Dachau – oficjalna ‚rewizjonistyczna’ historia obozu.

Czasami powstają ważne prace „rewizjonistyczne”, napisane nie przez rewizjonistów, ale przez wyznawców teorii eksterminacyjnej.

Przykładem tego jest książka żyda Arno Mayera „Why Did the Heavens Not Darken?”, który bagatelizuje Auschwitz jako „centrum gazowania” i przyznaje, że większość zgonów w obozach, w tym w „obozach śmierci”, była wynikiem przyczyn „naturalnych”, a nie gazowania lub egzekucji.

Kolejna praca, która, co niezwykłe, wspomaga rewizjonistów to „Dachau: 1933-45, The Official History” Paula Berbena (wielokrotnie cytowana w Wikipedii*). Zaczyna się od stwierdzenia, że Dachau był „obozem zagłady”, a następnie bezwzględnie niszczy własną tezę. Praca Berbena została po raz pierwszy opublikowana w 1968 roku w Belgii, a następnie ponownie wydana przez Norfolk Prasa w 1975 r. „W imieniu i pod patronatem Comite International de Dachau”. The C.I.D. reprezentuje dziesiątki tysięcy deportowanych, którzy  „zostali eksterminowani w obozie śmierci, a także tych, którzy przeżyli. ”(s. XIV) Jest to bezspornie oficjalna historia: wydanie z roku 1975, które jest recenzowane w tym artykule, zawiera stwierdzenie, że praca została „opublikowana tylko do sprzedaży na terenie byłego obozu Dachau, Miejscu Pamięci ”.

Książka wpisuje się w coś, co można by nazwać ekumeniczną wersją Holokaustu, zgodnie z którą nie tylko sześć milionów Żydów, ale miliony innych – komunistów, Słowian, Cyganów i in. zostały celowo unicestwione przez Niemców. Przedmowa napisana przez lidera C.I.D. generała dywizji dr A.M. Guerisse, G.C., D.S.O. (pseud. pp. Pat O’Leary, RN), który twierdzi, że „wiele milionów ludzi cierpiało okropności obozów koncentracyjnych; eksterminowano w nich miliony. Ich zbrodnią była walka o wolność, prawa człowieka, o szacunek należny każdej osobie ”.

Książka zaczyna jednak od podważenia twierdzenia, że więźniowie obozu koncentracyjnego byli orędownikami wolności i praw człowieka.

Autor wyraźnie wyjaśnia, że wielu więźniów Dachau zostało tam wysłanych, ponieważ byli oni zwykłymi przestępcami. Nie byli też małą grupą.
Według Berbena:
Trzecią główną kategorią więźniów byli „przestępcy”.

SS rozróżniało dwie grupy w swoich podsumowaniach statystycznych: P.S.V. i B.V .; ale obie nosiły te same znaki. P.S.V. (Polizeisicherungsverwahrte) i byli przestępcami, którzy odbyli karę więzienia, w niektórych przypadkach wiele lat temu, ale byli uważani za niebezpiecznych i byli przetrzymywani w obozie koncentracyjnym jako środek zapobiegawczy (vorbeugend) …

Druga grupa, BV ( Befristete Vorbeugungshaft, często mylnie nazywani Berufsverbrecher, zawodowy kryminalista), składała się z mężczyzn, którzy nie zostali zwolnieni po zakończeniu kary więzienia, ale wysłani bezpośrednio do obozu. (str. 13-14)
Wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby ci mężczyźni w tej grupie byli bojownikami o prawa człowieka (26 kwietnia 1945 r. było nadal w obozie 759 przestępców, nawet po tym, jak tysiące osób przeniesiono z różnych powodów z Dachau)

UWAGA: Ta tabela przedrukowana ze str. 281 „Dachau” Berbena ilustruje kilka interesujących faktów. Należy zauważyć, że śmiertelność w Dachau nieznacznie spadła w 1942 r., a w 1943 r. śmiertelność spadła prawie o 50 procent.

W 1943 r. śmiertelność była najniższa w historii, jednak zgodnie z „teorią eksterminacyjną” i „ostatecznym rozwiązaniem” powinna być najwyższa.

W 1944 r., po ponownym pojawieniu się tyfusu w obozie, liczba zgonów wzrosła dramatycznie.

Należy pamiętać, że 66 procent wszystkich zgonów w Dachau miało miejsce w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy.

 Należy również zauważyć, że w miesiącach zimowych 1942–1943 w obozie wybuchła kolejna epidemia tyfusu.

W marcu 1944 r. odnotowano również wyjątkowo wysoką liczbę ofiar śmiertelnych z powodu alianckich nalotów, które doprowadziły do śmierci 223 więźniów. (str. 95).

Wydaje się również mało prawdopodobne, aby wielu więźniów politycznych, zwłaszcza komunistów, było zwolennikami praw jednostki. Opisywanie tych ludzi jako bojowników o wolność w świetle okrucieństw popełnianych przez komunistów w całej Europie i Azji w latach 1917–1945 i później, z pewnością jest naiwnością w najlepszym wypadku, a w najgorszym kłamstwem.

Jednak to większość więźniów w obozie była więźniami politycznymi, z których duży procent stanowili komuniści lub sympatycy komunizmu.

Spis powszechny obozu przeprowadzony 26 kwietnia 1945 r. wykazał, że

 z przyczyn politycznych przebywało tam 43 401 więźniów.

Natomiast liczba Żydów w obozie wynosiła 22 100;

128 więźniów zostało usuniętych z Wehrmachtu;

110 zostało uwięzionych za bycie homoseksualnym;

 85 było Świadkami Jehowy; a

1066 sklasyfikowano jako „antyspołeczne jednostki”. (str. 221)

Co z „dziesiątkami tysięcy deportowanych, którzy zostali eksterminowani w obozie śmierci”, zgodnie z twierdzeniami autora?

Po pierwsze, Berben, twierdząc, że w Oświęcimiu istniała mordercza komora gazowa, na wstępie stwierdza, że ​​„komora gazowa w Dachau nigdy nie była używana”. (s. 8) Berben, jak praktycznie wszyscy autorzy „eksterminacyjni”, którzy twierdzą, że „komora gazowa” w Dachau nigdy nie została ukończona albo ukończona, ale nigdy nie została użyta, nie oferuje wiarygodnych dowodów na istnienie takiej instalacji w Dachau, ani nie wyjaśnia, dlaczego tak wielu więźniów z Dachau przysięgało, że tysiące osób zostało w nich zagazowanych.

Książka podaje jednak dokładną liczbę zgonów w Dachau w latach wojny.

