie technologii telefonii komórkowej przez odniesienie do jej znanych lub podejrzewanych skutków zdrowotnych: „Żaden stan lub samorząd lokalny ani jego instrument nie może regulować umieszczania, budowy i modyfikacji osobistych urządzeń usług bezprzewodowych na podstawie skutków środowiskowych emisji częstotliwości radiowych w zakresie, w jakim takie urządzenia są zgodne z przepisami Komisji dotyczącymi takich emisji”. – Sekcja 704 ustawy o telekomunikacji z 1996 roku. Był to jeden z najbardziej niebezpiecznych aktów prawnych, jakie kiedykolwiek uchwalono w Stanach Zjednoczonych, dający wielkim korporacjom wszystko, czego chciały.
Naukowcy, którzy od lat próbują ostrzec społeczeństwo przed zagrożeniami związanymi z EMR
Dr Samuel Milham Dr Barrie Trower Dr Martin Pall

FCC jest pionkiem przemysłu telekomunikacyjnego

Jeśli Komisja (FCC lub Federalna Komisja Łączności) zadekretuje, że coś jest bezpieczne, to jest bezpieczne. Koniec dyskusji. To nie ma znaczenia, jak wiele danych gmina może mieć, które pokazują, że anteny telefonii komórkowej są przyczyną niekorzystnych skutków zdrowotnych, czy to u ludzi lub zwierząt. Jeśli FCC mówi inaczej, jego decyzja jest ostateczna.

Podobnie jak przemysł farmaceutyczny sprawuje kontrolę nad wszystkimi sprawami dotyczącymi szczepionek, przemysł telekomunikacyjny jest w stanie napisać swoje własne zasady i robić, co mu się podoba.

Społeczeństwo nie ma praktycznie żadnej ochrony przed jakąkolwiek lekkomyślną polityką, którą przemysł może postanowić realizować. Ustawa Telekomunikacyjna z 1996 roku skutecznie zamieniła Amerykę w ogromne, nieuregulowane laboratorium dla potężnej nowej technologii, której szkodliwe skutki dla ludzkiej biologii były dobrze znane przemysłowi, ale nie dla łatwowiernego, otumanionego społeczeństwa.

Potężne partykularne interesy „opanowały” agencje regulacyjne, które mają chronić społeczeństwo. Daje to szerokie pole do popisu wrogom Stanów Zjednoczonych, którzy mogą wykorzystać tę obosieczną technologię, aby osłabić je od wewnątrz. Marksistowska infiltracja Kongresu, departamentów rządowych i innych organów ustawowych umożliwiła im wykorzystanie szkodliwych efektów krajowej EMR do własnych celów.

Weźmy na przykład standardy EMR – obszar, nad którym państwo ma sprawować całkowitą kontrolę. Nadrzędną troską powinno być bezpieczeństwo publiczne, ale tak nie jest! Rozważmy te przerażające fakty:
GHz 2.4

Zdrowie ludzkie zależy w przeważającej mierze od dostępności tlenu i wody. Każda komórka naszego ciała potrzebuje ich do normalnego funkcjonowania. Wszystko, co w jakikolwiek sposób zakłóca dostarczanie tych niezbędnych składników odżywczych, jest szkodliwe dla naszego zdrowia.

Każda materia ma swoją częstotliwość rezonansową. To właśnie ona sprawia, że kruche szkło może się rozbić, jeśli częstotliwość akustyczna – fala dźwiękowa wytwarzana przez dobrego sopranistę – ma odpowiednią wysokość. Jeśli śpiewa ona tę nutę z dużą głośnością przez kilka sekund, transfer energii jest tak duży, że rozbija szkło.

Woda jest cząsteczką składającą się z dwóch atomów tlenu i jednego wodoru. Cząsteczki te rezonują w odpowiedzi na pewną częstotliwość EMR. Wibrując, uzyskują energię z EMR i ich temperatura wzrasta.

