Francuskie centrum oceny leków żąda USUNIĘCIA WSZYSTKICH czterech powszechnie stosowanych szczepionek COVID

Przedstawione przez LCD

„22 kwietnia 2021 r. ( LifeSiteNews ) – Regionalne niezależne centrum oceny leków CTIAP (Centre territorial d’Information indépendante et d’Avis pharmaceutiques), które jest powiązane ze szpitalem publicznym w Cholet na zachodzie Francji,  opublikowało niedawno raport  wykazując, że szczepionki stosowane przeciwko COVID nie tylko zostały poddane niewystarczającym testom klinicznym, ale również jakość substancji czynnych, ich „próbek, z których niektóre są nowe”, oraz procesy produkcyjne są problematyczne . „Te nowe substancje pomocnicze należy uznać za nowe substancje czynne” – stwierdził zespół szpitalny Cholet w badaniu, które ich zdaniem podnosi kwestie, które do tej pory nie były komentowane… ”

WIĘC DLACZEGO są media i rząd. kto NIC nie wie o tej nauce, naciskać i spieszyć się, aby zaszczepić wszystkich, gdy NIE jest to nawet bezpieczne ??!

KTO będzie odpowiedzialny za długotrwałe szkody i zbrodnie przeciwko ludzkości?

Opublikowano za: https://stateofthenation.co/?p=63000

Comments

  1. piechota says:

    Straszliwa, apokaliptyczna miliardowa depopulacja ruszyła z kopyta! Teraz zaczęły się w Polsce eksperymenty na dzieciach. Będą szprycowali nasze dzieci, z których większość (która przeżyje) zapewne będzie bezpłodna a także stanie się zaczipowanymi (w kolejnych szprycach) biorobotami sterowanymi przez rządzących światem psychopatów, potworów w ludzkiej postaci!

  2. krnabrny1 says:

    Drogi kolego, to nam nie grozi.
    Nie grozi nam z tego powodu, że jak Pan to określił biorobotami jesteśmy już od tysięcy lat. Zaprogramowani i nieświadomi programowania.
    Jeśli jest Pan zainteresowany poznaniem naszej kondycji jestem w stanie tutaj udostępnić tekst napisany ponad 100 lat temu, który świetnie oddaje rzeczywistość w jakiej Pan się znajduje.:-)

  3. adamd says:

    Pan Krnąbrny1
    „biorobotami jesteśmy już od tysięcy lat. Zaprogramowani i nieświadomi programowania.”
    Też tak sądzę.
    Proszę o tekst.. ten stary, na pewno jest ciekawy…
    Pozdrawiam

    • krnabrny1 says:

      Panie Adamie drogi, Pan to powinien przeczytać całą książkę!
      Nie mogę jej jednak całej zacytować, ma ponad 400 stron.
      Powinien Pan to szczególnie Pan przeczytać ponieważ facet opisuje również wszechświat w oparciu o oktawy muzyczne, a robi to w sposób doskonały!
      Zakłada, że rozwój zarówno poszczególnej jednostki jak i ogółu podlega takim samym zasadom.

      Wskazuje nawet, że w oktawie do re mi fa so la si, znajdują się szczególne miejsca gdzie wzrost nie przebiega liniowo tylko następuje załamanie w dwóch miejscach.
      Ponoć już wtedy zostało to zaobserwowane aparaturą i nawet to ujął w swych założeniach.

