Biologizacja – odnowa zdrowego życia. Polska koncepcja Jednego Zdrowia

Życie to najprawdopodobniej najtrudniejsze pojęcie do zdefiniowania. Umyka naszym zdolnościom poznawczym i analitycznym. Choć wiemy jak chcielibyśmy żyć, gdzie, z kim, obok kogo, to samo życie nadal pozostaje dla nas zagadką.

Można powiedzieć, że życie na Ziemi jest jedno. Wszystkie istoty wiąże jeden łańcuch wzajemnych zależności, a każde jego ogniwo jest tak samo ważne. Choć napędza nas to samo „paliwo”, bo głównym budulcem naszych komórek, komórek roślin i zwierząt jest węgiel, to formy jakie przybiera życie są niezliczone. I odwrotnie – choć życie przybiera niezliczone formy, to określone warunki wywołują w nich i w nas takie same reakcje. Tak jest w przypadku szeroko pojętego stresu. Stres, w tym brak lub nadmiar wody, niskie lub wysokie temperatury, czy agresywna chemia syntetyczna – osłabia odporność każdej formy życia.

Mikroorganizmy to pionierzy życia na Ziemi. Pojawiły się ok. 4 mld lat temu i przez ponad 3,5 mld lat żyły samodzielnie, tworząc potężny monopol biologicznej różnorodności. Stanowią pierwsze i ostatnie ogniwo życia, miały i mają kluczowy wpływ na jego kształt i jakość. To one zazwyczaj decydują o zdrowiu lub chorobie swoich gospodarzy. Na co dzień nie pamiętamy, że nasze organizmy to doskonałe miejsce do rozwoju i życia mikroorganizmów. Każdy fragment naszego ciała – skóra, jama ustna i nosowa, a zwłaszcza przewód pokarmowy, to siedlisko bakterii, grzybów i pierwotniaków, których liczebność znacznie przewyższa ilość naszych komórek. Każdy z nas ma niepowtarzalny mikrobiom1, a jego znaczenie dla zdrowia człowieka jest nie do przecenienia.

Mikrobiom ma wpływ na nasze codzienne funkcjonowanie. Zaburzenie jego równowagi może odbić się na naszej odporności, może przyczyniać się do występowania otyłości, cukrzycy, depresji, czy niektórych nowotworów. „Zespół mikroorganizmów jelitowych człowieka stanowi jeden z najbardziej zróżnicowanych gatunkowo ekosystemów na Ziemi. (…) W ich składzie może znajdować się aż 1500 różnych gatunków bakterii. Szczególnie aktywna, bo i najliczniejsza, jest populacja zamieszkująca jelito grube, która stanowi 40-50% jego treści. Ekosystem jelita grubego liczy ok. 1011-1012 komórek na 1g treści.”2 Łącznie w naszych jelitach mieszka około 1,5-2kg mikroorganizmów.3 Jednak naukowcy alarmują, że dzisiejszy tryb życia, w tym szczególnie higiena, dieta i leki negatywniewpływa na ten najmniejszy ekosystem – nasz mikrobiom.

„Martin Blaser, profesor mikrobiologii z New York University School of Medicine twierdzi, że niektóre gatunki współegzystujących z nami mikrobów już wymarły lub są na skraju wyginięcia (w skali całej populacji ludzkiej, a nie pojedynczych osób!). A okazuje się, że ich obecność może mieć kluczowe znaczenie dla regulacji homeostazy organizmu, w tym tak ważnych procesów jak gospodarka węglowodanowo-lipidowa, hormonalna, czy też odporność na niektóre choroby.”4

W codziennym zabieganiu zapominamy, że zmiany, które zachodzą dziś w środowisku mają charakter nieodwracalny, są konsekwencją naszych działań i naszego stylu życia. Superchwasty odporne na herbicydy – wypierają rodzimą roślinność, superbakterie odporne na antybiotyki – niosą widmo pandemii, tylko brak superbohatera, który by nas uratował. Codziennie bezpowrotnie wymiera kilkadziesiąt gatunków zwierząt. Jak to się dzieje, że z jednej strony na liście zwierząt zagrożonych wyginięciem jest dzik, wiewiórka ruda, zając czy lis, a z drugiej strony borykamy się z inwazją tychże dzików i lisów w osiedlach miejskich, ze szkodami wyrządzanymi przez dziki na polach; dziki, lisy i zające są odstrzeliwane.

