Czy getto parlamentarne Solidarności, Prawa i Sprawiedliwości ma bronić przed skutkami propagandy sukcesu ?

Plan budowy getta w postaci sześciometrowego płotu wokół polskiego parlamentu upadł co prawda, ale wykorzystanie straży marszałkowskiej i policji do odgrodzenia się „wybrańców narodu” od obywateli, może okazać się skuteczne jedynie przejściowo i trzeba będzie płot zbudować.  

Getto dla „narodu samowybrańców” może być konieczne, aby obronić się przed skutkami propagandy sukcesu. Cykl felietonów Jerzego A. Gołębiewskiego pokazuje jak pod lupą procesy zmierzające w tym kierunku.

Redakcja KIP

 

Kiedy Pan Bóg chce kogoś ukarać, najpierw odbiera mu rozum…

…Tak, kiedy Pan Bóg chce kogoś ukarać, najpierw odbiera mu rozum. Stare jak świat porzekadło polskiego ludu miast i wsi, teraz na progu już XXII wieku, sprawdza się w polskiej rzeczywistości, jakby było wymyślone na miarę potrzeb. Hosanna!

Właśnie zauważyłem, że oto stało się coś, czego polska historia nie odnotowała od czasów Mieszka I, aż do teraz, kiedy to właśnie stało się, jako wydarzenie godne odnotowania nie tylko w historii świata, ale także w Księdze Rekordów Guinnessa. Polski parlament, czyli Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, za sprawą Marszałka Sejmu, pana Marka Kuchcińskiego i za sprawą Marszałka Senatu, pana Stanisława Karczewskiego, został wyalienowany z Narodu, za pomocą solidnie przygotowanych ogrodzeń i barier, za którymi na terenie sejmowym mogą przebywać tylko i wyłącznie parlamentarzyści – Wybrańcy Narodu.

Panowie Marszałkowie, w centrum stolicy Polski, przy ulicy Wiejskiej, tam gdzie podobno bije serce Polski i gdzie tworzone są prawa Rzeczypospolitej, utworzyli getto dla tych, których wybrał sobie Naród. Żeby jeszcze wzmocnić obronę tego getta przed elektoratem, czyli obywatelami Najjaśniejszej, Panowie Marszałkowie honorową Straż Marszałkowską, jak donoszą media, uzbroili w broń ostrą, czyniąc z niej bez mała grupę bojową, nowoczesnych Pretorianów XXI wieku.

Trzeba przyznać Panom Marszałkom obu Wysokich Izba, że w bezprecedensowy sposób wykazali się tym samym wyjątkową innowacyjnością w podejściu do Narodu, pouczeniem Go o tym, gdzie jest Jego miejsce – na ulicy, z dala od tego miejsca, w którym ważą się Jego losy. Losy Suwerena!

Jestem więc głęboko przekonany, że Suweren na pewno to doceni i z pokorą kłaniać się będzie barierom, ciesząc się z tego, że to tylko na razie jeszcze bariery, a nie już na przykład czołgi i tankietki z wycelowanymi w gawiedź kulomiotami. Jestem też przekonany o tym, że kiedyś polskie dzieci będą uczyć się na lekcjach polskiej historii nie tylko o gettach, jakie na polskiej Ziemi tworzył niemiecki okupant w czasie Holokaustu dla polskich obywateli narodowości żydowskiej, ale także o gettcie dla Wybrańców Narodu.

To będą bardzo ciekawe lekcje historii…

A poza tym: Boże Młyny mielą stale, chociaż niestety bardzo powoli. Tak twierdzi ludowa mądrość i to ona na ogół ma rację.

Sapienti sat…

Jerzy A. Gołębiewski

Za: http://www.komentator.pl/go.live.php/PL-H8/aktualnosci/346/kiedy-pan-bog-chce-kogos-ukaracnajpierw-odbiera-mu-rozum.html

Boże Młyny mielą stale, chociaż bardzo powoli…

Jak poinformowała prasa, protest niepełnosprawnych i ich matek w gmachu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, po 40 dniach trwania został zakończony, bez zrealizowania przez rząd postulatów tej społeczności obywateli najbardziej poszkodowanych przez los.

Polska „klasa polityczna” nie pochyliła się z troską i szacunkiem nad postulatami niepełnosprawnych żądających tylko zwiększenia o 500 złotych ( równowartość 136 dolarów amerykańskich ) ich miesięcznej renty socjalnej, wynoszącej obecnie 865 złotych i 3 grosze, czyli znajdującej się znacznie poniżej tzw. minimum socjalnego, wynoszącego na jedną osobę nieco ponad 1 tysiąc złotych miesięcznie, kwotę całkowicie zresztą oderwaną od rzeczywistych kosztów utrzymania się tu i teraz.

