Kto przytuli Wołodię? Jan Twardowski jeszcze raz o głupocie Polskiej rusofobii i medialnych terrorystach

teorie spiskowe

Dożyliśmy czasów, kiedy słowo „dziennikarz” przeszło do katalogu archaizmów, a „medialny terrorysta”, to dzisiejszy odpowiednik tego wymarłego fachu i dotyczy to zarówno tej prawej, jak i lewej strony i niestety nie tylko w Polsce. Przeglądając dzisiejsze newsy, trafiłem na niemieckim, polskojęzycznym portalu „Wirtualna Polska” na ramotę medialnego terrorysty Jacka Żakowskiego. Jej tytuł przykuł moją i chyba nie tylko moją uwagę, choć ja, jako jeden z nielicznych zareagowałem optymistycznie na wizje pana redaktora, który zupełnie niechcący przytoczył w swoich wynurzeniach obraz jak najbardziej dla Polski pożądany. Do rangi szlagwortu urosła opinia, że Putin z jakichś nikomu bliżej nieznanych przyczyn chce najechać Polskę, a pan Żakowski jest jednym ze sprawców takiego stanu rzeczy i to bardzo aktywnym.

W pisowni oryginalnej wspomniany tytuł brzmi: „PiS uwolni nas od Unii. Czekając na wizytę Putina w Warszawie”. Właśnie, jakie to by było piękne, ale niestety póki co, to tylko mrzonka…chyba. Terroryści medialni całego zachodniego świata forsują twierdzenie, że jednym z największych zagrożeń na naszym globie jest Rosja, stawiając Władimira Putina w jednym szeregu z przywódcą Korei Północnej i przywódcami Państwa Islamskiego.

W dobie, kiedy internet i telewizja są w zasadzie jedynymi źródłami wiedzy dla Kowalskich, a także Müller’ów i Smith’ów (tu przypomnę, że gazeta „Newsweek” tylko w Polsce wydawana jest jeszcze na papierze), media, będące na usługach karteli politycznych czy też korpokratów, korzystają z tego faktu.

Wiedzą, że statystyczny Kowalski, który ma wiele do powiedzenia w różnych kwestiach, to tak po prawdzie nigdy nie opuścił swojego zaściankowego Wąchocka. A już z pewnością ofiara medialnego terroryzmu nigdy nie była w Rosji, bo i po co, skoro tuż za granicą rosyjską czają się na Polaków enkawudziści, aby strzelić im w tył głowy i zakopać w jakiejś jamie koło Katynia.
Media zatrzymały Kowalskiego w dobie zimnej wojny pomiędzy ZSRR i Zachodem, utwierdzając go w przekonaniu, że postępowy Zachód brnie do przodu, a Rosja jest niczym innym jak zacofanym Związkiem Radzieckim z jego aktywnym aparatem terroru, co oczywiście ma usprawiedliwić wszelkie sankcje nakładane na Federację Rosyjską.  

Głośno ostatnio o tym, że obecna władza w Polsce nie chce przyjąć do Polski mas tzw.”uchodźców”, wyrażając tym samym nieposłuszeństwo zawiadowcom z Brukseli albo z Berlina, jak kto woli. Właśnie z uwagi na stanowisko polskiego rządu w kwestii imigrantów, unijna dyktatura próbuje sugerować, że taka postawa jest inicjacją Polexitu, co także wmawia Polakom Żakowski we wspomnianym wcześniej materiale, strasząc Polaków ucieczką PiSu od zachodnich wartości.

Czyli od czego, zapytam? Od terroryzmu panoszącego się na ulicach europejskich miast? Od totalnej degeneracji moralnej panującej na Zachodzie? Od zatracenia swojej tożsamości narodowej i kulturowej? Zachód dzisiaj jest intelektualna pustynią z racji tego, że powszechny i agresywny liberalizm wyczerpał swoją ofertę, ale w dobie swojej dominacji zdążył zlikwidować chrześcijańskie wartości, które niegdyś były fundamentem europejskiej cywilizacji. Kultura, w szerokim tego słowa znaczeniu, nie ma dzisiaj nic do zaoferowania.

