PRAWDZIWE PLANY AKTYWISTÓW LGBT WOBEC POLSKICH DZIECI

W polskojęzycznych mediach trwa kampania propagandowa, której celem jest oswojenie Polaków z ideologią LGBT oraz “edukacją” seksualną dzieci.

Szokuje mnie skala manipulacji, jakich używa się aby zindoktrynować nasze społeczeństwo. Tylko w przeciągu ostatnich kilku miesięcy opublikowano w internecie setki a może i tysiące propagandowych artykułów, wywiadów, felietonów i komentarzy, których celem jest wzbudzenie pozytywnych reakcji emocjonalnych wobec postulatu wprowadzenia “edukacji” seksualnej WHO w polskich szkołach. 

Kolejne treści tego typu dosłownie zalewają portale internetowe i media społecznościowe.

Wszystko jednak sprowadza się do kilku podstawowych, głęboko nieprawdziwych, sloganów:

– “edukacja” seksualna zwiększy szansę na stworzenie dojrzałych związków i relacji,
– “edukacja” seksualna zapobiegnie niechcianym ciążom,
– “edukacja” seksualna dostarczy dzieciom rzetelnej wiedzy dostosowanej do ich wieku,
– “edukacja” seksualna pomoże młodzieży uniknąć problemów związanych z seksualnością,
– “edukacja” seksualna przyczyni się do zmniejszenia chorób przenoszonych płciowo.

To starannie przemyślane, propagandowe hasła, dzięki którym rodzice w Polsce mają nabrać zaufania do “edukacji” seksualnej LGBT.

Proszę spojrzeć na słowa szefowej WHO w Polsce (WHO to organizacja odpowiedzialna za tzw. “standardy edukacji seksualnej“):

Naszą ideą jest wszechstronna edukacja seksualna, która nie skupia się wyłącznie na aspekcie biologicznym i fizycznym, ale przede wszystkim pokazuje emocjonalną, socjalną i interakcyjną stronę seksualności. Mowa tu o umiejętności budowania zdrowych relacji z innymi ludźmi, o związkach, przyjaźniach czy równości pomiędzy płciami. Chcemy rozwijać umiejętności dzieci i młodzieży, by w przyszłości podejmowały świadome i satysfakcjonujące decyzje.

Pięknie powiedziane, prawda?

A jaka jest rzeczywistość?

“Edukacja” seksualna, zachwalana dla Polaków takimi słowami jak powyżej, w Niemczech funkcjonuje już od 1974 roku.

Od 45 lat wszystkie roczniki niemieckich dzieci przechodzą przez całe programy “edukacji” seksualnej, które obecnie nadzoruje BZgA – instytucja podległa tamtejszemu ministerstwu zdrowia, będąca jednocześnie współautorem “standardów edukacji seksualnej” WHO.

Dotarliśmy do prowadzonego przez “edukatorów” seksualnych z BZgA internetowego forum dla dzieci i młodzieży, na którym użytkownicy wymieniają się doświadczeniami oraz odpowiadają na pytania innych.

lgtb.jpg

Wynotowałem zaledwie kilka wpisów z tej strony:

Mój chłopak ostatnio u mnie nocował i próbował się do mnie dobierać. (…) Kładł się na mnie (…) i myślę, że chciał uprawiać seks. A mamy dopiero 12 lat!!! Dlatego teraz z nim zerwałam, bo jest taki perwersyjny. (Manga_fee12)

Mam 11 lat i chcę już uprawiać seks z moim 14-letnim chłopakiem. Czy to możliwe, jeżeli nie miałam jeszcze miesiączki? Czy muszę mieć też 14-lat, żeby z nim spać? (Lady-Black)

Czy to, że uprawiałem seks z moim kolegą oznacza, że jestem gejem? (MichaelTsch)

Mój chłopak chciałby ze mną uprawiać seks, ale równocześnie również z moją najlepszą koleżanką. Ona też tego chce. Co mam robić, postawili mi ultimatum? (Christiana)

Skala patologii oraz dramatu dzieci i młodzieży, który wyłania się z oficjalnego forum autorów standardów edukacji seksualnej WHO, jest przerażająca.

