CZY BĘDZIEMY PAŃSTWEM NIEPODLEGŁYM?

Jeszcze jedna konsekwencja

Felieton Janusza Sanockiego

Sanocki zdjęcie

II Rzeczpospolita istniała niespełna 20 lat – od listopada 1918 do września 1939. Startowała w niebywale trudnych warunkach – po wielkiej wojnie, która zniszczyła polskie ziemie, ze społeczeństwem wieloetnicznym, dotkniętym analfabetyzmem, z wrogimi sąsiadami, bez żadnej pomocy z zewnątrz.

Pomimo tego, w ciągu dwudziestolecia swego istnienia II RP zdołała zlikwidować analfabetyzm, zbudować od podstaw Gdynię, magistralę kolejową ze Śląska na Pomorze, przemysł chemiczny i zbrojeniowy. Polska międzywojenna była bez wątpienia państwem rozwijającym się, z wielkimi perspektywami, z silną armią i patriotycznym społeczeństwem.

III Rzeczpospolita, która zrodziła się przy „Okrągłym stole” ze stosunku Michnika z Kiszczakiem, istnieje już 24 lata. Wystartowała do istnienia w przyjaznym, międzynarodowym otoczeniu, ze społeczeństwem wykształconym, jednorodnym etnicznie, wyposażona w zbudowany przez komunistów przemysł. W ciągu ćwierćwieku swego istnienia elity obecnej Polski zdołały rozprzedać wszystko, co zbudowali poprzednicy, zlikwidować polskie cukrownictwo, flotę, stocznie, oddać obcym hutnictwo, banki, ubezpieczalnie, media. Armię zaś zredukować do kilkutysięcznego korpusu ekspedycyjnego.

Fatalnie działają instytucje III RP. Najgorzej chyba instytucje tzw. wymiaru sprawiedliwości – one wręcz szkodzą i krzywdzą dziesiątki ludzi. Taka prokuratura olewa swoje obowiązki, kryje ewidentne przestępstwa urzędników i polityków. Policja, wstrząsana aferami, nie potrafi wykryć morderców swojego komendanta głównego, ale za to jej funkcjonariusze mogą bezkarnie zatrzymać rencistę, który nawymyślał stójkowemu. Nic im za to nie będzie, bo w instytucjach III RP obowiązuje zasada wzajemnego krycia.

W atmosferze kolesiostwa ginie „dobro wspólne”, obywatele nie mogą czuć się bezpiecznie, kwitnie korupcja, państwo polskie się sypie.

Nawet ci, którzy byli ojcami-założycielami III RP – jak były minister Balcerowicz – wieszczą rychły upadek publicznych finansów. Kilka milionów Polaków porzuciło swój kraj i nie zamierza doń wrócić.

III RP na tle Polski przedwojennej wypada dramatycznie słabo. Wygląda właśnie na „Saisonstaat” -„państwo sezonowe” bez przyszłości.

Jaka jest tego przyczyna? Co sprawiło, że Polakom po 1918 r. w niebywale trudnych warunkach udało się zbudować rozwijające się państwo, a ich potomkom w 1989 r. już nie?

Otóż – moim zdaniem – jest tak dlatego, że ci, którzy zdominowali Polskę po 1989 r. to właśnie nie są potomkowie Polaków z lat 1918-1939 – Dmowskich, Witosów, Piłsudskich, ani Baczyńskich, Gajcych i Korczaków.

Nie są, bo polska elita została zmasakrowana w czasie II wojny. W Katyniu, w hitlerowskiej Sonderaktion, w Palmirach, a zwłaszcza w Powstaniu Warszawskim, w którym zginęła cała przedwojenna Warszawa.

Gloria v

Miejsce tych, którzy zginęli wypełnili potomkowie Dyzmów i Chaimków Rumkowskich. Polska po wojnie została narodem bez elity. To znaczy bez dostatecznej ilości patriotycznych, rozumnych, etycznych i odważnych ludzi kierujących się w pierwszym rzędzie dobrem wspólnym i honorem. I takaż – na skutek „kompromisu okrągłego stołu” – stała się III RP.

W czasie wojny „strzelaliśmy do wroga brylantami”. To prawda! No i wystrzelaliśmy się! I dzisiaj do budowania państwa zostało nam za mało „brylantów-Baczyńskich”, a za dużo pazernych na władzę i korzyści, tchórzliwych Kiepskich. Z nich nie da się zbudować dobrze funkcjonującego państwa. Przegraliśmy wtedy i cierpimy za to do dzisiaj.

To bezwzględnie jeszcze jedna konsekwencja polityki Becka w 1939 r. i decyzji Bora-Komorowskiego o wybuchu Powstania.

W dramatycznym kryzysie Polska współczesna stoi przed zagadnieniem: jak odbudować tamte straty?

I jest ogromnym dysonansem, kiedy „elyta” III RP, złożona z drobnych krętaczy, aferzystów i partyjnych miernot składa kwiaty na grobach bohaterskich chłopców i dziewcząt, którzy polegli w Powstaniu, i których obecności (ich i ich następców) tak bardzo nam dzisiaj brakuje.

Janusz Sanocki

Wypowiedz się