COVIDOWE PIEKŁO: Rekordowe temperatury i niedobory przetestują cierpliwość Amerykanów tego lata.

https://fort-russ.com/wp-content/uploads/2020/07/food-bank-drive-thru.jpg

To będzie długie, gorące lato, którego nikt z nas nie zapomni w najbliższym czasie. W tym roku wiedzieliśmy, że napięcia społeczne będą bardzo wysokie, ponieważ rok 2020 jest rokiem wyborczym. Wielu jest przekonanych, że są to najważniejsze wybory we współczesnej amerykańskiej historii, i spodziewam się niespodziewanych niespodzianek w miarę zbliżania się listopada.

Tymczasem liczba potwierdzonych przypadków COVID-19 wciąż rośnie na nowe wyżyny, a ograniczenia wprowadzone przez władze w celu zwalczania tej pandemii wywołały ogromny sprzeciw. Tak wielu ludzi ma tak ekstremalne emocje związane z COVID-19 i niestety wydaje się, że kryzys ten wkrótce nie zniknie.

Oczywiście niepokoje społeczne, które wybuchły po tragicznej śmierci George’a Floyda, doprowadziły napięcia społeczne na zupełnie nowy poziom, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. W całym kraju doszło do zamieszek, grabieży i przemocy, a w każdej chwili dosłownie mógł wybuchnąć chaos.

Stwierdzenie, że nasz narodowy nastrój jest obecnie „kruchy”, byłoby dużym niedopowiedzeniem. Nigdy w życiu nie widziałem tyle gniewu i frustracji w tym kraju, dziesiątki milionów Amerykanów straciło już pracę, a wiele osób nie jest w stanie zapłacić nawet najbardziej podstawowych rachunków w tym momencie.

W rzeczywistości, jedna z ostatnich ankiet wykazała, że ​​prawie jedna trzecia wszystkich Amerykanów nawet nie „wypłaciła pełnych płatności mieszkaniowych za lipiec” …

Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Apartment List , internetową platformę wynajmu, ponieważ w następstwie pandemii koronawirusa trwa nadal jedna trzecia 32% gospodarstw domowych w USA, 32%, nie spłaciło pełnych płatności mieszkaniowych .

A teraz, oprócz wszystkiego innego, nadchodzi upał.

W niedzielę w zachodniej części kraju panowały wysokie temperatury ponad 100 stopni …

[ 100 stopni Fahrenheita odpowiada niecałe 58 stopni w skali Celsjusza – red kip]

Powiadomienia o upale obowiązują od Kalifornii do Alabamy, ponieważ w niedzielę wysokie temperatury będą o 10-15 stopni powyżej średniej.

Las Vegas, Phoenix i Tucson zobaczą wysokie temperatury wynoszące co najmniej 110 stopni, a wszystkie trzy najprawdopodobniej zawiążą lub pobiją swoje rekordowo wysokie dzienne temperatury. W Teksasie miasta w tym Dallas, San Antonio i Lubbock przekroczą 100 stopni.

Niestety niedziela to dopiero początek. W środku kraju uformowała się „kopuła termiczna”, która prawdopodobnie będzie oznaczać wysokie temperatury wynoszące 90 stopni lub więcej dla około 80 procent narodu „przez kilka następnych tygodni” …

W Stanach Zjednoczonych powstaje DOSKONAŁY SZTORM kryzysów. Ponad naszymi głowami „kopuła cieplna” wysokiego ciśnienia może zniszczyć 80 procent kontynentalnych Stanów Zjednoczonych z temperaturami ponad 90 stopni [ czyli 52 stopni Celsjusza] przez następne kilka tygodni. Zbliża się to latem, kiedy blokada Covid-19 uwięziła ludzi w pomieszczeniach, wielu bez klimatyzacji – a masowe bezrobocie może oznaczać, że mieszkańcy z klimatyzatorami nie mogą sobie na nie pozwolić.

Nie trzeba dodawać, że nie nadejdzie to w odpowiednim momencie. Wskaźniki przestępczości gwałtownie rosną, a ulice wielu naszych dużych miast już przypominają strefy wojenne.

A podczas tych bardzo gorących letnich miesięcy wielu Amerykanów będzie musiało czekać w wyjątkowo długich kolejkach z tego czy innego powodu. Napisałem wiele artykułów o masywnych liniach, które widzieliśmy w bankach żywności w całym kraju, a linie w testowych miejscach COVID-19 również stały się wyjątkowo długie …

Banki żywności w Vermont i Arizonie mają długie kolejki samochodów. W miejscach testowych na Florydzie kierowcy przyjeżdżają z pełnymi zbiornikami z gazem, aby cały dzień pompować klimatyzację. Podróż do Europy jest zakończona, a Ameryka czeka za innymi narodami, aby kiedyś wrócić.

Nawet sfera elektroniczna jest związana: wśród 11% bezrobocia osoby ubiegające się o świadczenia zgłaszają zamrożone ekrany komputerów i nagłe rozłączenie telefonu. Czasami nagroda czekająca na koniec to po prostu szansa, aby spróbować ponownie jutro.

Nie wyobrażałem sobie czekania „przez cały dzień” na test na COVID-19, ale najwyraźniej jest wielu ludzi, którzy są tak zdesperowani, aby poddać się testom, że są gotowi to zrobić.

Poza tym w naszych lokalnych sklepach spożywczych coraz bardziej brakuje różnorodnych produktów.

Nie jest to jeszcze poważny kryzys narodowy, ale być może zauważyłeś, że lokalny sklep spożywczy ma znacznie trudniejszy czas na utrzymanie niektórych produktów w magazynie niż zwykle. Dzieje się tak, ponieważ COVID-19 i towarzyszące mu spowolnienie gospodarcze stworzyły poważne problemy dla wielu kluczowych łańcuchów dostaw.

Tony Koretz jest gospodarzem „A Minute To Midnite” i jest także naprawdę dobrym facetem, którego znam osobiście. Zaledwie kilka dni temu otrzymał wiadomość e-mail od „analityka łańcucha dostaw dużego łańcucha spożywczego”, a to, czym musiał się podzielić z tym analitykiem łańcucha dostaw, było wyjątkowo przerażające. Oto krótki fragment tego e-maila …

– zaspokojenie popytu w sklepie – będącym wskaźnikiem rzeczywistego popytu konsumenckiego – z magazynów centralnych należących do firmy stale spadało w ciągu ostatnich 4 miesięcy; z 98% wskaźnika realizacji sprzed COVID do 58% na dzień wczorajszy. Kluczowy punkt: STAŁY spadek; tak, od czasu do czasu niektóre spadki, ale ogólnie pewny stały spadek

– wpływa to na prezentację na półkach; na przykład: czy mamy trochę papieru toaletowego, pasty pomidorowej, ryżu i makaronu itp. itp. itp .; zobaczysz także nowe i nieznane marki zastępujące produkt, ale będzie to tylko tymczasowa przerwa, ponieważ pochodzą one od dostawców 2. i 3. poziomu, którzy mogą nie mieć tyle siły w zdobywaniu własnych surowców wypełnione łańcuchy dostaw materiałów… one również wyschną i znikną w ciągu następnych 3-6 miesięcy (nie wspominając o skutkach absencji we własnych szeregach, prowadzących do niemożności wyprodukowania wspomnianych produktów 2. / 3. poziomu)…