Częstotliwość EMR, przy której rezonuje cząsteczka wody wynosi 2,4 GHz – 2,400 milionów cykli na sekundę. Nie będzie ona rezonować na 2,3 GHz ani 2,5 GHz. Tylko 2,4 GHz. Jest to znane jako efekt dieletryczny. Ma on nawet pewne praktyczne zastosowania. Na przykład, klej w niektórych meblach może być utwardzany pośrednio poprzez skierowanie wiązki fal radiowych w wymagane miejsce. Wiązka ta podgrzewa klej znajdujący się pod drewnem i powoduje jego wiązanie.
Z artykułu w Wikipedii na temat kuchenki mikrofalowej.

Na tej samej zasadzie działają również kuchenki mikrofalowe. Dlatego są one ustawione na działanie na częstotliwości 2,4 GHz, która jest częstotliwością wymiany ciepła dla wody. Jednak wiele urządzeń bezprzewodowych w naszych domach – telefon bezprzewodowy, słuchawki bezprzewodowe, monitor dla dziecka, automatyczne drzwi garażowe itp. nie muszą działać na tej częstotliwości. W tym celu można było przeznaczyć dowolną liczbę częstotliwości innych niż grzewcze, ale z jakiegoś powodu wybrano dla nich wszystkich tę samą częstotliwość, 2,4 GHz.

Może się to wydawać mało istotne, jeśli chodzi o nasze drzwi garażowe, ale jest to bardzo istotne, gdy jedno z tych urządzeń jest umieszczone blisko naszej głowy przez wiele godzin.

Telefony bezprzewodowe są niebezpieczne. Ponieważ działają one na częstotliwości 2,4 GHz, nieuchronnie nagrzewają nasz mózg poprzez efekt dielektryczny.

Kto wie, ilu użytkowników zmarło z powodu nowotworów nabytych w ten sposób? Zdumiewające jest to, że tak szkodliwe urządzenia zostały kiedykolwiek dopuszczone do użytku przez ludzi.

– routery wi-fi

Ale na tym skandal się nie kończy. Praktycznie wszystkie routery wi-fi dopuszczone do użytku w naszych domach działają na częstotliwości 2,4 GHz. Może nie znajdują się one w pobliżu naszej skroni/mózgu, ale nadają nieprzerwanie przez 24 godziny na dobę – chyba że wyłączymy funkcję wi-fi i zamiast niej użyjemy połączenia kablowego. Pojawiły się nawet pogłoski, że branża telekomunikacyjna wkrótce zrezygnuje z opcji kablowej i będzie dystrybuować wyłącznie routery z funkcją wi-fi, której nie da się wyłączyć (bez wyłączania urządzenia).

60 GHz

Po omówieniu wpływu zdrowotnego EMR na zawartość wody w naszych komórkach, zwrócimy teraz uwagę na drugi z naszych dwóch „strasznych historii”, a mianowicie wpływ EMR na cząsteczki tlenu w naszych płucach i krwiobiegu, jak również proces, w którym tlen uwalnia energię w grupie komórek zwanych mitochondriami.

Nie zniechęcajcie się wielkimi słowami i pozorną złożonością tematu. Podstawowe zasady są naprawdę dość proste. Odrobina cierpliwości ujawni niektóre z podłych sztuczek, których szatan i jego słudzy używają, by ogłupić, osłabić i zniszczyć ludzkość.

Cząsteczka tlenu składa się z dwóch atomów tlenu połączonych elektronami. Nasze pobieranie tlenu zależy od zdolności hemoglobiny w naszej krwi do pobierania tych cząsteczek z powietrza w naszych płucach. Samo powietrze zawiera dużą ilość azotu, z którego żadna część nie jest pobierana przez naszą krew.

Biochemiczny mechanizm, który nasza krew wykorzystuje do pobierania tlenu z powietrza jest bardzo skomplikowany i łatwo ulega zakłóceniu, jeśli cząsteczka ma zbyt dużo energii. Może się to zdarzyć, jeśli została ona wystawiona na działanie pola elektromagnetycznego, które rezonuje z tą samą częstotliwością co cząsteczka.