      Obawiam się jedynie, że Panu jako człowiekowi wykształconemu klasycznie może to rozwalić światopoglad:-)

      Narazie jednak zamieszczę jeden wycinek dziś wieczorem w temacie człowieka:-)

  4. adamd says:

    Pan Krnąbrny…
    „Obawiam się jedynie, że Panu jako człowiekowi wykształconemu klasycznie może to rozwalić światopoglad:-)”
    Ojtam ojtam, bez obaw o mój światopogląd oparty na klasycznym wyksztalceniu muzycznym. Sprawa jest prosta… ma się wiedzę związaną z dźwiękami uzyskiwanymi wszystkimi technikami albo się g.. wie.
    Na świecie przeważają ci g.. wiedzący. I oni, co są odbiorcami przyjmują każdy dźwiękowy kit za dobrą monetę i czasem wypytują mnie, czy to było dobre…
    Sprawa prosta, podobało się? I tak ma pozostać.. lubię to co lubię i innym wara od tego. Nie należy wstydzić się braku orientacji w tak szerokiej wiedzy użytkowej jaką jest muzyka.
    Wszystkie słyszalne dźwięki to jest KHAOS, zadaniem muzyka profesjonalisty jest okiełznać ten bałagan i przedstawić słuchaczowi tylko te częstotliwości które od wieków noszą jedną nazwę HARMONIA.
    Kompozytor każdego gatunku muzycznego jest BOGIEM który z niczego (chaos) tworzy ulotny Konkret, poprawiony albo spartolony przez wykonawcę.
    Polecam tę stronkę która przybliży nieco Muzykę będącą jedną z części quadrivium.
    https://dzwiecznebzdury.wordpress.com

  5. krnabrny1 says:

    Dobrze, zatem krótki wycinek z wykładów, zdaję sobie sprawę, że to ani w drobnym kawałku nie oddaje zawartości całości książki, ma jedynie skłonić do myślenia.

    Osobiście polecam przeczytanie całości, niestety wydanie Polskie było tylko jedno , w 1977 roku i krótkim nakładem. Książka praktycznie nie do odnalezienia, trafem szczęśliwym posiadam ją w formie pdf, jak by ktoś reflektował.

    Zatem tytułem małego wstępu. Właśnie rozpoczęła się 1 wojna światowa. Państwa kaskadowo wypowiadają sobie wojnę. W Rosji panuje wielki niepokój ponieważ front zbliża się do Rosji. Nikt nie wie co się stanie, tym bardziej, że nie atakują ich Niemcy, czego się spodziewano. Oczywiście Niemcy nie atakowałī ponieważ wiedzieli, że niebawem w Rosji wybuchnie wielka rewolucja, która załatwi sprawę bez jednego zabitego żołnierza niemieckiego, ale na ten czas wciąż istnieje miasto Petersburg. Tam właśnie zaczął dawać swoje wykłady Pan Gurdżijew. Ormianin który przywędrował do Rosji sprzedając dywany, zupełny samouk. Za roczny kurs bierze 1000 rubli, nie mała kwota. W tym samym czasie i miejscu znajduje się Pan Uspieński, dziennikarz, który pracuje nad swoją książką „Nowa teoria wszechświata”. Intryguje go Pan Gurdżijew i zaczyna uczęszczać na jego wykłady.

    Z czasem staje się kronikarzem nauk Pana Gurdżijewa i zapisuje to wszystko w postaci książki, a to małe fragmenty:

    „Na przykład ewolucja ludzkości, która wykracza poza pewien punkt lub – mówiąc
    dokładniej – przekracza pewien procent, byłaby zgubna dla Księżyca. W chwili
    obecnej Księżyc żywi się życiem organicznym, żywi się ludzkością. Ludzkość
    stanowi część życia organicznego; oznacza to, że ludzkość jest pokarmem dla
    Księżyca. Gdyby wszyscy ludzie stali się za bardzo inteligentni, to nie chcieliby
    zostać zjedzeni przez Księżyc.