– istnieje również tendencja do mniejszej różnorodności produktów; na przykład mamy tylko 3 warianty pasty pomidorowej do umieszczenia na półkach, w przeciwieństwie do 15, które mieliśmy wcześniej COVID

– dla ludzi w branży jest to znane jako prezentacja i poziom usług na półce w sklepie; poziomy usług w przypadku niektórych bardziej dotkniętych towarów są w najlepszym razie blisko 10%, średnio na poziomie 70% łącznie dla wszystkich sklepów / towarów po wykrojeniu chusteczek kąpielowych, ręczników papierowych, chusteczek dla niemowląt, chusteczek dezynfekujących; porównawczo w okresie poprzedzającym COVID poziom usług był bardzo wysoki w latach 90-tych dla wszystkich produktów (bez SEZONU)…

– Dodatkowe czynniki przyczyniające się: oprócz malejącej satysfakcji dostawcy, obserwujemy również coraz więcej absencji w naszych magazynach z powodu przypadków COVID, strachu, wyczerpania.

Resztę e-maila możesz przeczytać tutaj . Oczywiście żadna z tych informacji nie powinna nas zaskoczyć, ponieważ jest oczywiste, że sklepom spożywczym bardzo trudno jest utrzymać zapasy na półkach. Ale zdobycie tego rodzaju informacji wewnętrznych pomaga nam dokładnie zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.

Jeśli spodziewasz się, że koniec tego roku i początek przyszłego roku będzie chaotyczny, najbliższe miesiące będą twoją najlepszą szansą na uzupełnienie zapasów.

Moją sugestią byłoby skorzystanie z tego okna możliwości, gdy mamy je.

Ameryka wkroczyła w okres wielkich wstrząsów, a znaczna część kraju po prostu nie będzie w stanie poradzić sobie z największymi narodowymi koszmarami, które nas czekają.

Autor: Michael Snyder, 13 lipca 2020 r

Podziękowania dla komentatora Krnąbrny1 za nadesłanie i przetłumaczenie tego tekstu.

Opublikowano za: https://fort-russ.com/2020/07/covid-hell-record-temperatures-and-shortages-will-test-the-patience-of-americans-this-summer/

Zamieszki w USA Rasizm to nie jedyny problem, z jakim walczy Ameryka” [WYWIAD]

Zamieszki w USA. – Stwierdzenie, że tylko rasizm jednej grupy wobec drugiej jest winny sytuacji w Stanach Zjednoczonych, to uproszczenie. Rozruchy powoduje nieustający konflikt rasowy. A Ameryka nadal nie uporała się ze skutkami systemu segregacji rasowej – mówi w rozmowie z WP Michał Urbańczyk, doktor nauk prawnych, specjalista z zakresu wolności słowa i prawa amerykańskiego.

Zamieszki w Stanach Zjednoczonych rozpoczęły się tuż po tym, jak George Floyd został uduszony przez policjantaZamieszki w Stanach Zjednoczonych rozpoczęły się tuż po tym, jak George Floyd został uduszony przez policjanta (PAP)

Julia Theus, WP: Zamieszki w większości dużych miast Stanów Zjednoczonych rozpoczęły się od walki o sprawiedliwość dla George’a Floyda, który zmarł w Minneapolis uduszony przez policjanta. Ale potem zamieniły się w coś więcej. Z czym Amerykanie wychodzą dzisiaj na ulice?

Michał Urbańczyk, doktor nauk prawnych, specjalista z zakresu wolności słowa i prawa amerykańskiego: Bezpośrednią przyczyną tego, co dzieje się teraz w Stanach, jest zabicie Afroamerykańskiego podejrzanego przez białego policjanta. Jednak ta sytuacja jest tylko pretekstem do zamieszek. Głębszym powodem rozruchów w USA jest nieustający konflikt rasowy, który towarzyszy Amerykanom od okresu kolonialnego. Mówię tu o systemie niewolnictwa, a potem o tak zwanej segregacji rasowej.

Ameryka nadal nie uporała się z jej konsekwencjami?

Niewolnictwo w USA skończyło się 150 lat temu wraz z wojną secesyjną. Ale koniec niewolnictwa nie przyniósł równości wobec prawa. Amerykanie borykają się do teraz z faktem, że wyzwoleńcy stali się szybko obywatelami drugiej kategorii. Formalnie byli wolni, ale w praktyce nie mieli majątku, nie mogli wykonywać określonych zawodów czy podróżować. Afroamerykanie nie mogli głosować, mimo tego, że konstytucyjne poprawki nadawały im takie uprawnienia. Żeby móc głosować, wymagano od nich umiejętności czytania i pisania, a większość z nich to byli analfabeci i nawet poprawki do konstytucji tego nie zmieniły.

I to raczej w tym systemie segregacji rasowej, który zaczął się od wyroku Sądu Najwyższego w 1896 roku (oficjalnie jako doktryna „oddzielnie, ale równo”) widziałbym źródło dzisiejszych problemów. Bo ten system trwał do lat 50. XX wieku. Konsekwencje pomysłu, aby społeczeństwo zorganizować na zasadzie „separate but equal” czyli „oddzielnie, ale równo”, widzimy do teraz. Ameryka nadal nie uporała się z skutkami tego systemu.

Chodzi też o dysproporcje społeczne?

Na ulicach Ameryki widzimy nieskanalizowaną złość i nieukierunkowaną nienawiść. Podsycają ją różne strony sporu politycznego. Sposób, w jaki ten konflikt przebiega, to największy problem współczesnych obrońców praw Afroamerykanów. Zamieszki, niszczenie całych dzielnic, plądrowanie sklepów, to najgorsza z możliwych metod.

Wielka zmiana, która nastąpiła w latach 60-tych w Stanach Zjednoczonych, była efektem walki o równe prawa obywatelskie w sposób pokojowy. Ruch praw obywatelskich na czele z Martinem Lutherem Kingiem uznał, że walczyć o prawa człowieka należy bez przemocy. Pozwolenie na to, aby przemoc znajdowała się tylko po stronie władzy i niełączenie jej z protestującymi obaliło stereotypy i było początkiem czegoś nowego. Ameryką wstrząsnęły zdjęcia klęczących ludzi, których powalano na ziemię przy użyciu węży strażackich pod ogromnym ciśnieniem. Dzisiaj w Ameryce widzimy agresję, rozszalały tłum. Nawet jeśli gniew części z tych ludzi jest uzasadniony, to skutek tego będzie jeden. Ugruntowanie negatywnych stereotypów.

Ale czy problemem nie jest też fakt, że większość Amerykanów uznaje Afroamerykanów za potencjalnych przestępców? A społeczeństwo jest podzielone?

Stwierdzenie, że winny wszystkiemu jest rasizm jednej grupy wobec drugiej, jest uproszczeniem. Od momentu, kiedy w latach 60-tych skończyło się myślenie bliskie segregacji rasowej, Amerykanie walczą z wszelkimi formami rasizmu. Społeczeństwo zrobiło ogromny postęp w tym kierunku. Nie chodzi tylko o działania systemowe, ale też o te symboliczne. Z debaty publicznej całkowicie zostały usunięte niektóre słowa. Nawet w prywatnej rozmowie użycie słów „black people” może być powodem do kontestacji.

