Żydzi i Polacy – po prostu nie pasujemy do siebie

Żydzi i Polacy test prawdy

Aktualność napisanego 12 lat temu przez prof. Rafała Brodę tekstu o relacjach polsko-żydowskich  spotęgowała się obecnie. Jednak niewielu jeszcze Polaków zdaje sobie sprawę, że czeka ich we własnym kraju, taki sam los jak Palestyńczyków w Izraelu.

(red. kip)

Od autora

Poniższy artykuł został napisany prawie dokładnie cztery lata temu, w reakcji na atak na Polskę związany z wydarzeniami w Jedwabnem. W zamyśle miał on zainicjować polsko-polską debatę nad wyborem drogi naszego postępowania wobec ustawicznych anty-polskich prowokacji środowisk żydowskich. Artykuł ten został przesłany do redakcji Naszego Dziennika, a później do tygodnika Głos – jednak w żadnym z tych pism do dzisiaj nie został opublikowany.

W związku z kolejnym, bezprecedensowym atakiem na Polskę, zainicjowanym oszczerczymi tezami nowej książki J.T.Grossa, artykuł stał się dzisiaj jeszcze bardziej aktualny i podkreślił wagę zawartego w nim twierdzenia, że my Polacy i tak nie unikniemy rzetelnej debaty na ten temat. Dlatego cieszę się, że twórca ważnego dla naszych narodowych spraw portalu Ojczyzna – Zbyszek Łabędzki, zdecydował się przedstawić publicznie ten tekst.

Gdyby istotnie wywiązała się proponowana debata, to wydaje się, że forum dyskusyjne portalu Ojczyzna byłoby właściwym miejscem wymiany zdań. Najważniejszym wątkiem takiej dyskusji musiałyby być myśli dotyczące głównie wniosków, t.j. naszego sposobu postępowania, wobec nauk płynących z historycznych doświadczeń.

Rafał Broda  

Kraków 31 lipca 2006  

„Żydów w Polsce dzisiaj nie ma” – tym stwierdzeniem rozpoczyna się prawie każdy artykuł na temat stosunków polsko-żydowskich.

W wielu wypowiedziach publicznych zdanie to powtarzane jest z namaszczeniem sugerującym objawienie oczywistej prawdy, na ogół prawdy służącej wygłoszeniu politycznie użytecznego, choć beznadziejnie głupiego sloganu: „Żydów w Polsce nie ma, a antysemityzm jest”.

Istotnie, gdy przywołać obrazy z przedwojennej Polski, nie ma w dzisiejszym polskim krajobrazie charakterystycznych postaci w chałatach, nie ma miejscowości w których pobrzmiewa gwar obcej mowy, a w sobotę ustają wszelkie zajęcia.

Nie ma skupisk krzątających się ludzi, którzy ze swą odmiennością w jakiś sposób budzili respekt upartym dążeniem do trwania jako odrębny naród, ze swoimi tradycjami obyczajami, religią i kulturą.

Nawet w książce telefonicznej tylko z rzadka odnajduje się dzisiaj typowe dla Żydów nazwiska; giną one w gąszczu pięknie brzmiących polskich nazwisk, tak niezwykle licznych, jakby polskich rodów nie dotknęły hekatomby tragicznej historii.

I powinna ta tragiczna nieobecność tkwić wśród nas jako wymowny ślad barbarzyństwa niemieckiego najeźdźcy. Tak jak w każdej polskiej rodzinie tkwi cierń bolesnej pustki i gasnących już wspomnień o tych, którzy padli ofiarą zbrodniczego okupanta, tak Naród jako całość powinien odczuwać brak tej części społeczności, która przez wiele stuleci zamieszkiwała obok nas polskie ziemie.

Powinien…., ale coś temu przeszkadza, coś się dzieje niedobrego, co nakazuje przytłumić w sobie naturalny dla chrześcijan, prosty odruch dobrej pamięci, pozbawiony wspomnień o trudnych czasem zaszłościach i dyktowany piękną zasadą – de mortuis nihil nisi bene.

Jest coś co zmusza do myślenia bardziej realistycznego, do bardziej dogłębnego zaglądania w przeszłość, także do chłodnej oceny teraźniejszości, by snuć wnioski pozbawione tej pozytywnej naiwności z jaką podchodziliśmy dotychczas do spraw narodowych.

Nie sposób nie zastanawiać się nad prawdziwością tezy, że Żydów w Polsce dzisiaj nie ma, gdy w życiu publicznym dzisiejszej Polski bardzo aktywni i widoczni są Żydzi, którzy na co dzień dają nam odczuć swą obecność, a zarazem obcość, w sposób niezwykle agresywny, pozbawiony jakiejkolwiek delikatności.

Ich nie liczące się z niczym brutalne wypowiedzi i działania tak wymownie potwierdzają najgorsze opinie z przeszłości, że potrzeba niezwykłej wprost odporności, by ustrzec się przed uogólnieniami.

Od wielu lat mamy do czynienia z intensywną obecnością tematów żydowskich w polskich środkach masowego przekazu.

Gdyby tą miarą mierzyć obecność Żydów w Polsce, to można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z niezwykle liczną mniejszością, która manifestuje swoją odrębność, a nawet wrogość, a mimo to chce uznania jej za tak ważny element polskiej społeczności, że ma prawo pretendować do kształtowania podstawowych elementów życia w Polsce.

Ambicje te najwyraźniej nie ograniczają się do artykulacji spraw, czy choćby nawet pretensji dotyczących nielicznej grupy Żydów w Polsce.

W gruncie rzeczy mamy do czynienia z destrukcyjnym zachowaniem uderzającym raz po raz w samą istotę polskości, z działaniami, które w ewidentny sposób koordynowane są z hałaśliwymi akcjami inicjowanymi przez prawdziwie antypolskie środowiska żydowskie poza granicami naszego Kraju.

Polska opinia publiczna raz po raz wstrząsana jest bulwersującymi oskarżeniami, niesprawiedliwą i kłamliwą propagandą, dyskredytującą Polskę, działaniami, które wprost deprecjonują naszą suwerenność i uderzają w naszą godność.

W Polsce na poważną skalę to zjawisko zaczęło się w 1987 roku kiedy Tygodnik Powszechny artykułem Jana Błońskiego zainicjował wielką akcję oskarżania Polaków.

Dysponując wyjątkową w tym czasie licencją na niezależność Redakcja TP poprowadziła jednokierunkową „debatę”, która już wtedy ujawniła wyjątkowy stopień zakłamania i hipokryzji i nadała trwały kierunek sterowanemu polsko-żydowskiemu „dialogowi”.

Po tym wstępnym przygotowaniu mieliśmy do czynienia z licznymi prowokacjami, których autorami byli Żydzi – prowokacjami na tyle przejrzystymi, że stało się oczywiste, że wcale nie chodzi o autentyczny dialog.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie może przyjąć, że ta wczesna „debata” Tygodnika Powszechnego, a później następujące rozliczne prowokacyjne wypowiedzi A.Michnika, B.Geremka, J.Urbana, K.T.Toeplitza, T.Pacewicza, E.Milewicz, A.Bikont, P.Śpiewaka i wielu, wielu innych, że wyrzucenie S.S.Karmelitanek z Oświęcimia, ponawiane próby usunięcia stamtąd Krzyża, profanacje katolickich symboli religijnych, bluźniercze prowokacje A. Rottenberg, monstrualne produkcje O. Lipińskiej, żałosna „twórczość” I. Cywińskiej….itd., że te działania zmierzają do wyjaśnienia czegokolwiek, co mogłoby służyć poprawie stosunków polsko-żydowskich.

Intensywność i skalę demonstrowanej niechęci do Polaków, a mówiąc językiem tego środowiska, „zoologicznej nienawiści” do Polski, trzeba uznać wprost za przejrzysty zamiar budzenia w Polakach niechęci do Żydów – nie sposób tego inaczej interpretować.

 Może wydać się paradoksalne – po co Żydom jest potrzebne budzenie w dzisiejszej Polsce wrogości do Żydów, po co jest im potrzebny antysemityzm?

Być może chodzi o ciągłe wywoływanie poczucia zagrożenia, które jest najlepszym spoiwem dla utrzymania jedności i wymuszenia nieograniczonego wzajemnego wspierania się. Nie próbujmy jednak nawet zastanawiać się nad wyjaśnieniem tego paradoksu, porzućmy wszelkie spekulacje – jesteśmy z innego kręgu cywilizacyjnego i możemy z tym mieć wielkie trudności.

Żydzi i Słowianie
Zbyt wiele zasadnych pytań z przeszłości pozostało bez odpowiedzi:
  • Dlaczego niektórzy Żydzi wspierali finansowo Hitlera?
  • Dlaczego tylu z nich funkcjonowało na wysokich szczeblach NSDAP?
  • Dlaczego maszynerię administrowania ostatecznym rozwiązaniem powierzono Żydowi- Eichmanowi?
  • Dlaczego Żydzi amerykańscy wykazali tak paskudną obojętność na los swoich rodaków?
  • Dlaczego Żydzi wciąż z taką łatwością przemilczają zbrodnie Żydów-gestapowców, Judenratów, żydowskich kapo i służb obozowych wykonujących egzekucje?
  • A ileż podobnych pytań dostarcza całe doświadczenie totalitaryzmu komunistycznego?
  • Pozostawiając zatem bez odpowiedzi pytanie – dlaczego niektórzy Żydzi chcą w Polsce wywołać eksplozję antysemityzmu?  musimy zastanowić się jak temu przeciwdziałać, jak odpowiedzieć na te coraz wyraźniejsze próby wielkiej manipulacji socjologicznej.

Jak dotąd Polacy niezwykle cierpliwie znoszą wszelkie upokorzenia i prowokatorzy nie osiągają swojego celu.

Nie możemy jednak zapominać o ułomnościach natury ludzkiej i nie możemy bezczynnie przyglądać się procesowi, w którym ludzka wytrzymałość może osiągnąć stan graniczny, a spójne oddziaływanie wielu czynników może doprowadzić do pęknięcia norm.

Musimy koniecznie ten proces zatrzymać, zanim będzie za późno, bo nikt z nas nie zna miejsca, w którym kończy się ludzka odporność.

Prowokacyjne kłamstwa związane z tragicznymi wydarzeniami w Jedwabnem są najważniejszym jak dotąd sygnałem ostrzegawczym, że nie ma tutaj żadnych zahamowań.

Nie ma wątpliwości, że te nękające akcje będą się powtarzać. To właśnie brak dostatecznie mocnych reakcji na wcześniejsze prowokacje zachęca stronę żydowską do ataków, ale ten dotyczący Jedwabnego ma całkowicie nowy jakościowo wymiar.

To już nie są oskarżenia o niechęć, o bierność, o „wielowiekowy, wyssany z mlekiem matki antysemityzm”, to już są próby wciągania Polaków w odpowiedzialność za ludobójstwo.

Ktoś powiedział: ” Po Jedwabnem stosunki polsko-żydowskie już będą inne”. Całkowicie się z tym zgadzam. Tutaj już nie ma miejsca na milczenie, na bezsilne zaciśnięcie zębów, machnięcie ręką i przejście do normalności.

