LOCKDOWN, czyli największe zagrożenie Polski i świata

Jest tylko jeden zestaw realnych zagadnień, wobec których stają wszystkie niemal państwa i narody świata zachodniego i wokół których winna się ogniskować dyskusja programowa i polityczna. Nie ma i nie było od kilkudziesięciu lat problemu tak poważnego, jak powszechny LOCKDOWN, jego skutki ekonomiczne, socjalne, docelowo być może cywilizacyjne, codzienne przejawy na polu praworządności, systemu władzy i kontroli nad jednostkami.

Najważniejszymi pytaniami powinny więc być m.in.:

– jakie wnioski wyciągniemy z ostatniego półrocza?
– jakie zmiany w systemie ekonomicznym i politycznym świata obserwujemy i jakich możemy się jeszcze spodziewać?
– jak przeciwdziałać negatywnym skutkom LOCKDOWNU i jak zniwelować te straty, które już zdążył zadać?

Nade wszystko zaś:

– co robić, by znieść nadal istniejące, a szkodliwe regulacje i jak nie dopuścić do przywrócenia LOCKDOWNU przynajmniej w Polsce, jeśli już nie w skali globalnej?

Niestety, ten najważniejszy z punktu widzenia codziennego życia Polaków (naszych dochodów, praw, wolności i obowiązków oraz trybu życia) temat – praktycznie w debacie publicznej nie istnieje. Niemal nikt nie analizuje ani tego co się zdarzyło, ani co nas jeszcze pod pretekstem COVID-19 może spotkać.

To ignorowanie rzeczywistości, na poziomie nieomal zbrodniczym, wobec polskich narodowych interesów.

Kto w tej sytuacji, widząc tak wielką lukę w naszym życiu politycznym, organizuje albo nawet pośrednio uczestniczy w operacjach typu fałszywa (tęczowa) flaga – ten (niezależnie od swego stanowiska w tym pseudo-sporze) wyrządza poważną szkodę Polsce i Polakom.

Bo jeśli/gdy jesienią znowu zamkną te resztki naszej gospodarki, odbiorą dochody polskim rodzinom i ograniczą naszą wolność, depcząc ostatki elementarnych praw obywatelskich – to żadna tęczowa szmata tego nie ukryje, ni nie zastąpi.

Nowa totalitarna ideologia – i praktyka…

Niestety, zamiast poważnej analizy CO DALEJ – funduje się Polakom kolejną, ewidentną ustawkę. Bo nie, nie chodzi o to, że inwazja gendryzmu nie istnieje (bo realnie codziennie możemy obserwować jej przejawy, a patrząc na kraje Zachodu, także widzimy, że może być już tylko gorzej), ani że nie jest groźna (bo oczywiście jest wyjątkowo obmierzła w skutkach).

Właściwa gradacja zagrożeń każe jednak w ideologii LOCKDOWNU (bo to już jest niemal ideologia i system polityczno-ekonomiczny zarazem) rozumieć coś na kształt wojny światowej, tylko gorszej, bo bez fazy odbudowy po zakończeniu.

Świat przebudowany w ramach ograniczeń koronawirusowych – miałby już takim pozostać, stając się wciąż niewyobrażalnym dla wielu i kosztem, i więzieniem. Światem nie tylko zamkniętych granic, ale i zamkniętych domów i pokoi, światem, w którym sama idea wspólnoty, równać by się miała groźbie śmierci. Światem, w którym nie istniałoby już nic poza wirtualem i jeszcze bardziej wirtualnymi finansami.

To, czy w ramach tego VR-COVID-kacetu będziemy normalni czy gender – będzie już zupełnie wtórne, skoro i tak rola społeczeństw, narodów, rodzin zostanie podporządkowana nadrzędnym założeniom LOCKDOWNU.

Niemieckie umiłowanie wolności i amerykański intelekt

I nie powinno być dla Polaków pocieszające, że podobna sytuacja jest udziałem niemal całego świata zachodniego. A więc, że o opamiętanie i wspólnotową samoobronę apelują ostatni niesterroryzowani intelektualiści (jak koryfeusz starego toryzmu, Peter Hitchens), ale już nie ma wokół tak kluczowego tematu zorganizowanych całych ruchów społecznych.

Paradoksem pozostaje, że przynajmniej namiastka poważniejszej debaty pojawiła się w bodaj czy nie najbardziej infantylnym i płytkim intelektualnie ośrodku Zachodu, czyli Stanach Zjednoczonych, a jedynym narodem europejskim zdolnym wyrazić na większą skalę swój zorganizowany sprzeciw wobec praktyki LOCKDOWNU – okazali się być… Niemcy (nie mówiąc oczywiście o tak przecież, poza tym zglajszachtowanych Szwedach).