Zabito wszystko. Takie kino na przykład, które powstało dla niepiśmiennego plebsu, na przestrzeni dekad osiągnęlo status sztuki, a dzisiaj? Dzisiaj kino powróciło do formy niemej, bowiem dialogi, które możemy usłyszeć w kinie lub w TV, oglądając film, ograniczają się steku wulgaryzmów i wystarczy sobie obejrzeć rodzime produkcje jak „Pit Bull, nowe porządki”, czy „Konwój”, aby stwierdzić że oprócz knajackich tekstów, diaog w tych pozycjach nie istnieje. Od dialogów ucieka się taże w kinie amerykańskim i chodź bohaterowie poszczególnych superproducji wydają jednak jakieś dźwięki z siebie, to tam z kolei dominują wybuchy, a sam film przypomina raczej grę komputerową, a nie to, co oferowało kino niegdyś. Zresztą, przy obecnym poziomie intelektualnym społeczeństw, poziom treści filmów zdaje się być wysoki, o czym mówią tytuły poszczególnych kasowych hitów —”Obrońcy galaktyki”, „Wspaniała czwórka”, czy jakiś inny „Kapitan Ameryka”. Teatr? Wystarczy przytoczyć slynną skądinąd „Klątwę”, aby przekonać się, co dzisiaj nazywa się spektaklem. Inne dziedziny kultury to także tylko dekadencki bełkot i bohomaz.

Nieco inne wartości promuje się na „zacofanym Wschodzie” i mam tu na myśli Rosję. Pielęgnuje się tam wartości narodowe, szanuje się swoją kulturę i tożsamość, nikt nie walczy z Kościołem, a wręcz przeciwnie, bowiem Świeta Cerkiew Prawosławna w Rosji odzyskała swoją historyczną rolę w państwie. I podczas gdy w Polsce walczy się z chrześcijaństwem i katolicyzmem, to w Rosji Szojgu rozpoczyna kolejną paradę zwycięstwa nad faszyzmem znakiem krzyża.

Gdzie zatem bliżej jest Polakowi i do jakich wartości? Odpowiedzią może być polityka Węgrów, naszych wszak bratanków. Polityka zagraniczna Polski jest delikatnie mówiąc, nieodpowiedzialna. Ślepa ufność Amerykanom i ich hamburgerowej demokracji, którą oni sami wprowadzają na całym świecie, likwidując przy okazji normalne byty państwowe, jakimi były Irak, czy Libia, a mało brakowało, aby i o Syrii mówiono w czasie przeszłym.

Wpuszczenie do Polski amerykańskich zagonów wojskowych to dziejowy błąd. Usilne dążenie do tego, aby z Rosji zrobić wroga w stosunku do Polski, nie próbując nawet zachować najmniejszych przejawów kultury politycznej, to postawa karygodna, a niszczenie jakichkolwiek pomników, to jedynie wyraz słabości i braku argumentów.

Gdy rozejrzymy się wokół siebie, to łatwo zauważymy, że Polska nie posiada żadnych sprzymierzeńców, a tym bardziej przyjaciół.

Jesteśmy w konflikcie z UE, co jasno wynika z wypowiedzi pana Macrona czy pani Merkel. Członkowie Grupy Wyszechradzkiej nie nadstawią nigdy karków dla Polski, o czym wyraźnie powiedział ostatnio prezydent Słowacji. Za wschodnią granicą mamy złowrogo nastawioną do Polski Ukrainę, w której mamy do czynienia z kultem Bandery i Szuchewycza.

Warto się zatem zastanowić, czy Kaczyński nie dostrzega zagrożeń, przyjmując bezmyślny kurs na zdegenerowane USA? Jeżeli Rosji i Chinom uda się ukatrupić amerykańskiego dolara, a wszystko jest na dobrej drodze ku temu, to ustawi się długa kolejka do współpracy z Rosją, w której Polska poprzez swoją nieodpowiedzialną politykę zagraniczną, stanie na samym końcu. I nie wiadomo, czy Rosjanom starczy dobrej woli do współpracy z nami.

Nie trzeba być politykiem, aby stwierdzić, że działania Niemiec i Francji w zakresie przyjmowania tzw. uchodźców, doprowadzają Europę do ruiny w dosłownym tego słowa znaczeniu. Wyniszcza się w ten sposób całe społeczeństwa, zabijając ich tożsamość i kulturę w imię tęczowego i multikulturowego liberalizmu, podczas gdy taka Rosja nie ma problemu z terroryzmem, choć zagrożenie istnieje i tam. Jednak Putin nie otwiera granic Rosji dla mienionych „uchodźców” i poradził sobie z tym, jak to islamscy ekstremiści zamarzyli sobie, aby w Czeczeni utworzyć kalifat.