Teraz już naprawdę potrzebna jest rzetelna debata o stosunkach polsko-żydowskich, debata, która pozwoli wyciągnąć właściwe wnioski na dzisiaj i na przyszłość. My Polacy tej debaty nie unikniemy, a ona się przecież jeszcze nie odbyła, mimo że temat tak często poruszano w rozlicznych publikacjach.

Gdy spojrzeć na dotychczasowy przebieg tzw. „dialogu polsko-żydowskiego”, to trzeba stwierdzić, że nie ma chyba przykładu innej dyskusji, w której tak bardzo uciekano by od prawdy.  Przykładu hipokryzji dostarczają sami uczestnicy dotychczasowego „dialogu”. Jakże często się zdarza, że w dwustronnej wymianie zdań uczestniczy wyłącznie jedna strona, bo również w imieniu Polaków wypowiada się Polak pochodzenia żydowskiego, przy czym często jest to osoba, która przy innych okazjach demonstruje swą żydowskość jako główną identyfikację.

W tej wczesnej „debacie” Tygodnika Powszechnego było to zjawisko nagminne i nikomu  nie przyszło do głowy, by  przy rozmowie na taki właśnie temat, uczciwie uściślić na samym początku z jakiej pozycji autor się wypowiada.

Zresztą ówczesny redaktor naczelny Jerzy Turowicz też tego nie zrobił, a nawet, jak się później okazało, nie miał oporów, by jako reprezentant polskich katolików, mimo klasycznej sytuacji konfliktu interesów, uzgadniać z Żydami usunięcie SS.Karmelitanek z Oświęcimia.

Z drugiej strony dotychczasowy „dialog” nigdy nie był dyskusją równoprawnych stron – ze strony polskiej pełen dobrej woli, delikatności, unikający wysuwania choćby najbardziej zasadnych oskarżeń – ze strony żydowskiej pełen tupetu, arogancji, zawsze atakujący, dążący do upokorzenia strony przeciwnej. 

Nie dziwne więc, że nawet najbardziej odporni (np. Ks. W.Chrostowski) rezygnowali z udziału w tej fikcji. Potrzebny jest zatem najpierw polsko-polski dialog, bo chodzi o wypracowanie wspólnego stanowiska, jak my Polacy w tej sytuacji mamy się zachować?

Jak w imię minionych i przyszłych pokoleń Polaków trzymać się chrześcijańskich norm moralnych, nie rezygnując ani trochę z Prawdy? Czy wolno „dla świętego spokoju” rezygnować z Prawdy, zwłaszcza gdy w grę wchodzi dobre imię własnego Narodu?

 Niniejszym artykułem pragnę pobudzić do takiej polsko-polskiej dyskusji. Niech ona będzie publiczna, bo nie mamy niczego do ukrycia. Zdając sobie sprawę z trudności związanych z tak szczególną debatą, pragnę rozpocząć od kilku uwag wstępnych:

1. Wypowiadam się w duchu prawdy, tak jak ją widzę na podstawie własnej wiedzy i obserwacji. W kwestiach polsko-żydowskich nie mam żadnych kompleksów i nie dbam o to, czy ktoś nazwie mnie antysemitą. Swój stosunek do Żydów znam najlepiej ja sam i nie dotkną mnie żadne oskarżenia, zwłaszcza te, które są tak powszechnie szafowane, by uniemożliwić wyraźną artykulację argumentów. Nie mam do Żydów żadnych uprzedzeń, raczej jest to stosunek dość neutralny, który jest następstwem własnych doświadczeń. Spotkałem wielu Żydów mądrych, czasem wybitnych, przyjaznych, ciekawych i wewnętrznie dobrych, spotkałem też beznadziejnie głupich, małych, a nawet nikczemnych, szczycących się „osiągnięciami”, za które normalny człowiek powinien się wstydzić. Te doświadczenia dają mi komfort unikania uogólnień w stosunkach z pojedynczymi ludźmi, natomiast nie można tego komfortu przenosić na rozważania relacji dwóch narodów, bo tutaj uogólnienia są niezbędne.

2. Stosunek wzajemny dwóch narodów jest pochodną indywidualnych relacji zachodzących pomiędzy ich członkami, ale próba jego całościowego ujęcia wymaga oderwania się od pojedynczych doświadczeń. Nie można swoich osobistych wrażeń utożsamiać z bardziej ogólnymi zjawiskami. A jednak indywidualne doświadczenia mają tutaj zasadniczy wpływ. Nikt nie jest wolny od uogólnień, bo natura myślenia człowieka jest indukcyjna – na podstawie wielu podobnych przypadków formułujemy na własny użytek wnioski. Nikt się nie dziwi, gdy oceniamy złe postępowanie swego rodaka, mówiąc że „robi nam złą opinię”, podobnie, gdy jesteśmy dumni z osiągnięć Polaka, mimo że poza przynależnością do tego samego narodu mamy niewiele wspólnego z tymi osiągnięciami. Wszyscy przyjmujemy te zachowania jako całkowicie naturalne, ponieważ wiemy, że inni oceniając nas jako naród opierają swoją ocenę na uogólnieniu obserwacji dotyczących wielu pojedynczych przypadków. Także na opinię o Żydach zasadniczy wpływ muszą mieć indywidualne doświadczenia i obserwacje. I dobrze, że tak jest, bo możemy się oprzeć także na swoich, często pozytywnych doświadczeniach. Gdybyśmy mieli w Polsce poprzestać na ocenie tych Żydów, którzy biorą aktywny udział w życiu publicznym, opinia byłaby zapewne skrajnie negatywna.

3. Proponowana debata musi mieć znaczny stopień ogólności, bez zbędnego wnikania w szczegółowe przykłady historyczne, czy współczesne. Jednak znajomość szczegółów dotyczących zarówno historii, jak i współczesności stosunków polsko-żydowskich, jest niezbędna dla kompetentnego udziału w dyskusji. Tylko taka pełniejsza wiedza umożliwia oderwanie się od subiektywizmu, który wynika z własnego, z natury rzeczy bardzo wąskiego, doświadczenia. Na szczęście istnieje bogata faktografia dotycząca tematu, z którą każdy może się zapoznać, a sama współczesność przynosi nowe zjawiska, których medialne nagłośnienie zapewnia ich powszechną znajomość. Historia mojego osobistego zainteresowania się tematem stosunków polsko-żydowskich sięga okresu mego pobytu w Stanach Zjednoczonych w latach 1982/84. Zetknąłem się wtedy z objawami tak bardzo intensywnej antypolskiej kampanii środowisk żydowskich, że musiałem sobie postawić pytania: O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego Polskę, powaloną na kolana stanem wojennym, kopie się tak brutalnymi i niesprawiedliwymi oskarżeniami? Ile w tych oskarżeniach jest prawdy? Skąd bierze się u amerykańskich Żydów tak zajadła nienawiść do Polski? Od tej pory przeczytałem wiele książek, artykułów i opracowań, także na bieżąco śledziłem wszystkie istotne wydarzenia związane z polsko-żydowskimi stosunkami.  Z biegiem czasu narastała jednak moja irytacja demonstrowaną skalą zakłamania i ewidentnym unikaniem prawdziwego, uczciwego dialogu. Prowokacje J.T.Grossa w sprawie Jedwabnego uznałem za punkt zwrotny, za moment, w którym należy sprawy podsumować.

Przedstawiam więc moje indywidualne podsumowanie stosunków polsko-żydowskich, a także wnioski, jako głos w debacie, która być może zostanie podjęta. Udział w takiej debacie Polaków, którzy podobnie jak ja nie należą do grona ekspertów w dziedzinach historycznych, byłby bardzo pożądany. W gruncie rzeczy chodzi o wypracowanie wspólnego stanowiska, które mogłoby dać jasne wskazania dla naszych przyszłych zachowań.

Niezależnie od subiektywnych odczuć, na podstawie powszechnie uznanych faktów historycznych można ustalić zasadnicze, ogólnie obiektywne prawdy dotyczące stosunków polsko-żydowskich:

Tysiąc lat gościnności

Przez blisko dziesięć wieków Żydzi masowo osiedlali się w Polsce, gdzie znajdywali dla siebie przystań i dobre warunki do normalnej, godnej człowieka egzystencji. Prześladowani i wypędzani zewsząd, właśnie w Polsce znajdywali schronienie, warunki do przetrwania i pełne możliwości rozwoju.

Tolerancyjna katolicka Polska, nazywana przez nich samych Paradisus Judeorum, dawała im przywileje stwarzające warunki często lepsze niż te, którymi musiała się zadowolić miejscowa ludność, będąca gospodarzem polskich ziem.

Bez względu na sporadyczne występowanie przypadków przeczących ogólnej zasadzie, los Żydów w Polsce był nieporównanie lepszy niż w jakimkolwiek innym kraju.

Dowodem na taki stan rzeczy jest fakt niezależny od wszelkich spekulacji historycznych, mianowicie niezaprzeczalny fakt, że na terenach Rzeczpospolitej przed drugą wojną światową zgromadziło się 80% całej populacji Żydów.

Tylko dzięki Polsce Żydzi przetrwali jako naród, zachowali swoją odrębność, rozwinęli własną kulturę, religię i wykształcili elity, które później umożliwiły im budowę własnej państwowości.

Brak lojalności wobec Polski

Pozytywny stosunek Polaków do Żydów był w znacznym stopniu utrudniony słabą skłonnością Żydów do asymilacji, ich demonstracyjną obcością i wewnętrznie kultywowaną wrogością do nie-Żydów, która była wręcz dyktowana nakazami Talmudu.

Nielojalność wobec państwa i narodu polskiego zawsze przeważała w postawach Żydów. Tej generalnej cechy społeczności żydowskiej, która ujawniała się w szczególnie trudnych momentach historii, nie mogą zrównoważyć jasne przykłady patriotyzmu i identyfikacji z Polską niektórych ich przedstawicieli.

Skrajnych przykładów zbiorowej nielojalności dostarczają potwierdzone fakty historyczne np. skandaliczny pomysł utworzenia Judeopolonii, współpraca z zaborcami, a zwłaszcza, powszechnie z irytacją odnotowane,  demonstracyjnie przyjazne zachowanie się Żydów wobec najeźdźców Polski.

Sporadycznie witano nawet wkraczających na tereny polskie Niemców, natomiast  entuzjazm większości Żydów i współpraca z najeźdźcą sowieckim w pełni wyczerpała znamiona masowej zdrady Polski.

Także powszechne wśród Żydów wsparcie dla komunizmu, bez względu na  motywację, było faktem ujawniającym wrogość wobec narodu polskiego, który w swej przeważającej części uznawał komunizm za zagrożenie. Nielojalność wykazana przez Żydów w czasach powojennych zasługuje na osobne omówienie.

Polacy wobec Zagłady – test Człowieczeństwa

Mimo tej nielojalności, a często jawnej wrogości Żydów, Polacy  tolerowali taki stan rzeczy z wielką wyrozumiałością. W przeciwieństwie do innych krajów, w Polsce nie było pogromów, ani atmosfery zagrożenia dla Żydów.

W okresie międzywojennym narastała niechęć, która miała podłoże czysto ekonomiczne i polityczne, wiążące się z zagrożeniem komunistycznym.

