Czy rolnik polski skazany jest na zagładę?

Nie ma rozwiązania sprawy rolników i rolnictwa bez generalnego rozwiązania spraw Polski i Polaków.
Postawione w tytule pytanie ma charakter nie tylko ekonomiczny, społeczny, ale głównie polityczny

(karykatura z polskiej prasy międzywojennej)

…czego tak bał się Andrzej Prochoń, jeden z przywódców obecnych protestów, a tuż po zamordowaniu Andrzeja Leppera, na krótko przewodniczący Samoobrony RP – kiedy kilka miesięcy temu usiłowałem wytłumaczyć Andrzejowi, że

nie ma rozwiązania sprawy rolników i rolnictwa bez generalnego rozwiązania spraw Polski i Polaków jako suwerennych gospodarzy w swojej Ojczyźnie.

Powyższą prawdę ponad 100 lat temu w wyniku organicznej pracy na wsi polskich narodowców i najświatlejszych ludowców- zrozumiał chłop polski i wydał ze swego grona  przywódcę państwowego, Wincentego Witosa.
Ponad 100 lat temu chłop polski zrozumiał, że zamiast za namową żydowskiego agitatora oraz wskutek krótkowzroczności gospodarczej polskiego pana – wyjeżdżać do Ameryki trzeba tu, na polskiej ziemi domagać się reformy rolnej, organizować szkoły ludowe, wysyłać chłopskie dzieci na uniwersytety i politechniki, bronić swojej ojczyzny przed najeźdźcami. 
To chłop polski, tak jak polski robotnik, inżynier, nauczyciel i przedsiębiorca są solą tej ziemi, bo są, a raczej winni być, OBYWATELAMI, GOSPODARZAMI, a przede wszystkim POLAKAMI , a nie sprzedajny poseł, minister, premier, czy żałosny prezydent z PiS, PO, SLD, PSL i innych okrągłostołowych przystawek.

Jeśli rolnik, chłop polski, robotnik, przedsiębiorca, nauczyciel, inżynier, policjant, żołnierz nie zrozumieją w końcu, że jako POLACY mają polskie obowiązki, to będą prowadzani jak te owce na rzeź w takt religijnych pieśni, a  rozmówcami i odbiorcami ich petycji będą woźni w Urzędzie Rady Ministrów, gdyż ” panowie władza” , którymi wysługują się syjonistyczno-anglosascy okupanci Polski, bawią się w tym czasie na groteskowym bankiecie z okazji ” stuletnich tradycji polskiego parlamentaryzmu i demokracji ” i wsłuchują się w kolejny popis hipokryzji i politycznego upadku prezydenta Andrzeja Dudy i jego załganej formacji politycznej, czyli prosyjonistycznej i antypolskiej partii PiS.

PZ

 

 

WYBRANE KOMENTARZE

Musisz to wiedzieć (320) Ministrom nie żal polskich rolników? Bo ukraińskich to tak!!!

https://www.youtube.com/watch?v=ivoMENMcXqY

Rzeczpospolita 14.07.2018 16:04:55

@Rzeczpospolita 16:04:55

Rolnicy protestowali przed Kancelarią Premiera. „Oczekujemy konkretnych działań i konkretnych rozmów”. Rolnicy zakończyli demonstrację pod Kancelarią Premiera w Warszawie, wcześniej przekazali swoją petycję dla szefa rządu. „Oczekujemy konkretnych działań i konkretnych rozmów” powiedział jeden z liderów protestu prezes Unii Warzywno – Ziemniaczanej Michał Kołodziejczak. W demonstracji uczestniczyli m.in. sadownicy i producenci wieprzowiny. Organizatorzy chcą poprzez protest zwrócić uwagę na zły stan polskiego rolnictwa. Informują, że cena ziemniaków u rolnika wynosi 20 groszy za kilogram, a w sklepie kosztują one ok. 2 zł. Przekazaliśmy pismo w KPRM. Jest to odezwa polskiej wsi do premiera. Oczekujemy konkretnych działań i konkretnych rozmów, a nie tylko bezproduktywnego gadania. Nie chcemy, by producent zarabiał nie wiadomo ile, ale niech to będzie coś, co wystarczy na prowadzenie godnego życia. Granice opłacalności muszą być spełnione. Oczekujemy na odpowiedź od premiera. Z Ministerstwem Rolnictwa już się nagadaliśmy i wiemy, że jego nieporadność nie przynosi dobrych efektów powiedział na zakończenie demonstracji Michał Kołodziejczak.

