Chiński świat

Obecnie, wojna handlowa, między USA a Chinami, w świecie już dwubiegunowym, toczy się nie tylko o przewagę gospodarczą, ale o to kto będzie rządził światem. Obustronne sankcje mogą wydawać się opinii publicznej mało brutalne. Jednak są ośrodki decyzyjne w Stanach Zjednoczonych rozważające nawet rozstrzygnięcie militarne, a w Państwie Środka się z taką ewentualnością liczą.

Przekonana o swojej wyższości i skupiona na roli żandarma światowego Ameryka, nie dostrzegła momentu, gdy Chiny przejęły pałeczkę światowego lidera gospodarczego. Po kryzysie światowym w 2008 wieszczono tąpnięcie przegrzanej chińskiej gospodarki. W istocie jednak Państwo Środka poradziło sobie z recesją nader dobrze, lecz nie ujawniało optymistycznych kluczowych wskaźników gospodarczych. A już pod koniec 2014 r. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił, że wartość towarów i usług w Chinach wynosi 17,6 bilionów dolarów, a USA wytworzy „tylko” 17,4 bilionów dolarów.

Paradoksalnie do potęgi gospodarczej Chin przyczyniły się korporacje i firmy zachodnie skuszone ponad 1,5 mld rynkiem konsumentów i tanią siłą roboczą. Czynnikiem nie mniej ważnym była mądra polityka chińskich władz. Dbały one o rozwój rodzimego przemysłu. Umożliwiały dostęp lokalnego partnera do technologii, możliwości korzystania z obcych doświadczeń i wiedzy w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem oraz podnoszenia kwalifikacji chińskich kadr. Pilnowały by zyski były dzielone sprawiedliwie, a nie transferowane za granicę, a skorumpowanych urzędników okradających naród z dóbr spotykała właściwa kara.

 

Poznanie innych i poznanie siebie to zwycięstwo bez ryzyka.

Poznanie otoczenia i poznanie sytuacji to zwycięstwo całkowite.

Sun Tzu – Sztuka wojny

 Stany Zjednoczone-Chiny – współpraca, czy konfrontacja?

Z raportu amerykańskiego centrum badań strategicznych pt. „Utrzymanie równowagi. Amerykańska Strategia Obrony Eurazji” wynika, że każde państwo, które zbliży się wielkością potencjału do USA, zagraża ich pozycji i  bez względu na swój stosunek do USA jest wrogiem, którego należy zniszczyć. Wrogiem nr 1 są Chiny, a głównym zagrożeniem dla hegemonii USA sojusz Chin, Rosji i Iranu oraz być może Turcji. Powoduje to konieczność przerzucenia 60 proc. amerykańskich sił na Daleki Wschód i próbę pozyskania Rosji przeciw Chinom, uczynienia jej sojusznikiem USA. Autor raportu Andrew Krepinevich podkreśla, że na razie uniemożliwia to „nieracjonalna polityka prezydenta Rosji”. Tymczasem czas pracuje na rzecz Chin. Dlatego one dążą do stabilizacji i pokoju. Natomiast  USA są zainteresowane eskalacją napięć, by zmienić obecną sytuację na własną korzyść. Stąd np. wyraźne blokowanie przez USA budowy Nowego Jedwabnego Szlaku… także w Polsce.

Polityczna, gospodarcza i militarna współpraca tandemu rosyjsko –chińskiego (przynależność do BRICS – 40 procent ludności świata, Szanghajskiej Organizacji Współpracy, udział we wspólnych manewrach wojskowych), to dla USA przeszkoda, by państwo to nadal pozostawało jedynym światowym supermocarstwem.

Rosja posiada potencjał nuklearny pod względem skuteczności nie ustępujący Ameryce. Z kolei Chiny mają najpotężniejszą gospodarkę na świecie i imponująco rosnący potencjał militarny.

W przejściowo  dwubiegunowym świecie Chiny wyrastają na pierwsze mocarstwo światowe, a państwa azjatyckie zaczynają postrzegać Pekin jako obrońcę i sojusznika. Chiny starają się uniezależnić inne państwa od hegemonii USA „dedolaryzując” światową gospodarkę i tworząc alternatywę dla petrodyktatu zachodniej waluty (czyli konieczności zakupu ropy za dolary).

Owe działania służą dywersyfikacji. Pozwalają na więcej opcji wyboru dla mniejszych graczy, co skutkuje zwiększeniem możliwości handlu poprzez ułatwione pozyskiwanie energii. Jest to działanie pozytywne dla każdego państwa na świecie (za wyjątkiem Stanów Zjednoczonych), ponieważ umożliwia ono zablokowanie finansowania długu USA (w praktyce drukowania dolarów w celu pokrycia dalszych wydatków zbrojeniowych).

Ilustracją potęgi chińskiego smoka jest uruchomienie Międzynarodowej Giełdy Energii w Szanghaju, zajmującej się inwestycjami w kontrakty terminowe w juanach na ropę naftową. Chiny są obecnie największym konsumentem energii i rzeczą naturalną jest, że dążą do narzucenia swoich warunków płatności, które biją bezpośrednio w petrodolara, podstawę amerykańskiej supremacji na świecie. Co więcej, w państwie tym trwa budowa
33 wysoko zaawansowanych technologicznie elektrowni jądrowych. Finalnie Chiny chcą stać się eksporterem takich instalacji po cenach, które mogą zaoferować tylko oni.

Gospodarka USA jest dużo bardziej odporna na wojny celne, niż gospodarka Chin czy UE. Ameryka bowiem jest gospodarką relatywnie zamkniętą, ma bilans zdecydowanie ujemny zarówno w relacjach z Chinami jak i z Europą. Oznacza to, że teoretycznie USA ucierpią na cłach odwetowych mniej, niż amerykańscy ekonomiczni przeciwnicy w tym konflikcie. Jednak długofalowo wojna celna prezydenta Donalda Trumpa na chińską stal i aluminium oraz chińskie produkty z góry jest przegrana, bo Chiny już wprowadziły w odpowiedzi cła na żywność z USA, które wywołały protesty związków producentów, przede wszystkim soi i kukurydzy. Kolejnym razem mogą np. zablokować kontrakty z Boeingiem.

Chiny są też producentem i eksporterem artykułów użytkowych. 41 proc. noszonych przez Amerykanów ubrań i aż 72 proc. obuwia ma metkę “Made in China”. Nawet papier toaletowy w Ameryce i bejsbolówki z napisem „Make America Great Again” zaopatrzone są w metki „Made in China”. Chiny inwestują w infrastrukturę już  ponad 60 krajów, a o Afryce coraz powszechniej zaczyna  się mówić, że z czarnej staje się żółta.

Posiadają kilka asów, ale nie użyją ich przeciw Ameryce ponieważ współpraca i czas grają na ich korzyść. Nie sparaliżują więc amerykańskiej gospodarki poprzez np. odcięcie USA od tzw. rzadkich metali, m.in. iterbu, neodymu, dysprozu, które są kluczowe dla produkcji high-end: od smartfonów przez turbiny wiatrowe po sprzęt wojskowy.

Nie zdetonują “walutowej bomby atomowej”, którą mogliby zagrozić gospodarce  USA, chodzi tu o kwotę prawie 1,3 bln USD, którą ChRL posiada jako rezerwę walutową. Gdyby zaczęła jej się pozbywać, mogłaby pogrążyć dolara. To niezasadne z powodu konieczności utrzymania optymalnego kursu juana do dolara z myślą o eksporcie.

Gospodarki USA i Chin są dziś tak ściśle od siebie zależne, że wojna celna na pełną skalę faktycznie doprowadziłaby do katastrofy światowej. Choć w konfrontacji między dwoma mocarstwami Chińczycy unikają dosadnych sformułowań, to jednak są niezwykle skuteczni.

Przykład? Oto w  ciągu dwóch lat chińskie agencje wywiadowcze zniszczyły całą amerykańską sieć szpiegowską w tym kraju. Dziesiątki agentów i ich informatorzy poszli do więzienia lub zostali straceni. W Waszyngtonie nazywa się to największą porażką CIA w ostatnich dziesięcioleciach, a eksperci nie mogą zrozumieć, w jaki sposób została zdemaskowana siatka.

Ostatnio wybuchła też wielka afera, która wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi. Dziennikarze Bloomberga po wielomiesięcznym śledztwie ujawnili, że Chiny z pomocą mikroskopijnych chipów szpiegują około 30 największych amerykańskich korporacji, w tym agencje rządowe, a nawet siły zbrojne. Być może nie jest to fakt tylko element wojny propagandowej. W każdym bądź razie Chińczycy mają znakomity wywiad gospodarczy, z którego robią użytek. Zaś USA rocznie wydają 50 miliardów dolarów na szpiegowanie innych państw, w tym sojuszniczych. I to też jest fakt.

Teren należy oceniać pod względem odległości, łatwości

lub trudności przebycia, rozmiaru i bezpieczeństwa.

Sun Tzu – Sztuka wojny

 Kierunki chińskiej ekspansji i Nowy Jedwabny Szlak

Chiny działają z rozmachem, wizjonerstwem i pragmatyzmem, którym nie grzeszą przywódcy europejscy, czy amerykańscy. Przez sieć autostrad i linii kolejowych chcą połączyć dwa kontynenty. Projekt zakłada między innymi wybudowanie superszybkiej kolei rozciągającej się od wschodniego wybrzeża Chin aż do Europy Zachodniej.

Państwo Środka od kilku lat buduje infrastrukturę, a w zasadzie system  o nazwie Pas i Szlak (ang. One Belt, One Road, lub Belt, Road Initiative – BRI, czyli tzw. Jedwabny Szlak). Jeżeli dojdzie do zakończenia jego budowy, Chiny będą pierwszym mocarstwem, które nie rezygnując z dróg morskich stawia na szeroko zakrojony handel lądowy. Projekt ten wspiera Rosja – drugi najważniejszy beneficjent Szlaku.