Okazuje się, że jedną z częstotliwości wybranych przez telekomunikację do wykorzystania w jej produktach 5G jest ta sama częstotliwość, na której rezonują cząsteczki tlenu, czyli 60 GHz.
Przyjrzyjmy się ich uzasadnieniu tego wyboru. Oto jak jedna z firm telekomunikacyjnych opisała „korzyści” płynące z 60 GHz dla komunikacji bezprzewodowej:

W 2001 roku Federalna Komisja Łączności (FCC) odłożyła na bok ciągły blok 7 gigaherców (GHz) widma pomiędzy 57 a 64 GHz dla komunikacji bezprzewodowej. Głównym czynnikiem w tej alokacji z komercyjnych ramifications jest to, że widmo jest „unlicensed” – innymi słowy, operator nie musi kupić licencji od FCC przed uruchomieniem sprzętu w tym widmie … Pasmo 57-64 GHz znajduje się w części milimetrowej fali widma elektromagnetycznego, gdzie długość fali waha się od dziesięciu milimetrów (30 GHz) do jednego milimetra (300 GHz). Fale milimetrowe część widma RF został w dużej mierze niewykorzystany do komercyjnych zastosowań bezprzewodowych … Punkt-punkt systemy bezprzewodowe działające na 60 GHz były używane przez wiele lat przez społeczność wywiadowczą do komunikacji wysokiego bezpieczeństwa i przez wojsko … Ich zainteresowanie w tym paśmie częstotliwości wynika z fenomenu natury: cząsteczka tlenu (O2) pochłania energię elektromagnetyczną o częstotliwości 60 GHz, jak kawałek żywności w kuchence mikrofalowej .

Inną konsekwencją absorpcji O2 jest to, że promieniowanie z jednego konkretnego łącza radiowego 60 GHz jest szybko redukowane do poziomu, który nie będzie zakłócać innych łączy 60 GHz działających w tym samym sąsiedztwie geograficznym. Redukcja ta umożliwia większe „ponowne wykorzystanie częstotliwości” – zdolność większej liczby łączy 60 GHz do pracy w tym samym obszarze geograficznym niż łącza o większym zasięgu…”
– tekst i wykres z -.

Korzyści z nielicencjonowanej łączności bezprzewodowej 60 GHz
przez YDI Wireless, VA (www.ydi.com)

Zwróć uwagę na odniesienie do „kuchenki mikrofalowej”. Są oni w pełni świadomi, że częstotliwość, którą wybrali – 60 GHz – podgrzewa (lub dodaje energii do) cząsteczek tlenu w powietrzu.
Ponieważ to pasmo częstotliwości (57 GHz – 64 GHz) jest nielicencjonowane, będzie szeroko stosowane przez dostawców usług bezprzewodowych. Oznacza to, że 60 GHz będzie wspólnym elementem wszystkich usług sieci 5G. Jak mówi inżynier, jego szybkie tłumienie w powietrzu pozwala na szerokie zastosowanie w „tym samym sąsiedztwie geograficznym.” Krótko mówiąc, ta długość fali EMR nasyci tlen atmosferyczny w każdym mieście lub miasteczku, w którym zostanie zainstalowana sieć 5G.

Implikacje tego są alarmujące. Nasze zdrowie zależy od dostępności cząsteczek tlenu w ich normalnym, nie wzbudzonym stanie. W każdym mieście z siecią 5G duża część tlenu, którym oddychamy, zostanie zanieczyszczona energią EMR generowaną w częstotliwości 60 GHz.

To z pewnością wpłynie zarówno na szybkość, z jaką tlen jest wchłaniany przez krew w naszych płucach, a po jego wprowadzeniu do naszego krwiobiegu, łatwość, z jaką może być wykorzystany przez nasze komórki, zwłaszcza mitochondria, które metabolizują glukozę z tlenu w celu wytworzenia energii.
________________________________________
Niektóre popularne routery Wifi dostępne na Amazon. Pierwszy z nich to ‚Amazon’s Choice’.

________________________________________
Przemysł jest obojętny na szkody, które wyrządza

Te straszne historie dowodzą, że przemysł jest obojętny na szkody, które wyrządza. Zarówno standardy 2,4 GHz jak i 60 GHz są tego zdumiewającym dowodem. Rzeczywiście, zagrożenia stwarzane przez te normy – które można było łatwo obejść poprzez wybór innych częstotliwości – były tak łatwe do przewidzenia, że musimy zapytać, dlaczego tak wiele wysoko postawionych osób w branży uznało za stosowne milczeć, gdy to się działo?

