Depopulacja Polski

NWO

Przypominamy nasz artykuł sprzed 3 lat, którego treść nabrała jeszcze większej aktualności. (red kip)

Ludobójstwo Polaków jest jedynie bardziej zintensyfikowanym fragmentem programu depopulacji ludności świata do poziomu 0.5-1,0 miliarda ludzi. Potwierdza to wiele źródeł w tym m.in. jeden z czołowych globalistów, uczestnik spotkań Klubu Bilderbarga –Ted Turner – właściciel Turner Broadcasting i CNN [„Communist News Network”], który stwierdził: „Obecnie mamy zdecydowanie zbyt wielu ludzi na tej planecie. Całkowita liczba ludzi na poziomie 250-300 milionów ludzi, czyli 95% redukcja obecnego poziomu, byłaby idealna.”

 

Ludobójstwo realizowane jest wieloma metodami, zarówno wcześniej sprawdzonymi przez nazistowskie Niemcy, Anglików, Amerykanów, Francuzów i inne kraje kolonialne w podbitych koloniach, jak i bardzo nowoczesnymi opracowanymi i wdrażanymi w ostatnich kilkudziesięciu latach, takimi jak:

  • Metodami ekonomicznymi ( mówił o tym m.in. Andrzej Lepper ) przez zastosowanie ideologii neoliberalizmu ( mówił o tym i Jeffrey Sachs doradca L. Balcerowicza z ramienia Georga Sorosa) wyzwalającemu egoizm, chciwość, chęć dominacji i bezwzględnej rywalizacji, nazywanej konkurencją, co jest swojego rodzaju darwinistycznym kanibalizmem ;
  • Polityką społeczną, zwłaszcza prokreacyjną, jak realizowana przez Niemcy w czasie okupacji, co przedstawia poniższy artykuł. W wyniku tej polityki mamy obecnie rozrodczość na poziomie 1,23 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym, co stawia nas na 212 miejscu na świecie na 224 kraje świata. Dla przykładu w Rosji, od kilku lat jest dodatni przyrost naturalny, a polityka prorodzinna jest taka, o której Polki mogą jedynie pomarzyć. Więcej na ten temat na naszej stronie pod linkiem: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/co-zawdzieczaja-rosjanie-dyktaturze-putina-a-o-czym-polacy-moga-tylko-pomarzyc/
    Ale o tym polskojęzyczne mendia milczą, tak samo jak o tym, że w Rosji za Jelcyna, chazaro-żydzi, doprowadzili do kolejnego ludobójstwa, tym razem metodami ekonomicznymi, kiedy wskutek braku wypłat płac i emerytur w ciągu 2,5 lat zmarło z głodu 15 milionów obywateli Rosji. Podaje to Albin Siwak jako dane oficjalne z rosyjskich źródeł w swojej książce pt. „Syndrom gotowanej żaby”.
  • Lekami produkowanymi przez kartele farmaceutyczne i lekarzy zaprogramowanych programem kształcenia przez Wielką Farmę. Szczególnym przypadkiem ludobójstwa lub męczenia powikłaniami są wielokrotne szczepienia wciskane na siłę, zwłaszcza małym dzieciom.
  • Środki chemiczne w ochronie roślin uprawnych, antybiotyki i inne środki w żywieniu zwierząt, konserwanty w żywności np. aspartam, glutaminian sodu i wiele innych. Fluor i chlor w „uzdatnianiu” wody pitnej i fluor w paście do zębów.
  • Żywność genetycznie manipulowana (GMO) która potęguje skutki wymienione w punkcie poprzednim.
  • Smugi chemiczne ( chemtrails ), czyli intensywne opryski samolotami, głównie obszarów zamieszkałych: aluminium, ciężkimi metalami, patogenami niszczącymi pożywienie dla systemów odpornościowych organizmów żywych( szerzej na ten temat w następnych tekstach).
  • Te opryski wraz z odziaływaniem promieniowania mikrofalowego wpływają szkodliwie na ludzi za pomocą telefonów komórkowych, w tym zwłaszcza łączności Wi-Fi.
  • Napromieniowanie dużych obszarów populacji powodujące w dłuższym czasie zmniejszenie witalności organizmów żywych, osłabienia układów odpornościowych i zwiększenie zachorowalności i umieralności.
  • Przejmowanie przez nieliczne globalne korporacje własności ujęć wody pitnej i sieci dystrybucji handlowej żywności, co może być użyte do intensywniejszego trucia lub zagłodzenia brakiem żywności w wyniku celowo wywołanych: wojny, exodusu imigrantów i chaosu w Europie lub innego kataklizmu.

Istnieje wiele innych technologii, jak np. nanotechnologia, której zastosowane skutki dopiero wtedy poznamy jak zostanie użyta lub aktywowana.

Czy w związku z przedstawionymi zagrożeniami jesteśmy jako ludzkość bez szans ? NIE, tak na szczęście nie jest. Rosnąca szybko świadomość u ludzi na całym świecie, głównie dzięki internetowi i innym możliwościom komunikowania się z całym światem, powoduje, że te plany zaczynają się coraz bardziej „rwać’.  Chęć ich szybkiego nadrabiania  powoduje popełnianie większej liczby błędów, co skutkuje jeszcze większym przyspieszeniem świadomości ludzi, także w służbach siłowych i we władzy. Takim przykładem błędu jest gwałtowne przyśpieszenie exodusu imigrantów do Europy z ukrytymi zaprogramowanymi mentalnie terrorystami ISIS, co przyśpiesza „budzenie się społeczeństw”. Wyjaśnia to doświadczalny eksperyment medyczny z żabą: jeśli żabę zbyt szybko podgrzewamy w wodzie do temperatury wrzenia – to wyskoczy, ale jak stopniowo podgrzewamy stopień po stopniu, to nim się zorientuje, to jest za późno i się ugotuje. Podobnie ze społeczeństwami, także polskim.

Poniżej omówione są metody ludobójstwa zastosowane przez Niemców w czasie okupacji i porównanie z obecnie stosowanymi na Polakach.

Redakcja KIP

 

 

15 mln – taką liczbę ludności przewiduje się dla Polski

W wyniku realizowania w Polsce polityki depopulacyjnej liczba Polaków zmniejsza się systematycznie. Realizowana przez lata polityka nosi wszelkie znamiona kontynuacji polityki aszkeNAZI wobec narodu polskiego i narodów słowiańskich z okresu II wojny światowej. Czy nie są to aby słowa przesadzone? – ktoś zapyta. Czy nie jest to kolejna teoria spiskowa dziejów? Na pytania te próbuje dać odpowiedź dr Andrzej Wronka.

Nie ma Kościoła, narodu, partii, stowarzyszenia, fundacji itp. bez obecności człowieka. Problem demograficzny (wzrost lub ubytek osób) stanowi fundamentalny, choć zasadniczo przemilczany problem społeczny o ogromnym znaczeniu dla narodu, państwa i Kościoła, a także dla warunków ekonomiczno–społecznych w kraju. Już w czasach Starego Testamentu, a więc kilka tysięcy lat temu, zdawano sobie doskonale sprawę z fundamentalnego znaczenia posiadania dzieci i zagrożeń problemu demograficznego. Dla Izraelczyków posiadanie wielu dzieci było przejawem Bożego błogosławieństwa – wręcz powinnością wobec Boga Jahwe i narodu. W przypadku gdy chciało się zniszczyć jakiś naród, należało albo zabić wszystkich jego członków, co w zasadzie jest niewykonalne, lub też – za pomocą specjalnej polityki – uruchomić mechanizmy, tak by naród ten zaczął liczebnie się kurczyć. Jest to proces dłuższy, ale o wiele skuteczniejszy od mordowania, obozów koncentracyjnych itp. Nie powoduje sprzeciwów, protestów i oburzenia opinii światowej.