Ps.. I oczywiście w TVP nawet nikt się nie zająknie o proteście rolników i sadowników, lepiej podniecać się emisją filmu „Sanctum” i wyjściem platfusów, nowo śmiesznych i peeselowców z obchodów 550-lecia parlamentaryzmu. Mam w rodzinie rolników plantatorów. Nie mogą sprzedać owoców nawet po kosztach produkcji(sprzedali czarną porzeczkę po 20 gr za kg(20 groszy!). Zebrane owoce miękkie muszą być oddane tego samego dnia do skupu. Nie da się handlować detalicznie. To nie 100 kg ale wielkość rzędu kilku ton codziennie. Maliny na skupie 1.20-1.50zł/ kg, porzeczki po 0.20gr/kg, wiśnie po 0.90gr/kg, truskawki były po 2zł/kg, sadownicy w siostry okolicy likwidują plantacje. A w poniedziałek Czaputowicz podpisał na Ukrainie długoterminową umowę na zakup ukraińskich malin, ponadto sprowadzają maliny z Serbii, dookoła Lidle, Stonki-Biedronki….Nasze sadownictwo upada, a my finansujemy je na Ukrainie (z gwarancją zbytu na polskim rynku)! Nie ma takich słów, które są w stanie oddać to, co wyprawia „dobra zmiana”. Brawo PiS, bawcie się dalej, paktujcie z żydami i banderowcami. Upadnie krajowa produkcja owoców – wszyscy zbiednieją (producenci maszyn, nawozów, środków ochrony) pomyślcie o tym drodzy konsumenci, zanim skrytykujecie protesty rolników. Zadałem sobie trud sprawdzenia skąd są ziemniaki w sieciówkach. Niewiarygodne, z Niemiec, z Maroka, z Egiptu, z Izraela. Są tańsze niż nasze, bo poza asortymentowe, śr. ok.3-4 cm, czyli to ziemniaki „przemysłowe”, na mączkę, spirytus, grys, są niejadalne! Osobiście kupuję u polskiego gospodarza tak ziemniaki, warzywa, owoce, są wyśmienite i zdrowe, bez chemii. Dobrze, że nie leżymy na Saharze, bo piasku by zabrakło. „Polska” na niebywałą skalę kupuje.. niemiecki prąd! Bo nasz jest jest nieekologiczny. Niemiecki, z brunatnego, uzdrawia! To nie przeszkadza „nam” importować węgiel ruski! Poza ruskim kupujemy też ukraiński i uwaga uwaga, australijski. 12 mln ton surowca sprowadzonego z zagranicy, z tego ok. 60 proc. z Rosji – to wynik za 2017 r. Po dwuletniej przerwie staliśmy się importerem netto: więcej kupiliśmy, niż wyeksportowaliśmy. Kto wie, czy wieprzowiny z Izraela nie będziemy wkrótce kupować. Kto im zabroni?

kula Lis 67 14.07.2018 17:35:10

@Rzeczpospolita 16:04:55

Współorganizator protestów rolniczych alarmuje! „Sytuacja jest tragiczna. Jest to celowa praca obcego kapitału”. Mam nadzieję, że scalenie sił pomoże w walce o nasze postulaty powiedział w rozmowie z „Super Expressem” współorganizator protestów rolniczych Norbert Jarosław z Unii Warzywno-Ziemniaczanej. Sytuacja jest tragiczna ocenił stan polskiego rolnictwa. Podam przykład dotyczący na co dzień każdego. W hurcie sprzedajemy ziemniaki w cenie 0,25 gr za kilogram. W sklepie dokładnie te same ziemniaki kosztują 2,50 zł. Dziesięć razy więcej! wskazał konkretne przykłady. Współorganizator protestów rolniczych ubolewa, że „premier rozłożył ręce” i stwierdził, że nic nie może pomóc. No i rozkładaniem rąk nie uzdrowił rolnictwa. Stwierdził, że nic nie może, bo wszystko jest sprzedane w obce ręce. Reakcja premiera była wymowna podkreślił. Ministerstwo rolnictwa po skargach sadowników zwróciło się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, żeby zbadał czy na rynku nie doszło do zmowy cenowej między skupującymi owoce. Bardzo dobrze, coś wreszcie może się zacznie dziać. Wedle mojej wiedzy rzeczywiście mamy do czynienia ze zmową cenową powiedział Norbert Jarosław. Jest to celowa praca obcego kapitału dodał. Wyjaśnił, że celowa praca obcego kapitału ma doprowadzić do upadku polskiego rolnictwa. Chodzi o to, aby kupować produkty od swoich, a nie od polskich producentów. A brak rynku zbytu będzie powodował bankructwa przekonywał Norbert Jarosław. Odniósł się również do głośnej w ostatnich dniach spraw dotowania upraw malin na Ukrainie przez polskie MSZ. To bez sensu. Polscy rolnicy mają tyle dobrego towaru, a MSZ dotuje naszych sąsiadów? Ocenił, że wolny rynek we Francji i w Niemczech jest mitem. Tak naprawdę tamtejsze władze chronią swoje rynki przed produktami rolnymi m.in. z Polski. We Francji nie znajdzie pani polskich ziemniaków. Jednak francuskie w Polsce są. A żeby znaleźć polskie ziemniaki w supermarkecie, trzeba się napocić! wskazał. Zależy nam, aby uświadomić ludziom, że maliny z Ukrainy są faszerowane różnymi środkami, których w Polsce się nie stosuje, bo to nielegalne stwierdził. W naszym kraju mamy do czynienia ze zdrowszą żywnością podkreślił.

http://poznan.naszemiasto.pl/archiwum/majstersztyki-minister-skarbu,155223,art,t,id,tm.html

A niemiecki cukier w Kauflandzie już po 1.29 zł!

kula Lis 67 14.07.2018 17:36:45

Polska sprzedana żydowskiej lichwie !