W kwietniu 2014 roku Donald Sterling został dożywotnio wykluczony z NBA i ukarany przez ligę grzywną w wysokości 2,5 mln dolarów po tym, jak prywatne nagrania jego rasistowskich komentarzy zostały upublicznione. Poprosił w prywatnej rozmowie swoją dziewczynę, aby nie przyprowadzała na mecze jego drużyny swoich afroamerykańskich kolegów. Został zmuszony do sprzedaży swoich udziałów.

Do kwestii rasowych dochodzą problemy społeczne, ekonomiczne, polityczne. Życie w ubóstwie, w niepełnych rodzinach. Ale wcześniej oznaki rasizmu wśród amerykańskiej policji zdarzały się w Ameryce. Przypominają się inne sytuacje, kiedy to Afroamerykanie byli zabijani przez policjantów, bo wydawali im się groźni.

Tak, nie pierwszy raz mamy do czynienia z sytuacją, kiedy Stany Zjednoczone wychodzą na ulice. Przypominają się zamieszki po zabójstwie Michaela Browna w Ferguson w stanie Missouri w 2014 r., Freddie′go Greya w Baltimore w 2015. A także Keitha Lamonta Scotta w Charlotte rok później. Zaczynały się od nadużycia władzy policyjnej, a kończyły się zamieszkami rasowymi. To duży problem, ale nie jedyny.

Na nagraniach z Georgem Floydem widać, że problem przemocy policji jest istotny i to bardzo często iskra, która powoduje zamieszki. Ale nie jest tak, że biała policja strzela tylko do czarnoskórych przestępców.

Kilka dni temu szef nowojorskiej policji Terry Monahan wyszedł porozmawiać z protestującymi i uklęknął na znak solidarności z demonstrantami.

Tak. Biali szefowie policji ściskają się z czarnoskórymi protestującymi. Afroamerykanie bronią białego policjanta przed rozszalałym tłumem. Te obrazy burzą uproszczenia i stereotypy. Problem rasizmu jest skomplikowany, a Amerykanie próbują go rozwiązać od wielu lat.

A oliwy do ognia dolewają politycy.

Problem rasowy zawsze wykorzystywany jest przez polityków. Prezydent Donald Trump wykorzystuje sytuację, aby pokazać siebie jako „twardego szeryfa”. Pokazuje, że nie ma zgody na łamanie prawa, plądrowanie, na zamieszki. I podkreśla, że winni muszą być ukarani.

Byłbym ostrożny w mówieniu, że jedynym problemem Amerykanów jest rasizm.

Mieliśmy afroamerykańskiego prezydenta. Ważny jest wybór narzędzia protestu, a zamieszki to najgorszy z możliwych sposobów. Tylko pokojowy protest jest w stanie coś zmienić. To, co się dzieje, wymyka się spod kontroli. Problem jest dużo bardziej złożony i wymaga współdziałania całego społeczeństwa, a nie tylko aktywności jednej lub drugiej grupy społecznej. O amerykańskim dylemacie pisze się od dziesięcioleci i szuka się jego rozwiązania. Na razie bezskutecznie.

Michał Urbańczykdoktor nauk prawnych z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, specjalista z zakresu wolności słowa i prawa amerykańskiego, autor kilkudziesięciu publikacji naukowych i popularnonaukowych, w 2019 wydał książkę „Idea godności człowieka w orzecznictwie Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Ameryki”.

Opublikowano za: https://wiadomosci.wp.pl/zamieszki-w-usa-rasizm-to-nie-jedyny-problem-z-jakim-walczy-ameryka-wywiad-6518176976664705a

Od Redakcji KIP: W uzupełnieniu polecamy wczesniejsze artykuły o tym co się dzieje w USA:

 

Comments

  1. krnabrny1 says:

    Artykuł najobszerniej opisujący stan rzeczy w USA jaki znalazłem .

    https://fort-russ.com/2020/07/what-lies-ahead/

    TŁUMACZENIE WŁASNE:

    CO NAS CZEKA.
    Jack Rasmus
    Autor- Gość Ostatnia aktualizacja: 21 lipca 2020 r
    0 2,094
    Dzielić
    20 lipca 2020 „ Izba Informacji”- Gospodarka USA w połowie roku 2020 znajduje się w krytycznym momencie. To, co wydarzy się w ciągu najbliższych trzech miesięcy, prawdopodobnie zadecyduje, czy obecna Wielka Recesja 2.0 będzie nadal podążać trajektorią w kształcie litery „W” – czy też przesunie się nad przepaścią gospodarczą w ekonomiczną depresję. Dzięki szybkiemu i wystarczającemu bodźcowi fiskalnemu skierowanemu do gospodarstw domowych w USA, minimalnej niestabilności politycznej przed wyborami w listopadzie 2020 r. I braku niestabilności finansowej można ją powstrzymać. Nie będzie gorzej niż przedłużony powrót do kształtu litery W. Ale jeśli bodziec fiskalny będzie minimalny (i źle skomponowany), jeśli niestabilność polityczna znacznie się pogorszy, a poważny przypadek niestabilności finansowej wybuchnie w Stanach Zjednoczonych (lub na całym świecie), jest wysoce prawdopodobne, że dojdzie do depresji gospodarczej w dobrej wierze. .

    Prognozy dotyczące szybkiego ożywienia gospodarczego nie są aż tak pozytywne. Działa wiele sił, które silnie sugerują, że „odbicie” gospodarcze wczesnego lata okaże się tymczasowe i że na horyzoncie jest dalszy spadek zatrudnienia, konsumpcji, inwestycji i gospodarki.

    Druga fala trwałej utraty pracy

    Od połowy czerwca do połowy lipca wskaźnik zakażeń COVID-19, wskaźnik hospitalizacji, a wkrótce śmiertelność, zaczęły ponownie wzrastać. Codzienne infekcje konsekwentnie przekraczają obecnie 60 000 przypadków – czyli ponad dwukrotnie więcej niż w poprzednim najgorszym miesiącu kwietnia 2020 r. W konsekwencji stany zaczynają nakazać powrót do większej liczby schronień i zamykanie działalności, zwłaszcza handlu detalicznego, usług turystycznych i rozrywkowych. Kierunek wydarzeń nie może nie przeszkodzić w jakimkolwiek początkowym ożywieniu gospodarki, nie mówiąc już o trwałym ożywieniu gospodarczym. Zaostrzając warunki, wyraźnie pojawia się druga fala zwolnień z pracy – i to nie tylko z powodu przestojów gospodarczych związanych z odradzającym się wirusem.