Nie „zauważono” tych żądań w kontekście nie tylko realnych kosztów utrzymania się w naszym kraju ( żywność, opieka lekarska, czynsze, prąd, gaz, woda i ogrzewanie, transport oraz udział w życiu społecznym i kulturalnym ) ale także „nie zauważono” w kontekście a/płacy minimalnej w Polsce i b/ płac w urzędach państwowych, nie wspominając o płacach w spółkach Skarbu Państwa dochodzących do dziesiątków tysięcy złotych miesięcznie, oraz nie przypominając już o słynnych, niedawnych „nagrodach” dla ministrów i dla b. pani premier osobiście. Cytat: „Które im się należały, za „ciężka pracę” (?!)

Czterdziestodniowy Sejmowy protest niepełnosprawnych i ich matek domagających się zaledwie tylko 500 złotych i minimalnej podwyżki dodatku rehabilitacyjnego dla ich opiekunek – matek, wskutek nieustępliwej postawy polskiego rządu, skompromitował przed całym światem – od czego są media! – piękną ideę Solidarnego Państwa Polskiego. Jest to i będzie także trwała kompromitacja polskiej obecnej, sprawującej władzę „klasy politycznej”.

W społeczeństwie polskim, w Państwie Polskim i dla wizerunku Polski w cywilizowanym świecie, stała się więc ogromna szkoda, czego wielu ludzi na razie jeszcze zupełnie nie rozumie, ale…jak przypomina ludowa mądrość…

Jerzy A. Gołębiewski

 

Za: http://www.komentator.pl/go.live.php/PL-H8/aktualnosci/335/boze-mlyny-miela-stale-chociaz-bardzo-powoli.html

O, cześć wam panowie magnaci…

91-letnia, zasłużona dla Polski weteranka, uczestniczka Powstania Warszawskiego, harcerka z ugrupowania Szarych Szeregów, Pani Wanda Traczyk-Stawska, emerytowana wieloletnia nauczycielka w szkole specjalnej, nie została wpuszczona do gmachu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, kiedy pragnęła spotkać się tam z grupą protestujących od wielu dni w Sejmie niepełnosprawnych polskich obywateli, młodych ludzi tragicznie pokrzywdzonych przez los, często skazanych na niesamodzielność przez całe życie. Kiedy Pani Wanda Traczyk-Stawska znalazła się przy wejściu na teren sejmowy, funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej powołując się na otrzymane rozkazy, zabronili jej wejścia do Sejmu. Nawet, kiedy jeden z posłów chciał wprowadzić Panią Wandę Traczyk-Stawską na teren sejmowy jako swojego gościa, także i jemu zabroniono uczynienie tego.

To, co spotkało tę zasłużoną weterankę Powstania Warszawskiego, dostojną Damę polskiego patriotyzmu u bramy polskiego parlamentu, jest wydarzeniem bez precedensu. Marszałek Sejmu, zamiast wyjść ze swojego gabinetu i osobiście wprowadzić Dostojnego Gościa do gmachu i poprowadzić ją do protestujących, wydał antyobywatelski zakaz wpuszczenia jej na teren Sejmu.

Chociaż całe to wydarzenie było natychmiast transmitowane przez telewizyjnych reporterów, a zatem o wydarzeniu , musiał wiedzieć Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, to i On nie zareagował na to haniebne potraktowanie starej kobiety, zasłużonej dla Polski, byłej harcerki , patriotki, narażającej z powodów patriotycznych swoje młode życie w walce z hitlerowskim okupantem w dniach Powstania Warszawskiego. Moim zdaniem Pan Prezydent powinien natychmiast zareagować u Marszałka Sejmu, a nawet przyjechać osobiście na ulicę Wiejską, pod Parlament i Dostojną Damę osobiście wprowadzić tam, dokąd zamierzała się udać. Tak się niestety nie stało. A przecież Prezydent Rzeczypospolitej jest – jak sam mówił – prezydentem wszystkich Polaków i w każdej sytuacji.

Ani Marszałek Sejmu, ani Marszałek Senatu, ani też nikt inny z przedstawicieli „elity władzy” nie zareagował tak, jak zareagować powinien. Wszyscy zapomnieli, że Sejm, że gmach sejmowy nie jest ich prywatną twierdzą, ale miejscem należącym do wszystkich obywateli. Także dla 91-letniej, starej obywatelki tego Państwa. Zapomnieli także o tym, czym jest szacunek dla wieku, dla zasług i czym powinna być życzliwość dla obywatela. Cynicznie natomiast ujawnili, z jaką pogardą traktuję ludzi….

…Sapient sat!

Jerzy A. Gołębiewski

Za: http://www.komentator.pl/go.live.php/PL-H8/aktualnosci/331/o-czesc-wam-panowie-magnaci.html

Ludziom w Polsce żyje się znakomicie. No, może nie wszystkim.