Tak, tak, to właśnie Putin jest prekursorem walki z ISIS, bo to nikt inny jak ISIS dążyło do stworzenia kalifatu w Czeczeni. W Syrii również poradził sobie z tymi terrorystami. Jeżeli polscy politycy nie uświadomią sobie faktu, że Niemcy ściśle współpracują z Rosją gospodarczo, to efekty tego przeoczenia będą opłakane i nie mówię tu o ewentualnym przeszkadzaniu Niemcom w tej współpracy, ale wejściu w ten nurt tak, jak zrobił to Orban. On nie czeka, aż rzeczywistość przyprze go do muru i wychodzi jej naprzeciw, dostosowując się do realiów.

I znowu nasuwa się pytanie, czy Kaczyński jest na tyle głupi, aby tego wszystkiego nie dostrzegać? Moim zdaniem J. Kaczyński prowadzi jakąś bliżej nieokreśloną grę, w której asem jest wybuch wulkanu na Islandii, który spowodował, że tamtego dnia na świecie przestały latać samoloty i tylko rosyjski Air Force One z ówczesnym prezydentem Rosji, Dmitrijem Miedwiediewem na pokładzie zdołał wylądować w Krakowie. Czas niebawem pokaże, czy Żakowski przez przypadek nie powiedział prawdy, nie zdając sobie z tego sprawy nawet w najmniejszym stopniu.

Opublikowano za: http://jeznach.neon24.pl/post/139973,kto-przytuli-wolodie

Comments

  1. nanna says:

    „Kto przytuli Wołodię? Jan Twardowski jeszcze raz o głupocie Polskiej rusofobii i medialnych terrorystach”
    – jeżeli nie jest się rusofobem, to się nie spoufala z głową rosyjskiego państwa. Sugerować czytelnikom popieranie Rosji i jednocześnie klepać po plecach Prezydenta Rosji, jakby był kolegą, to jakieś rozdwojenie jaźni. Pan J.Twardowski nie wie co myśli i co robi Władimir Putin. Nie wie także pan autor, czy Prezydent Putin chce od kogokolwiek jakiegoś przytulania – jakby był osierocony i samotny. Czy co to „przytulanie” w tytule miałoby oznaczać? Krytykowanie maniery pisania zachodnich dziennikarzyn i jednoczesne stosowanie takiej retoryki nie może o autorze dobrze świadczyć.
    „Do rangi szlagwortu urosła opinia, że Putin z jakichś nikomu bliżej nieznanych przyczyn chce najechać Polskę, a pan Żakowski jest jednym ze sprawców takiego stanu rzeczy i to bardzo aktywnym.”
    – panu Żakowskiemu płacą za takie stanowisko wobec Rosji. Każdemu za coś tam płacą, bo każdy potrzebuje pieniędzy choćby na bieżące opłaty. Nie wyjaśnia to jednakże, dlaczego w tytule jest „Kto przytuli Wołodię”. Jeśli by wziąć symbolicznie tego „Wołodię” jako całą Rosję, no to nie ma na świecie nikogo, kto miałby wystarczająco długie ramiona do tego przytulania. Natomiast sugestia, że Rosja/”Wołodia” w ogóle potrzebuje jakiegoś przytulania jest antyrosyjskie. W czym różniłby się tu pan Twardowski od pana Żakowskiego?
    „W pisowni oryginalnej wspomniany tytuł brzmi: „PiS uwolni nas od Unii. Czekając na wizytę Putina w Warszawie”. Właśnie, jakie to by było piękne, ale niestety póki co, to tylko mrzonka…chyba.”
    – unia z Rosją to dla Polski jedyne, rozsądne wyjście z kryzysu. Innego nigdy nie było i innego nie będzie. W interesie watykanu jest, byśmy jako to „przedmurze” dali się pozabijać, albo nawet sami się pozabijali w bratobójczych walkach. Ale my wiemy już przecież, o co chodzi i jeżeli mamy na względzie istnienie nas jako Narodu, no to przecież jest jasne, że Rosjanie są dla nas nie tylko najlepszym, ale i naturalnym sojusznikiem.
    – Pod linkiem można znaleźć ciekawe informacje na temat tego, czy i po co Rosja miałaby „najeżdżać” na Polskę https://treborok.wordpress.com/profesor-o-konflikcie-rosji-z-zachodem-ciag-dalszy-bitwy-cywilizacji-ariow-i-erbinow/?preview=true „Ukraińcy i Ruscy są genetycznie niemal identyczni. To wszystko jeden naród, podzielony granicami politycznymi […] genealogia DNA wyraźnie pokazuje, że pochodzenie i Rosjan, i Ukraińców, i Białorusinów, i Polaków jest praktycznie jedno i to samo”.
    – Więc to raczej pan Żakowski ma niepasujące do nas DNA. Nie wiadomo tylko, jak jest z tym u pana Twardowskiego.
    – Zaś co do „wizyty Putina w Warszawie”, to jest nie tak. Mały jedzie do dużego, nieważny do ważnego. A więc i Kaczyński do Putina ale nie odwrotnie. Rosjanom może się Polska do czegoś tam tylko przydać. Dla Polaków Rosja jest życiowo ważna. To przecież oczywiste. I dlatego to Kaczyński musi pojechać do Rosji prosić o wsparcie, a nie Prezydent Putin będzie się fatygował do Warszawy, żeby Polaków ratować. Ambicje nie mają tu nic do rzeczy, bo zasady są proste i powszechnie stosowane.