Gdzie te dojrzałe związki i głębokie relacje?

Gdzie treści dostosowane do wieku dzieci?

Gdzie to zmniejszenie problemów związanych z seksualnością?

Zamiast tego mamy prawdziwą plagę rozbudzonych seksualne i zagubionych dzieci.

To właśnie rezultat 45 lat działań aktywistów LGBT i rozmaitych “edukatorów”, którzy od pokoleń deprawują uczniów w szkołach i przedszkolach.

Opisywane na forum zachowania niemieckich dzieci w wieku 11-14 lat są szokujące dla większości Polaków.

Dlatego propagatorzy “edukacji” seksualnej ukrywają się ze swoimi prawdziwymi planami i okłamują nasz naród.

W Niemczech, gdzie nie ma już prawie żadnych granic moralnych, pozwalają sobie na szczerość i otwartość.

Podczas zajęć z edukacji seksualnej nastolatkowie nie uczą się, w jakich pozycjach najlepiej uprawiać seks. W edukacji seksualnej ważny jest przede wszystkim temat związków i kompetencji miękkich, dzięki którym może on funkcjonować, a o czym rzadko się mówi.

Tłumaczy polska “edukatorka” seksualna.

A co w tym samym temacie mają do powiedzenia jej koledzy “po fachu” z Niemiec?

Jednym z nich jest Uve Sielert – wieloletni współpracownik BZgA, na którego publikacjach opierają się Standardy Edukacji Seksualnej WHO.

Sielert w 1991 roku napisał podręcznik dla dzieci i ich rodziców pod tytułem „Lisa i Jan”. Można w nim przeczytać m.in.:

Chodź, pobawimy się w „pieprzenie” – zachęcają niektórzy chłopcy swoich kolegów i przyciskają przy tym swojego penisa w zwodzie do ich pupy. Najczęściej kończy się na takich odzywkach, leżeniu na sobie lub pocieraniu się. Przy pięcioletnich chłopcach i dziewczynkach nie może również dojść do poczęcia dziecka, kiedy rzeczywiście spróbują włożyć penisa do pochwy i będą mieli z tego przyjemność. Wzajemne lub wspólne masturbowanie jest również ok.

Z pewnością nie pomagają one w budowaniu jakichkolwiek zdrowych relacji międzyludzkich…

Narracja o “budowaniu szczęśliwych związków” oraz dostarczeniu dzieciom “rzetelnej wiedzy” dostosowanej do wieku, jest przedstawiana jedynie Polakom dla celów propagandowych.

W Niemczech i innych krajach zachodnich, “edukatorzy” i aktywiści LGBT publicznie głoszą coś zupełnie innego.

To dlatego, że w tamtejszych społeczeństwach dokonała się już rewolucja antymoralna.

Wytyczne dla “edukacji” seksualnej w Europie autorstwa WHO i BZgA są takie same dla każdego kraju i każdego dziecka, niezależnie od miejsca zamieszkania.

Polskie dzieci mają być “edukowane” dokładnie tak samo jak w Niemczech i innych krajach zachodu.

Jednak nasze społeczeństwo nie zostało jeszcze dostatecznie oswojone z ideologią LGBT, aby deprawatorzy mogli wcielić swoje plany w życie.

Dlatego za pomocą mediów, prasy, radia i telewizji promuje się wśród polskich rodzin propagandę na temat “edukacji” seksualnej i LGBT oraz na wszelkie możliwe sposoby blokuje się mówienie prawdy o tym zjawisku.

W ostatnim czasie szczególnie widoczne jest to w internecie.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni doszło do serii skandalicznych aktów cenzury w serwisie Youtube, których celem było uniemożliwienie dotarcia z prawdą o ideologii LGBT do Polaków.

Serwis przerwał najpierw transmisję na żywo telewizji wRealu24, która dotyczyła działań aktywistów LGBT, a następnie na kilka dni całkowicie zablokował ten kanał.

Następnie usunięto z Youtube program redaktora Pawła Lisickiego na temat ideologii LGBT oraz nauczania Kościoła na temat homoseksualizmu.