Mamy tu do czynienia z dwoma scenariuszami, tym fałszywym, przedstawionym opinii publicznej i tym prawdziwym, znanym tylko uprzywilejowanym wtajemniczonym. Podczas gdy opinia publiczna jest nakłaniana do powitania wszystkich rodzajów technologii EMR z bezwarunkową aprobatą, osoby wtajemniczone są nastawione na osiąganie znacznych zysków przy jednoczesnym unikaniu wszelkiej odpowiedzialności.

Tak długo, jak działają one w ramach „standardów bezpieczeństwa” określonych przez FCC – która jest kontrolowana przez przemysł – żadna firma nie może być pociągnięta do odpowiedzialności w sądzie za jakiekolwiek szkody spowodowane przez jej produkty.

Firmy ubezpieczeniowe również nie pokryją tego ryzyka, ponieważ nie mogą przenieść go na głównych ubezpieczycieli, takich jak Lloyds of London i Swiss Re. Obaj ci gracze wycofali się z rynku reasekuracji EMR około 20 lat temu. Najwyraźniej wiedzieli oni coś, czego opinia publiczna nie wie nawet dzisiaj!

Niektórzy wpływowi urzędnicy państwowi wiedzieli o zagrożeniach i próbowali podnieść alarm. Jedną z najwcześniejszych i najbardziej uczciwych prób było ostrzeżenie wydane przez Biuro Polityki Telekomunikacyjnej Prezydenta Stanów Zjednoczonych w 1971 roku. Jak stwierdził Paul Brodeur w The Zapping of America (1977):
„Niepokój związany z genetycznymi skutkami mikrofal po raz pierwszy wyszedł na jaw w grudniu 1971 roku, kiedy Electromagnetic Radiation Management Advisory Council [który doradzał OTP] …ostrzegł, że konsekwencje niedoceniania lub błędnej oceny biologicznych skutków długotrwałej, niskiej ekspozycji mogą stać się krytycznym problemem dla zdrowia publicznego, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą skutki genetyczne”.

To wydaje się być najbliżej, że amerykański establishment kiedykolwiek przyszedł do przyznania, że długotrwałe narażenie na EMR na niskim poziomie, zwłaszcza w zakresie mikrofal, jest szkodliwe dla zdrowia ludzkiego.

Grypa i EMR

Aby docenić szersze implikacje EMR dla ludzkiego zdrowia, przyjrzymy się pokrótce grypie, powszechnej chorobie, która jest szeroko badana od ponad wieku, ale która wciąż wprawia w zakłopotanie lekarzy. Naukowców od dawna zastanawia sposób, w jaki choroba ta może nagle pojawić się w kilku częściach świata w tym samym czasie, a po kilku tygodniach intensywnej aktywności równie szybko zniknąć.

W czasach nam współczesnych występuje ona z dużo większą częstotliwością niż np. dwa wieki temu. Często opisuje się ją jako infekcję dróg oddechowych, ale zakres jej objawów jest znacznie szerszy. W wielu przypadkach w ogóle nie występują objawy ze strony układu oddechowego, natomiast powszechnie zgłaszane są bóle mięśni, głowy, osłabienie i gorączka. Wskazywałoby to na to, że grypa atakuje kilka części ciała jednocześnie i nie ma ogniskowego obszaru działania ani głównego narządu docelowego.

W 1992 r. dr R E Hope-Simpson, jeden z największych światowych autorytetów w dziedzinie epidemiologii grypy, opublikował ważną pracę na temat tej osobliwej choroby.

Badając ją przez ponad sześćdziesiąt lat, znał bardzo dobrze jej wiele dziwnych cech, z których najważniejszą był fakt, że w wielu przypadkach powstawała bez oczywistego kontaktu człowieka z człowiekiem. Wielu innych specjalistów medycznych zauważyło to samo zjawisko. Jeśli była to choroba „zaraźliwa”, to powinna rozprzestrzeniać się w formie przenoszonego patogenu. Powinno być zatem możliwe celowe rozprzestrzenianie choroby poprzez wystawianie ochotników na kontakt z zarażoną osobą, ale eksperymenty tego rodzaju rzadko kończyły się sukcesem.