    „Terroryści medialni całego zachodniego świata forsują twierdzenie, że jednym z największych zagrożeń na naszym globie jest Rosja, stawiając Władimira Putina w jednym szeregu z przywódcą Korei Północnej i przywódcami Państwa Islamskiego.”
    – a co tym medialnym, zachodnim terrorystom zrobił przywódca Korei Północnej? Czy pan Twardowski coś na ten temat wie, że robi takie sugestie, jakoby Kim Dzong Un był dla kogokolwiek zagrożeniem? Z tego, co można się dowiedzieć w internecie, to pan Kim Dzong Un zdobył staranne wykształcenie na zachodzie, konkretnie w Szwajcarii. Jest więc nie tylko świadomym, ale i przygotowanym do rządzenia przywódcą swojego narodu, czy się to panu Twardowskiemu podoba, czy nie. Stawianie Władimira Putina „w jednym szeregu z przywódcą Korei Północnej” jest o tyle bez sensu, że Korea Północna jest krajem małym i słabszym niż Rosja. Poza tym- mają one tego samego wroga.
    – Natomiast nie istnieje żadne „państwo islamskie”. To, że grupki bandytów zorganizowane i wyszkolone przez zachodnie agentury posługują się islamem nie oznacza, że stanowią one jakieś państwo. A więc nie ma żadnych „przywódców państwa islamskiego”, ponieważ żadne państwo islamskie nie istnieje. Islam to wyznanie dominujące w krajach arabskich, ale państwa te mają swoich przywódców, niekoniecznie ustawionych przez wywiady krajów zachodnich. Kraje arabskie nie są monolitem, mają one odrębny dorobek kulturowy i próby wrzucania ich do jednego worka to manipulacja.
    – Człowiek rodząc się w jakimś kraju jest do niego przynależny z racji DNA, ale jego wiara jest sprawą jego sumienia, jego wyboru.
    „W dobie, kiedy internet i telewizja są w zasadzie jedynymi źródłami wiedzy dla Kowalskich, a także Müller’ów i Smith’ów (tu przypomnę, że gazeta „Newsweek” tylko w Polsce wydawana jest jeszcze na papierze), media, będące na usługach karteli politycznych czy też korpokratów, korzystają z tego faktu.”
    – szkoda, że pan Twardowski nie podał źródeł z jakich czerpie on swoją jedynie prawdziwą wiedzę.

    „Wiedzą, że statystyczny Kowalski, który ma wiele do powiedzenia w różnych kwestiach, to tak po prawdzie nigdy nie opuścił swojego zaściankowego Wąchocka.”
    – nie ma powodu wyjeżdżać z Wąchocka, by się czegoś dowiedzieć. Jeżeli pan Twardowski odbył liczne podróże nie oznacza to, że zdobył tym samym wszechstronną wiedzę. Oznacza to jedynie, że na podstawie tego, co pan Twardowski usłyszał i zobaczył mógł on wyciągnąć jakieś wnioski. Ale ani nie rozmawiał pan Twardowski ze wszystkimi ludźmi w danym, obcym kraju, ani nie zwiedził wszystkiego od A do Z, bo to niemożliwe. My, żyjąc w Polsce też nie bywamy w każdym polskim mieście i każdej polskiej wsi na bieżąco; nie rozmawiamy ze wszystkimi Polakami, bo to fizycznie niemożliwe. Nasze poglądy o naszym kraju i o naszych Rodakach budujemy na bazie tego, co możemy sobie wyobrazić i uznać za słuszne. Ale tak naprawdę to nie wiemy, co myślą ludzie w Krakowie ani nie wiemy, jak wyglądają wszystkie wsie podszczecińskie. Wyciągamy jakąś średnią, ale nie musi ona nawet być bliska prawdy. Tej prawdy obiektywnej, rozumie się. No więc każdy ma swoją prawdę na własny użytek i nie ma powodu, by skakać sobie do oczu.