Według wykresu (str. 281) liczba zgonów w głównym obozie w Dachau i jego mniejszych zewnętrznych placówkach wyniosła w latach 1940–1945 27 839

  • ( twierdzenie, niegdyś eksponowane na tablicy przy wejściu do obozu, że około 238 000 więźniów zginęło w Dachau, Berben zbywa milczeniem).

Analiza tej liczby dostarcza ciekawych spostrzeżeń. Z liczby 27 839 osób 2 226  zmarło w maju 1945 r. po wyzwoleniu obozu przez Amerykanów.

Innymi słowy, osiem procent wojennych zgonów w Dachau miało miejsce w ciągu miesiąca, w którym obóz był w rękach sił alianckich.

Gdyby ktoś był skłonny powoływać się na te liczby bez względu na ich kontekst (to znaczy, bez względu na przyczynę śmierci), można by wytoczyć sprawę o odszkodowania amerykańskim okupantom.

 Berben podaje, że w ciągu 65 miesięcy od stycznia 1940 r. do maja 1945 r. 27 839 więźniów zmarło z różnych przyczyn, osiągając liczbę średnio 428 miesięcznie (zob. wykres 1). Dlatego w pierwszym miesiącu już pod kontrolą aliantów w Dachau śmiertelność była o 400 procent wyższa niż średnia.

Niewątpliwie ktoś, kto by czuł się zmuszony do obrony amerykańskich „wyzwolicieli” Dachau, szybko ustaliłby i argumentował, że przyczyną śmierci nie był amerykański program eksterminacji, ale kontynuacja zarazy, która ogarnęła Dachau kilka miesięcy przed opanowaniem obozu pod koniec kwietnia 1945 r.

Właśnie tak! Dachau padło ofiarą niszczycielskiej epidemii (głównie tyfusu) od końca 1944 r.

Od listopada tego roku do maja 1945 r. zmarło 18 296 więźniów, 66% zgonów w latach wojny.

 Jeśli weźmie się pod uwagę zgony, które miały miejsce od listopada 1943 r. do marca 1944 r. (kolejna epidemia), liczba ofiar wzrośnie do 19 605, czyli 70 procent ofiar wojennych.

Jeśli liczby w oficjalnej historii są prawidłowe, a liczba ofiar śmiertelnych spowodowanych epidemiami wzięta pod uwagę, to zostaniemy z 8 234 możliwymi ofiarami eksterminacji.

 Ale Berben wyraźnie mówi, że choroby były ciągłym problemem i że wiele osób umierało z roku na rok także z naturalnych przyczyn.

Wskazuje również, że wiele osób popełniło samobójstwo, że niektórzy więźniowie, którzy prawdopodobnie pracowali dla nazistów, zostali zamordowani przez współwięźniów, a niektórzy zginęli w bombardowaniach alianckich.

Bergen zauważa, że ​​w marcu 1944 r. w jednym tylko z alianckich bombardowań fabryki, w której pracowali więźniowie, zginęło 223 więźniów.

W innym przypadku tunel zawalił się w fabryce, zabijając 22 więźniów.

Alianckie bombardowanie w tym samym miejscu zabiło później dodatkowe 6 osób. Te dwa incydenty same odpowiadają za kolejne 251 zgonów w obozie, czyli prawie jeden procent wszystkich zgonów.

Bergen twierdzi również, że miały miejsce egzekucje, głównie przez pluton egzekucyjny. Egzekucje jednak stanowią jedynie bardzo niewielki procent zgonów w obozach, około 0,0087 %. (s. 271)
Berben zauważa również, że Himmler chciał jak najbardziej obniżyć śmiertelność w obozach, co wydaje się dziwne, jeśli celem była eksterminacja więźniów.

Śmiertelność w obozach zmusiła SS do zwrócenia na to uwagi.

 Za pomocą licznych statystyk obserwowali  postępy, nie po to, by ratować ludzkie życie, ale by oszczędzać siłę roboczą.

30 września 1943 r. Pohl poinformował Himmlera, że ​​liczba zgonów w sierpniu wyniosła 40 spośród przeciętnej siły roboczej wynoszącej 17 300, czyli 0,23 procent, podczas gdy w poprzednim miesiącu odsetek ten wynosił 0,32 procent.

Osiągnęli oni spadek o 0,09. Wyniki uzyskano także z innych obozów.

Z ogólnej siły szacowanej na 224 000 w sierpniu odnotowano 4699 zgonów, czyli 2,09 procent, w porównaniu z 2,23 procent w lipcu: poprawa wyniosła zatem 0,14 procent. Himmler pogratulował Pohlowi wyników, które uzyskał, mimo że trudno je było sprawdzić! (str. 94–95)
To, co znajduje się w tej oficjalnej historii Dachau, nie jest potwierdzeniem poglądu „eksterminacyjnego”, ale jego odrzuceniem.

Natychmiast widać, że bardzo wysoki odsetek wszystkich zgonów można przypisać innym terminom niż „eksterminacja”.

Chociaż nie wiemy, ile pozostałych zgonów nieepidemicznych przypadło na kategorie „naturalne”, możemy racjonalnie założyć, że wiele z nich było spowodowanych chorobami, wypadkami, samobójstwami i przyczynami naturalnymi.

Ostatnia kategoria jest ważna, ponieważ w Dachau przebywało sporo starszych więźniów.

 „Statystyki sporządzone przez administrację obozową 16 lutego 1945 r. wymieniają 2 309 mężczyzn i 44 kobiety w wieku od 50 do 60 lat oraz 5465 mężczyzn i 12 kobiet powyżej 60 roku życia”. (s. 11)

To przyjęcie jest dość znaczące, ponieważ zgodnie z ogólną teorią „eksterminacyjną” starsi więźniowie często nie byli nawet przyjmowani do obozów, ale byli oddzielani od innych więźniów natychmiast po przybyciu, a następnie gazowani.

W obozie, który jego oficjalny Komitet ds. ocalałych nazywa „obozem śmierci”, znajdujemy 2910 więźniów w zaawansowanym wieku, którzy najwyraźniej nie zostali eksterminowani.

Pogląd „eksterminacyjny”, skupiający się na Żydach lub w szerszej wersji, od dawna mówi nam, że podobnie jak osoby starsze, dzieci były natychmiast selekcjonowane na śmierć, ponieważ nie były zdolne do pracy.

W Dachau przebywała jednak także nieokreślona liczba dzieci. Berben twierdzi, że grupa więźniów utworzyła nieoficjalny organ zarządzający, zwany Komitetem Międzynarodowym, i że grupa ta założyła szkołę dla dzieci w obozie.

Jak już wspomniano, w Dachau więziono nawet dzieci.

 Międzynarodowy Komitet dopilnował, aby nie zostały porzucone.

