„FRAGMENTY NIEZNANEGO NAUCZANIA – W POSZUKIWANIU CUDOWNEGO” część II

Nauczanie Gurdzijewa.

Dobrze, zatem krótki wycinek z wykładów, zdaję sobie sprawę, że to ani w drobnym kawałku nie oddaje zawartości całości książki, ma jedynie skłonić do myślenia.

Osobiście polecam przeczytanie całości, niestety wydanie Polskie było tylko jedno , w 1977 roku i krótkim nakładem. Książka praktycznie nie do odnalezienia, trafem szczęśliwym posiadam ją w formie pdf, jak by ktoś reflektował.

Zatem tytułem małego wstępu. Właśnie rozpoczęła się 1 wojna światowa. Państwa kaskadowo wypowiadają sobie wojnę. W Rosji panuje wielki niepokój ponieważ front zbliża się do Rosji. Nikt nie wie co się stanie, tym bardziej, że nie atakują ich Niemcy, czego się spodziewano. Oczywiście Niemcy nie atakowalī ponieważ wiedzieli, że niebawem w Rosji wybuchnie wielka rewolucja, która załatwi sprawę bez jednego zabitego żołnierza niemieckiego, ale na ten czas wciąż istnieje miasto Petersburg.

[ Z dwoma ostatnimi zdaniami kompletnie się nie zgadzamy: Jeśli front zbliżał się do Rosji, to ktoś musiał atakować Rosję. Były to Niemcy z Austro-Węgrami. Front przesunął się na ziemię Polskie pod zaborem rosyjskim. Rewolucja, chociaż planowana z dużym wyprzedzeniem, wcale nie była nieuchronna w momencie rozpoczęcia wojny w 1914 r. a więc ponad 3 lata przed rewolucją. Zadecydowało wiele błędów, w tym popełnionych przez cara rosyjskiego, ale nie miejsce tu aby to szeroko omawiać. – red kip]

Tam właśnie zaczął dawać swoje wykłady Pan Gurdżijew. Ormianin który przywędrował do Rosji sprzedając dywany, zupełny samouk. Za roczny kurs bierze 1000 rubli, nie mała kwota. W tym samym czasie i miejscu znajduje się Pan Uspieński, dziennikarz, który pracuje nad swoją książką „Nowa teoria wszechświata”. Intryguje go Pan Gurdżijew i zaczyna uczęszczać na jego wykłady.

Krnąbrny1

Z czasem staje się kronikarzem nauk Pana Gurdżijewa i zapisuje to wszystko w postaci książki, a to małe fragmenty:

„Na przykład ewolucja ludzkości, która wykracza poza pewien punkt lub – mówiąc dokładniej – przekracza pewien procent, byłaby zgubna dla Księżyca. W chwili obecnej Księżyc żywi się życiem organicznym, żywi się ludzkością. Ludzkość stanowi część życia organicznego; oznacza to, że ludzkość jest pokarmem dla Księżyca. Gdyby wszyscy ludzie stali się za bardzo inteligentni, to nie chcieliby zostać zjedzeni przez Księżyc.

Ale jednocześnie istnieją możliwości ewolucji, i mogą się one rozwinąć w pojedynczych osobach, a to dzięki odpowiedniej wiedzy i odpowiednim metodom. Taki rozwój może dokonywać się tylko w interesie samego człowieka, wbrew – jeśli można tak powiedzieć – interesom i siłom świata planetarnego.

Człowiek musi zrozumieć, że jego ewolucja potrzebna jest tylko jemu samemu. Nikt inny nie jest nią zainteresowany. I nikt nie ma obowiązku ani nie zamierza mu pomóc.

Przeciwnie, siły, które przeciwstawiają się ewolucji dużych mas ludzkości, przeciwstawiają się także ewolucji poszczególnych ludzi. Człowiek musi je przechytrzyć. I jeden człowiek może je przechytrzyć, ludzkość nie może.

Później zrozumiecie, że wszystkie te przeszkody są dla człowieka przydatne. Gdyby nie istniały, musiałyby zostać celowo stworzone, ponieważ to właśnie pokonując przeszkody, człowiek rozwija w sobie potrzebne mu jakości.

Takie są podstawy właściwego spojrzenia na ludzką ewolucję. Nie istnieje żadna
przymusowa, mechaniczna ewolucja. Ewolucja jest wynikiem świadomego zmagania. Przyroda nie potrzebuje tej ewolucji; nie chce jej i walczy z nią.

