Ukraińska imigracja, a bezpieczeństwo narodowe Polski

Ostatnimi czasy daje się zwrócić uwagę na coraz częstszą obecność języka rosyjskiego i ukraińskiego w polskiej przestrzeni publicznej: w autobusach, na przystankach, w urzędach itp. Wielu też zastanawia się co spowodowało napływ tak dużej rzeszy ludzi ze wschodu. Ostatnio poznałem wielu imigrantów z Ukrainy i rozmawiając z nimi doszedłem do wniosku, że głównymi czynnikami wpływającymi na ich decyzję o wyjeździe były kwestie militarno- polityczne, jak wojna domowa w Donbasie, aneksja Krymu, czy niedawne prześladowania jako pokłosie kijowskich wydarzeń na Majdanie. Drugim najczęstszym powodem są te spowodowane sytuacją gospodarczą na Ukrainie. Zarobki są tam niskie względem kosztów życia, a korupcja powoduje zamknięcie wielu sfer gospodarki dla inwestorów. Ponadto z tego względu wielu młodych ludzi wybiera studia w Polsce zamiast na Ukrainie, stąd na niektórych polskich uczelniach większość stanowią Ukraińcy.

Powstaje zatem pytanie, jakie konsekwencje dla nas i naszego kraju ma ta ogromna rzesza obywateli Ukrainy obecna w Polsce. Fakty, a można je pozyskać w ramach informacji publicznej od Straży granicznej, są następujące. Aktualnie w Polsce mamy ponad 3 mln Ukraińców, którzy posiadają oficjalne zezwolenie na pracę. Nie wiadomo ile jest osób nielegalnie. Szacunki mówią o około 1,5 mln. Są to głównie osoby pracujące oraz studenci. W świetle tych danych stanowią oni niespełna 10% społeczeństwa. To już całkiem sporo. Jeden z ekspertów Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, będący jednocześnie w służbie konsularnej na Ukrainie, Adam Myślicki, opublikował w 2016 roku na lamach „Przeglądu Geopolitycznego” artykuł pt. Czy imigracja z Ukrainy zapełni lukę emigracyjną w Polsce? Zamieszczając dane o emigracji Polaków na Zachód oraz imigracji Ukraińców stwierdził już parę lat temu szereg niebezpieczeństw wynikających ze skrytej kolonizacji terytorium Polski przez emigrację ukraińską, która nie tylko zapełnia lukę w gospodarce spowodowaną wyjazdem Polaków, ale także wielokrotnie przekracza zapotrzebowanie na siłę roboczą, zmniejszając wydatnie zarobki poprzez generowanie podaży pracy. Polscy przedsiębiorcy z kolei zatrudniają chętniej tych, którym mniej można płacić, co wzburza niektórych, gdyż uważają, że zwiększają tym samym konieczność emigracji zarobkowej Polaków. Niemniej jednak problem jest bardziej złożony. Polacy wyjeżdżają, gdyż nie są w stanie zarobić w Polsce. To działa na zasadzie samo-nakręcającej się karuzeli.

Im więcej Ukraińców przyjeżdża pracować w Polsce, tym niższe są zarobki, tym więcej Polaków nie ma pracy, tym więcej ich wyjeżdża, tym więcej trzeba imigrantów na ich miejsce.

Problem można rozwiązać zmniejszając koszty pracy i obciążenia podatkowe, by pracodawcom opłacało się więcej inwestycji i powstało więcej miejsc pracy. Nie jest to jednak popularne rozwiązanie gdyż wymagało by likwidacji wielu zasiłków socjalnych, którymi rząd kupuje wyborców, bo obniżono by dochody skarbu państwa na jakiś czas. W socjalizmie w wersji solidarystycznej, jaki to ustrój gospodarczy obecnie panuje, zwanym także kapitalizmem kompradorskim, jest wielce nieprawdopodobne by takie posunięcie ze strony rządu miało miejsce. Drugim rozwiązaniem jest zniesienie płacy minimalnej. Wtedy pracodawcy mogliby zatrudniać imigrantów za jeszcze niższe stawki, przez co wielu Ukraińców raczej wybrałoby kierunek bardziej zachodni i nie pozostawało by w Polsce w celach zarobkowych, a ci co by pozostali przynosili by zyski, których żaden z Polaków nie chciałby przynosić swemu pracodawcy, a zgodzimy się chyba, że są w Polsce prace do zrobienia, których inaczej nie dałoby się wykonać za tak niską stawkę. Stąd część imigracji by mogła pozostać i byłaby pożyteczna. Nie byłoby to jednak 3 mln i nie zaburzałoby to struktury demograficznej i gospodarczej kraju.

Demografia jest kolejnym elementem, na który warto zwrócić uwagę. Obecnie w Polsce średnia liczba dzieci na kobietę to 1,8. W badaniach naukowych dotyczących demografii istnieje prawo mówiące, że aby społeczeństwo przetrwało wskaźnik ten musi wynosić 2,11.

Zatem przy tak niskiej dzietności Polek, jak wskazują badania, Polska wymrze?

Mówi się jednak, że lukę demograficzną może zapełnić imigracja z Ukrainy lub z Bliskiego Wschodu. Problem w tym, że dzietność Ukrainek jest jeszcze niższa, wynosząca 1,3. Ukraina wymiera w takim tempie, że liczba ludności Polski w ciągu najbliższych 30 lat będzie większa niż Ukrainy, nie biorąc pod uwagę procesów migracyjnych. Pokazane są tu zatem dwa problemy demograficzne. Pierwszy, Polki mają za mało dzieci. Drugi, Ukrainki nie zapewnią zapełnienia luki demograficznej. Pozostaje zatem czekanie na kolonizację powstałej przestrzeni przez inny element etniczny, a obawy na kolonizację przez Ukraińców są raczej bezpodstawne, chyba że nasili się emigracja Polaków. Taki scenariusz jest też prawdopodobny.

W takim przypadku, gdyby demografia Polski załamała się jeszcze bardziej poprzez zwiększenie emigracji Polaków, nasilenie imigracji Ukraińców, w świetle praw geopolitycznych i demograficznych, sytuacja staje się niebezpieczna dla suwerenności państwa. W historii istniało wiele przypadków przejęcia terytorium lub władzy w państwie przez obcych nie poprzez wojny i podbój, lecz poprzez kolonizację. Niestety historia pokazuje wiele błędów różnych społeczeństw, których skutkiem był ich upadek i dziś możemy o nich dowiedzieć się jedynie z wykopalisk archeologicznych lub kronik historycznych. Aby taki los Polski nie spotkał należy rozważać wszystkie scenariusze, w tym ten przedstawiony wyżej. Utrata suwerenności poprzez kolonizację pokojową następuje właśnie poprzez dopuszczenie do nadmiernej imigracji, zarówno legalnej jak i nielegalnej. To stało się z Indianami w Ameryce, czy ostatnio z serbskim Kosowem. To dzieje się też z Europą Zachodnią, do której należymy, tylko tam zamiast Ukraińców, kolonizację przeprowadzają ludy Afryki i Bliskiego Wschodu. Świat nie lubi pustki i ekumena w sytuacji wymierania, wypełnia się bardziej prężnym demograficznie społeczeństwem. Ekspert Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, Jarosław Dutka, w swoim artykule „Strategia demograficzna w historii myśli geopolitycznej” wskazuje, że zagadnienia te są obecnie niepoprawne politycznie, co powoduje brak uświadomienia społeczeństwa na konsekwencje małej dzietności. Tematyka ta była również poruszana na Zjeździe Geopolityków Polskich w 2017 roku w Zabrzu. Zwrócono tam między innymi uwagę, na wpuszczenie zbyt wielkiej ilości Ukraińców na teren RP, ale także sponsorowane w mediach koncepcje Polski, jako kraju wielokulturowego. Nie będę dochodził tu przez kogo sponsorowane są to koncepcje, czy przez bankierów, czy Żydów, czy Rosję, czy Zachód, bo to nie jest miejsce na to, a teoriami spiskowymi się nie zajmuję.