Nie wspominajmy więc o tych setkach tysięcy niedożywionych polskich dzieci, o tych niepełnosprawnych pogardzanych biedakach, żebrzących u Rządu o 500 złotych na przeżycie, w ogóle nawet nie starajmy się myśleć o milionach obywateli III Rzeczypospolitej utrzymujących się przy życiu na granicy ubóstwa, lub poniżej tej granicy, nie próbujmy wspominać o emerytach na głodowej daninie z ZUS-u i zapomnijmy o pracownikach najemnych, w budżetówce i u prywaciarzy, dla których 2000 złotych miesięcznej pensji na rękę, to jest luksus. O którym coraz częściej zresztą wspomina Pan Premier, ostatnio w Sejmie, waląc naród po oczach propagandą sukcesu, jak kiedyś, Cześć Jego Pamięci, I sekretarz KC PZPR, Tow. Edward Gierek, wołając, że ludziom w Polsce żyje się dostatnio, a będzie jeszcze lepiej.

Teraz, jak to się ładnie mówi w telewizji, będzie lokowanie produktu. Oto, nieoceniony Tabloid o nazwie Fakt, w wydaniu z dnia 7 czerwca 2018 roku, we czwartek, jak gdyby ilustrując, to co wtłaczają w pospólstwo politycy dzierżący władzę, już na tytułowej, pierwszej stronie gazety publikuje prawdziwą sensację: informację o sytuacji majątkowej Pani profesor Małgorzaty Gersdorf – I Prezes Sądu Najwyższego, ubogacając tę informację wizerunkiem radośnie uśmiechniętej Pani profesor. I co wynika z tej całej publikacji? Oto po pierwsze, informacja mówi o wielkiej zapobiegliwości i znakomitej gospodarności tej Pierwszej Damy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Po drugie informacja przekonuje nas, że Pani profesor zna wartość pieniądza i rozumie, że tak naprawdę, z pośród innych ogólnoludzkich wartości, najbardziej wartościowa jest forsa, hektary i tak zwane kruszce.

Nie wdając się w szczegóły ( za następującą wyliczankę odpowiada tylko gazeta Fakt, która moim zdaniem powinna być wiarygodna i raczej jest ) Pani profesor, w swoim pracowitym życiu prawnika i wykładowcy akademickiego zgromadziła małe co nieco. Takie drobiazgi to: 2/3 domu o powierzchni 130 m.kw.; jest także współwłaścicielką mieszkania o powierzchni 57,8 m.kw; ponadto posiada na kontach 437 973 oszczędności w złotówkach; 11 901 oszczędności w walucie Euro; 14 361 oszczędności w dolarach; 2 081 519 złotych w funduszach; 512 980 złotych w obligacjach, a ponadto 0,967 kg złota inwestycyjnego w przechowaniu. Ale to jeszcze nie wszystko. Pani profesor poza gotówką w różnych walutach i poza złotem ( prawie kilogram tej błyskotki ) ma jeszcze: działkę rekreacyjną 1635 m.kw. z domkiem letniskowym 35 m.kw.; jest współwłaścicielką działki 19 575 m.kw.; jest współwłaścicielką działki 0,87 ha; jest współwłaścicielką działki 3 082 m.kw.; jest współwłaścicielką działki 23 639 m.kw.; jest współwłaścicielką działki 15 061 m.w. i posiada też łąkę o powierzchni 6 063 m.kw. Gazeta Fakt informuje, że Pani profesor posiada jeszcze samochód marki VW Golf rocznik 2011, moim zdaniem zbyt stary dla Damy ( przyp. jag ).

Uff! Ale się spociłem! Jak by na to, co powyżej, nie patrzeć – Pani profesor to zamożna Dama. I dobrze! Prawdziwa Dama powinna bowiem być zamożna, zabezpieczona na przyszłość, powinna nawet posiadać łąkę, aby w słoneczne dni obserwować na niej igraszki kolorowych motyli i słuchać szemrania strumyka.

Jak z tego wszystkiego co powyżej wynika, ludziom w Polsce żyje się znakomicie. Pani profesor jest wspaniałym tego przykładem i wzorem do naśladowania przez tych wszystkich, stale niezadowolonych obywateli nieudaczników, którzy potrafią tylko narzekać, płakać, że 2000 tysiące miesięcznie netto, albo nawet o połowę mniej, nie starcza im na życie, albo jeszcze żądać od Rządu, żeby Rząd im dał. Nieładnie. Rząd nie jest od dawania. Rząd jest od brania. A postawa roszczeniowa bezczelnych obywateli, którym Rząd myli się z Caritasem i Bankiem, to drobnomieszczaństwo, chamstwo i brak kultury osobistej. I takie, całkowicie niesłuszne, wraże politycznie antypaństwowe postawy należy piętnować i nauczyć wreszcie pospólstwo dobrego zarządzania własnymi finansami. Brać przykład z Pani profesor.

Albo, jak mówił satyryk – Morda w Kubeł i nie narzekać. Poza tym, jak wieść niesie Rząd, Solidarność i Sprawiedliwość Społeczna – vide Konstytucja RP., mają się całkiem dobrze. I o to przecież cały czas chodzi!

Jerzy A. Gołębiewski

Za: http://www.komentator.pl/go.live.php/PL-H8/aktualnosci/345/ludziom-w-polsce-zyje-sie-znakomicieno-moze-nie-wszystkim.html

Wypowiedz się