Dlaczego Rosja nie kwapi się z pomocą Armenii.

 Część 1.

Jak bieda to o pomoc do Rosji. Tylko czy Rosja da się wykorzystać swoim wrogom ?…?

Dlaczego Rosja nie kwapi się z pomocą Armenii.    

14 października premier Armenii Nikol Paszynian zwrócił się do narodu, co można uznać za kontynuację prób konsolidacji elektoratu w obliczu eskalacji w Górskim Karabachu. Należy zaznaczyć, że premier przyznał się do poważnych strat, a także do wycofywania się sił zbrojnych Nagirno Karabachu na kierunkach północnym i południowym, ale wykorzystał to jako kolejny argument o potrzebie jedności narodowej wokół strategii Armenii w tej sytuacji.

Dla Paszyniana jedność narodowa to nie figura retoryczna.m W ostatnich miesiącach w Armenii pojawiły się poważne trudności z tą jednością. Na przykład już w trakcie działań wojennych Nikol Paszynian został zmuszony do odwołania szefa SNB republiki Argisztiego Karamiana, mimo że sam go wyznaczył i nie tak dawno temu, przy dużym oporze opozycji, która zwróciła uwagę na związki urzędnika z Fundacją Sorosa. Nawiasem mówiąc, to właśnie Karamian był jednym z inicjatorów spraw karnych przeciwko liniom Kolei Południowo-kaukaskiej, która jest w 100% własnością Kolei Rosyjskich – czyli delikatnie mówiąc nieprzyjazne działania wobec Rosji.

  Generalnie media wielokrotnie zwracały uwagę, że otoczenie Paszyniana jest otoczone przez wiele postaci prozachodnich, takich jak były koordynator programów wyborczych organizacji Transparency International Armen Grigoryan jako szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego, były lider proamerykańskiej partii dziedzictwa David Sanasaryan na czele State Control Service. Ponadto brat szefa Specjalnej Służby Śledczej Armenii Sasun Khachatryan jest prezesem zarządu Fundacji Sorosa, protegowanym szefa ormiańskiego oddziału Fundacji Larisa Minasyan jest ministrem sprawiedliwości Rustam Badasyan.

  Rezultatem tego wszystkiego w kontekście konfliktu w Karabachu jest wzrost nastrojów prorosyjskich w Armenii, na który w opozycji do Paszyniana odgrywają obecni politycy oraz odsunięci od władzy przedstawiciele elity, w szczególności byłego prezydenta Armenii Roberta Koczariana. Po objęciu przez Paszyniana urzędu premiera, ściganie przez prokuraturę Koczariana rozpoczęło się po rozpędzeniu protestów 1 marca 2008 roku. Były prezydent spędził 500 dni w areszcie, w czerwcu 2020 roku Sąd Apelacyjny orzekł o zwolnieniu go z aresztu za kaucją. Według Koczariana sprawa karna jest całkowicie sfabrykowana, a to wszystko to nic innego jak prześladowania polityczne przez zwolenników Zachodu.

 Inną godną uwagi postacią jest Serż Sarkisjan, którego Paszynian bezpośrednio obalił na armeńskim „Majdanie” 2018. Według obserwatorów w Armenii, wokół takich ludzi jak Koczarian i Sarkisjan już tworzy się prorosyjska koalicja, co jest oczywiście kością w gardle obecnego prozachodniego rządu, który jest w istocie prozachodni, ale próbuje zmusić Moskwę do rozwiązania problemu karabaskiego, Moskwę wykorzystać a następnie opluć i wraz Zachodem gdy sytuacja się unormalizuje być anty Rosji. .

  Drugi prezydent Armenii, Robert Koczarian, przebywa w Karabachu od 29 września, wyprzedzając Paszyniana pod tym względem i umiejętnie wykorzystując kartę patriotyczną, zarówno dla ludności, jak i dla wojska. A potem Koczarian spotkał się z Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym Rosji w Armenii Siergiejem Kopyrkinem, omawiając oczywiście sytuację w strefie konfliktu karabaskiego.

  Kopyrkin spotkał się także z Sarkisjanem. Jak donosi agencja Rosbalt, latem rozpoczął się proces tworzenia koalicji prorosyjskich sił politycznych w Armenii, która jesienią miała stać się przeciwwagą dla prozachodniego skrzydła w rządzie Paszyniana. Pierwszą masową akcją miał być wiec trzech sił politycznych, do których w przyszłości mogliby dołączyć byli prezydenci Robert Koczarian i Serż Sarkisjan.