Wracając do problemu strategii demograficznych, mówią one o tym jak przebiega współcześnie proces kolonizacji. Zaczyna się od dopuszczenia do niekontrolowanej i zbyt dużej imigracji nie opartej na mądrej selekcji, na przykład wpuszczaniu na stały pobyt obywateli tylko jednej płci, lub tylko jednego zawodu, po to by nie zdominowali oni gospodarki i nie zyskali niezależności gospodarczej na terenie państwa do którego przyjeżdżają. Następnie pojawia się etap ugruntowywania się imigrantów na danym terenie i organizowania się np. w stowarzyszenia, które mogą ich reprezentować. Nacje, które mają swoje państwo lub religię mają zadanie uproszczone, gdyż mogą organizować się w oparciu właśnie o instytucje religijne i państwowe. Trzeci etap to wzrost roszczeń. Pojawiają się one najpierw w prawie, w przywilejach socjalnych i majątkowych, np. możliwości zakupu nieruchomości, języku nauczania w szkołach itp. Takie przywileje na razie mają tylko Niemcy, którzy nie muszą na przykład wchodząc do Sejmu RP przekraczać progu wyborczego, co jest łamaniem konstytucyjnej zasady o równości wszystkich obywateli. Gdy weźmiemy pod uwagę, że Ukraińców w Polsce jest obecnie więcej niż Niemców, to czy nie kwestią czasu będzie to, że również oni będą chcieli zagarnięcia władzy poprzez uzyskanie takich uprawnień? Może być tak, że za parę lat

Ukraińcy zażądają uznania ich narodowości jako formalnej mniejszości narodowej, co w konsekwencji spowoduje doprowadzenie do referendum, aby ukraiński był drugim językiem urzędowym?

Będą też powstawać ukraińskie partie na terenie RP, a w samorządach będą mieli oni reprezentację, którą tak jak niemieckie na Opolszczyźnie utrzymywać będzie Polak. W kolejnym etapie pojawi się tzw. kulturkampf, gdzie w mediach będą pojawiać się programy telewizyjne promujące ich kulturę i wszystko po to aby ich zaakceptować i wzmocnić ich pozycję. Coraz więcej władzy będzie przechodzić w obce ręce, co spowoduje osłabienie Polski na arenie międzynarodowej i zagrożenie bezpieczeństwa Państwa. Warto jeszcze tutaj zaznaczyć, że spośród sąsiadów Polski, Ukraina i Niemcy najgłośniej aktualnie wyrażają roszczenia terytorialne, a nie Rosja, na którą zwraca się najbardziej uwagę w mediach.

Zatem kto ma oczy do czytania, niechaj czyta, kto ma uszy, niechaj słucha, a kto ma rozum, niech nie przyjmuje wszystkiego co w mediach (w 80% niemieckich) za prawdę.

Za naszymi plecami, za fasadą naszej codzienności, toczy się bowiem rozgrywka o naszą wolność i suwerenność, dwie wartości za które warto oddać życie, a które można przegrać bez walki, bo chętnych na nie jak zawsze było wielu.

Nie chcę tu jednakże nastawiać nikogo przeciwko Ukraińcom. Mam spośród nich wielu przyjaciół, ludzi uczciwych i dobrych, którzy po prostu chcą godnie żyć, nie ujmując nic żadnemu Polakowi. Sami Ukraińcy są bowiem podzieleni i to bardzo mocno. Wielu z nich ma ambiwalentny stosunek do kwestii politycznych, lecz jest również wielu nacjonalistów. Niestety nie ma u nas sita, przez które przesiewani są imigranci, dlatego wśród wielu Ukraińców nastawionych na współpracę z Polakami i budowanie obustronnego dobrobytu pojawiają się także nastawieni ekspansywnie i wzbudzający podejrzenia obywatele naszego wschodniego sąsiada. Warto zwracać zatem uwagę na rozwiązania promowane przez nasz rząd i rozliczać go w każdych wyborach i naszym światopoglądzie.

dr Piotr Wilczyński

Dr Piotr Wilczyński

Dr, adiunkt na UP w Krakowie, prezes Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, redaktor „European Journal of Geopolitics”, komendant Krakowskiej Legii Akademickiej Dr Piotr Wilczyński, jako społecznik poświęca swój prywatny czas na wiele inicjatyw, które służą Polsce i Polakom. Napisał dwa doktoraty, jeden z dziedziny geografii wojennej, drugi z geostrategii. Pracuje ze studentami, starając się przekazywać swoją wiedzę o świecie młodemu pokoleniu. Wykorzystuje przy tym niekiedy materiały p. Konrada Daniela, twórcy niniejszej inicjatywy. Od trzech lat opiekuje się reaktywowaną Krakowską Legią Akademicką, w której studenci i pracownicy uczelni krakowskich mogą odbywać kursy wojskowe. W 2014 roku wybrany na prezesa Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego jednogłośnie. Pierwszy raz Polska o nim usłyszała, gdy w 2000 roku reprezentował Polskę na Międzynarodowej Olimpiadzie Geograficznej w Seulu i zdobył tam złoty medal. Orędownik obniżki podatków i zmniejszenia biurokracji, zmian w systemie wyborczym, liberalizacji dostępu do szeregu obecnie licencjonowanych dóbr i zawodów (broń, prawa jazdy, służba zdrowia, sądy, zasoby mineralne itd.), likwidacji obowiązkowych ubezpieczeń i przywilejów różnych grup, reformy armii na wzór szwajcarski, wprowadzenia pełnej odpowiedzialności za błędy (w tym obecnie rządzących), reformy sądownictwa i systemu prawnego, rewizji strategii państwa dot. polityki zagranicznej i służb specjalnych.

Za: https://bastiondialogu.pl/ukrainska-imigracja/

Domagają się, aby rząd zamiast Ukraińców, sprowadził Polaków

 „Zwracam się do wszystkich organizacji kresowych oraz organizacji patriotycznych w Polsce o zgłaszanie swojego poparcia dla petycji „STOP IMIGRACJI Z UKRAINY”!” zaapelowała Katarzyna Sokołowska, inicjatorka petycji, której sygnatariusze domagają się wstrzymania przyjmowania imigrantów z Ukrainy i sprowadzenia do Polski tych Polaków, którzy wyjechali na Zachód w poszukiwaniu godnego życia.