Ta rodząca się niechęć nie stwarzała wszakże żadnego fizycznego zagrożenia – wykazują to liczby Żydów napływających do Polski w całym okresie międzywojennym.

Zwiększająca się liczebność Żydów zaczynała zresztą przekraczać 10-procentowy próg, uznawany jako socjologiczny próg, przy którym rodzą się  trudności współżycia z agresywną mniejszością.

W tej trudnej i skomplikowanej sytuacji historia poddała Polaków najcięższej próbie, stawiając ich wobec zagłady Żydów realizowanej przez okupanta niemieckiego, przy całkowitej obojętności świata, przy obojętności przywódców antyhitlerowskiej koalicji, a zwłaszcza przy zdumiewającej bezczynności Żydów amerykańskich.

Ten skrajnie wymagający test człowieczeństwa Polacy zdali celująco.

Jeżeli ktoś dzisiaj próbuje kwestionować zachowanie się w tej sprawie narodu polskiego w latach okupacji, to jest łajdakiem niegodnym  podejmowania jakiejkolwiek rozmowy.

Głupota i brak wyobraźni nie jest tutaj żadnym usprawiedliwieniem, nie sposób tolerować tak żenującej pogardy dla prawdy. W obliczu własnej tragedii i stanu permanentnego zagrożenia udzielano Żydom pomocy w każdej części kraju.

Była to często pomoc nie na miarę możliwości, ale znacznie przekraczająca tę miarę, aż do granicy bohaterstwa, aż do poświęcenia własnego życia, a nawet życia własnej rodziny, czy lokalnej społeczności.

Pretensja o to, że za mało było bohaterów, że wszyscy Polacy winni byli ryzykować swoje życie dla ratowania Żydów, jest przyznaniem się do prawdziwie rasistowskiego przekonania, że życie Żyda jest wartością bardziej cenną, niż życie Polaka.

W tym trudnym czasie okazało się, że nawet Polacy, którzy wcześniej okazywali swą niechęć do Żydów, brali powszechny udział w ich ratowaniu, także w strukturach organizacyjnych, takich jak Żegota.

Jest rzeczą zdumiewającą jak rzadko Polacy chwalą się tą pomocą i poświęceniem, jak często wykazują wręcz niezrozumiałą skromność, która powinna wywołać rumieniec wstydu na twarzach obłudnych oskarżycieli.

Jakże wymowne jest milczenie o tych sprawach ze strony duchowieństwa i zgromadzeń zakonnych w Polsce. Ich ofiarność w tym okrutnym czasie próby jest najbardziej dobitnym świadectwem wierności swemu powołaniu.

I jeżeli marginalne w skali narodu postawy szmalcowników stawia się jako przeciwwagę temu bohaterstwu, to ręce opadają.

Nawet nie jest znana przynależność narodowa anonimowych szmalcowników, a tych, którzy nie byli anonimowi po prostu fizycznie, z pełną odpowiedzialnością i nagłośnieniem, eliminowano.

Narzuca się retoryczne pytanie – czy znane są udokumentowane przypadki, gdy Żyd oddał, a choćby ryzykował swoje życie dla Polaka?

A przecież nie chodzi tutaj tylko o czasy wojny. Trudno pominąć milczeniem rzecz bardzo szczególną – Żydzi bezpośrednio uratowani przez Polaków, także Żydzi, których rodziny zostały ocalone dzięki pomocy Polaków – ci właśnie Żydzi też biorą udział w haniebnej deformacji prawdy o czasie zagłady.

Nie warto przytaczać przykładów, bo tych prawdziwie żałosnych postaci jest bardzo wiele, często są to osoby tak bardzo publiczne, że trudno uniknąć uogólnienia prawdy o „żydowskiej wdzięczności”.

Jak na to wszystko reagować, jakie wyciągać wnioski? Bodaj najbardziej tragiczną w swej symbolice refleksję, wyrażoną po wielu latach od tamtych wydarzeń, miałem okazję zauważyć w zakończeniu pewnego dokumentalnego filmu o prostym wieśniaku, który za uratowanie Żydów został odznaczony medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”.

Autor reportażu na koniec zapytał: „Czy dzisiaj, wiedząc to wszystko…, czy zrobiłby pan to samo jeszcze raz?”

Odpowiedź była krótka, zdecydowana i najwyraźniej już wcześniej przemyślana: „Nigdy!”

Ta prawdziwie tragiczna konkluzja zmusza nas do powstrzymania się od wszelkich wyobrażeń, jak zdalibyśmy dzisiaj tak wymagający egzamin.

Udział Żydów w zniewalaniu Polski po wojnie

Po zdradzie Polski dokonanej u schyłku wojny przez sojuszników rozpoczęto budowanie narzuconego Polsce systemu, który początkowo budził powszechny i rozpaczliwy opór Polaków.

Zmęczone wojną, pozbawione elit przywódczych, zmaltretowane niewyobrażalnym terrorem, polskie społeczeństwo nie było w stanie przeciwstawić się kolejnej agresji.

Wielu Polaków zaangażowało się w tworzenie nowej rzeczywistości z mniejszym, lub większym entuzjazmem, ale bezradna większość musiała się po prostu przystosowywać do nowej sytuacji..

Fałszowane wyniki wyborów i referendum, eliminacja fizyczna najbardziej wartościowych elit, a także ogólne zastraszenie i nędza ekonomiczna zmuszająca do zabiegów o biologiczne przetrwanie, a zwłaszcza świadomość ciągłego zagrożenia ze Wschodu, to warunki nie dające żadnych szans Polakom.

W tej szczególnie opresyjnej dla Polaków sytuacji, przed egzaminem stanęli także Żydzi. Negatywny wynik tego egzaminu jest w zasadzie całkowicie do dzisiaj przemilczany w ogólnych rozważaniach stosunków polsko-żydowskich.

Są liczne publikacje omawiające udział i zbrodnie dokonywane przez konkretnych Żydów w czasach  powojennych, ale nikt nie odważa się podsumować tego okresu w ogólnym kontekście stosunków polsko-żydowskich.

Nie ma zresztą nawet żadnej dyskusji na ten temat, bo tak właśnie zaplanowano rozwój „debaty”. Dość przypomnieć, że owa, wspomniana już „debata” w Tygodniku Powszechnym w 1987 roku odbywała się w czasie, gdy publicznie nawet nie było wolno krytykować komunizmu.

Wiemy jednak dzisiaj dużo o tych czasach, znamy nazwiska i narodowość ludzi, którzy skupiali w swych rękach pełnię władzy, znamy nawet skład narodowościowy list prokuratorów wojskowych, kierownictwa różnych szczebli Urzędu Bezpieczeństwa, publicystów i twórców tworzących oprawę propagandową.

Znamy na tyle, że nie wnikając w szczegóły, stwierdzenie, że „Żydzi mieli znaczący udział w zniewalaniu Polaków po wojnie” można uznać za dalsze od prawdy, niż stwierdzenie, że „Żydzi stanowili główną siłę realizującą zniewolenie narodu polskiego”.

Przecież świadomość tej decydującej roli istniała także w kręgach ówczesnej władzy, która starała się ukrywać dominację Żydów w kręgach decyzyjnych.

Nawet anegdotyczne wspomnienia o Zofii Gomułkowej (dziwnym zbiegiem okoliczności Żydówce), która osobiście lustrowała profile kandydatów na stanowiska, by zanadto nie zdradzały ich  pochodzenia, jest też dokumentem przekazującym prawdę o sytuacji.

Nie chodzi tutaj o analizę działań poszczególnych osób, o rozważanie kto był zbrodniarzem,  kto tylko łajdakiem, a kto, być może nawet chciał służyć Polsce.

Chodzi o stwierdzenie faktu, że system zniewolenia Polski po drugiej wojnie światowej, realizowany przy aktywnym uczestnictwie niektórych Polaków, był w całości przez Żydów kontrolowany.

Mimo wielu fal wyjazdów z Polski, a w niektórych okresach nawet ucieczki przed odpowiedzialnością za zbrodnie, udział Żydów w rządzeniu i dalszym zniewalaniu Polski pozostał znaczący w całym powojennym czasie.

Przecież to nie Polacy wymyślili lapidarne określenie: „Chamy i Żydzi”, by opisać sytuację frakcyjnych podziałów w wyższych kręgach partyjnych.

Istnienie dwóch frakcji, walczących ze sobą, a więc dysponujących porównywalnymi siłami, gdy w jednej z nich dominują Żydzi, to kuriozalna sytuacja w kraju, w którym „Żydów nie ma”.

I chociaż wciąż głosi się takie hasło, dzisiejsza obecność Żydów w kręgach decydujących o Polsce, dalece przekracza jakiekolwiek rozsądne proporcje, które mogłyby  wynikać z naturalnych dróg awansu.

Często przytacza się bardzo słuszne rozumowanie: „Przecież pochodzenie człowieka nie ma żadnego znaczenia, ważne jest, czy ludzie dobrze spełniają swoje zawody, funkcje, stanowiska”.

Tylko, że rozumowanie takie nie dotyczy sytuacji, z jaką  mamy do czynienia. Wszystko zaczyna się od problemu, że mamy do czynienia z ludźmi, którzy w oczywisty sposób niedobrze spełniają swoje funkcje.

Rozumowanie idzie całkiem innym torem. Najpierw stwierdzamy, że Gazeta Wyborcza, czy Tygodnik Powszechny kłamie i manipuluje, a potem dopiero zastanawiamy się kim są ludzie, którzy to realizują.

I nagle odkrywamy na podstawie całkowicie oficjalnych, publicznych przekazów, że w jakiś szczególny sposób  w grupie tej dominują osoby pochodzenia żydowskiego.

Możemy się zastanawiać jak to się stało, że przy tak nielicznej mniejszości, całkiem przypadkowo i fluktuacyjnie, właśnie w tak wrogich Polsce środowiskach, zebrała się grupa ludzi, których łączy żydowskie pochodzenie.

Przy powszechności takich obserwacji, nie da się utrzymać złudzenia, że w grę wchodzi przypadkowość – zatem mamy do czynienia ze świadomym doborem, ze wszystkimi wypływającymi z tej konstatacji wnioskami.

Dzisiaj narasta świadomość, że mamy do czynienia z kolejnym, być może najgroźniejszym historycznie procesem zniewalania Polski.

Na podstawie licznych obserwacji nie da się uniknąć przykrego uogólnienia, że znaczący udział Żydów w tym procesie jest faktem.

Jest to fakt tym bardziej złowieszczy, że często chodzi o ludzi bezpośrednio rodzinnie powiązanych ze znienawidzoną grupą powojennych realizatorów totalitarnego zniewolenia.

Jeżeli komuś takie podsumowanie najważniejszych elementów stosunków polsko-żydowskich wyda się być zbyt negatywnym przejaskrawieniem, to polecam mu uruchomienie wyobraźni i zastanowienie się, jak wyglądałyby oskarżenia, gdyby historię odwrócić, gdyby to Żydzi mieli podstawę do wysunięcia tej rangi zarzutów wobec Polaków.