    Ale jednocześnie istnieją możliwości ewolucji, i mogą się one rozwinąć w
    pojedynczych osobach, a to dzięki odpowiedniej wiedzy i odpowiednim
    metodom. Taki rozwój może dokonywać się tylko w interesie samego człowieka,
    wbrew – jeśli można tak powiedzieć – interesom i siłom świata planetarnego.
    Człowiek musi zrozumieć, że jego ewolucja potrzebna jest tylko jemu samemu.
    Nikt inny nie jest nią zainteresowany. I nikt nie ma obowiązku ani nie zamierza
    mu pomóc. Przeciwnie, siły, które przeciwstawiają się ewolucji dużych mas
    ludzkości, przeciwstawiają się także ewolucji poszczególnych ludzi. Człowiek
    musi je przechytrzyć. I jeden człowiek może je przechytrzyć, ludzkość nie może.
    Później zrozumiecie, że wszystkie te przeszkody są dla człowieka przydatne.
    Gdyby nie istniały, musiałyby zostać celowo stworzone, ponieważ to właśnie
    pokonując przeszkody, człowiek rozwija w sobie potrzebne mu jakości.

    Takie są podstawy właściwego spojrzenia na ludzką ewolucję. Nie istnieje żadna
    przymusowa, mechaniczna ewolucja. Ewolucja jest wynikiem świadomego
    zmagania. Przyroda nie potrzebuje tej ewolucji; nie chce jej i walczy z nią.
    Ewolucja może być konieczna tylko dla takiego człowieka, który zdaje sobie
    sprawę ze swej sytuacji, zdaje sobie sprawę z możliwości zmiany tej sytuacji,
    zdaje sobie sprawę, że ma moce, z których nie korzysta, bogactwa, których nie
    widzi. I to właśnie w znaczeniu wejścia w posiadanie tych mocy i bogactw,
    ewolucja jest możliwa. Ale jeśli wszyscy lub większość ludzi by sobie to
    uświadomiła i zapragnęła osiągnąć to, co zgodnie z prawem pierworództwa im
    się należy, to ewolucja stałaby się z kolei niemożliwa. To, co jest możliwe dla
    jednego człowieka, jest niemożliwe dla mas.

    Co się zaś tyczy ewolucji, to już na samym początku trzeba zrozumieć, że
    niemożliwa jest ewolucja mechaniczna. Ewolucja człowieka jest ewolucją jego
    świadomości. A “świadomość” nie może nieświadomie ewoluować. Ewolucja
    człowieka jest ewolucją jego woli, a “wola” nie może ewoluować bezwolnie.
    Ewolucja człowieka jest ewolucją jego mocy “czynienia”, a “czynienie” nie może
    być wynikiem rzeczy, które “się zdarzają”.

    Ludzie nie wiedzą, co to jest człowiek. Mają oni do czynienia z bardzo złożoną
    maszyną, o wiele bardziej złożoną niż lokomotywa, samochód czy samolot, ale
    sami nic – albo prawie nic – nie wiedzą o budowie, pracy i możliwościach tej
    maszyny. Nie rozumieją nawet jej najprostszych funkcji, ponieważ nie znają celu
    tych funkcji. Niewyraźnie wyobrażają sobie, że człowiek powinien nauczyć się
    kontrolować swoją maszynę, tak samo jak trzeba nauczyć się kontrolować
    lokomotywę, samochód czy samolot, i że niekompetentne obchodzenie się z
    ludzką maszyną jest tak samo niebezpieczne, jak niekompetentne obchodzenie
    się z każdą inną złożoną maszyną. Każdy to rozumie, gdy mówi się o samolocie,
    samochodzie czy lokomotywie, ale mało kto liczy się z tym faktem, gdy mówi się
    o nim samym albo o człowieku w ogóle. Uważa się za właściwe i prawowite
    myślenie, że przyroda dała człowiekowi potrzebną znajomość jego własnej
    maszyny. A jednak ludzie rozumieją, że instynktowna tylko znajomość maszyny
    nie jest w żaden sposób wystarczająca. Dlaczego studiują medycynę i korzystają
    z jej usług? Ponieważ, oczywiście, zdają sobie sprawę, że nie znają swojej
    maszyny. Ale nie podejrzewają, że można ją poznać o wiele lepiej niż zna ją
    nauka; i nie podejrzewają, że można byłoby wówczas spowodować, by
    pracowała ona całkiem inaczej.”