Katarzyna Sokołowska przytoczyła przy tym słowa Wincentego Lutosławskiego, polskiego filozofa, działacza narodowego i publicysty, przyjaciela Romana Dmowskiego: „Do polskiego narodu należą spolszczeni Niemcy, Tatarzy, Ormianie, Żydzi, jeśli żyją dla wspólnego ideału Polski. Murzyn lub czerwonoskóry może zostać prawdziwym Polakiem, jeśli przyjmie dziedzictwo duchowe polskiego narodu, zawarte w jego literaturze, sztuce, polityce, obyczajach i jeśli ma niezłomną wolę przyczynienia się do rozwoju bytu narodowego Polaków”, sugerując, iż Ukraińcy, którzy utożsamiają się z Polakami, zawsze są w naszym kraju mile widziani, nie ma natomiast miejsca w naszej Ojczyźnie dla zwolenników ideologii banderowskiej.

Treść petycji:

STOP IMIGRACJI Z UKRAINY !!!

My Polacy, mając na względzie los naszych dzieci, wnuków i przyszłych pokoleń, zwracamy się do Rządu RP i wszystkich, którzy decydują o naszej przyszłości o OPAMIĘTANIE SIĘ w kwestii przyjmowania do Polski ukraińskich uchodźców!

Nie zgadzamy się na wynaradawianie NARODU POLSKIEGO, poprzez sprowadzanie Ukraińców i tłumaczenie, że są oni jedynym ratunkiem dla polskiej gospodarki!

Żądamy podjęcia kroków zmierzających do sprowadzenia do Kraju 5 milionów młodych Polaków, którzy wyjechali za granicę w poszukiwaniu godnego życia!

Żądamy sprowadzenia POLSKICH REPATRIANTÓW, którzy ciągle mają nadzieję na to, że Ojczyzna o nich nie zapomniała!!!
 
Podmianę społeczeństwa polskiego na ukraińskie, my przebudzeni Polacy traktujemy jako ZDRADĘ POLSKI!

Głównym niebezpieczeństwem wynikającym ze sprowadzania Ukraińców jest odradzający się na Ukrainie kult banderyzmu co potwierdza oficjalna polityka pro banderowska ich kraju. Do naszej Ojczyzny przyjechało ponad 2 miliony ukształtowanych w ideologii banderowskiej Ukraińców! Ci ludzie uczą się na polskich uczelniach, pracują w polskiej policji, wojsku i polskich zakładach pracy. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy Ukraińcy są banderowcami ale niestety pozostali z nich nie mają w ogóle pojęcia o tym, że ich przodkowie wymordowali w bestialski sposób ponad 200 tysięcy swoich polskich sąsiadów oraz innych nacji. Zdajemy sobie niestety sprawę z tego, że przyjeżdżają do Polski jako do kraju wroga! Nauczanie historii w ukraińskich szkołach jest dalekie od prawdy i można powiedzieć, że opiera się tylko i wyłącznie na kłamstwie! Tych Ukraińców nie uczono o ukraińskim ludobójstwie na m.in. Polakach, ich uczono o wojnie polsko-ukraińskiej i o tym, ze to my Polacy ich mordowaliśmy! Uczono ich tego, że II RP była okupantem ziem ukraińskich (nie było wtedy takiego państwa) a dla ich przodków okrutnym oprawcą! Z takim nastawieniem młodzi nasi sąsiedzi przyjeżdżają do naszego Kraju!
 
Żądamy opamiętania się bo wszelkie kroki rządu zmierzające do polepszenia warunków życia w Polsce dla Ukraińców my odbieramy jako antypolskie działania! Dlaczego nie uczycie się na błędach historii? Dlaczego depczecie pamięć naszych pomordowanych przodków rozmawiając z banderowcami? Ponad 95 procent zamordowanych przez Ukraińców Polaków leży w dołach śmierci a wy nie rozliczając ich z win – przygotowujecie piękną przyszłość dla potomków oprawców na naszej POLSKIEJ ZIEMI.

Ukraińcy to nacja, która nie potrafi się zasymilować z Polakami. Trzeba postępować w stosunku do nich twardo, ponieważ tylko wtedy doceniają drugą stronę i podporządkowują się ogólnym zasadom. II RP była dla nich za dobra i skończyło się to dla nas ludobójstwem!!! Wy teraz jesteście również zbyt dobrzy dla nich i robicie to w naszym imieniu ale NIE ZA NASZĄ ZGODĄ!!!

Nie próbujcie na siłę bratać nas z ludźmi, którzy maja krew na swoich rękach! Tak, krew na swoich rękach! Jeżeli oni popierają banderyzm to jest to równoznaczne z tym, że powtórzyliby to okrucieństwo zgotowane nam przez ich dziadków!
 
Polacy są NARODEM otwartym na mniejszości narodowe ale tylko takie, które potrafią docenić naszą gościnność poprzez przestrzeganie ogólnych praw obowiązujących w naszym Kraju! Nie godzimy się na przyjmowanie nacji, która zaprzecza faktom historycznym, która chce nam narzucić swoje kłamstwa i nie ma wdzięczności za okazywaną pomoc!

Na fundamentach KŁAMSTWA niczego dobrego nie można zbudować!

Petycja dostępna na stronie: http://www.citizengo.org/pl/signit/159229/view

Organizacje popierające petycję „STOP IMIGRACJI Z UKRAINY”:

  1. Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich w Warszawie
  2. Stowarzyszenie Kresowian w Kędzierzynie-Koźlu

Za: https://prawy.pl/68016-domagaja-sie-aby-rzad-zamiast-ukraincow-sprowadzil-polakow/

Comments

  1. nanna says:

    Wolność a’la Polak polega głównie na tym, że niektóre można mówić/pisać, a niektóre już nie, bo nie po linii. Mnie tną głównie z powodu rolnictwa, ale co tam. Gdzie indziej też mnie cenzura ulubiła gwałtownie.

    Nie wiem, czy nie powinnam jednak zabrać się to tej czapki, której nie potrzebuję ale mam włóczkę więc coś chciałam z niej zrobić. Bo to człowiek pisze, a KIP cenzuruje – znane niegdyś jako „chłop strzela a Pan Bóg kule nosi. Może KIP to robić no to to robi, nic wielkiego, jako że jest to podstawowa zasada obowiązująca w życiu doczesnym: możesz zgnoić to gnoisz. Jedynie spryciarze wiedzą, że należy się odpowiednio okopać, żeby skutki były niewielkie.

    Ja działając w pojedynkę dysponuję jedynie niewielką saperką, więc i okop mam równie niewielki, czyli liczyć mogę co najwyżej na jakąś tolerancję, gdy akurat z jakiegoś tam powodu coś z mojego tekstu podpasuje pod oczekiwane czy wymagane.
    Już dawno zaprzestałam zgadywania, co to jest i kiedy oraz jak działa. Ja należę tylko do siebie samej i nie ma tak dużej ceny, jakiej bym nie zapłaciła za tą właśnie niezależność.
    No dobra, no to biorę się za temat zasadniczy. Od razu informuję, że uważam go za przekłamany i tendencyjny.

    „Ukraińska imigracja, a bezpieczeństwo narodowe Polski”

    = = nigdy nie było i nie ma takich szans dziś także i to nigdzie, że jakaś imigracja istnieje bez zgody kraju przyjmującego takich imigrantów.
    Więc jasnym jest, że Polska taką imigrację zainicjowała, jako że Ukraińcy nie mieli by tu absolutnie nic do powiedzenia i przyjeżdżać do nas to oni mogli by sobie chcieć dowolnie, ale gdybyśmy ich nie wpuszczali, to nic by z ich chęci nie mogło wyjść.