 To przeciwko takiej koalicji skierowane są reraz patriotyczne apele Paszyniana do narodu, mówią, teraz nie jest czas na krytykę władz, wszyscy muszą się zjednoczyć przed wrogiem. Według innych informacji zaostrzenie wokół partii Nikola Paszyniana odwraca uwagę od problemów wewnętrznych i trudnej sytuacji z COVID-19. Erywań nie może jednak pochwalić się także sukcesami na froncie karabaskim, o czym można było się przekonać ze wspomnianego apelu.

 Pandemia koronawirusa negatywnie wpływa na gospodarki wielu krajów i stawia Armenię niemal na krawędzi załamania, gdyż w strukturze dochodów dominują pozycje – VAT, podatek dochodowy, ale od początku roku dochody budżetowe z nich znacznie spadły. Wpływy z podatku dochodowego spadły o 41,4%. Czy obce kraje jak zawsze pomogą?

 Wcale nie, wolumen przekazów zagranicznych w ciągu siedmiu miesięcy spadł o 15,3%, do 893,3 mln dolarów, transfery z Rosji spadły o 28,2%. Nie ma pieniędzy, trudno jest się utrzymać, ponieważ rozpoczęły się działania wojenne na pełną skalę i kompleks militarno-przemysłowy kraju od początku zaostrzenia przeszedł do pracy całodobowej.

W tej sytuacji Paszynian nie ma innego wyjścia, jak „umiędzynarodowić” sytuację w Karabachu, mówiąc o udziale Turcji w postaci lotnictwa i sił specjalnych, najemników z Syrii, a potem nawet o ujgurskich radykałach z ChRL.

 Armenia nadal mówi o najemnikach, w szczególności przedstawiciel armeńskiego Ministerstwa Obrony Artsrun Hovhannisyan stwierdził, że „część ciał zniszczonych terrorystów jest przewożona do Syrii, część z nich pozostaje na przykład na bagnach Araków, które mogą zostać zjedzone przez dziki”.

Jednocześnie władze Armenii oficjalnie przyjęły ustawę o możliwości przyciągania na front ochotnikow z całego świata, a organizacje takie jak VoMA Center bezpośrednio angażują się w rekrutację obywateli Stanów Zjednoczonych, Francji, a nawet Rosji z ormiańskimi korzeniami. Chociaż w Rosji jest to objęte artykułem 208 Kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej z karą pozbawienia wolności do 15 lat.

 Warto dodać, że w sierpniu pojawiły się wiadomości o najemnikach z Partii Pracujących Kurdystanu w Armenii. 28 września poseł ze społeczności jazydów Rustam Bakojan ogłosił utworzenie przez jazydów republiki oddziału narodowego w celu ochrony Karabachu. Zdaniem obserwatorów niewielka społeczność kurdyjskich jazydów w Armenii może stanowić „ekran” dla przeniesienia bojowników kurdyjskiej PKK do strefy konfliktu, której siedziba znajduje się w irackich górach Qandil.

  Jeśli przejdziemy od kwestii najemników, rzeczywistych i wirtualnych, do rzeczywistej sytuacji, to Paszynian potrzebuje tych realnych by ocalić Karabach, a faktycznie to potrzebuje pomoc Rosji.

 Oto tylko słowa Siergieja Ławrowa o próbie wyzwolenia różnych regionów, uznanych przez społeczność międzynarodową za terytoria okupowane. Ale jak bieda to wówczas kierują się o pomoc do Rosji i z wykorzystaniem Rosji, obecna postawa Rosji  być może doprowadzi ormiańskiego premiera do refleksji że Rosja nie chce już dać się każdemu wykorzystać a szczególnie wrogom, bo wyciągnęła lekcje z historii. Rosja po wyzwoleniu takich państw jak Polskę, Czechosłowację, Bułgarie i w sumie pół Europy straciła nie tylko miliony swoich oddanych bohaterskich żołnierzy ale po latach zetkneła się ze strony tych narodów z wrogością z opluwaniem i niszczeniem pamięci o tych milionach poległych Rosjanach którzy oddali swoje życie za inne narody by inni mogli być wolni i żyć.

