Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny

Zło - dlaczego tyle na Ziemi
Czy też zadawałeś sobie pytanie: czemu jest tyle zła na świecie?

Wielu zadaje sobie pytanie, dlaczego jest tyle zła na świecie. Dlaczego dzieje się tyle złych wydarzeń? Podczas gdy prawi, sprawiedliwi i porządni obywatele chcieliby tylko świętego spokoju, deklarując przywiązanie do wartości? Ja to pytanie zadawałem sobie przez wiele lat, właściwie od dzieciństwa. Przez długi czas nie znałem odpowiedzi. Od kilku lat stopniowo się do niej zbliżałem. Poznawałem wiele hipotez. Możliwe, że teraz jestem znacznie bliżej odpowiedzi niż jeszcze dwa miesiące temu.

Wielu z nas wie już o tym, że kat szuka ofiary, ale też ofiara podświadomie szuka kata. To, co się wydarza złego, jest niejako podświadomie przyciągane / generowane przez jednostkę. Błędnie (czy aby na pewno?) zaprogramowana podświadomość będzie przyciągać złe wydarzenia i złych ludzi. Czyli zaprogramowana na wzorce cierpienia, niedostatku (także materialnego), fałszywej pokory, poddaństwa liderowi (politycznemu i jakiemukolwiek innemu), poczucia winy, narzekania, marazmu.

Podejmowałem wcześniej próby wyjaśnienia przyczyn tego zjawiska w innych felietonach:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!

Ludzie nie chcą spokoju, bo jest nudny, ale.. silnych emocji!

Ale czy ludzkich zbiorowości też dotyczy to prawo? Tak. Ludzie w swej istocie tak naprawdę nie chcą pokoju, spokoju, wręcz takiej przewidywalności. Ludzie chcą SILNYCH EMOCJI – i dobrych, i złych. Na to jest zapotrzebowanie – by się coś działo, by trzeba było z czymś lub kimś walczyć. Przyczyny tego mogą być dwie. Pierwsza – spokój ducha oznacza bycie sam na sam ze swoim wnętrzem. A to dla większości jest nie do wytrzymania. Bo w większości stan tego wnętrza jest po prostu straszny, na granicy psychozy. Stąd moje własne określenie – „stan niskoobjawowej psychozy” jako diagnoza stanu ducha ludzkości.

Więc w towarzystwie są ekstrawertykami, ale takimi namolnymi (dawniej nazywano to krasomówstwem). A gdy są sami, np na łonie przyrody – puszczają na cały regulator muzykę (najczęściej agresywną), upijają się, czy robią inne tego typu rzeczy. By był bodziec, by zagłuszyć ten wewnętrzny głos. Druga przyczyna – ludzie lubią emocje, i te dobre, i te złe. I umysł człowieka, jeśli nie ma steru, działa na autopilocie, a taki człowiek śpi na jawie. I to niemal dosłownie. A jest to autopilot gówniany, nastawiony na komplikowanie sobie życia, na wyszukiwanie problemów, przeszkód, na dostrzeganie zła.

I to jest potrzebne – przez całe eony ciemnych i mrocznych czasów, gdy zagrożeń było miliony milionów, umożliwiło to nam obronę, przeżycie i rozwój. Wyjaśniałem te kwestie w poprzednich felietonach. Teraz tylu zagrożeń nie ma. Mamy policję, czy pogotowie i oddziały SOR, które uratują człowieka od wielotygodniowego konania w męczarniach na jakąś łatwo wyleczalną drobnostkę.

Dawniej nawet chory ząb oznaczał czasami stan zapalny i śmierć. Mówisz że technologia i cywilizacja są złe? Powiedz to chłopcu który wył z bólu bo miał stan zapalny zęba, a któremu pomogli lekarze. Byłem tego świadkiem. Dalej: mamy armię która obroni nas np przed islamistami czy Putinem. A dawniej oddziały formowano na bieżąco, gdy obce wojska były już 50 czy 100 kilometrów w głębi kraju.

Czy ludzka natura jest zła? Naprawdę niewielu to wie..

Adrenalina wylewała się uszami, i to w kilogramach. Obecnie tylu negatywnych bodźców już nie ma. Ale konstrukcję psychiki mamy dalej taką samą. Więc zapotrzebowanie na gwałtowne bodźce i skrajne emocje nadal jest. Pojawia się więc pewna próżnia. I tę próżnię podświadomość i umysł starają się wypełnić. W swój wiadomy sposób – najczęściej na tym autopilocie. Umysł szuka więc sobie wrogów.