Dla rosyjskich dzieci zorganizowano szkołę pod kierunkiem jugosłowiańskiego nauczyciela, a starsze umieszczono w Komandach [w filiach obozu pracy w Dachau], gdzie opiekowali się nimi więźniowie, którzy starali się nie tylko utrzymać je w dobrym zdrowiu, ale także nauczyć ich podstaw handlu (s. 175).


Podczas gdy starsze dzieci były wystarczająco duże, aby pracować
, jest mało prawdopodobne, aby młodsze dzieci w szkole musiały pracować. Zatem zgodnie z poglądem „eksterminacyjnym”, one również powinny zostać natychmiast zabite.

Ważnym elementem teorii „eksterminacyjnej” jest koncepcja, że ​​więźniowie, którzy nie zostali zabici od razu, byli poddawani „eksterminacji poprzez pracę”, w której brutalne znęcanie się w miejscu pracy i nędzne warunki życia czyniły życie w obozach nieznośnym i krótkim.

Pod rządem, którego intencją była śmierć wszystkich Żydów i innych „niepożądanych”, spodziewalibyśmy się, że więźniowie będą mieli bardzo mało jedzenia, opieki medycznej i innych niezbędnych rzeczy dostępnych dla więźniów.

Z pewnością nie wydano by rozkazu obniżenia śmiertelności, tak jak nie byłoby siedzących w pobliżu starszych lub chorych więźniów: osoby zdolne do pracy pracowaliby; inni zostaliby zabici, im szybciej, tym lepiej.

Jednak, jak opisano w tej oficjalnej historii, Niemcy w Dachau zamierzali utrzymać więźniów przy życiu, nawet chorych i starszych.

Warunki życia w Dachau, jak opisał Berben, dostarczają twardych dowodów przeciwnych teorii „eksterminacji”.

Berben naszkicował historię obozu od dnia jego otwarcia 23 marca 1933 r.

 Jego pierwsze prawdziwe odniesienie do warunków życia dotyczy kuchni w obozie.
Czystość w stołówce spowodowała, że ​​goście z partii nazistowskiej, ze szkół junkierskich [szkoły dla przyszłych oficerów wyższego szczebla] i wojska zauważyli, że traktowanie ludzi sklasyfikowanych jako „resztki ludzkości” było zbyt dobre. (str. 4)

Warunki życia w obozie nie pogorszyły się nagle w wyniku decyzji o eksterminacji. Przez większość czasu historii obozu warunki były dość dobre, biorąc pod uwagę, że był to rodzaj więzienia. Berben cytuje Wolfganga Jaspera, radcę w służbie dyplomatycznej i od 1935 r. członka jednostki kawalerii SS.

    Zastaliśmy obóz [w 1937 r.] i  baraki w nienagannym stanie i idealnie czyste. Więźniowie wywarli na nas bardzo dobre wrażenie i nie wydawali się wcale głodni. Pozwolono im otrzymywać listy i paczki oraz mieli kantynę, w której mogli kupować rzeczy. Dostępne były również działania kulturalne. (str. 43)

Sytuacja żywieniowa powinna zostać zbadana. Podczas gdy Berben ciągle mówi o braku jedzenia, jego własna książka zaprzecza jego twierdzeniom. Regularne posiłki, choć Berben zawsze twierdzi, że były nieodpowiednie, były oczywiście zapewnione przez kuchnie. Istniały również inne źródła żywności i wydaje się, że były one dość liczne.

 Berben zauważa, że ​​urzędnicy obozu faktycznie zwiększyli liczbę posiłków dla niektórych grup roboczych podczas wojny:
Kiedy w czasie wojny rosły potrzeby siły roboczej, sankcjonowano dodatkowe jedzenie, aby zwiększyć produkcję. Niektóre kategorie pracowników otrzymały bardzo cenione „drugie śniadanie”, zwane Brotzeit, składające się z ósmej lub dziesiątej części bochenka i 2 uncji kiełbasy. (str. 69)

Mało znanym faktem jest istnienie obozowej kantyny, w której więźniowie mogli kupować żywność. Jak zauważa Berben, „pieniądze przywiezione po przyjeździe i wszelkie później wysłane do więźnia były mu przyznawane… ”(s. 60).

W 1942 r. ustanowiono system „bonów towarowych ” i zabroniono posiadania pieniędzy, ponieważ uważano, że pieniądze w rękach więźniów ułatwiłyby im ucieczkę. „Pieniądze z ich konta musiały zostać wykorzystane na zakup artykułów dostępnych w stołówce.” (s. 60) Berben wymienia niektóre przedmioty dostępne do zakupu:
Dżem buraczany, płatki owsiane, kapusta kiszona, suszone warzywa, małże i ryby w puszkach, ogórki, przyprawy itp. były w sprzedaży …

W kantynie znajdowały się również artykuły takie jak igły i nici, i osobliwe płyny kosmetyczne, kremy i perfumy: krótko obcięty więzień był zapraszany do kupienia czegoś na włosy! (str. 69)
SS jest tu potępiony, ponieważ „osiągnął znaczne zyski” ze stołówki. Ale nawet gdyby ceny były wyjątkowo wysokie, „znacznych zysków” nie można byłoby osiągnąć bez znacznej sprzedaży.

Według Berbena: „Przed wojną był duży wybór towarów, ale kantyna stopniowo traciła na znaczeniu i osiągała stan, w którym nie mogła nic zaoferować”. (str. 69)
To, jak towary zniknęły z półek w kantynie, wydaje się nieistotne, ale w rzeczywistości jest dość ważne.

Gdyby reżim narodowo-socjalistyczny postanowił eksterminować więźniów, niewątpliwie zamknąłby kantynę i po prostu skonfiskował pieniądze, które więźniowie mieli na swoich rachunkach. Jednak kantyna nie została nagle zamknięta. Zamiast tego „stopniowo traciła na znaczeniu”, a towary „znikały stopniowo” z półek, tak jak towary znikały z półek w sklepach w całych Niemczech „krok po kroku” w miarę postępu wojny.

Możemy dojść do wniosku, że więźniowie w Dachau doświadczali niedoborów towarów, podobnie jak zwykli Niemcy.

Oprócz regularnie planowanych posiłków i drugiego śniadania oraz tego, co więźniowie mogli kupić w kantynie, dostępne było również inne pożywienie. „Od końca 1942 r. jednak  do obozu docierały duże przesyłki żywności i innych przydatnych rzeczy …” Rodzina i przyjaciele więźniów wysyłali paczki żywności do obozu. Oprócz tych paczek „przesyłki wysłane do Czerwonego Krzyża również przyniosły pomoc, którego dobroczynnego wpływu   nie można przecenić”.