Ewolucja może być konieczna tylko dla takiego człowieka, który zdaje sobie sprawę ze swej sytuacji, zdaje sobie sprawę z możliwości zmiany tej sytuacji, zdaje sobie sprawę, że ma moce, z których nie korzysta, bogactwa, których nie widzi. I to właśnie w znaczeniu wejścia w posiadanie tych mocy i bogactw, ewolucja jest możliwa.

Ale jeśli wszyscy lub większość ludzi by sobie to uświadomiła i zapragnęła osiągnąć to, co zgodnie z prawem pierworództwa im się należy, to ewolucja stałaby się z kolei niemożliwa. To, co jest możliwe dla jednego człowieka, jest niemożliwe dla mas.

Co się zaś tyczy ewolucji, to już na samym początku trzeba zrozumieć, że niemożliwa jest ewolucja mechaniczna. Ewolucja człowieka jest ewolucją jego świadomości. A “świadomość” nie może nieświadomie ewoluować.

Ewolucja człowieka jest ewolucją jego woli, a “wola” nie może ewoluować bezwolnie. Ewolucja człowieka jest ewolucją jego mocy “czynienia”, a “czynienie” nie może być wynikiem rzeczy, które “się zdarzają”.

Ludzie nie wiedzą, co to jest człowiek. Mają oni do czynienia z bardzo złożoną maszyną, o wiele bardziej złożoną niż lokomotywa, samochód czy samolot, ale sami nic – albo prawie nic – nie wiedzą o budowie, pracy i możliwościach tej maszyny. Nie rozumieją nawet jej najprostszych funkcji, ponieważ nie znają celu tych funkcji. Niewyraźnie wyobrażają sobie, że człowiek powinien nauczyć się kontrolować swoją maszynę, tak samo jak trzeba nauczyć się kontrolować lokomotywę, samochód czy samolot, i że niekompetentne obchodzenie się z ludzką maszyną jest tak samo niebezpieczne, jak niekompetentne obchodzenie się z każdą inną złożoną maszyną.

Każdy to rozumie, gdy mówi się o samolocie, samochodzie czy lokomotywie, ale mało kto liczy się z tym faktem, gdy mówi się o nim samym albo o człowieku w ogóle. Uważa się za właściwe i prawowite myślenie, że przyroda dała człowiekowi potrzebną znajomość jego własnej maszyny.

A jednak ludzie rozumieją, że instynktowna tylko znajomość maszyny nie jest w żaden sposób wystarczająca. Dlaczego studiują medycynę i korzystają z jej usług? Ponieważ, oczywiście, zdają sobie sprawę, że nie znają swojej maszyny. Ale nie podejrzewają, że można ją poznać o wiele lepiej niż zna ją nauka; i nie podejrzewają, że można byłoby wówczas spowodować, by pracowała ona całkiem inaczej.”

…i dalej

„– Jednym z ważnych błędów człowieka – powiedział – o którym trzeba nieustannie pamiętać, jest jego złudzenie co do swojego “Ja”.

Człowiek taki, jakim go znamy, “człowiek maszyna”, człowiek, który nie może “czynić”, i z którym oraz przez którego wszystko “się zdarza”, taki człowiek nie może mieć stałego i pojedynczego “Ja”. Jego “ja” zmienia się tak szybko, jak jego myśli, uczucia, nastroje; i popełnia on poważny błąd, uważając się zawsze za jedną i tę samą osobę; w rzeczywistości jest on zawsze inną osobą, nigdy tą, którą był jeszcze przed chwila.

Człowiek nie ma stałego i niezmiennego “Ja”. Każda myśl, każdy nastrój, każde pragnienie, każde doznanie mówi “Ja”. I za każdym razem przyjmuje się za oczywistość, że wszystko to przynależy do Całości, do całego człowieka i że dana myśl, pragnienie czy niechęć są wyrażane przez tę Całość.

W rzeczywistości nie ma żadnej podstawy do takiego założenia. Każda myśl i pragnienie człowieka pojawia się i żyje całkiem oddzielnie i niezależnie od Całości. Całość nigdy sama się nie wyraża z tego prostego powodu, że jako taka istnieje ona tylko fizycznie jako rzecz, a abstrakcyjnie jako koncept.

Człowiek nie ma pojedynczego “Ja”. Ale zamiast tego, istnieją setki i tysiące małych, oddzielnych “ja”, bardzo często zupełnie sobie nieznanych, nigdy nie stykających się ze sobą, albo też wrogich wobec siebie, wzajemnie wykluczających się i niezgodnych ze sobą.