W wyniku realizowania w Polsce polityki depopulacyjnej liczba Polaków zmniejsza się systematycznie. Realizowana przez lata polityka nosi wszelkie znamiona kontynuacji polityki hitlerowskiej wobec narodu polskiego i narodów słowiańskich z okresu II wojny światowej. Czy nie są to aby słowa przesadzone? – ktoś zapyta. Czy nie jest to kolejna teoria spiskowa dziejów? Oddajmy głos faktom i materiałom źródłowym przedstawionym przez prelegenta Klubu Myśli Narodowej Calisia – Andrzeja Wronkę. Przygotowując agresję na Polskę specjaliści III Rzeszy dokonywali bardzo wnikliwych analiz i opracowań mówiących jak postępować, jaką przybrać politykę, by zniszczyć naród polski. Najbardziej znaną formą jest fizyczne niszczenie: egzekucje, obozy koncentracyjne. Zauważmy, że dotyczyło to głównie inteligencji. Okupant (sowiecki także) zdawał sobie sprawę, że kierunek rozwoju narodu nadaje inteligencja. Można użyć pewnego porównania. Wielkie stado owieczek idzie za przewodnikiem, za pasterzem. I to od niego w głównej mierze zależy, w jakim kierunku pójdzie stado. Logiczne zatem jest, że zamiast starać się przeprogramować miliony obywateli, lepiej przeciągnąć na swoją stronę inteligencję (elitę), tak by poprowadziła resztę narodu w kierunku i w ideologii narzuconych przez okupanta. Jest jednak pewien warunek: elita da się kupić, zmanipulować, przeprogramować itd. Rodzi się pytanie: A co w sytuacji gdy proces ten się nie uda? Wówczas istnieje tylko jedno rozwiązanie: elitę należy wyeliminować (wyjazdy za granicę, zsyłki, wyniszczenie fizyczne (wymordowanie). W stosunku do mas społecznych należy natomiast zastosować politykę, która spowodowałaby ograniczenia ilościowe (np. z 30 mln obywateli po latach prowadzenia tej polityki ludność zmniejsza się do 15 mln czy jeszcze mniej). Zauważmy, że obaj okupanci podczas II wojny światowej głównie niszczyli inteligencję (księża, policjanci, nauczyciele, lekarze, urzędnicy państwowi, profesorowie, naukowcy, ziemianie…). Ludność wiejska była potrzebna, by dostarczać kontyngenty żywnościowe, materialne czy stanowić niewolniczą siłę robotniczą w miejsce milionów mężczyzn niemieckich będących na wojnie.

Polityka niemiecka dokładnie podawała, za pomocą jakich rozporządzeń prawnych i socjotechnicznych należy skutecznie wyniszczać demograficznie naród polski (i inne narody słowiańskie). Warto przytoczyć dokumenty źródłowe, które są nagminnie ignorowane i przemilczane przez polskie (?) media i badaczy. Proszę zwrócić uwagę na dokładność wytycznych, ich precyzję oraz – co najważniejsze – odnieść to do współczesnej sytuacji Polski w dziedzinie moralności, służby zdrowia, zasiłków, zawierania małżeństw, pracy za granicą itp. Niemiecki dokument z 25 listopada 1939 r., zatytułowany „Sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo politycznego punktu widzenia”, opracowany na zlecenie Urzędu ds. Rasowo-Politycznych NSDAP, autorstwa dr E. Wetzela (kierownika centrali doradczej tego urzędu) oraz dr G. Hechta (kierownika Oddziału dla Volksdeutschów i Mniejszości w powyższym urzędzie) sankcjonował: „Opieka lekarska z naszej strony ma się ograniczyć wyłącznie do zapobieżenia przenoszeniu chorób zakaźnych na teren Rzeszy. (…) Wszystkie środki, które służą ograniczaniu rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące spędzaniu płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia”.

Porównajmy to z dzisiejszą sytuacją. O chorobach zakaźnych mówi się dużo i przeznacza się środki na jej zwalczanie (np. ptasia grypa), a o poziomie służby zdrowia w Polsce mówi się, że działa jak eutanazja w białych rękawiczkach. Nie ma środków, karetka nie zdąży dojechać. Setki tysięcy biednych ludzi nie przeprowadza profilaktycznych badań, nie wykupuje leków, słowem: umiera wcześniej. Ogromnie propagowane są środki antykoncepcyjne, z propozycją, by je nawet refundować z budżetu państwa. Aborcja na życzenie, brak karalności za jej przeprowadzanie; propagowanie homoseksualizmu… Skąd my to znamy? Czyja więc polityka depopulacyjna w Polsce jest realizowana? Niestety, na tym nie koniec. Hitlerowski plan polityki depopulacyjnej w stosunku do ludności polskiej przewidywał takie środki jak „redukcje świadczeń chorobowych z tytułu ubezpieczenia społecznego; ograniczenie lecznictwa szpitalnego; zawieszenie zasiłków rodzinnych i świadczeń z tytułu macierzyństwa; obowiązujący na terenach włączonych do Rzeszy Niemieckiej zakaz zawierania małżeństw przez mężczyzn w wieku poniżej 28 lat i przez kobiety w wieku poniżej 24 lat; całkowity zakaz zawierania małżeństw przez osoby wywiezione do Niemiec na roboty”.

Odnieśmy to do współczesności. Za rządów Leszka Millera zlikwidowano zasiłki wypłacane matce po urodzeniu dziecka (?) oraz skrócono urlopy macierzyńskie, jakie przysługują po takim porodzie. A praca i małżeństwo? Zauważmy, iż najlepszym okresem na posiadanie pierwszego dziecka dla kobiety jest czas do 24 roku życia, szczególnie jeśli pragnie mieć więcej dzieci. Dziś oczywiście nie może być administracyjnego zakazu zawierania małżeństw, ale ten sam (może „lepszy”) efekt uzyskuje się metodami ekonomicznymi. Dziś nie wywozi się pod przymusem na roboty do Niemiec (czy innej części zjednoczonej Europy), lecz kierowani brakiem perspektyw i środków setki tysięcy wyjeżdża dobrowolnie. Jak pokazuje doświadczenie, mało która dziewczyna zawiera związek małżeński i posiada dziecko przed 24 rokiem życia. Praca, praca, nauka i praca. Z tych co posiadają, często jest to pierwsze i ostatnie dziecko. By nie być posądzanym o emocjonalizm, brak obiektywizmu, urojenia przytoczmy fakty opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny: „W latach 90-tych nastąpiło przesunięcie najwyższej płodności kobiet z grupy wieku 20-24 lata do grupy 25-29 lat. Jest to wynikiem wyboru, jakiego coraz częściej dokonują ludzie młodzi decydując się najpierw na osiągnięcie określonego poziomu wykształcenia oraz stabilizacji ekonomicznej, a dopiero potem na założenie rodziny oraz jej powiększenie. Przeciętny wiek kobiet, które w 2002 r. urodziły dziecko wynosił 27,2 lat – niewiele więcej niż w latach 90-tych, natomiast wzrósł o 1 rok – do 24,6 lat – wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko. W 2002 r. współczynnik dzietności wynosił 1,25 i był najniższy od ponad 50 lat.” Depresyjny poziom, jaki dziś obserwujemy w zakresie polityki depopulacyjnej wobec Polaków dorównuje skutecznością poziomowi z pierwszych lat okupacji. To już niestety nie są prognozy tylko fakty. Aż dziw bierze, że w różnych mediach, środowiskach (także w tych zdawałoby się patriotycznych, narodowych, katolickich) jest to wciąż nie zauważony problem, przemilczane fakty.