W kilka dni później, Youtube na kilka dni zablokował nagranie homilii abp. Marka Jędraszewskiego, nawiązującej do zagrożeń ze strony lobby LGBT, za “szerzenie nienawiści”.

Wobec tych działań coraz bardziej niezbędne stają się kolejne, niezależne środki docierania do Polaków z informacją o zagrożeniu na temat ideologii LGBT i tzw. “edukacji” seksualnej.

Udostępnij ten artykuł dla dobra Twoich obecnych lub przyszłych dzieci.

https://stoppedofilii.pl/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.

Opublikowano za: https://www.odkrywamyzakryte.com/lgbt/

Od Redakcji KIP w uzupełnieniu do powyższego  tematu:
Homoseksualiści są, byli i będą w granicach naturalnych stanowić od 1 do 2% udziału w społeczności.
W PRL nie było problemu homoseksualistów  i ich nieformalnych związków, bo to nikomu nie przeszkadzało.
Były w stosunku do homoseksualistów męskich ograniczenia w dostępie do pracy i służby w resortach siłowych, oświacie i podobnych strukturach, co znakomicie ograniczało rozszerzenia tego odstępstwa w środowiskach wrażliwych.
Władze państwowe ograniczały dopływ homoseksualistów męskich do stanu duchownego.
Upadek każdej z Cywilizacji Ludzkich, historycznie znanych, następował przy równoczesnym rozwoju:
  • budowy monumentalizmu ( podobnie jak obecnie),
  • doboru elit rządzących i ich otoczenia spośród homoseksualistów oraz nadawaniu im wszystkich możliwych i niemożliwych przywilejów ( podobnie jak obecnie),
  • tworzenia społeczeństw kastowych oraz ustrojów takich faszyzm, parafaszyzm, komunizm wojenny itp.
Cywilizacje o ideologiach: anglosaskiej, liberalnej, libertyńskiej, stanowiące bazę dzisiejszej myśli ideologicznej (Al-Kaida – dziecko Prezydenta Reagana i Zbigniewa Brzezińskiego, IZIS – stworzone przez kraje Zachodu: USA, Izrael, Wielką Brytanię, Arabię Saudyjską, Francję i inne mniejsze kraje )   prą do zagłady ludzkości, niezależnie od polityki społecznej, której celem wprowadzenie nihilizmu.
Właśnie jednym  elementów realizowanej strategii zagłady jest uprzywilejowanie i przekazanie władzy nad społeczeństwem wszelkiego  rodzaju mniejszościom, stanowiącym wybryk natury.

Comments

  1. krnabrny1 says:

    O, seksualność!
    To dopiero temat.
    Prawda jest taka że mało jest obecnych dorosłych którzy nigdy nie bawili się z koleżanką lub kolegą „w doktora”:-)
    W młodym wieku seksualność zaczyna mieć znaczenie ponieważ zaczyna działać czakra korzenia. Ta energia musi być w jakiś sposób wyzwolona. Jest to jak najbardziej naturalne i zdrowe.

    Informuję Państwa że NIE MA TAKICH ZABAW SEKSUALNYCH które by można nazwać zboczeniem!!!:-)

    Jedyne czego należy uczyć dzieci w tej dziedzinie to higiena, wiedza o bezpieczeństwie oraz o konieczności WZAJEMNEJ ZGODY.
    NIC WIĘCEJ NIE JEST KONIECZNE!!!

    Natomiast co do samej „ideologii” to jak zwykle jest to tylko mechanika.
    W przypadku gdy jesteśmy atakowani takimi informacjami NIE NALEŻY SIĘ ZGADZAĆ i NIE NALEŻY ZAPRZECZAĆ..ponieważ oba działania są wkalkulowane w reakcję i korzystne. Jedyną słuszną drogą  jest zachowanie neutralności i nie wchodzenie w polemikę.

    Generalnie ten cały napływ reklam LGBT w mediach w ostatnich tygodniach ma swoje znaczenie. Tylko Polacy nie są o tym poinformowani.