    …i dalej

    „– Jednym z ważnych błędów człowieka – powiedział – o którym trzeba
    nieustannie pamiętać, jest jego złudzenie co do swojego “Ja”.

    Człowiek taki, jakim go znamy, “człowiek maszyna”, człowiek, który nie może
    “czynić”, i z którym oraz przez którego wszystko “się zdarza”, taki człowiek nie
    może mieć stałego i pojedynczego “Ja”. Jego “ja” zmienia się tak szybko, jak
    jego myśli, uczucia, nastroje; i popełnia on poważny błąd, uważając się zawsze
    za jedną i tę samą osobę; w rzeczywistości jest on zawsze inną osobą, nigdy tą,
    którą był jeszcze przed chwila.

    Człowiek nie ma stałego i niezmiennego “Ja”. Każda myśl, każdy nastrój, każde
    pragnienie, każde doznanie mówi “Ja”. I za każdym razem przyjmuje się za
    oczywistość, że wszystko to przynależy do Całości, do całego człowieka i że
    dana myśl, pragnienie czy niechęć są wyrażane przez tę Całość. W
    rzeczywistości nie ma żadnej podstawy do takiego założenia. Każda myśl i
    pragnienie człowieka pojawia się i żyje całkiem oddzielnie i niezależnie od
    Całości. Całość nigdy sama się nie wyraża z tego prostego powodu, że jako taka
    istnieje ona tylko fizycznie jako rzecz, a abstrakcyjnie jako koncept. Człowiek nie
    ma pojedynczego “Ja”. Ale zamiast tego, istnieją setki i tysiące małych,
    oddzielnych “ja”, bardzo często zupełnie sobie nieznanych, nigdy nie stykających
    się ze sobą, albo też wrogich wobec siebie, wzajemnie wykluczających się i
    niezgodnych ze sobą. W każdej minucie, w każdej chwili, człowiek mówi albo
    myśli “Ja”. I za każdym razem jego “ja” jest inne. W jednej chwili jest to myśl, w
    innej pragnienie, jeszcze w innej doznanie, inna myśl i tak dalej, bez końca.
    Człowiek jest wielością. Imieniem człowieka jest legion.”

    …i dalej

    „Ludzie nie zwracają uwagi na wszystkie sprzeczności, nie spostrzegają tego, że
    nigdy się nie rozumieją; że zawsze mówią o całkiem różnych rzeczach. Jest
    zupełnie jasne, że dla właściwego poznawania, dla dokładnej wymiany myśli,
    konieczny jest dokładny język, który pozwalałby na dokładne ustalenie, co
    oznacza słowo “człowiek”, język, który uwzględniałby wskazanie na punkt widzenia, z którego patrzy się na dane pojęcie i który określałby środek ciężkości
    tego pojęcia.

    Sama idea jest zupełnie jasna i każda dziedzina nauki usiłuje wypracować i
    ustalić dla siebie precyzyjny język. Ale nie istnieje język uniwersalny. Ludzie
    nieustannie mieszają ze sobą języki należące do różnych nauk i nie potrafią
    ustalić ich wzajemnej korelacji. W każdej dziedzinie nauki ciągle pojawiają się
    nowe terminologie, nowe nazewnictwo. Im dalej to się posuwa, tym gorzej rzeczy
    się mają. Zamiast się zmniejszać, wzajemny brak zrozumienia rozwija się i
    powiększa, i mamy wszystkie powody, by przypuszczać, że będzie on dalej się
    powiększał w taki sam sposób. Ludzie zaś coraz mniej będą się nawzajem
    rozumieli.