Bardzo często zdarzało się, że jedna osoba w dużym gospodarstwie domowym ulegała zakażeniu, ale nikt inny. Często zdarzało się również, że kilka osób w odizolowanym gospodarstwie domowym zapadało na chorobę w tym samym czasie, co oznaczało, że żadna z nich nie mogła być źródłem zarażenia:
„Wstydliwą tajemnicą wśród wirusologów jest to, że od 1933 roku do dnia dzisiejszego nie przeprowadzono żadnych badań eksperymentalnych dowodzących, że grypa – albo wirus, albo choroba – jest kiedykolwiek przenoszona z osoby na osobę przez normalny kontakt”. – Firstenberg, 2018 r.

Hope-Simpson mógł zauważyć, że standardowy model zarażania się od człowieka do człowieka nie miał zastosowania do grypy. Zamiast tego wysunął hipotezę, że wirus, który wywołał chorobę, był już obecny w danej osobie, być może od wielu lat, i stał się patogenny dopiero wtedy, gdy obudził się pod wpływem bodźca środowiskowego. Ze swoich rozległych badań wywnioskował, że wyzwalacz ten musi zadziałać jednocześnie w różnych częściach świata, aby wywołać ten sam zestaw objawów na dużym obszarze geograficznym. Najsilniejszym kandydatem do tego celu, zdecydowanie, było zdarzenie elektromagnetyczne lub ewentualnie szybka sekwencja takich zdarzeń. Mogłyby one zostać wyprodukowane przez zmiany w aktywności słonecznej lub przez okresowe fluktuacje w magnetosferze, która pokrywa Ziemię.

Ci, którzy studiowali pracę Iluminatów są zaznajomieni z różnymi sztuczkami, które stosują, aby stłumić lub ukryć informacje, których nie chcą, aby stały się powszechnie znane. Obejmują one wykupywanie praw do książki, lub nawet kupowanie firmy, która posiada prawa, a następnie wycofywanie książki.

Obejmuje to również usuwanie z bibliotek dzieł o znaczeniu naukowym lub historycznym. Zamiast wykupić wszystkie egzemplarze dzieła, które mogłoby przyciągnąć zbyt wiele uwagi, płaci się wygórowaną sumę za kilka z nich. To podnosi cenę i sprawia, że pozostałe egzemplarze są poza zasięgiem większości czytelników.

Magnes posiada swoją własną „magnetosferę”. Kiedy małe cząsteczki żelaza są rozproszone wokół niego, podążają za wzorem linii magnetycznych.

Coś podobnego stało się z książką Hope-Simpsona (która ma tylko 272 strony). Została ona wydana ponownie w formie paperbacku w 2013 roku i powinna była kosztować w okolicach 15-20 dolarów. Cena na Amazonie wynosi w rzeczywistości 120 dolarów:
Komentarz pozostawiony na brytyjskiej stronie Amazon w 2006 r. przez jednego z jej klientów, dr M F Louden, był wyjątkowo przewidujący. Oto co powiedział:

Stwierdza on, że jeśli Hope-Simpson jest poprawny, „wzór i zachowanie następnej pandemii będzie bardzo różnić się od tego proponowanego przez rządy na całym świecie.” Jakże miał rację! Jak na „chorobę zakaźną” Covid-19 nie mógłby być bardziej niekonwencjonalny. W rzeczywistości tak dobrze pasuje do modelu elektromagnetycznego, że – jak wielu podejrzewało – że prawdopodobnie nie jest to w ogóle choroba zakaźna, ale wirusowa patologia wywołana zaburzeniami elektromagnetycznymi wytworzonymi przez człowieka.

W pracy On the epidemiology of influenza, opublikowanej w Virology Journal 2008 (5:29), autorzy (John J Cannell, Michael Zasloff, Cedric F Garland, Robert Scragg i Edward Giovannucci) w swoim abstrakcie przedstawiają przegląd nieścisłości związanych z grypą, które zidentyfikował Hope-Simpson, a tym samym poparli jego ocenę grypy jako choroby NIEZARAŻLIWEJ!