Taka ideologia, taka religia, taka drużyna sportowa. Taka dieta, taka partia, taka muzyka. Podświadomość natomiast lgnie do ludzi, którzy te skrajne emocje (ekstatyczne ale też niszczące) są w stanie zapewnić. Czyli do ludzi impulsywnych i niestabilnych, obojga płci. Foch, zimny drań, zimna suka – to są archetypy znane, będące odwzorowaniem tej zasady.

Szerzej opisywałem to w poniższym felietonie – jest to bardzo istotne, choć pomijane w dyskursie oficjalnym:
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

Cała tajemnica życia jest tak prosta. Nie chcesz mieć dodatkowych problemów? To sobie nie twórz ich na siłę. Tylko jak wyjaśnić to człowiekowi na autopilocie, który śpi na jawie? A jego umysł w tym czasie wyszukuje i wyszukuje kolejne problemy, w każdej możliwej dziedzinie życia? Tak samo jest ze zobowiązaniami, obowiązkami. Najpierw ludzie biorą ich tak wiele. Potem jak na złość noga się powija, i nie dają rady. Bo np wzięli za dużo kredytów.

Odpowiedź brzmi – nie da się tego wytłumaczyć. Ba, nawet nie trzeba tego robić. A na pewno nie można na siłę uszczęśliwiać lub na siłę dawać wiedzy takiej osobie. Bo na planie ezoterycznym, ta osoba takich skrajnych doświadczeń potrzebuje – od wyżyn ekstazy, aż po dno upodlenia i wdeptania w ziemię. Jej młoda i słabo rozwinięta dusza się w ten sposób uczy, nabywa doświadczeń. I będzie ciągle i ciągle powielać te same, durne aż do szpiku kości błędy, i będzie ciągle pakować się w te same kłopoty. Dopóki nie wyciągnie wniosków i się nie nauczy.

A jaki jest więc świat? Tu Cię mocno zaskoczę, bo..

Świat od zarania dziejów gra z ludźmi w grę, i zadaje im pytanie: „Jaki jestem?A człowiek potem odpowiada. „Świat to dobre miejsce i jest w nim pełno obfitości, także tej materialnej, tylko trzeba temu światu trochę pomóc w tym.” Lub: „Świat to piekło, system mnie więzi, i jest na nim sama bieda i inne niedobory.” Po czym świat zgadza się z każdym człowiekiem, przyznaje mu racje, że tak jest. A potem dokonuje się projekcja tych myśli na planie fizycznym. To dlatego tak niebezpieczne jest negatywne myślenie, np o biedzie, o tym że Ziemia to piekło, itp.

Bo świat i to, co nazywamy „system„, jest lustrem. W wymiarze jednego człowieka i jego losu, jest on lustrem jego umysłu i podświadomości. To, co tam jest (głównie emocje, ale też przekonania) jest potem odwzorowywane w rzeczywistości fizycznej. Zaś w wymiarze zbiorowym, świat to projekcja danej świadomości zbiorowej (naród, religia, rasa, ludzkość). System spełnia to, na co jest zapotrzebowanie – i w wymiarze pojedynczej jednostki, i w wymiarze zbiorowości.

Tylko jest to naprawdę duże uproszczenie, nie bierzcie tego dosłownie. Bo co z tego, że jednostka wyraża zapotrzebowanie np na Mercedesa? Skoro w głowie ma same wzorce biedy, cierpiętnictwa, skoro chodzi zgorzkniała i wiecznie narzeka? Poza tym, po Mercedesie chciałaby dom, potem Rolls Royce’a, potem odrzutowiec.. I koniec końców, taka jednostka będąca emocjonalnym i duchowym dzieckiem w ciele dorosłego, nie byłaby szczęśliwa nawet wtedy, gdyby doszła do samego szczytu drabiny bogactwa i władzy. Czyli gdyby została imperatorem całej planety.