    Ja posiadam konto na CitientGO, to taka ponadnarodowa organizacja mająca na celu ochronę i walkę o prawa ludzi, działają w kilkunastu krajach, raz złożyłem swój podpis i teraz przysyłają mi maile, co by się nie działo. Kilka dni temu otrzymałem mail o poniżej treści który wyjaśni Wam obecny wzrost w mediach reklam na temat LGBT.

    W każdym razie ta gra wstępna wydaje się mieć na celu nie dobre bzykanko a próbę gwałtu:


    Sz.P. XX,

    po długich, niepewnych i gorących tygodniach negocjacji podczas Pięćdziesiątej Trzeciej Sesji Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Ludności i Rozwoju (CPD 53), odnieśliśmy zwycięstwo!

    Dziękujemy. To za Państwa przyczyną ten historyczny triumf nad lewicą w Organizacji Narodów Zjednoczonych był możliwy. Kolejna próba zalegalizowania aborcji na całym świecie, tym razem pod pretekstem pandemii COVID-19, została udaremniona.

    Wysiłki podejmowane na sesji CPD 53 podczas pandemii były bardzo przebiegłe i de facto stanowiły próbę zakulisowego, potajemnego narzucenia aborcji krajom rozwijającym się, takim jak mój (Kenia), które nie były świadome prawdziwych intencji ONZ.
Po raz pierwszy też w historii negocjacje Organizacji Narodów Zjednoczonych odbywały się wirtualnie.

    Nasz zespół CitizenGO, gdy tylko powziął informację o próbach forsowania aborcji, natychmiast przystąpił do działania.

    Najkrócej rzecz biorąc, 29 maja Biuro Przewodniczących na 53 sesję CPD wysłało bardzo kontrowersyjny dokument do wszystkich członków Komisji.
Zawierał on niezwykle niebezpieczny paragraf 15, który wprost zmuszał do zaakceptowania prawa do aborcji na całym świecie. Mieliśmy również obawy, co do innych sformułowań w tym projekcie. Oto po raz pierwszy w historii negocjacji w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych pominięte zostały zwyczajowe klauzule dotyczące suwerenności państw członkowskich.

    Kiedy stało się dla nas jasne z czym mamy do czynienia, wysłaliśmy do Państwa petycję z prośbą o pomoc w powstrzymaniu nacisków ONZ na rozpowszechnianie i promocję aborcji pod pretekstem pandemii.
Z radością dziś pragniemy poinformować, że ponad 528.000 osób, takich jak Państwo, podpisało się pod petycją, wysyłając wiadomość e-mail do Biura Przewodniczących Komisji ds. Ludności i Rozwoju.

    Negocjacje w Komisji były nie tylko kontrowersyjne, ale i wprost nieprzewidywalne. Wiązały się z wieloma dziwnymi insynuacjami, podejrzanymi tajemnicami, które zaangażowani w nie negocjatorzy starali się skrywać przed opinią publiczną. Dość powiedzieć, że na początku negocjacje miały trwać 3 dni, ale ostatecznie trwały cały miesiąc.

    Dziękujemy za Państwa cierpliwość, która towarzyszyła nam wtedy, kiedy zmieniliśmy nagle terminy naszej kampanii. Wynikało to z nieprzewidywalnego charakteru sesji.
Kalendarz obrad był tym razem zmieniany wielokrotnie ze względu na fakt, że lobby aborcyjne usilnie naciskało na osiągnięcie konsensusu. Kiedy to się nie udawało starali się przeciągać obrady i podejmować kolejne próby wywierania presji.

    Niezależnie od tego, nasi działacze cały czas zachowywali czujność śledząc zakulisowe manewry aborcjonistów i we współpracy z naszymi przyjaciółmi z Nowego Jorku starali się informować nas i Państwa na bieżąco o rozwoju sytuacji.

    Projekt dokumentu zmieniał się wielokrotnie, ale za każdą zmianą widać było jedno, uporczywość i nieustępliwość jego autorów w dążeniu do upowszechnienia aborcji.