W każdej minucie, w każdej chwili, człowiek mówi albo myśli “Ja”. I za każdym razem jego “ja” jest inne. W jednej chwili jest to myśl, w innej pragnienie, jeszcze w innej doznanie, inna myśl i tak dalej, bez końca. Człowiek jest wielością. Imieniem człowieka jest legion.”

…i dalej

„Ludzie nie zwracają uwagi na wszystkie sprzeczności, nie spostrzegają tego, że nigdy się nie rozumieją; że zawsze mówią o całkiem różnych rzeczach. Jest zupełnie jasne, że dla właściwego poznawania, dla dokładnej wymiany myśli, konieczny jest dokładny język, który pozwalałby na dokładne ustalenie, co oznacza słowo “człowiek”, język, który uwzględniałby wskazanie na punkt widzenia, z którego patrzy się na dane pojęcie i który określałby środek ciężkości
tego pojęcia.

Sama idea jest zupełnie jasna i każda dziedzina nauki usiłuje wypracować i ustalić dla siebie precyzyjny język. Ale nie istnieje język uniwersalny. Ludzie nieustannie mieszają ze sobą języki należące do różnych nauk i nie potrafią ustalić ich wzajemnej korelacji.

W każdej dziedzinie nauki ciągle pojawiają się nowe terminologie, nowe nazewnictwo. Im dalej to się posuwa, tym gorzej rzeczy się mają. Zamiast się zmniejszać, wzajemny brak zrozumienia rozwija się i powiększa, i mamy wszystkie powody, by przypuszczać, że będzie on dalej się powiększał w taki sam sposób. Ludzie zaś coraz mniej będą się nawzajem rozumieli.

Dla dokładnego rozumienia konieczny jest dokładny język. Poznawanie systemów pradawnej wiedzy zaczyna się od poznawania języka, który umożliwia dokładne ustalenie tego, o czym się mówi, z jakiego punktu widzenia się mówi i w związku z czym.

Ów nowy język nie zawiera prawie żadnych nowych terminów, ani nie stosuje nowego sposobu nazywania, ale opiera konstrukcję mowy na nowej zasadzie, mianowicie na zasadzie względności; znaczy to, że wprowadza on względność do wszystkich pojęć i sprawia, że możliwe jest dokładne określenie “kąta myśli” – ponieważ to właśnie brak tych terminów wyrażających względność cechuje język “potoczny”.

Kiedy człowiek opanuje już ów język, wtedy za jego pomocą można przekazać mu bardzo duży zasób wiedzy i informacji, których nie da się przekazać w języku potocznym, nawet gdyby użyć wszystkich możliwych naukowych i filozoficznych terminów.

Podstawową własnością tego nowego języka jest to, że wszystkie idee koncentrują się w nim wokół jednej idei, to znaczy, że traktuje się je we wzajemnej relacji z punktu widzenia jednej idei. Ową ideą jest idea ewolucji.

Oczywiście nie ewolucji w znaczeniu ewolucji mechanicznej, ponieważ taka ewolucja nie istnieje, ale w znaczeniu świadomej i wolicjonalnej ewolucji, jedynej ewolucji jaka jest możliwa.

Wszystko na świecie, od systemów słonecznych do człowieka i od człowieka do atomu, wzrasta albo opada, ewoluuje albo ulega degeneracji, rozwija się albo chyli się ku upadkowi. Ale nic nie ewoluuje mechanicznie. Tylko degeneracja i destrukcja postępuje mechanicznie. To, co nie może świadomie ewoluować, degeneruje się.

Pomoc z zewnątrz jest tu możliwa tylko o tyle, o ile się ją docenia i przyjmuje, choćby na początku działo się to tylko poprzez czucie.

Język, w którym zrozumienie jest możliwe, opiera się na znajomości stosunku badanego obiektu do możliwej dla niego ewolucji, na znajomości jego miejsca na drabinie ewolucyjnej.

W tym celu wiele z naszych potocznych idei jest podzielonych ze względu na stopnie tej ewolucji.

Jeszcze raz rozważmy ideę: człowiek.

W języku, o którym mówię, zamiast słowa “człowiek” używa się siedmiu słów, a mianowicie:

człowiek nr 1,

człowiek nr 2,

człowiek nr 3,

człowiek nr 4,

człowiek nr 5,

człowiek nr 6,

człowiek nr 7.

Dzięki tym siedmiu ideom, ludzie, mówiąc o człowieku, mogą się nawzajem zrozumieć.

Człowiek nr 7 osiągnął pełny, możliwy dla człowieka rozwój i ma wszystko to, co człowiek może mieć, a więc wolę, świadomość, stałe i niezmienne “Ja”, indywidualność, nieśmiertelność i wiele innych własności, które na skutek ślepoty i niewiedzy sobie przypisujemy.