Jakie profity czekają Chińczyków? Uniezależnienie od wąskich gardeł handlu, prostsza i mniej kosztowa wymiana idei, wiedzy i pieniądza z Europą oraz łatwiejszy dostęp do znaczących surowców i taniej siła roboczej w Afryce. Jest jeszcze jeden cel, o którym się nie mówi, a wydaje mi się oczywisty. Tak jak banki i bycie skarbonką wielu państw oraz osobistości zapewniają neutralność Szwajcarii, tak bycie zarządcą systemu, który posłuży wielu krajom ma dać Chinom ich przychylność, bo to przecież wspólny interes.

Chiny chcą samodzielnie wybudować Nowy Jedwabny Szlak jednak podchodzą do tego wyzwania w sposób odmienny niż Stany Zjednoczone. USA przy inwestycjach namawiają do zaciągnięcia kredytów uzależniających kredytobiorcę od korporacji. Chińczycy – zazwyczaj kuszą ofertą wybudowania autostrad czy mostów, a w zamian oczekują otwarcia się danego kraju na wymianę handlową z Państwem Środka.

Szlak ma obejmować kraje, które w kolejnych 10 latach będą przodować pod względem wzrostu PKB. Przy czym kolosalna skala planowanych inwestycji przyciąga w stronę Chin kraje nie będące pod silnymi wpływami USA, takie jak Kambodża, Bangladesz czy Pakistan.

Szczególnie istotnym punktem Nowego Jedwabnego Szlaku ma być Gwadar Port w Pakistanie. Dzięki niemu skróci się czas importu ropy do Chin z 45 do zaledwie 10 dni.

A krótsza trasa ropy docierającej do Chin, to niższe koszty zakupu tego surowca.

Chiny natrafiają przy projekcie Jedwabnego Szlaku na przeciwdziałanie Ameryki. Polska jako kraj podporządkowany USA ustami b. ministra obrony Antoniego Macierewicza odmówiła Chińczykom dzierżawy terenów wojskowych w Łodzi. Wcześniej zaś wyrzucono chińskie firmy budujące autostradę między Łodzią a Warszawą na Euro 2012  i to bez negocjacji. Tym samym nasze państwo znalazło się na peryferiach projektu jako trudny teren. Co oznacza, że ktoś inny będzie czerpał zyski, które mógł wynegocjować tzw. polski rząd. Niemcy mają zupełnie inne podejście. Stąd firmy niemieckie już ponad 7 proc. swojej produkcji lokują w Chinach, w tym nie tylko swoje znakomite auta, ale także produkty żywnościowe.

Chińczycy się tak łatwo nie zniechęcają. 27 listopada zeszłego roku na forum Trójmorza odbył się szczyt Chiny – Europa Środkowo-Wschodnia z udziałem wszystkich 12 członków Inicjatywy oraz państw spoza UE: Serbii, Bośni i Hercegowiny, Macedonii i Albanii. Omówiono wówczas ich udział w ogromnej chińskiej infrastrukturze One Belt, One Road w celu zwiększenia przepływów handlowych między Europą i Eurazją. Dyskutowano o konkretach: stworzeniu nowych funduszy infrastrukturalnych, współpracy walutowej, co spotkało się ze sporym zainteresowaniem większości tych państw.

Sukcesywnie poszerza się strefa chińskich wpływów. Najwyraźniej chcą się w niej znaleźć takie kraje jak: Wietnam, Bangladesz, Laos, Tajlandia i Indonezja, zapewne i  KRLD. Można zaobserwować większe oddziaływania na takie państwa jak: Filipiny i Malezja oraz stonowane zainteresowanie krajami byłego ZSRR. W szybkim tempie w sferę chińskich wpływów dostaje się Afryka. Xi Jinping zapowiedział przyznanie 54 państwom afrykańskim kredytów w wysokości 60 miliardów dolarów.

W przeciwieństwie do białych, Chińczycy nie noszą odium kolonizatorów i są znakomicie postrzegani w Afryce jako wiarygodni inwestorzy. Oddają to liczby. W Kenii połowa importu w 2017 roku pochodziła z Chin, 10 lat temu było zaledwie 12 proc. W  Nigerii – dziś ok. 47 proc. całego importu pochodzi z Chin, 22 proc. – 10 lat temu. W Egipcie aktualnie prawie 25 proc. przy 15 proc. – 10 lat temu. W Algierii nawet jedna trzecia całego importu w 2018r. przy 15 proc. – 10 lat temu.

Chińczycy są także zainteresowani Arktyką skrywającą wiele bogactw. Chcą tam stworzyć „Lodowy Szlak Jedwabny”, by – jak podkreślają – rozwijać wydobycie ropy, gazu, minerałów i paliw niekopalnych, a także rybołówstwo i turystykę wspólnie z państwami arktycznymi, szanując tradycje i kulturę rdzennych mieszkańców tego regionu i podejmując kroki w celu ochrony środowiska naturalnego.

Rozwijaniem relacji z Chinami zainteresowany jest również Izrael. W 2015 roku, chińska firma Shanghai International Port Group podpisała 25-letni kontrakt, który zapewni jej kontrolę nad największym izraelskim portem morskim w Hajfie. Inauguracja umowy nastąpi w 2021 roku. Co więcej, kolejna firma pochodząca z Chin zdobyła kontrakt na budowę nowego portu morskiego w mieście Aszdod. Nietrudno zgadnąć, że obecność Chińczyków w tej części globu znacznie podniesie bezpieczeństwo Izraela.

Jak widać, świat staje się w coraz większym stopniu chiński. Szkoda, że w kraju mamy tak wielu polityków, którzy są daltonistami.

 

Zwyciężają ci, którzy z wyprzedzeniem przeprowadzają w swojej kwaterze kalkulacje, uwzględniając jak największą liczbę czynników. Pobieżne kalkulacje oznaczają porażkę. A co dopiero ich brak!

Sun Tzu – Sztuka wojny 

Potęga technologiczna chińskiego smoka

Chiny mają największą gospodarkę na świecie. W ostatnich 10 latach stały się absolutnym światowym liderem w zakresie wdrażania infrastruktury przemysłowej Posiadają największe rezerwy walutowe na globie. Teraz zaś nadszedł czas, by zdominować świat pod względem technologicznym. Gdy Europa  grzęźnie w gąszczu biurokratycznych przepisów i brnie w zabójczą politykę migracyjną, a USA zmagają się z recesją i malejącą rolą światowego hegemona, Państwo Środka nie zwalnia tempa i rozwija się z oszałamiającą prędkością.

Coraz mniej jest na świecie produktów technologicznych, które przewyższają chińskie. Coraz mniej świat ma do zaproponowania Chinom, a one są niczym największy zakład rzemieślniczy i największy market, gdzie prawie wszystko można wyprodukować i prawie wszystko kupić za odpowiednią cenę.

Państwo to jest światowym liderem pod względem liczby wniosków patentowych — na jego konto przypada ponad 40 proc. wszystkich wniosków. Zarejestrowało ich trzy razy więcej niż USA.

Chiny prześcignęły już USA w liczbie publikacji naukowych. W 2016 roku na badania i opracowania, Chiny wydały 412 mld dolarów. Według aktualnego kursu to 1,5 raza przewyższa cały budżet Federacji Rosyjskiej (16,5 bln rubli w 2018 roku), z którego 39% odchodzi na utrzymanie armii, policji i wynagrodzenie urzędników.

Kilka lat temu pojawiło się w Niemczech hasło Przemysł 4.0. Miało ono ścisły związek ze znakomitą  inicjatywą rządu w Berlinie zwaną Projekt Przyszłości. Chodziło o to, że po erze pary, taśmy produkcyjnej, oraz elektroniki i IT – nadeszła czwarta rewolucja przemysłowa. Czas inteligentnych fabryk, w których produkty i procesy są ze sobą skomunikowane, gdzie świat fizyczny przenika się ze światem wirtualnym i powstają funkcjonalne systemy cyfrowo-fizyczne.

Chińska strategia jest jeszcze bardziej ambitna i nowatorska niż niemiecka, choć niemiecka marka i myśl cieszy się autorytetem w Chinach. Uwzględnia nie tylko politykę przemysłową.

Strategia Państwa Środka powstała w maju 2015 r. po ponad dwu latach wytężonych prac prawie 200 ekspertów. Nazwano ją Made in China 2025. Celem jej jest uczynienie z tego kraju liderem technologicznym lub co najmniej wiodącym na świecie.  Mówiąc wprost: Chińczycy chcą być najlepsi we wszystkim.

Dotychczasowy paradygmat  „zmontowano w Chinach” zastąpiono „zbudowano w Chinach” – co istotne na podstawie własnych patentów, wynalazków i pomysłów, a nie jak dotąd sprowadzonych z zewnątrz i prawidłowo u siebie zaadoptowanych. Uwzględnia się też zwiększenie składników krajowych w produkcji do 40 proc. do roku 2020 i nawet 70 do roku 2025. Jak grzyby po deszczu powstają w Chinach Centra Innowacji Przemysłowej – ma ich być aż 40 do 2025 roku.

Już dziś Chiny mają kolosalne osiągnięcia technologiczne, które nie zawsze są dostrzegane. I tak według danych tamtejszego ministerstwa przemysłu i technologii informatycznych w roku 2016 kraj ten wyprodukował 72 400 robotów przemysłowych – o 43,3 proc. więcej niż w roku poprzednim.

W 2015 roku Chiny wyprodukowały aż 90 proc. telefonów komórkowych, 80 proc. komputerów i 60 proc. telewizorów na świecie. W wielu fabrykach Państwa Środka pojawiły się roboty przemysłowe.

W sektorze zbrojeniowym zastąpiły już niemal 25 proc. pracowników. Maszyny są niemal pięciokrotnie bardziej produktywne od ludzi a jednocześnie tworzą różne rodzaje amunicji, w tym pociski artyleryjskie, bomby i rakiety z wyjątkowo dużą precyzją.

Chiny stały się największą azjatycką morską potęgę od czasów drugiej wojny światowej (posiadają aktualnie 183 krążowniki, niszczyciele, małe okręty nawodne oraz okręty podwodne). I pod tym względem zrównały się niemal z USA. Chcą zaś stać się potęgą militarną, której nie dorówna żadne państwo na świecie. Mają potencjał broni jądrowej oraz środki do jej przenoszenia.