    Gdyby został przyjęty jako dokument końcowy w wersji forsowanej przez aborcyjne lobby, byłaby to ogromna strata dla ruchu pro-life na całym świecie.
Musieliśmy więc działać szybko, mobilizując największe z możliwych poparcie dla sprawy, również po to, by wywrzeć realną presję i wezwać państwa przeciwne aborcji do lobbowania na rzecz zmiany projektu.
Przygotowaliśmy też wiele materiałów, które wykorzystaliśmy podczas demonstracyjnego dostarczenia Państwa podpisów do siedziby ONZ w Nowym Jorku (na zdjęciu poniżej).

    Na szczęście wiele krajów posłuchało naszych próśb i odrzuciło proponowany przez aborcjonistów projekt dokumentu końcowego. Oznaczało to, że przewodniczący sesji chcąc dalej forsować kontrowersyjne rozwiązania musiał rozpocząć rozmowy dwustronne z każdym państwem członkowskim w celu osiągnięcia konsensusu.

    Jednak wiele krajów podtrzymało swoje stanowisko odrzucając projekt deklaracji, w tak niebywałym stopniu nasycony aborcyjnym językiem i aborcyjnym duchem.

    Ostatecznie przewodniczący sesji przekazał wszystkim członkom decyzję o wycofaniu kontrowersyjnych sformułowań z deklaracji z powodu braku konsensusu, co tym samym oznaczało zwycięstwo naszej kampanii.

    To był cały miesiąc zmarnowanego przez ONZ czasu, energii i pieniędzy podatników, w którym prowadzono negocjacje nad aborcyjnym projektem deklaracji, która w ogóle nie powinna zaistnieć.

    Dziękujemy Państwu za to, że mogliśmy liczyć na Państwa nawet wtedy, gdy poprosiliśmy o wsparcie naszej kampanii w ostatniej chwili. Dziękujemy za waszą cierpliwość, również wtedy gdy wielokrotnie przesuwaliśmy terminy jej zakończenia. To wszystko było konieczne, by wiele nienarodzonych dzieci zostało uratowanych teraz i w przyszłości.

    Wygraliśmy, ale jest oczywiste, że ta walka się nie skończyła. Potrzebujemy międzynarodowej współpracy ze strony wszystkich krajów stojących po stronie życia, która pomoże nam powstrzymać tego rodzaju batalie w przyszłości na samym ich początku, by siłę, czas i cenne środki finansowe przeznaczać na pomoc najbardziej bezbronnym i potrzebującym, a nie na zmagania z ideologicznie motywowanymi urzędnikami różnych międzynarodowych organizacji próbujących urzeczywistnić swoje nieobliczalne wizje globalnej rewolucji obyczajowej.

    Organizacja Narodów Zjednoczonych stale stara się wykorzystywać pomoc humanitarną i rozwojową jako narzędzie przymuszania krajów afrykańskich, takich jak mój (Kenię) do narzucenia powszechnego dostępu do aborcji i wdrażania destrukcyjnych dla naszych wspólnot postulatów ideologii LGBTQ.
Jednak zawsze, gdy będzie to potrzebne, my, jako CitizenGO, będziemy obecni wszędzie tam, gdzie tego rodzaju próby będą podejmowane.

    Niech Pan Bóg Państwu błogosławi za Państwa nieustanne wsparcie dla życia, rodziny i wolności.

    Ann Kioko, Dyrektor Kampanii dla Afryki razem z całym zespołem CitizenGO”

    …a na zakończenie mały cytat:

    „Rozum, mój przyjacielu, tak właśnie, sam rozum musi przekonać nas o tym, że szkodząc bliźnim nigdy nie staniemy się szczęśliwsi; samo nasze serce musi nas przekonać, że przyczynianie się do szczęścia bliźnich jest najbardziej wzniosła rzeczą, jaką otrzymaliśmy od natury na tej ziemi. W tym jednym słowie zamyka się cała ludzka moralność: uczynić innych równie szczęśliwymi, jakbyśmy sami tego pragnęli i nie wyrządzać im nigdy zła większego niż takie, którego sami gotowi bylibyśmy doznać. Oto, mój przyjacielu, jedyne zasady, wedle których powinniśmy postępować i nie trzeba ani boga, ani religii, by zakosztować ich i je uznać: trzeba tylko dobrego serca.”

    Donatien Alphonse François de Sade, „Dialog między księdzem a umierającym”

Wypowiedz się