Lichwa pod ochroną żydowskiej mafii ! To jest żydowski układ lichwiarski działający od wieku wieku , okraść człowieka z dorobku i sprzedać z dużym zyskiem dorobek okradzionego ! to jest polityka żyda pasożyta złodzieja !!!

APEL do rolników ! nie ustawajcie w PROTESTACH ! ta żydowska klika wydaję lekką ręką mld zł na broń, która ma bronić żydów złodziei ! gdy w tym samym czasie Polacy pracują za niewolniczą stawkę !!!!

DOSYĆ Polacy ! NIE DAJMY SIĘ SKUNDLIĆ żydowskiej klice !!!!

Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.

ele 14.07.2018 17:57:52

Żywność to broń – naród,  który utracił kontrole nad swoją żywnością skazany jest na unicestwienie

Żywność jest Bronią-Brzeziński. Dopłaty to jedno z narzędzi okupacji
Komentarze jan

NIEMIECCY EUGENICY WIEDZA JAK PODBIJAC NAROD BEZ JEDNEGO WYSTRZAL – Hitler ma profesjonalnych następców….U
ZYWNOSC JEST BRONIA Metoda jest prosta podmienić żywność na analogi [ ładnie nazwane] naród korzystający z takich substytutów w pewnym momencie nie jest już zdolny do samostanowienia i suwerenności, ponieważ siła motoryczna jednostek i całego społeczeństwa, jako suma tych jednostek staje się niewystarczająca nawet do intelektualnego rozpoznania problemu i zdefiniowania zagrożeń, nie mówiąc o możliwości przeciwdziałania.

Są to zagadnienia naukowe wystarczająco udokumentowane i rozpoznane ,i z powodzeniem używane jako narzędzia podboju [kto kontroluje żywność kontroluje ludzi] . Dodam pierwsze pogramy eugeniczne powstały w USA i tam były pierwsze próby tych koncepcji społecznych, hitlerowcy tylko zaadoptowali je do swoich celów.

Swego czasu jechałem na stopa [zepsuło się auto] z okolic Turka z kierowcą tira, wiózł całe 25 tys. litrów śmietany do Niemiec, mówił że kilka tirów na okrągło kursuje i wywozi polską śmietanę do Niemiec .

W to miejsce Polacy maja tzw. ,,zdrowe zamienniki,, o dziwo na targach poznańskich różnej maści półgłówki [lub też agenci-to już nie półgłówki] zasiadający jako jurorzy dają takim produktom trującym i ubezwłasnowalniającym polskie społeczeństwo nagrody ,i tak oto przy zadowoleniu ,, tłuszczy” , że mogą pracować na zachodzie lub dla zachodu dokonuje się przejęcie i okupacja będąca najprostszą kontynuacją , ukrytego faszyzmu.
Unijne dofinansowanie …
jan 19.01.2018 21:05:00

jan 14.07.2018 18:20:14

@cd – Jan

Dopłaty Rolne -Perfekcyjna Totalitarna metoda kontroli rolników i żywności.
Właśnie tak, zaniżono ceny płodów rolnych, a następnie zrekompensowano je dopłatami w sumie na to samo wyszło. Rolnicy mówią że nawet za komuny było łatwiej, mój sąsiad mówi że w czasach ,,złej komuny,, miał dwie maciory i z tego był w stanie utrzymać rodzinę, kupić węgiel, paliwo, wychować dzieci, dziś  ma 10x tyle i ciągle goni za groszem którego ciągle brakuje.

Owszem dopłaty i ceny powodują powstawanie dużych gospodarstw i farm, ale czy to można jeść. W sąsiedniej miejscowości ,,rolnik” mający 2,5tys. świń przyjeżdża do sąsiedniej wsi by u małego rolnika kupić świnie na ubój.

Stan zdrowia społeczeństwa jest NAJEPSZYM miernikiem jakości obecnej wolności i demokracji.

Co umożliwiły dopłaty, wkomponowanie tych pieniędzy w budżet gospodarstw, postawiono szereg warunków i obowiązków, ściślej i dokładnej kontrolując rolników niż robiła to ,,totalitarna komuna,,. Jak powiedział mi skoniekąd dobry rolnik „zrobili z nas niewolników”
Unijne dofinansowanie …
jan 19.01.2018 20:50:14

Co niektórzy sobie zarobili i chwalą unie – wybrańcy
Sadząc setki hektarów orzechów [ dopłata do 1ha 2,5 tys. pln] by po 5 latach je powyrywać i w to samo miejsce nasadzić na tych samych hektarach jabłonki i grusze by tez po pięciu latach je wyrwać  i czekać na następne ,,programy,,  jak to np proponowali w radio wyśmiewając iluzje marnowanych środków finansowych [pr1 bodajże ] hodowle ,,sulejki plennej,, której co prawda w naturze niema, ale przecież wyliczenia i ,,program można napisać .. i pieniądze ,,co niektórzy,, wezma .