Jak relacjonował Andrzej Wronka czerpiąc z dokumentu NSDAP z 25 XI 1939r.: „Niezależnie od fizycznej eksterminacji poszczególnych grup obywateli RP – przede wszystkim ludności żydowskiej, a także elity polskiej zwłaszcza na terenach wcielonych do Rzeszy, hitlerowcy starali się niszczyć polski potencjał biologiczny również metodami bardziej wyrafinowanymi – wchodzącymi częściowo w zakres totalnej wojny informacyjnej. Dowody na to znaleźć można w dokumentach sprawy SS-Brigadefhrera Carla Clauberga. Jeden z tych dokumentów dotyczy Genralnego Planu Wschodniego Reichsfhrera SS, omawia politykę demograficzną nie tylko w stosunku do ludności polskiej, ale również rosyjskiej, ukraińskiej, a nawet narodów kaukaskich, opracowany został przez dr Erhardta Wetzela – radcę w Urzędzie dla Spraw Rasowo-Politycznych NSDAP. Pochodzi on z 1942 r., a więc z okresu gdy hitlerowcy odnosili sukcesy na froncie wschodnim i wydawało im się, że wygrają wojnę, a w związku z tym będą mieli dość czasu i możliwości, by w pełni zrealizować swe plany. W dokumencie tym czytamy m. in.: „powinno być oczywiste, że polskiej kwestii nie można rozwiązać w ten sposób, że zlikwiduje się Polaków, podobnie jak Żydów. Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza że inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż w odpowiednim czasie potraktowane zostaną podobnie. Moim zdaniem, musi zostać znaleziony taki sposób rozwiązania kwestii polskiej, ażeby wyżej wskazane polityczne niebezpieczeństwa zostały sprowadzone do możliwie najmniejszych rozmiarów. (…)Aby doprowadzić na wschodnich terenach do znośnego dla nas rozmnażania się ludności, jest nagląco konieczne zaniechanie na wschodzie tych wszystkich środków, które zastosowaliśmy w Rzeszy celem podwyższenia liczby urodzin. Na terenach tych musimy świadomie prowadzić negatywną politykę ludnościową. Poprzez środki propagandowe, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające itp. należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci. Powinno się wskazywać koszty, jakie dzieci powodują, na to, co można by zdobyć dla siebie za te wydatki. Można wskazywać na wielkie niebezpieczeństwa dla zdrowia, które mogą grozić kobiecie przy porodzie itp. Obok tej propagandy powinna być prowadzona na wielką skalę propaganda środków zapobiegawczych. Przemysł produkujący tego rodzaju środki musi zostać specjalnie stworzony. Nie może być karalne zachwalanie i rozpowszechnianie środków zapobiegawczych ani też spędzanie płodu. Należy też w pełni popierać powstawanie zakładów dla spędzania płodu. Można wykształcić np. akuszerki lub felczerki w robieniu sztucznych poronień. Im bardziej fachowo będą przeprowadzane poronienia, tym większego zaufania nabierze do nich ludność. Rozumie się samo przez się, że i lekarz musi być upoważniony do robienia tych zabiegów, przy czym nie może tu wchodzić w rachubę uchybienie zawodowej lekarskiej godności. Należy również propagować dobrowolną sterylizację. Nie powinno się zwalczać śmiertelności niemowląt. Nie może mieć miejsca również uświadamianie matek w zakresie pielęgnacji niemowląt i chorób dziecięcych. Trzeba się starać o to, aby wykształcenie (…) lekarzy w tych dziedzinach wiedzy było możliwie jak najmniejsze. Nie wolno popierać domów dziecka itp. instytucji. (…) Należy pamiętać również o tym, że stłoczenie mas ludzkich w miastach fabrycznych jest niewątpliwie najodpowiedniejszym środkiem ograniczenia rozmnażania się ludności. Powyżej omawiana propaganda i uświadamianie da się bowiem w miastach o wiele łatwiej przeprowadzić niż na wsi, zwłaszcza gdy chodzi o rozległe przestrzenie wschodu. (…)”

Hitlerowski plan depopulacji zalecał również, by na roboty przymusowe do Niemiec wywozić przede wszystkim mężczyzn żonatych i kobiety zamężne, gdyż w ten sposób rozbija się rodziny, co wpłynie na zmniejszenie przyrostu naturalnego. Zgodnie z powyższym planem Verordnung (Rozporządzenie) Generalnego Gubernatora Franka z dnia 9 marca 1943 r. wprowadziło pełną niekaralność aborcji dokonywanych przez Polki i przedstawicielki innych niższych narodów, zwiększono natomiast kary za aborcję dzieci niemieckich – aż do kary śmierci włącznie. W 1942 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa stopa urodzeń wynosiła 18,6 promil, w 2003 r. w III RP wyniosła ona zaledwie 9,2 promil – czyli niecałą połowę tego co w podczas wojny i okupacji. Stopa urodzeń w Polsce od 1989 roku nie zapewnia już zastępowalności pokoleń, zaś jej poziom w 2003 r. oznacza, że populacja odtwarza się zaledwie w 60 procentach. Komentowanie tych faktów jest chyba zbędne. Czytelnik może sobie sam odpowiedzieć na pytanie: Czy Polska (i nie tylko Polska) współczesna jest przedmiotem agresji demograficznej, w której wykorzystywane są metody zalecane przez hitlerowskich ekspertów ? Skąd to dążenie do wynarodowienia Polaków? Przecież silna, niezależna Polska jest niewygodna, wręcz niebezpieczna dla Niemiec czy innych mocarstw, obecnie także Unii Europejskiej. Do tego dochodzi jeszcze masońska fobia przed przeludnieniem i jego groźbą, którą od lat straszy się w Europie. Jaki jest efekt? Europejczycy ulegają demograficznie Arabom, Turkom, Algierczykom. W wielu środowiskach słyszy się głos, że ktoś kiedyś, jakiś Klub Rzymski wyznaczył, iż Polaków ma być 15 milionów i ta polityka jest teraz realizowana. Skąd to wiadomo? Wielu o tym mówi, profesorowie o tym piszą w swych książkach, ale niewielu przytacza rzeczowe źródła. Istotny jest z pewnością wywiad, jaki przeprowadzono z prof. Meadowsem w socjalistycznej „Kulturze” w 1975 r. Wspomniany profesor Meadows był w ścisłym gronie Klubu Rzymskiego, który opracował raport „Granice wzrostu”. Ciężko o bardziej źródłową wypowiedź. On to bardzo wyraźnie podaje konkretną liczbę ludności dla Polski – 15 milionów obywateli, która według niego jest wielkością optymalną…