    Wychodzi więc na to i to bardzo, bardzo jasno, że Polacy mieli w tym interes.
    Znałam osobnika, który w latach dziewięćdziesiątych zatrudnił u siebie Ukraińców, bo chciał by oni mu wykopali studnię. Dwóch młodych chłopców się załapało. Mieszkali w namiocie obok dziury mającej być w przyszłości studnią i kopali bez zabezpieczeń – szalunków czy choćby jakichś belek podtrzymujących – na głębokość ponoć dużo ponad 10m. Stawkę mieli parozłotówkową.
    No to ja pytam tu obrońców polskości: kto jest zagrożeniem i dla kogo?
    Studnię kopać nakazał „zwykły Polak”. Możliwe było tanio!!! wynająć do tego Ukraińców, no to on bez żadnych skrupułów to wykorzystał.
    Robienie z Polaków jakichś ofiar ma na celu zamaskowanie właściwego działania Polaków, chcących zakrzyczeń własne, nieludzkie postępowanie.
    Ta studnia mogła się zawalić i spowodować śmierć tych młodych Ukraińców. Czy to nie przyszło do głowy temu Polakowi, zadowolonemu z taniej siły roboczej rodem z Ukrainy?

    „Ostatnimi czasy daje się zwrócić uwagę na coraz częstszą obecność języka rosyjskiego i ukraińskiego w polskiej przestrzeni publicznej: w autobusach, na przystankach, w urzędach itp.”

    = = Och! Ach! Jakie straszne, oj straszne!
    Czy Polacy w nowych jorekach oraz innych londynach tudzież wiedniach używają wyłącznie języka angielskiego czy niemieckiego jadąc tramwajami czy metrem?

    Do kogo ta mowa?

    Słyszałam przed laty historyjkę następującą:
    W Wiedniu, w tramwaju, dwie Polki rozmawiały nieskrępowanie zakładając, że reszta pasażerów nic nie rozumie z ich opowiadań i jedna z tych pań w detalach opisała, jak to „dała dupy ostro” że do teraz jeszcze ją trzyma. Traf chciał, że w tym tramwaju jechał również Polak i on to przecież słyszał, jako że obie panie nawet nie stonowały głosu. Wysiadając ten Polak zwrócił się po polsku do tych pań mówiąc coś w rodzaju, że fajnie sobie dogodziły. One ponoć zbaraniały i nawet się nieco zaczerwieniły.
    Tyle historyjka.

    Dlaczego Polacy mieli by mieć prawo używać języka polskiego poza granicami, a cudzoziemcy przebywający w Polsce mieliby albo milczeć albo mówić wyłącznie po polsku?
    Skąd Polacy mają takie pomysły?

    A tu przykład (jest ich wiele, ale dam tylko to żeby krócej), że Polacy bardzo starają się na obcej ziemi przejąć palcówkę i tam zagospodarować się po polsku:

    “W naszym domu mówimy po polsku!” – akcja portalu DobraPolskaSzkola.com

    http://polonika.at/

    http://www.dobrapolskaszkola.com/category/w-naszym-domu-mowimy-po-polsku/

    „Wielu też zastanawia się co spowodowało napływ tak dużej rzeszy ludzi ze wschodu.”

    = = Tu się nie ma co zastanawiać, bo sprawa jasna:

    ziemie, które zajmują obecnie Polacy zostały wyzwolone spod niemieckiej okupacji wspólnymi siłami Rosjan, Ukraińców, Gruzinów, Białorusinów, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Tadżyków, Uzbeków i innych przedstawicieli Republik Związkowych ZSRR.

    Polacy powiedzieli, że takiego wyzwolenia to Polacy nie chcieli i nie chcą. No to oczywiste jest, że nie chcą Polacy również i ziem, zdobytych od Niemców przez:
    Rosjan, Ukraińców, Gruzinów, Białorusinów, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Tadżyków, Uzbeków i innych przedstawicieli Republik Związkowych ZSRR.

    Jeżeli już, no to Polacy powinni być konsekwentni w swojej antyradzieckiej polityce.

    Więc jeśli przodkowie jakiegoś Ukraińca polegli w walkach z Niemcami wyzwalając ziemie oddane potem Polakom jako Polska, a Polacy takiego wyzwolenia nie chcieli i nie chcą, no to taki Ukrainiec ma do tych ziem prawo. Jako ich zdobywca i zwycięzca nad Niemcami.

    To samo dotyczy każdej innej narodowości stanowiącej siłę zbrojną Armii Czerwonej.
    Potomkowie tych Bohaterów mają prawo do ziem, które zdobyli ich Dziadkowie i Ojcowie!

    Albo mogli Polacy przyjąć ziemie między Bugiem i Odrą dziękując Bohaterom za ich wyzwolenie spod niemieckiej okupacji, albo mogli Polacy wyemigrować do przyjaciół z zachodu.
    Polacy ziemie przyjęli, zagospodarowali, ale po 45 latach namyślili się inaczej, ziemie chcą zatrzymać a Bohaterów oczernili i wyburzyli Pomniki Ich Chwały.

    Tak robić nie należy!
    Konsekwencje tego są bolesne, dla niewdzięczników i zaprzańców. To, co może spaść na Polaków za takie postępowanie może oznaczać totalny rozkład naszego pastwa i kto wie, czy już on nie nastąpił?

    „Ostatnio poznałem wielu imigrantów z Ukrainy i rozmawiając z nimi doszedłem do wniosku, że głównymi czynnikami wpływającymi na ich decyzję o wyjeździe były kwestie militarno- polityczne, jak wojna domowa w Donbasie, aneksja Krymu, czy niedawne prześladowania jako pokłosie kijowskich wydarzeń na Majdanie. „

    = = Jeżeli Polska uczestniczyła w ropierduchach majdanowych, to musi być w końcu dla Polaków oczywiste, że i skutki tego uczestnictwa musiała Polska na siebie przyjąć.

    A i tak jest to tylko część nieszczęścia, jakie spowodowała Polska przyłączając się do rozwalania Ukrainy. Tam jest bieda, nędza, ludzie marzną i głodują. To są dobrzy ludzie, więc umierają w milczeniu.
    Ale nie umniejsza to w niczym współwiny Polaków.
    No bo jak to sobie Polacy wyobrażali? Że co? Że przyłączą się do demontażu Ukrainy, a potem się tam zainstalują na tak zwanych kresach i Ukraińcy jak sto lat temu będą na polskich jaśniepanów pracować za dobre słowo jaśniepana?
    Skąd w Polakach takie pomysły?

    Czy Polacy nie rozumieją ZNAKU DUCHA CZASU?

    To jest coś, co można zrobić dziś by było /na/ jutro. Ale nie działa to nigdy wstecz i nie można tego tak wykorzystać, bo takie bezrozumne działanie przyniesie tylko duże straty.
    Polacy tego doświadczają, ale idą w zaparte szukając winnego zastępczego w postaci „żyda”.
    Wojnę domową w Donbasie wywołał zachód, w czym także miała swój udział Polska.
    Co to ma znaczyć, że „Krym został zaanektowany”?
    Krym był rosyjski i jest rosyjski. Mieszkańcy tak zdecydowali.
    Jak ma się natomiast sprawa pretensji Polaków do kresów, które nigdy nie były polskie i których mieszkańcy nie czuli żadnego związku z Polską i Polakami uważając ich zawsze za okupantów?