Tylko gdy do pewnego stopnia zrozumiemy człowieka nr 7 oraz jego własności, będziemy mogli zrozumieć stopniowe fazy, poprzez które możemy się do niego przybliżyć, to znaczy zrozumieć możliwy dla nas proces rozwoju.

Człowiek nr 6 stoi bardzo blisko człowieka nr 7. Od człowieka nr 7 różni się on tylko tym, że niektóre jego własności nie są jeszcze trwałe.

Człowiek nr 5 jest dla nas także nieosiągalnym standardem człowieka, gdyż jest to człowiek, który osiągnął jedność.

Człowiek nr 4 stanowi fazę pośrednią. Będę o nim mówić później.

Ludzie nr 1, 2 i 3 to ludzie, którzy składają się na mechaniczną ludzkość: oni pozostają na tym samym poziomie, na którym się rodzą.

Człowiek nr 1 oznacza człowieka, u którego środek ciężkości życia psychicznego leży w centrum ruchowym. Jest to człowiek ciała fizycznego, człowiek u którego funkcje ruchowe i instynktowe nieustannie przeważają nad funkcjami emocjonalnymi i umysłowymi.

Człowiek nr 2 oznacza człowieka na tym samym poziomie rozwoju, z tym, że u niego środek ciężkości życia psychicznego leży w centrum emocjonalnym, to znaczy, człowieka, u którego funkcje emocjonalne przeważają nad wszystkimi innymi; człowieka uczucia, człowieka emocjonalnego.

Człowiek nr 3 oznacza człowieka na tym samym poziomie rozwoju, ale u niego środek ciężkości życia psychicznego leży w centrum intelektualnym, to jest człowieka, u którego funkcje myślowe zdobywają przewagę nad funkcjami ruchowymi, instynktowymi i emocjonalnymi; człowieka racjonalnego, który do wszystkiego podchodzi od strony teorii, od mentalnej rozwagi.

Każdy człowiek rodzi się człowiekiem nr 1, 2 albo 3.

Człowiek nr 4 nie rodzi się gotowy. Rodzi się on jako nr 1, 2 lub 3 i staje się nr 4
dopiero w wyniku wysiłków o określonym charakterze. Człowiek nr 4 jest zawsze efektem pracy szkoły. Nie może się on taki urodzić ani przypadkowo rozwinąć; zwykłe wychowanie czy edukacja nie mogą stworzyć człowieka nr 4.

Człowiek nr 4 znajduje się już na innym poziomie niż ludzie nr 1, 2 i 3; ma on stały środek ciężkości, na który składają się jego idee, wartość, jaką nadaje pracy oraz jego związek ze szkołą. Na dodatek, jego centra psychiczne zaczęły się już równoważyć; jedno centrum nie góruje u niego tak nad innymi centrami, jak to się dzieje w wypadku ludzi należących do trzech pierwszych kategorii. On zaczyna siebie znać i zaczyna wiedzieć, dokąd zmierza.

Człowiek nr 5 już się skrystalizował, nie może on ulec zmianie, tak jak ulegają jej ludzie nr 1, 2 i 3. Ale trzeba zwrócić uwagę na to, że człowiek nr 5 może być wynikiem właściwej pracy i może być wynikiem błędnej pracy. Może on stać się numerem 5, przechodząc od numeru 4, ale może też stać się numerem 5, nie będąc wcześniej numerem 4. I w takim wypadku nie może on się dalej rozwijać, nie może zostać numerem 6 i 7. By stać się numerem 6, musi na nowo stopić swoją skrystalizowaną esencję, musi intencjonalnie utracić swoje bycie człowieka nr 5. A to można osiągnąć tylko poprzez okropne cierpienia.

Na szczęście wypadki tak błędnego rozwoju zdarzaj się bardzo rzadko. Podział ludzi na siedem kategorii, czy siedem numerów, wyjaśnia tysiące rzeczy, które inaczej nie mogłyby zostać zrozumiane. Ów podział uzmysławia nam pierwsze zastosowanie pojęcia względności w odniesieniu do człowieka.

Rzeczy pozornie identyczne mogą okazać się zupełnie różne, w zależności od rodzaju człowieka, do którego się odnoszą lub przez którego brane są pod uwagę. Zgodnie z tym, wszystkie wewnętrzne i wszystkie zewnętrzne manifestacje człowieka, wszystko to, co należy do człowieka, i wszystko to, co jest przez niego stworzone, dzieli się także na siedem kategorii.