    Według Departamentu Pracy USA, ponowne otwarcie gospodarki USA w czerwcu spowodowało przywrócenie 4,8 mln miejsc pracy w tym miesiącu. Liczba ta obejmowała jednak nie mniej niż 3 miliony miejsc pracy w usługach w restauracjach, hotelach i sklepach. To są zawody, na które teraz ponownie wpływają zwolnienia, ponieważ Stany po raz kolejny cofają się z powodu trwającego odradzania się wirusa. Ale jest też coś nowego: teraz pojawia się druga fala bezrobocia, oprócz ponownych zwolnień z powodu zamknięć nie tylko wznowionych zawodów usługowych i detalicznych, ale także odzwierciedlającej długoterminowe, a nawet stałe zwolnienia z pracy w różnych branżach.

    Wzorce konsumpcji gospodarstw domowych zmieniły się fundamentalnie i trwale pod wieloma względami zarówno z powodu efektu wirusa, jak i głębokości obecnej recesji. Wielu konsumentów nie wróci wkrótce, aby podróżować, robić zakupy w centrach handlowych, korzystać z usług restauracyjnych, masowej rozrywki lub na imprezy sportowe na poziomie sprzed wirusa.

    W odpowiedzi duże korporacje z tych sektorów zaczęły ogłaszać tysiące zwolnień. Dwie duże amerykańskie linie lotnicze – United i American – ogłosiły zamiar zwolnienia odpowiednio 36 000 i 20 000, w tym stewardów, załóg naziemnych, a nawet pilotów. Boeing ogłosił redukcję o 16 000, a Uber, tylko w ostatnim ogłoszeniu, o 3 000. Duże firmy zajmujące się sprzedażą detaliczną, takie jak JCPenneys, Nieman Marcus, Lord & Taylor i inne, zamykają setki sklepów, co ma podobny wpływ na dawne tysiące stałych miejsc pracy. Firmy zajmujące się szczelinowaniem ropy i gazu, takie jak Cheasepeake i 200 innych frackerów, którzy obecnie nie spłacają swoich długów, zwalniają dziesiątki tysięcy innych. Firmy transportowe, takie jak YRC Worldwide, wypożyczalnia samochodów Hertz, sprzedawcy odzieży i odzieży, tacy jak Brooks Brothers,

    Odzwierciedlając to, od połowy czerwca nowe roszczenia o zasiłek dla bezrobotnych rosły co tydzień w tempie ponad 2 milionów – z czego około 1,3 miliona otrzymywało regularne państwowe zasiłki dla bezrobotnych oraz kolejny milion niezależnych wykonawców, pracowników koncertowych, samozatrudnionych otrzymujących specjalne zasiłki dla bezrobotnych rządu federalnego. Liczebność tej ostatniej grupy gwałtownie rośnie od połowy czerwca.

    Od połowy lipca aż 33 mln osób otrzymuje zasiłek dla bezrobotnych, a kolejne 6 mln całkowicie odeszło z siły roboczej i nie jest już nawet zaliczanych do bezrobotnych. Bezrobocie zatem utrzymuje się na tym, co prawdopodobnie będzie chronicznie wysoką liczbą, na poziomie około 40 milionów – z około 25% bezrobotnych siły roboczej w USA – ponieważ na horyzoncie pojawiają się nowe zwolnienia w sektorze usług i handlu detalicznego oraz nowe zwolnienia na stałe.

    Do narastającego problemu ponownych zwolnień w służbie i drugiej fali zwolnień permanentnych w sektorze prywatnym dochodzi rosnące prawdopodobieństwo znacznych zwolnień w sektorze publicznym, ponieważ państwa i miasta borykające się z ogromnym deficytem budżetowym są zmuszone zwolnić kilka milionów mniej więcej 22 miliony pracowników sektora publicznego w USA. Ta potencjalna fala zwolnień pracowników publicznych przyspieszy i nastąpi wcześniej, jeśli Kongres latem 2020 r. Nie uratuje stanów i miast, których budżety zostały poważnie dotknięte załamaniem dochodów podatkowych, a jednocześnie staną w obliczu eskalacji kosztów radzenia sobie z kryzysem zdrowotnym. Szacunki z maja ubiegłego roku wskazują, że stany i miasta będą potrzebowały tego lata 969 miliardów dolarów w ramach dofinansowania – około dwóch trzecich dla stanów, a reszty dla miast i samorządów.

    Odrodzenie się zwolnień ze wszystkich tych źródeł jest pewnym wskaźnikiem, że ożywienie gospodarcze – nie mówiąc już o ożywieniu – jest w tarapatach. Rosnące bezrobocie oznacza mniejszy dochód z wynagrodzeń dla gospodarstw domowych, a tym samym mniejszą konsumpcję, a biorąc pod uwagę, że konsumpcja stanowi 70% gospodarki, spowolnienie ożywienia i ożywienia. Z kolei problemy w konsumpcji oznaczają, że cierpią również inwestycje przedsiębiorstw, co dodatkowo spowalnia gospodarkę i ożywienie. Zaostrzenie spadku dochodów osobistych przeznaczanych na konsumpcję z powodu bezrobocia jest dowodem na to, że nawet ci, którzy mają szczęście wrócić do pracy po zamknięciu gospodarki wiosną 2020 r., Robią to coraz częściej jako osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze czasu pracy – co oznacza mniejszy dochód z wynagrodzenia na konsumpcję w porównaniu z Okres COVID przed marcem 2020 r.

    Na te negatywne perspektywy zatrudnienia, konsumpcji i inwestycji biznesowych nakłada się nasilenie problemów związanych z kryzysem gospodarczym.

    Wynajem eksmisji, opieka nad dziećmi i chaos edukacji

    Zbliża się kryzys stawek czynszu, który dotyka dziesiątki milionów. Szacuje się, że w szczycie w kwietniu około jedna trzecia ze 110 milionów najemców w amerykańskiej gospodarce przestała płacić czynsz z powodu przestojów gospodarki związanych z COVID. Ustawa CARES, uchwalona w marcu, przewidywała zwłokę w spłacie czynszu, chociaż prawdopodobnie aż 20 państw nie zdołało jej wyegzekwować. Ta dyrektywa o wyrozumiałości wygasa z końcem lipca i przewiduje aż 23 miliony eksmisji czynszu w nadchodzących miesiącach. W ten sposób szykuje się poważny kryzys mieszkaniowy, a także druga fala zwolnień.

    Niemal równocześnie wystąpi kryzys edukacji i opieki nad dziećmi. System edukacji publicznej K-12 zbliża się do chaosu, ponieważ okręgi szkolne planują wprowadzenie zdalnego uczenia się na dużą skalę, aby poradzić sobie z nową falą zakażeń COVID-19 i hospitalizacji. Sednem kryzysu jest to, że dziesiątki milionów rodzin z klasy robotniczej w Stanach Zjednoczonych, które są zależne od dwóch wypłat, aby przetrwać ekonomicznie, nie mogą sobie pozwolić na dostosowanie praktyk okręgowych do nauki zdalnej – zwłaszcza w przypadku małych dzieci w klasach podstawowych. Nawet jeśli takie rodziny mogłyby sobie pozwolić na opłacenie kosztownej opieki nad dziećmi, obecny system opieki nad dziećmi w USA jest daleki od ich przyjęcia. Ponadto w wielu gospodarstwach domowych należących do mniejszości i klasy robotniczej brakuje komputerów i sprzętu sieciowego, a nawet umiejętności niezbędnych do ich ustawienia,

    Przestawienie się na naukę zdalną kieruje kilka sił: okręg szkolny obawia się odpowiedzialności rodziców w przypadku zachorowania dzieci, znaczny koszt zapewnienia zdezynfekowanych sal lekcyjnych, brak miejsca w klasie umożliwiający naukę na odległość na miejscu oraz rosnące obawy nauczycieli dotyczące własne narażenie na infekcję. Co najmniej 1,5 miliona nauczycieli szkół publicznych jest w wieku powyżej 50 lat i cierpi na schorzenia, które zwiększają ryzyko poważnych infekcji, jeśli uczęszczają do zamkniętych klas.

