OBŁĘD 44

Obłęd 44.

Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując Powstanie Warszawskie

 Powstanie Warszawskie

Rok wydania: 2013
Ilość stron: 512 s.
Oprawa: miękka
Wymiar: 150×225 mm

 

Polskie Państwo Podziemne nie zdało egzaminu, twierdzi autor Paktu Ribbentrop-Beck , książki, która zachwiała świadomością historyczną Polaków. Swoje koncepcje, zamiast na realiach, kierownictwo naszego podziemia oparło na złudzeniach i pobożnych życzeniach. Nakazując wspierać oddziałom AK wkraczającą do Polski Armię Czerwoną, dopuściło się kolaboracji z wrogiem. Był to obłęd. Komenda Główna AK wydała bowiem w ten sposób swoich żołnierzy w ręce sowieckiej bezpieki. Tysiące z nich zapłaciły za to najwyższą cenę.

Apogeum tego obłędu była decyzja o wszczęciu Powstania Warszawskiego. Zryw ten, choć bohaterski, nie miał najmniejszych szans powodzenia. Spowodował za to gigantyczne straty: zagładę 200 tysięcy Polaków, zburzenie stolicy – wraz z bezcennymi skarbami kultury – i zniszczenie AK. Jedynej poważnej siły, która mogła się przeciwstawić sowietyzacji Polski. Było to spektakularne, ale bezsensowne samobójstwo. Powstanie Warszawskie okazało się najlepszym prezentem, jaki mógł sobie wymarzyć Stalin.

Piotr Zychowicz jest publicystą historycznym. Pisze o drugiej wojnie światowej, zbrodniach bolszewizmu i geopolityce europejskiej XX wieku. W swoich koncepcjach nawiązuje do idei Józefa Mackiewicza, Władysława Studnickiego, Stanisława Cata-Mackiewicza oraz Adolfa Bocheńskiego. Był dziennikarzem „Rzeczpospolitej” i tygodnika „Uważam Rze” oraz zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „Uważam Rze Historia”. Obecnie redaktor naczelny miesięcznika „Historia Do Rzeczy”. Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

REBIS wydał jego bestseller Pakt Ribbentrop-Beck , który wywołał nie słabnącą dyskusję, czy we wrześniu 1939 r. Polska nie powinna była zawiązać tymczasowego sojuszu z III Rzeszą. Tytuł ten „Magazyn Literacki KSIĄŻKI” uznał za historyczną Książkę Roku 2012.

„Dlaczego Polskie Państwo Podziemne, z którego tak jesteśmy dumni, nie uchroniło 130 tysięcy naszych rodaków wymordowanych przez Ukraińców Dlaczego zbrojne ramię tegoż państwa – Armia Krajowa – nie obroniło przed hitlerowskimi mordercami 150 tysięcy Polaków w Powstaniu Warszawskim Dlaczego w ramach akcji «Burza» ta sama AK dopuściła się kolaboracji z sowieckim okupantem Obłęd 44 Piotra Zychowicza wywoła falę świętego oburzenia. Nie zaszkodzi ona jednak tej książce, której autor – późny wnuk Józefa Mackiewicza – rozprawia się z mitami narosłymi w ciągu ostatnich 70 lat. Mitami wyjątkowo trwałymi i równie wyjątkowo szkodliwymi”.

Krzysztof Masłoń

„Jeden z najwybitniejszych polskich polityków, pułkownik Ignacy Matuszewski, pisał, że podczas drugiej wojny światowej «poniżaliśmy się w oczach Francuzów, a następnie pozwoliliśmy się zepchnąć do roli narzędzia polityki angielskiej». Po z górą półwieczu Piotr Zychowicz miał odwagę tę gorzką diagnozę rozwinąć. Obłęd 44 to opowieść o polskiej naiwności, brutalnej wojnie i zagładzie polskiego narodu. O polityce, która nie zna pojęcia honoru i «moralnego zwycięstwa», a także o agenturach, które trawiły nasze życie zbiorowe w chwilach decydujących dla narodowego bytu. Warto rozdrapywać zabliźnione rany, by już nigdy nie doprowadzić Rzeczypospolitej do samobójstwa i dziejowej katastrofy”.

dr hab. Sławomir Cenckiewicz

Druga strona medalu została przedstawiona przez Piotra Zarębę  w polemicznym artykule „Historia jako narzędzie pychy”

powstanie warszawskie obłęd

Zychowicz usiłuje się rozprawić z całą polską polityką po roku 1939. Przykładowo z furią ata­kuje pakt Majski-Sikorski (nazywany z rozmy­słem paktem Stalin-Sikorski) zawarty w 1941 r., po ataku Niemiec na ZSRS. Przypomina o jego konsekwencjach – była to normalizacja sto­sunków z wrogiem, który zabrał nam połowę terytorium. Bez wątpienia dylemat jest praw­dziwy. Głośno protestowała przeciw paktowi część pierwszego rządu emigracyjnego: endecy, piłsudczycy, nawet socjaliści.