Można tylko wierzyć, że prawdziwi Polacy żydowskiego pochodzenia, a więc ci, którzy nie zapominając o swoich korzeniach, uznają się za Polaków, oceniają sytuację bardzo podobnie, choć jest to dla nich na pewno znacznie trudniejsza, wręcz bolesna synteza.

Ale to właśnie istnienie tej grupy Żydów, którzy od pokoleń wybrali i ukochali Polskę jako swoją Ojczyznę i stali się pełnoprawnymi członkami Polskiego Narodu, to właśnie ich obecność ratuje nas przed uogólnieniem do końca, które może rodzić autentyczny antysemityzm.

Wielu z nich nieśmiało i z rzadka zabiera głos, wielu bardziej zdecydowanie sprzeciwia się samozwańczym uzurpatorom, którzy swym postępowaniem świadomie i bezkarnie budują niechęć do Żydów.

Niestety, są to głosy bardzo słabo słyszalne i bardzo jednostkowe, pozostające zasadniczo bez wpływu na ogólny obraz stosunków polsko-żydowskich.

Ton nadają najbardziej negatywne elementy, w przedziwny sposób postępujące tak, jakby chcieli kierować się instrukcjami podanymi im przez prowokatora, który spisał dla nich falsyfikat pod tytułem „Protokoły Mędrców Syjonu”.

Bieg spraw pokazuje, że z tymi uzurpatorami dialog jest najzwyczajniej niemożliwy, pozostaje poczekać na czas, gdy Żydzi wewnętrznie uporają się z problemem, kto ich naprawdę powinien reprezentować, kto rzeczywiście wyraża ich prawdziwą wolę życia w harmonii z Polakami.

Dzisiaj dialog polsko-żydowski jest niemożliwy

Jeśli naprawdę chcemy wierzyć, że w swej przeważającej większości Żydzi pragną dobrych stosunków z Polakami, to przecież musimy tę wiarę podeprzeć rzeczywistymi argumentami, które ukażą, że dotychczasowe obserwacje i praktyka dają fałszywy obraz sytuacji.

Ale ta abstrakcyjna, bo niewidoczna większość, milczy, a wszystkie zorganizowane grupy, czy jednostki, wypowiadające się w jej imieniu zniechęcają do podjęcia dialogu.

Czy można podejmować dialog według schematu, w którym żydowska strona wymyśla kolejne nieprawdopodobne oskarżenia, a strona polska skupia się na wysiłkach, by wykazać, że są to oskarżenia nieprawdziwe? Spójrzmy na znaczące przykłady:

Przez całe dziesięciolecia funkcjonuje obezwładniający mit o odpowiedzialności Polaków za pogrom kielecki – mit, który jest wciąż przytaczany w większości wypowiedzi jako symbol  krzywd, których doznali Żydzi od Polaków.

Dzisiaj, choć wciąż nieoficjalnie, znamy całkiem inną prawdę o tej zbrodni, wiemy nawet kto uczestniczył i kto dzisiaj uczestniczy w tuszowaniu tej, niewygodnej dla użytkowników mitu, prawdy.

Gdyby ktoś naprawdę musiał dokonać beznamiętnego uogólnienia odpowiedzialności za tę zbrodnię, to sam skład narodowościowy Urzędu Bezpieczeństwa w tym czasie uprawniałby go do stwierdzenia większej odpowiedzialności Żydów, niż Polaków – nikt jednak nie ma zamiaru wdawać się w dialog na tym poziomie.

Przez wiele lat książka Jerzego Kosińskiego „Malowany ptak” funkcjonuje w świecie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, jako autentyczna autobiografia, ukazująca okrutne przeżycia dziecka żydowskiego w latach okupacji – oddziaływanie tej powieści na opinię o antysemityzmie Polaków jest nie do przecenienia.

Nie jest łatwo podważać oskarżenia oparte na jednostkowych losach – przecież wszystko może się zdarzyć.

Szczęśliwy traf, połączony z wielkim wysiłkiem i uporem pani Joanny Siedleckiej, pozwolił ujawnić mistyfikację. Prawda okazała się być skrajnie negatywna, wręcz zabójcza dla autora, ale kłamstwo spełniło swoją rolę.

Gdy, z namaszczeniem redaktora naczelnego Gazety Wyborczej, Michał Cichy bezpardonowo oskarżył powstańców warszawskich o dobijanie  resztek Żydów z getta warszawskiego, obalenie tego paskudnego oskarżenia wymagało  kilku miesięcy pracy Leszka Żebrowskiego i napisania obszernej książki p.t. „Paszkwil Gazety Wyborczej”.

A potem cisza – Michnik i Cichy funkcjonują dalej i zapewne poszukują jeszcze bardziej „wyrafinowanych”, trudnych do obalenia, fałszywych oskarżeń – a dlaczegóżby nie, przecież nie ponieśli żadnych konsekwencji.

Prowokacja Grossa w sprawie Jedwabnego jest kontynuacją tej samej metody.

Jednak sama istota, światowy zasięg i potencjalne skutki tej właśnie prowokacji muszą nas doprowadzić wreszcie do zdecydowanego powstrzymania tego procederu.

Ujawnienie, w sposób nie budzący wątpliwości, wielu kłamstw Grossa powinno już dawno doprowadzić go przed sąd – opinia publiczna powinna stosownie potraktować wszystkich odpowiedzialnych za wsparcie tej prowokacji, w której ujawniła się niegodna postawa wielu osób publicznych.

Żaden dialog nie jest możliwy, gdy nawet ustalenie faktów i obalenie oskarżeń nie rodzi odpowiednich skutków.

Mit odpowiedzialności Polaków za pogrom kielecki nadal funkcjonuje, „autobiografia” J.Kosińskiego nadal jest czytana z nieznajomością prawdy, Gazeta Wyborcza jest nadal kupowana, a dobre samopoczucie Grossa i jego otoczenia wydaje się nie maleć.

Jest trochę tak, jak z fikcyjnym obrazem z wiersza Miłosza o Polakach bawiących się na karuzelach w tle płonącego getta.

Sam poeta już dawno sprawę jednoznacznie wyjaśnił jako własną poetycką wizję, nie opartą na rzeczywistych faktach.

Gdy w debacie Tygodnika Powszechnego z 1987 roku przedstawiono tę metaforę jako rzeczywistość, odezwali się świadkowie.

Mimo generalnej jednostronności debaty dopuszczono wtedy krótką wypowiedź oburzonego świadka wydarzeń, który przypomniał fakty i uznał takie fałszerstwo za tryumf propagandy Goebbelsa.

Wydawało się, że przynajmniej ta sprawa jest definitywnie zamknięta.

Mimo to w jednym z ostatnich artykułów tej samej debaty fałszerstwo zostało jeszcze raz powtórzone.

Jeśli w dyskusji nie można ustalić wspólnego spojrzenia nawet na wyjaśnione do końca sprawy, to nie da się uniknąć konkluzji, że chodzi chyba o coś całkiem innego niż dialog.

W tym miejscu muszę jeszcze raz powrócić do wniosku sformułowanego w początkowej części tego artykułu.

Właśnie wśród Żydów są osoby, które różnymi metodami, ustawicznie i świadomie budzą niechęć do wszystkich Żydów – to właśnie ich społeczność żydowska powinna uznać za skrajnych antysemitów.

Milczenie tej społeczności wobec ciągłych prowokacji A.Michnika, J.Urbana, K.Geberta, J.T.Grossa i wielu innych jest poważnym zaniedbaniem.

Kontekst zewnętrzny

Nie można w podsumowaniu stosunków polsko-żydowskich pominąć doświadczeń innych narodów w stosunkach z Żydami. Tropienie antysemityzmu, lub niechęci do Żydów dotyczy prawie wszystkich – w zależności od potrzeb i aktualnej koniunktury oskarżenia falują w różne strony, chociaż Polacy są „wyróżniani” w sposób szczególny.

Nikomu z oskarżających nawet nie przeszkadza narzucają

cy się w tej sytuacji wniosek, że  powszechność niechęci do Żydów każe w nich samych poszukiwać problemu.

Często się mówi, że niechęć do Żydów wynika z rozpaczliwych poszukiwań kozła ofiarnego, gdy ludzie nie potrafią rozwiązać swoich problemów.

Przytacza się bzdurny slogan, że „nawet gdyby Żydów nie było – niektórzy by ich wymyślili”, który rzekomo opisuje sytuację.

Być może istnieją bezmyślni ludzie kierujący się  prostackimi argumentami, nie miałyby one wszakże żadnej nośności, gdyby zabrakło autentycznie niepokojących obserwacji, które skłaniają ludzi myślących do zastanowienia.

Przed laty „obdarowano” Japonię falą zarzutów o antysemityzm – mieliśmy klasyczny przykład kraju, w którym Żydów nie ma, a antysemityzm jest.

Z całej serii artykułów na ten temat można było jednak wywnioskować, że popularność „antysemickiej literatury” wystawianej w wydzielonych miejscach japońskich księgarni, co było głównym objawem zjawiska, ograniczała się do Japończyków działających na rynkach finansowych, którzy nie „wymyślili” Żydów, a raczej się z nimi konkurencyjnie zetknęli.

Przed ponad półwieczem można by spekulować na temat – jak współżyliby Żydzi z innym narodem, gdyby mieli własne suwerenne państwo i możliwość bezpośredniego decydowania o własnym losie i zachowaniu.

Dzisiaj już nie trzeba spekulować – cały świat obserwuje sytuację na Bliskim Wschodzie, gdzie już trzecia generacja Palestyńczyków doświadcza koszmaru tego współistnienia.

Wymowa faktów jest oczywista, demokratycznie dokonywane wybory wyznaczają też zbiorową odpowiedzialność, chociaż także tej odpowiedzialności nie wolno przenosić na poziom indywidualny.

Nie sposób jednak marginalizować wpływu tego wyrazistego i smutnego przykładu na generalny stosunek do Żydów, gdziekolwiek by nie zamieszkiwali.

W przypadku Polaków, aż skóra cierpnie na myśl o możliwych konsekwencjach realizacji pomysłu z Judeopolonią.

Wnioski

Rodzi się zatem pytanie – jak my Polacy mamy się w tej sytuacji zachować? Jak mamy na to wszystko odpowiedzieć, by przerwać ciąg prowokacji, które stale pogarszają polsko-żydowskie relacje?

Na pewno nie możemy się poddawać prowokacjom, trzeba więc unikać wchodzenia na drogę wzajemnych oskarżeń i awantur.

Nie możemy przecież w odpowiedzi na kłamstwa o Jedwabnem domagać się, by w całej Polsce, w miejscu każdej katowni UB wmurować tablicę z nazwiskami zbrodniarzy żydowskich, którzy torturowali i zabijali najlepszych polskich patriotów, mimo że byłoby to zgodne z logiką drugiej strony.

Musimy postępować inaczej, by okazać swoją zdolność do miłosierdzia, naszą gotowość do częściowej rezygnacji ze sprawiedliwości.

Nie wolno nam jednak rezygnować z prawdy, a okazanie miłosierdzia musi być poprzedzone gotowością drugiej strony do zmiany postępowania. Na to się jednak dzisiaj nie zanosi i trzeba cierpliwie czekać.