HitlerOpublikowano za: http://rafzen.wordpress.com/2014/03/01/ … ja-polski/

PS. W uzupełnieniu prezentujemy niektóre miejsca spotkań i współpracy między chazaro-żydowskim sowieckim NKWD i niemieckim Gestapo w rozpracowywaniu polskiego ruchu oporu i eksterminacji polskiej inteligencji. W sowieckim NKWD było 84 % Chazaro-Żydów, w połowie rosyjskich w połowie polskich, a tylko 6% samych Rosjan. Podobnie było we władzach, zwłaszcza w okresie od rewolucji do wojny. ( za książkami Albina Siwaka „Bez Strachu” i W. Uszkujnika „Paradoksy Historii”).W niemieckich elitach władzy było bardzo dużo Żydów, w większości Chazarskich (aszkenazyjskich) w mniejszości Sefardyjskich, takich, jak: Himmler, Goebbels, Haidrych, Frank, Hess, Göring, szef Gestapo Miller i wielu innych. Sam Hitler miał po dziadku pochodzenie częściowo żydowskie. Hitler nadawał Żydom za zasługi odznaczenia „Honorowego Aryjczyka”. W armii niemieckiej służyło według ostrożnych szacunków co najmniej 150 tysięcy Żydów. Źródło: Żydzi w służbie III Rzeszy: http://www.dailymotion.com/video/x2gpg09_zydzi-w-sluzbie-iii-rzeszy_school.

W związku z powyższym należy inaczej patrzeć na współpracę okupantów: niemieckiego i sowieckiego, przed agresją Niemiec na ZSRR w 1941 r., w zakresie metodycznej eksterminacji elit polskich w pierwszej kolejności i Polaków jako narodu. Poniżej prezentujemy za Wikipedią niektóre miejsca spotkań i zakres współpracy w ludobójstwie Narodu Polskiego.

Gestapo NKWD

 

Konferencja oficerów Wehrmachtu i Armii Czerwonej w Polsce. Gabinet w Urzędzie Wojewódzkim w Brześciu

Gestapo NKWD dokument tajnego protokołu

 

Dokument tajnego protokołu dodatkowego z dnia 28 września 1939 roku dotyczącego koordynacji działań antypolskich z podpisami stron: Wiaczesław Mołotow i Joachim von Ribbentrop – tekst rosyjski

 

Gestapo NKWD miejsca spotkań w ZakopanemWilla „Pan Tadeusz” w Zakopanem, jedno z miejsc, gdzie odbywały się konferencje metodyczne Gestapo-NKWD w 1940 roku

 

 

Konferencje Gestapo-NKWD – seria konferencji pomiędzy Gestapo a NKWD odbytych w latach 1939–1941, których celem była wymiana informacji i doświadczeń w zwalczaniu polskiego ruchu oporu, eliminacji polskiej inteligencji i elity przywódczej na ziemiach wcielonych do III Rzeszy oraz ZSRR po kampanii wrześniowej.

Początki współpracy

Po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow w 1939 oraz wspólnej inwazji Niemiec oraz ZSRR na Polskę kraj został podzielony na dwie części. W Brześciu nad Bugiem 23 września 1939 odbyła się wspólna niemiecko-radziecka defilada z okazji zwycięstwa nad Polską. W dniu 28 września 1939 został podpisany w Moskwie traktat o granicach i przyjaźni III Rzesza-ZSRR, w którym dokonano czwartego rozbioru ziem polskich. Granice ustalono na linii Sanu, Bugu, Narwi i Pisy. Tajne załączniki tego traktatu przewidywały współpracę Gestapo i NKWD w zwalczaniu polskich organizacji niepodległościowych głosząc: „Obie strony nie będą tolerować na swych terytoriach jakiejkolwiek polskiej propagandy, która dotyczy terytoriów drugiej strony. Będą one tłumić na swych terytoriach wszelkie zaczątki takiej propagandy i informować się wzajemnie w odniesieniu do odpowiednich środków w tym celu.” Stało się to podstawą do wzajemnej współpracy policji oraz sił bezpieczeństwa obu okupantów, przybierając formę czterech tematycznych konferencji, które odbyły się w latach 1939–1941 w Brześciu, Przemyślu, Zakopanem oraz Krakowie.

Historia współpracy

Informacja Tadeusza Komorowskiego – komendanta Krakowsko-Śląskiego Obszaru Związku Walki Zbrojnej:[1]

W marcu 1940 roku sztab mój otrzymał wiadomość, że do Krakowa przybyła specjalna komisja NKWD, aby uzgodnić z Gestapo wspólne działania przeciwko polskiemu ruchowi podziemnemu. (…) Narady trwały kilka tygodni.

Niemieccy narodowi socjaliści współpracowali z radzieckim NKWD w dziele eksterminacji narodu polskiego. Wyrazem daleko posuniętej kooperacji były wspólne konferencje Gestapo i NKWD.

Pierwsza z nich miała miejsce w Brześciu nad Bugiem 27 listopada 1939 roku. Jej tematem przewodnim były metody zwalczania w zarodku przez obu okupantów konspiracji niepodległościowej.

Druga konferencja NKWD i Gestapo odbyła się pod koniec listopada 1939 roku w Przemyślu. Jej tematyka została poszerzona o problem wymiany jeńców polskich oraz metodykę eksterminacji polskiej ludności. Podczas tej konferencji na mocy rozkazu Stalina przekazano Hitlerowi m.in. 150 komunistów niemieckich[2].

Następna konferencja odbyła się w Zakopanem, które zostało zajęte 2 września 1939 przez wojska słowackie, a dopiero 27 listopada 1939, w dniu pierwszej konferencji Gestapo-NKWD w Brześciu, oficjalnie przekazane Niemcom. 20 lutego 1940 roku rozpoczęła się w Zakopanem w willach „Pan Tadeusz” oraz „Telimena” trzecia metodyczna konferencja NKWD i Gestapo.[3]Według niektórych źródeł na początku lutego 1940 roku doszło do tajnego spotkania Heinricha Himmlera i Ławrientija Berii w pałacyku myśliwskim Hermanna Göringa w Romintach w Puszczy Rominckiej, gdzie prowadzono rozmowy o eksterminacji społeczeństwa polskiego i zwalczaniu polskiego ruchu oporu[4]. Wspólne plany eksterminacyjne konstruowano do 4 kwietnia 1940. W marcu 1940 kolejna podkonferencja miała miejsce w Krakowie.

George Watson z University of Cambridge uważa, że los polskich oficerów w niewoli radzieckiej został przesądzony na wspólnych konferencjach NKWD i Gestapo[5]. Duże znaczenie wspólnym konferencjom NKWD i Gestapo przypisuje także Robert Conquest w pracy „Stalin: Breaker of Nations”[6].

Zakres współpracy

Współpraca obejmowała:

  • Wymianę informacji między ZSRR oraz III Rzeszą na temat polskiej konspiracji.
  • Eliminację polskiej elity przywódczej oraz polskiej inteligencji.
  • Działania zmierzające do wynarodowienia Polaków w celu pozbawienia ich tożsamości narodowej i włączenie populacji narodowości polskiej w narody obu krajów w ramach germanizacji bądź rusyfikacji.