Berben mówi, że same przesyłki Czerwonego Krzyża składały się z „tysięcy” paczek. Dachau pełnił funkcję głównego obozu dla duchownych z Kościołów chrześcijańskich (katolickich, protestanckich i prawosławnych), około 2700 więźniów.

Według Berbena:
Paczki żywnościowe mogłyby być wysyłane do duchowieństwa, a sytuacja żywnościowa wyraźnie się poprawiła. Szczególnie Niemcy i Polacy przyjmowali je w znacznych ilościach od swoich rodzin, parafian i członków wspólnot religijnych. W Bloku 26 sto [paczek] przybywało czasem tego samego dnia. (str. 151)

Duchowieństwo otrzymywało „znaczne ilości” żywności aż do końca wojny.

 Ten okres względnej obfitości trwał do końca 1944 r., kiedy zakłócenie łączności zatrzymało wysyłkę paczek. Niemniej jednak niemieckie duchowieństwo nadal otrzymywało jedzenie przez dziekana Dachau, pana Pfanzelt, do którego korespondenci wysyłali kartki żywnościowe: ksiądz dostawał za nie chleb i kiełbasę i wysłał paczki lokalną pocztą. (str. 151)

Tak więc Berben, choć lamentuje nad brakiem żywności, mówi nam, że więźniowie jedli regularne posiłki, niektórzy jedli drugie śniadanie, że „duże przesyłki” wysyłano do więźniów, że tysiące „paczek przybyło z Czerwonego Krzyża, że ​​żywność można było kupić w kantynie, że duchowieństwo otrzymywało „znaczne ilości” od parafian i że ten „okres względnej obfitości trwał do końca 1944 r.”

Wszystko to dobiegło końca nie dlatego, że naziści postanowili głodzić ludzi, ale dlatego, że ”zakłócenie komunikacji zatrzymało wysyłkę paczek.”

Jednak pomimo tego przyznania się, że ​​przeciętny więzień miał do dyspozycji duże ilości jedzenia, Berben mówi, że „legalne środki na uzyskanie dodatków były dostępne tylko dla ograniczonej liczby uprzywilejowanych więźniów. „(str. 164–165)

Berben mówi nam szczegółowo, w jaki sposób rząd narodowo-socjalistyczny nieustannie rozszerzał usługi medyczne w czasie wojny. Zauważa, że ​​kiedy zbudowano obóz w 1933 r., dostępnych było bardzo niewiele usług medycznych.

Jednak wraz z rozbudową obozu uwzględniono szpital:
… Bloki A i B: posiadały sale operacyjne z nowoczesnym sprzętem. Odwiedzającym niezmiennie pokazywano te budynki, ponieważ dowodziły one „zainteresowanie SS zdrowiem więźniów”. (str. 104) W miarę postępu wojny wzrosło zapotrzebowanie na usługi zdrowotne w obozie.

W 1940 r. szpital został rozszerzony na Bloki 1, 3 i 5. Jednak od 1942 r. rosnąca liczba sprawiła, że ​​powiększono blok chorych: we wrześniu tego roku składał się z 7 bloków, z których jeden nie miał sal dla chorych i był zarezerwowany dla biur, apteki, laboratorium i pomieszczeń zajmowanych przez działy eksperymentalne.

W drugiej połowie 1944 r. siedem bloków połączono długim, zamkniętym korytarzem, a następnie trzy bloki zostały dodane. Dodano 11 do 15. … (str. 104)

Opieka szpitalna udzielana więźniom jest stale chwalona w oficjalnej historii Berbena.

 Usługi były kompletne i nowoczesne, a w normalnych warunkach specjaliści mogliby skutecznie leczyć wszystkie choroby.

Operacje przeprowadzano w dwóch dobrze wyposażonych salach operacyjnych.

Laboratorium było dobrze wyposażone i można było tam przeprowadzić wszystkie niezbędne analizy, aż do końca 1944 r., kiedy usługi zostały przytłoczone. Był elektrokardiograf i najnowszy model aparatu rentgenowskiego Siemensa. (str. 104)
Autor stwierdza, że ​​wzrost liczby hospitalizacji był korzystny dla więźniów.

Wpływ tych zmian na sytuację więźniów był korzystny. Mówiąc ogólnie, lekarze i pielęgniarki-więźniarki dobrze rozumieli, a ich współpraca osiągała dobre wyniki.

 Dzięki inicjatywie lekarzy, wspieranych przez pielęgniarki i przy pomocy robotników, między blokami 11 i 13 zbudowano specjalny barak, w którym pacjenci z gruźlicą mogli być leczeni na wolnym powietrzu.

Plwocinę badano w laboratorium, a większość więźniów, u których stwierdzono pozytywną reakcję, była hospitalizowana i leczona za pomocą odpoczynku i leczenia na świeżym powietrzu oraz otrzymywała dodatkowe racje żywnościowe. (str. 106)

Z oficjalnej historii Dachau jasno wynika, że ​​urzędnicy obozu próbowali ograniczyć choroby do minimum. Próbowali egzekwować pewne standardy higieny, co oczywiście stawało się coraz trudniejsze w miarę postępu wojny. Berben pisze:
Oczywiste jest, że w obozie, w którym tysiące mężczyzn żyje na zbyt ograniczonym obszarze i w opłakanych warunkach, bardzo rygorystyczna higiena była życiową koniecznością.

We wczesnych latach, kiedy liczby były stosunkowo niskie, a liczba nowoprzybywających grup była niewielka, można było podjąć odpowiednie środki ostrożności.

„Nowoprzybyli szli pod prysznice, potem byli obcinani, otrzymywali ubrania i bieliznę, liche, to prawda, ale wyprane”. Pokoje nie były przepełnione. Rozkazy dotyczące utrzymania pomieszczeń, odzieży i czystości ciała były uciążliwe i powodowały zastraszanie więźniów, ale w sumie były przydatne, ponieważ ogromna większość więźniów zdała sobie sprawę, że gdy chcą mieć jakąkolwiek szansę na przeżycie, muszą przestrzegać ścisłych zasad. Wiedzieli, że oczywiście nie mogą oczekiwać niczego od władz obozowych; kiedy ustanowiono higieniczne środki ostrożności, chodziło jedynie o ochronę personelu SS i zapewnienie maksymalnej siły roboczej. (str. 109)

Nawet pobieżna lektura książki „Dachau: oficjalna historia” pokazuje, że warunki były dość przyzwoite i zapaść nastąpiła dopiero pod koniec wojny, kiedy całe Niemcy były w chaosie.

