Słowo „antysemityzm”: skąd, po co i dla kogo, czyli umysł zniewolony i umysł niepodległy

Dziś nie zdobywa się już ziem, by mieć ludzi, podbija się dusze, psychikę. Opanowawszy psychikę ma się w ręku człowieka. Mając człowieka zajmuje się teren. MOTTO Dziś nie zdobywa się już ziem, by mieć ludzi, podbija się dusze, psychikę. Opanowawszy psychikę ma się w ręku człowieka. Mając człowieka zajmuje się teren. (…) Straszliwa broń, która próbuje nie ujawniać swego istnienia. Inteligentnie i subtelnie tkwi na samym skraju areny walki. Nie sposób jej zaatakować. Jeśli się powie choć słowo przeciwko niej, zostanie się uznanym za faszystę. (…) Ta groźna metoda przenika do pewnej części środków przekazu, do pewnej części tych, którzy nauczają, opanowuje dusze, serca i mózgi. Kościół, szkołę i uniwersytet. Dawniej, by mieć władzę, trzeba było kontrolować Kościół, a więc dusze; w XIX w. szkolnictwo, a więc mózgi. Dzisiaj prym wiodą środki audiowizualne i uniwersytet. (…) Na Zachodzie nie uczy się już (…) miłości ojczyzny (…) lecz (…) tego, co nazywam „odwrotnym porządkiem”. [Alexandre de Marenches, dyrektor generalny francuskiej Służby Dokumentacji Wywiadu i Kontrwywiadu w latach 1970-1981] „Każde z kilku znaczeń słowa antysemityzm to nie tylko –używając obrazowego porównania – jeden osobisty ochroniarz przyznany każdemu Żydowi i całej grupie narodowo-konfesyjnej, wyłączający ich spod jakiejkolwiek krytyki. Słowo antysemityzm – co dostrzegamy dopiero po czasie – pełni wiele funkcji. Jest testem uległości umysłu i jego podatności na manipulację a także taranem rozbijającym mury obronne każdego z państw oraz transporterem opancerzonym wypełnionym przez oddział specjalny do penetracji państw przez wiele destrukcyjnych ideologii zrodzonych lub używanych przez grupę agresorów na froncie hybrydowej wojny informacyjnej mającej na celu podbić psychiki ludzkie. Słowo „antysemityzm” to sztandarowy produkt militarny marksizmu kulturowego, rzec można – jego baza wojskowa, albo pływający lotniskowiec z którego dzień i noc startują eskadry nakierowane na nasze ośrodki dowódcze. Nie wpuszczajmy tego słowa do naszego domu, do ojczystego języka”.  WSTĘP Antysemityzm: wszyscy o tym mówią, prawie nikt nie wie, co to jest… Pełen dobrej woli badacz chcący znaleźć monografię tego pojęcia po to, żeby ewentualnie napisać swoją wersję monografii lub jej krytykę – po trwających pewien czas poszukiwaniach zaczyna popadać w stan zdumienia. Pojęcie to ma tak wiele twarzy, sensów, znaczeń i odniesień, że wydaje się być wszędzie i… nigdzie. Najlepiej pasuje tu słowo: „chimeryczny” oznaczający coś, co jest wysoce nierzeczywiste i wydumane. Chimera to ziejący ogniem mityczny potwór mający głowę lwa, ciało kozy i ogon węża. Nie ma danych po temu, czy byli tacy wśród starożytnych Greków, którzy całkiem realnie bali się Chimery, odczuwali przed nią strach. Posądzenia o antysemityzm boją się natomiast prawie wszyscy oprócz większości Żydów, piszę „oprócz większości”, gdyż pewien promil Żydów też doświadcza wzroku nieistniejącej Chimery „antysemityzmu”, gdy odważają się głosić poglądy niewygodne dla żydowskiego mainstreamu. Prawie każde lokalne środowisko żydowskie, prawie każdy autor żydowski mają swoją definicję antysemityzmu, … Czytaj dalej Słowo „antysemityzm”: skąd, po co i dla kogo, czyli umysł zniewolony i umysł niepodległy