Tyle że po tyradach przeciw Sikorskiemu, Zy­chowicz wtrąca półgębkiem: „Oczywiście nie wolno zapominać, że pakt Stalin-Sikorski do­prowadził do zwolnienia z łagrów 120 tys. Pola­ków”. Ba, Zychowicz nazywa tę okoliczność ……………………

Autor „Obłędu ’44” próbuje przedstawić powstanie warszawskie również jako wynik sowieckiej prowokacji. Mnożąc poszlaki, które nie są dowodami. Choć sama teza o zainteresowaniu Stalina zniszcze­niem Warszawy nie jawi się jako absurdalna.

Czy to jednak dość, aby usprawiedliwić su­gestie dotyczące Leopolda Okulickiego? Któ­rego Zychowicz przedstawia jako podejrzanego o zmowę z Sowietami. Bo Stalin robił jakieś aluzje. Bo generał był alkoholikiem. Bo sypał na procesie szesnastu (prawie wszyscy z pod- sądnych to robili)………………………

Autor „Obłędu ’44” o logikę nie dba. Cytuje utyskiwania przeciwnika powstania Wiesław; Chrzanowskiego, że zniszczyło ono centralny ośrodek kierowniczy konspiracji. Jednak po cc taki ośrodek, skoro pasywność miałaby się stać jedyną cnotą Polaka? Do „londyńskiej” konspiracji Zychowicz ma pretensje, że zbyt małe zabijała komunistów. Ale w jakim celu, skore jakakolwiek forma powojennej konkurencji z nimi miała być wykluczona?…………………………….

Całość polemiki w najnowszym tygodniku Sieci

Wywiad z autorem:

Podobno w „Obłędzie ‘44” atakuje pan Powstańców Warszawskich.

To
nieprawda. Powstańcy Warszawscy są dla mnie wielkimi bohaterami. Uważam
ich – o czym piszę w książce wyraźnie – za najlepsze wojsko, jakie
kiedykolwiek miała Polska. Bez broni, bez wyszkolenia, niesieni miłością
do Ojczyzny i umiłowaniem wolności, walczyli jak lwy. Wznieśli się na
wyżyny ludzkich możliwości. Byli bohaterami. Olbrzymi szacunek dla
żołnierzy Powstania, nie oznacza jednak, że równą estymą musimy darzyć
ludzi, którzy podjęli decyzję o jego wywołaniu. Ludzi, którzy skrwawili
najlepsze polskie pokolenie posyłając je z gołymi rękami na czołgi.

Czyli krytykuje pan dowództwo Armii Krajowej?

Tak,
uważam, że od Powstania minęło już tyle czasu, że nadszedł czas na
spokojną, merytoryczną analizę decyzji o wydaniu Niemcom bitwy na
ulicach milionowego miasta. Niestety w świetle takiej analizy wyraźnie
widać, że Komenda Główna popełniła fatalny błąd. Powstanie, o czym
próbowali ostrzegać rozsądni oficerowie Armii Krajowej, nie miało
najmniejszych szans powodzenia. Niemcy byli dla nas zbyt silnym
przeciwnikiem, a liczenie na pomoc Sowietów było absurdalną mrzonką.
Stalin nie był żadnym – jak to się wydawało naszym przywódcom –
„sojusznikiem naszych sojuszników”, ale śmiertelnym wrogiem. Podobną
naiwnością były nadzieję na to, że ofiara Warszawy poruszy sumienie
Anglosasów.

Jakie były konsekwencje tej pomyłki?

Hekatomba.
Jedna z największych tragedii w historii narodu polskiego. Śmierć 200
tysięcy ludzi, zgwałcone kobiety, okaleczone dzieci, zgładzone miasto.
Puszczone z dymem bezcenne archiwa, biblioteki i dzieła sztuki. Zburzone
zabytki, kościoły i pomniki. Dorobek wielu pokoleń został
zaprzepaszczony. A co najważniejsze zniszczona została Armia Krajowa,
zlikwidowane zostało budowane z takim mozołem i poświęceniem Polskie
Państwo Podziemne. To był gwóźdź do polskiej niepodległości,  ostatnie
wielki akt zagłady polskich elit. W efekcie nowemu, sowieckiemu
okupantowi znacznie łatwiej było opanować Polskę.