Część 2.

 

Żegnaj, Karabach – Paszynian zabiera Armenię na Zachód.

Żegnaj, Karabach – Paszynian zabiera Armenię na Zachód.

↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔

  Potwierdza się fakt, że kilka tygodni temu wydawało się to domysłem. A jednak, Nikol Paszynian potrzebował tej wojny, ze swoją rusofobiczną retoryką i polityką zaprosił Baku na wojnę, aby kosztem kapitulacji Karabachu pędzić tam, ku „wolności, gdzie teraz Ukraina i Gruzja kwitną”. Plan kończy się „bezpiecznie”: wróg jest już 30 kilometrów od korytarza Lachin łączącego Górski Karabach (Artsakh) z Armenią. Nieprzyzwoite jest mówić „a nie mówiłem”, kiedy wszystko jest już oczywiste.

 Jeśli nie jest to dla kogoś oczywiste, otwórz stronę internetową „Armenpress” – państwowej agencji informacyjnej Armenii, zamkniętej spółki akcyjnej, która jest w całości własnością Republiki Armenii.

 W niedzielny poranek, kilka godzin po wejściu w życie kolejnego humanitarnego porozumienia o rozejmie, osiągniętego za pośrednictwem Moskwy, na stronie agencji nie znajdziecie ani jednej …, tak, jeszcze raz: ani jednej (!) Wiadomości o działaniach Rosji w kwestii rozwiązania konfliktu.

 Może dlatego, że do godziny 7 rano umowa została już rażąco naruszona ? Nie. Proszę bardzo: „Prezydent Francji z zadowoleniem przyjmuje humanitarne porozumienie o zawieszeniu broni”.

 A oto i inni przyjaciele pomagający Armenii: „Kandydat na prezydenta Biden obiecał zapobiec ingerencji Turcji i najemników w konflikt w Nagorno Karabachu ”, „W Pensylwanii Sanchez przedstawi rezolucję potępiającą atak na Artsakh (Górski Karabach) i udział Turcji”, „UE chce doprowadzić do zawieszenia broni w strefa konfliktu karabaskiego: Macron ”, a „ niemiecki Maas powiedział nie chcąco, że tylko wspólnie z Federacją Rosyjską możliwe jest rozwiązanie konfliktów w Syrii i Górskim Karabachu ”. (Benjamin Sanchez jest członkiem Państwowej Izby Reprezentantów Pensylwanii, razem z Joe Bidenem, Emmanuelem Macronem i niemieckim ministrem spraw zagranicznych Heiko Maasem znają się nawzajem; Maas jest ogólnie kochany na Zachodzie „daje Rosji szansę” pomocy Unii Europejskiej w ocaleniu Karabachu.

 A, grecki minister spraw zagranicznych stwierdził również, że polityka ekspansjonistyczna Turcji jest nie do przyjęcia, a włoski wiolonczelista „życzył pokoju Armenii i Artsakhowi”. Wystarczy przerzucić taśmę, gdzieś pomiędzy uznaniem niepodległości Artsakh przez francuskie miasto Lemon a włoskie miasto Mediolan, znajdziecie wiadomość z poprzedniego dnia: „Siergiej Ławrow rozmawiał telefonicznie z ministrami spraw zagranicznych Armenii i Azerbejdżanu”: „Omówiono sytuację w strefie konfliktu w Górskim Karabachu”. Niech zgadnę. Czy miało to coś wspólnego z nowym porozumieniem humanitarnym o rozejmie ?!

 Jeśli to wszystko nie jest idiotyzmem klinicznym, to po pierwsze jest to szum informacyjny zagłuszający kapitulację Karabachu, a po drugie chęć powstrzymania obywateli przed wyrobieniem opinii o jakiejkolwiek istotnej roli Rosji w dążeniach do zakończenia wojny. Nie mówiąc już o wywrotowym wniosku, że siły zbrojne Azerbejdżanu nie uderzyły jeszcze w Erewan tylko dzięki Rosji. Nie, nie, tego samego dnia ormiańskie MSZ zwróciło uwagę na szczególną rolę jednego ze współprzewodniczących Mińskiej Grupy OBWE:

 „Ministerstwo Spraw Zagranicznych Armenii wysoko ceni wysiłki współprzewodniczących Grupy Mińskiej OBWE i bezpośredni udział prezydenta Francji w osiągnięciu porozumienia w sprawie humanitarnego zawieszenia broni 17 października”.