Pracują nad hipersonicznymi samolotami zdolnymi zaatakować np. USA w dowolnej chwili. Samoloty mają rozwijać prędkość ponad 36 mach, czyli aż 43 200 km/h, podczas gdy amerykańskie 30 mach i 36 000 km/h. Posiadają też hipersoniczne drony potrafiące rozwijać zawrotne prędkości. Najnowszy chiński dron, zwany „Ciemny Miecz” (Dark Sword), może zostać pierwszym na świecie myśliwcem szóstego pokolenia. Taka opinia została wyrażona przez ekspertów „Military Watch Magazine”. Chiny zamierzają stworzyć do 2022 roku własną stację kosmiczną.

Państwo Środka czyni starania, by  zostać światowym liderem w badaniach nad falami grawitacyjnymi. A także –  światowym liderem -do 2030 roku- w rozwoju i wdrażaniu sztucznej inteligencji.  Już teraz przewodzą w rywalizacji superkomputerowej. Na liście TOP500 znajduje się obecnie 202 chińskich i 144 amerykańskie superkomputery. Najpotężniejszym superkomputerem na świecie pozostaje produkt „Made in China” – Sunway TaihuLight, który posiada moc obliczeniową 93 petaflopsów. Drugi w kolejności jest Tianhe-2 o mocy 33,9 petaflopsa. Dopiero potem pojawiają się superkomputery powstałe w innych krajach. Wszystko wskazuje na to, że Chiny zdominują  swoich rywali w pracach i wdrażaniu sieci 5G –  telefonia komórkowa piątej generacji.

Lista wyzwań i osiągnięć tego państwa w zakresie rozwoju technologicznego zdaje się nie mieć końca.

Dowodzenie to kwestia inteligencji, wiarygodności,

sprawiedliwości, odwagi i autorytetu.

Sun Tzu – Sztuka wojny

Zarządzanie chińskim społeczeństwem 

Jak świat światem różne mocarstwa, w tym zachodnie próbowały sobie podporządkować słabsze państwa  poprzez ich destabilizację i wymianę władz w wyniku puczu na całkowicie podporządkowane. Kiedyś pucze nazywano przewrotami pałacowymi. W dzisiejszych czasach nazywa się je arabskimi wiosnami lub majdanami.

We wrześniu 2014 r. doszło do zamieszek i protestów młodych ludzi w Hongkongu domagających się demokratyzacji życia publicznego. Wydarzenie to określono mianem parasolowej rewolucji.

Władze Państwa Środka podejrzewały, że za rozniecaniem niepokojów społecznych mogą stać inspiratorzy z Zachodu, a jakiekolwiek ustępstwa mogą doprowadzić do manifestacji w innych częściach kraju. Stąd w niespełna trzy miesiące protest spacyfikowano poprzez użycie policji i zatrzymania.

Władze Chin uważają bowiem, że porządek państwa i stabilność są na pierwszym planie. Stąd ci, którzy temu zagrażają nie mogą liczyć na taryfę ulgową.

W Europie często dochodzi do zamachów terrorystycznych i licznych przestępstw, za którymi stoją skrajni islamiści. Wielu z nich działa bezkarnie i jawnie drwi z Europejczyków. Nawet nie uciekają się do takiji (obecnego w islamie kłamstwa dozwolonego) by dać do zrozumienia, że to co się dzieje to jest regularna inwazja, nazywana w islamie Hijra (Hidżra), czyli zdobycie terenu wroga poprzez zasiedlenie, najczęściej pokojowe, bez walki.

W Chinach muzułmańscy ekstremiści łamiący prawo i szerzący islam, zagrażający państwu są indoktrynowani i prawdopodobnie przetrzymywani w obozach. Li Xiaojun z Biura Informacyjnego Rady Państwa powiedział, że prowadzony przez rząd program deradykalizacji ma zapobiec sytuacji, z jaką zmaga się Europa. Polityk wskazał na Belgię, Francję i inne kraje Europy, w których panoszy się trudny do opanowania religijny ekstremizm. Xiaojun podsumował swoją wypowiedź jednym słowem: „Przegraliście”.

Tym co szczególne wzbudza emocje wśród Europejczyków jest chiński Social Credit Score – system oceniania życia obywateli, któremu towarzyszy inwigilacja. Social Credit System będzie w pełni funkcjonalny najpóźniej w 2020 roku.

To oznacza, że ponad 1,4 miliarda mieszkańców Chin znajdzie się pod stałym nadzorem kilkaset milionów kamer z systemem rozpoznawania twarzy. System za każde „dobre” zachowania przyznaje punkty, a za „złe” odbiera je.

Chińczycy ten system stworzyli, by zwiększyć kontrolę społeczną na wypadek wojny. Można to rozwiązanie krytykować trzeba jednak wiedzieć, że skala inwigilacji obywateli w Europie jest też daleko posunięta a  za respektowanie bądź nie takich sztucznych aksjomatów jak poprawność polityczna (zwykle sprzeczna z prawdą) również jesteśmy oceniani.

Chinom prawdopodobnie postawiły na model zarządzanie krajem rodem z Singapuru. Państwo to było wcześniej kolonią brytyjską. Później ustanowiono tam (oceniając z perspektywy Zachodu) dyktaturę. Nikt jednak nie utyskuje na panujący w Singapurze porządek, gdyż to  sojusznik USA.

W Singapurze mamy do czynienia z jednym i tym samym rządem od ponad 30 lat. Natomiast na poziomie mikro wprowadzona została bardzo szeroko pojęta wolność gospodarcza. Połączenie stabilności politycznej, szybkiego wdrażania decyzji oraz wolności gospodarczej daje efekty w postaci prędkiego rozwoju kraju.

To dlatego Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych zniosło limit dwóch kadencji dla cieszącego się autorytetem Xi Jinpinga skupiającego trzy najważniejsze funkcje: pierwszego sekretarza partii, prezydenta i naczelnego zwierzchnika sił zbrojnych.

Xi podkreślał na zjeździe, że polityka partii musi być “skoncentrowana na ludziach”, a wyznaczać ją muszą cele społeczne: harmonijny zrównoważony rozwój, walka z ubóstwem, podnoszenie poziomu życia. Edukacja i dostęp do służby zdrowia uznany został za prawa człowieka. Prawa człowieka w szerszym kontekście i swobody demokratyczne zostały dyplomatycznie przemilczane.

Istotną zmianą społeczną wprowadzoną kilka miesięcy temu w Chinach jest odejście od polityki jednego dziecka, zezwalając wszystkim parom na posiadanie dwójki dzieci. Z jednej strony będzie to zapobiegało starzeniu się społeczeństwa.

Z drugiej zaś jest to wynikiem poprawy sytuacji materialnej chińskiego społeczeństwa, co widać po zarobkach. W 2018 roku, średnio naliczone wynagrodzenie Chińczyków, wyniesie ponad 950 dolarów miesięcznie i około 800 dolarów dla pracowników przemysłowych.

Od 2010 roku, dolarowy dochód podwoił się, od 2007 r. potroił się, a w ciągu 15 lat wzrósł 8-krotnie. Chiny w 2018 r. – to nie ten sam kraj co w 1998 r., gdy wielu pracowników w przemyśle pracowało za dosłownie 50 dolarów, zbiornik paliwa i miskę ryżu.

Robert Matejuk

Comments

  1. nanna says:

    „Chiński świat”

    – czyli zostajemy poddawani edukacji wyłącznie po to, żeby nic z otaczającego nas świata nie rozumieć.

    „Obecnie, wojna handlowa, między USA a Chinami, w świecie już dwubiegunowym, toczy się nie tylko o przewagę gospodarczą, ale o to kto będzie rządził światem.”

    – nie ma żadnego powodu, by ktoś „światem rządził”. Więc stosując błędne założenie dochodzi się do błędnych wniosków.

    „Obustronne sankcje mogą wydawać się opinii publicznej mało brutalne.”

    – te „sankcje” to pokerowa zagrywka w wersji: sprawdzam. Ale konieczne jest do tego dołożenie do puli leżącej na hazardowym stole także swojej doli. Bo takie są reguły tej gry.

    „Jednak są ośrodki decyzyjne w Stanach Zjednoczonych rozważające nawet rozstrzygnięcie militarne, a w Państwie Środka się z taką ewentualnością liczą.”

    – a co to za wielka sztuka zrzucić parę bomb atomowych gdziekolwiek? Ussmanie już to przećwiczyli wielokrotnie. A świat nic, tylko się przygląda. No to rozbisurmanione demoniska patrzą, gdzie jest granica i dla nich granicę stanowi unicestwienie Matki Ziemi. A świat nic, tylko się przygląda…

    „Przekonana o swojej wyższości i skupiona na roli żandarma światowego Ameryka, nie dostrzegła momentu, gdy Chiny przejęły pałeczkę światowego lidera gospodarczego.”

    – to nie żadna „ameryka” jest o czymś tam przekonana a jedynie demony, które zniewoliły mieszkających tam ludzi, którzy to ludzie goniąc za mamoną zrezygnowali z ludzkich cech i każdy tam chce rządzić, chce dysponować biedakami i dawać się obsługiwać. To jest chore i to jest przyczyną harców demonich w ussa.
    – Co do Chin, to posiadanie pieniędzy, nawet góry pieniędzy nie rozwiązuje wszystkich problemów a jedynie te, które można przy pomocy pieniędzy rozwiązać.
    – Nie można przy pomocy pieniędzy zrobić z byle jakich ludzi osób wyższego rzędu. Więc byle jacy ludzie używają bezrozumnie pieniędzy większych lub mniejszych głównie w celu zdobycia dominacji nad biedniejszymi.
    – To, co dzieje się w Chinach nie jest niczym innym niż to, co dzieje się w ussa. W Chinach też mamy sytuację, że super bogaci uważają pracującą dla nich/na nich biedotę za materiał ludzki do wykorzystania w celu dalszego bogacenia się. Jest to droga do zguby zarówno bogacza jak i biedaka. Z tym, że biedak jest ofiarą – ma więc lepiej pod względem duchowym, a bogacz jest sprawcą, czyli poniesie kiedyś tam karę i nie ma przeproś. Tym niemniej są to naczynia połączone i wszelkie turbulencje w nich działają na obie strony.