Oprócz przyznania, że ​​dostępne były duże ilości jedzenia i ogólnie dobra opieka medyczna, Berben dostarcza ciekawych informacji na temat zajęć rekreacyjnych dla więźniów.

Według tego oficjalnego historyka więźniowie mieli niedziele wolne z przeznaczeniem dla rozrywki i kultury.

 Mówi nam, że w niedzielne popołudnia więźniom pozwalano organizować zawody sportowe, ale w 1938 r. zostało to przerwane.

W 1941 r. jednak „zezwolenie zostało udzielone ponownie, także na  działalność kulturalną. W niedziele dozwolona była pewna swoboda dla rozrywki ”.
Organizowano również przedstawienia teatralne, koncerty, rewie i wykłady. Wśród tysięcy mężczyzn, którzy mieszkali w obozie, znajdowało się mnóstwo talentów, wielkich i małych: sławnych muzyków, dobrych muzyków amatorów, artystów teatru i sal koncertowych. Wielu z tych ludzi poświęciło swój czas w najbardziej godny podziwu sposób, aby dać kilka chwil wytchnienia dla swoich towarzyszy w niedoli i utrzymać swoje morale. Działania te pomogły również stworzyć poczucie wspólnoty. W ciągu ostatnich miesięcy odbyło się także kilka pokazów filmowych, mniej więcej raz na dwa tygodnie. (str. 72)

Oprócz tych form rozrywki „Obóz miał bibliotekę, która wystartowała w skromny sposób, ale ostatecznie zgromadziła około piętnastu tysięcy woluminów … Wybór był bardzo zróżnicowany, od popularnych powieści po dzieła wielkiej klasyki oraz prace naukowe i filozoficzne.” (str. 72)

Berben zauważa również, że „niektórzy ludzie pomimo ich ciężkiej egzystencji jako skazańców znaleźli energię, by zainteresować się sztuką, nauką i problemami filozoficznymi”. (str. 73)

Jeśli biblioteka nie byłaby wystarczająca, aby zaspokoić potrzeby więźnia w zakresie czytania, więzień mógł prenumerować gazety i różne publikacje … ”(str. 75) Subskrypcje gazet były dozwolone do samego końca wojny. (str. 180)
Ciekawą cechą Dachau, dotyczącą rekreacji więźniów, był burdel utworzony dla więźniów.
Latem 1943 r. [Uwaga! Rzekome eksterminacje w tym okresie miały iść już pełną parą] Himmler zarządził założenie domów publicznych w obozach koncentracyjnych, zwanych Sonderbau (budynek specjalny). Jego celem było rozwiązanie problemu seksualnego, zwalczanie praktyk homoseksualnych i zwiększenie wydajności pracowników … W połowie grudnia 1944 r. w Dachau było trzynaście takich kobiet. (str.7)
Wizja burdelu dla więźniów jakoś nie pasuje do polityki eksterminacji wszystkich więźniów.
Traktowanie duchowieństwa wymaga szczególnej uwagi.

Zgodnie z ogólną polityką niemiecką większość duchownych, którzy zostali aresztowani, została przeniesiona do Dachau, łączna liczba osiągnęła 2720.

Według Berbena:
15 marca 1941 r. na rozkaz z Berlina, duchowieństwo zostało wycofane z pracy w komandach, a ich warunki bytowe uległy poprawie. Dostarczano im pościel tego samego rodzaju, którą wydawano SS, a więźniom rosyjskim i polskim przydzielono zadania dbania o ich  kwatery. Mogli wstać godzinę później niż inni więźniowie i odpoczywać na łóżkach przez dwie godziny rano i po południu. Wolni od pracy, mogli poświęcić czas na naukę i medytacje. Dostali gazety i pozwolono im korzystać z biblioteki. Ich jedzenie było wystarczające; czasami otrzymywali do jednej trzeciej bochenka chleba dziennie; był nawet okres, w którym dawano im pół litra kakao rano i jedną trzecią butelki wina dziennie. (str. 147)
Chociaż od duchownych nie wymagano pracy, niektórzy z nich zgłosili się na ochotnika do szpitala od 1943 r. Okazało się to dla nich śmiertelne, ponieważ tyfus w tym czasie niszczył  obóz. Berben zauważa, że ​​„kilku z nich padło ofiarą swego poświęcenia, ponieważ w obozie szalał tyfus”. (str. 151)

Duchowieństwo przekonało także władze obozowe do budowy kaplicy na nabożeństwa. Wcześniej odbywały się one w barakach więźniów. „Cierpliwa praca zarówno duchowieństwa, jak i świeckich sprawiła w końcu cud. Kaplica miała 20 metrów długości i 9 szerokości i mogła pomieścić około 800 osób, ale często było więcej niż tysiąc ludzi.” (str. 153) Nabożeństwa odbywały się przez cały dzień w niedziele, a jedno następowało bezpośrednio po drugim. (str. 154)

W ostatnich dniach wojny  kaplica stała się nieco kontrowersyjna. W miarę ewakuacji więźniów z innych obozów w pobliżu frontu obóz był coraz bardziej zatłoczony. Kiedy nastąpiło załamanie opieki zdrowotnej, tyfus zaczął zbierać niewiarygodne żniwo.

Łagodzenie przeludnienia było jednym ze sposobów na powstrzymanie epidemii. Urzędnicy obozu zwrócili się do duchowieństwa z prośbą o pozwolenie na przekształcenie kaplicy w kwatery mieszkalne, aby poprawić warunki życia. „… zasugerowano duchowieństwu, aby oddali ją [kaplicę], aby zwalczyć deficyt w miejscach do zakwaterowania, który stawał się katastrofalny”. (str. 154)

Duchowni byli jednak nieugięci, odpowiedzieli, że nie oddadzą kaplicy, aby ratować życie. Argumentowali, że nie wszystkie budynki w obozie były wykorzystywane do przetrzymywania więźniów i zasugerowali, aby zamiast dużej kaplicy mniejszy warsztat szewski i burdel zamieniono na część mieszkalną. Argumentowali także, że w kaplicy można zakwaterować tylko około 250 osób, „co było niczym w porównaniu z ciągłym przyjmowaniem więźniów”. Duchowieństwo miało ostatnie słowo. Urzędnicy obozu przystali na ich życzenia „a kaplica została zachowana do końca”. (str. 154)

Podczas gdy codzienne leczenie więźniów,

jak opisuje Berben, nie wydaje się pasować do wzorca eksterminacji, zarzuty eksperymentów medycznych budzą uzasadnione zaniepokojenie.

Obóz był centrum eksperymentów medycznych badających konsekwencje malarii, wpływu na organizm dużych wysokości i zamarzania. Nadużycia w eksperymentach należy słusznie potępiać w najostrzejszych terminach.