Dzisiaj natomiast musimy uznać, że wielowiekowe doświadczenie naszego współżycia z Żydami po prostu się nie udało, że jest coś co sprawia, że do siebie nie pasujemy.

Gdy analizujemy własną postawę, to mamy prawo powiedzieć, że nie ma w historii ludzkości podobnego przykładu, by inny naród dał od siebie drugiemu narodowi tyle, ile Polacy dali Żydom.

Jeżeli więc nawet to nie przyczynia się do zmiany nastawienia, jeżeli nie ma  elementarnej wdzięczności, a są fałszywe i niesprawiedliwe oskarżenia, jeżeli nie ma przeproszenia, a są niekończące się pretensje i w ślad za tym obłędne, często bezczelne żądania, to…., ….to trzeba powstrzymać emocje i nie wystawiać drugiej stronie rachunku, w którym nawet nie jesteśmy w stanie wycenić ani własnych zasług, ani krzywd.

Trzeba postąpić tak, jak postępuje się w stosunkach międzyludzkich, gdy pojawiają się autentyczne trudności i wyczerpane są wszystkie racjonalne możliwości ich przezwyciężenia – trzeba się rozstać, nie zamykając drogi do zmiany tego stanu rzeczy w przyszłości.

Trzeba więc zamrozić wszelkie kontakty ze zorganizowanymi środowiskami żydowskimi, które realizują obecną linię, trzeba odsunąć z polskiego życia publicznego wszystkie osoby, które obrażając nas świadomie budują niechęć do Żydów.

Takiego podejścia nie wolno zadekretować, a tym bardziej instytucjonalizować – to należy realizować praktyką powszechnego bojkotu.  Jednocześnie trzeba otwierać się na wszelkie pozytywne objawy, które obiecują wejście na drogę Prawdy i tworzenie warunków do harmonijnego współżycia.

W takiej sytuacji szczególnie ważnym zadaniem musi być pielęgnowanie kontaktów i przyjaźni z Polakami, którym świadomość i duma z własnych żydowskich korzeni nie przeszkadza identyfikować się w pełni z Polskim Narodem.

Bardzo chciałbym, by ktoś znalazł lepsze rozwiązanie – to rozwiązanie musi jednak uwzględniać pilną potrzebę przełomu. Dzisiejsza sytuacja nie może już trwać – nasz drugi policzek jest bardzo obolały, a trzeciego  naprawdę nie mamy. 

Kraków, 25 sierpnia 2002            Prof. dr hab. Rafał BRODA

Dyskusja na facebooku pod artykułem:

zdjęcie profilowe użytkownika Krystyna Budner-PawłowskaKrystyna Budner-Pawłowska Wśród wielu artykułów, dotyczących relacji polsko-żydowskich, ten wyróżnia się niezwykle prostą i logiczną syntezą zjawiska. Nie sposób odrzucić siły argumentów i nie sposób nie zgodzić się z konkluzją: „po prostu nie pasujemy do siebie”. Rozum wskazuje, że w tej sytuacji najprościej byłoby odsunąć od władzy obecne „elity” polityczne, działające na szkodę Polski, a w interesie środowisk żydowskich. (Pisząc „obecne” mam na myśli polityków każdej z opcji politycznych począwszy od upadku komuny. Bo bez względu na przynależność partyjną ich działania skierowane są w tym samym kierunku.) Pytanie tylko. jak można tego dokonać? Należałoby również wydalić z Polski osoby opluwające nasz kraj i wysuwające absurdalne żądania. I znów to samo pytanie – jak? Pozwoliliśmy im zniszczyć nas gospodarczo i politycznie. Pozwoliliśmy umocnić się na scenie politycznej. Za nimi stoją pieniądze Rothschildów, którym sprzedali się za judaszowe srebrniki, bądź zawsze im służyli. Ponadto przez ostatnie 30 lat poziom umysłowy społeczeństwa znacznie się pogorszył, a nasze obecne „elity” gospodarcze i naukowe bawią się na „tonącym Titanicu”. Tak, są ludzie samodzielnie myślący, którzy widzą co się dzieje i którzy, wierzę w to, potrafiliby dokonać korzystne zmiany. Ale garstka ludzi i to bez zaplecza finansowego, niewiele może. Póki co, pozostaje udostępniać takie mądre artykuły jak ten. Trzeba próbować dotrzeć do zaślepionego społeczeństwa. Trzeba otwierać ludziom oczy. Bo zaniechanie jest jednym z najgorszych grzechów.

 
Dorota Przespolewska
Dorota Przespolewska Mnie zastanawia, dlaczego tak wiele środowisk bierze udział w tej grze wstępnej, która jest de facto tylko lub aż częścią poważnej rozgrywki… (?) Czyżby dali sobą manipulować ?

Krystyna Budner-Pawłowska
Krystyna Budner-Pawłowska To nawet nie jest manipulacja. To, nazwijmy bez owijania w bawełnę, sprzedanie się wrogim siłom za judaszowe srebrniki. A wielu im przyklaskuje z bezdennej głupoty.
Leszek Boronski No jak my goje, my woły robocze…, mamy pasować do wybranego przez Jahve, szlachetnego Żyda?…- „Według twórców Talmudu zmartwychwstanie nie miało miejsca. Jeszu trafił do piekła, gdzie obok największych wrogów narodu żydowskiego, Tytusa i Balaama, cierpiał wieczyste męki we wrzących ekskrementach…” https://pl.wikipedia.org/wiki/Jezus_w_judaizmie
Ewa Łukacz
Ewa Łukacz Systematycznie jesteśmy okłamywani i brakuje rzetelnych mediów.
Jan Kowalski
Jan Kowalski Żydzi nie „pasują” do nikogo, ich zasady „moralne” kłócą się diametralnie z naszymi https://docer.pl/doc/50v1e5 Nie sposób tego zaakceptować w naszych warunkach, stąd pogromy i wygnania żydów z kazdego niemal kraju w europie na przełomie wieku…
Konstancja Kozakiewicz
Konstancja Kozakiewicz To prawda.Nasi bracia w wierze mordują Palestyńczyków a świat na patrzy . Z nami żydzi zrobią to samo.
Zofia Sykuła
Zofia Sykuła Artykuł bardzo długi ale jak bardzo ważny w treści dla każdego Polaka!!!!!!Prawda wychodzi z każdego zakamarka.Trzeba z historii brać przykład!!!!

 

Comments

  1. marcin says:

    ///Niniejszym artykułem pragnę pobudzić do takiej polsko-polskiej dyskusji.///

    Szesnaście lat minęło, ale lepiej późno niż wcale 🙂

    Niniejszy komentarz ma na celu przedstawienie bardziej obiektywnego, pozbawionego emocji i uwzględniającego żydowskie racje punku widzenia na sprawę „dialogu”, czy szerzej, relacji żydów z Polakami, Słowianami, choć nie tylko (żydowskie racje = poglądy narzucane przez zorganizowane żydowstwo, nośników ideologii judaizmu). Najbardziej kompetentny w tej sprawie byłby jakiś rabin, ale skoro rabina zabrakło, to ktoś powinien rozwiać iluzje wyartykułowane przez Autora. Tam gdzie to możliwe, twierdzenia o judejskiej ideologii będą uzasadnianie cytatami z literatury talmudycznej (literatura talmudyczna = „Pismo święte”, Talmud i objaśnienia Talmudu).

    Na wstępie warto przywołać postać dziennikarza i pisarza działającego w Warszawie sto lat temu, Andrzeja Niemojewskiego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Niemojewski).
    Niemojewski miał przemyślaną „kwestię żydowską”, na początku swojej kariery podzielał różne iluzje na ten temat właściwe dla pokolenia pozytywistów czy ich następców, przeżył również rozczarowania które nieuchronnie muszą spotkać ludzi, którzy w młodości ulegną takim iluzjom. Niemojewski przyjaźnił się z Bolesławem Prusem i ewolucja jego poglądów na kwestię żydowską była podobna do tej, której doświadczył Prus, który w „Lalce” kazał przyjaźnić się Wokulskiemu ze Szlangbaumem – rzecz trudna do wyobrażenia w realnym świecie. Z biegiem lat Prus zmienił zdanie na „kwestię żydowską” i pozbył się mrzonek o porozumieniu.
    Po takich dość typowych doświadczeniach i rozczarowaniach Niemojewski około sto lat temu postulował, aby w odrodzonej Polsce dzieci w szkołach uczyły się podstawowej wiedzy o judaizmie, którą on nazwał żydoznawstwem. Niemojewski nie skończył na postulatach, sam zaczął upowszechniać wiedzę o judejskiej doktrynie (https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/302163/edition/289194?language=en). Żydoznawstwo miało pomóc Polakom w obchodzeniu się z żydami.
    Wiemy że nic z tego nie wyszło, żydoznawstwo jako przedmiot nauczania podzieliło los szklanych domów Żeromskiego. Wiadomo że wiedzy takiej ewidentnie Polakom brakuje. Niniejszy komentarz można potraktować jako wstęp do żydoznawstwa.

    Smutnym paradoksem czasów, w których żyjemy jest fakt, że w dobie upowszechnienia umiejętności czytania książka która potrafiłaby wyjaśnić fundamenty judejskiej doktryny, przedstawić żydowski punkt widzenia na rzeczywistość, choć ciągle jest chyba najbardziej popularną książką także w Polsce, nie jest czytana a jeśli jest czytana (rzadko), jest całkowicie błędnie rozumiana. Chodzi o „Pismo święte”, Stary Testament (ST), który jest po prostu wyborem antycznej judejskiej literatury.
    Wiele opowieści zawartych w Starym Testamencie ilustruje działanie ideologii, która jest stosowana także dzisiaj, także wobec Polaków, Słowian, palestyńskich Arabów czy wielu innych ludów. Kontrast pomiędzy dostępnością tej wiedzy a powszechną ignorancją daje realistyczny pogląd na ludzką naturę.
    Właściwa ludziom ociężałość intelektualna to nie wszystko. Częścią winy winą za tak monstrualną ignorancję należy obciążyć personel różnorodnych wyznań chrześcijańskich (w Polsce – głównie Kościoła katolickiego), które eksploatując jednego z kandydatów na żydowskich mesjaszy jako swojego boga, przez wieki forsowały całkowicie błędną interpretację starożytnej żydowskiej literatury.
    Tymczasem Stary Testament jest doskonałym wstępem do lektury Talmudu a Talmud – święta księga judaizmu, kodyfikacja tej ideologii – to komentarz czy interpretacja „Starego Testamentu” (oczywiście termin „Stary Testament” jest z gruntu błędny, reprezentuje fałszywy chrześcijański punkt widzenia).

    Profesor Rafał Broda w swoim tekście zdaje się forsować tezę, że żydzi są takimi samymi ludźmi jak (przykładowo) Polacy i podlegają czy powinni podlegać takim samym zasadom. Judejska perspektywa jest całkowicie odmienna.

    Wróćmy do mitycznego zdarzenia, które konstytuuje judaizm, do Przymierza. Księga Wyjścia rozdział 19, rzecz ma się dziać na Synaju po ucieczce z Egiptu, Mojżesz wszedł na górę i zniknął na parę dni (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=69):

    3 Mojżesz wstąpił wtedy do Boga, a Pan zawołał na niego z góry i powiedział: «Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom:
    4 Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie.
    5 Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia.
    6 Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom».

