ANNA GŁOWACZ O PRZEBUDZENIU, NADCHODZĄCYCH WYDARZENIACH I DRODZE DO NOWEGO ŚWIATA

Anna Głowacz jest autorką wielu książek, w których mówi do swoich czytelników poprzez swoje serce i trafia prosto do duszy. Przygotowuje ludzi do przebudzenia, bo nadchodzące wydarzenia będą torować nam drogę do nowego świata, w którym poznamy głębiej istotę swojego wnętrza i prawdy skrywane do tej pory przed nami.

Strona internetowa Anny Głowacz: https://gwiezdnedzieci.pl/

Kanał GWIEZDNE DZIECI: https://www.youtube.com/channel/UC5Sq…

Facebook: https://www.facebook.com/AnnaGlowaczS…

email: shop@gwiezdnedzieci.pl Sklep i strona za granicą:https://yriah.com/

Opublikowano za: Andy Choinski

 

Comments

  1. krnabrny1 says:

    No tutaj w kwestii tak zwanych dzieci indygo , itp. to mocno bym polemizował, biorąc pod uwagę swoje własne obserwacje i doświadczenia. To co przedstawia Pani Anna to dość idealistyczny, cukierkowy nawet, rzekł bym sposób postrzegania.

    Jak ja to widzę?

    Takie dziecko jak przychodzi na ten świat, to mniej więcej jest tak jakby dostało na starcie młotem pneumatycznym po głowie. Taki jest sam początek.

    Jeśli uda mu się utrzymać po tym uderzeniu, jest nadzieja, że wogóle dorośnie.
    Jednakże w między czasie okazuje się w najlepszym wypadku, że to dziecko nie może sobie poradzić z własnym ciałem. Nie jest przystosowane do tak ciężkiego „uniformu”.

    Takie dzieciaki chodzą w najlepszym wypadku opuchnięte i pryszczate, przygarbione. Często pokrzywione lub chore na jakieś rozmaite przewlekłe choroby o tak zwanej „nieznanej etiologii”.

    Jeśli już jakoś uda się takiemu dzieciakowi wyjść na prostą , okazuje się, że już sami rodzice, na początku drogi, dostrzegają odmienność dzieciaka.

    Jednakże mało kto traktuje to jako zaletę. Najczęściej postrzegane jest to jako ułomność. Dziecko nie radzi sobie z podstawowymi sprawami życiowymi. Może być mało zaradne albo za mało asertywne albo zbyt zamknięte w sobie albo za mało towarzyskie lub w uogólnieniu jakoś mało rozgarnięte.

    Rodzice zwykle nie powiedzą tego wprost, co jest jeszcze trudniejsze, niedostrzegalny „klimat” niezadowolenia rozprzestrzenia się w rodzinie. Z czasem takie dziecko jest w stanie zrozumieć rodziców, co znów związane jest z bólem poznania. Okazuje się bowiem, że rodzice którzy mieli być dla dzieciaka wzorem okazują się ludźmi tak pospolitymi i banalnymi, że dziecko traci jakąkolwiek nadzieje na porozumienie.

    W drugą stronę rozpoznanie następuje niezwykle rzadko. Mam na myśli rozpoznanie i akceptacja „odmienności” dziecka. Oni nie są w stanie tego zrozumieć, niestety , dziecko z czasem i to sobie uświadamia.

    Co się okazuje ostatecznie?

    Mamy rodzinę, są więzi krwi, powinno wszystko grać …. a tutaj NIC NIE GRA!
    To zwykle wygląda jak zbiór obcych sobie osób , które niewiele mają sobie do powiedzenia!

    Co więcej, mnóstwo z tych dzieciaków sprowadza się tutaj w celu pracy jako papierek lakmusowy. One BIORĄ NA SIEBIE WSZELKIE NEGATYWNE ENERGIE Z OTOCZENIA! Tak jak to robili kiedyś szamani, szaman nie leczył, szaman brał na siebie chorobę, aby mógł sobie z nią poradzić, czego nie mógł samodzielnie zrobić chory.

    Jakie jednak są realia tego zabiegu i konsekwencje?

    Kiedy dzieciak zaczyna przejmować te energie, najpierw z rodziny. To okazuje się, że dla niego to kolejne obciążenie! Często nie daje już sobie z tym rady i zapada na poważniejszą chorobę ,za którą ….. po cichu jest obwiniany przez członków własnej rodziny!

    „Gdyby Kasia nie była chora”, „Gdyby Jasio mógł to albo tamto….”

    Ilu takich jest co nie doznało tego chociaż raz?

    Jeśli dzieciak ma wystarczającą moc i poradzi sobie z tym wszystkim, dorośnie, to na tym nie skończą się jego problemy. Później pojawią się takie same kłopoty w szkole, na uczelni i w pracy.

    Okaże się w między czasie, że nie ma nikogo z kim mogło by szczęśliwie żyć, ponieważ typowe potrzeby ludzkie w tym zakresie zbytnio różnią się od wyobrażeń takiego dzieciaka. Zatem pozostaje mu zostać samemu albo wejść w związek który z założenia nie będzie szczęśliwy!

    Są oczywiście i takie dzieciaki które się buntują, nie zgadzają, manifestują swoją wolę bez uprzedzeń, ale to niewielka część z nich, to są te które miały szczęście i nie rozjechał je jeszcze „walec tej rzeczywistości”.

    Tak wyglądają reala tych dzieci bez lukrowania i frazesów.

    Ten świat jest dla nich obcy, niezrozumiały, nieprawdopodobny wręcz. One czują się tutaj dokładnie tak jakbyś Ty czytelniku tego tekstu został z dnia na dzień przeniesiony na wyspę gdzie uchowali się sami troglodyci latający z maczugami aby porozbijać sobie nawzajem łby bo każdy chce zostać wodzem wyspy i rządzić innymi… wyobraź to sobie, jak byś się czuł?

  2. krnabrny1 says:

    Wiecie jak jest z takimi dzieciakami?

    One tak to odczuwają.
    Od narodzenia masz się słuchać ojca matki, bo są RODZICAMI
    Masz się słuchać dziadków i babek bo są STARSI
    Masz się słuchać siostry, brata….bo są STARSI
    Masz się słuchać siostry ,brata ….. bo są MŁODSI.
    Masz się słuchać nauczycieli bo więcej WIEDZĄ.
    Masz się słuchać kapłanów i proroków bo lepiej ZNAJĄ bogów.
    Masz słuchać telewizji i radia bo tam mówią EKSPERCI
    Masz się słuchać prawników bo prawo ZNAJĄ.
    Masz się słuchać polityków bo Ci są związani z finansistami a od nich zależy Twoje być albo nie być.
    Masz się słuchać…..
    Masz się słuchać…..
    Masz się słuchać…..

    A to dziecko ma do powiedzenia jedno SŁUCHAJCIE SIEBIE!
    Tylko kto na to zwróci uwagę?

    Kolejni prawnicy, finansiści, politycy, prorocy zjeżdżają z taśm produkcyjnych szkół , uczelni czy seminariów i ustawiają się w rządku jak nowiutkie wytłoczki z tej samej formy.

    Tak wygląda świat widziany oczami dziecka INDYGO.

    Na zakończenie ilustracja muzyczna, trochę złośliwa ale trafna.

    https://www.youtube.com/watch?v=z_7nMhhHzs4

  3. krnabrny1 says:

    A to świat widziany oczami dziecka indygo:

    https://www.youtube.com/watch?v=sAMSa5wF0-M

Wypowiedz się