Znaczna część historii Berbena opiera się jednak na zeznaniach jednej osoby, Waltera Neffa.

Neff był więźniem, który pracował w obozie jako asystent dr Sigmunda Raschera. Według Neffa eksperymenty medyczne przeprowadzono na 180–200 więźniach.

Zeznał, że 10 więźniów było ochotnikami, i że większość innych więźniów, z wyjątkiem około 40, została skazana na śmierć.

Powiedział, że podczas eksperymentów medycznych zmarło od 70 do 80 więźniów. Berben nie wyjaśnia, ilu z tych 70 do 80 więźniów zostało już „skazanych na śmierć”.

Neff współpracował z Dr. Rascherem od początku 1941 r. Został zwolniony jako więzień z nadzoru obozowego, pod warunkiem kontynuowania współpracy z lekarzem. Berben zauważa, że ​​Neff regularnie stawiał się w obozie na służbie w mundurze i nosił pistolet.

W swoim zeznaniu Neff twierdził, że pracował w interesie więźniów i próbował sabotować pracę lekarza. Twierdził także, że pomagał w „buncie” w mieście Dachau na kilka dni przed przybyciem sił amerykańskich.

Berben zauważa, że ​​„rola Neffa w jego kontaktach z Rascherem nigdy nie wydaje się całkowicie jasna, ani rola, jaką odegrał w wyborze tematów do eksperymentów”. (str. 127) Jednak Neff jest źródłem wielu „dowodów” na eksperymenty medyczne w Dachau.
Według Berbena:
    Najstraszniejszy eksperyment, w którym uczestniczył Neff, był przeprowadzony na dwóch rosyjskich oficerach.

Zostali zabrani z bunkra i zanurzeni nago w zbiorniku [lodowatej wody] około godz. 16:00 i wytrzymali przez prawie pięć godzin. Rascher wycelował rewolwer w Neffa i młodego polskiego pomocnika, którzy próbowali podać dwóm nieszczęśnikom chloroform.

Dr Romberg uznał cały ten epizod opisany przez Neffa podczas procesu za nieprawdopodobny. Jego zdaniem osoba poddana takiej próbie już po 10 lub 20 minutach jest sztywna i niezdolna do wykonania ruchu ani wypowiedzenia słowa, podczas gdy, według Neffa, dwaj oficerowie nadal rozmawiają ze sobą podczas trzeciej godziny i wypowiadają wzajemne słowa pożegnania. (str. 133)

Neff nie miał okazji stanąć twarzą w twarz z człowiekiem, którego oskarżył o te zbrodnie. Rascher i jego żona zostali aresztowani przez niemiecką policję w kwietniu 1944 r. Został on oskarżony o nieprawidłowości finansowe, morderstwo jego byłego asystenta laboratoryjnego oraz oszustwa naukowe. Berben i Neff twierdzą, że Rascher został stracony przez Niemców w Dachau. Obaj wskazują, że został zastrzelony, a nie zgazowany.

 

Uznanie eksperymentów medycznych za fakt nie podważa argumentu przedstawionego przez rewizjonistów. Eksperymenty te miały dość ograniczony zakres i obejmowały   niewielką część więźniów. Większość wybranych więźniów była już skazana na śmierć.

Berben przyznaje, że niemieckie władze były zaniepokojone nadużyciami ze strony personelu obozu.

Komendant Alex Piorkowski, według Berbena, „rzadko wchodził do obozu. Nie był aktywny i pozostawiał większość spraw w rękach swoich podwładnych. Dostali oni wolną rękę i mogli leczyć więźniów, tak jak chcieli”. (str. 48) Piorkowski jednak został usunięty ze swojego stanowiska 1 września 1942 r., a następnie wydalony z partii nazistowskiej.

Zastąpił go Martin Weiss, były komendant obozu koncentracyjnego Neuengamme.

Berben zauważa, że:
Niektórzy podkreślają, że [Weiss] wprowadził wiele humanitarnych zmian w administracji obozu i że osobiście interesował się realizacją swoich rozkazów. Zakazał Kapo [więźniom odpowiedzialnym za obóz] i Starszym obozu, samowolnego bicia więźniów; osobiście sprawdzał raporty o karach; decydował o poziomie tych sankcji i był obecny, kiedy były wymierzane, aby zapobiec nadużyciom. Według „uprzywilejowanych” więźniów [duchowieństwo, osoby o wysokich rangach itp.] często okazywał im szacunek i był dla nich dużym wsparciem. (str. 49).
Weiss opuścił obóz, aby przejąć kontrolę nad obozem w Lublinie 1 listopada 1943 r. i został zastąpiony przez Wilhelma Weitera.

Wyglądało na to, że w Weiter utrzymał status quo. Berben mówi: „W obozie dokonano niewielu zmian z powodu jego osobistych działań”. (str. 50)
Warunki u Weissa musiały być dość przyzwoite.

Według Berbena: „Pomimo dużej liczby świadków, którzy przemawiali w jego imieniu podczas powojennego procesu w Dachau, Weiss został skazany na śmierć i stracony”. Byłoby bardzo mało prawdopodobne, szczególnie w wysoce naładowanej powojennej atmosferze, żeby „duża liczba świadków” broniła Weissa, gdyby był potworem. Warto również zauważyć, że po przeprowadzce do Lublina Weiss awansował na stanowisko inspektora obozów.

Pod dowództwem Weitera warunki w obozie pozostawały dość przyzwoite.

Wiele obozów cierpiało z powodu pozbawionych skrupułów oficerów: narodowo socjalistyczny rząd powołał specjalną komisję w celu skontrolowania warunków obozowych i uczciwości oficerów, którzy prowadzili obozy.

Ustalenia komisji doprowadziły do ​​około 200 wyroków skazujących.

Inspekcja obozu odbyła się w Dachau między majem a lipcem 1944 r. Berben zauważa, że ​​Konrad Morgen, sędzia, który przeprowadzał kontrolę obozu, „dokładnie zbadał wszystkie ustalenia wewnętrzne. Szpital był w idealnym porządku. Wizytował wszystkie budynki. Nie było znacznego przeludnienia, a na szczególną uwagę zasługowała zadziwiająco duża liczba instrumentów medycznych do leczenia więźniów ”. (str. 44)

Jeśli w ogóle więźniowie nie byli celowo mordowani przez nazistów i ogólnie cieszyli się znośnym jedzeniem, opieką medyczną i zakwaterowaniem, to jak umarli?

Odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo łatwa do znalezienia, a Berben jest bardzo pomocny.