    „Pan” to plemienny bóg Izraela. W przeciwieństwie do innych plemiennych bogów „Pan” uważa się za właściciela całej ziemi a swojemu plemieniu, Izraelowi, nadaje specjalny status „ludu świętego”, o statusie niewątpliwie wyższym od pozostałych narodów.

    Izrael ma być „królestwem kapłanów”. To ważna deklaracja. Dzisiaj kapłani to ludzie zarządzający społeczeństwem, to administracja, wyższe kręgi policji czy wojska, personel aparatu niesprawiedliwości, nauczyciele, naukowcy, ważniejsi lekarze, artyści, dziennikarze – wszyscy którzy sprawują władzę albo mają wpływ na światopogląd ludu. To powiedział „Pan” tysiące lat temu i w ten sposób zorganizowana jest między innymi Polska. Nie ma w tym żadnego przypadku.

    Treść Przymierza zawiera ideę hierarchii rasowej. Istnieją ludy o różnych zadaniach. Hierarchia rasowa to rzeczywistość w Imperium Judeoanglosaskim, Polacy w tym porządku zajmują niewysokie miejsce (eufemizm).
    Jednym atrybutów porządku hierarchicznego są odmienne kryteria oceny stosowane do grup zajmujących odmienne miejsca w porządku hierarchicznym. Mówiąc wprost, postulat „wszyscy ludzie są równi”, który zdaje się lansować prof. Broda, jest otwarcie sprzeczny ze „słowem bożym”. Tak mówi wielokrotnie „Pan” narzucając stosowanie odmiennych zasad w relacjach z Izraelitami, a odmiennych wobec reszty. Przykład dotyczący lichwy (Pwt 23, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=238):

    20 Nie będziesz żądał od brata swego odsetek z pieniędzy, z żywności ani odsetek z czegokolwiek, co się pożycza na procent.
    21 Od obcego możesz się domagać, ale od brata nie będziesz żądał odsetek, aby ci Pan, Bóg twój, błogosławił we wszystkim, do czego rękę przyłożysz w ziemi, którą idziesz posiąść.

    Z formalnego punktu widzenia dzisiaj ta zasada nie jest stosowana dlatego że również żydzi płacą lichwę pozornie według takich samych zasad jak zwykli śmiertelnicy. Konsekwencją zachowania stabilności gospodarczej w systemie gospodarczym opartym na pieniądzu dłużnym oraz lichwie jest stale rosnąca podaż pieniądza, którego ilość ciągle musi przybywać aby spłacać lichwę. Dzisiaj ta reguła jest o tyle zmodyfikowana, że dostęp do „nowego” pieniądza, czy starego pieniądza ale wolnego od długu, mają właśnie żydzi. Ich dostęp do wolnego od długu pieniądza pozwala na uprzywilejowany status w gospodarce, której system finansowy oparty jest na długu i lichwie.
    Odmienność zasad etycznych stosowanych wobec Izraelitów i innych narodów narzuca jednak sam „Pan” w świętej księdze chrześcijan. Dlaczego oni tego nie widzą? Jeśli widzą – dlaczego tego nie akceptują?

    Tutaj o obowiązku pomocy współplemieńcom, roku jubileuszowym i przeprowadzanym wtedy wyzwoleniu hebrajskich niewolników, Pwt 15 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=225):

    7 Jeśli będzie u ciebie ubogi któryś z twych braci, w jednym z twoich miast, w kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie okażesz twardego serca wobec niego ani nie zamkniesz swej ręki przed ubogim swym bratem,
    8 lecz otworzysz mu swą rękę i szczodrze mu udzielisz pożyczki, ile mu będzie potrzeba.
    9 Strzeż się, by nie powstała w twym sercu niegodziwa myśl: «Blisko jest rok siódmy, rok darowania», byś złym okiem nie patrzał na ubogiego twego brata, nie udzielając mu pomocy. On będzie wzywał Pana przeciwko tobie, a ty obciążysz się grzechem.
    10 Chętnie mu udziel, niech serce twe nie boleje, że dajesz. Za to będzie ci Pan, Bóg twój, błogosławił w każdej czynności i w każdej pracy twej ręki.
    11 Ubogiego bowiem nie zabraknie w tym kraju, dlatego ja nakazuję: Otwórz szczodrze rękę swemu bratu uciśnionemu lub ubogiemu w twej ziemi.
    12 Jeśli się tobie sprzeda brat twój, Hebrajczyk lub Hebrajka, będzie niewolnikiem przez sześć lat. W siódmym roku wolnym go wypuścisz od siebie.
    13 Uwalniając go, nie pozwolisz mu odejść z pustymi rękami.
    14 Podarujesz mu cośkolwiek z twego drobnego bydła, klepiska i tłoczni. Dasz mu coś z tego, w czym Pan, Bóg twój, tobie pobłogosławił.
    15 Przypomnisz sobie, żeś był niewolnikiem w ziemi egipskiej i wybawił cię Pan, Bóg twój. Dlatego ci daję dzisiaj ten nakaz.

    W powyższym fragmencie „Pan” narzuca stosowane, w dzisiejszym języku, zasady solidaryzmu społecznego – ale tylko w stosunku do członków plemienia. To oczywiście nie przeszkadza różnym żydowskim politrukom głosić destrukcyjnych zasad gospodarczego liberalizmu, leseferyzmu – ale tylko wśród gojów!
    „Pan” narzuca obowiązek uwalniania niewolników co siedem lat, ale dotyczy to tylko niewolników będących członkami plemienia (ludzie sprzedawali się w wyniku popadnięcia w długi). Cały czas mamy dychotomię moralną. Takie zasady można znaleźć w całym „Piśmie świętym” (ST). To (także) chrześcijański bóg konsekwentnie nakazuje stosowanie innych zasad wobec członków plemienia, a innych wobec innych ludów. „Pan” jest bogiem plemiennym! Tego uczy „Pismo święte”!

    Przy okazji Przymierza „Pan” odwołuje się do znaków, które miały miejsce w Egipcie. A jak to się zaczęło? Wspomina o tym Księga Wyjścia, rozdział 10 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=60):

    1 I rzekł Pan do Mojżesza: «Idź do faraona, ponieważ uczyniłem twardym serce jego i jego sług, abym mógł czynić znaki swoje wśród nich,
    2 i abyś opowiadał dzieciom twoim i wnukom, co zdziałałem w Egipcie. A znaki moje czyniłem między nimi, aby wiedzieli, że Ja jestem Pan».
    3 Mojżesz i Aaron przybyli do faraona i rzekli do niego: «Tak powiedział Pan, Bóg Hebrajczyków: Dokądże będziesz zwlekał z upokorzeniem się przede Mną?

    Powyższy fragment wyjaśnia źródło polityki prowadzonej przez zorganizowane żydowstwo do dnia dzisiejszego. Mojżesz i Aaron paktują bezpośrednio z egipskim królem (czy tego samego nie wyprawia dzisiaj Johny Daniels w Warszawie?). „Pan”, oprócz takich wysłanników, ma jednocześnie wpływ na świadomość, na decyzje podejmowane przez króla, tutaj „uczynił twardym jego serce” po to, aby dokonać okrucieństw, które wpłyną na pokolenia Izraelitów. „Pan” ewidentnie dąży do otwartego konfliktu a jako zakończenia tej wojny „Pan” wymaga od króla egipskiego całkowitego upokorzenia.
    Bezwarunkowe upokorzenie – to dotknęło narody Imperium Wszechrusi po rewolucji bolszewickiej. Upokorzenie – tego doświadczyli Niemcy po I czy II wojnie światowej, po tych kataklizmach musieli zgiąć harde karki. Bez ryzyka błędu można spekulować że całkowite, bezwarunkowe upokorzenie będzie tym, czego zażąda „Pan” również od Polaków. Tego uczy „Pismo święte”.

    Otwórzmy krynicę mądrości, „Żydowską utopię” rabina Higgera (https://archive.org/details/TheJewishUtiopia):

    Str 16 wydruku:
    ///Prawi będą jedynymi uprawnionymi do korzystania z całej dostępnego rozkoszy i szczęścia w idealnym świecie – taki wniosek łatwo można wysnuć ze wspaniałej przyszłości rysowanej przez rabinów dla prawych i sprawiedliwych w przyszłym świecie. „ Święty, niech będzie błogosławiony”, mówi rabbi Eleazor w imieniu rabbiego Hanina, „umieści koronę na głowie każdego prawego”.///

    Str 17 wydruku:
    ///Spotkanie starszych zwołane przez Boga ogłosi powstanie Królestwa Bożego na świecie, Jego panowanie na Górze Syjonu i w Jeruzalem. Podczas spotkania Pan wyjaśni znaczenie Tory. Po spotkaniu Bóg zostanie uświęcony przez uczestników spotkania i to uświęcenie zostanie przyjęte w drodze powszechnej aklamacji. Konsekwentnie w nowej erze zacni i sprawiedliwi zajmą pozycję obok Boga. Będą nazywani imieniem Boga i będą nazywani świętymi. Mojżesz, ideał prawego człowieka, będzie wychwalany przez tłumy prawych ludzi tak jak Bóg był wychwalany przez Mojżesza w obecności tłumów Izraelitów. W przyszłości Pan będzie przechadzał się po Ogrodzie Eden z prawymi tratując ich jak równych Sobie. I znowu, w świecie idealnym cała chwała i zwycięstwa będą przypadały prawym ludziom.///

    Str 18 wydruku:
    ///Zgodnie z inną tradycją Bóg przyzna każdemu prawemu (jeden tysiąc?) trzysta dziesięć światów do wyłącznego posiadania. Pan przygotuje wielkie święto dla zacnych. Zasolił już wielkiego Lewiatana i przygotował najlepsze jedzenie, owoce, ryby i mięso na przyjęcie. Świętowanie nie będzie miało kresu albowiem powiedziano: „Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą czynił tyle dla tego, co w nim pokłada ufność.” (Iz 64:3, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=536).///

    Str 18 wydruku:
    ///Lewiatan stanie się uniwersalnym symbolem nowej ery w której prawi będą rozkwitać a niegodziwcy będą żyć w cierpieniach. Lewiatan jest symbolem czasów idealnych, kiedy ten świat stanie się domem prawych. Jest on symbolem nowego porządku gospodarczego świata, kiedy prawość stanie się jedynym wymogiem koniecznym do uzyskania dostępu do szczęścia i dostatku. Każdy zacny i sprawiedliwy będzie wynagrodzony według swoich uczynków i w proporcji do swojego oddania. Ci z prawych, którzy ze względu na zewnętrzne okoliczności nie będą mogli uczestniczyć w budowie Królestwa, będą jednak korzystać z przywilejów i radości nowej cywilizacji.///

    Rabin Higger zdaje się opisywać całkiem konkretny program polityczny który ukryty jest pod płaszczykiem religii. Pamiętajmy że Talmud jest interpretacją „Pisma świętego”, wróćmy na chwilę do proroka Izajasza (Iz 65, „Rozprawa z bałwochwalcami”, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=537):

    13 Dlatego tak mówi Pan Bóg:
    Oto moi słudzy jeść będą,
    a wy będziecie łaknąć.
    Oto moi słudzy pić będą,
    a wy będziecie cierpieć pragnienie.
    Oto moi słudzy weselić się będą,
    a wy będziecie wstyd odczuwać.
    14 Oto moi słudzy śpiewać będą
    z radości serdecznej,
    a wy jęczeć będziecie z bólu serdecznego
    i zawodzić będziecie zgnębieni na duchu.