Zachwianie równowagi biologicznej, wyparcie zwierząt z ich naturalnych siedlisk ma nieodwracalne skutki, które bezpośrednio wpływają również i na nasze życie. Każdego dnia doświadczamy kolejnych zagrożeń: smog, bezwartościowa żywność i woda, niedostatek wody, epidemie grypy, tony odpadów i śmieci, z którymi nie wiemy co zrobić, skażone i jałowe gleby, zanieczyszczone rzeki, jeziora, morza. Z codziennie dostarczanych przez media informacji wynika, że najlepiej byłoby przestać jeść: bo warzywa i owoce uprawiane są chemicznie, często dojrzewają podczas transportu, zwierzęta z chowu przemysłowego, karmione paszą z chemicznie uprawianych roślin, ryby z zatrutych rzek i mórz. Taki stan rzeczy zmusza nas do działania.

Idea Jednego Zdrowia jest znana już od dawna. Za jej ojca można uznać Hipokratesa, który mówił, że pożywienie powinno stać się naszym lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem.

Jedno Zdrowie to koncepcja, która podkreśla wzajemne relacje i zależności między zdrowotnością ludzi, dobrostanem zwierząt i kondycją środowiska naturalnego.

Do tej pory nie doczekała się jednej i precyzyjnej definicji. „W obecnym ujęciu koncepcja „Jedno Zdrowie” jest zatem paradygmatem, czyli wzorcem, w ramach którego zdrowie określane jest jako ciągłe, łączne, globalne i współzależne trwanie przyczyn oraz skutków realizujących się w obrębie ekosystemów i w bytujących w nich populacjach ludzkich i zwierzęcych, przy zabezpieczeniu żywności i równowagi ekonomicznej oraz dobrostanu.”5

Koncepcja ta powstała jako odpowiedź na rosnące zagrożenie chorobami odzwierzęcymi i początkowo zakładała głównie współpracę medycyny i weterynarii. Jednak walka z atakującymi nas patogenami to tylko jedna strona medalu, wykorzystywana tylko w przypadku „pożaru”.

Antybiotyk czy chemiczne środki ochrony roślin są potrzebne, ale tylko w wyjątkowo krytycznych stanach. Już sam Fleming odkrywca penicyliny podkreślał, że rozwiązywanie tych problemów ścieżką biobójczości nie można uznać za ścieżkę leczenia. Od dawna wiadomo, że im silniejsze stosujemy środki biobójcze, tym bardziej oporne na nie stają się patogeny, szkodniki, pasożyty czy też chwasty.

Dziś już wiemy, że do tej współpracy należy włączyć lekarzy gleby – rolników i ekologów. Nasze zdrowie jest ściśle związane ze stanem ekosystemów, w których żyjemy i z których korzystamy, dobrostanem zwierząt oraz różnorodnością życia w glebie i równowagą mikrobiologiczną ryzosfery.

„W XXI w., najbardziej charakterystyczną cechą koncepcji „Jedno Zdrowie” stało się jej odniesienie się do toczących się procesów ekologicznych i zmieniających się czynników środowiskowych jako kluczowych wyznaczników zdrowia człowieka i zdrowia zwierząt.”6 Tylko całościowe podejście pozwoli nam żyć w zdrowiu. Ważne, byśmy zrozumieli, że to my mamy na to fundamentalny wpływ i to my jesteśmy odpowiedzialni za jedno zdrowie.

Potrzeba zatem nowych rozwiązań i nowego podejścia. Bakteriofagi, probiotyki i prebiotyki, wyciągi roślinne to niewyobrażalny potencjał naturalnych, przyjaznych wobec środowiska, zwierząt i ludzi technologii. Współpraca lekarzy gleby i roślin z lekarzami weterynarii i lekarzami medycyny może umożliwić skuteczne likwidowanie przyczyn rozwoju większości chorób, szkodników i pasożytów. W tym celu stosowanie probiotyków i prebiotyków w uprawie roślin powinno stać się praktyką.