A w wymiarze zbiorowości? Och, jak wielkie byłoby nieszczęście, gdyby udało się wprowadzić utopię. Czyli raj na Ziemi, system bez negatywnych bodźców. Jak bardzo ludzie wtedy byliby nieszczęśliwi! Tylko pomyśl. Usuwasz wszystkie stare problemy, znane i opisywane przez niezależnych autorów. Biedę, przestępczość, wojny, wyzysk i wiele innych. Ludzie wtedy znaleźliby sobie nowe problemy, nowych wrogów, i nowe rzeczy z którymi by zaciekle walczyli.

Np tworzyli na potęgę uliczne gangi związane z zespołami muzycznymi, dietami czy czymkolwiek innym, i w okrutny sposób się wybijali. I byliby wtedy autentycznie nieszczęśliwi, że zwolennicy Lady Gagi robią „porządki” na mieście. Jest to trochę surrealistyczny przykład, owszem, ale ludzka kreatywność w sferze głupoty jest przecież nieograniczona.

Klucz do wolności od matrixa / systemu tkwi w Tobie

Jaki jest więc klucz do wyrwania się z matrixa? Taki sam jak zawsze. Przepracowanie swoich traum. Zdobywanie wiedzy, szczególnie o psychologii, emocjach. I o tym, co Cię naprawdę interesuje, co jest Twoją pasją. No i rozwój duchowy. Nie pokonasz systemu, a jego zmiana nie zachodzi w tak oczywisty sposób. De facto wszystko, co miało miejsce w życiu, służyło nam po to, byśmy stali się tacy, jacy jesteśmy teraz. Byśmy wyszli ze sfery ignorancji i społecznej, stadnej głupoty.

Po latach buntu dla samego buntu, nieskutecznej i przynoszącej odwrotny skutek walki z systemem.. Po latach zwalczania w 90% wyimaginowanych wrogów, bezustannych projekcji własnego wnętrza na różnych „onych„.. Przychodzi w pewnym momencie olśnienie świadomości. Gdy przestajemy siłowo napierać na świat, narzekać, żądać by świat i ludzie się zmienili (pod dyktando naszego ego..), to dzieje się coś nieoczekiwanego. Wtedy to, co było złe, a co co chwila się do nas dobijało, przestaje mieć być obecne.

To nie w polityce ani ekonomii ani spiskach jest klucz do wyrwania się z systemu. Bo to są skutki, a nie przyczyny. Nic nie zdziałasz likwidując jeden skutek. Bo skoro przyczyna pozostała nietknięta, to natychmiast wygeneruje kolejny, podobny skutek, w miejsce próżni po poprzednim. W miejsce jednego aresztowanego dilera pojawi się kolejny. I tak dalej. Powtórzę jeszcze raz – system spełnia oczekiwania. Generuje on na planie fizycznym to, na co jest zapotrzebowanie. Narzekasz na okrutnych polityków, takich jak Balcerowicz, Korwin, Tusk, Macierewicz? Oni są rezultatem społecznego zapotrzebowania.

Narzekasz na durne seriale, których jest mnóstwo w całej telewizji? Są one rezultatem społecznego zapotrzebowania. Nawet gdyby wszystkie stacje solidarnie się umówiły, że w porze najwyższej oglądalności (17 – 22) puszczają tylko wartościowe filmy dokumentalne i historyczne.. To zaraz jakiś pan Janusz Cebulak założyłby prywatną stację, na której seriale leciałyby 24 godziny na dobę. I on zgarnąłby 80% telewidzów i zarabiałby nie dziesiątki milionów, jak obecne stacje, ale miliardy. Wypełniłby on niszę rynkową, w ten sposób system zrealizowałby społeczne zapotrzebowanie.

Tak samo jest ze zdrową żywnością. Dawniej nie było jej w ogóle w marketach. Teraz w Tesco, Lidlu i w innych sklepach jest kilka uliczek ze zdrową żywnością. Bo jest na nią społeczne zapotrzebowanie, więc system je zrealizował. Minie z 10 lat, i jedna trzecia lub nawet połowa powierzchni marketów będzie zajebana zdrowym żarciem. Na tym to polega. Dla mnie, dla Ciebie, dla nas też jest miejsce w systemie. Dopóki jednak jesteś wewnętrznie taki jak wszyscy, to dostajesz od systemu z grubsza to, co wszyscy. Czyli gównianą zawartość. Choć z biegiem czasu – coraz mniej i mniej.