    Kryzys opieki nad dziećmi i edukacji K-12 najprawdopodobniej wybuchnie w ciągu kilku miesięcy na dużą skalę. Chaos w edukacji jest tuż za rogiem.

    Tej jesieni szkolnictwo wyższe – kolegia i uniwersytety – również doświadczy chaosu swego rodzaju. Podczas gdy kształcenie na odległość nie będzie tak poważnym problemem wdrożeniowym, jak na poziomie K-12, koszty pandemii zmuszą wiele mniejszych, prywatnych uczelni do bankructwa, konsolidacji lub zamknięcia. Problemy finansowe uczelni publicznych będą wymagały od nich zdecydowanego ograniczenia dostępnych usług. Edukacja zdalna stworzy dwupoziomowy system szkolnictwa wyższego – usługi edukacyjne świadczone zdalnie i te o bardziej tradycyjnym charakterze na kampusie; lub hybryda obu.

    Jednak popyt na usługi szkolnictwa wyższego prawdopodobnie gwałtownie spadnie w krótkim okresie, podczas którego szkolnictwo wyższe doświadczy niszczycielskiego spadku czesnego i innych źródeł dochodów uczelni. Niektóre szacunki pokazują, że jedna trzecia studentów pierwszego roku planuje wziąć udział w tak zwanym „roku przerwy”, tj. Zaakceptować przyjęcie, ale nie uczęszczać na zajęcia przez rok. To ogromna strata przychodów. Niektóre szacunki przewidują spadek frekwencji nowych studentów o 15–30%, przy kolejnym spadku liczby studentów przenoszących się o 5–10% i podobnym spadku o 5–10% wśród studentów kontynuujących naukę. Ponadto frekwencja studentów zagranicznych, „krowa dojna” dla większości uczelni, również gwałtownie spadnie ze względu na nowe zasady administracji Trumpa.

    Fala konsolidacji i zamykania uczelni jest nieunikniona. A przy zadłużeniu z tytułu pożyczki studenckiej na poziomie 1,6 biliona dolarów jest mało prawdopodobne, aby rząd federalny wprowadził nową pomoc tym kanałem. Państwa nie zwiększą też subsydiowania uczelni publicznych, biorąc pod uwagę poważne deficyty budżetowe na horyzoncie. Jeszcze inne wydarzenia znacznie zmniejszą dochody ze studiów. Uczniowie zmuszeni do uczęszczania na zajęcia zdalnie będą żądać niższego czesnego. Można spodziewać się fali procesów sądowych, ponieważ studenci starają się „odzyskać” pełne koszty czesnego. Inne drugorzędne źródła dochodów uczelni – z opłat, zakwaterowania i wyżywienia w kampusie, dochodów z wyposażenia i prezentów oraz dochodów ze sportu – również zapowiadają zbliżający się kryzys finansowy.

    Krótko mówiąc, kryzys gospodarczy wkrótce nabierze bardziej społeczno-ekonomicznego wymiaru i charakteru: czynsz, opieka nad dziećmi, chaos edukacyjny wkrótce przyłożą się do utrzymującego się problemu bezrobocia i pogłębiającej się recesji. W konsekwencji niezadowolenie społeczne i polityczne, frustracja i niepokój prawie na pewno wzrosną w nadchodzących miesiącach.

    Globalna recesja i niewypłacalność długu państwowego

    Słabość światowej gospodarki jest kolejnym czynnikiem, który może zapewnić trajektorię gospodarki amerykańskiej w kształcie litery W. Jak wspomniano wcześniej, przy 90% innych krajów w recesji, światowy popyt na eksport z USA pozostanie słaby lub spadnie. Ponadto globalne łańcuchy dostaw również zostały poważnie zakłócone przez kryzys zdrowotny, a nawet zerwane i nie zostaną wkrótce przywrócone. Gospodarka światowa boryka się z głębokimi problemami zarówno z popytem, ​​jak i podażą. To także jest wyjątkowe wydarzenie historyczne. Nigdy wcześniej problemy z popytem i podażą nie występowały spójnie. Razem zwiększają potencjał globalnej depresji.

    Gospodarki produkujące surowce ucierpiały, zwłaszcza kraje produkujące ropę i metale. Wielu znajdowało się w recesji na długo przed kryzysem zdrowotnym COVID. Globalny handel ogólnie uległ stagnacji, odnotowując niewielki lub żaden wzrost w 2019 r., Po raz pierwszy od czasu utrzymania współczesnych rekordów. Wiele krajów nadmiernie wydłużyło swoje zadłużenie, zwiększając zadłużenie państwowe w ciągu ostatniej dekady. Był to kapitał pieniężny pożyczony głównie od zachodnich banków i rynków kapitałowych (tj. Równoległych banków).

    Obecnie, przy stabilnym i spadającym handlu światowym, a także obniżających się cenach towarów eksportowych, kraje te nie są w stanie uzyskać wystarczającego dochodu z eksportu, aby spłacić kapitał i odsetki od ich długu. W rezultacie kilka krajów w najgorszej kondycji może wkrótce nie spłacać długu wobec zachodnich banków, funduszy hedgingowych, funduszy private equity i tak dalej. Niespłacanie długów potencjalnie oznacza, że ​​te same zachodnie instytucje finansowe, które pożyczyły fundusze, teraz z kolei doświadczają kryzysów finansowych. W ten sposób niestabilność finansowa za granicą jest często przenoszona na krajową gospodarkę USA za pośrednictwem jej systemu bankowego. Co więcej, nie byłby to pierwszy przypadek, gdy krach zagranicznych banków rozlał się na Stany Zjednoczone i resztę gospodarki światowej, a tym samym znacząco zaostrzył trwającą już recesję.

    Teoretycznie kraje doświadczające poważnych kryzysów długu publicznego mogłyby pożyczać od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jednak MFW nie ma w pobliżu funduszy na pokrycie wielu jednoczesnych długów państwowych. Nie jest też prawdopodobne, że Stany Zjednoczone i Europa zwiększą fundusze MFW, aby to umożliwić. Kiedy stanie się jasne, że MFW nie jest w stanie poradzić sobie z kryzysem o tak potencjalnych wymiarach, globalna gospodarka kapitalistyczna ześlizgnie się jeszcze bardziej w kierunku globalnego kryzysu.