Zdrowie człowieka to odbicie zdrowia ekosystemu. Bez żyznej gleby nie będzie zdrowych roślin, zwierząt i ludzi. Sekretem żyzności gleby jest jej życie mikrobiologiczne. . „Kiedy mowa o biologii gleby, pierwsze skojarzenie to krety albo dżdżownice, bo je widać – ale w rzeczywistości, gleba jest bardzo złożonym systemem pokarmowym, na którego końcu znajdują się krety i dżdżownice” – tak mówił dr Arwyn Jones7. Ale to mikrobiom jelit dżdżownic wytwarza kwasy fulwowe i huminowe, składniki próchnicy budujące urodzajność gleb.

Prof. Lesław Badura, twórca Katedry Mikrobiologii i Instytutu Biologii Molekularnej Uniwersytetu Śląskiego, pisał, że to gwałtowny rozwój cywilizacji zapoczątkowany w XVIII wieku, skokowy przyrost ludności w ubiegłym wieku, intensywna gospodarka oraz niepełna wiedza ekologiczna o prawach rządzących eko- i agrosystemami doprowadziły do daleko posuniętej degradacji środowisk przyrodniczych.8 „Zielona Rewolucja” przełomu lat 60/70 XX wieku kontynuowała kierunek rozwoju, w którym próchnicę próbowano zastąpić agrotechnologiami, w których dominowały syntetyzowane w trudno dostępnych formach dla roślin pierwiastki NPK w miejsce nieprzebranego bogactwa składników odżywczych sekwestrowanych w próchnicy.

A przecież, jak pisał prof. Lesław Badura: „na glebę możemy patrzeć oczyma fizyka, chemika, a nawet mineraloga, ale bezwzględnie musimy widzieć ją w aspekcie biologicznym, w którym nie tylko występują określone organizmy, określone gatunki czy populacje, ale widzieć ich podstawowe, pełnione przez nie funkcje. Bez organizmów żywych, bez ich funkcji powierzchnia ziemi byłaby rumowiskiem składników mineralnych podobnie, jak są powierzchnie otaczających ziemię planet9

Co powoduje tak duże różnice w pH na zaledwie 1 cm2 gleby na głębokości ok. 55. To efekt procesów biologicznych zachodzących w ryzoplanie10.

Za: Blanchar i Lipton 1986]

To ryzobakterie bezpłatnie dostarczają w łatwo dostępnych formach azot, fosfor, żelazo, magnez, selen i inne mikro, makro i ultraelementy do systemu korzeniowego roślin. Ryzobakterie konkurują z mikroorganizmami patogennymi o składniki odżywcze w glebie. To 10 Ryzoplana to zewnętrzna powierzchnia korzeni roślin wraz z powierzchnią przylegających cząsteczek gleby.

Właśnie pożyteczne mikroorganizmy ryzosfery (strefy korzeniowej) są kluczowym biologicznym czynnikiem, który został pominięty w przemysłowej produkcji roślin. Dlatego wśród zabiegów agrotechnicznych takich jak orka, płodozmian i wzbogacanie gleby w substancję organiczną, NAJSZYBCIEJ na jakość gleb wpływa szczepienie jej konsorcjami pożytecznych mikroorganizmów i ich metabolitami.11

Udomowienie pożytecznych mikroorganizmów i wykorzystanie ich w roli biologicznych czynników może skutecznie bioasekurować oraz kontrolować przyczyny rozwoju chorób, szkodników i pasożytów.