    „za granicą rosyjską czają się na Polaków enkawudziści, aby strzelić im w tył głowy i zakopać w jakiejś jamie koło Katynia.”
    – każdy człowiek ma w podświadomości zakodowany strach przed śmiercią, czyli jakąś niewiadomą. To, że Polakom uruchomiono dodatkowe algorytmy wpędzające nas w zbiorową paranoję ma swoje przyczyny mierzone kasą wyprowadzaną na zachód od nas z kraju. Poza tym nie wiadomo, co lepsze: zginąć od kuli strzelonej w tył głowy przez „enkawudzistę” czy być rozerwanym na strzępy przez miny p.piechotne produkcji mercedes rozłożone w milionach w Afryce. Może znajdą się tacy, co woleli by wybierać między tymi dwoma możliwościami gwałtownego zejścia, ale normalny człowiek woli po prostu żyć. I jak go straszą kulą w tył głowy, no to on się boi. Tak samo jak boi się napadów i – głównie w przypadku kobiet – gwałtów. Tu każdy musi sobie z tym strachem poradzić sam bądź ulegając własnej wyobraźni, bądź dokształcając się w temacie.

    „Media zatrzymały Kowalskiego w dobie zimnej wojny pomiędzy ZSRR i Zachodem, utwierdzając go w przekonaniu, że postępowy Zachód brnie do przodu, a Rosja jest niczym innym jak zacofanym Związkiem Radzieckim z jego aktywnym aparatem terroru, co oczywiście ma usprawiedliwić wszelkie sankcje nakładane na Federację Rosyjską.”
    – no, no, panie Twardowski! Co to ma znaczyć „a Rosja jest niczym innym jak zacofanym Związkiem Radzieckim z jego aktywnym aparatem terroru”??? Związek Radziecki nie był w niczym zacofany, a przeciwnie: mimo rewolucji, wojen światowych i wojny domowej udało się mu rozwinąć przemysł i naukę.
    – Na przykład wiele operacji przeprowadzano obkładając pacjenta lodem, co obniżało jego temperaturę ciała hamując krwotoki, a nie miało żadnych skutków ubocznych jakie ma narkoza.
    – A w Kosmos to pierwsi polecieli radzieccy kosmonauci i do dziś do stacji ISS lata rosyjski/radziecki wahadłowiec.
    – I co to był za „aktywny aparat terroru”, no? To, że ludziom z krajów zachodnich nie pozwalano przyjeżdżać według widzi mi się do ZSRR, to przecież jest normalne, bo zachód też nie każdego do siebie wpuszcza/ł. I jeżeli w ZSRR zwalczano zachodnią V kolumnę, to było to naturalne, że państwo radzieckie musiało się bronić przed obcą agenturą. Normalni obywatele ZSRR pracowali, uczyli się, rodzili dzieci i jeździli na wczasy. Nie dalej jak wczoraj oglądałam w niemieckiej tv film o Soczi. I pokazali okazały pałac uzdrowiskowy wybudowany w latach pięćdziesiątych, co spiker skomentował, że jakoby Stalin kazał budować takie pałace by robotnicy mogli się leczyć i wypoczywać, a powiedział to tonem pogardy i nagany. No więc naganne było w ZSRR to, że nie był zacofany, że wszyscy! ludzie mieli pracę i prawo do – oraz możliwość – wypoczynku. Wszystko to, za co Związek Radziecki był łajany przez zachód okazało się odwróceniem podstawowych wartości: to, co ogólnie uznane było za dobre, w przypadku ZSRR traktowane było jak coś złego. Rozumni ludzie potrafią to rozróżnić bez problemu.
    „Głośno ostatnio o tym, że obecna władza w Polsce nie chce przyjąć do Polski mas tzw.”uchodźców”, wyrażając tym samym nieposłuszeństwo zawiadowcom z Brukseli albo z Berlina, jak kto woli.”