Bunt przeciwko systemowi jest potrzebny, ale tylko do pewnego etapu

Postawa antysystemowa i bunt przeciwko temu systemowi też ma w nim swoje miejsce. Nie wolno jej negować, bo to właśnie tak rozwija się ludzkość. Nie byłoby nas tutaj na tym etapie, gdyby nie ten momentami destrukcyjny i śmieszny bunt. Ten bunt, chęć zmieniania, dawania wiedzy, uszczęśliwiania na siłę, podczas gdy osoba lub zbiorowość tego nie chce lub nie rozumie, są dobre do pewnego etapu.

Potem zaczynasz powoli rozumieć, że pomóc można tylko temu, kto nie opluje Twojej pomocnej dłoni. Dać wiedzę można tylko temu, kto chce, i kogo mechanizmy obronne nie zwariują od tej wiedzy. W przeciwnym wypadku ryzykujesz bowiem gniewem świata. Gdy wpierdalasz się nieproszony między przysłowiową wódkę i zakąskę, nawet z dobrą radą, to raczej nie kończy się to dobrze. Może skończyć się np tym, że dostaniesz w mordę, i tyle Twojej dobroci, empatii i chęci wyzwalania owieczek od systemu zarządzanego przez wilki.

Co jeszcze proponuję? Proponuję spojrzeć na życie jak na symulację, iluzję, grę. Może też trochę jak na jakiś żart. Z tym, że życie to gra, w którą większość nie umie grać. A jeśli już, to nie umie w nią grać dobrze. Zasady gry i kody (cheaty) do tej gry, zna i ma mniej niż 1% graczy. Wyobraziłbyś sobie, jak wyglądałaby gra np na multiplayerze w GTA, gdyby były tam takie realia? A na Ziemi, w realu, tak właśnie jest. A ludźmi którzy nie znają zasad gry, i nie są w stanie ich w żaden możliwy sposób poznać, też trzeba jakoś zarządzać.

Narzekasz na system, a czy sam zdobywasz wiedzę o nim?

Jeśli narzekasz np na to, że politycy stosują socjotechnikę, to zadam Ci pytanie.. Ile Ty godzin poświęciłeś, by studiować wiedzę z tej dziedziny? Jak i z dziedzin pokrewnych, np psychologii, duchowości? Ile zrobiłeś, by nie narzekać, nie wkurzać się na system, ale poznać jak on działa? Wiedza ta nie jest ukrywana. Dla przykładu: sama wiedza z psychologii, tej akademickiej, a więc skrajnie okrojonej, jest potężna. Wystarczyłoby tylko ją uczyć dzieci i stosować w życiu, a już wiele by się zmieniło.

Inna kwestia to temat wielkich przemian systemowych. Uważam, że żyjemy w czasach wielkiego przełomu, skoku świadomości. Masa krytyczna potrzebna do jego zainicjowania miała zostać osiągnięta całkiem niedawno. Wiele wskazuje na to, że system faktycznie przejdzie jakąś znaczącą reformę. To widać już nawet na planie polityki i ekonomii. Choć są to pierwsze pierwiosnki na śniegu, po długiej epoce lodowcowej, mówiąc metaforycznie. W końcu trwała ona te 26.000 lat, więc zmiana też musi trochę potrwać.

Jak więc podchodzić do kwestii pomagania ludziom, szerzenia wiedzy i przemiany systemu? Jeden z nauczycieli mówił, że jeśli żałujesz innych ludzi, to znaczy że nie pojąłeś jeszcze do końca istoty ziemskiego eksperymentu, tej gry iluzji. Cóż, miałem wobec nich litość przez 30 lat swojego życia.. Obecnie, w tym roku skończę 32 lata. Jednak uważam że nawet jeśli idzie się przez piekło, to nie można stać się diabłem. Tezy które przedstawiam, choć są szokujące dla przeciętnego czytelnika antysystemowego, nie powinny być usprawiedliwianiem zła.