Można zatem teraz powiedzieć, że istnieje wiedza nr 1 oparta na naśladowaniu i na instynktach, wyuczona na pamięć, wepchnięta, wciśnięta w człowieka. Numer jeden – jeśli jest on człowiekiem nr 1 w pełnym tego słowa znaczeniu – uczy się wszystkiego jak papuga albo małpa.

Wiedza człowieka nr 2 jest znajomością tego, co on lubi; czego nie lubi, tego nie zna. Zawsze i we wszystkim szuka czegoś przyjemnego. Albo też, jeśli jest człowiekiem chorym, to przeciwnie, będzie znał tylko to, czego nie lubi, co jest dla niego odpychające i co wywołuje w nim strach, przerażenie i odrazę.

Wiedza człowieka nr 3 opiera się na subiektywnym, logicznym myśleniu, na słowach, na dosłownym rozumieniu. Jest to wiedza książkowych moli, wiedza scholastyków. Ludzie nr 3 policzyli, na przykład, ile razy każda litera arabskiego alfabetu powtarza się w Koranie, i oparli na tym cały system interpretacji Koranu.

Wiedza człowieka nr 4 to zupełnie inny rodzaj wiedzy. Jest to wiedza, która pochodzi od człowieka nr 5, który z kolei otrzymuje ją od człowieka nr 6, który otrzymał ją od człowieka nr 7. Ale, oczywiście, człowiek nr 4 przyswaja z tej wiedzy tylko to, co leży w granicach jego możliwości. Jednak w porównaniu z człowiekiem nr 1, człowiekiem nr 2 i człowiekiem nr 3, człowiek nr 4 zaczyna już uwalniać się w swojej wiedzy od elementów subiektywnych i zaczyna iść ścieżką prowadzącą ku wiedzy obiektywnej.

Wiedza człowieka nr 5 jest wiedzą całą i niepodzielną. Ma on jedno niepodzielne “Ja” i wszelka jego wiedza należy do tego “Ja”. Nie może on mieć jednego “ja”, które wie coś, czego inne “ja” nie wie. To, co on wie, wie jako całym sobą. Jego wiedza jest bliższa wiedzy obiektywnej niż wiedza człowieka nr 4.

Wiedza człowieka nr 6 jest całkowitą dostępną człowiekowi wiedzą.; ale może ją jeszcze utracić.

Wiedza człowieka nr 7 jest jego własną wiedzą, której nie można mu odebrać; jest to obiektywna i całkowicie praktyczna wiedza Całości.

Dokładnie tak samo rzecz się ma z byciem. Istnieje bycie człowieka nr 1, a więc bycie człowieka żyjącego poprzez swoje instynkty i doznania; bycie człowieka nr 2, to znaczy bycie człowieka sentymentalnego i emocjonalnego; bycie człowieka nr 3, to jest bycie człowieka racjonalnego i teoretyka, itd.

Jest zatem całkiem zrozumiałe, dlaczego wiedza nie może odbiegać od bycia.

Ludzie nr 1, 2 i 3 z powodu swojego bycia nie mogą mieć wiedzy człowieka nr 4, nr 5 i ludzi wyższych numerów. Cokolwiek im dasz, i tak będą mogli to sobie wytłumaczyć tylko na swój własny sposób; każdą ideę będą redukowali do poziomu, na którym sami się znajdują.”

[Podziękowania dla komentatora Krnąbrny1 za nadesłanie tego bardzo interesującego tekstu z nauczania Georgija Iwanowicza  Gurdzijewa, uważanego za jednego z największych mistyków XX wieku.]

„FRAGMENTY NIEZNANEGO NAUCZANIA – W POSZUKIWANIU CUDOWNEGO” część I

Comments

  1. zdzienicq says:

    Bardzo dziękuję komentatorowi Krnąbrny1 za udostępnienie części wykładów Gurdżijewa poprzez KIP. Jestem przekonany, że część ludzi, którzy pragną stać się „człowiekiem nr 7” sięgną po jego książki i potraktują jego przemyślenia jako drogowskazy… Jednocześnie dodam, że Wikipedia w zamieszczonym na niej życiorysie tego Człowieka nie omieszkała zacytować oxfordzkiego (czytaj: masońskiego) psychiatrę – Anthony’ego Storr’a w celu oczernienia tego wielkiego Armeńczyka. Byłbym bardzo wdzięczny za udostępnienie mi w formie pdf książki Gurdżijewa – o co proszę komentatora Krnąbrny1:-)

Wypowiedz się