Skutki współpracy sowiecko-niemieckiej dla Polaków

Niemcy ułożyli dla Polski tzw. Generalny Plan Wschodni – wielki plan germanizacji oraz eliminacji ludności polskiej. Bezpośrednim efektem współpracy między Gestapo a NKWD była wymiana informacji na temat personaliów i pobytu przedstawicieli polskiej inteligencji. Dane te posłużyły do planowo przeprowadzanych masakr intelektualistów w Akcji AB „Ausserordentliche Befredungsaktion”, w której zgładzono ponad 8 tys. najwybitniejszych przedstawicieli polskiej inteligencji, oraz tzw. Intelligenzaktion w szeregu jej regionalnych etapów jak: Sonderaktion Krakau – akcja eliminacji krakowskiej inteligencji, Sonderaktion Lublin – eliminacja lubelskiej inteligencji, Intelligenzaktion Pommern – eliminacja polskiej inteligencji na Pomorzu, Intelligenzaktion Schlesien – eliminacja polskiej inteligencji na Górnym Śląsku itd.

Podobne cele na okupowanych przez siebie terenach realizowali Sowieci.

Opublikowano za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Konferencje_Gestapo-NKWD

PODSUMOWANIE

Polacy i Żydzi – potrzeba bilansu wzajemnych rozrachunków

Polska i Polacy byli Narodem i Państwem więcej niż dwukrotnie bardziej poszkodowanym, niż jakikolwiek kraj i naród, w drugiej wojnie światowej ze strony agresora Niemieckiego. Niemcy do dzisiaj nie wypłacili Polsce odszkodowań wojennych, z wyjątkiem drobnego propagandowego ochłapu.  Odszkodowania te wynoszą, według obliczeń dr Ludwika Staszyńskiego ( za jego książką pt. „W  szponach ludobójców i grabieżców’) według aktualnej wartości dolara – 5 bilionów złotych (sic!!!!). Natomiast według aktualnej wartości złota, którego wartość wzrosła do chwili obecnej dwukrotnie – w stosunku do sporządzonej wyceny w cenach 1939 r., przyjmując ten miernik  wartość odszkodowania Niemiec dla Polski wynosi około 10 bilionów złotych (sic!!!!!). Odszkodowania te nie uległy przedawnieniu, ponieważ zgodnie z prawem międzynarodowym, odszkodowania za zbrodnie ludobójstwa nie ulegają przedawnieniu.

Żydzi ciągle domagają się od Polski i Polaków przeprosin i odszkodowań, a nie od Niemiec, które były agresorem i wypłaciły Izraelowi odszkodowania. Domagali się do niedawna 65 miliardów dolarów, a obecnie zwiększyli wartość odszkodowań do 200 miliardów dolarów. Jest to charakterystyczna dla Żydów horrendalna chutzpa. W związku z tym Polacy będą musieli  sporządzić Żydom bilans szkód jakie wyrządzili Żydzi Polsce i Polakom przez ostatnie kilka wieków, korzystając z gościnności Polski i Polaków.

Elity Amerykanów pochodzenia afrykańskiego gromadzą dokumenty za handel niewolnikami, łapanych w Afryce i przewożonych do Ameryki przez Żydów, którzy dominowali w tym procederze. Zamierzają wystąpić o odszkodowania z tego tytułu wobec Żydów. Więc Polacy muszą to zrobić tym bardziej.

Redakcja KIP

PS. Warto także zapoznać się z trzyczęściowym tekstem założyciela i długoletniego Prezesa Klubu Inteligencji Polskiej św.p. dr  Rudolfa Jaworka pt. „Zbrodniczy system Bolszewików”:

Cześć I: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2012/03/zbrodniczy-system-bolszewikow-cz-i/

Cześć II: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2012/03/zbrodniczy-system-bolszewikow-cz-ii/

Cześć III: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2012/03/zbrodniczy-system-cz-iii/

Od redakcji KIP: Polecamy dla Dociekliwych i Samodzielnie Myślących przeczytanie i przeanalizowanie, co najmniej zamieszczone na poniższych linkach teksty o: globalnym ociepleniu, geoinżynierii, modyfikacjach pogody i środowiska, smugach chemicznych (chemtrails), fałszywym smogu węglowym, ludobójstwie na skalę globalną, kontroli umysłu, falach SSSS itp. oraz połączeniu wielu „puzli” w pełniejszy obraz świata w którym żyjemy. Zalecamy czytanie i analizowanie w podanej kolejności:

Globalne Ocieplenie, Geoinżynieria, Modyfikacje Pogody i Środowiska.
Chemiczne smugi – czyżby tajna kontrola klimatu?
Twory zwane państwem, a nowe choroby
Ocieplenie klimatu – to kłamstwo wymierzone w naszą cywilizację
Plan depopulacji opracowany przez NASA
Chemtrails – Smugi Chemiczne – już nie teoria spiskowa
Pandemia raka ? Chemtrails – potworny plan depopulacji świata !
Coraz więcej wpływowych środowisk oskarża rząd USA o planową depopulację Ziemian za pomocą geoinżynierii (chemtrails)
Były szef amerykańskiego FBI otruty – potwierdził że smugi chemiczne są prawdziwe
Smugi chemiczne to czyste ludobójstwo, które trzeba powstrzymać
Chemtrails: Skutki toksycznych metali i chemicznych aerozoli na zdrowie człowieka
Chemtrails nad Krakowem, a „smog medialny” o smogu węglowym !!!
Walka z urojonym smogiem, a „chemtrails” i nasze zdrowie
Depopulacja Polski
Chemtrails – dowody zbrodni przeciwko naszemu narodowi
Chemtrails, HDTV, fale SSSS i kontrola umysłu

Wnikliwe przestudiowanie i przemyślenie zawartych treści zaoszczędzi czytania co najmniej kilkunastu tysięcy stron, w tym zwłaszcza gazetowej „sieczki”, gdzie ważna prawda ukryta jest w mieszance wielkich kłamstw z mało ważną prawdą, która służy jedynie uwiarygodnieniu wielkich kłamstw.

Więc trzeba czytać i analizować, analizować, analizować… i wydobywać ważną prawdę na powierzchnię oraz … realizować według zasady australijskich Aborygenów: „Musisz stać się tą zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.”

Redakcja KIP

Comments

  1. marcin says:

    Wtajemniczeni pewnie wiedzą, że ważną pozycję w filozofii globalnego „Deep State” czy też światowej zakulisy, jak mawiał generał Pietrow, w zakresie kontroli populacji odgrywa „An Essay on the Principle of Population” Thomasa Malthusa. Praca pierwotnie ukazała się w 1798 roku i była wielokrotnie modyfikowana w ciągu ponad trzydziestu lat. Trochę się od tego czasu zmieniło, wprowadzono czy upowszechniono nowe technologie w rodzaju szczepień czy przerywania ciąży, ale filozofia “ Deep State” pozostała niezmieniona. Poniżej próbka talentu autora z (chyba) drugiego wydania tej pracy.