    Dalsze pogorszenie już zachodzące w stosunkach gospodarczych między USA i Chinami może również potencjalnie wpłynąć na Wielką Recesję w USA i zapewnić jej dalsze ożywienie w kształcie litery W. Pakt handlowy Trumpa z Chinami podpisany w grudniu 2019 roku okazał się jak dotąd kolosalną porażką. Prezydent zadeklarował przy podpisywaniu umowy, że oznacza to 150 miliardów dolarów w zakupach przez Chiny towarów z USA w 2020 roku – zwłaszcza produktów rolnych, ropy i gazu oraz towarów przemysłowych. W połowie roku Chiny kupiły tylko 5 miliardów dolarów z uzgodnionych 40 miliardów dolarów na produkty rolne i tylko 14 miliardów z 85 miliardów dolarów w towary przemysłowe. Chiny nigdy nie zgodziły się na obiecane 150 miliardów dolarów przez Trumpa, nawet zanim pandemia Covid uderzyła w amerykańską gospodarkę w 2020 roku. Chiny nigdy nie zgodziły się na zakup amerykańskiego eksportu za wartość dolara, ale ogłosił, że dokona zakupu na warunkach w 2020-21. 150 miliardów dolarów Trumpa było typowym błędnym przedstawieniem przez Trumpa umowy, która nigdy nie została zawarta. W najlepszym przypadku Chiny kupiłyby około 40 miliardów dolarów w towarach rolnych – czyli na poziomie ich zakupów, zanim Trump rozpoczął z nimi wojnę handlową w marcu 2018 roku. Niespełnienie swojej przesadnej obietnicy publicznej w 2020 roku Trump zwrócił się przeciwko Chinom i dalej popierał -Chińscy doradcy w sprawach handlu i innych. Dawna „wojna handlowa” z Chinami prawdopodobnie przekształci się teraz, w następstwie Covid, w szerszą wojnę gospodarczą z Chinami. Ponadto pogorszenie stosunków z Chinami, wywołane obecną recesją i załamaniem się handlu światowego, przejawia się także w innych sprawach politycznych, a nawet wojskowych. 150 miliardów dolarów Trumpa było typowym błędnym przedstawieniem przez Trumpa umowy, która nigdy nie została zawarta. W najlepszym przypadku Chiny kupiłyby około 40 miliardów dolarów w towarach rolnych – czyli na poziomie ich zakupów, zanim Trump rozpoczął z nimi wojnę handlową w marcu 2018 roku. Niespełnienie swojej przesadzonej obietnicy publicznej w 2020 roku Trump zwrócił się przeciwko Chinom i dalej popierał -Chińscy doradcy w sprawach handlu i innych. Dawna „wojna handlowa” z Chinami prawdopodobnie przekształci się teraz, w następstwie Covid, w szerszą wojnę gospodarczą z Chinami. Ponadto pogorszenie stosunków z Chinami, wywołane obecną recesją i załamaniem się handlu światowego, przejawia się także w innych sprawach politycznych, a nawet wojskowych. 150 miliardów dolarów Trumpa było typowym błędnym przedstawieniem przez Trumpa umowy, która nigdy nie została zawarta. W najlepszym przypadku Chiny kupiłyby około 40 miliardów dolarów w towarach rolnych – czyli na poziomie ich zakupów, zanim Trump rozpoczął z nimi wojnę handlową w marcu 2018 roku. Niespełnienie swojej przesadzonej obietnicy publicznej w 2020 roku Trump zwrócił się przeciwko Chinom i dalej popierał -Chińscy doradcy w sprawach handlu i innych. Dawna „wojna handlowa” z Chinami prawdopodobnie przekształci się teraz, w następstwie Covid, w szerszą wojnę gospodarczą z Chinami. Ponadto pogorszenie stosunków z Chinami, wywołane obecną recesją i załamaniem się handlu światowego, przejawia się także w innych sprawach politycznych, a nawet wojskowych. na temat poziomu zakupów, zanim Trump rozpoczął z nim wojnę handlową w marcu 2018 r. Brak realizacji swojej przesadnej obietnicy publicznej w 2020 r. Trump zwrócił się przeciwko Chinom i dalej popierał swoich anty-chińskich twardych doradców w sprawach handlowych i innych. Dawna „wojna handlowa” z Chinami prawdopodobnie przekształci się teraz, w następstwie Covid, w szerszą wojnę gospodarczą z Chinami. Ponadto pogorszenie stosunków z Chinami, wywołane obecną recesją i załamaniem się handlu światowego, przejawia się także w innych sprawach politycznych, a nawet wojskowych. na temat poziomu zakupów, zanim Trump rozpoczął z nim wojnę handlową w marcu 2018 r. Brak realizacji swojej przesadnej obietnicy publicznej w 2020 r. Trump zwrócił się przeciwko Chinom i dalej popierał swoich anty-chińskich twardych doradców w sprawach handlowych i innych. Dawna „wojna handlowa” z Chinami prawdopodobnie przekształci się teraz, w następstwie Covid, w szerszą wojnę gospodarczą z Chinami. Ponadto pogorszenie stosunków z Chinami, wywołane obecną recesją i załamaniem się handlu światowego, przejawia się także w innych sprawach politycznych, a nawet wojskowych. Dawna „wojna handlowa” z Chinami prawdopodobnie przekształci się teraz, w następstwie Covid, w szerszą wojnę gospodarczą z Chinami. Ponadto pogorszenie stosunków z Chinami, wywołane obecną recesją i załamaniem się handlu światowego, przejawia się także w innych sprawach politycznych, a nawet wojskowych. Dawna „wojna handlowa” z Chinami prawdopodobnie przekształci się teraz, w następstwie Covid, w szerszą wojnę gospodarczą z Chinami. Ponadto pogorszenie stosunków z Chinami, wywołane obecną recesją i załamaniem się handlu światowego, przejawia się także w innych sprawach politycznych, a nawet wojskowych.

    Trwałe przemiany w przemyśle

    Kryzys zdrowotny związany z COVID przyspiesza transformację całych branż i sektorów gospodarki, zarówno amerykańskiej, jak i globalnej. Jak wspomniano powyżej, wzorce konsumpcji gospodarstw domowych już teraz ulegają zasadniczym zmianom i będą się zmieniać nawet po przejściu kryzysu zdrowotnego. Konsekwencją tego będzie kurczenie się całych gałęzi przemysłu. Konsolidacje i redukcje firm są nieuniknione w liniach lotniczych, liniach wycieczkowych, a nawet w publicznym transporcie lądowym. Podobnie upadną firmy, konsolidują się i restrukturyzują w branży hotelarskiej, rekreacyjnej i hotelarskiej, w centrach handlowych, rozrywce wewnętrznej (filmy, kasyna itp.), Żeby wymienić tylko to, co oczywiste. Firmy zajmujące się sportem i rozrywką publiczną walczą o przedefiniowanie swoich modeli biznesowych i sposobu, w jaki dostarczają społeczeństwu swój „produkt” do konsumpcji. Nawet edukacja – publiczna i prywatna – przechodzi radykalną zmianę. Nie tak oczywiste są podobne fundamentalne zmiany w przemyśle naftowym i energetycznym, a później także w produkcji, ponieważ łańcuchy dostaw powoli wracają do gospodarki USA.