    No i jak ma się rzecz z językiem narodowym na kresach? Czy Polacy tam milczeli po polsku a mówili tylko po ukraińsku w miejscach publicznych?

    Co to ma być za seryjna produkcja różnych miarek na własny użytek?

    Jakiekolwiek problemy ma dziś Ukraina, to Polacy są temu współwinni.

    „Aktualnie w Polsce mamy ponad 3 mln Ukraińców, którzy posiadają oficjalne zezwolenie na pracę. Nie wiadomo ile jest osób nielegalnie. Szacunki mówią o około 1,5 mln. Są to głównie osoby pracujące oraz studenci.”

    = = o! To to! Gdyby zamienić słowo „Ukrainiec” na „Polak” i słowo „Polska” na dajmy na to kingdom, to również by się zgadzało, co?
    No to jak to jest w końcu? Polacy twierdzą, że „żydzi” są nieuczciwi i kłamią, a tu takie kwiatki?

    Ja sama znam rodzinę Polaków, którzy wyjechali do JuKej całą chmarą, od razu załapali się na socjal, dopłatę do mieszkania, tatuś znalazł pracę, mamusia była w domu.
    Inni, też wyjechali gromadnie i tu pracować zaczęło oboje rodziców, zaś dzieci w wieku uniwersyteckim wyżebrały różne kursy i też niektóre z nich mogły zacząć studia.

    Czy Polak nie zna litości dla Anglika? Albo innych ludzi tam żyjących, którzy są łupieni podatkami by takich Polaków ichni rząd mógł urządzić według potrzeb angielskiej polityki krajowej i zagranicznej?
    Czy Polak nie zna poczucia wstydu, przykładając różne miarki do tego samego problemu?

    Co to są za cuda z tą siłą roboczą, która niby wymusza „generowanie podaży pracy”? To jest ta praca czy jej nie ma?
    I czy Ukraińcy są winni temu, jaką politykę prowadzi polski rząd?

    Czy Polakowi w ogóle można dogodzić?
    Bo to najpierw im się nie podobało liberum veto i dali się rozebrać sąsiadom.
    Wielu Polaków przyjęło to z ulgą, bo przynajmniej zapanował jakiś porządek i chłop przestał być niewolnikiem jakiegoś jaśniepana.
    Dla przypomnienia podam, że to Rosjanie znieśli u nas pańszczyznę, wprowadzoną głównie przez kościół katolicki, który najwięcej na tym niewolniczym procederze korzystał przez wieki.
    Niewolnikami byli Słowianie, pozbawieni ziemi i wpływów przez napływowe kreatury czy to w postaci różnych Niemców czy innych „arystokratów” posługujących się językiem obcym, z czego „polska szlachta” była ponoć bardzo dumna.

    No i weźmy kolejne zdanie:
    „Im więcej Ukraińców przyjeżdża pracować w Polsce, tym niższe są zarobki, tym więcej Polaków nie ma pracy, tym więcej ich wyjeżdża, tym więcej trzeba imigrantów na ich miejsce.”

    = = wypisz, wymaluj to samo co w kingdomie!
    Im więcej Polaków tam przyjeżdża, tym bardziej spadają zarobki tubylców.
    Ale Polaka to dziwi i musi robić badania naukowe czegoś, co widać gołym okiem. Wszędzie tak samo.

    „Problem można rozwiązać zmniejszając koszty pracy i obciążenia podatkowe, by pracodawcom opłacało się więcej inwestycji i powstało więcej miejsc pracy.”

    = = to jest takie naukowe gadanie. Żaden „przedsiębiorca” nie może się „rozwijać” w nieskończoność. Więc tych „miejsc pracy” to tenże „przedsiębiorca” też nie narobi zbyt wielu, bo mu się to nie opłaci niezależnie od tego, czy nawet zmniejszy płace i skróci urlopy pracownikom.
    Gdzieś to produkowane badziewie upchnąć trzeba i nie jest to aż takie łatwe. Czym innym jest sprzedać sto koszulek bez rękawów, a czym innym znaleźć odbiorcę na takich koszulek sto tysięcy.

    „Nie jest to jednak popularne rozwiązanie gdyż wymagało by likwidacji wielu zasiłków socjalnych, którymi rząd kupuje wyborców, bo obniżono by dochody skarbu państwa na jakiś czas.”

    = = a co to są te „zasiłki socjalne”? Czy nie jest to pójście na rękę owym „przedsiębiorcom”? Ależ jest! Gdyby było zbyt wielu ludzi bez środków do życia, to mogli by oni się poczuć jako siła społeczna i sobie by zwyczajnie brali to, co by chcieli nie bacząc na „prawo”. Stać by ich było na to, gdyby byli wystarczająco świadomi własnej przewagi.

    Inna rzecz, że nie wyszło by to w sumie nikomu na dobre, ale cóż?
    Więc „rząd” nie zabiera nic „pracodawcom” a jedynie „pracobiorcom” i z tego część wydziela na datki dla tych, co się do pracy z jakiegoś powodu nie załapali bądź załapać nie chcieli ale to i tak na jedno wychodzi.
    Pracujący lud utrzymuje zarówno „pracodawcę” jak i „obiboków”. Wszędzie tak jest. Szczególnie w kapitalizmie.

    Można zamazać częściowo obraz całości organizując okresowo akcje „charytatywne” i taki biedak czeka cały rok, by się najeść na święta „Bożego Narodzenia” albo „Wielkanocne”. I taki biedak się cieszy, bo mu do głowy nie przychodzi (jeszcze? czy już? ) że może i powinno być inaczej.

    „Kompradorski kapitalizm” jest niby czymś złym. A czy jest w ogóle jakiś inny kapitalizm możliwy?

    „Drugim rozwiązaniem jest zniesienie płacy minimalnej. Wtedy pracodawcy mogliby zatrudniać imigrantów za jeszcze niższe stawki, przez co wielu Ukraińców raczej wybrałoby kierunek bardziej zachodni i nie pozostawało by w Polsce w celach zarobkowych, a ci co by pozostali przynosili by zyski, których żaden z Polaków nie chciałby przynosić swemu pracodawcy, a zgodzimy się chyba, że są w Polsce prace do zrobienia, których inaczej nie dałoby się wykonać za tak niską stawkę.”
    „Stąd część imigracji by mogła pozostać i byłaby pożyteczna. Nie byłoby to jednak 3 mln i nie zaburzałoby to struktury demograficznej i gospodarczej kraju.”

    = = no proszę! Niejaki hycler miał też takie pomysły, by pozostawić tylko tylu i takich, którzy byliby przydatni. Słowianom przeznaczył rolę, jaką obecnie „polactfo” wyznacza Ukraińcom.
    Kto jest czyim potomkiem?
    Czy Polak to jeszcze Słowianin? Można poważnie w to wątpić. A nawet mieć pewność, że nie.

    „Demografia jest kolejnym elementem, na który warto zwrócić uwagę. Obecnie w Polsce średnia liczba dzieci na kobietę to 1,8. W badaniach naukowych dotyczących demografii istnieje prawo mówiące, że aby społeczeństwo przetrwało wskaźnik ten musi wynosić 2,11.”

    = = hycler też o tym wiedział i dlatego były zorganizowane Pierre-Dollnik’i, gdzie maciory ludzkie miały za zadanie dawać się zapłodnić rasie panów tak, żeby mioty były liczne i częste.