    ____________
    https://www.econlib.org/library/Malthus/malPlong.html?chapter_num=47#book-reader
     
    It is an evident truth that, whatever may be the rate of increase in the means of subsistence, the increase of population must be limited by it, at least after the food has once been divided into the smallest shares that will support life. All the children born, beyond what would be required to keep up the population to this level, must necessarily perish, unless room be made for them by the deaths of grown persons. It has appeared indeed clearly in the course of this work, that in all old states the marriages and births depend principally upon the deaths, and that there is no encouragement to early unions so powerful as a great mortality.
    To act consistently therefore, we should facilitate, instead of foolishly and vainly endeavouring to impede, the operations of nature in producing this mortality; and if we dread the too frequent visitation of the horrid form of famine, we should sedulously encourage the other forms of destruction, which we compel nature to use. Instead of recommending cleanliness to the poor, we should encourage contrary habits. In our towns we should make the streets narrower, crowd more people into the houses, and court the return of the plague. In the country, we should build our villages near stagnant pools, and particularly encourage settlements in all marshy and unwholesome situations.
     
    Jest oczywistą prawdą, że niezależnie od ​​wzrostu ilości środków utrzymania, wzrost populacji musi być ograniczony właśnie tym wskaźnikiem, przynajmniej po podziale racji żywnościowych chociaż raz dziennie dla podtrzymania życia. Wszystkie urodzone dzieci, wykraczające poza to, co byłoby wymagane, aby utrzymać populację na stabilnym poziomie, muszą koniecznie zginąć, chyba że dodatkowe miejsce zostanie im przyznane śmiercią dorosłego człowieka. W trakcie pisania tej pracy ustalono że rzeczywiście we wszystkich starych krajach liczba zawieranych małżeństw i urodzeń zależą głównie od śmiertelności oraz że największą zachętą do zawierania wczesnych związków małżeńskich jest właśnie wysoka śmiertelność.
    Aby działać rozsądnie, powinniśmy zamiast nierozważnie i na próżno starać się powstrzymywać działania natury w wytwarzaniu tej śmiertelności, jeśli obawiamy się zbyt częstej klęski głodu, powinniśmy skrzętnie promować inne formy destrukcji, które zmuszą naturę do dokonania swego dzieła. Zamiast zalecać czystość ubogim, powinniśmy promować odwrotne zwyczaje. W naszych miastach powinniśmy utrzymywać węższe ulice, stłaczać więcej ludzi w domach i przyspieszać powrót epidemii. W kraju powinniśmy budować nasze wioski w pobliżu wód stojących, a zwłaszcza zachęcać do osiedlania się we wszystkich bagiennych czy w inny sposób niezdrowych okolicach.
    ____________

    Szacuje się że w trakcie brytyjskich rządów w Indiach (East India Company + Korona) w tym kraju śmierć głodową dotknęła 80-100 milionów ludzi. W Europie najstraszniejsza klęska głodu to Wielka Zaraza Ziemniaczana w Irlandii. Przez cały czas tej klęski głodu Irlandia była eksporterem żywności netto, eksportowała żywność bo ukradziona Irlandczykom ziemia musiała spłacać lichwę od kredytów hipotecznych udzielonych przez londyńskich żydów. Największą pomocą okazaną głodującym Irlandczykom była wysyłka dziesięciu tysięcy brytyjskich żołnierzy w celu utrzymania porządku. Głód jako metoda zarządzania populacją został doprowadzony do perfekcji właśnie w Imperium Brytyjskim. Szaleństwa bolszewików w Rosji to tylko implementacja brytyjskich i amerykańskich doświadczeń w przestrzeni rosyjskiej.
    To, co stało się (nie tylko) w Polsce, to właśnie realizacja polityki, której zarys tak pięknie wyraził Thomas Malthus ~dwieście lat temu. Cytowane wyżej opracowania Trzeciej Rzeszy to rozwinięcie nauki o populacji Thomasa Malthusa.

    Potencjalna wojna, którą widać na horyzoncie, również można rozpatrywać w kontekście biopolityki (zarządzania populacją). Oni uważają że w dokonaniu zmiany społecznej pięć lat wojny jest równoważne pięćdziesięciu latom pokoju. Z oczywistych względów lubią więc wojnę.
    Wojna, którą chcą wywołać, to nie ma być atomowa apokalipsa a raczej pełzający konflikt w rodzaju tego w w Iraku, Syrii, Afganistanie, Sudanie, Somalii czy na Ukrainie. Ukraina, z niezwykle zaawansowanymi procesami depopulacyjnymi, jest dobrym przykładem tego, co może stać się w Polsce. Depopulacja w warunkach pokoju jest bardzo powolna, w czasie wojny tego typu procesy działają wielokrotnie efektywniej.

  2. nanna says:

    Można faktycznie poważnie się takich perspektyw przestraszyć, ale po co?
    Co/kto to jest człowiek?

    Czy pies to też Polak?

    Psu jest wszystko jedno, w jakim języku mówi do niego jego pan. Dla psa ważne jest, by pan był dobrym panem.
    No więc jasne, że pies patriotą być nie może.

    Dlaczego?

    Czy tylko z braku mowy, takiej jak używają jej ludzie?
    Niektórzy psy traktują lepiej niż swoich sąsiadów. Czyli dla nich pies stoi wyżej niż człowiek.

    Polak, wyprowadzający swojego pieska na spacer widząc bezdomnego, szperającego w śmietnikach wcale nie przejmuje się losem człowieka, lecz patrzy, jaką kupę zrobił jego piesek i czy się wysikał dostatecznie.

    O jakim patriotyzmie może być mowa w przypadku takiego posiadacza psa?

    On przecież nie czuje z biednym człowiekiem żadnej więzi. I nie ma tu znaczenia, że biedak również jest Polakiem, jak właściciel psa i że obaj żyją w jednym państwie, pod takim samym rządem i używają jednakowego, polskiego języka.

    Więc te rozpacze nad depopulacją naszego kraju można rozpatrywać tylko z jakichś płaszczyzn oderwanych jedna od drugiej.
    Czy gdyby nas było więcej i kobiety były „dzietniejsze” niż są, to czy nie byłoby u nas biedaków czy wręcz nędzarzy? – naszych bliźnich zepchniętych na margines życia, bo nie byli dostatecznie silni, by sobie w naszym kraju znaleźć miejsce dla siebie.

    Kto by się tam przejmował człowiekiem bezdomnym, jeżeli pies w domu to taka przyjemność, tyle radości i w ogóle?

    Z drugiej strony pies nie jest niczemu winien, bo nie może on sam za siebie przejąć odpowiedzialności, jak teoretycznie zrobić mógłby człowiek.
    Dlaczego człowiek tego nie zrobił tylko grzebie w śmietniku? Ciekawe, co?

    Może przyczyną jest to, że prawo daje możliwości dobrego urządzenia się tylko niektórym? A oni biorą sobie psa do domu by mieć przyjazną duszę cieszącą się na ich widok i nie stawiającą żadnych wymagań?
    Pies nic nie mówi, ale to ludzie zgadują, czy on „chce” zjeść mięsko, czy wątróbkę, czy może keksika albo preparowane świńskie ucho.

    Dlaczego ludzie nie poświęcają choć części swojej uwagi by rozumieć, dlaczego bezdomny jest bezdomny?
    Dlaczego biedny jest biedny?
    Za każdym człowiekiem jest jego osobista historia, ale kogo by to obchodziło?