    „Po kryzysie światowym w 2008 wieszczono tąpnięcie przegrzanej chińskiej gospodarki.”

    – te „tąpnięcia” to jest mit, bo zależy kto i jak oraz co liczy.
    – Jeżeli „tąpnęło” ale ludzie mają środki produkcji, mogą wytwarzać towary i mają dostęp do surowców, to takie „tąpnięcia” mają być może znaczenie dla spekulantów z różnych łol strytów, ale nie dla ludzi. Jeżeli jest wewnętrzna wymiana towarów w danym kraju, to ludzie mają co jeść i narzędzia do pracy. Dużo więcej i tak nie da się zrobić, niezależnie, czy pole orane jest przy pomocy konia czy traktora. Liczą się zbiory.

    „Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił, że wartość towarów i usług w Chinach wynosi 17,6 bilionów dolarów, a USA wytworzy „tylko” 17,4 bilionów dolarów.”

    – ów „międzynarodowy fundusz walutowy” to taka zabawa w nazywanie czegoś inaczej, niż dotychczas się nazywało. Stan fizyczny bywa z reguły taki sam przed i po zmianie nazwy.
    – Poza tym ten „fundusz” najpierw doprowadza machlojkami dany kraj do zakłóceń gospodarczych, a potem wydaje mu oceny.
    – Paszoł won!

    „Paradoksalnie do potęgi gospodarczej Chin przyczyniły się korporacje i firmy zachodnie skuszone ponad 1,5 mld rynkiem konsumentów i tanią siłą roboczą.”

    – kiedyś Chińczyk chciał mieć domek i ogródek. Domek maleńki i ogródek też niewielki, ze strumyczkiem, wodospadzikiem, drzewkami bonsai, jakimś ptaszkiem w gustownej klateczce i tyle. Chińczyk chciał mieć czas, czas dla siebie, czas do namysłu albo tylko po to, żeby posłuchać szemrania strumyczka. Czyli w Chińczykach był potencjał duchowy i oni chcieli ten potencjał rozbudowywać w ciągu swojego życia.
    – Wraz z przestawieniem się na materializm Chińczycy zaczęli wzajemnie się tratować, nagle nikt nie chciał już tego maleńkiego domku z maleńkim ogródeczkiem i strumyczkiem.
    – Nagle wartości nabrały rzeczy zupełnie do rozwoju duchowego nieprzydatne, a te można było nabyć wyłącznie za pieniądze, a nie wypracować przez lata mrówczą pracą.
    – W związku z czym rozpoczął się pęd do kasy i nie ma już w Chinach miejsca na dumanie nad własnym losem.
    – Chinki operują sobie oczy by mieć jak europejki, proste a nie skośne.
    – Chinki farbują sobie włosy na blond albo inne, ale jaskrawe kolory i wyglądają groteskowo.
    – Chinki malują się intensywnie i nie mają już własnych twarzy dokładnie tak, jak nie mają ich europejskie kobiety, noszące od świtu do nocy maski.
    – Chinki przywdziały dżinsy a mając skromne mięska tylne są jak płaskie pieńki odziane w szmatę farbowaną sztucznym indygo.
    – W czasie wolnym bardziej zamożni Chińczycy wybierają się na wycieczki do co prawda tradycyjnych miejsc widokowych, ale tam kupują do jedzenia chamburgersy i do tego spożywają byle jaki keczap.
    – Gawiedź w miastach wciąż woli jeść świeże, chińskie jedzenie serwowane przez garmażeryjne kramy, ale to podupada ze względu na wzorzec podawany gawiedzi przez nowobogackich.
    – Pieniądze wszędzie przynoszą więcej szkód niż korzyści.
    – Chiny posiadając góry dolców mają problem, bo właśnie ta góra dolców jest czułym punktem chińskiej gospodarki i nawet polityki.
    – A że ussmanie o tym wiedza, to sobie pozwalają. W końcu to ussmański pieniądz i jego wartość zależy od tego, czy ussa będą istnieć jako państwo czy też nie. Więc Chiny chcąc niechcąc muszą utrzymywać ussa przy życiu i znosić ich fanaberie.

    „Czynnikiem nie mniej ważnym była mądra polityka chińskich władz. Dbały one o rozwój rodzimego przemysłu. Umożliwiały dostęp lokalnego partnera do technologii, możliwości korzystania z obcych doświadczeń i wiedzy w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem oraz podnoszenia kwalifikacji chińskich kadr.”

    – żeby stanąć na nogi Chińczycy byli zmuszeni prowadzić na wielka skalę „szpiegostwo gospodarcze”. Inaczej by do niczego nie doszli, a mieli by u siebie nową wojnę opiumową.
    – U nas nie było opium, bo zbyt drogie, więc dla Polaków przeznaczono klej butapren do wąchania dostępny przez lata w sklepach spożywczych za jedne 1, 50 za 200 gram.
    – Jest możliwe sterować masami ludzi i to nawet tak, że inaczej można niszczyć biologicznie dzieci, inaczej nastolatki, a inaczej ludzi dorosłych. Cel ten sam, metoda dostosowana do potrzeb. W Chinach też tak jest, ale oni się bronią trzymając jako oręż karę śmierci. Takiej masy ludzi nie można inaczej utrzymać w posłuszeństwie, a jest ono konieczne, by taki duży kraj mógł istnieć. Nie ma tam miejsca na jakieś dziwaczne formy „wolności człowieka”, bo chodzi o całość i pojedyncza osoba nie może się liczyć w taki sposób, by dla niej poświęcić cały naród.

    „Pilnowały by zyski były dzielone sprawiedliwie, a nie transferowane za granicę, a skorumpowanych urzędników okradających naród z dóbr spotykała właściwa kara.”

    – korupcja może mieć miejsce tylko w państwowych instytucjach.
    – W prywatnych to jest przecież tylko lobing, czyli jawna forma przekupstwa i jest to nie tylko tolerowane, ale pożądane w kręgach kapitalistycznej mafii.

    „Poznanie innych i poznanie siebie to zwycięstwo bez ryzyka.
    Poznanie otoczenia i poznanie sytuacji to zwycięstwo całkowite.
    Sun Tzu – Sztuka wojny”

    – tego pana nie ma co cytować jako autorytetu, ponieważ byle głupek potrafi zrobić wojnę.
    – Problemem jest utrzymanie pokoju na świecie, ale tym ten pan się jak widać nie zajmował.
    – Czyli zwykły podżegacz wojenny.
    – No, chyba że chodzi o człowieka jako jednostkę i jego dostosowanie się do otoczenia tak, że żyje on z tym otoczeniem w harmonii.
    – Ale wówczas nie miało by to nazwy „sztuka wojny”.

    „Stany Zjednoczone-Chiny – współpraca, czy konfrontacja?
    Z raportu amerykańskiego centrum badań strategicznych pt. „Utrzymanie równowagi.”

    – ussamerykanie nie mogą dążyć do żadnej równowagi, ponieważ na ich rękach jest krew niewinnych ludzi i w sytuacji, gdy byłby na świecie pokój ussamerykanie musieli by odpowiedzieć za zbrodnie i zostać ukarani.
    – Więc oni nie mają wyjścia, ale ludzie powinni być tego świadomi i budować biegun przeciwstawny, oparty na współpracy i wzajemnym zrozumieniu interesów państwowych.
    – Widzimy naocznie, że ussa jest opanowane przez bandę demonów i tak długo, jak one będą miały możliwość szkodzić, będą szkodzić każdemu, kto będzie w ich zasięgu. Za naiwność ludzie zapłacą życiem własnym i życiem narodu.

    „Autor raportu Andrew Krepinevich podkreśla, że na razie uniemożliwia to „nieracjonalna polityka prezydenta Rosji”. „

    – autor raportu myśli po ussamerykańsku.
    – Polityka Prezydenta Rosji Władimira Putina jest bardzo racjonalna. Dla demonów jest ona oczywiście niezrozumiała, ale ludzie powinni ją rozumieć i wiedzieć, że Prezydent Putin zapobiega wojnie światowej. Więcej dla ludzkości nie da się zrobić, a mimo to szczyle różnej maści oceniają ze swojej szczylej perspektywy politykę Prezydenta Putina i jeszcze go zniesławiają. A świat się temu w większej części biernie przydląda.
    – Mimo, że Prezydent Putin jest wybrany przez Boga, by uratować świat przed zagładą, to jednak nie uda się to bez wsparcia i współpracy wszystkich ludzi na świecie!

    „Tymczasem czas pracuje na rzecz Chin. Dlatego one dążą do stabilizacji i pokoju.”

    – Chiny nie mają innego wyjścia, więc tak robią. W Chinach nie zamieszkują żadne anioły i gdyby były sprzyjające okoliczności, to Chiny robiły by to samo, co robi ussa.
    – Materializm ma wszędzie tą samą, pokraczną twarz i tylko dążenie do rozwoju duchowego Narodu może to zniwelować i umożliwić pokojowe życie.

    „Natomiast USA są zainteresowane eskalacją napięć, by zmienić obecną sytuację na własną korzyść. Stąd np. wyraźne blokowanie przez USA budowy Nowego Jedwabnego Szlaku… także w Polsce.”

    – ussa kierowane jest przez demony, istotą demonów jest niszczenie, destrukcja i śmierć. Dlatego ussa nigdy nigdzie nic nie zbudowało, ale wszędzie niszczy i zabija.
    – Może teraz w końcu ludzie to zrozumieją i przestaną bawić się w jakieś naiwne tłumaczenia zbrodniczego działania rządów ussa.

    „…to dla USA przeszkoda, by państwo to nadal pozostawało jedynym światowym supermocarstwem.”

    – ussa nigdy nie było żadnym „supermocastwem”, lecz jedynie rozgłaszało, że tym supermocarstwem jest.
    – ludzie przyjęli to za prawdę i teraz muszą sobie w głowach zrobić porządek, by rozumieć o co idzie gra.
    – ussa było od zawsze superbandytą i nic się do dziś nie zmieniło.
    – Przypadkiem można zabić jednego człowieka, ewentualnie kilku ludzi i tylko jeden raz.
    – Mordowanie ludzi od stuleci na masową skalę, w milionach czy nawet już w miliardach nie jest w żadnym razie przypadkiem a stosowaną metodą.