Niestety ani orzechów ani jabłek z tych ,,sadów” Polacy nigdy nie zjedzą . Jakoś trzeba było kupić milczenie..
Unijne dofinansowanie …
jan 19.01.2018 20:35:00
Lasy są własnością narodu i naród ma prawo decydować o tym, jakiemu celowi będą służyły” [wzięte z artykułu]
Tak się składa, że mieszkam w pobliżu jednego z największych kompleksów lasów w Polsce – Puszczy Noteckiej. Dookoła się mówi, że wycinki maja charakter planowy itp. jednak gdziekolwiek się wjedzie w las wszędzie są ciecia porównując skale wycinki, to mogę powiedzieć, że nie ma ona precedensu w okresie kilkudziesięciu lat ,w lasach bywam na co dzień i nigdy czegoś takiego nie widziałem można, by mówić patrząc na skale wycinek przynajmniej o czterokrotnym wzroście ilościowym. Tłumaczenie że się nasadza w to miejsce nowe lasy, nie zmienia faktu, że pozostaną za kilka lat młodniki. Większość drewna ma się rozumieć idzie do obcych fabryk, a spora cześć drewna wywożona jest do Niemiec . Słowem wycinają jak swoje. Wiec po co lasy sprzedawać. Las wytnie polski robotnik, wywiezie polski kierowca, a roboty nadzoruje polski leśnik, po demontaży polskiego przemysłu tartacznego, staliśmy się w sporej części dostawcą surowca, wiec zyski osiągnie obcy kapitał – po co więc lasy sprzedawać, zyski idą i tak do wybrańców tych, co blisko lasu i obcych a Polak się cieszy we ma prace.. ale to się skończy, bo w takim tempie, ile można ciąć i wtedy pracy w lesie będzie mniej, wiec czy nie lepiej wyhamować wycinki, a surowiec przetworzyć i w ten sposób polskie lasy będą służyć polskiemu społeczeństwu nieporównywalnie dłużej i dostatniej.
Kuzyn Jarosława Kaczyńskiego stracił stanowisko
jan 19.01.2018 19:57:05

jan 14.07.2018 18:26:58

@kula Lis 67 17:35:10

A czemu pan się użala i roni krokodyle łzy? Przecież PiS-dzielcy , pana faworyci polityczni, jedynie kontynuują politykę dożynania polskiego rolnictwa i polskiej gospodarki zaprojektowaną przez syjonistów.

stanislav 14.07.2018 22:28:16

@stanislav 22:28:16

Dwie syjonistyczne kukły premier Morawiecki i minister rolnictwa Arendarski przygotowują warunki do przejmowania polskiej ziemi od zadłużonych, zrujnowanych polskich rolników. Jeśli jeszcze ktoś nie wie, że Żydzi wypowiedzieli wojnę Polakom, to pora aby to sobie uświadomili. I niech żaden tzw. przywódca chłopski nie waży się gadać, że on polityką się nie zajmuje.

stanislav 14.07.2018 22:48:18

Opublikowano za: http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/144597,czy-rolnik-polski-skazany-jest-na-zaglade

Od redakcji KIP:

Polecamy dla Dociekliwych i Samodzielnie Myślących przeczytanie  i przeanalizowanie, co najmniej zamieszczone na poniższych linkach teksty o zjawiskach gospodarczych, a w konsekwencji społecznych, przede wszystkim w rolnictwie i na wsi, jakie przyniosła Polsce kolonialna transformacja ustrojowa.  Obraz, który się pojawi z połączenia wielu „puzli” w całość, będzie szokujący, zwłaszcza dla tych, którzy wierzą w kłamstwa  mendiów ( jako instrumentu w „zorkiestrowanej” propagandzie globalistów NWO), polityków, edukacji na wszystkich szczeblach, pielęgnując własne lenistwo umysłowe i zwyczajne tchórzostwo. Zalecamy czytanie i analizowanie w podanej kolejności.

Wnikliwe przestudiowanie i przemyślenie zawartych treści zaoszczędzi czytania co najmniej kilkunastu tysięcy stron, w tym zwłaszcza gazetowej „sieczki”, gdzie ważna prawda ukryta jest w mieszance wielkich kłamstw z mało ważną prawdą, która służy jedynie uwiarygodnieniu wielkich kłamstw.

Więc trzeba czytać i analizować, analizować, analizować… i wydobywać ważną prawdę na powierzchnię oraz … realizować według zasady australijskich Aborygenów: „Musisz stać się tą zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.”

Redakcja KIP

Comments

  1. nanna says:

    „nie ma rozwiązania sprawy rolników i rolnictwa bez generalnego rozwiązania spraw Polski i Polaków jako suwerennych gospodarzy w swojej Ojczyźnie.”