    Nadzieja, że Ukraińcy mieliby się w Polsce bardziej rozmnażać głównie po to, żeby być siłą roboczą dla plactfa, jest na szczęście bezpodstawna. Polak będzie musiał pracować sam na siebie albo wymrze. I tak jest w porządku, bo sprawiedliwie.

    Widać bardzo dobrze na przykładzie zgniłego i śmierdzącego zachodu, że ilość burdeli ma istotny wpływ na „dzietność”.
    W takim nierządnym kraju nie chcą się rodzić ludzie. Dusze nie chcą się męczyć wśród zboków. A więc dzieci się nie rodzą.

    W Polsce Ludowej, gdy Polacy byli w stanie ze sobą współpracować, czego dowodem jest odbudowanie w tak szybkim tempie całego kraju zniszczonego wojną, dzieci rodziły się masowo, ponieważ jakość ludzi była wysoka. Potem, gdy już opanował Polaków materializm, to sprawa się odwróciła. Przecież Polki dokonywały wyboru między dzieckiem (urodzeniem go bądź wyskrobaniem) a urlopem zagranicznym czy samochodem.
    Kto chciałby się rodzić u takich „rodziców”?

    „To dzieje się też z Europą Zachodnią, do której należymy”

    = = a od kiedy to?!? nasze korzenie są na Wschodzie, nie na zgniłym i śmierdzącym zachodzie i żadne geopolityczne akrobacje tego nie zmienią.

    „Ekspert Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, Jarosław Dutka, w swoim artykule „Strategia demograficzna w historii myśli geopolitycznej” wskazuje, że zagadnienia te są obecnie niepoprawne politycznie, co powoduje brak uświadomienia społeczeństwa na konsekwencje małej dzietności.”

    = = no jak to?!? przecież Pierre-Dollon się więcej niż kiedykolwiek przedtem i co?

    To może jednak to włażenie w dupę zachodowi, zgniłemu i śmierdzącemu powoduje u nas „brak dzietności”, a nie seksualne lenistwo?
    Czy należy to rozumieć tak, iż na kobiety w wieku rozrodczym będzie nałożony obowiązek wypełniania „dzietności”?
    Czy „wpuszczanie” „nadmiernej ilości Ukraińców” powoduje, iż Polki nie chcą mieć dzieci? A może Polki chcą mieć dzieci, ale dzieci nie chcą się u Polek rodzić?
    Czy „cuś takiego” może byś wynikiem żydowskiego sponsoringu? A w jaki to sposób?

    „Wracając do problemu strategii demograficznych, mówią one o tym jak przebiega współcześnie proces kolonizacji.”

    = = a jaka była „dzietność” wśród parobków folwarcznych pochodzenia ukraińskiego, zmuszonych do pracy przez polskiego jaśniepana niemal za darmo? Ukraińcy przymierali głodem pod „polskim panowaniem”, na co istnieją liczne dokumenty a także są jeszcze świadkowie tamtym lat.
    Twierdzenie, że Polacy byli dla Ukraińców czymś pozytywnym i dobrym nie ma umocowania w faktach. Jak to mówią: Bóg jest nierychliwy ale sprawiedliwy.
    Nie pomogą tu ani „naukowe opracowania” ani największe nawet chciejstwo.
    „Bilans musi być na zero”! Cokolwiek Polacy uczynili Ukraińcom przez te kilkaset lat okupacji ziem ukraińskich, będzie musiało się wyrównać.
    Oczywiście, w zbiorowej świadomości Ukraińców jest do wypracowania rzeź wołyńska, ale na to nie mają i nie będą mieć wpływu „polscy naukowcy”.
    To się dokona bez względu na to, czy się ktoś na to będzie zgadzać czy nie. Taka jest natura rzeczy.

    Dlatego w interesie Polaków jest uczciwość w podejściu do własnej historii a nie wybieranie z niej tylko dogodnych aspektów tak, żeby dla Polaków wynikały z tego jakieś – nie należne im – korzyści.
    Takie podejście się na Polakach zemści. I już to widać.
    Jeżeli jesteś oszustem, bo Bóg ci podeśle mistrza w osobie jeszcze większego oszusta. Tylko ludzie uczciwi nie muszą się niczego obawiać. Ale ci nie stawiają żadnych żądań ani nie uzurpują sobie prawa do roli sędziów.

    „Ukraińcy zażądają uznania ich narodowości jako formalnej mniejszości narodowej, co w konsekwencji spowoduje doprowadzenie do referendum, aby ukraiński był drugim językiem urzędowym?”

    = = och! Ach! Jakie to straszne!
    A po skolonizowaniu kresów Polacy obsadzili swoimi ludźmi, wyłącznie Polakami, całą administrację i język ukraiński stał się tam „drugim językiem” .

    A jest powiedziane: NIE RÓB DRUGIEMU CO TOBIE NIEMIŁE.

    Więc czy strach Polaków przed referendum Ukraińców jako mniejszości w Polsce jest uzasadniony, nie gra roli.
    Sprawiedliwość dopełnia się zawsze i wszędzie i nie ma takiej siły, która mogłaby ten proces powstrzymać. Argumenty nie stanowią żadnej siły, lecz naga prawda, ale CAŁA.

    „Za naszymi plecami, za fasadą naszej codzienności, toczy się bowiem rozgrywka o naszą wolność i suwerenność, dwie wartości za które warto oddać życie, a które można przegrać bez walki, bo chętnych na nie jak zawsze było wielu.”

    = = można by tak myśleć, gdyby nie fakty.

    Faktem jest, że ziemie między Bugiem i Odrą – Polacy otrzymali w wyniku geopolitycznych działań Związku Radzieckiego, a więc między rządem Polski Ludowej a ZSRR musiała być podpisana jakaś umowa, honorowana przez rządy państw istniejących wówczas na świecie.
    Inaczej nie byłoby możliwe ani rozwinięcie handlu między PRL a innymi krajami, ani tym bardziej uznania Polski Ludowej za jakiś byt państwowy.
    Polska Rzeczpospolita ludowa miała swoje przedstawicielstwo w ONZ.

    Z tego Polacy dobrowolnie zrezygnowali ogłaszając, iż Armia Czerwona Polski nie wyzwoliła, a więc i nie mógł ZSRR przekazać Polakom ziem zdobytych na Niemcach.
    Czyli Polacy nie są właścicielami żadnej ziemi!

    W wyniku tego sprawy mogą być omawiane ponad głowami Polaków między stronami zainteresowanymi, czyli np. między Niemcami i Federacją Rosyjską.
    Albo między usa i Federacją Rosyjską.
    To, że Polacy tego nie chcą zrozumieć świadczy o wielkiej politycznej naiwności Polaków, nie oznacza to jednak, że jest inaczej niż jest i że ktoś będzie się z nieistniejącą Polską liczyć.
    Spotkania „polskiego rządu” z rządami innych krajów mogą być jedynie spotkaniami dokładnie takimi, jakie odbywają się między biznesowymi partnerami. A biznes jak wiemy, nie ma ojczyzny.
    Jest on ponadnarodowy.

    Polacy owszem, mogą się oburzać, ale nie ma to żadnego wymiernego znaczenia, co widać od ćwierćwiecza.