Żyjący na przełomie XIX i XX wieku Rudolf Steiner – twórca antropozofii i rolnictwa biodynamicznego – twierdził, że życie ludzkie jest mikrokosmosem, w swoich wewnętrznych procesach podąża za makrokosmosem i naśladuje go. Istotą rolnictwa biodynamicznego było organizowanie takiego gospodarstwa, które stanowiłoby odrębny organizm, funkcjonujący niezależnie od zewnętrznych czynników ekonomicznych czy politycznych, oparty na prawach natury. Jego celem było budowanie u rolników takich umiejętności, które wzmacniałyby ich niezależność również ekonomiczną, kulturową i społeczną rolę.

Dziś najnowszy trend to: permakultura – samonapędzające się ekosystemy, gospodarstwa samowystarczalne, czy rolnictwo ekologiczne. W dużych miastach europejskich ekologia jest modą, nierzadko drogim snobizmem. Warto pamiętać, że jeszcze w co najmniej pierwszej połowie XX wieku wszystkie gospodarstwa chłopskie były tylko ekologiczne lub prawie ekologiczne. Świat na przestrzeni wieków zatoczył koło. Nowych znaczeń nabierają stare prawdy. Czy można powiedzieć, że rolnictwo nieodwracalnie zmienia się, czy raczej powraca do starego porządku opartego na prawach Natury?

Już w 1924 roku Rudolf Steiner przestrzegał, że to, co było przekazywane z pokolenia na pokolenie traci znaczenie. Podobnie jak wielu współczesnych publicystów i myślicieli mówił, że musimy po to zdobywać nowe umiejętności, byśmy mogli zrozumieć naturalne powiązania i zależności między światem przyrody, a człowiekiem. „Ludzkość nie ma dzisiaj innego wyboru, jak tylko ten, że albo nauczy się znowu czegoś z obserwacji wszystkich procesów zachodzących w przyrodzie i kosmosie, albo tę przyrodę, a wraz z nią również życie ludzkie, doprowadzi do uwiądu i do degeneracji.”

Współczesna polityka zbanalizowała rolnictwo. Jego udział w najbardziej postępowych gospodarkach świata sięga dziś średnio ok. 3% PKB, czyli mieści się w granicach błędu statystycznego. W Polsce, „w 1947 r. udział rolnictwa w PKB szacowany był na 58% i do 1989 r. spadł do poziomu około 13%. Późniejsze lata przyniosły dalszy spadek tego udziału, co było wynikiem braku wyraźnego wzrostu wolumenu produkcji w gospodarce rolnej przy jego wzroście w innych działach gospodarki narodowej.”12

Choć dziś prawie 40% obywateli mieszka na wsi, wkład polskiego rolnictwa w PKB wynosi tylko 2,6%. Jak to możliwe? Awans rolnika na producenta roślin i zwierząt doprowadził do niemalże zupełnej marginalizacji tego zawodu.

A przecież rolnik, podobnie jak lekarz, to zawód zaufania publicznego, ponieważ dysponuje i gospodaruje jednym z najcenniejszych ekosystemów – glebą.

W swojej przedmowie do programu WPR, Dacian Ciolos były Europejski Komisarz ds. rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich mówi o potrzebie nowego partnerstwa pomiędzy zurbanizowanym światem a rolnictwem, opartym właśnie na zaufaniu pomiędzy rolnikami a obywatelami Europy. To zaufanie musi być budowane na przekonaniu, że rolnictwo dostarcza bezpiecznej dla człowieka żywności, szanując jednocześnie zdrowie natury i jej zasobów. W końcu jak mówi komisarz – ostatecznymi beneficjentami WPR są obywatele UE.

Nowa, wspólna polityka rolna UE ma zapewnić ponad 500 milionom konsumentów żywność i w dłuższej perspektywie realne bezpieczeństwo żywnościowe, a rolnikom, których w 27 państwach członkowskich żyje ponad 14 mln – godziwe życie.13 To rolnicy, prawdziwi gospodarze, odpowiadają za utrzymanie w zdrowiu i dobrym stanie gleb, różnorodności biologicznej i bogactwa krajobrazów. To wszystko ma zasadnicze znaczenie nie tylko dla jakości naszego życia i zdrowia, ale także dla przyszłych pokoleń.