Sekretarz prasowy ormiańskiego MSZ nie potrafił jednoznacznie wyjaśnić, na czym polega „bezpośredni udział” Emmanuela Macrona. Wydaje się, że podstawą porozumienia z 17 października jest porozumienie z 10 października, które z kolei opiera się na wspólnym oświadczeniu współprzewodniczących, w tym Macrona, z 5 października. Voila.

Natomiast gdzie są, jasne i twarde wypowiedzi Siergieja Ławrowa, Siergieja Naryszkina i Władimira Putina o niedopuszczalności sprowadzania i przebywania międzynarodowych terrorystów na terytorium sąsiedniego państwa – Azerbejdżanu ? Gdzie są słowa Siergieja Szojgu, że konieczne jest rozwiązanie problemów tureckiego wojskowego lotnictwa transportowego przy przewozie ładunków superciężkich nad terytorium Gruzji, cel Azerbejdżan ? Ćwiczenia Flotylli na morzu Kaspijskim z żywym ogniem prawie na skraju wód terytorialnych Azerbejdżanu? Nie, nie ma tych informacji !. Wszystko to nie jest interesujące dla armeńskich mediów.

 Podaj przynajmniej jeden powód, który uniemożliwiłby Ilhamowi Alijewowi powiedzenie w rozmowie telefonicznej:

 „Vladimir Vladimirovich, tak, mamy szczególne stosunki z Turcją. Co jeszcze mogliśmy zrobić przez te 30 lat? Ale wierz mi, wcale nie szukamy „starszego brata”, jesteśmy samowystarczalnym państwem neutralnym. Czy daliśmy jakiś powód, by podejrzewać, że jesteśmy gotowi podzielić choćby kroplę naszej suwerenności na korzyść NATO lub Unii Europejskiej ? Rosyjskie media piszą o „islamistycznych najemnikach” bo taka jest prawda i jednocześnie wskazują temat „chrześcijańskiego braterstwa”. Czy ci na Zachodzie, którzy walczą z Rosją, stosując sankcje i umieszczając pociski bliżej rosyjskich granic, nie są chrześcijanami ?

  Aliyev jest nieszczery, mówiąc o tysiącach Ormian mieszkających w Azerbejdżanie. W rodzinach mieszanych są tylko starsze żony – Ormianki. Ale taki „międzynarodowy” to rzadkość (w islamie wyjazd dziewczynki do chrześcijańskiej rodziny nie jest mile widziany). Alijew kłamie, oferując Ormianom z Górskiego Karabachu „spokojne życie w przyjaznej rodzinie narodów Azerbejdżanu”. Na „wyzwolonym” terytorium nie pozostanie ani jeden Ormianin. A w 2021 roku zostanie to szybko przez społeczność międzynarodową zapomniane. Ale według obecnego scenariusza jest wszystko na plus: bo gdzieś w 2120 roku Ormianie o ile jeszcze jacyś będą to zapewne będą się cieszyć, że rada jakiegoś argentyńskiego miasta Huny uzna ludobójstwo Ormian w Karabachu które zostało dokonane w 2020 roku.

 Jednak pytania pozostają bez odpowiedzi. Bo ardziej słuszne byłoby stwierdzenie, że w Erewaniu powinni byli rozważyć argumenty Alijewa, a we wrogiej propagandzie władz Armenii wymierzonej w Rosję skupić się na liczeniu się z konsekwencjami. Tak się nie stało. Ormiański przywódca nie dał najmniejszego powodu by mieć nadzieję, że on rozumie interesy Rosji. Wręcz przeciwnie, wezwał Rosję do pogodzenia się z sytuacją. Po prostu nie da się zasymulować sceny z pytaniami Paszyniana do Putina, teraz gdy jest za późno on przyznaje się do całkowitej bezradności. Tak jak by on nie brał pod uwagę ważną kwestie „wielowiekowych więzi” i „chrześcijańskiej solidarności”.

  Można również przypomnieć wywiad Paszyniana udzielony gazecie Liberation 17 października, w którym „oczekiwano” ze strony Rosji „bardziej aktywnych i konkretnych kroków w celu powstrzymania ofensywnych działań Azerbejdżanu i Turcji”. Oczywiście Rosja ma prawo działać „aktywnie i konkretnie” tylko pod nadzorem Stanów Zjednoczonych i Francji, które „muszą w tym wykorzystać Moskwę”.