    W internecie niemal każdy dmie w patriotyczne trąby, chce wypędzać „żydów”, szczuje na Rosjan bo oni „zagrażają Polsce” choć to właśnie Rosjanie dali Polakom ziemie między Bugiem i Odrą.
    Cóż to mógłby być za patriotyzm?
    A no taki, który dawałby takiemu wyjątkowemu patriocie wyjątkowe przywileje. Oczywiście kosztem innych ludzi, rodaków, mówiących po polsku i urodzonych w Polsce.

    Dlatego przecież lepiej jest mieć za przyjaciela psa, a nie człowieka bezdomnego, a nawet niechby sąsiada z bloku czy zza płotu.
    Nie znaczy to, że konieczne jest branie do siebie, do domu, osób bezdomnych.
    To nie byłoby żadne dobre rozwiązanie.

    Zmienić należałoby system – który reguluje relacje międzyludzkie – tak, żeby bezdomny i bezrobotny mógł sam z siebie zapracować na mieszkanie i tym samym przestał być bezdomnym i bezrobotnym człowiekiem.
    Udało się to zrobić w większej części w Polsce Ludowej, ale sami Polacy wprowadzali sztuczne podziały budując koterie i grupy wpływów, dające poczucie bycia kimś lepszym niż „plebs”.
    Czyżby więc możliwe było, że istnieją patrioci więksi i mniejsi – nie wzrostem, oczywiście – patrioci ważniejsi i mniej ważni?

    No to w jaki sposób ludzie ze społecznych „dołów” mieliby chcieć, by jakaś Polska istniała, jeżeli dla nich ona jest nie matką a macochą?

    Jeżeli patriotyzmem jest pokorne zginanie karku pod jarzmem wielce patriotycznego jaśniepana, to doprawdy taka Polska nikomu nie jest potrzebna oprócz wyzyskiwaczy.
    Co to za różnica dla biedaka, kto go męczy i wyzyskuje? Czyżby mniej bolało, gdy bije „polski pan”? przecież to boli nawet bardziej, bo „swój” zachowuje się niczym obcy agresor.

    Widzimy dziś, że nie stanowimy żadnego narodu w sensie jakiejś jedności, lecz jesteśmy zlepkiem ludzi przypadkowych, mówiących przypadkowo jednym, polskim językiem.
    Nic nas nie łączy.
    Nie mamy wspólnych celów.
    Nie mamy wspólnych interesów.
    Macherzy usiłują nas jednoczyć kreując nam wroga, który nam zagraża. Ale ten numer nie przejdzie, bo mistyfikacja zbyt naciągana a więc i mało wiarygodna.

    To, co mogło by nas łączyć, to człowieczeństwo.

    Ale ile jest tego w Polaku, chcącym za wszelką cenę być bogatym bez względu na konsekwencje dla rodaka?

    Zły człowiek nie będzie nigdy dobrym patriotą. Akurat za takie zdanie dostałam w latach sześćdziesiątych dwóję i pani od polskiego od tego momentu zaprzestała mnie na lekcjach pytać, gwarantując mi zawsze w kolejnych latach „mocną trójkę” na świadectwie. Mogłam robić na lekcjach polskiego – byle cicho – co chciałam, no to robiłam. Nikt się nie wtrącał a koleżanki mi zazdrościły tej pozycji. Nic nie musiałam, więc robiłam więcej niż pozostali. Stopień nie był w ogóle istotny, bo było przesądzone z tą „mocną trójką”.
    A dziś Redakcja Klubu Inteligencji Polskiej chce mnie na stare moje lata dyscyplinować.

    Ja mogłabym pisać pięknie, bardzo pięknie, a nawet „kulturalnie”, ale przecież wiem, jacy są ludzie.

    Otóż, ludzie są z natury leniwi. A szczególnie, gdy chodzi o własny rozwój. Wolą się zginać i wić, byle się nie wychylić. Uśredniają się sami wszędzie, gdzie to tylko możliwe i szukają sobie „przywódcy”, ale takiego, którym mogliby manipulować, mogliby go sobie podporządkować. W tym celu stosują pochwały i nagany.
    Głupi, co da się narwać usiłuje wszystkim dogadzać, a i tak w efekcie końcowym poniesie klęskę i będzie mieć niemal samych wrogów. Ja o tym wiedząc zapobiegam takim tam i piszę w sposób, który do niczego się nie nadaje. Przekręcam nazwy własne, używam stylu „nieuczesanego” i jestem wolna, bo nie idę na żadne układy i nie jestem łasa na pochwały. Mam w tym praktykę jeszcze z lat szkolnych i proszę! okazało się to bardzo przydatne nawet dziś.

    A kiedy „trafiam” widać, gdy ktoś się mocno obraża, choć nie miałby za co, bo obraża się za prawdę, która miałaby być co prawda w domyśle, ale nie nazwana. Śmieszne, do czego skłania się leniwy, ludzki mózg.

    Widzimy tu w skali szerszej, jaki stosunek mają Polacy do rządu w Polsce.
    Nie przeszkadza im, że rząd ten nie zna poszczególnych ludzi, bo nie jest to w ogóle możliwe. Oni mają indywidualne pretensje choć występują z reguły w liczbie mnogiej mając na myśli właściwie tylko siebie i własne korzyści.

    Więc zarzucane jest np. prezesowi Kaczyńskiemu wszystko dowolnie, w zależności od tego, co ktoś się domyśla, jako że wiedzieć nie może bo i skąd? Ludziska puszczają wodze fantazji i sobie nie żałują w zgadywaniu, co prezes Kaczyński chce złego zrobić Polakom.

    Jednocześnie korzystają z tego, że pod PiSem jest spokój społeczny, że benzyna jest w dobrej jakości a nie chrzczona jak jeszcze dziesięć lat temu, że pracownicy supermarketów otrzymali prawa jakich nie mieli dotąd, że jest ustalone wynagrodzenie minimalne i minimalna stawka godzinowa itd. itd.

    Gawiedź przyjmuje, że wszystko to nie jest żadną zasługą PiS, lecz bierze się z powietrza! Jest oczywiste i tyle. Należy się ludziom, no to jest. Bo kapitalizm to system czyniący wszystkich ludzi bogaczami : ))))

    No to są wieszane na PiS psy dowolne, bo przecież u nas każdy Polak to specjalista od wszystkiego, z jednym wyjątkiem: Polak nie jest specjalistą od własnego życia.

    Z jednej strony Polak chce mieć „silnego przywódcę” a z drugiej strony Polak chce mieć nieograniczoną niczym wolność we wszelakich wydaniach.
    Normalny mózg takich rzeczy nie wymyśli, prawda? Czyżbyśmy byli narodem wariatów?

    Po co mamy się rozmnażać bardziej niż się rozmnażamy?
    Jaki sens ma to, że byłoby nas więcej?

    Czy zachowanie języka polskiego i polskich tradycji – a są takie w ogóle? – ma znaczenie większe niż życie ludzi wypchniętych ze społeczeństwa? – mimo że są Polakami?

    Po co to zakłamanie?

    Materializm zdominował wszystkie dziedziny życia człowieka i człowiek chce mieć za sąsiada kogoś, kto mu pasuje. I czy to będzie Polak czy ktoś innej nacji, nie ma aż takiego znaczenia. A to z kolei oznacza, że jest drugorzędne, czy u nas rodzić będą polskie kobiety czy inne.
    Dla takiego „biznesmena” ważne jest by były ręce do pracy. A czyje to ręce, to już nie takie istotne.