    Jako komentarz do interpretacji świętych fragmentów judejskiej literatury niech posłuży wyciąg z obszernego artykułu profesora Rivero P. Olivera „Żydowska strategia” (https://wolna-polska.pl/wiadomosci/prof-revilo-p-oliver-zydowska-strategia-2013-02, https://wolna-polska.pl/wiadomosci/revilo-p-oliver-zydowska-strategia-cz-2-2013-02). Oliver napisał ten tekst najprawdopodobniej w latach 80-tych XX wieku, nie był wolny od zabobonów judeoanglosakiej subkultury (np. biologizm), ale podjął wysiłek obiektywnego spojrzenia na zjawisko judejskiego podboju Stanów Zjednoczonych.
    __________________

    ///Nieliczni Aryjczycy którzy ośmielają się krytykować Żydów mają zwyczaj oburzać się z powodu metod jakimi kosmici przejmują kontrolę, które, co prawda, są niemoralne według przyjętych przez nas standardów zachowania obywatelskiego w jednym z naszych własnych społeczeństw. Ale bądźmy sprawiedliwi, i co ważniejsze, obiektywni.

    Ewolucja drogą doboru naturalnego zawsze była i będzie niezmiennym prawem życia na tej planecie. Ssaki które nie zależą jedynie od płodności w zachowaniu gatunku (np. króliki, lemingi), mają w sobie dwie cechy: wytrzymałość i podstęp, przy czym podstęp rekompensuje za niedociągnięcia w wytrzymałości. Nawet samiec lew, wybrany przez nas jako symbol odwagi, swoje przetrwanie uzależnia od zwierzęcia, które jego samice zdobywają wyskakując z zasadzki. Słoń jest szlachetnym zwierzęciem i symbolem siły, ale pada ofiarą sprytu słabszych gatunków, takich jak tygrysów i ludzi.

    Specyfiką naszej rasy, tą którą Żydzi uważają za szczególnie dziecinną i głupią, jest to że zwycięstwo odnosimy tylko w uczciwej walce. Nasza mentalność rasowa jest zdominowana przez nastroje, które wyrażają się umiłowanym obrazem średniowiecznych rycerzy, występujących w opowiadaniach o przygodach rycerzy Okrągłego Stołu króla Artura.

    Ale nawet w naszych romansach, sprawiedliwa walka jest ideałem jedynie między jednostkami naszej rasy, która stosuje standardy rasowe osobistego honoru, i w praktyce nasza rasa przyjęła modyfikacje, które dzisiaj wydają się nam dziwne. Na przykład w sporach rodzinnych w Islandii uważano za właściwe zabicie człowieka uderzając na niego z zasadzki, pod warunkiem, że sprawca przechwalał się swoim czynem i w ten sposób uniknął możliwości przypisania mu tchórzostwa, wskazując krewnym pokrzywdzonego, na kim powinni pomścić jego śmierć.

    W czasie wojny, nawet między narodami naszej rasy, nasz ideał „walki fair” pomija się jako nieistotny, chyba że uważamy, że „sprawiedliwość” obejmuje nie tylko odwagę fizyczną, ale także inteligentną przezorność i planowanie, które można uznać za przebiegłość. Strategię podziwiamy tak samo jak odwagę. W przysłowiowym opowiadaniu o koniu trojańskim, nie piętnujemy oszustwa praktykowanego przez Sinona, ale zabobon i łatwowierność Trojańczyków, którzy padli ofiarą podstępu Greków. Chociaż współczujemy pewnym poszczególnym Trojańczykom, którzy cierpieli za głupotę swoich ludzi, to nie czujemy litości dla tego narodu jako całości, chyba, że ich łatwowierność przypiszemy siłom zewnętrznym, i uważamy, że ich umysły były zaciemnione nadprzyrodzoną siłą jakiegoś boga lub bogów.

    Wszyscy wielcy generałowie historii odnosili swoje zwycięstwa nie dzięki niezbędnej odwadze swoich ludzi, ale strategii, tzn. umiejętności przechytrzenia swoich przeciwników pewną formą oszustwa. Mamy nawet aforyzm, który stwierdza, że ”w czasie wojny wszystko jest uczciwe”, i bierzemy to za pewnik, że strona fizycznie słabsza musi polegać na większej przebiegłości, jeśli nie chce przegrać. (…)

    Na przestrzeni historii, Żydzi wszędzie stanowili mniejszość w krajach w których się zaintruzowali, i zawsze wykorzystywali broń fizycznie słabszych przeciwko fizycznie silnym. Żydzi nigdy nie zdobyli żadnego terytorium dzięki otwartej wojnie i inwazji: oni nigdy nie byli wystarczająco liczebni i silni żeby zorganizować podbój, nawet gdyby byli na tyle bezczelni, żeby tracić własne życie, by zdobyć to co mogli łatwiejszym i bezpieczniejszym sposobem – oszustwem. (…)

    Wielką siłą Żydów i spoiwem ich wspólnoty rasowej jest ich religia, która, w najszerszym sensie, jest nieograniczoną wiarą w absolutną wyższość ich rasy, bo, jak przypomina Maurice Samuel, żydowscy ateiści, którzy szydzą z wiary w istoty nadprzyrodzone, czczą nieśmiertelny naród żydowski. (…)

    Choć jest niemal niemożliwe, by Żydzi nie wiedzieli iż praktykują oszustwo i fałsz kiedy czarują Gojów, prawdopodobne jest że czują się tak jak członkowie naszej rasy, gdy z ukrycia strzelają do sarny lub kaczki, ale możemy tylko robić niepewne domysły na temat ich własnych uczuć o ich religii. Jej przydatność dla nich jest oczywista w atakach na inne rasy. (…)

    Dzięki ciągłemu marudzeniu iż są biedną, bezradną, prześladowaną mniejszością, skutecznie maskują swoją realną siłę i udaje im się schwycić w swoje macki ofiary, i wywołując litość u Gojów o miękkich sercach i miękkich głowach, wykorzystują ich jako broń przeciwko innym.
    Dzięki ustaleniu reputacji prześladowanych za religię przez strasznie złych pogan, postępują tak, by wydawało się iż są biednymi niewiniątkami, cierpiącymi za swoją pobożność, kiedy tylko ich grabież i wrogość tak rozdrażnią ofiary, że poprzez ustawodawstwo lub przemoc próbują uwolnić się od kosmitów, którzy wykorzystują ich i gnębią. (…)

    Świadectwa naocznych świadków, którzy weszli do wewnętrznego pomieszczenia świątyni w Jerozolimie od razu są odrzucane; pobożni Żydzi nie mogli mieć takiej świątyni. Mocne poszlaki o mordach rytualnych są po prostu odrzucane: bogobojni Żydzi nie angażowaliby się w składanie ofiar z ludzi. Każdy naród, do którego przypięli się Żydzi od pierwszego pojawienia się ich w historii, został zniszczony wewnętrzną subwersją i korupcją, ale nikt nie bada do jakiego stopnia to kosmiczne ciało przypięte wewnątrz narodu było odpowiedzialne za jego dezintegrację i w końcu upadek: wielkoduszni Żydzi nie skrzywdziliby gospodarza. I tak dalej. (…)

    Aryjczycy, a zwłaszcza kobiety, łatwo dają się odurzyć rapsodycznym gadaniem o „całej ludzkości”, „braterstwie człowieka”, „pokoju na świecie”, „równości rasowej”, że „wszyscy ludzie rodzą się równi” i podobnymi bzdurami. To że dorośli Aryjczycy wierzą w takie rzeczy bez pomocy LSD [w oryg. kwas lizergowy] czy nawet alkoholu, jest tylko dowodem na obserwację Kiplinga, że „Słowa są najsilniejszym lekiem stosowanym przez ludzkość”. Nie można obarczać Żydów [odpowiedzialnością] za słabość mentalną którą wykorzystują, ani nawet za sukces jaki przez to odnoszą (…).///
    __________________

    Oliver w swoim tekście dotknął zapewne istoty sprawy. Kiedy myśliwi polują na kaczki czy sarny, to korzystają z własnej przewagi używając broni palnej nieznanej tym zwierzętom, skradają się i chowają atakując z zaskoczenia. Czy to jest uczciwy pojedynek? NIE – ponieważ kaczki czy sarny to zupełnie odmienne gatunki. Pomijając barbarzyństwa przemysłowego uboju, prosiak zabijany podczas świniobicia w zagrodzie jest wiązany, ogłuszany, podrzyna mu się gardło. Taką śmierć uznajemy za godną dla świni ale taki sposób dokonywania egzekucji wrogich ludzi już byłby dyskusyjny – bo to jednak ludzie. Stosujemy inne kryteria oceny w walce z innymi gatunkami niż w rywalizacji z ludźmi.

    Judaizm wyjaśnia żydom, że stanowią oni zupełnie inny, wyższy gatunek, tylko zewnętrzne podobny do gojów (pomijam dowodzenie ze względu na brak miejsca). To właśnie przeświadczenie o całkowitej odrębności i wyższości żydów, zwłaszcza w związku z poczuciem zagrożenia dla „prawych i sprawiedliwych” ze strony mas „niegodziwców” pozwala im na stosowanie w walce o zdobycie władzy nad światem metod, które my stosujemy wobec innych, niższych gatunków, takich jak dziki, sarny, kaczki czy świnie. Jak trafnie zauważa Oliver, te metody obejmują zwykle podstęp, oszustwo przewagę w broni, itp. To na pewno nie jest uczciwy pojedynek, żaden myśliwy w naprawdę uczciwym pojedynku nie zabiłby żadnego dzika czy kaczki.

    Judaizm to program zdobycia absolutnej władzy nad wrogim światem. Czy żydzi to ukrywają? Wybór judejskiej literatury, który stanowi podstawę tego programu („Pismo święte”, ST) to chyba najbardziej popularna książka na świecie, funkcjonuje w miliardach egzemplarzy. Można więc powiedzieć, że oni grają w otwarte karty. Przywołuję myśl Olivera w formie pytania:

    CZY MOŻNA OBARCZAĆ ŻYDÓW ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZA SŁABOŚĆ MENTALNĄ SWOICH OFIAR, KTÓRĄ WYKORZYSTUJĄ, ORAZ ZA SUKCES JAKI PRZEZ TO ODNOSZĄ?

  2. marcin says:

    Odpowiedzi na pytania:

    ///Dlaczego niektórzy Żydzi wspierali finansowo Hitlera?///

    Poszlaki wskazują na związki Adolfa Hitlera z brytyjskim (t.j. żydowskim) wywiadem. Hitler był syjonistą, współpracował z żydowskimi syjonistami, wiedział, że oczekuje się od niego:
    – skłonienia niemieckich żydów do emigracji do Palestyny, do której nikt nie chciał jechać mimo że ziemia „czekała” (tzn. był geopolityczny plan ustanowienia tam państwa kontrolującego i niszczącego Arabów); oraz
    – ludobójstwa Słowian i innych ludów wschodniej Europy, w tym wschodnioeuropejskich żydów.