    Zmiany te będą miały znaczący (i często negatywny) wpływ nie tylko na poziom zatrudnienia i dochody, ale także na praktyki biznesowe. Przedsiębiorstwa już teraz wprowadzają nowe praktyki cięcia kosztów pod presją kryzysu zdrowotnego i przestojów. Te praktyki staną się trwałe. A ponieważ wiele praktyk i cięcia kosztów będzie koncentrować się na wynagrodzeniach i świadczeniach pracowników, przyniesie to więcej tego, co ekonomiści nazywają „długotrwałym strukturalnym bezrobociem” – oprócz obecnego „cyklicznego bezrobocia” występującego z powodu obecnej recesji.

    Historyczną konsekwencją obecnej Wielkiej Recesji wywołanej kryzysem zdrowotnym COVID-19 jest przyspieszające wprowadzanie tego, co niektórzy nazywają rewolucją sztucznej inteligencji. AI polega na cięciu kosztów. Chodzi o gromadzenie nowych danych, przetwarzanie danych i ocenę statystyczną, aby umożliwić maszynom komputerowym podejmowanie decyzji wcześniej podjętych przez ludzi. Sztuczna inteligencja wyeliminuje miliony podejmowania decyzji na niskim szczeblu przez pracowników zarówno w sektorze usług, jak i produkcji. Raport firmy konsultingowej McKinsey z 2017 r. Przewiduje, że do końca bieżącej dekady sztuczna inteligencja będzie miała poważny wpływ na nie mniej niż 30% wszystkich zawodów pracowników. 30% miejsc pracy zniknie lub ulegnie znacznemu skróceniu. Oznacza to mniejszy dochód z wynagrodzenia i nadal mniejszą konsumpcję.

    Ważnym powiązaniem z obecną Wielką Recesją 2.0 jest to, że wprowadzanie sztucznej inteligencji przez firmy przyspieszy teraz. To, co McKinsey wcześniej przewidywał na koniec dekady lat dwudziestych, teraz nastąpi do połowy dekady. Konsekwencje ekonomiczne dla następnego pokolenia amerykańskich pracowników, późnych milenialsów i przedstawicieli pokolenia GenZ będą co najmniej poważne. Po dziesięcioleciach przenikania niskich płac, niskich świadczeń „warunkowych” na niepełny etat i tymczasowych od lat 90. XX wieku, po wpływie katastrofy z lat 2008-2009 i następstwach na zatrudnienie, po przyśpieszeniu pracy „gigantycznej” dzięki Uberyzacji gospodarka kapitalistyczna od 2010 roku i po jeszcze poważniejszych negatywnych skutkach gospodarczych obecnej Wielkiej Recesji 2.0, dziesiątki milionów pracowników amerykańskich wchodzących na rynek pracy dziś iw nadchodzących latach będzie musiało zmierzyć się z transformacją kolejnych 30% wszystkich zawodów. Przyszłość nie zapowiada się zbyt dobrze dla 70 milionów millenialsów i GenZers. Neoliberalna polityka gospodarcza Stanów Zjednoczonych i Wielka Recesja 2.0 przyspieszają długotrwały kryzys strukturalnego bezrobocia zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak iw światowej gospodarce kapitalistycznej.

    Powrót oszczędności fiskalnych

    Deficyt budżetu federalnego USA pod rządami Trumpa wynosił średnio ponad bilion dolarów rocznie przez pierwsze trzy lata jego urzędowania. Federalny dług publiczny na koniec 2019 r. Wynosił 22,8 bln USD. Od lipca 2020 r. Wzrósł do 26,5 bln USD i rośnie. Wcześniejsze prognozy z marca wskazywały, że w 2020 r. Wzrośnie o 3,7 bln USD. To już zostało przekroczone. Tak też będą prognozy na 2021 rok, czyli kolejne 2,1 biliona dolarów. Deficyt i dług prawdopodobnie wzrosną do ponad 4 bilionów dolarów w tym roku podatkowym i kolejnych 3 bilionów dolarów w 2021 roku. Oznacza to, że obecny dług publiczny w ciągu 18 miesięcy osiągnie 30 bilionów dolarów. I to nie licząc wzrostu zadłużenia rządów stanowych i lokalnych, które już sięgają 3 bilionów dolarów; ani dług przenoszony przez bank centralny USA, Rezerwę Federalną,

    Celem przedstawienia tych statystyk jest to, że elity amerykańskie wcześniej czy później wprowadzą poważny program oszczędnościowy. Prawdopodobnie nadejdzie później w 2021 roku. I nie będzie miało większego znaczenia, czy administracją w tym czasie kierują Demokraci, czy Republikanie. Nadejdzie i będzie skierowany na ubezpieczenia społeczne, Medicare, Medicaid, Obamacare, edukację, mieszkalnictwo, transport i inne programy społeczne.

    Pierwsza wielka recesja stanowi historyczny precedens. Program naprawczy Obamy w styczniu 2009 r. Zapewnił stymulację w wysokości 787 miliardów dolarów. Ale wspólna umowa oszczędnościowa republikanów i demokratów, wprowadzona w sierpniu 2011 r., Odebrała prawie dwukrotnie więcej bodźców, czyli 1,5 biliona dolarów, w latach 2011-13. Te oszczędności w znacznym stopniu przyczyniły się do ożywienia kształtu litery W po krachu gospodarczym w latach 2008-2009 – tj. Pierwszej Wielkiej Recesji. Przy obecnym wzroście deficytu o 6 bilionów dolarów, który prawdopodobnie wzrośnie do 9 do 10 bilionów dolarów, elity gospodarcze w Stanach Zjednoczonych bez wątpienia w którymś momencie w ciągu najbliższych kilku lat wprowadzą nowy reżim oszczędnościowy. Ta polityka oszczędnościowa, podobnie jak jej poprzedniczka, zapewni w najlepszym przypadku powrót do kształtu litery W typowy dla Wielkiej Recesji. W najgorszym przypadku może to okazać się ostatnim wydarzeniem, które popycha gospodarkę USA w kolejny wielki kryzys.

    Niestabilność finansowa

    Ci, którzy zaprzeczają, że amerykańska i światowa gospodarka weszły już w drugą wielką recesję, przedstawiają argument, że krach i recesja w latach 2008-2009 były spowodowane krachem bankowym i finansowym w latach 2008-09, a zatem, ponieważ nie było jeszcze krach finansowy, gospodarka nie znajduje się obecnie w kolejnej Wielkiej Recesji. Ale się mylą.

    Wielkie recesje zawsze kojarzą się z kryzysem finansowym, ale kryzys ten nie musi poprzedzać głębokiego kurczenia się realnej, niefinansowej gospodarki. Pandemia COVID-19 odegrała rolę krachu finansowego w doprowadzeniu realnej gospodarki do skurczu, który jest zarówno ilościowo, jak i jakościowo gorszy niż „normalna” recesja. Co więcej, kolejny krach systemu bankowego i finansowego nie jest niemożliwy w nadchodzących miesiącach, chociaż nie jest jeszcze prawdopodobny w 2020 r.