    Nawet ślepy widzi, że „sprawa Polski i Polaków” została już „rozwiązana”.
    Po co więc to pseudo bohaterskie pokrzykiwanie?
    Tylu „mądrych” i takie łajno w Polsce się rozlało? Jak było to możliwe?
    A no tak, że ci bohaterscy w gębie w działaniu już tacy nie byli.
    A tu my nagle możemy widzieć, że jakiś ktoś ma i władzę nad „przywódcami rolniczymi” i będzie im dyktował, czy rolnik powinien się zajmować polityką przed czy po zadaniu świniom paszy.
    Nie niemcy są winni i nie żydzi, nie syjoniści i nie cykliści.
    Winni stanowi rzeczy w naszym kraju są Polacy: kłótliwi, z rozdętym ego, „fachowcy” od polityki krajowej i międzynarodowej, narzucający swoje zdanie każdemu byle tylko osiągnąć jakiś status i móc stać się narodowym dysponentem. Oni wyznaczają zakres patriotyzmu, oni decydują kto, co i kiedy powinien myśleć i mówić.
    A sami co mają do zaoferowania? NIC! KOMPLETNIE NIC!
    Oni mówią „Polska” a mają na myśli siebie.
    Oni mówią „patriotyzm” a mają na myśli dorwać się do koryta i sobie porządzić bez względu na rezultaty.
    Krzyczeć teraz to już nie ma sensu, bo jest za późno.
    Można wypracować nowe koncepcje, ale nic cofnąć się nie da.
    Polscy rolnicy są nic nie znaczącą grupą, dlatego można ich w dowolnym momencie wyeliminować z gry, nałożyć na nich kary i spowodować ich bankructwo. Polski rolnik nic przeciw temu nie może sam zrobić.
    Dlatego wysyłanie rolników na protesty jest poronionym pomysłem, jako że szybko uda się wyłuskać spośród nich kilku gotowych do współpracy za wymierne korzyści i oni staną się medialnym dowodem na to, iż reszta to tyko wichrzyciele chcący więcej dopłat.
    Tak to będzie wyglądać i taki scenariusz jest niemal pewny.
    I teraz, taki rolnik wyjdzie na protest. Namierzą go, rzecz oczywista. Wszyscy rolnicy na protest nie pójdą bo to fizycznie niemożliwe. Pójdą więc niektórzy. I taki rolnik potem może np. nie dostać na czas „dopłat”. Dać to może mu dadzą, ale wtedy, gdy już nie będzie możliwe odpowiednio tych pieniędzy zagospodarować.
    Ziemia musi być uprawiana wtedy, kiedy na to jest czas, a nie w dowolnym terminie. Więc nawet kilka tygodni zwłoki w wypłaceniu pieniędzy to dla rolnika poważny problem.
    Nawet, jeżeli rolnik zasieje i zbierze, no to musi przecież też to gdzieś sprzedać. Gdzie? Odbiorcy są prywatni i sterowani zdalnie, więc wielu rolników będzie miało problem ze zbytem. A taki namierzony na protestach będzie bez szans. Zrobią koło niego smród – powyżej są wpisy takich, którzy wiedzą, jak to się robi, prawda? – i nikt od niego zboża nie kupi. Mogą nawet zrobić mu sprawę sądową o to, że świadomie sprzedał zatrute zboże, wywołają histerię medialną i przestraszą ludzi, a rolnik nie będzie mógł nic udowodnić by się bronić.
    I co? Czy wówczas pseudo bohaterski jakiś ktoś weźmie tego rolnika na utrzymanie? Czy będzie finansował naukę dzieci tego rolnika?
    PRAWDA, ŻE NIE?
    Taki jakiś ktoś wie, co powinien robić i zrobić rolnik, ale taki jakiś ktoś nie wie, co powinien on sam robić. I to jest zasadniczy problem.
    Nikt tego jakiegoś ktosia nie wybierał na przywódcę, ale ten jakiś ktoś zachowuje się tak, jakby był takim legalnym przywódcą. Skąd u niego taki pomysł?
    Więc rolnicy muszą zachować spokój, bo każdy nierozumny protest tylko ich dobije. Mieliśmy już to wielokrotnie przerabiane, takie „patriotyczne zrywy” i zawsze była przelewana krew po nic, bo potem to było tylko gorzej.
    Nie Polacy są rozgrywającymi w tej grze i nie Polacy mogą cokolwiek dyktować.
    Możemy nieco sytuację złagodzić postępując rozumnie.
    U Niemców – choć się na szerszą skalę to nie przyjęło – organizowało się po kilka/kilkanaście osób i one kupowały wspólnie ziemię, z zabudowaniami, za wspólną kasę.
    Wspólnie remontowali oni budynki, wspólnie uprawiali ziemię i zakładali ogrody warzywne i sady przydomowe.
    Plony dzielone były według potrzeb członków tej wspólnoty. Dzieci były wychowywane wspólnie, to znaczy, zawsze ktoś był na miejscu i mógł się nimi opiekować. Poza tym dzieci tam szybko nabywały poczucia odpowiedzialności i pilnowały się wzajemnie. Część z tych ludzi rezygnowała pracy w mieście i zostawała na gospodarstwie na stałe, a część pracowała w mieście i zarabiała pieniądze na konieczne opłaty i materiały.
    Dzieci nie chciały wcale wyjeżdżać, gdy stawały się starsze, chciały pozostać na wsi. Tam miały swoje króliki, którymi się opiekowały, za towarzyszy miały kury i kaczki, indyki i gęsi. Żyły w normalnym świecie i nie chciały iść do tego sztucznego. Ale oczywiście nie było innego wyjścia i musiały wyjechać.
    Polacy mogliby skorzystać z takich wzorów i dostosować je do naszych rodzimych warunków i wymagań.
    Ale Polak to szlachcic gołodupiec i gnoju to taki wywozić nie zechce.
    No to nie!
    Wymiana rządu u nas nic nie da. Narobi się tylko zamieszania i będzie gorzej.
    Musimy nauczyć się żyć z tym, co jest i wykorzystać to możliwie jak najlepiej.
    Nie mamy polskich banków, nie możemy bić własnej waluty dowolnie.
    To skąd ten jakiś ktoś wziąłby środki na inwestycje?
    Nie mamy polskich kopalń i nie możemy zapewnić wszystkim ogrzewania zimą.
    To skąd by ten jakiś ktoś brał węgiel, jeżeli zagranica by nie chciała go nam dać?
    Nie mamy wewnętrznego rynku artykułów spożywczych i nie mamy sieci do ich rozprowadzania.
    Czy ten jakiś ktoś wygłosiłby kilka zaklęć i samo by się wszystko zorganizowało?
    Po co taka naiwność?
    Jeżeli kraje zachodnie weszły do nas i przejęły nad naszym krajem kontrolę, a my nawet nie mamy wojska (i nie potrafimy po ludzku ze sobą się porozumiewać), to skąd przekonanie, że zachód pozwoli nam się zerwać z jego smyczy?
    Czy ten jakiś ktoś zrobi groźną minę i zachód się tego przestraszy?
    Jak można bezrozumnie buntować rolników i wzywać do jakiegoś działania nie mając nawet rozpoznania sytuacji? Nie mając środków własnych na cokolwiek ani kadr?