    „Rosja posiada potencjał nuklearny pod względem skuteczności nie ustępujący Ameryce. Z kolei Chiny mają najpotężniejszą gospodarkę na świecie i imponująco rosnący potencjał militarny.”

    – w zasadzie nie jest takie ważne, co się ma, ale co się z tym robi.
    – Rosjanie wygrali II. wojnę światową nie z powodu lepszego sprzętu, ale dlatego, że byli zdecydowani tą wojnę wygrać i gdy nie było co jeść, to szli na głodniaka w bój; gdy nie było sprzętu, to walczyli wręcz. I to dało im zwycięstwo, szczególnie że Rosjanie walczyli o własne życie i przeżycie.
    – Natomiast ussa do II wojny przyłączyło się, by ratować to, co zainwestowało by móc potem kontynuować dzieło zniszczenia. Poza tym ussa to też marionetka, pytanie tylko: czyja?

    „Ilustracją potęgi chińskiego smoka jest uruchomienie Międzynarodowej Giełdy Energii w Szanghaju, zajmującej się inwestycjami w kontrakty terminowe w juanach na ropę naftową.”

    – z tej niezależnej giełdy można w mig zrobić coś jak łol stryt i znowu wszystkim będzie źle.
    – Chodzi więc o to, żeby ustabilizować na ile się da w miarę sprawiedliwy handel i pilnować, by się nie wynaturzyło.
    – A więc znowu czynnik ludzki będzie tu decydujący i nie ma co się oszukiwać, że nie będzie zakusów ze strony grupek cwaniaczków żądnych rządzenia światem. Ważne, by równoważyć to jakością reszty ludzkości, która nie będzie dążyć do osiągania bogactwa kosztem biednych.

    „Chiny są obecnie największym konsumentem energii i rzeczą naturalną jest, że dążą do narzucenia swoich warunków płatności, które biją bezpośrednio w petrodolara, podstawę amerykańskiej supremacji na świecie.”

    – widzimy na własne oczy, że nowoczesny rozwój może być mierzony hałdami śmieci i zdewastowanym środowiskiem naturalnym.
    – Nie jest to więc żaden rozwój a jedynie dopasowanie się do doktryn demonich tak, by móc się z nimi bawić w wyścigi, kto zrujnuje więcej i kto zrobi więcej śmieci.

    „Co więcej, w państwie tym trwa budowa
    33 wysoko zaawansowanych technologicznie elektrowni jądrowych. Finalnie Chiny chcą stać się eksporterem takich instalacji po cenach, które mogą zaoferować tylko oni.”

    – nie ma żadnego sensu budować wciąż nowych elektrowni, ponieważ jest to ślepa uliczka, z której ludzkość już nie wyjdzie.
    – Tak samo jak nadmierna cyfryzacja życia codziennego, powodująca skretynienie człowieka do tego stopnia, że samodzielnie nie potrafi nawet zrobić zakupów, bo nie wie, czego potrzebuje gdy mu o tym nie powie „telefon”. Horror!
    – Ludzie powinni ograniczać się z zużywaniem prądu tak, by można było żyć w harmonii z otoczeniem, by nie wymordować owadów i ptaszków, gryzoni i ssaków a z żyznej ziemi zrobić jałową pustynię.
    – Zastąpienie żywych istot tworami eletronicznymi się nie powiodło, i choć była mania karmienia „tamagoczi” to jednak zdrowy rozsądek zwyciężył i żywy króliczek w domu to coś znacznie więcej niż parę diodek, oproniczków i procesorków.
    – Wszyscy widzimy, choć z jakiegoś powodu nie chcemy tego uznać za prawdę, że rozwój „cywilizacyjny” wcale nie przyniósł człowiekowi nic dobrego, a przeciwnie! Ludzie zupełnie nie mają czasu wolnego dla siebie, a gdy taki mają, to zużywają go na obsługiwanie urządzeń elektronicznych podporządkowując się ich wymaganiom.
    – Jesteś niewolnikiem smarkfona, a nie jego właścicielem. Zależny jesteś od „sieci telefonii komórkowej”, od elektrowni dostarczającej prąd do ładowania tego urządzenia i nie ty decydujesz, czy połączysz się z internetem oraz czy twój esemes przejdzie czy nie. Nie rzucasz się z pazurami na właściciela sieci, gdy jest ona „niedostępna” ale to akceptujesz i czekasz cierpliwe, żeby się połączyć.
    – Jak to jest, że ludzie dla drugiego człowieka nie mają cierpliwości, a w relacji z telefonem czy komputerem ich wyrozumiałość nie ma granic?

    „Gospodarka USA jest dużo bardziej odporna na wojny celne, niż gospodarka Chin czy UE.”

    – to nieprawda.
    – W ussa są miliony dziadów żyjących z przydziałów żywnościowych, dziadów wyrzuconych z domów bo nie mogli spłacać kredytów po utracie pracy.
    – O tym się nie mówi, to się wypiera ze świadomości i szpikuje ludzi fałszywymi informacjami, ale to nie zmienia nic, bo prawda jest okrutna dla ussa.

    „Ameryka bowiem jest gospodarką relatywnie zamkniętą, ma bilans zdecydowanie ujemny zarówno w relacjach z Chinami jak i z Europą.”

    – z tego, co ja wiem, to ussa nie eksportuje właściwie nic poza pustym dolarem.
    – Ich pekabe opiera się głównie na zawyżonych wycenach na przykład tFu 16 różnych numerów i jeżeli u nich kulki do pistoletów wyceniane są na 10 dolarów za sztukę i taki ussamerykanin zrobi ich dziennie 1000, no to suma z tego wychodzi duża.
    – A gdy taki na przykład Koreańczyk Północny tych 1000 kulek do pistoletu rodzimej produkcji zrobi za dwa centy w przeliczeniu, to choć pekabe Korei Północnej będzie mniejsze, to jednak ilość kulek do pistoletów taka sama, czyż nie?
    – Nie powinniśmy dawać się manipulować tymi ussamerykańskimi wyliczankami.

    „Chiny są też producentem i eksporterem artykułów użytkowych. 41 proc. noszonych przez Amerykanów ubrań i aż 72 proc. obuwia ma metkę “Made in China”. „

    – no więc właśnie!
    – Jaki to przemysł ma ussa, że może ichni rynek wewnętrzny przyjąć tyle obcych towarów? Co w takim razie dzieje się z ich rodzimą produkcją? Przecież jej nie eksportują, a więc tej produkcji zwyczajnie nie ma w takim stopniu, jak to sugerowane.

    „Chiny inwestują w infrastrukturę już ponad 60 krajów, a o Afryce coraz powszechniej zaczyna się mówić, że z czarnej staje się żółta.”

    – pieniądze leżące tylko na kupce to nie pieniądze, ale zbędny balast.
    – Skoro więc nie daje się nigdzie indziej inwestować, no to Chiny robią to w Afryce. Ale przecież nie tylko z dobrego serca, bo czasy socjalizmu już się, niestety, skończyły i mało komu zależy, by na świecie nie było nędzy. Materializm wyklucza altruizm a Chiny są przecież zdominowane przez materializm.
    – Jeżeli Niemcom opłaca się wysyłać do Chin złowione krewetki (czy coś w tym kształcie) i Chinki w fabrykach wyłuskują z tych krewetek ścineczki krewetkowego mięska by je następnie wysyłać z powrotem do Niemiec, coby Niemcy nie musieli się wyłuskiwaniem tych skraweczków mięska fatygować i mogli żreć od razu wyłuskane, to o czym to świadczy? Normalne to nie jest, prawda? A jednak coś takiego ma miejsce!

    [Chiny] „Posiadają kilka asów, ale nie użyją ich przeciw Ameryce ponieważ współpraca i czas grają na ich korzyść.”

    – nie jest prawdą.
    – Świat przetrwa albo jako całość, albo wszystko diabli wezmą i to dosłownie. Chodzi o to, żeby dobro zwyciężyło, ale w tym celu ludzie muszą chcieć być dobrzy.
    – Pytanie tylko, co to oznacza być „dobrym człowiekiem”.
    – Jeżeli uda się ustalić w miarę jednoznacznie, to ludzkość wygra tę grę.

    „Oto w ciągu dwóch lat chińskie agencje wywiadowcze zniszczyły całą amerykańską sieć szpiegowską w tym kraju. Dziesiątki agentów i ich informatorzy poszli do więzienia lub zostali straceni. W Waszyngtonie nazywa się to największą porażką CIA w ostatnich dziesięcioleciach, a eksperci nie mogą zrozumieć, w jaki sposób została zdemaskowana siatka.”

    – ussamerykanie nie są zbyt kumaci, dlatego wciąż kupują sobie sprzedajnych naukowców różnej maści.
    – Dla inteligentnego Chińczyka oszukać ussamerykanina to żadna sztuka.
    – I jak zwykle problem stanowi: co dalej?

    „W każdym bądź razie Chińczycy mają znakomity wywiad gospodarczy, z którego robią użytek. Zaś USA rocznie wydają 50 miliardów dolarów na szpiegowanie innych państw, w tym sojuszniczych.”

    – każdy szpieguje u każdego i tylko na Rosję wszyscy napadają wspólnie, czy to nie symptomatyczne?
    – O ile Rosja nie „zajęła by Chin gdyby mogła” o tyle Chiny na pewno by się nie bawiły w ceregiele mogąc skolonizować Rosję. Tak to, niestety, wygląda i nie powinno nas dziwić, że Rosja musi być we wszystkim najlepsza.
    – Jest to jednocześnie i błogosławieństwo i klątwa.
    – Na to, by być umiarkowaną i średnią Rosji zwyczajnie nie stać.

    „Teren należy oceniać pod względem odległości, łatwości
    lub trudności przebycia, rozmiaru i bezpieczeństwa.
    Sun Tzu – Sztuka wojny”

    – to są bandyckie podchody po nie swoje.
    – Nie może to być przykładem dla współczesnego człowieka. Nie te czasy i nie te możlwości.