    Opracowywane są warunki wstępne kryzysu finansowego. Nie przyspieszy go kryzys kredytów mieszkaniowych, jak w latach 2007-08. Ale jest kilku potencjalnych kandydatów do ponownego przyspieszenia krachu finansowego. Oto tylko kilka:

    Sektor nieruchomości komercyjnych w USA ma poważne kłopoty. Nieruchomości komercyjne obejmują centra handlowe, biurowce, hotele, ośrodki wypoczynkowe, fabryki oraz kompleksy mieszkaniowe z wieloma najemcami. Wiele z nich zaciągnęło głębokie zobowiązania dłużne, gdy rozszerzyły się po 2010 r. Lub po prostu kontynuowało działalność, narastając bardziej kosztowne długi, gdy były nierentowne. Obecnie nie są w stanie kontynuować obsługi (tj. Spłaty kapitału i odsetek) nadmiernego zadłużenia. Wiele z nich rozpoczęło proces upadłości i restrukturyzacji upadłości zgodnie z rozdziałem 11. Banki i inwestorzy posiadają wiele długów z tytułu nieruchomości komercyjnych, które nigdy nie zostaną spłacone. Nadwyżka instrumentów pochodnych (swapy ryzyka kredytowego) została zapisana na długu. Kryzys zadłużeniowy oraz fala niewypłacalności i bankructw w latach 2020-21 w sektorze nieruchomości komercyjnych mogą łatwo wywołać kryzys zadłużenia podobny do kredytów hipotecznych typu subprime, który miał miejsce w latach 2008-09. A instrumenty pochodne mogą przenieść kryzys na cały system bankowy – tak jak to miało miejsce w 2009 r. Regionalne i małe banki wspólnotowe w USA są szczególnie narażone.
    Branża szczelinowania ropy i gazu, w której zadłużenie w postaci obligacji śmieciowych i pożyczek lewarowanych już wzrosło do niestabilnego poziomu wraz z nadejściem kryzysu COVID. Załamanie się światowych cen ropy i gazu – które rozpoczęło się przed wpływem COVID-19 i trwa nadal – sprawi, że wiertacze i inne osoby nie będą w stanie wygenerować dochodu, z którego mogliby obsługiwać swój dług. Już ponad 200 firm z tego sektora znajduje się w stanie upadłości i upadłości. Ponownie banki regionalne, które sfinansowały znaczną część ekspansji szczelinowania w Teksasie, Dakocie i Pensylwanii, zostaną poważnie dotknięte niewywiązaniem się z zobowiązań. Ich niestabilność finansowa może łatwo rozprzestrzenić się na inne sektory bankowości i finansów w USA.
    Stan i władze lokalne, jeśli Kongres nie zapewni wystarczającego dofinansowania w następnej rundzie wydatków fiskalnych w lipcu 2020 r. W przeciwieństwie do rządu federalnego, władze stanowe i lokalne są zdolne do bankructwa i niewypłacalności. Stany Zjednoczone mają długą historię przypadków niewypłacalności związanych z nadejściem Wielkiego Kryzysu. Tym razem niestabilność finansowa państwa szybko przeniosą się na publiczne fundusze emerytalne oraz emerytury publiczne i prywatne, a stamtąd na rynki obligacji komunalnych, z których władze stanowe i lokalne pozyskują dochody, pożyczając środki na sfinansowanie deficytu.
    Globalne rynki długu państwowego, jak wspomniano wcześniej. Niewypłacalność ogromnego zadłużenia narosłego od 2010 r. W wielu krajach może spowodować poważne skutki zarażenia w systemach bankowości prywatnej gospodarek rozwiniętych, w tym Stanów Zjednoczonych, Europy i Japonii. Gdyby MFW nie zdołał powstrzymać łańcucha kryzysów związanych z długiem publicznym, który może nastąpić po obecnej Wielkiej Recesji, reakcja łańcuchowa niewypłacalności, w szczególności we wschodzących gospodarkach rynkowych, może potencjalnie przyspieszyć globalny kryzys finansowy.
    Historia pokazuje, że kryzysy finansowe często mają swoje źródło w nieoczekiwanych zakątkach gospodarki. Powyżsi kandydaci to „znane niewiadome”. W trzewiach kapitalistycznego globalnego systemu finansowego może również czaić się jeszcze więcej „nieznanych niewiadomych” – tj. Wydarzeń nazywanych czasem „czarnymi łabędziami”.

    Niestabilność polityczna

    Stany Zjednoczone i inne kraje są na nowym gruncie pod względem potencjalnej niestabilności politycznej. Fragmentaryczne ograniczanie praw demokratycznych i obywatelskich postępuje przynajmniej od połowy lat 90. W XXI wieku nabiera tempa, zarówno w USA, jak i na całym świecie. W ostatnich latach narastała publiczna konfrontacja między rywalizującymi skrzydłami elit kapitalistycznych a ich działaczami politycznymi. Instytucje nawet ograniczonej demokracji kapitalistycznej są atakowane i zanikają. A teraz rośnie niestabilność polityczna zarówno na poziomie instytucjonalnym, jak i lokalnym. Nie należy lekceważyć potencjału jeszcze intensywniejszej konfrontacji politycznej między elitami lub między segmentami samej populacji USA, wynikającej z negatywnego wpływu na obecny kryzys gospodarczy i drugą wielką recesję.

    Oczekiwania zarówno gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw mogą służyć jako mechanizmy transmisji, które przenoszą niestabilność polityczną w bardziej niestabilność gospodarczą i finansową. Niestabilność polityczna powoduje zamrożenie inwestycji biznesowych, a tym samym ożywienie zatrudnienia. W dalszej kolejności powoduje to, że gospodarstwa domowe gromadzą dochody, które mają, i podnoszą stopę oszczędności – kosztem konsumpcji. Prowadzi to również do braku działań rządu w zakresie polityki niezbędnej do zapewnienia bodźca do naprawy.

    Na froncie globalnym niestabilność polityczna może nawet przybrać wymiar globalny. Historia w ogólności, a historia Stanów Zjednoczonych w szczególności, ujawnia, że ​​prezydenci USA próbują odwrócić uwagę opinii publicznej od krajowych problemów gospodarczych i społecznych, prowokując zagraniczne wojny. Celem krótkoterminowego ataku USA są Iran i Wenezuela – zwłaszcza ta druga, która jest bardziej podatna na działania militarne USA. Ale jutro, w 2021 roku i później, może to być Rosja (prowokacje na Ukrainie lub w krajach bałtyckich w USA), Korea Północna (atak USA na ich obiekty jądrowe) lub Chiny (konfrontacja morska USA na morzu południowochińskim) – niezależnie od mało prawdopodobnego sukces takich przedsięwzięć.

    Podobnie jak inny krach finansowo-bankowy, poważne wydarzenie związane z niestabilnością polityczną – krajową lub zagraniczną – może z łatwością wysłać i tak już słabą gospodarkę Stanów Zjednoczonych, walczącą w środku Wielkiej Recesji, w otchłań pierwszego Wielkiego Kryzysu XXI wieku.

    Dr Jack Rasmus, doktor ekonomii politycznej, wykłada ekonomię w St. Mary’s College w Kalifornii. Jest autorem i producentem różnych literatury faktu i twórców fikcyjnych, w tym książek T on Scourge of Neoliberalism: – „ Source ” –

Wypowiedz się