  Teraz mówi o tym – postać, która w czerwcu 2016 roku (po kwietniowej „wojnie czterodniowej”!) Głosowała przeciwko utworzeniu wspólnej rosyjsko-armeńskiej obrony powietrznej. Paszynian: „Armenia powinna opracować własny system obrony powietrznej. Dlaczego mielibyśmy przekazywać nasze systemy obrony powietrznej pod dowództwo Rosji? ” (Kilka dni temu w Erewaniu znany rosyjski ekspert przypomniał tę godną pożałowania decyzję swoim ormiańskim kolegom, podkreślając, że gdyby przez lata budowano zjednoczony rosyjsko-ormiański system obrony powietrznej, przejąłby on kontrolę nie tylko nad niebem Armenii, ale także może zneutralizować wrogie cele nad Karabachem).

  Porozumienie w końcu niby zostało zawarte, ale na papierze bo jednoczesa kontynuacja działań ze strony Armenii z rozwijającą się współpracą między Armenią i NATO, z oczywistych względów nie mogło to porozumienie być skuteczne „w terenie”. Wraz z dojściem do władzy tej antyrosyjskiej postaci, działania „czynne i konkretne” zostały ograniczone. Ciekawe, czy Azerbejdżan odważyłby się zaatakować system obrony powietrznej S-300 i stację radarową na terytorium Armenii, gdyby znajdowały się pod dowództwem Rosji? Takiej awantury z Rosją żaden kraj łącznie z USA nie odważy się sprowokować. A czy w sytuacji gdy Rosja sprawuje dowódzctwo nad swoją instalacją to nowocześniejsze S-400 nie zastąpiłyby przestarzałego już S-300 ?

  A teraz Paszynian wydaje się, że ma już gotowy plan dla wszystkich trzech: dla Rosji, która według niego musi ratować i działać, oraz dla Stanów Zjednoczonych i Francji, które gdy Rosja zaprowadzi tam porządek to przejmą Armenię w swoje posiadanie. Plan zakłada przyjęcie zasady „secesji w imię zbawienia”, która stanie się „współczesnym przejawem” zasady samostanowienia narodów, takich jak Ukraina, Gruzja czy karłowate kraiki bałtyckie. A jeśli zaistnieje ryzyko dyskryminacji, masowego naruszania praw człowieka lub ludobójstwa to Zachód ogarnie wówczas głuchota i ślepota tak jak to jest w przypadku Ukrainy i bałtyckich karłowatych republiczek. Nawiasem mówiąc, wspaniała zasada. „W pełni zgodne z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka z 1948 r. I Deklaracją Niepodległości Stanów Zjednoczonych”.

  Nic dziwnego, że Alijew zareagował na Paszyniana z domieszką czarnego humoru: „Paszynian powinien myśleć o ratowaniu nie Karabachu, ale samej Armenii”. Co więc powstrzyma Azerbajdzan Alijewa przed złamaniem drugiego, trzeciego, czwartego (jak długo potrwa Karabach) porozumienia o zawieszeniu broni?

  Ale nie ! Jest jedno pytanie Paszyniana do Putina ! „Władimirze Władimirowiczu, czy chcesz pokonania Armenii i wzmocnienia Turcji na Kaukazie Południowym?”

 A Putin powinien zadać mu pytanie a ty ?. … bo odpowiedź jest oczywista:

  Jeśli tak, no to powiedz to wprost Paszynianin, że kapitulacja Karabachu jest twoją Paszynian ceną za wyzwolenie Armenii z „imperialnej” Rosji.

Albo parafrazując Pol Pota, który w ciągu trzech lat zmniejszył populację 7 milionów Kampuczi o 2 miliony 746 tysięcy ludzi i dodał, że aby zbudować świetlaną przyszłość kraj potrzebuje „miliona lojalnych ludzi”. Na przykład: „Niech milion Ormian pozostanie w Armenii, ale będą żyć w szczęśliwej integracji europejskiej”.