    „Kierunki chińskiej ekspansji i Nowy Jedwabny Szlak”

    – będzie dobrze, jeżeli między ekspansją i współpracą będzie równowaga.

    „Szlak ma obejmować kraje, które w kolejnych 10 latach będą przodować pod względem wzrostu PKB. Przy czym kolosalna skala planowanych inwestycji przyciąga w stronę Chin kraje nie będące pod silnymi wpływami USA, takie jak Kambodża, Bangladesz czy Pakistan.”

    – no to w tej sytuacji Bangladesz, Kambodża czy Pakistan będzie dostarczał tanią siłę roboczą, którą zarządzać będzie Chińczyk.
    – Co miałoby w tym być dobrego?
    – A jednak spróbować należy! Szczególnie, że nie ma innego wyjścia.
    – Błędną natomiast byłaby wiara, że ani Kambodżańczyk, ani Pakistańczyk czy mieszkaniec Bangladeszu nie chciałby być bogaty i móc nic nie robić, czyli leniuchować i mieć kasę. Konflikt będzie, ale zależy, jak zostanie rozwiązany.

    „A krótsza trasa ropy docierającej do Chin, to niższe koszty zakupu tego surowca.”

    – czyli mniej ludzi uczestniczyło by w procesie produkcji i dystrybucji, a więc byłoby mało bogatych a dużo biednych. Nic nowego, prawda?
    – By było umiarkowanie, do procesu gospodarczego muszą być integrowane jak najszersze masy ludzkie, by dobra mogły być im dostępne.
    – Eliminowanie ludzi z procesu generowania zysków będzie kąsaniem się we własne ciało.
    – Pieniądz musi osiągać jak największą ilość ludzi, a nie być od ludzi wysysany by być zaczynkiem bogactwa nielicznych.

    „Tym samym nasze państwo znalazło się na peryferiach projektu jako trudny teren.”

    – no to być może dlatego nam odpuścili i obecny rząd może „uszczelniać wat”? I dawać niczym robin chudy te uszczelnione pieniądze biedakom?
    – Może nie jest to optymalne, ale przecież całkiem niezłe. Można tylko obawiać się, czym to się skończy, bo zasięg ograniczony i współpraca też.
    – Miejmy nadzieję, że się kiwnie w dobrą stronę i będzie dobrze, nie tylko dla nas.

    „Stąd firmy niemieckie już ponad 7 proc. swojej produkcji lokują w Chinach, w tym nie tylko swoje znakomite auta, ale także produkty żywnościowe.”

    – doskonałym autem dla Polaka to ma obowiązek być nasza rodzima, nie produkowana już, syrenka.
    – Natomiast niemieckie samochody są tylko takiej jakości, jakiej są i one psują się również. Nie ma więc powodu by się nimi nadmiernie zachwycać. Nauczmy się tego wreszcie.

    „Sukcesywnie poszerza się strefa chińskich wpływów. Najwyraźniej chcą się w niej znaleźć takie kraje jak: Wietnam, Bangladesz, Laos, Tajlandia i Indonezja, zapewne i KRLD. Można zaobserwować większe oddziaływania na takie państwa jak: Filipiny i Malezja…”

    – te kraje powinny współpracować choćby z racji podobnych kultur.
    – A także odwiecznego wspólnego wroga: anglosysów.

    „W szybkim tempie w sferę chińskich wpływów dostaje się Afryka. Xi Jinping zapowiedział przyznanie 54 państwom afrykańskim kredytów w wysokości 60 miliardów dolarów.”

    – Afryka stała się obszarem wartym inwestycji, ponieważ „murzyni” przestali się obrażać o to, że są czarni i starają się wykorzystywać wszelkie możliwości by wyjść z nędzy.
    – Na przykład z milionów wyrzuconych przez zgniły i śmierdzący zachód telewizorów i komputerów zdeponowanych na wysypiskach w Afryce (że też tym bandytom opłacało się wieźć ten śmieć statkami aż tak daleko!) pracowici Afrykanie zrobili przemysł przetwórczy rzemiosł drobnych i nie tyko wytapiają/wypalają „platynę” zatruwając niestety własne środowisko, ale wyjścia nie ma! – lecz także z plastyku potrafią robić różne użyteczne przedmioty i tym zainicjowali miejscowy handel. Coś się ruszyło tam, coś się zmieniło i daj Boże, żeby chińskie pieniądze pomogły Afryce wyjść z nędzy i wojen domowych.
    – W Afryce jest więcej min p/piechotnych niż mieszkańców. I miny te produkuje m. in. niemiecka firma od tych „znakomitych samochodów”. Widziałam na filmie dokumentalnym (w niemieckiej tv), że do rozminowywania używane są tresowane szczury. One są lekkie, nie powodują wybuchu miny ale potrafią ją wywąchać. Jest to żmudna praca, ale konieczna do wykonania. A „rozwinięte kraje zachodnie” dostarczają litosiernie do Afryki protez dla ludzi, którym miny zachodnie urwały nogi!!!

    „Rozwijaniem relacji z Chinami zainteresowany jest również Izrael.”

    – bardzo dobrze. Należy sytuację normalizować a nie dolewać oliwy do ognia.

    „Nietrudno zgadnąć, że obecność Chińczyków w tej części globu znacznie podniesie bezpieczeństwo Izraela.”

    – no właśnie, ale żeby „podnieść bezpieczeństwo Izraela” to sam Izrael musi o to zadbać nie robią wokół wojen.
    – Handel może być pomocny i to jest mądry gest ze strony Chin, choć przecież nie pozbawiony oczekiwania zysków własnych.

    „Zwyciężają ci, którzy z wyprzedzeniem przeprowadzają w swojej kwaterze kalkulacje, uwzględniając jak największą liczbę czynników. Pobieżne kalkulacje oznaczają porażkę. A co dopiero ich brak!
    Sun Tzu – Sztuka wojny”

    – co to jest „zwycięstwo”?
    – wynika ono z reguły z jakiejś walki, ale czy nie mamy już dość wszelkich walk i czy nie powinniśmy już od dawna ich zaprzestać?
    – Victoria curam, jak to mawiali ponoć rzymianie. Nie ma zwycięstwa bez trosk. U nas znane to było pod postacią kija: każdy kij ma końce dwa. A Niemcy sobie wymyślili, że „alles hat ein Ende nur die Wurst hat zwei”, czyli wszystko ma swój koniec tylko kiełbasa ma dwa (końce).
    – Jak by tego nie odwracał, należy zaniechać wszelkich walk i wojen.
    – Już najwyższy czas.

    „Chiny mają największą gospodarkę na świecie. W ostatnich 10 latach stały się absolutnym światowym liderem w zakresie wdrażania infrastruktury przemysłowej”

    – cena za to jest przerażająca!
    – Całe obszary zatrute totalnie, woda i ziemia i powietrze.
    – Są to ogromne połacie, jako że Chiny zajmują duży obszar i Chińczyków jest wielu.
    – W niektórych regionach drzewa owocowe są ręcznie zapylane, ponieważ powietrze jest zatrute do tego stopnia, że nie ma tam żadnych owadów! Człowiek jakoś to przeżył, ale owad nie. Więc Chińczycy przy pomocy miotełek z puchu ptasiego, zamocowanych na dłuższych trzonkach, „zamiatają” drzewko po drzewku w czasie kwitnienia i tak zapylają kwiaty. Jest to nawet skuteczne, ale jaką jakość mają owoce w tak zatrutym obszarze to już inna kwestia. Jednak ktoś to przecież je. Kto wie, czy nie także my w chińskich przetworach? I dobrze.
    – Ziemia Matka jest jedna dla nas wszystkich. I wszyscy bez wyjątku musimy o nią jednakowo dbać.

    „Gdy Europa grzęźnie w gąszczu biurokratycznych przepisów i brnie w zabójczą politykę migracyjną, a USA zmagają się z recesją i malejącą rolą światowego hegemona, Państwo Środka nie zwalnia tempa i rozwija się z oszałamiającą prędkością.”

    – od pewnego punktu Chińczycy będą zmuszeni zwiększyć biurokrację tak, jak to jest w unii, ponieważ unia nie zrobiła tego tylko dla własnego widzi mi się, ale z konieczności. Choć potem oczywiście to się rozrosło nieproporcjonalnie, ale to już naturalna kolej rzeczy.

    „Coraz mniej jest na świecie produktów technologicznych, które przewyższają chińskie. Coraz mniej świat ma do zaproponowania Chinom, a one są niczym największy zakład rzemieślniczy i największy market, gdzie prawie wszystko można wyprodukować i prawie wszystko kupić za odpowiednią cenę.”

    – z tego, co ja wiem, to Chińczycy produkują wszystko w „różnych prędkościach cenowych”.
    – To znaczy, dany produkt można kupić jako totalne badziewie za grosze, albo można wyłożyć więcej kasy i mieć lepszą jakość albo wręcz najlepszą.
    – Jest to ewidentne marnotrawstwo surowców, ale skoro konieczne było zdobyć rynek tanim towarem by wyprzeć miejscowy, nie było możliwe zrobić tego inaczej. W końcu Chińczycy wiedzą, co robią i dlaczego.

    „Państwo to jest światowym liderem pod względem liczby wniosków patentowych — na jego konto przypada ponad 40 proc. wszystkich wniosków. Zarejestrowało ich trzy razy więcej niż USA.”

    – ussa nie ma żadnych własnych naukowców, a więc i nie ma żadnych własnych patentów.
    – Kupiony naukowiec to i kupiony razem z nim patent, a więc nic własnego.

    „Chiny prześcignęły już USA w liczbie publikacji naukowych. W 2016 roku na badania i opracowania, Chiny wydały 412 mld dolarów. Według aktualnego kursu to 1,5 raza przewyższa cały budżet Federacji Rosyjskiej (16,5 bln rubli w 2018 roku), z którego 39% odchodzi na utrzymanie armii, policji i wynagrodzenie urzędników.”

    – dwóch naukowców opłacanych w stawkach milionowych to jest to samo co dwudziestu naukowców opłacanych w stawkach stutysięcznych.
    – Więc jak zwykle, zależy jak i co się liczy.