    Oczywiście, jak zwykle „żyd” zostanie wyznaczony na dyżurnego chłopca do bicia ale za to otrzyma on to, czego zażąda.
    A Polacy jak zwykle nadęci patriotycznie dostaną możliwość rzucenia się sobie wzajemnie do gardeł w walce o prymat w wielkości patriotyzmu – mordując się przy tym skutecznie i bezwzględnie, co już mamy wielokrotnie wyćwiczone w licznych powstaniach, które nigdy nic Polakom nie przyniosły oprócz ogólnej żałoby.

    Stosowanie „sita na emigrantów” nic nie da, ponieważ my, jako Naród musimy i tak wypełnić nasz KOLEKTYWNY LOS, nasze kolektywne przeznaczenie.
    Od tego nie było i nie ma ucieczki.
    Roztropność i uczciwość Polaków mogłaby nas uchronić przed wieloma bolesnymi sytuacjami, ale jak do tej pory Polacy uważają się za „wybrańców” i w walce konkurencyjnej z „żydami”, do której stają bezrozumnie z największą gotowością, są już na starcie na przegranej pozycji.

    I żadnych wniosków Polacy nie są zdolni wyciągnąć.
    Wciąż mamy powtórki i szykuje się jak widać następna.
    Tym razem w starciu z Ukraińcami, bo Rosjanie nas przytomnie zupełnie zignorowali wiedząc, że Wyzwolenie ziem przekazanych Polakom to fakt i Polacy temu zaprzeczając sami wybrali dla siebie nieuchronną karę. Więc Rosja się tylko przygląda, bo tak, jak ukarzą się Polacy to Rosjanie by tak Polaków nawet nie chcieli karać – za dobre mają serca.

    Sugerowane wnioski z tekstu głównego:
    1. przesiać Ukraińców tak, żeby mieć z nich pożytek jako usłużnych parobków
    2. zmusić Polki do rodzenia chcą czy nie chcą
    3. postawić się wszystkim naokoło bośmy silni
    4. zapobiec, by Rosja handlowała własnym gazem według własnych potrzeb
    5. wpuścić do Polski tylu usamerykańskich żołnierzy, ilu tylko ameryka zechce do nas wysłać
    6. być gotowym do wojny z Rosją
    7. udostępnić zadek zachodnim zbokom i nastawić twarz do bicia na Wschód
    8. praktykować polskość na całym świecie i zachować „polską czystość rasową” w kraju
    9. nie zapominać, że „wszystkiemu winni są żydzi”

    No i najważniejsze, by nie zapomnieć mieć permanentnego poczucia krzywdy jako niewymazywalnej cechy narodowej:
    wszyscy są nam winni wszystko, a my nikomu nic.

    Taka postawa Polaków skazuje nas na zagładę, ale my, niczym naukowcy, koniecznie chcemy się o tym przekonać na własnej skórze, z ilością prób aż do skutku.

    Kolorowe jarmarki
    https://www.youtube.com/watch?v=UGGmZQ42xA8

    Kiedy patrzę hen za siebie
    W tamte lata co minęły
    Kiedy myślę co przegrałam
    A co diabli wzięli
    Co straciłam z własnej woli
    A co przeciw sobie
    Co wyliczę to wyliczę
    Ale zawsze wtedy powiem,
    Że najbardziej mi żal:

    Kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków
    Pierzastych kogucików, baloników na druciku
    Motyli drewnianych, koników bujanych
    Cukrowej waty i z piernika chaty

    Tyle spraw już mam za sobą
    Coraz bliżej jesień płowa
    Już tak wiele przeszło obok
    Już jest co żałować
    Małym rzeczom zostajemy
    W pamiętaniu wierni
    Zamiast serca noszę chyba
    Odpustowy piernik,
    Bo najbardziej mi żal:

    Kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków
    Pierzastych kogucików, baloników na druciku
    Motyli drewnianych, koników bujanych
    Cukrowej waty i z piernika chaty.

    Kolorowych jarmarków,
    I z piernika chaty.

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Pani Nano
      W komentarzach zamieszczanych przez Panią na naszej stronie prezentuje Pani ciekawe i zupełnie inne spojrzenie na otaczająca rzeczywistość. To jest powodem, że je cenimy i zamieszczamy. Natomiast od czasu do czasu Pani mocno przesadza w swoich komentarzach, a mianowicie wymienimy najważniejsze kwestie:
      1) bardzo mocno, zdecydowanie z przesadą, każe bić się Polakom we własne piersi za wszystkie „grzechy” i te prawdziwe i urojone;
      2) na każdym kroku broni Pani i usprawiedliwia działanie, także zapisane w historii, żydów w Polsce, ukrytych pod polskim nazwiskami i dominujących w kolejnych rządach po 1989 r. Można zadać pytanie dlaczego ?… co dzieje się że zwala Pani winy wyłącznie na Polaków i ani trochę na przebierańców ?
      3) Pani jest bardzo wyczulona na mocno odmienne od Pani zdania, a zwłaszcza dotykające Panią mocno argumentacyjnie lub osobiście poprzez zdarzenia sytuacyjne. Takim przykładem są dla Pani rolnicy, i także inni komentatorzy. I wtedy używa Pani bardzo napastliwych stwierdzeń, często nie adekwatnych do przyczyny i/lub dalekich merytorycznie od rzeczywistości, co jest jak strzelanie z „grubej berty” do komara. Trzeba przyznać też, że w ostatnich 2-3 latach bardzo się Pani poprawiła w tym zakresie, ale od czasu do czasu Panią jeszcze „ponosi” na manowce ego.
      4) Ostatni komentarz o rolnikach świadczy o wielkim urazie osobistym do całej tej grupy zawodowej ( trochę podobnie jak do Polaków), przez pryzmat osobistych negatywnych doświadczeń z kilkoma ( no może kilkunastoma…) z nich, ale to nie upoważnia do takiego ich tendencyjnego biczowania, bo to nie jest prawdą. Za długo pisać na ten temat, ale jest na naszej stronie wiele opracowań na temat rolnictwa i wyżywienia Polaków.
      5) Pisze Pani o cenzurze, ale jak by ktoś wszedł do Pani domu i zaczął ustawiać Panią jak ma mieszkać i jak ma żyć, to by go Pani bardzo szybko wywaliła na zbity pysk, tak jak to potrafi Pani robić komentarzami na wielu forach internetowych, ze skutkami znanymi dla Pani.
      Ta więc życzymy Pani mniejszych emocji i napastliwości, a więcej rzeczowości w objaśnianiu złożonej wielopoziomowej rzeczywistości, w której zachodzą szybkie zmiany !!!
      Pozdrawiamy ciepło

  2. marcin says:

    Motto:
    „Najskuteczniejszą metodą kłamstwa jest przemilczenie.”
    George Orwell

    Tekst dr Wilczyńskiego, choć bardzo krótki, jest pełen przemilczeń. Pan Wilczyński jest naukowcem na fali wznoszącej, fakt popełniania tego rodzaju tekstów nie powinien dziwić. Nauki humanistyczne to tanie prostytutki. Z zaangażowaniem obsłużą każdego, kto zapłaci. Zawsze tak było.

    Ad meritum:
    Bardzo istotnym przemilczeniem jest określanie kierowniczych ośrodków w Kijowie jako „Ukraińców”. Symptomatycznym jest przykład aktualnego prezydenta tego państwa, Petro Poroszenko. Pan Poroszenko, tamtejszy oligarcha (złodziej) dysponuje co najmniej dwoma paszportami, ukraińskim i paszportem tworu syjonistycznego. Większość tamtejszych oligarchów (złodziei) legitymuje się co najmniej dwoma paszportami, a zestaw Ukraina+twór syjonistyczny jest najczęściej spotykany. Inny wielki oligarcha (złodziej), Igor Kołomojski, do tego zestawu dorzuca paszport Cypru, który sobie kiedyś zakupił.