    Hitler nie miał wrogich planów wobec Anglosasów ani wobec światowego żydowstwa. Plany Trzeciej Rzeszy obejmowały budowę imperium na Wschodzie i współrządzenie światem z Judeoanglosasami.

    Hitler został zdradzony przez Judeoanglosasów (o ile faktycznie były takie uzgodnienia) albo po prostu przeliczył się w swoich rachubach (o ile tajnych uzgodnień nie było).

    Judeoanglosasi liczyli, że Związek Radziecki i Trzecia Rzesza wyniszczą się wzajemnie, co sprowadzi Niemców i Słowian do roli parobków Imperium. Dzięki takiemu statusowi Niemców Judeoanglosasi nie musieliby się z Niemcami dzielić władzą nad Imperium a po wojnie zarówno Niemcy jak i Związek Radziecki z całym niemieckim geniuszem technicznym i sowieckimi surowcami naturalnymi dostaliby na tacy.

    W trakcie wojny rzeczywiście zrealizowany został plan wzajemnego wyniszczenia Słowian oraz Niemców, udało się także „skłonić” niemieckich żydów do emigracji (także) do Palestyny i wybić sporą liczbę niepotrzebnych syjonistom żydów ze wschodniej Europy. Judeoanglosasi nie przewidzieli wybicia się na niezależność imperium rządzonego przez Józefa Stalina, z czego wynikła „zimna wojna”. Stalin pokrzyżował ich plany, stąd tak gorąca nienawiść do Stalina do dnia dzisiejszego.

    ///Dlaczego tylu z nich funkcjonowało na wysokich szczeblach NSDAP?///

    Kierownictwo Trzeciej Rzeszy, zarówno Niemcy jak i żydzi, prowadziło politykę syjonistyczną, co nie było wyjątkiem w ówczesnej Europie (to samo robiła np. sanacja).

    Pamiątka ze współpracy NSDAP z żydowskimi syjonistami: https://storage.hidabroot.com/Graphics/Modules/News/Pics/30577_tumb_750Xauto.jpg

    Sama NSDAP była sojuszem niemiecko-żydowskim. Wspólnota interesów była oczywista. Niemcy chcieli się pozbyć żydów a żydzi-syjoniści chcieli sprowadzić niemieckich żydów do Palestyny. Nie ma lepszych specjalistów od propagandy od żydów (co ma związek z treścią Przymierza – Wyj 19).
    Żydzi chcieli własnego państwa w Palestynie ale nie rezygnowali z planów dominacji nad Rzeszą, co przecież nakazuje „Pan”. Z kolei Niemcy w NSDAP potrzebowali w Niemczech żydowskich artystów w rodzaju Józefa Goebbelsa, bez takich geniuszy trudno coś zdziałać. W dzisiejszych czasach „żydowski geniusz administracyjny” jest potrzebny do rządzenia.

    Jak skonstruować porządną religię (najstarsi Niemcy ciągle za tym tęsknią): https://www.youtube.com/watch?v=ijiUwVhsQU0

    ///Dlaczego maszynerię administrowania ostatecznym rozwiązaniem powierzono Żydowi- Eichmanowi?///

    Nie wypowiem się w kwestiach personalnych z powodu braku wiedzy.

    Wiemy jednak że w dzisiejszych czasach „żydowski geniusz administracyjny” niewątpliwie przydaje się w rządzeniu. Żydzi-syjoniści chcieli „skłonić” niemieckich żydów do emigracji do Palestyny (wspierała to czynnie Trzecia Rzesza), chcieli też pozbyć się mas niereformowalnych ubogich żydów ze wschodniej Europy. Eichmann realizował żydowski plan niemieckimi rękoma (i karabinami). Kwestia żydowska miała kluczowe znaczenie dla syjonistów, stąd pewnie chcieli sami realizację tego planu nadzorować.

    Dzisiaj żydowskie dzieci w Palestynie uczą się, że Pierwsza wojna światowa wybuchła po to, aby Brytyjczycy ofiarowali Palestynę żydom. Druga wojna światowa wybuchła zaś aby mogło powstać żydowskie państwo w Palestynie.

    ///Dlaczego Żydzi amerykańscy wykazali tak paskudną obojętność na los swoich rodaków?///

    Porządna odpowiedź na takie pytanie wymaga osobnej dysertacji, dlatego po łebkach. Wśród żydów solidaryzm pojawia się wtedy, gdy taką politykę narzuci zorganizowane żydowstwo. W innych sytuacjach także się podgryzają, walczą ze sobą o ile nie cierpi na tym interes plemienny.

    Zorganizowane żydowstwo chciało niemieckich żydów w Palestynie a polskich w Szeolu. Stąd polityka zawracania statków, czystek, ludobójstwa, itp.

    To przecież zorganizowane żydowstwo z Nowego Jorku wywołało wojnę Rzeszy Niemieckiej już w 1933 roku: http://www.phdn.org/archives/holocaust-history.org/questions/DailyExpress-March1933-judeafrontpage.jpg

    Ta deklaracja wojny postawiła niemieckich żydów w paskudnym położeniu – w ten sposób to nowojorscy żydzi przedstawili żydów niemieckich jako osoby o wątpliwej lojalności. Ale taki był interes plemienia – niemieccy żydzi mieli zostać skłonieni do emigracji do Palestyny, w której dramatycznie brakowało nowoczesnych żydów.

    ///Dlaczego Żydzi wciąż z taką łatwością przemilczają zbrodnie Żydów-gestapowców, Judenratów, żydowskich kapo i służb obozowych wykonujących egzekucje? ///

    To także wymaga osobnej dysertacji więc po łebkach.

    Święty Talmud jednoznacznie mówi, że jakakolwiek wypowiedź o żydzie czy żydach mogąca przedstawić go (ich) w negatywnym kontekście w czasach mesjańskich jest SUROWO ZAKAZANA, nie może mieć miejsca. W czasach, w których żyjemy, gdy zbliża się nadejście Mesjasza, jakakolwiek wypowiedź tego rodzaju wymaga surowej kary.

    Po prostu nie można przedstawiać „prawych i sprawiedliwych” w negatywnym kontekście bo przecież w ten sposób podważa się ich niekwestionowany status „prawych i sprawiedliwych”.
    Tłumaczenie złych i występnych gojów, że taka była „prawda” to tylko objaw niedojrzałości/ignorancji. W judaizmie nie ma takiego pojęcia jak prawda obiektywna.

    ///Pozostawiając zatem bez odpowiedzi pytanie – dlaczego niektórzy Żydzi chcą w Polsce wywołać eksplozję antysemityzmu?  musimy zastanowić się jak temu przeciwdziałać, jak odpowiedzieć na te coraz wyraźniejsze próby wielkiej manipulacji socjologicznej.///

    Chodzi zapewne o wywołanie konfliktu, w wyniku którego „niegodziwców” (Polaków, niepoprawnych antysemitów) dotknie kara wymierzona przez „prawych i sprawiedliwych”. Taka kara spotka się z aprobatą świata i będzie ważnym etapem budowy Polin.

    ///Tysiąc lat gościnności///

    W żydowskim kosmosie nie ma takiego pojęcia jak wdzięczność. Nawet gdyby Polacy bezwarunkowo przyjęli żydów, oddali im wszystkie swoje zasoby i przyjęliby rolę posłusznych niewolników, to po prostu realizowaliby plan mesjański. Po co wdzięczność, zwłaszcza wobec gojów?

    Tak jednak nie było, to nie była żadna gościnność a bezrozumny opór w realizacji planu mesjańskiego. Stąd uzasadniona nienawiść, pogarda, itp.

    ///Brak lojalności wobec Polski///

    Fragment z „Żydowskiej strategii” Olivera:

    ///W 1858 roku Lord Harrington, komentując pasożytniczą grabież przez międzynarodową rasę wszystkich narodów poprzez międzynarodowe finanse, kontrolę prasy i agitację rewolucyjną, wskazał na to, że Żydzi otrzymują „obywatelstwo” kraju tylko po to by go sabotażować [chyba „sabotować”]. Jego pogląd poparł Lord Galloway, który powiedział, że gdyby nie obserwowano żydowskiej działalności wywrotowej w Brytanii, nadszedłby czas, kiedy skorumpowany premier mógł zostać przekupiony by zorganizować falę przyznawania tytułów brytyjskiej arystokracji jednemu z tych kosmitów. Dziesięć lat później D’Israeli został premierem Imperium Brytyjskiego, i w roku 1876 był już Earlem of Beaconsfield, a Żydzi na całym świecie chichotali mając kolejny dowód na to, że Goje nigdy się nie nauczą.///

    Żyd powinien być lojalny tylko wobec plemienia, nie ma obowiązku lojalności wobec złych i występnych gojów niezależnie od okoliczności.

    ///Polacy wobec Zagłady – test Człowieczeństwa///

    Znowu po łebkach. Zgodnie ze świętym Talmudem jedyną racją istnienia złych i występnych gojów jest służenie żydom. Dlatego goj, o ile zajdzie taka potrzeba, powinien bez wahania oddać życie dla ratowania życia żyda, czy to podstawiając się pod lufę karabinu czy oddając wątrobę czy nerkę.

    Oczywiście tu nie ma wzajemności dlatego że dusza żyda jest absolutnie wyjątkowa, to goj ma służyć żydowi a nie odwrotnie.

    ///Udział Żydów w zniewalaniu Polski po wojnie///

    To całkowicie błędna terminologia. Komunistyczni żydzi po wojnie realizowali plan mesjański, chodziło o zdobycie całkowitej władzy nad całym światem (tu: Polską).

    Z żydowskiego punktu widzenia nie może być mowy o żadnym „zniewoleniu”. To, co najwyżej, „słodkie jarzmo”.

    ///Dzisiaj dialog polsko-żydowski jest niemożliwy///

    Jakikolwiek dialog polsko-żydowski musi doprowadzić Polaków do zrozumienia i akceptacji planu mesjańskiego, do poddania się słodkiemu jarzmu służby „prawym i sprawiedliwym”.

    Być może w języku „niegodziwców” słowo „dialog” implikuje wymianę poglądów i wzajemne przekonywanie do uzasadnionych racji drugiej strony. W kontekście dialogu z żydami możliwe jest tylko przyjęcie przez drugą stronę „dialogu” racji „tych, którzy przebywają przed obliczem Pana” dlatego że tylko racje żydów są uzasadnione.

    ///Rodzi się zatem pytanie – jak my Polacy mamy się w tej sytuacji zachować?///

    Polecam lekturę „Pisma świętego” oraz świętego Talmudu. Niech los Egipcjan (plagi, Księga Wyjścia rozdział 7-12) będzie ostrzeżeniem.

    Niech ostrzeżeniem będzie również wiersz z Księgi Izajasza, 60:12:

    .

    To się właśnie dzieje na świecie.

  3. marcin says:

    Errata: Iz 60:12:

    Bo naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą,
    i poganie zostaną całkiem wygładzeni

Wypowiedz się