    Dla dokładnego rozumienia konieczny jest dokładny język. Poznawanie
    systemów pradawnej wiedzy zaczyna się od poznawania języka, który umożliwia
    dokładne ustalenie tego, o czym się mówi, z jakiego punktu widzenia się mówi i
    w związku z czym. Ów nowy język nie zawiera prawie żadnych nowych terminów
    ani nie stosuje nowego sposobu nazywania, ale opiera konstrukcję mowy na
    nowej zasadzie, mianowicie na zasadzie względności; znaczy to, że wprowadza
    on względność do wszystkich pojęć i sprawia, że możliwe jest dokładne
    określenie “kąta myśli” – ponieważ to właśnie brak tych terminów wyrażających
    względność cechuje język “potoczny”.

    Kiedy człowiek opanuje już ów język, wtedy za jego pomocą można przekazać
    mu bardzo duży zasób wiedzy i informacji, których nie da się przekazać w języku
    potocznym, nawet gdyby użyć wszystkich możliwych naukowych i filozoficznych
    terminów.

    Podstawową własnością tego nowego języka jest to, że wszystkie idee
    koncentrują się w nim wokół jednej idei, to znaczy, że traktuje się je we
    wzajemnej relacji z punktu widzenia jednej idei. Ową ideą jest idea ewolucji.
    Oczywiście nie ewolucji w znaczeniu ewolucji mechanicznej, ponieważ taka
    ewolucja nie istnieje, ale w znaczeniu świadomej i wolicjonalnej ewolucji, jedynej
    ewolucji jaka jest możliwa.

    Wszystko na świecie, od systemów słonecznych do człowieka i od człowieka do
    atomu, wzrasta albo opada, ewoluuje albo ulega degeneracji, rozwija się albo
    chyli się ku upadkowi. Ale nic nie ewoluuje mechanicznie. Tylko degeneracja i
    destrukcja postępuje mechanicznie. To, co nie może świadomie ewoluować,
    degeneruje się.

    Pomoc z zewnątrz jest tu możliwa tylko o tyle, o ile się ją docenia i przyjmuje,
    choćby na początku działo się to tylko poprzez czucie.

    Język, w którym zrozumienie jest możliwe, opiera się na znajomości stosunku
    badanego obiektu do możliwej dla niego ewolucji, na znajomości jego miejsca na
    drabinie ewolucyjnej.

    W tym celu wiele z naszych potocznych idei jest podzielonych ze względu na
    stopnie tej ewolucji.

    Jeszcze raz rozważmy ideę: człowiek. W języku, o którym mówię, zamiast słowa
    “człowiek” używa się siedmiu słów, a mianowicie: człowiek nr 1, człowiek nr 2,
    człowiek nr 3, człowiek nr 4, człowiek nr 5, człowiek nr 6, człowiek nr 7. Dzięki
    tym siedmiu ideom, ludzie, mówiąc o człowieku, mogą się nawzajem zrozumieć.
    Człowiek nr 7 osiągnął pełny, możliwy dla człowieka rozwój i ma wszystko to, co
    człowiek może mieć, a więc wolę, świadomość, stałe i niezmienne “Ja”,
    indywidualność, nieśmiertelność i wiele innych własności, które na skutek
    ślepoty i niewiedzy sobie przypisujemy. Tylko gdy do pewnego stopnia
    zrozumiemy człowieka nr 7 oraz jego własności, będziemy mogli zrozumieć
    stopniowe fazy, poprzez które możemy się do niego przybliżyć, to znaczy
    zrozumieć możliwy dla nas proces rozwoju.

    Człowiek nr 6 stoi bardzo blisko człowieka nr 7. Od człowieka nr 7 różni się on
    tylko tym, że niektóre jego własności nie są jeszcze trwałe.

    Człowiek nr 5 jest dla nas także nieosiągalnym standardem człowieka, gdyż jest
    to człowiek, który osiągnął jedność.

    Człowiek nr 4 stanowi fazę pośrednią. Będę o nim mówić później.