    W jaki sposób objawia się u owego biznesmena „prawdziwy patriotyzm”???
    Czy może prawdziwy patriotyzm może praktykować tylko dziad, grzebiący w śmietnikach, bo on nie przyczynia się do kosmopolitycznej rozwałki naszego kraju? Choć kto wie? jeżeli taki dziad spożywa „całkiem dobre” jedzenie znalezione na śmietniku i są nim np. niemieckie śledzie w puszce, to może już patriotą on nie jest?

    Więc – jeśli jest u nas jakaś inteligencja, to powinna ona zająć się wypracowaniem nowego modelu myślenia dla Polaków, takiego modelu, który by nas w jakiś sposób łączył i nie tylko przy pomocy rozkopywanych permanentnie mogił.

    Należało by też jakoś zdefiniować pojęcie „człowiek” i jakie stanowisko wobec tego powinni zająć ludzie.

    W ogóle ktoś z tej „inteligencji” powinien zająć się wypracowaniem nowych reguł życia codziennego, by ludzie mieli jakąś orientację.

    Na spontaniczność można sobie pozwolić tylko wówczas, gdy wszystko wokół jest uporządkowane.

    Wypracowanie właściwych wzorców postępowania człowieka jest ważniejsze niż tresowanie go w jakimś patriotyzmie. Z byle jakiego człowieka jest byle jaki patriota.
    Człowiek umocowany odpowiednio w swoim człowieczeństwie będzie wiedział sam z siebie, dlaczego miałby być dla niego ważny patriotyzm i co to oznacza w praktyce.

    Przecież patriotyzm to uczciwe postępowanie wobec siebie i otoczenia.
    Patriotyzm to dbanie o własne zdrowie by nie być obciążeniem dla społeczności.
    Patriotyzm to dawanie swojej pracy na rzecz ogółu, to definiowanie siebie poprzez ogół.

    A więc patriotyzm to moralne prowadzenie się wykluczające wszelkie formy pornografii (a więc korzystanie z usług dziwek, pedofilię, pedalstwo, lesbijstwo i patrzenie kobietom na tyłki i w cycki [och!] itd.),
    to uczciwe pracowanie tak, by pomnażać dorobek narodowy (na przykład praca w czynie społecznym na rzecz środowiska),
    to zaniechanie stosowania używek jak kawa (na nią tyrają za grosze „murzyni” a Polak cieszy się, że kupił kawę tanio),
    to zaprzestanie palenia papierosów (żeby się rokefehlery nie bogaciły na naciekach smolnych i dziurach w płucach polskiego obywatela),
    to nie używanie alkoholu w żadnej formie (wóda to wóda, jak by się nie zwała i ona powoduje zaburzenia świadomości, także po piwie i „zdrowym, czerwonym winie”),
    to wrażliwość na biedę rodaka jako człowieka i wola rezygnacji z części „należnych” pieniędzy na rzecz bliźniego,
    to … … … bycie człowiekiem na 100% a nie fragmentarycznie i okazjonalnie.

    Jeżeli ktoś tak nie chce no to po co zawracać ludziom głowę jakimś wydumanym patriotyzmem?

    Nawoływanie do tego, by pozbyć się „żydów” jest głównie po to, żeby Polacy mogli się wzajemnie złapać za łby w walce o dojście do koryta i to jest żałosne.

    Nie potrafimy w zgodzie żyć sami ze sobą, z własnymi rodzinami, z sąsiadami i nie zmieni się to przecież, gdy nagle „wypędzimy z kraju żydów”.
    Praktycznie cały świat ma ten sam problem zbrodniczego indywidualizmu, zaspakajanego bezwzględnie nie bacząc na skutki. Więc zacząć należało by naprawę tu, a nie od „wyganiania żydów z Polski”.

    Jeżeli ziemie dali Polsce Rosjanie i im „żydzi” w Polsce nie przeszkadzają, to niby dlaczego Polacy chcą wyganiać „żydów” z nie swojej ziemi? A jest ta ziemia nie nasza, ponieważ Polacy złamali umowę.

    Ludzie idąc do banku po kredyt godzą się na podyktowane im warunki i nikomu do głowy nie przychodzi, by tak po prostu pieniądze wziąć nie trzymając się umowy. Oczywiście, oszuści nie trzymają się umowy i kredytów nie spłacają. Czy jesteśmy krajem oszustów? I czy dlatego jesteśmy „państwem teoretycznym”?

    Rejwach w sieci bo Trump siedzi a Duda pisze na stojąco.
    Obraza! Potwarz!
    Ale czy Trump tego nie wie? ależ wie!

    No to zamiast zastanowić się nad tym, dlaczego on tak robi, to polaczkowie uważają, że Trumpowi przyjemność sprawiło poniżenie Polski i Polaków.
    No, było to poniżenie. Ale nie samo dla siebie.
    No bo jeżeli była to – a może jeszcze jest? – szansa dla nas obrazić się na ussa i choć odrobinkę się wyrwać spod kurateli tych owych? którzy przecież czyhają także na Trumpa!

    Przecież nawet ussmańskie generały mówią, że Polacy na stały pobyt amerykańskich żołnierzy nie są gotowi. Czy to aż takie trudne do zrozumienia?
    Polacy sami się wpędzili w taką sytuację i muszą sami nauczyć się rozumieć, co ona oznacza i jak ją opanować oraz WYKORZYSTAĆ.

    Ale jeżeli polaczkowie tylko biadolą, że Duda stał a Trump siedział, zamiast wyjść z transparentami na ulicę i żądać, jako ciężko obrażeni, usunięcia amerykańskiej bazy z Polski przyczyniając się tym samym do zachowania pokoju na świecie, to o czym można tu jeszcze mówić?

    Te 35 lat „wolności” i „demokracji” to jak widać tylko 35 lat debilizacji naszego społeczeństwa.

    Elit nam trzeba! prawdziwych elit! – krzyczy tłuszcza, ustami „elit”. A nasze „elity” choć uważają się za elity to chowają się po kątach udając, że ich nie ma. Ale o swoje interesy dbają, a jakże!
    Chcą zachować tytuły i przywileje z nich wynikające a uzyskane w czasach Polski Ludowej, którą to Polskę Ludową owe „elity” zgodnym chórem szkalują, by się przypodobać dzisiejszym włodarzom.

    Bo a nuż się narażą i stracą domy i stanowiska?

    A siedząc cicho jakoś przetrwają choćby do emerytury czy może będąc emerytami nie padną ofiarą „deubekizacji”? W pewnym sensie słusznie, ale po co ta zabawa w wyganianie „żydów”, wykrzykiwanie, że „Polska tylko dla Polaków”?

    Ja rozumiem te „polskie elity”, ale nie zgadzam się, by traktować je jak święte krowy i ważyć każde słowo wielokrotnie po to, żeby nie urazić wrażliwości tych „elit”.

    Świat wygląda jak wygląda, ponieważ ci, którzy mogliby coś zmienić nie mają możliwości działania, a ci, którzy mogliby coś zrobić wolą bawić się w idiotyczne poprawności (Trump się nie bawi).
    Ja wiem, dzicz mogła by dojść do władzy i elity miałyby trudniej.
    No to po diabła! mamić ludzi jakimiś ojczyznami i patriotyzmem?
    Niech będzie jak jest i się po prostu ZOBACZY.

Wypowiedz się