    „Kilka lat temu pojawiło się w Niemczech hasło Przemysł 4.0. Miało ono ścisły związek ze znakomitą inicjatywą rządu w Berlinie zwaną Projekt Przyszłości. Chodziło o to, że po erze pary, taśmy produkcyjnej, oraz elektroniki i IT – nadeszła czwarta rewolucja przemysłowa. Czas inteligentnych fabryk, w których produkty i procesy są ze sobą skomunikowane, gdzie świat fizyczny przenika się ze światem wirtualnym i powstają funkcjonalne systemy cyfrowo-fizyczne.”

    – no tak, będzie problem. Bo czy nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa?
    – Inteligentne fabryki będą produkować np. inteligentne samochody inteligentnie kierowane. Po co tu jeszcze człowiek?
    – Fabryka sobie inteligentnie wyprodukuje samochód a on się potem sam inteligentnie przejedzie. Paranoja!
    – W ten sposób ludzie wpadną w obłęd i staną biorobotami.
    – BIOROBOTAMI NA USŁUGACH MASZYN !
    – I to miałoby oznaczać jakiś postęp? A jaki? I w którą stronę?

    „Mówiąc wprost: Chińczycy chcą być najlepsi we wszystkim.”

    – no i po co chcemy zlikwidować ussa, by mieć następnie problem większy w postaci najlepszych we wszystkim Chińczyków, którzy z tego bycia najlepszymi zechcą przecież zrobić dla siebie jakiś użytek?
    – Z idiotami ussmanami można jeszcze jakoś sobie poradzić, ale z super najlepszymi Chińczykami, to już będzie niemożliwe.

    „Jak grzyby po deszczu powstają w Chinach Centra Innowacji Przemysłowej – ma ich być aż 40 do 2025 roku.”

    – a jednak i tak najlepszy dla Chińczyka i nie tylko byłby ten domek z tym strumyczkiem i wodospadzikiem, z drzeweczkami i kwiateczkami, ptaszkiem w gustownej klateczce a najlepiej z ptaszkiem latającym na wolności.
    – Ludzki mózg zaprzężony w nieskończony rozwój niczym wół do sochy w którymś momencie zwyczajnie się skończy tracąc swoje cechy jako mózg i co dalej?
    – Jeżeli już teraz ludzie z „krajów rozwiniętych” jeżdżą na urlopy do „krajów nierozwiniętych” bo tylko tam można jeszcze wypocząć, no to po co i dla kogo ten kolosalny rozwój gospodarczy?

    „I tak według danych tamtejszego ministerstwa przemysłu i technologii informatycznych w roku 2016 kraj ten wyprodukował 72 400 robotów przemysłowych – o 43,3 proc. więcej niż w roku poprzednim.”

    – Rozwój, eliminujący praktycznie udział człowieka w życiu, degradujący człowieka do roli dodatku do maszyn, komputerów i „inteligentnych domów”, w których światło samo się zapala, obiad sam się gotuje, lodówka sama się zaopatruje, klozet sam się myje…? Po co taki piękny dom zapaskudzać jakimś niedoskonałym człowieczkiem, nie rozumiejącym tej wspaniałej techniki i potrafiącym ją tylko zepsuć?

    „W 2015 roku Chiny wyprodukowały aż 90 proc. telefonów komórkowych, 80 proc. komputerów i 60 proc. telewizorów na świecie.”

    – problem jest poważny.
    – Ludzie korzystający z telefonów komórkowych i komputerów, patrząc przez wiele godzin na ekran LED, mają poważne problemy ze wzrokiem. Oko ludzkie widać nie posiadało właściwości umożliwiającej bezskutkowe korzystanie z takich urządzeń i te wszystkie plamki i nerwy widać ulegają przekształceniom fizycznym, co jest odbierane jako zaburzenia wzroku.
    – Do tego dochodzi jeszcze światło z żarówek LED, mające inne spektrum niż światło białe Słońca czy płomienia/plazmy i ludzie przestaną być może odróżniać właściwe dotychczas kolory?
    – Nie wiadomo, jak to zostanie połączone z komórkami mózgowymi i jak mózg to sobie przyswoi.
    – Ponieważ problem jest niejako „nowy” to każde leczenie w tym sensie byłoby jedynie eksperymentem z niewiadomym skutkiem.
    – Aplikowanie „mocnych okularów” spowoduje ślepotę, bo rozleniwi dodatkowo mięśnie oka.

    „W wielu fabrykach Państwa Środka pojawiły się roboty przemysłowe.W sektorze zbrojeniowym zastąpiły już niemal 25 proc. pracowników. Maszyny są niemal pięciokrotnie bardziej produktywne od ludzi a jednocześnie tworzą różne rodzaje amunicji, w tym pociski artyleryjskie, bomby i rakiety z wyjątkowo dużą precyzją.”
    – no to ci zbędni Chińczycy będą być może niedługo gotowi do wyjazdu z Chin by uszczęśliwiać resztę świata tym kolosalnym rozwojem.
    – Biorąc, że Chińczyków jest 1 miliard 200 milionów, to gdyby wysłali oni 1/6 swojej populacji w świat, na przykład do ussa, to będzie ich tam więcej niż dotychczasowych ussamerykanów.
    – A gdyby z pozostałej populacji Chińczycy wysłali do europy 1/5, czyli 200 milionków swoich ludzi, no to też nie będzie u nas wesoło.
    – W takiej sytuacji nienawidzony dziś Ukrainiec stanie się w tri miga ukochanym Bratem. Zawsze to coś, nieprawda?

    „Chiny zamierzają stworzyć do 2022 roku własną stację kosmiczną.”

    – a tam już tłok, że nie wiem.
    – Człowiek myśli, że patrzy na gwiazdy, a to tylko klozet z ISS się urwał.

    „Państwo Środka czyni starania, by zostać światowym liderem w badaniach nad falami grawitacyjnymi. „

    – wody wszędzie mało, ale tsunami zrobić się da bez problemu. Straszne.

    „A także – światowym liderem -do 2030 roku- w rozwoju i wdrażaniu sztucznej inteligencji.”

    – człowiek powinien rozwijać tę prawdziwą inteligencję, a nie zajmować się sztuczną, bo to strata czasu.
    – Już dziś widzimy, że osoby nie pracujące fizycznie się degenerują najpierw cieleśnie, a potem intelektualnie.
    – Jeżeli mamy przeżyć jako gatunek ludzki, to cały ten rozwój może być jedynie czymś w rodzaju dodatkowej do zwykłego życia zabawy, ale nie jest zasadniczą treścią. Ludzie wpadną w obłęd, jak to już miało swoje zaczątki przy wprowadzeniu masowych gier komputerowych. Już dziś widać, że wychowane na nich dzieci są nienormalne w tym sensie, że nie radzą sobie z prostymi zadaniami życia codziennego. A gdyby jeszcze ułatwić tym dzieciom resztę umożliwiając im żyć w „inteligentnym domu” to ich byt stałby się zupełnie bez sensu, jako że bez nich byłoby nawet lepiej niż z nimi.

    „Dowodzenie to kwestia inteligencji, wiarygodności,
    sprawiedliwości, odwagi i autorytetu.
    Sun Tzu – Sztuka wojny”

    – dowodzenie? A czym? W i jakim celu? Bo rzecz dotyczy „sztuki wojny”. O ile można inteligentnie kogoś zabić, o tyle zabijanie w wojnie napastniczej nigdy nie będzie sprawiedliwe. Jaki autorytet może mieć morderca, który kogoś napadł? Ile odwagi do tego trzeba? Bo może wystarczy tylko chęć zabijania i chciwość pchająca do zdobycia łupów?
    – Jak wiarygodna może być wojna?
    – Jak wiarygodny może być dowódca, jeżeli on wie, że musi oszukać żołnierzy by ci szli do walki? Gdyby powiedział on im prawdę, tylko nieliczni poszli by umierać po nic, dla tej inteligencji, wiarygodności, sprawiedliwości, odwagi i autorytetu wodza.

    „Władze Państwa Środka podejrzewały, że za rozniecaniem niepokojów społecznych mogą stać inspiratorzy z Zachodu,”

    – władze Państwa Środka to wiedziały, nie musiały nic podejrzewać.

    „W Europie często dochodzi do zamachów terrorystycznych i licznych przestępstw, za którymi stoją skrajni islamiści.”

    – to jest wersja „a” dla naiwnych.
    – Jest wersja „b” dla zaawansowanych, oraz inne wersje w zależności od potrzeb.
    – Za wszystkim stoją służby państw zachodnich.
    – „napływ uchodźców” nie jest czymś spontanicznym, a zaplanowaną akcją. Można spekulować co do celu tego, ale po co? To się okaże.

    „Tym co szczególne wzbudza emocje wśród Europejczyków jest chiński Social Credit Score – system oceniania życia obywateli, któremu towarzyszy inwigilacja.”

    – to wzbudza emocje wśród europejczyków?
    – I to w sytuacji, gdy u nas, nawet w Polsce, kamery są na każdym rogu ulicy, w restauracjach, kinach, sklepach i wucetach?
    – Może chodzi w tych emocjach o to, że w Chinach są chińskie kamery, a nie zachodnioeuropejskie?

    „Chińczycy ten system stworzyli, by zwiększyć kontrolę społeczną na wypadek wojny.”

    – u nas na wsi rolę kamer spełniają osoby chodzące co niedzielę do „spowiedzi” i mogę zapewnić stanowczo, że to działa nawet lepiej niż miejski monitoring.
    – W razie wojny u nas też będzie wszystko wiadomo, kto zacz.
    „Xi podkreślał na zjeździe, że polityka partii musi być “skoncentrowana na ludziach”, a wyznaczać ją muszą cele społeczne: harmonijny zrównoważony rozwój, walka z ubóstwem, podnoszenie poziomu życia.”

    – jeżeli tak Xi powiedział, to jest światłym Człowiekiem.
    – Jeżeli chcą uzyskać „zrównoważony rozwój” to znaczy, że go jeszcze w Chinach nie ma.
    – Jeżeli ma to być walka z ubóstwem, to znaczy, że w Chinach jest ubóstwo.
    – Ale tych spraw nie załatwią żadne komputery i żadna sztuczna inteligencja.