Czy dlatego właśnie w podtytule książki napisał pan, że Powstanie było prezentem dla Stalina.

Tak,
to bardzo gorzka, tragiczna wręcz sprawa. Powstanie, które miało
uratować Polskę przed całkowitą sowietyzacją, w efekcie tę sowietyzację
ułatwiło. Nie przez przypadek, począwszy od roku 1941 roku, bolszewicy
na wszelkie sposoby starali się sprowokować Polaków do powstańczego
zrywu. Chodziło o to, żeby rękami Hitlera pozbyć się najcenniejszych,
najbardziej bojowych polskich elementów. Niestety tak się właśnie stało.
Powstanie było drugim Katyniem.

W „Obłędzie ‘44” ostro krytykuje Pan również akcję „Burza”.

Od
setek lat za każdym razem, gdy na terytorium Polski wkraczali Rosjanie
(a później bolszewicy) Polacy witali ich kulami karabinowymi i szablami.
Bronili swojej Ojczyzny przed moskiewskim najazdem. W 1944 roku stało
się coś niebywałego. Polacy witali bolszewików chlebem i solą. „Burza”
szczególnie kuriozalny obrót przybrała na Ziemiach Wschodnich, gdzie
tamtejszym oddziałom AK kazano wspierać Armię Czerwoną w zdobywaniu
Wilna i Lwowa. A więc polskich miast, do których Stalin oficjalnie
rościł sobie pretensje. To był właśnie tytułowy obłęd.

Jakie były skutki „Burzy”?

Dramatyczne.
Już Naczelny Wódz generał Kazimierz Sosnkowski ostrzegał, że ujawnienie
oddziałów AK przed wkraczającą Armią Czerwoną skończy się ich
spacyfikowaniem przez NKWD. Jego instrukcje zostały zignorowane przez
Polskie Państwo Podziemne, ale to oczywiście on miał rację. Oddziały AK
biorące udział w „Burzy” zostały rozbite przez bolszewików, a wielu ich
żołnierzy zamordowanych lub wysłanych do łagrów. Jak wynika z dokumentów
AK, nawet 80 procent aresztowań po roku 1944 było skutkiem ujawnienia w
ramach „Burzy”. Sowiety dzięki tej akcji spacyfikowały polskie
podziemie niemal z marszu. AK została poddana im na talerzu. Niestety
jedynym skutkiem „Burzy” było zaoszczędzenie pracy NKWD, dowództwo AK
wydało swoich bohaterskich żołnierzy w ręce nieprzyjaciela.

Nie boi się pan, że zostanie Pan oskarżony o brak uczuć patriotycznych?

Nie,
bo jeżeli ja nie jestem patriotą to patriotami nie byli również
wspomniany wyżej Naczelny Wódz generał Kazimierz Sosnkowski, generał
Władysław Anders, całe Narodowe Siły Zbrojne, wielu wyższych oficerów AK
na czele z płk. Januszem Bokszczaninem i gen. Albinem Skroczyńskim,
Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, konspiracja piłsudczykowska… wymieniać
tak można jeszcze długo. Wszyscy ci ludzie i wszystkie te organizacje
były bardzo krytycznie nastawione do działań Komendy Głównej AK w roku
1944. Powołuję się na nich w swojej książce. Patriotyzm nie polega na
tym, żeby chwalić błędy popełnione przez naszych przodków i gloryfikować
nasze porażki. Prawdziwy patriotyzm polega na tym, że czasami pewne
przykre prawdy należy powiedzieć wprost.

Ale po co?

Dlatego,
że gloryfikowanie własnych błędów skazuje nas na ich powtarzanie. A
przeanalizowanie ich może pozwolić nam ich uniknąć w przyszłości. Proszę
pamiętać, że nasz koszmarny adres geopolityczny — położenie między
niemieckim młotem, a sowieckim kowadłem — się nie zmieniło. W tym
miejscu na świecie musimy zachować szczególną ostrożność. Obaj nasi
potężni sąsiedzi podczas II wojny światowej starali się nas zniszczyć,
niestety zrobiliśmy sporo żeby im to ułatwić. Kolejnej takiej wojny i
kolejnego takiego powstania po prostu nie przetrwamy.

 

 

Wypowiedz się