„Szybki rozwój gospodarczy w krajach Europy Zachodniej sprzyjał rozwojowi nowoczesnego rolnictwa. Postęp techniczny i technologiczny zmienił metody wytwarzania produktów rolniczych i obniżył ogólne koszty ich produkcji. Fascynacja „chemią” i inżynierią genetyczną doprowadziła jednak do pojawienia się zagrożeń, nawet dla tradycyjnych produktów żywnościowych. Dlatego coraz częściej wraca się do wytwarzania żywności metodami tradycyjnymi, w zgodzie z naturą.

Stosowane w Polsce tradycyjne metody produkcji, ze stosunkowo niskim zużyciem środków chemicznych stawiają jakość naszej żywności na czołowych miejscach w Europie. Polskie rolnictwo w niewielkim stopniu dotknęły też choroby zwierząt gospodarskich (pryszczyca, BSE i ptasia grypa). Pewne elementy zapóźnienia polskiego rolnictwa mogą więc okazać się jego atutem, np. w kontekście rozwoju rolnictwa ekologicznego i produkcji zdrowej żywności o wysokich walorach smakowych.”14 To, co badacze polskiej wsi i analitycy gospodarki nazywają „zapóźnieniem”, czyli m.in. rozdrobnienie agrarne, czy tradycyjne metody uprawy i chowu, były i nadal są naszym cennym kapitałem.

Tylko, jak przekonać rolników do tego, że największą innowacją i najlepszą inwestycją jest próchnica, że biologizacja i naturalne technologie to nie wyższe nakłady finansowe, a wyższa jakość płodów rolnych?

Dlaczego tak się dzieje, jak można zatrzymać ten wyścig? Polscy chłopi uchronili się przed konsekwencjami kolektywizacji, ale czy polscy producenci rolni uchronią się przed chemizacją i GMO w stylu amerykańskim?

Aby wyjaśnić istotę koncepcji jednego zdrowia wystarczy narysować okrąg. Zobaczymy wtedy, że ze środowiskiem, każdym ekosystemem, światem roślin i zwierząt łączy nas łańcuch zależności, że ten łańcuch nie ma początku, ani końca, że nie ma w nim ważnych i ważniejszych.

Musimy pamiętać, że rolnictwo nie dotyczy tylko wsi, chemizacja to nie tylko problem rolników. To my – konsumenci mamy wpływ na to, jakie będzie nasze rolnictwo, również na to, czy małe, rodzinne gospodarstwa przetrwają, czy zostaną zamienione w przedsiębiorstwa produkcyjne.

Codzienne wybory i drobne decyzje kształtują rynek. To czy kupimy mleko w kartonie, czy bezpośrednio od rolnika, w hipermarkecie, czy pobliskim sklepie, czy postawimy na ziemniaki z Cypru, czy z Wielkopolski, to wszystko ma znaczenie.

Wszyscy mamy wpływ na jedno zdrowie i wszyscy jesteśmy za nie odpowiedzialni. Tylko świadome decyzje rolników i konsumentów pozwolą tworzyć nowe relacje gospodarcze, dostosowane do dzisiejszych potrzeb i odpowiadające na nowe zagrożenia.

Stanisław Kolbusz – Prezes Stowarzyszenia Ekosystem-Dziedzictwo Natury

[ Autor jest członkiem Stowarzyszenia Klub Inteligencji Polskiej ]

Przypisy

1 Mikrobiom to wszystkie mikroorganizmy występujące w danym środowisku. „Termin mikrobiom został zaproponowany w 2001 r. przez Joshua L e d e r b e r g’a dla określenia całości ekologicznego środowiska złożonego z drobnoustrojów komensalicznych, symbiotycznych i chorobotwórczych”, M. Binek, Mikrobiom człowieka – zdrowie i choroba, [w:] „Postępy mikrobiologii” 51/2012, s. 28.