    Uwagi o kulturowych afiliacjach ukraińskiej (także polskiej) elity władzy nie są pozbawione znaczenia. Ci ludzie realizują program, który był konsekwentnie zapoczątkowany przynajmniej w 1945 roku jeśli nie wcześniej. Istotą programu było rozbicie państwa rosyjskiego (wówczas ZSRR) od środka z użyciem celowo wzmacnianych odśrodkowych ruchów z peryferiów Imperium. Przed wojną w antyradziecką dywersję zaangażowana była sanacyjna Warszawa, za co zapłacili wysoką cenę Polacy mieszkający wówczas w ZSRR.

    Najkrócej mówiąc, żydzi z Londynu i Nowego Jorku wyhodowali ideologię, która prowokuje Ukraińców do walki z jakoby odwiecznym wrogiem – Rosją, dzięki czemu owi żydzi liczą na biologiczne zniszczenie Słowian ich własnymi rękoma. Polskojęzyczne elity władzy gotowe są do włączenia w tą rzeź samych Polaków.

    Jak to się stało, że zamach stanu w Kijowie, sponsorowany przez Nowy Jork, Londyn i Tel-Aviw, doprowadził do wojny domowej na Ukrainie, której celem stała się ludność rosyjskojęzyczna? Jaki problem powodował w Kijowie język rosyjski? Dlaczego we francuskim Stasburgu można mówić po niemiecku, we włoskim Tyrolu również, w Zurichu po niemiecku a w Bazylei po francusku i ci ludzie się nie zabijają? Komu w Kijowie przeszkadzała rosyjskojęzyczna Noworosja? Dlaczego zaczęła przeszkadzać po dwustu latach funkcjonowania tej krainy?

    Autor dostrzega lukę demograficzną w Polsce powstałą w wyniku ludobójczej polityki poprzednich władz w Warszawie i jako remedium proponuje obniżenie kosztów pracy. Przecież to się właśnie dzieje! Imigracja zdesperowanych Ukraińców prowadzi do obniżania płac czy chociażby zahamowania ich wzrostu. Czy nie jest to postulowane przez Autora remedium na kłopoty gospodarcze – obniżenie kosztów pracy? Ten sam proces zdezorientowani Anglicy obserwowali w czasie najazdu równie zdesperowanych jak Ukraińcy Polaków na ich zamgloną wyspę. Nie ma w tym żadnego przypadku. Taki mechanizm stosuje w swojej księżycowej gospodarce Imperium Judeoanglosaskie.

    Oczywiście wiem że korwinistom chodziło o coś innego. Zapewne dla doktora Wilczyńskiego zbyt subtelne jest rozróżnienie na płacowe i pozapłacowe koszty pracy, oni chcą podobno obniżać pozapłacowe koszty płacy, zapewne likwidując ZUS. Ale w tej chwili to i tak bez znaczenia.

    Pan Wilczyński może tego nie wiedzieć, ale motywacja stojąca za korwinistycznym „obniżeniem kosztów pracy” ma tysiące lat i korzenie religijne. Chodzi o wprowadzenie ustroju niewolniczego, w którym każdego żyda będzie obsługiwać 2800 niewolników. Bez liczb, ale także wymownie, pisze o tym prorok Izajasz (Iz 65, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=537):

    13 Dlatego tak mówi Pan Bóg:
    Oto moi słudzy jeść będą,
    a wy będziecie łaknąć.
    Oto moi słudzy pić będą,
    a wy będziecie cierpieć pragnienie.
    Oto moi słudzy weselić się będą,
    a wy będziecie wstyd odczuwać.
    14 Oto moi słudzy śpiewać będą
    z radości serdecznej,
    a wy jęczeć będziecie z bólu serdecznego
    i zawodzić będziecie zgnębieni na duchu.

    Na obecnym etapie tymi, którzy mają głodować i wyć z bólu, są Ukraińcy, Polacy czy Rosjanie. Na Ukrainie już się udało.

    Proponowane przez Autora alternatywne rozwiązanie polskich problemów, obniżenie kosztów pracy zalatuje bardzo tanim korwinizmem i powinno na dłuższy czas stygmatyzować taką osobę i wyłączać ją z grona ludzi inteligentnych.

    Doktor Wilczyński może tego nie wie, ale jeśli jest za mało pieniędzy na inwestycje czy miejsca pracy w gospodarce, to rząd powinien wytworzyć konieczną na rozwiązanie tych problemów ilość pieniędzy z niczego, na podstawie art. 227.1 Konstytucji. Tak robił z ze spektakularnym sukcesem kanclerz Hitler, tak robił Józef Stalin, tak robił Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, itd. Do przywrócenia koniunktury niepotrzebne jest obniżanie kosztów pracy, płacowych czy pozapłacowych – bez znaczenia. Kanclerz Hitler w dwa lata wytworzył pięć milionów miejsc pracy bez „obniżania kosztów pracy” o złamaną markę.

    Proponowane dalej przez Autora zniesienie płacy minimalnej to zwykły judejski bandytyzm, inaczej tego nie potrafię nazwać. Aż szkoda to dłużej komentować.

    Pan Wilczyński prezentuje iście holistyczne podejście, zajmuje się demografią:

    ///Demografia jest kolejnym elementem, na który warto zwrócić uwagę. Obecnie w Polsce średnia liczba dzieci na kobietę to 1,8. W badaniach naukowych dotyczących demografii istnieje prawo mówiące, że aby społeczeństwo przetrwało wskaźnik ten musi wynosić 2,11.///

    Wskaźnik zastępowalności pokoleń to wynik jakichś obliczeń, wynik zależy od ośrodka dokonującego obliczeń. Ale polski wskaźnik jest od lat 90-tych katastrofalnie niski, 1,25 – 1,35 i obrazuje demograficzne zanikanie polskiego narodu. Najwyższy wskaźnik, który obecnie udało się znaleźć to 1,38 i miał to być już efekt „500+” (https://www.google.com/search?q=poland+fertility+rate&source=lnt&tbs=qdr:y&sa=X&ved=0ahUKEwjo8bHz97bgAhXPtIsKHWnhDyEQpwUIJA&biw=1536&bih=760, https://s3.amazonaws.com/first-things-resources/uploads/resource_5a981589109ba.png, https://www.theamericanconservative.com/wp-content/uploads/2017/07/Screen-Shot-2017-07-07-at-10.31.57-AM-e1499441623522.png).
    Polski wskaźnik dzietności od prawie trzydziestu lat jest katastrofalnie niski, jeden z najniższych na świecie, dramatycznie odbiega od poziomu 1,8 i obrazuje likwidację polskiego narodu.

    Jeśli pan Wilczyński pisze o demografii i przyjmuje polski wskaźnik dzietności na poziomie 1,8 (skąd to chłopie miałeś?) to jest zwykłym ignorantem.

    I na tym kończę komentarz, szkoda dalszego klepania w klawiaturę. Wrzuciliście wypociny korwinisty-ignoranta. Nie dziwię się że on robi karierę w 3RP.

Wypowiedz się