    Ludzie nr 1, 2 i 3 to ludzie, którzy składają się na mechaniczną ludzkość: oni
    pozostają na tym samym poziomie, na którym się rodzą.

    Człowiek nr 1 oznacza człowieka, .u którego środek ciężkości życia
    psychicznego leży w centrum ruchowym. Jest to człowiek ciała fizycznego,
    człowiek u którego funkcje ruchowe i instynktowe nieustannie przeważają nad
    funkcjami emocjonalnymi i umysłowymi.

    Człowiek nr 2 oznacza człowieka na tym samym poziomie rozwoju, z tym, że u
    niego środek ciężkości życia psychicznego leży w centrum emocjonalnym, to
    znaczy, człowieka, u którego funkcje emocjonalne przeważają nad wszystkimi
    innymi; człowieka uczucia, człowieka emocjonalnego.

    Człowiek nr 3 oznacza człowieka na tym samym poziomie rozwoju, ale u niego
    środek ciężkości życia psychicznego leży w centrum intelektualnym, to jest
    człowieka, u którego funkcje myślowe zdobywają przewagę nad funkcjami
    ruchowymi, instynktowymi i emocjonalnymi; człowieka racjonalnego, który do
    wszystkiego podchodzi od strony teorii, od mentalnej rozwagi.
    Każdy człowiek rodzi się człowiekiem nr 1, 2 albo 3.

    Człowiek nr 4 nie rodzi się gotowy. Rodzi się on jako nr 1, 2 lub 3 i staje się nr 4
    dopiero w wyniku wysiłków o określonym charakterze. Człowiek nr 4 jest zawsze
    efektem pracy szkoły. Nie może się on taki urodzić ani przypadkowo rozwinąć;
    zwykłe wychowanie czy edukacja nie mogą stworzyć człowieka nr 4.

    Człowiek nr 4 znajduje się już na innym poziomie niż ludzie nr 1, 2 i 3; ma on stały środek ciężkości, na który składają się jego idee, wartość, jaką nadaje pracy oraz jego
    związek ze szkołą. Na dodatek, jego centra psychiczne zaczęły się już
    równoważyć; jedno centrum nie góruje u niego tak nad innymi centrami, jak to
    się dzieje w wypadku ludzi należących do trzech pierwszych kategorii. On
    zaczyna siebie znać i zaczyna wiedzieć, dokąd zmierza.

    Człowiek nr 5 już się skrystalizował, nie może on ulec zmianie, tak jak ulegają jej
    ludzie nr 1, 2 i 3. Ale trzeba zwrócić uwagę na to, że człowiek nr 5 może być
    wynikiem właściwej pracy i może być wynikiem błędnej pracy. Może on stać się
    numerem 5, przechodząc od numeru 4, ale może też stać się numerem 5, nie
    będąc wcześniej numerem 4. I w takim wypadku nie może on się dalej rozwijać,
    nie może zostać numerem 6 i 7. By stać się numerem 6, musi na nowo stopić
    swoją skrystalizowaną esencję, musi intencjonalnie utracić swoje bycie
    człowieka nr 5. A to można osiągnąć tylko poprzez okropne cierpienia.

    Na szczęście wypadki tak błędnego rozwoju zdarzaj się bardzo rzadko. Podział
    ludzi na siedem kategorii, czy siedem numerów, wyjaśnia tysiące rzeczy, które
    inaczej nie mogłyby zostać zrozumiane. Ów podział uzmysławia nam pierwsze
    zastosowanie pojęcia względności w odniesieniu do człowieka. Rzeczy pozornie
    identyczne mogą okazać się zupełnie różne, w zależności od rodzaju człowieka,
    do którego się odnoszą lub przez którego brane są pod uwagę. Zgodnie z tym,
    wszystkie wewnętrzne i wszystkie zewnętrzne manifestacje człowieka, wszystko
    to, co należy do człowieka, i wszystko to, co jest przez niego stworzone, dzieli
    się także na siedem kategorii.