    „Prawa człowieka w szerszym kontekście i swobody demokratyczne zostały dyplomatycznie przemilczane.”

    – no to wręcz niesłychane! jak bardzo może być człowiek zaczadzony zachodnią propagandą!!!
    – według zachodnich wzorców „prawa człowieka” są wówczas realizowane, gdy w danym kraju panuje wojna domowa, wszystko jest rozkradane i niszczone, vide: Polska Ludowa, ZSRR, Ukraina, Libia, Irak, Afganistan, Ameryka Środkowa, Meksyk … … …
    – ale jak widać są u nas osoby mające wgraną w mózg zachodnią miarę demokracji i rzeczywistość nie ma dla nich znaczenia.

    „Istotną zmianą społeczną wprowadzoną kilka miesięcy temu w Chinach jest odejście od polityki jednego dziecka, zezwalając wszystkim parom na posiadanie dwójki dzieci. „

    – taka polityka „jednego dziecka” uratowała nie tylko Chiny ale i świat przed niekontrolowanym przeludnieniem, i to tym prawdziwym, a nie tym rozgłaszanym przez faszystów z gryn pisu.

    „Z jednej strony będzie to zapobiegało starzeniu się społeczeństwa.”

    – cena tego była i jest wysoka.
    – W Chinach są instytucje zajmujące się kojarzeniem małżeństw na skalę odpowiednią do Chin.
    – Także wielu Chińczyków nie może znaleźć żony, bo jest mało kobiet a dużo mężczyzn. Handel seks lalkami kwitnie.
    – Chinki nie są już kobietami w tym sensie, co kiedyś, ale mogąc wybrzydzać są karykaturami zdominowanymi materializmem. Biada Chinom!

    „Z drugiej zaś jest to wynikiem poprawy sytuacji materialnej chińskiego społeczeństwa, co widać po zarobkach.”

    – dzieci wcale nie są lepsze w rodzinach zamożnych, a jedynie są lepsze, gdy mają dobrych rodziców.
    – Oczywiście, lepiej jest być bogatym i zdrowym niż biednym i chorym. Ale tak czy siak, nie daje to gwarancji, że dany człowiek będzie mądry.

    „W 2018 roku, średnio naliczone wynagrodzenie Chińczyków, wyniesie ponad 950 dolarów miesięcznie i około 800 dolarów dla pracowników przemysłowych.”

    – średnio Kulczyk i ja jesteśmy bogaci.
    – A zawsze chodzi praktycznie o to, czy człowiek ma wystarczająco pieniędzy na normalne życie.
    – Tym niemniej, mając wystarczająco na normalne życie prawie każdy uważa się za biednego, bo chce mieć więcej. To wymusza podnoszenie zarobków, a więc i cen na wszystko, w sumie w wyniku tego wszyscy pracują więcej i choć mają też więcej, to wiele rzeczy mają zbędnych.
    – Oglądałam niedawno o Eskimosach. Kiedyś taki Eskimos miał kajak. Robił go sobie sam albo z pomocą kogoś z rodziny. Kajak był ze skór fok(?) i kości wieloryba(?), czyli za darmo. Eskimos płynął nim łowić ryby czy polować na foki, gdy potrzebował jedzenia. A gdy miał co jeść, to produkował własnym sumptem narzędzia do polowania albo ubrania czy wyposażenie igloo. Łowił mało, to ryb było pod dostatkiem, i fok też, więc nie musiał płynąć daleko i nie musiał długo polować.
    – Nowoczesny Eskimos zakupił sobie sporą łódź motorową. Na kredyt. Musi duuuużo łowić bo musi duuuużo spłacać kredytu, a więc musi duuuużo sprzedać żeby mieć duuuużo pieniędzy. Nie ma go całymi dniami w domu, musi kupować duuuużo paliwa do tej łodzi. A także inne jedzenie, bo ryby to on łowi na sprzedaż. Eskimos nowoczesny zajęty jest od świtu do nocy zarabianiem pieniędzy i nigdy jakoś nie może mieć ich wystarczająco, by móc sobie posiedzieć, popatrzeć na wodę jak robił to niegdyś, popatrzeć na obłoki na niebie, mieć czas pobawić się z dziećmi czy pożartować z żoną. Nowoczesny Eskimos jest niewolnikiem pieniędzy. Zmuszony jest je mieć, żeby móc żyć nowocześnie, a wypływa coraz dalej, bo ryb coraz mniej a więc i czasu ma on coraz mniej i coraz mniej sił. Łódź rdzewieje, musi kupować farbę. Silnik się zużywa, musi płacić za naprawy.
    – I mimo to nie wraca do kajaka, skórzanego kajaka, który zapewniał mu i jego rodzinie wyżywienie na cały rok, ryby były w obfitości, czasu miał mnóstwo i mógł po prostu żyć.
    – Nowoczesny Chińczyk by go rozumiał, prawda? Sprzedałby mu jeszcze nowoczesny smarkfon, żeby Eskimos mógł sobie pograć w gry komputerowe, nie dające co prawda żadnej satysfakcji, ale za to skutecznie marnujące bezcenny, ludzki czas.

    Nie muszę chodzić na siłownię, wystarczy, że skopię grządkę szpadlem, skoszę trawę kosiarką chodząc za nią godzinkę, wypielę grządki schylając się raz po raz, zerwę jabłka z jabłonek wyciągając się do wyższych gałęzi…
    Strawę dla mózgu mam szukając rozwiązania, jak przerobić stare ubranie na nowe, jak spruć stary sweter i ile dokupić nowej włóczki, by zrobić nowy sweter…
    …jak zrobić nową wersję powideł z dyni…jak lepszy krem do twarzy… jak szampon do włosów…jak mydło do mycia…jak poprawić oddech sunieczce, bo ona już starsza i choć zęby ma dobre to jednak z ust zapach inny…co dodać kurom do jedzenia by lepiej się niosły (co ciekawe, wszystkim znajomym posiadającym kury niosą się one słabo, gorzej niż kiedyś)…gdzie posadzić dziczki śliwki węgierki…jak rozmnożyć Iwan Czaj z nasion (bo mam)… … …
    Moje życie wypełnione jest moim działaniem i przecież i tak nie uda mi się zrobić wszystkiego, co zamierzam, bo czas ziemski ograniczony.
    A gdybym miała jeszcze wyręczać się robotami, automatami po to, żeby siedzieć, tyć, mieć chore jelita i kości, patrzeć w telewizor na byle co bo nie byłoby nic do roboty… toż to horror!!!
    Idę nakarmić psy ochłapami mięsa, które udało nam się u rzeźnika kupić, a potem pójdę z nimi na spacer dla nich fizjologiczny a dla mnie spacer dla przyjemności.
    Klony są cudnie kolorowe, modrzewie rudzieją, brzozy złocą się w słońcu, spadłe jabłka pachną… może gruszki zimowe zaczynają dojrzewać… zobaczę.
    Automaty… roboty… a kysz!!! siło nieczysta!!!

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Pani NANNO
      Bardzo mądry komentarz o filozofii życia, ślepym zaułku konsumpcjonizmu i sztucznej inteligencji, która może zastąpić człowieka, a następnie usunąć go z powierzchni Ziemi ( na ten ostatni temat będzie wkrótce artykuł jako przestroga dla ludzkości).
      Ale kilka uzupełnień do tekstu Autora i Komentarza do tekstu:
      1. AUTOR pisze: „Prawa człowieka w szerszym kontekście i swobody demokratyczne zostały dyplomatycznie przemilczane.” Od kiedy to jest przemilczane, bo był czas jak wszyscy Przywódcy Zachodu, a zwłaszcza znaczących krajów, pouczali chińskich przywódców co mają robić, czyli że powinni wprowadzić tzw. „demokracje”, tzw. „prawa człowieka” i tzw. „wolny rynek”, których sami nie przestrzegają i u siebie faktycznie nie mają. Ostatnim przywódcą Zachodu, który pouczał Chińczyków o braku „demokracji” i „praw człowieka” był kanclerz Niemiec Helmut Kohl, który gościł w Chinach w końcu lat 90-tych ubiegłego wieku. Na jego paternalistyczne dywagacje ówczesny przywódca Chin Jiang Zemin odpowiedział tak: Dobrze, jak tak bardzo chcecie, to wprowadzimy tą waszą „demokracje”, „prawa człowieka” i „wolny rynek” tylko musicie sobie zdawać sprawę, że w ciągu kilku do kilkunastu lat po wprowadzeniu, będziecie mieli kilkadziesiąt milionów Chińczyków w Europie. Czy chcecie tego ? Od tej pory Przywódcy Zachodu przestali pouczać Chińskich Przywódców.
      2. Na konferencji na Uniwersytecie im. Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie w 2011 r. zorganizowanej przez ówczesnego Wicepremiera Waldemara Pawlaka z udziałem Chińczyka Song Hongbinga ( z podpowiedzi piszącego ten tekst), autora światowego wielotomowego bestselleru pt. „Wojna o pieniądz”, piszący ten tekst zapytał tegoz Chińczyka: Dlaczego Chiny starają się dogonić Zachód w konsumpcjoniźmie, materialiźmie i pogoni za zyskiem i posiadaniem ? To jest ślepy zaułek i droga do nikąd, która Chinom się źle skończy. Zamiast tego Chiny powinny „uciekać” od wzorów z Zachodu w zupełnie przyciwnym kierunku. Na ta kwestię Song Hongbing odpowiedział tylko cześciowo, że zasady konfucjańskie zakorzenione w chińskiej tradycji pozwola zachowac ład społeczny w Chinach.
      3. Bardzo celny jest komentarz Pani NANNY ( strzał w 10) w odniesieniu do wdrażanego w Chinach systemu kontroli społecznej , że u nas jest bardziej skuteczny:
      „– u nas na wsi rolę kamer spełniają osoby chodzące co niedzielę do „spowiedzi” i mogę zapewnić stanowczo, że to działa nawet lepiej niż miejski monitoring.
      – W razie wojny u nas też będzie wszystko wiadomo, kto zacz.”

  2. nanna says:

    Szanowna Redakcjo KIP,
    dziękuję bardzo za życzliwe słowa.

Wypowiedz się