Podczas gdy ci naukowcy medyczni wskazują na niedobór witaminy D, a nie na EMR, jako bezpośrednią przyczynę grypy, obierają oni tę samą rewolucyjną drogę co Hope-Simpson i twierdzą, że nie jest ona zaraźliwa. Jest bardzo prawdopodobne, jak niektórzy uważają, że wahania EMR utrudniają produkcję witaminy D w organizmie i prowadzą do biochemicznej przyczyny proponowanej przez tych naukowców. Jeśli tak, to są one na dokładnie tej samej stronie co Hope- Simpson.

Przy okazji, produkt farmaceutyczny reklamowany jako „witamina D” jest chemicznie identyczny z trutką na szczury i prawdopodobnie nie powinien być zażywany w celu leczenia lub ochrony przed jakąkolwiek chorobą. Jedynym naturalnym źródłem witaminy D jest światło słoneczne, właśnie to, co tracimy podczas ‚lockdown’:
„Cholekalcyferol (witamina D3) i ergokalcyferol (witamina D2) są stosowane jako rodentycydy. Są one toksyczne dla gryzoni z tego samego powodu, dla którego są ważne dla ludzi: wpływają na homeostazę wapnia i fosforanów w organizmie. Witaminy D są niezbędne w śladowych ilościach (kilka j.m. na kilogram masy ciała dziennie, zaledwie ułamek miligrama), i jak większość witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, są toksyczne w większych dawkach, powodując hiperwitaminozę.”
– Artykuł w Wikipedii na temat rodentycydów

Zaburzenia elektryczne wpływają na ludzkie tkanki

Spróbujemy teraz zobaczyć, jak to wszystko pasuje do szerszego obrazu. W Niewidzialnej tęczy Firstenberg stwierdza:
„W 1836 roku Heinrich Schweich [szanowany niemiecki lekarz] zauważył, że wszystkie procesy fizjologiczne wytwarzają elektryczność i zaproponował, że zaburzenia elektryczne atmosfery mogą uniemożliwić ciału jej rozładowanie. Powtórzył on powszechne wówczas przekonanie, że nagromadzenie elektryczności w organizmie powoduje objawy grypy. Nikt jeszcze tego nie obalił.”

Odnośnie roli aktywności plam słonecznych zauważa:
„…Dopiero w 1727 roku liczba plam słonecznych przekroczyła 100 po raz pierwszy od ponad wieku. A w 1728 roku grypa pojawiła się falami na powierzchni ziemi, była to pierwsza pandemia grypy od prawie stu pięćdziesięciu lat.”

Jeśli silne atmosferyczne zaburzenia elektryczne mogą wywoływać grypę u ludzi, to należałoby się spodziewać, że będą miały podobny wpływ na zwierzęta. Od dawna obserwowano, zarówno przez lekarzy ogólnych, jak i weterynarzy, że podczas pandemii lub zbliżającej się pandemii, zwierzęta domowe i inne zwierzęta często wykazują objawy bardzo podobne do grypy. W rzeczywistości jeden z czołowych brytyjskich ekspertów w dziedzinie grypy, dr Symes Thompson, napisał w 1889 roku do British Medical Journal, aby ostrzec opinię publiczną, że niedawny wybuch grypy u koni może sygnalizować zbliżający się wybuch choroby w populacji ludzkiej. Jest to bardzo niezwykłe, aby szanowany lekarz dokonywał tego rodzaju przewidywań. Kilka miesięcy później Wielka Brytania została dotknięta jednym z najbardziej zjadliwych wybuchów grypy w swojej historii.

Okres 1889-1890 jest szczególnie znaczący. W ciągu zaledwie kilku lat magnetosfera otaczająca Ziemię została nieznacznie zelektryfikowana – po raz pierwszy w historii – przez wielkoskalowe urządzenia wytwarzające energię elektryczną.

Sieci energetyczne w Europie i Ameryce zaczęły wpływać na atmosferę i robią to nieprzerwanie do dziś. Tło rezonansu Schumanna, do którego dostrojone są wszystkie żywe istoty, zostało teraz zmieszane z częstotliwościami wytwarzanymi przez kable wysokiego napięcia, generatory, transformatory i wiele nowych maszyn przemysłowych, które pobierały energię z sieci w dużych ilościach.

Opublikowano za: https://d3konspiracja.neon24.pl/post/160791,promieniowanie-elektromagnetyczne-emr-czesc-1-z-3

Wypowiedz się