 Jeśli nie, to natychmiast napisz do prezydenta Armenii oświadczenie o rezygnacji twojego rządu. W Armenii powstanie wówczas rząd jedności narodowej, przyjmuje się deklarację konstytucyjną dotyczącą głównych celów kraju: odsunięcia prozachodnich urzędników i struktur od władzy, które doprowadziły kraj do katastrofy. Wejście Armenii do Państwa Związkowego Rosji i Białorusi, umowa bezterminowa o rosyjskiej bazie wojskowej, uznanie języka rosyjskiego za język komunikacji międzyetnicznej, rewizja całego paradygmatu kształtowania polityki zewnętrznej, wewnętrznej, informacyjnej i edukacyjnej. To i tylko to zatrzyma wojska wroga i skłoni go do wyrażenia zgody na rozmieszczenie rosyjskich sił pokojowych (lub OUBZ) w Karabachu. W Baku nie ma samobójców, oni rozumieją potęgę militarną Rosji.

  Rosja nie będzie walczyć z Azerbejdżanem. Azerbejdżan nie opuści terytoriów, które już zajął . Ale dziś są jeszcze szanse na zachowanie tego co pozostało, w którym znajduje się dusza Armenii: na wschodzie klasztor Amaras, założony przez Grzegorza Oświeciciela, na północy zespół klasztorów Dadivank i Gandzasar, na wschodzie klasztor i średniowieczny uniwersytet Tatev. Ważny dla Armenii.

  Ormianie będą musieli zrezygnować ze zbiornika Sarsang, który ma ogromne znaczenie dla nizinnego Karabachu, oraz z elektrowni wodnej, która dostarcza w Nagorno Karabachu około połowy energii elektrycznej. Straty te podlegają rekompensacie. Oprócz północnego szlaku łączącego Karabach z Armenią będzie trudno poprowadzić go na południowy zachód od zbiornika. Być może Baku uzna za rozsądną wymianę takiego trójkąta karabaskiego na regiony Meghri i Berd (nomenklatura administracyjna ZSRR).

 Niemniej jednak chciałbym ostrzec zaangażowane strony. W rozpaczliwej sytuacji Kreml zapewne zainterweniuje. Ale nie dla Paszyniana, tylko dlatego, że ustępstwo mogłoby źle wpłynąć na nastroje… . Rosja możesz to zrobić. Na przykład wprowadzi kontyngent do Karabachu i zahamuje zapędy Baku.

 W każdym razie dla Paszyniana nadszedł czas, aby pomyślał o tym, że po tym, co zrobił w ostatnich latach i tutaj nie będzie mile widziany w Rosji, no może w Kalifornii czy w Paryżu, ale czy to będzie dla niego najbezpieczniejszym miejscem ?. Po całkowitej jego porażce na wszystkich frontach i utracie sporej części rdzennych ziem Ormian.

 Być może Kreml był w stanie w jakiś sposób narysować czerwoną linię dla Baku. Ale tą anyrosyjską grę w szachy rozpoczą on Paszynian na pasku Sorosa i Zachodnich doradców i przegrał a teraz gdy na południe w strefie konfliktu,  wojska azerbejdżańskie są już 25 kilometrów od granicy z Armenią. To w tym przypadku niestety sama Armenia będzie musiała za swoje błędy słono zapłacić. Rosja wyciągnęła  lekcje z historii. Tak wyzwoliła niegdyś różne kraje i w zamian tacy jak Kaczyński, Duda, Paszynianin i im podobni spluwają po dzień dzisiejszy na groby milionów Rosjan poległych w walce o pokój i wyzwolenie innych natodów. Dlatego też dla Rosji jest obecnie spokojniej poczekać na efekty posmakowania przez te narody tej „wolności” i „suwerenności”wolności w dewiacji i wyzysku, ograniczenia praw dla mniejszości w stylu Zachodniej hegemonii, gdzie w krajach „wyzwolonych „, „demokratycznych” rządzący są tylko marionetkami pociąganymi za sznurki przez kuratorów z za oceanu i z Brukselii.

 ↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔↔

Świat w oczach się zmienia,  tylko zawsze kosztem krwi ludzkiej z powodu ambicji chorych despotów.

Opublikowano za:

https://fakty-kontra-news.neon24.pl/post/158268,dlaczego-rosja-nie-kwapi-sie-z-pomoca-armenii-czesc-1

https://fakty-kontra-news.neon24.pl/post/158343,dlaczego-rosja-nie-kwapi-sie-z-pomoca-dla-armenii-czesc-2

Wypowiedz się