    Rosja już nie będzie ratować Polaków „wysyłając ich na Sybir”, gdzie mieli swobody gospodarcze i mogli zakładać hotele, apteki czy sklepy jubilerskie bądź pasieki.
    (cytowałam to wielokrotnie z „Płomyka” z przedwojennych wydań)
    Do Polski zachód może w każdej chwili wpuścić „uchodźców” i co Polacy mogą przeciw temu zrobić? NIC! KOMPLETNIE NIC!
    To nie my kontrolujemy granicę z Niemcami, to Niemcy kontrolują granicę z nami. I to oni mogą do nas przerzucić dowolną ilość obcych, niechby z niepotrzebnych już w Syrii izis’ów albo innych zorganizowanych band morderców. Włochy by się ucieszyły, gdyby mogły gdzieś wysłać tych kilkuset „migrantów” z którymi nie wiedzą, co zrobić a u siebie ich mieć nie chcą. Co to za problem przewieźć ich statkami na Bałtyk i wyładować u nas? I co? czy ten jakiś ktoś będzie krzyczał, że nie chce? czy jakiś ktoś będzie protestował?
    (a ci migranci nie biorą się sami z siebie; o to, by oni w ogóle byli dbają „organizacje pozarządowe” starannie przygotowując w wybranych miejscach odpowiednio liczne transporty, choć ludziom mówi się, że jest to działanie spontaniczne)
    W sytuacji, gdyby zachód zdecydował przerzucić do nas izis, to będzie u nas panował terror, będzie wojna domowa i my jej nigdy nie będziemy w stanie zakończyć, bo nie mamy na to żadnych możliwości.
    Polacy powinni wiedzieć lepiej niż wszyscy inni, że konieczne i rozumne jest wykorzystanie najpierw tego co jest, a nie ustawiczne rozwalanie i potem biadolenie.
    Jeżeli Polacy widzą, skąd się u nas biorą problemy, to widzą również, że żaden rząd ich nie jest w stanie rozwiązać. Cóż mogą znaczyć nawet najmądrzejsze ustawy, gdy nie jest możliwa ich realizacja? A o to, by realizacja mądrych ustaw u nas nie była możliwa zachód dba na bieżąco. I jeszcze długo nic się w tym nie zmieni.
    Tylko mądre, rozsądne zachowanie może nas uratować. A takim zachowaniem jest przeciąganie tej gry a nie rewolucje.
    Polak jak do tej pory był człowiekiem zdolnym wiele się nauczyć. Także ze spraw gospodarczych i politycznych. Ale nie pokrzykując i skłócając każdego z każdym, co jest u Polaków niemal tradycją.
    Jeżeli Polacy nie będą kupować towarów w supermarketach, to pracę stracą zatrudnieni tam Polacy oraz polscy dostawcy.
    Więc nie tędy droga.
    Jeżeli Polacy chcieliby masowo kupować żywność od rolników, to nie jest to możliwe.
    Rolnik nie ma krowy, nie ma świni, nie ma kur ani kaczek, bo nastawiony jest na dopłaty i unia wymusza na polskim rolniku takie zachowanie.
    Gdyby rząd jakimś cudem zorganizował państwowy skup płodów rolnych, to też musiałby z nimi coś zrobić. Nie ma zaplecza, nie ma kadr, laboratoriów i nie ma dystrybucji (zlikwidowane spichlerze i młyny). A przecież rząd musiałby również dotrzymać umów międzynarodowych, bo inaczej to krewa; nasze aktywa byłyby za granicą „zamrażane” czyli by je ukradziono. Nasz eksport by zamarł do końca, nasz import by nie istniał.
    I co? czy w takiej sytuacji ten jakiś ktoś by sam osobiście wszystkiego doglądał i rozdawał ludziom pieniądze by mogli żyć lepiej niż obecnie? Skąd by ten jakiś ktoś brał te pieniądze i co by ludzie za to kupowali?
    Weszliśmy w bagno i możemy z niego wyjść z życiem tylko ewolucyjnie.
    Kto chętny, niech nastawia policzki i te górne i te dolne, jak tak lubi.
    Kto chce, to przecież może nawet iść na barykady i dać się zabić. Nikt mu nie broni.
    Ale jeżeli ktoś chce żyć i chce, by jego potomstwo też żyło, no to musi kierować się rozumem, zimną kalkulacją i nie poddawać się emocjonalnym przepychankom, które nic nie mogą zmienić.
    Polacy mieli szansę w latach osiemdziesiątych bronić i polskiego rolnictwa i polskiego przemysłu, ale tego nie zrobili.
    Dziś jest już wszystko inaczej i nic nie przywróci stanu poprzedniego.
    Dodatkową trudność stanowiła by tzw. własność prywatna, która spowodowała, że Polska Ludowa przez całe dziesięciolecia spłacała takich właścicieli kosztem poziomu życia całego pokolenia Polaków.
    Teraz są nowi właściciele i są to właściciele istniejący w ramach obecnego prawa. Kto i w jaki sposób byłby u nas władny takie prawo zmienić? I to tak, żeby Polski nie pogrążyć totalnie? Takich u nas nie ma i nie ma sensu udawać, że jest inaczej.
    Cokolwiek by się u nas nie wydarzyło, szansą dla nas jest wola przetrwania a nie wygłaszanie roszczeń finansowych do kogokolwiek.
    Jakieś rozwiązania na pewno istnieją. Ale nic nie będzie za darmo, bez wyrzeczeń i bez wysiłku.
    Jeżeli mamy przetrwać jako wspólnota, to każdy z nas musi iść na jakieś ustępstwa, musi zrezygnować z części „dobrobytu” tak, żebyśmy wszyscy mogli przeżyć.
    Ale w sytuacji, gdy Polacy chcą zachować to co mają, chcą mieć więcej niż mają a tymi, którzy wpadli w problemy ma się zająć rząd dając im jakieś pieniądze nie wiadomo skąd – no to tak się nie da.
    I skąd taki ten jakiś ktoś wie, że w polskim rządzie są syjoniści? Czy powiedzieli mu oni to osobiście? Czy może mu się ktoś z rządu zwierza, ktoś, kto ma wszystkie dane i wejścia oraz dojścia?
    Ja nie wiem, kim są ludzie w polskim rządzie.
    To co widzę, to i wiem.
    A widzę, że jest spokój społeczny, jest względnie bezpiecznie, ludzie mają pieniądze nawet na letni wypoczynek i nad Bałtykiem jest tłoczno. Nie ma żebrzących dzieci pod sklepami. Nie ma narkomanów w takim stopniu, jak to było 15 lat temu. Nasz kraj a to lepiej a to gorzej, ale funkcjonuje.
    Ja za żadne pieniądze nie chciałabym Polską rządzić.
    I jeśli jakiś ktoś twierdzi, że potrafi on tak zrobić, żeby każdy w Polsce żył dostatnio i szczęśliwie to ja twierdzę, że on kłamie.
    I dlatego rolnicy powinni się bardzo dobrze zastanowić zanim dadzą się sprowokować do ulicznych protestów.
    W ramach „transformacji” została nam objawiona księża „gówno prawda”. Kogo może więc dziwić, że w gównie tkwimy po szyję?