    Można zatem teraz powiedzieć, że istnieje wiedza nr 1 oparta na naśladowaniu i
    na instynktach, wyuczona na pamięć, wepchnięta, wciśnięta w człowieka. Numer
    jeden – jeśli jest on człowiekiem nr 1 w pełnym tego słowa znaczeniu – uczy się
    wszystkiego jak papuga albo małpa.

    Wiedza człowieka nr 2 jest znajomością tego, co on lubi; czego nie lubi, tego nie
    zna. Zawsze i we wszystkim szuka czegoś przyjemnego. Albo też, jeśli jest
    człowiekiem chorym, to przeciwnie, będzie znał tylko to, czego nie lubi, co jest
    dla niego odpychające i co wywołuje w nim strach, przerażenie i odrazę.
    Wiedza człowieka nr 3 opiera się na subiektywnym, logicznym myśleniu, na
    słowach, na dosłownym rozumieniu. Jest to wiedza książkowych moli, wiedza
    scholastyków. Ludzie nr 3 policzyli, na przykład, ile razy każda litera arabskiego
    alfabetu powtarza się w Koranie, i oparli na tym cały system interpretacji Koranu.
    Wiedza człowieka nr 4 to zupełnie inny rodzaj wiedzy. Jest to wiedza, która
    pochodzi od człowieka nr 5, który z kolei otrzymuje ją od człowieka nr 6, który
    otrzymał ją od człowieka nr 7. Ale, oczywiście, człowiek nr 4 przyswaja z tej
    wiedzy tylko to, co leży w granicach jego możliwości. Jednak w porównaniu z
    człowiekiem nr 1, człowiekiem nr 2 i człowiekiem nr 3, człowiek nr 4 zaczyna już
    uwalniać się w swojej wiedzy od elementów subiektywnych i zaczyna iść ścieżką
    prowadzącą ku wiedzy obiektywnej.

    Wiedza człowieka nr 5 jest wiedzą całą i niepodzielną. Ma on jedno niepodzielne
    “Ja” i wszelka jego wiedza należy do tego “Ja”. Nie może on mieć jednego “ja”,
    które wie coś, czego inne “ja” nie wie. To, co on wie, wie jako całym sobą. Jego
    wiedza jest bliższa wiedzy obiektywnej niż wiedza człowieka nr 4.

    Wiedza człowieka nr 6 jest całkowitą dostępną człowiekowi wiedzą.; ale może ją
    jeszcze utracić.

    Wiedza człowieka nr 7 jest jego własną wiedzą, której nie można mu odebrać;
    jest to obiektywna i całkowicie praktyczna wiedza Całości.
    Dokładnie tak samo rzecz się ma z byciem. Istnieje bycie człowieka nr 1, a więc
    bycie człowieka żyjącego poprzez swoje instynkty i doznania; bycie człowieka nr
    2, to znaczy bycie człowieka sentymentalnego i emocjonalnego; bycie człowieka
    nr 3, to jest bycie człowieka racjonalnego i teoretyka, itd. Jest zatem całkiem
    zrozumiałe, dlaczego wiedza nie może odbiegać od bycia. Ludzie nr 1, 2 i 3 z
    powodu swojego bycia nie mogą mieć wiedzy człowieka nr 4, nr 5 i ludzi
    wyższych numerów. Cokolwiek im dasz, i tak będą mogli to sobie wytłumaczyć
    tylko na swój własny sposób; każdą ideę będą redukowali do poziomu, na
    którym sami się znajdują.