Germanie najbardziej miłującym wolność i niepokornym ludem Europy i Amerykanie zadający całkiem niegłupie pytania i kwestionujący obowiązujący przekaz ideologiczny… Zaprawdę, w jakich niesamowitych czasach przyszło nam żyć!

Ale właśnie ze względu na wagę momentu dziejowego, w którym się znajdujemy, gdy być może ważą się losy cywilizacyjne świata, w imię priorytetyzacji niebezpieczeństw – występować dziś można i należy w imię i w sprawie takiego tylko LGBT:

Lockdown – by nigdy więcej do niego nie dopuścić.
Gospodarka – by ją osłonić i odbudować wobec narastającego dyktatu globalnej finansjery.
Bilans – do sporządzenia i podliczenia kosztów transformacji, której przedmiotami właśnie jesteśmy.
Tradycja – by jej zrąb przynajmniej ocalić i by przywróciła ogółowi zdrowy rozsądek wobec zagrożenia lockdownowym totalitaryzmem.

Inny elgiebetyzm, jego hałaśliwe popieranie czy zwalczanie – to tylko odwracanie uwagi od największego zagrożenia dla Polski, Polaków, a prawdopodobnie i całej ludzkości i świata, jaki dotąd znaliśmy.

Dziś wrogiem nas wszystkich – jest LOCKDOWN.

A on płci nie ma, ni fizycznej, ni wymyślonej. I nie jest tęczowy – ale szary, jednolity, ponury, co najwyżej w kolorze kart kredytowych. I to niech nas mobilizuje.

Konrad Rękas – https://konserwatyzm.pl

Foto: Envato

Komentarz Roberta Brzozy:

Autor myli się w jednym. Lockdown ma i płeć i kolor skóry, a nawet osobowość. Ktoś to zrobił i ktoś realizuje swoje cele.

Wystarczy pomyśleć i iść po śladach.

Lockdownem kieruje WHO. WHO sponsorowane jest głównie przez międzynarodowe korporacje. Korporacje mają swoich właścicieli.

Kim oni są?

Opublikowano za: https://robertbrzoza.pl/post/lockdown-czyli-najwieksze-zagrozenie-polski-i-swiata

Comments

  1. krnabrny1 says:

    Droga redakcjo KIP, zsuwają się Wam białe rękawiczki….znów!:-)
    Kolejny raz zamieszczacie tekst który jest nie dość że płytki to jeszcze kłamliwy. Zdradziliście się już że znacie nieco historię, zatem nie może być to usprawiedliwieniem.

    Zatem kilka kwiatków które dosłownie aż BOLĄ W OCZY jak się to czyta.

    1.”Germanie najbardziej miłującym wolność i niepokornym ludem Europy”
    Germanie miłują wolność, faktycznie, ale tylko swoją, nazywają ją tak samo od dawna Libensraum. To co dzisiaj obserwujemy w postaci protestów to nie walka o wolność tylko walka o zachowanie luksusowego, spokojnego i dostatniego życia na ustalonym od dawna poziomie…..to zasadnicza różnica.

    2.”Amerykanie zadający całkiem niegłupie pytania”
    Niegłupie pytania nie są złe, rzecz w tym że na tym się kończy, ponieważ brak odpowiedzi. Jak byłem mały też zadawałem niegłupie pytania typu „dlaczego sól jest słona?”

    3. „Dziś wrogiem nas wszystkich – jest LOCKDOWN.”
    Tutaj już redakcja przeszła samych siebie. Jak można nazywać siebie inteligentnym a jednocześnie nie potrafić odróżnić SKUTKU od PRZYCZYNY?
    Bo niestety taki grzech popełnił tutaj autor tekstu. Lockdown jest jedynie przyczyną. Nie walczy się z gorączką bo to jedynie OBJAW, walczy się z ZAPALENIEM które wywołało gorączkę.

    To tylko podstawowe błedy, ale właśnie je wyszczególniłem ponieważ to podparcie treści całego artykułu, podważając je zauważymy że artykuł PRZESTAJE ISTNIEĆ.

    Jako Wasz stały czytelnik liczę na to że redakcja będzie bardziej rozsądnie dobierać teksty do publikacji tak aby Wasza nazwa była miarą Waszych zamierzeń:-)

Wypowiedz się