2  Mikroorganizmy    jelitowe    człowieka    i   ich    aktywność   metaboliczna,    oprac.   zbiorowe,   [w:]    „Przegląd

gastroenterologiczny” nr 6(4), Poznań 2011,

http://www.instytut-mikroekologii.pl/wp-content/uploads/2012/09/Mikroorganizmy-jelitowe.pdf

3 Jak wyżej.

4) http://dolinabiotechnologiczna.pl/nowe-doniesienia/mikrobiologia-nowosci/nasz-wlasny-mikrobiom-jeden-z-najmniej-poznanych-ekosystemow-jest-zagrozony/

5 M. Truszczyński, Z. Pejsak, „Jedno Zdrowie” koncepcja łącząca działalność naukową i praktyczną z zakresu ochrony zdrowia człowieka i zwierząt, [w:] „Życie weterynaryjne” 90(5)/2015, s. 280.

6) w., s. 281.

7) Dr Arwyn Jones – naukowiec, współtwórca Atlasu Gleb Europy, wydawanego przez Komisję Europejską.

8) Badura, Mikroorganizmy glebowe i ich znaczenie w ekosystemach degradowanych przez człowieka, [w:] „INŻYNIERIA EKOLOGICZNA. Kształtowanie i ochrona środowiska. Uwarunkowania przyrodnicze, techniczne i społeczno-ekonomiczne”, nr 12, Warszawa 2005, s. 14.

9) Badura, Mikroorganizmy glebowe i ich znaczenie w ekosystemach degradowanych przez człowieka, [w:] „INŻYNIERIA EKOLOGICZNA. Kształtowanie i ochrona środowiska. Uwarunkowania przyrodnicze, techniczne i społeczno-ekonomiczne”, nr 12, Warszawa 2005, s. 14.

10) Sushil K. Sharma, Microbial Community Structure and Diversity as Indicators for Evaluating Soil Quality, 2010r.

11) Znaczenie rolnictwa w gospodarce Polski,

12) https://www.igipz.pan.pl/tl_files/igipz/ZGWiRL/ARP/01.Znaczenie%20rolnictwa%20w%20gospodarce%20Polski .pdf

13) Zrozumieć politykę Unii Europejskiej. Rolnictwo, Bruksela 2014, s. 3.

14) w.

Comments

  1. krnabrny1 says:

    Ha ha ha, no kolejna perełka propagandowa. Nivy wszystko w porządku, jakieś fakty dotyczące funkcjonowania organizmu przez większość artykułu…ale fajerwerk jest w podsumowaniu!:-)

    „Wszyscy mamy wpływ na jedno zdrowie i wszyscy jesteśmy za nie odpowiedzialni. Tylko świadome decyzje rolników i konsumentów pozwolą tworzyć nowe relacje gospodarcze, dostosowane do dzisiejszych potrzeb i odpowiadające na nowe zagrożenia.”

    Zadam być może głupie pytania ale:
    1. Dlaczego zestaw nie obejmuje oprócz rolników i konsumentów również:
    producentów żywonści
    producentów nawozów typu gifosat
    rządów Państw
    rządów organizacji typu UE, WHO, ONZ itp?

    2, Jak rolnik ma zadbać o zdrowy plon skoro sprzedawcy glifosatu wmawiają mu że to wspaniały produkt i na dodatek pewnie uczciwie bo sami tak myślą? Jak ma to sprawdzić?

    3. Jak rolnik ma sprawdzić że produkty GMO na dłuższą metę mogą spowodować praktycznie wszystko?

    4. Jak rolnik ma siać zdrowo skoro wiszą na nim dziesiątki Państwowych lub Unijnych rozpożądzeń?

    5. Jak rolnik ma zrobić zdrowe kiszone ogórki skoro kiszenie zostało zabronione.

    6. Jak konsument ma się rozeznać co jest i na czym wyhodowane.

    7. Jak interpretować kody na opakowaniach skoro robi się wszystko aby nie mówiły nic?

    8. Jak jedni i drudzy mogą zaufać rządowi takiemu lub innemu w tych kwestiach?

    Podsumuję, kolejny tekst który jest propagandowym szajsem mającym niewiele wspólnego z rzeczywistością, a jego celem jedynym jest wskazanie kto powinien być odpowiedzialny za taki a nie inny stan rzeczy. WSTYD KIP!

Wypowiedz się