Anglia sprzedała Polskę powtórnie

 

Stanisław Michalkiewicz

 Michalkiewicz ST.

Na pewno znowu podniesie się klangor aż pod samo niebo, ale co ja poradzę na to, że historia się powtarza? Kiedy wiosną 2006 roku nasz nieszczęśliwy kraj bardzo zaangażował się w krzewienie demokracji na Białorusi i Ukrainie, od tyłu zaczęli zachodzić nas Judejczykowie, naciskając na premiera Marcinkiewicza, żeby zadośćuczynił żydowskim roszczeniom finansowym wobec Polski. No a teraz? No a teraz, kiedy zarówno obóz zdrady i zaprzaństwa w osobach pana prezydenta Komorowskiego, pana premiera Tuska i pana ministra Skorskiego, jak i obóz płomiennych obrońców polskich interesów narodowych w osobach pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, pana posła Hoffmana i Umiłowanych Przywódców drobniejszego płazu, zaangażował się w instalowanie na Ukrainie demokracji, to znaczy sytuacji, kiedy „Majdan”, czyli paramilitarne bojówki banderowskie, wystawiły w Kijowie pozorantów w postaci rządu Arsenija Jaceniuka – od tyłu, to znaczy – od strony Wielkiej Brytanii zaszli nas Judejczykowie, z inspiracji których brytyjska Izba Lordów podjęła uchwałę żądającą spełnienia przez Polskę żydowskich roszczeń majątkowych.

To oczywiście dopiero początek, bo powołany na początku roku 2011 przez rząd Izraela i Agencję Żydowską zespół HEART, najwyraźniej dokonał już inwentaryzacji „mienia żydowskiego” w Europie Środkowej i teraz przystąpił do organizowania naporu na miejscowe rządy, by drogą międzynarodowych nacisków doprowadzić je do stanu bezbronności i stworzenia pozorów legalności do zaplanowanego przez Żydów rabunku krajów środkowo-europejskich. Już mniejsza o to, jakimi sposobami zespół HEART skłonił brytyjską Izbę Lordów do podjęcia takiej uchwały, chociaż oczywiście byłoby ciekawe ile taki jeden z drugim lord wziął i gdzie to schował, bo ważniejsze jest to, że Angielczycy właśnie sprzedali Polskę po raz drugi.

Pierwszy raz sprzedali Polskę Józefowi Stalinowi w Jałcie. Najwyraźniej sprzedawanie Polski zaczyna wchodzić im w nałóg, więc w ramach remedium przeciwko takim uzależnieniom, Polska powinna oficjalnie zażądać od Wielkiej Brytanii odszkodowania za Jałtę. Chyba nietrudno byłoby wyliczyć straty poniesione przez nasz nieszczęśliwy kraj w następstwie tej transakcji. Korzystając z formuły opracowanej przez środowiska żydowskie gwoli przedłużenia możliwości ekonomicznego eksploatowania holokaustu w nieskończoność, Polska mogłaby wskazać, ilu obywateli zostało na skutek jałtańskiej transakcji zamordowanych, a ilu z tego powodu w ogóle się nie urodziło! W ten sposób liczba ofiar Jałty, podobnie jak liczba ofiar holokaustu mogłaby z dziesięciolecia na dziesięciolecie rosnąć w postępie geometrycznym. A skoro rosłaby liczba ofiar, to rosłaby też wysokość odszkodowania. Może taka perspektywa skłoniłaby brytyjskich lordów do opamiętania, chociaż to mało prawdopodobne również dlatego, że tubylczy rząd naszego nieszczęśliwego kraju nigdy się na taki krok nie odważy i zamiast bronić Polski przed zagrożeniami, lekkomyślnie będzie je na nią ściągał, aż do ostatecznej katastrofy.

Stanisław Michalkiewicz

 

Wypowiedz się