Empatia, dobro i wiedza nie należą się byle komu

Nie musisz czynić dodatkowego zła, jego jest i tak nadmiar. Trzeba uchwycić istotę empatii, pomocy, przekazywania wiedzy, zmieniania świata. Empatia nie może być naiwna i głupia, taka „telewizyjna„, bo wtedy zaszkodzi. Przykład – inwazja islamu i uchodźcy, wśród których wielu to już nawet nie „zwykli” terroryści, ale żołnierze państwa islamskiego. Pomagać nie można ludziom którzy pomocy nie chcą i nie są gotowi – bo oplują dłoń wyciągniętą w geście pomocy. Nie można przekazać wiedzy temu, kto jej nie zrozumie. Np nie przekażesz wiedzy o całkach i różniczkach siedmiolatkowi, bo on nie umie nawet dodawać i odejmować. No i nie zmienisz świata, chcąc go tak naprawdę.. zniszczyć.

Kiedyś obudzisz się rano i poczujesz bezgraniczną miłość i zrozumienie w sercu. I tak już zostanie. Większość problemów po prostu odejdzie. To tajemnica stanu łaski – oświecenia. Obejrzyj sobie wtedy np Klan, M jak Miłość lub Trudne Sprawy (tak, tak). Nie dla beki, ale by zobaczyć jak wiele niekomfortowych rzeczy i sytuacji nie jest już Twoim udziałem. Życie to gra, owszem. Wygrywa jednak ten, co.. nie gra, a jest sobą i idzie swoją ścieżką.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony, w których opisałem ukrywane przed społeczeństwem fakty. Myślę, że na pewno znajdziesz w nich odpowiedzi na choć niektóre ze swoich pytań i wątpliwości. Linki poniżej:
Chcesz uwolnić się z matrixa? Cała wiedza tajemna elit o polityce, ideach, religiach
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!

Autor: Jarek Kefir

Opublikowano za: https://jarek-kefir.org/2017/03/03/zaskakujace-przyczyny-zla-na-ziemi-to-wazne-jesli-chcesz-byc-naprawde-wolny/

Comments

  1. robertmt says:

    Witam wszystkich. Ponieważ jest mój pierwszy komentarz do przeczytanego artykułu na tej stronie (jak i w sumie w ogóle w internecie) i nie chciałbym zabierać za dużo czasu potencjalnemu czytelnikowi, dlatego do rzeczy… Artykuł bardzo trafny (przynajmniej z mojego punktu widzenia) lecz myślę, że warto poruszyć jedną kwestie. Otóż, zacytuję – „Inna kwestia to temat wielkich przemian systemowych. Uważam, że żyjemy w czasach wielkiego przełomu, skoku świadomości. Masa krytyczna potrzebna do jego zainicjowania miała zostać osiągnięta całkiem niedawno. Wiele wskazuje na to, że system faktycznie przejdzie jakąś znaczącą reformę. To widać już nawet na planie polityki i ekonomii.”
    Jako niepoprawny optymista od lat myślę, że faktycznie następuje jakaś zmiana. Ostanie wydarzenia na świecie powodują, że zaczynam zastanawiać się czy jednak ta zmiana jest na lepsze? Pętla „niewoli” się zaciska, manipulacje strachem i wyimaginowanymi wrogami nabierają tempa, dodatkowo ci co są odpowiedzialni za to całe zło nadal są bezkarni a wręcz są nagradzani. Nie chce schodzić na tematy polityczne ale to wszystko często powoduje, że człowiek, który zmaga się z codziennością (pracą od rana do wieczora) nie ma ani siły ani woli do wyrwania się z „Matrixa”. Kiedyś przekonywałem dwukrotnie starszego kolegę, że właśnie w umyśle tworzone są problemy i zło, na co kontr twierdzeniem był przykład stoczniowców ze Szczecina, którzy z dnia na dzień stracili miejsce pracy. W przypadku jednostki być może teoria ta była by łatwa do potwierdzenia, jednakże czy w tym przypadku również? Każdy z nas łatwo opowiada o jakiś wyższych celach, możliwościach ludzkości i za pewne tak jest, jednak gdy jednostka walczy o byt, przepraszam za kolokwializm, jak zwierze to nigdy nie osiągnie tej wolności. Zapewnienie możliwości każdemu z osobna by jutro nie było znakiem zapytania jak zapłacić rachunki, jak kupić zdrowe jedzenie itp spowoduje, że to „obudzenie” ludzkości nastąpi. W innym przypadku to zawsze będą to tylko marzenia romantyków.
    Trochę się rozpisałem. Na koniec chcę pozdrowić autora, bo czytam jago bloga oraz redakcje klubuinteligencjipolskiej.

Wypowiedz się