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Dziękujemy za kolejny interesujący fragment z nauk Gurdzijewa. Oba fragmenty opublikujemy w swoim czasie i bylibyśmy wdzięczni za przesłanie całego opracowania Uspienskiego w pdf. na adres: redakcja@klubinteligencjipolskiej.pl. Jesteśmy w trakcie czytania najważniejszego dzieła Gurdzijewa pod tytułem: „OPOWIEŚCI BEZLEBUBA dla wnuka”, gdzieś po przestudiowaniu 2/3 z 1104 stron tej trudnej lektury. Jeszcze do tych treści nie doszliśmy, chociaż niektóre myśli już w przeczytanej lekturze przewijały się.
      Na podsumowanie o pomieszaniu języków, przewijających się w obu komentarzach, przytaczamy naszą myśl sprzed kilkunastu lat:
      „W czasach współczesnych zbudowaliśmy WIEŻĘ BABEL do potegi 3:
      Pierwsza potęga WIEŻY BABEL, że jak mówią przekazy historyczno-biblijne – Bóg/bóg pomieszał języki przy jej budowie i mamy mnóstwo języków narodowych i etnicznych dialektów, którymi trudno się ze sobą porozumieć
      Druga potęga WIEŻY BABEL: w każdym języku mamy mnóstwo: dyscyplin naukowych, branż społecznych i gospodarczych, partii politycznych, religii i sekt religijnych i każda z nich mówi własnym językiem i nie może się dogadać z inną;
      Trzecia potęga WIEŻY BABEL: w każdej dyscyplinie naukowej, branży społecznej i gospodarczej, partii politycznej, czy religii – każdy inaczej rozumie te same określenia !
      Więc jak można się porozumieć z innymi ?”
      Redakcja KIP

      • krnabrny1 says:

        Opowieści Bezebuba to bardzo dobra książka jako wprowadzenie do tej. Jednak pełna jest jeszcze metafor, poznać, że autor nie skrystalizował jeszcze wszystkiego kiedy ją pisał.

        Porozumienie z innymi jest bardzo proste. Jednak do pewnego momentu jest warunkowe. Są 3 drogi:
        1. Można szukać sobie podobnych, co gwarantuje komunikację, ale odcina możliwość rozwoju.
        2. Można wybrać drogę porozumienia z „niższymi” od siebie co czynią tak zwani „samarytanie”, co powoduje grzęźnięcie zamiast stabilności nie mówiąc o rozwoju.

        Ostatnia droga to poszukiwanie tych których się nie rozumie, a ma się poczucie że ich wiedza jest głębsza. Istnieje tutaj ryzyko. Warunkiem jest, że posiada się na tyle wyczucia, że wie się iż ta osoba jest wiedząca, a nie jest to po prostu jakiś domorosły cwaniak lub też pojawi się w życiu „przewodnik”, czyli ktoś kto już dokonał przejścia i wie. Wówczas trzeba zaufać, nie ma innego wyjścia.

        Według moich doświadczeń, już osobistych, kiedy dojdzie się jednak w rozwoju do pewnego etapu można w zasadzie komunikować się zrozumiale z każdym „numerem człowieka”, niższym od siebie.

        Wynika to z faktu, że zna się „języki” jakimi posługują się Ci ludzie ponieważ samemu się takim było wcześniej.

        Niestety zawsze jest to komunikacja jednostronna, tak bym to nazwał. Wynika to z faktu, że człowiek stojący wyżej doskonale rozumie tych „niżej”, ale odwrotnie już tak nie jest.

        Dzięki temu jednak, definiuje to naszą własną, osobistą ewolucję. Wiemy że możemy się dogadać, ale wiemy też, że nie jest to naszą drogą.

  6. adamd says:

    Zaiste, ciekawa postać, typowa dla epoki.
    http://www.taraka.pl/georgij_gurdzijew_wyjscie_poza
    Bóg Internet jest niesamowity…
    Niczego nie ukrywa i trzyma w swoich trzewiach każdą informację na każdy temat.
    Nie wiedziałem że przyjaźnił się z Paulem Dukas.
    P.Dukas. The Sorcerer’s Apprentice
    https://www.youtube.com/watch?v=U4yH4B9deok

Wypowiedz się