Jego oficjalna historia Dachau popiera rewizjonistyczną wersję wydarzeń, która od czasów Paula Rassiniera* (negacjonista Holocaustu i były więzień obozów w Buchenwaldzie i Mittelbau-Dora) funkcjonuje, i zdecydowanie odrzuca trwające próby uczynienia obrazów (masowych grobów) odkrytych przez Amerykanów w obozie wynikiem świadomej niemieckiej polityki.

Ponieważ w ostatnich miesiącach wojny rząd niemiecki, gospodarka i infrastruktura całkowicie załamały się i bardzo potrzebne produkty stały się niedostępne.

Berben także regularnie powtarza, że ​​zapasy żywności i paczki prawie zniknęły pod koniec wojny.

Na przykład mówi nam, że dostawy żywności dla duchowieństwa „trwały do ​​końca 1944 r., kiedy zakłócenie komunikacji zatrzymało wysyłkę paczek”. (str. 151) Służba medyczna była „kompletna i nowoczesna, a w normalnych warunkach specjaliści mogliby skutecznie leczyć wszystkie choroby”, ale „pod koniec 1944 r. służba medyczna została przytłoczona”. Miejsc do spania było wystarczająco do ostatnich miesięcy wojny, kiedy baraki stawały się coraz bardziej zatłoczone. Kluczowym czynnikiem w liczbie zgonów więźniów był upadek państwa niemieckiego.
Gdy alianci zbliżali się do centrum Niemiec, duża liczba więźniów była ewakuowana z obozów w pobliżu frontu w głąb Rzeszy.

Dachau, obóz położony centralnie, w związku z kurczeniem się Rzeszy, stał się kluczowym obozem w tych transferach. Tak więc coraz trudniej było zdobyć żywność i środki medyczne.

Od początku ewakuacji dziesiątki tysięcy więźniów przybyło do Dachau w stanie skrajnego wyczerpania, a ogromna liczba zmarła przed wyzwoleniem i w następnych tygodniach.

Te masowe przybycia spowodowały niezrównane trudności i dużą liczbę zgonów wśród ludności obozu, szczególnie w związku z rozprzestrzenianiem się epidemii tyfusu. (str. 101) … Kiedy rozpoczęła się ewakuacja z obozów położonych na obszarach zagrożonych zwycięskim pochodem aliantów, przerażenie przewyższyło wszystko, co do tej pory było widziane. (str. 100)
Przeludnienie było prawdopodobnie dramatyczne. W blokach wybranych przez Berbena jako przykład, populacja wzrosła o 49 procent w ciągu pięciu miesięcy (patrz wykres 2), co miało miejsce podczas szczytu epidemii tyfusu, w którym liczba zgonów wynosiła średnio 2614 miesięcznie.
Berben opisuje, jak choroba rozprzestrzeniała się w całym obozie.

„W końcu do tego bloku dotarła egzofityczna (wrzodziejąca, brodawkowata) postać tyfusu [blok 30, w którym przetrzymywani byli inwalidzi i niektórzy starsi więźniowie]; w ten sposób tyfus przeskoczył Lagerstrasse (główną ulicę obozu) i przeszedł przez nierówno numerowane bloki do zachodniego skrzydła. Krótko mówiąc, pisze ks. Neuhäusler, co wydarzyło się pod koniec grudnia 1944 r. oraz w styczniu i lutym 1945 r. w obozie koncentracyjnym Dachau, jest jedną z najbardziej przerażających tragedii w historii wszystkich obozów koncentracyjnych. ”(str. 108)

Ale tyfus nie był jedyną chorobą, z którą władze obozowe musiały sobie radzić.
Dolegliwości trawienne były bardzo rozpowszechnione, szczególnie biegunka i uporczywe zapalenie jelit, które można było wyleczyć jedynie poprzez odpowiednią dietę. Większość więźniów cierpiała na obrzęki, które prowadziły do ​​częstych otarć wokół stóp, które po zakażeniu powodowały bolesne ropiejące rany. Występowały wszelkiego rodzaju infekcje płuc, w tym zapalenie płuc i choroby zakaźne, z których najczęstszą była erysipelas wywoływana przez paciorkowce. Zdarzały się również przypadki błonicy i szkarlatyny. Wszystkie te choroby uwydatniały ogólne osłabienie pacjenta, a gdy nie było odpowiedniego leczenia lub diety, a często dochodziło do śmiertelnych powikłań (str. 102)
Szalejąca epidemia zabiła tysiące „pomimo wszelkich wysiłków”, pisze Berben. (str. 107) Jeśli planem była eksterminacja, to po co podejmować takie wysiłki, szczególnie w ostatnich miesiącach wojny?

Nawet najlepsze wysiłki Amerykanów nie były w stanie powstrzymać choroby. Jak już wskazaliśmy, 2226 zmarło w maju 1945 r. po wyzwoleniu. Berben przyznaje:

Tysiące wyzwolonych więźniów musiało być realistami, choć chętni do powrotu do rodzin, to musiało upłynąć wiele dni, zanim rozpoczęła się repatriacja. Epidemia tyfusu, która przez wiele miesięcy zbierała żniwo, musiała zostać zahamowana, aby nie rozprzestrzeniła się na ludność cywilną i wojsko. Nieuchronnie obóz musiał zostać poddany kwarantannie do odwołania. (str. 197).
Alianci byli krępowani w wysiłkach z tych samych powodów, dla których Niemcy nie byli w stanie wygrać z epidemią: „z powodu braku szpitali i leków”. (str. 198) Nawet po zniesieniu kwarantanny, 12 maja, nadal notowano setki przypadków śmiertelnych. W oficjalnej historii Berbena odnotowano, że dodatkowo 200 osób zginęło w obozie między 1 czerwca a 16 czerwca. Berben zauważa również, że pomimo wyzwolenia „jedzenie nadal budzi poważne obawy”.
Liczba ofiar śmiertelnych, szczególnie pod koniec wojny, była wysoka.

Według Berbena w latach 1940–45 liczba ofiar wyniosła 27 839 z populacji obozu liczącej 168 433. Tak więc w latach najbardziej niszczycielskiej wojny, jaką kiedykolwiek znano, śmiertelność w Dachau wyniosła 16,6 procent. Jest to niewątpliwie wysoki poziom, ale prawdopodobnie jest znacznie niższy niż zakładany przez społeczeństwo po dziesięcioleciach propagandy.

Śmiertelność w Dachau jest raczej niska w porównaniu do innych wojennych katastrof. Liczba zgonów w centrum Hamburga, podczas jednej nocy bombardowań alianckich, ponad dwukrotnie przekroczyła liczbę ofiar śmiertelnych w Dachau.