    PS
    W Bangladeszu za uszytą koszulkę szwaczka dostaje kilka eurocentów. Ta sama koszulka w Niemczech kosztuje kilka euro. Szwaczka taka zarabia w przeliczeniu 10 euro miesięcznie.
    Nieco lepiej, ale nie aż tak bardzo, dzieje się w Chinach i ich „rozwój gospodarczy” nie odbył się za darmo; za to płacą swoją ciężką pracą miliony Chińczyków zarabiających grosze i pracujących po 12 godzin w fabrykach.
    Polacy chętnie kupują jak najtaniej, prawda? Tanie nie bierze się z powietrza lecz by dla jednego tanie było, ktoś inny musiał być wykorzystany maksymalnie.
    Na plantacji bananów „murzyn” za godzinę pracy dostaje równowartość paru eurocentów. W sklepie banany kosztują u nas ponad 4zł a Polak je kupuje nabijając kabzę kapitaliście i żywiąc się krwawicą „murzyna”.
    A teraz u nas płacz, że kapitalista te same zasady stosuje i wobec Polaków?
    Czyżby Polacy mieli jednak nadzieję, że załapią się do „rasy panów” i tak jak przed wojną będą nalegać, by i Polska miała swoje kolonie w Afryce i gdzie tam by się dało?
    W Polsce Ludowej Polacy pracowali lepiej lub gorzej, ale głównie dla siebie i na siebie. Ale przewróciło im się w głowach i zaczęli chcieć być „bogaci jak ci na zachodzie”. Chętnie Polacy uwierzyli, że pracują na cały Związek Radziecki, bo tak mówiło im radio wolna europa i nie baczyli na to, że u nas było sporo obiboków, lawirantów i ludzi niespecjalnie pracowitych w dodatku dobrowolnie, oraz że nie jest możliwe, by 40 milionów Polaków – wliczając w to niemowlęta i starców – mogło utrzymywać ponad 200 milionów obywateli ZSRR.
    Z kolei Enerdowcom zachodniacy wmówili, że NRD utrzymuje Polskę. I gdy zapytałam enerdowca, czy oni pracują siedem dni w tygodniu i nie śpią ani nie jedzą, to był zdziwiony, dlaczego go tak pytam. No to mu wyjaśniłam, że aby 17 milionów Enerdowców – w tym dzieci i starcy – mogło utrzymać i siebie i Polaków, to na sen i jedzenie czasu im już nic pozostać by nie mogło.
    A teraz Polacy wierzą w „żydów” zabierających im wszystko jakby sami Polacy nie mieli żadnych potrzeb i nie żerowali i na „murzynach” i na Chińczykach.
    Źle się dzieje na świecie, ale błąd jest w samym człowieku.