Paul Johnson, w swojej solidnej historii Modern Times, zauważa, że ​​„… w ciągu jednej nocy śmiertelność w czterech dzielnicach spowodowanych przez pożary ( burze ogniowe ) wyniosła 40 000, czyli 37,65 procent całej populacji”. (s. 403)

Niesławne bombardowania ogniowe celów cywilnych Drezna spowodowały jeszcze większy odsetek ofiar.
Chociaż, jak widzieliśmy, Berben twierdzi, że „komora gazowa” w Dachau nigdy nie była używana, w swojej książce zawiera wyznanie dr Muthiga, głównego doktora obozu w Dachau. Podobnie jak wielu innych po „przesłuchaniu”, dr Muthig zeznał, że „więźniowie niezdolni do pracy [byli] poddawani eutanazji i transportowani do obozu koncentracyjnego Mauthausen w celu zagazowania”. (str. 275) Istnieją dwa problemy z tym „zeznaniem”.

Po pierwsze, jak to obszernie ilustruje Berben, więźniowie niezdolni do pracy byli leczeni, otrzymywali dodatkowe racje żywnościowe, przechodzili „kuracje na wolnym powietrzu” itp.

Po drugie, dzisiejsi akademiccy „eksterminacjoniści” przyznają, że Mauthausen nie był obozem zagłady. Berben nie relacjonuje losu doktora Muthiga (po wojnie nie był pociągnięty   do odpowiedzialności i prowadził praktykę lekarską w Idstein*)
Berben popełnia także pewne ekscentryczne błędy, jeśli chodzi o umieszczenie w wykazie „obozów śmierci”. Na stronie 292 książki drukuje mapę opartą na innej wykonanej przez Służbę Badań i Dokumentacji Ministerstwa Zdrowia Publicznego i Rodziny z Brukseli.

Mapa ta wymienia sześć „obozów zagłady”, ale pokrywa się i jest ona zgodna tylko w dwóch przypadkach z obecną doktryną Holokaustu tj.:

Treblinki i Auschwitz.

Mapa Berbena wymienia cztery obozy, które obecnie nie są nazywane „obozami zagłady”:

  1. Soldau (Działdowo*),
  2. Pustknow [sic] (chodzi pewnie o Pustków*),
  3. Platzow [sic] (chodzi pewnie o Płaszów*) i

Majdanek* jest tu klasyfikowany po prostu jako obóz koncentracyjny, nie zważając na „eksterminacjne” twierdzenia, że funkcjonował również jako „obóz zagłady”.

Sobibór jest wymieniony jako „niezależny obóz”, termin nieokreślony.

 O dziwo, „obozy zagłady” Bełżec i Chełmno (Kulmhof) nawet nie pojawiają się na jego mapie.

Z pewnością można się dziwić takim rozbieżnościom w książce opublikowanej pod patronatem oficjalnego komitetu ocalałych w Dachau.

Jeśli chodzi o śmiertelność w Dachau, Berben informuje nas, że przed 1943 r. przeprowadzano sekcję zwłok każdego więźnia, który zmarł w szpitalu lub w wyniku „eksperymentu medycznego”.

 Po 1943 r. „Pośmiertną autopsję przeprowadzono na wszystkich więźniach, którzy zmarli na bloku chorych lub w innym miejscu w obozie”.

 Kiedy w obozie szalała epidemia tyfusu „musieli się zadowolić kilkoma losowo wybranymi ciałami”. (str. 109)

Jednak Berben mówi nam, że „Przeprowadzono ponad dziesięć tysięcy autopsji pod kierunkiem dr Blaha”. (str. 109). Gdzie są dzisiaj te raporty z autopsji? Jeśli naziści realizowali program planowanej eksterminacji, dlaczego mieliby zadawać sobie trud przeprowadzenia sekcji zwłok? Te pytania nie zostały nawet uwzględnione w tej oficjalnej historii.
Podsumowując, praca Berbena, „Dachau 1933–1945: Oficjalna historia” jest fascynująca.

Książka

  • mówi nam, że więźniowie mieli burdel, stołówkę, niedziele wolne, nabożeństwa, zabawy, wykłady, bibliotekę, gazety, koncerty i filmy.
  • Mówi nam, że otrzymywali regularne posiłki, niektórzy nawet drugie śniadanie, że jedzenie pochodziło z Czerwonego Krzyża, że ​​paczki żywnościowe były wysyłane przez krewnych i że więźniowie mogli kupować jedzenie w stołówce.
  • Mówi nam, że mieli nowoczesny szpital z lekarzami i pielęgniarkami, którzy dokładali wszelkich starań, aby pomóc więźniom, dopóki nie zostali ostatecznie przytłoczeni epidemią pod koniec wojny.
  • Mówi nam, że choroby były główną przyczyną śmierci w Dachau i że nawet amerykańscy wyzwoliciele stracili tysiące osób z powodu chorób.

Mówiąc o „dziesiątkach tysięcy deportowanych, którzy zostali eksterminowani w obozie śmierci”, „Dachau: Oficjalna historia” stwierdza, że ​​taka eksterminacja nie miała miejsca.

 W obliczu   propagandowych działań na rzecz prezentowania Dachau i innych obozów koncentracyjnych ogółowi społeczeństwa jako centrów zagłady, oficjalna historia Berbena, jeśli w ogóle, stanowi autorytatywne poparcie dla stanowiska rewizjonistycznego.

DACHAU: 1933-45, THE OFFICIAL HISTORY by Paul Berben. London: The Norfolk Press, 1975, Hardcover, 300 pages.
 Autor: John Cobden
https://archive.org/details/LessonsFromDachau–1933-45TheOfficialHistoryreview/mode/2up
https://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Rassinier
Zdjęcie: Polscy więźniowie obozu Dachau.
https://en.wikipedia.org/wiki/Priest_Barracks_of_Dachau_Concentration_Camp#cite_note-FOOTNOTEBerben1975276%E2%80%93277-38
[*] Majdanek nawet już przez żydów nie jest już uznawany z „obóz zagłady”
Cyt:/Though many scholars have traditionally counted the Majdanek camp as a sixth killing center, recent research had shed more light on the functions and operations at Lublin/Majdanek. Within the framework of Operation Reinhard, Majdanek primarily served to concentrate Jews whom the Germans spared temporarily for forced labor./
https://encyclopedia.ushmm.org/content/en/article/killing-centers-an-overview
https://pl.wikipedia.org/wiki/Soldau_(KL)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pustk%C3%B3w_(ob%C3%B3z)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Plaszow

Opublikowano za: https://www.salon24.pl/u/coroner/1025106,dachau-oficjalna-rewizjonistyczna-historia-obozu

Wypowiedz się