  2. nanna says:

    Nie wiem, czy poprzedni komentarz był po linii KIP, a to oznacza, że może się nie pojawić.
    Oczywiście, ten też nie musi przejść z tych samych powodów.

    Nic to, uzupełnię jednak pewien aspekt, bo on jest według mnie niezwykle istotny.

    PiS jest rzekomo antyrosyjski.
    PO jest ewidentnie proniemieckie.
    No to teraz zadajmy sobie pytanie: która z partii jest bardziej propolska?

    Sprawa wysyłania sędziów na emeryturę:
    Jeżeli byli to sędziowie z nadania PiSu, no to by nie protestowali.
    Jeżeli byli to sędziowie z nadania PO, a PO chce usunąć PiS od władzy, no to PiS nie ma innego wyjścia niż „po swojemu” uporządkować sądownictwo.

    Jest bujdą na resorach, że gdziekolwiek na świecie istnieją sędziowie apolityczni. Jeżeli by to było możliwe, to sędziów mianowanych w czasach Polski Ludowej nie usuwał by aws.
    I PO nie mianowało by na chybcika swoich sędziów.

    Przy niemal każdej zmianie rządów jest ŁAMANE PRAWO, jako że następcy uchwalają prawo swoje, dla siebie korzystne tak, by mogli w ogóle sprawować rządy.
    Nie ma więc żadnego powodu wpadać w histerię na tle przeniesienia niektórych sędziów na emeryturę.

    Sprawa ceny ziemniaków (i nie tylko) w skupie:
    Jak wiemy, ceny ustala „niewidzialna ręka rynku” a tą jest jak widać cały aparat biurokratyczny unii realizujący wytyczne kraju, z których dany biurwista pochodzi – w zależności od siły przebicia i interesów Niemiec.
    Jako Polacy w unii są biurwiści z nadania PO.

    Czyli odpowiedzialni za ceny ziemniaka z skupie są ludzie PO, a nie ludzie PiSu.

    Ceny wszystkiego a szczególnie artykułów rolniczych są ustalane tak, żeby z dopłat rolnik nic mieć nie mógł, ale w międzyczasie miał kasę na zakupienie na kredyt janka jelenia (dżon dir) który ma co prawda duże gabaryty, ale kudy mu pod względem mocy do naszego rodzimego ursusa! Czyli swoje od unijnych, cenowych harców odkrawa i ussa. Pozostałe kraje zachodnie mają obstawione inne działki i też nieźle na tym wychodzą.

    Nieudana próba odsunięcia PiSu od władzy przy pomocy „niepełnosprawnych” się nie powiodła, no to padło na rolników i stąd takie a nie inne ceny skupu.
    Ponieważ rolnicy i tak są spisani na straty, to być może teraz jest moment właściwego ich wykorzystania dopóki jeszcze zechcą się oni buntować. Bo gdy nie zechcą, to się do unijnych rozgrywek nie będą nadawać.
    Dlatego ja twierdzę, że powinni zachować spokój i nie dawać się wciągać w prowokacje w postaci protestów skazanych z góry na klęskę.

    PiS nie ma żadnych możliwości wymuszenia czegokolwiek na unii.
    Natomiast biurwiści z nadania PO obsadzający unijne etaty mają zobowiązania i dużo do stracenia, więc losem rolnika oni przejmować się nie będą zmuszeni ratować się sami.

    Właściwie najistotniejszym elementem tego sztucznie zrobionego problemu jest, czy rolnicy będą mogli jakoś przeżyć, albo czy przyzwyczajeni do wielkich telewizorów już uwierzyli, że im się należy zawsze i od każdego, bo to byłby naprawdę ich koniec.
    To jest truizm, ale mając ziemię zawsze ma się co jeść; mieszczuch natomiast takich możliwości nie ma, bo żeby znaleźć coś na śmietniku to konieczne jest by ktoś inny to przedtem tam wyrzucił.

Wypowiedz się