    – nie ma powodu produkować taśmowo ludzi nieszczęśliwych, oderwanych od korzeni, od tradycji, kultury i ojczyzny. Przyjmując tzw. uchodźców Polska nie byłaby dla nich żadnym dobrodziejem, a jedynie utwierdzała by zachodnią politykę osaczania Rosji i to kosztem krajów z nią graniczących lub bliskich. Ludzie wygnani z domu nigdy nie będą szczęśliwsi na obczyźnie niż mogli być szczęśliwi u siebie. Wyobrazić sobie należy, że dając „uchodźcom” byle jaką pracę w Polsce traktujemy ich jak ludzi niższej, gorszej kategorii. Dając im pracę lepszą niż mamy sami u nas w kraju stawiamy się w sytuacji podległej w stosunku do obcych, których przyjęliśmy do nas. Natomiast tworzenie równoległych i jednakowych szans dla obcych, takich, jakie mają tubylcy nie jest możliwe. Czy mielibyśmy mieć dodatkowego wojewodę obcej narodowości? Czy mielibyśmy mieć u nas ministrów resortów równoległych ale obsadzonych przez ludność napływową? Czy w końcu do jednej łopaty można przydzielić dwie osoby by one pracowały tą łopatą jednocześnie? Przyjmując „uchodźców” nie wyświadczylibyśmy im żadnej przysługi, a przeciwnie: tylko utrwalilibyśmy ich tragiczny los uchodźcy i kto wie, czy nie na wieki?
    Co do tych „zachodnich wartości” to się w pełni z panem Twardowskim zgadzam, że są one żadne, a nawet ujemne.
    U nas nie ma także już żadnej kultury, nie tylko tej przez „K” ale i kultury obycia. Chamstwo acz bez „chamów” weszło na salony i pełni rolę gospodarza. Co prawda ten czy tamten tęsknie spoziera na „czasy sanacji”, gdy ponoć była inteligencja, ale przecież wiemy, że to nieprawda. Samo udawanie jaśniepana jeszcze nikogo jaśniepanem nie zrobiło. Za czasów II. RP każdy, komu udało się odseparować od nędzy i proletów, trzymał się tego rękami i nogami za wszelką cenę. Spaść niżej było łatwo, ale wejść z powrotem na wyżyny było niemożliwe. Wszędzie tak jest i także jest tak u nas w Polsce i dziś. Koterie i grupy wzajemnej adoracji bardzo pilnują, by utrzymać wpływy i impregnują się na wszelkie możliwe sposoby przed wpływami z zewnątrz.
    „Nieco inne wartości promuje się na „zacofanym Wschodzie” i mam tu na myśli Rosję. Pielęgnuje się tam wartości narodowe, szanuje się swoją kulturę i tożsamość, nikt nie walczy z Kościołem, a wręcz przeciwnie, bowiem Świeta Cerkiew Prawosławna w Rosji odzyskała swoją historyczną rolę w państwie. I podczas gdy w Polsce walczy się z chrześcijaństwem i katolicyzmem, to w Rosji Szojgu rozpoczyna kolejną paradę zwycięstwa nad faszyzmem znakiem krzyża.”
    – a to ciekawe. W rosyjskiej tv widać co innego, mianowicie młode kobiety wypisz wymaluj, ubrane jak te na zachodzie, czyli wygolone i rozdekoltowane – jakby podklejone taśmą dwustronnie klejącą obwisłe biusta wyeskponowane maksymalnie były argumentem na wszystko. I mieszkania Rosjanie meblują według zachodniej modły, np. kuchnie wyglądają sterylnie bezosobowo, jak jakieś laboratorium czy wręcz prosektorium. Nie ma wiszących na deskach z kołkami garnków pobudzających wyobraźnię, co też można by w nich ugotować… są zamknięte szafki, wszystkie jednakowe z zewnątrz. Brzydkie niezależnie od tego, jakiego koloru i z czego zrobione. To znaczy wiadomo z czego: z plastyku udającego drewno albo z kolorowego plastyku naklejonego na płytę wiórową.
    „Gdzie zatem bliżej jest Polakowi i do jakich wartości? Odpowiedzią może być polityka Węgrów, naszych wszak bratanków”
    – tych bratanków Węgrów to my traktujemy jakoś nie tak. Według informacji dostępnych w internecie Węgrzy to ludzie przeflancowani (nie pamiętam skąd) na tamte ziemie w celu zwalczania Słowian, jako klin wbity między ludy słowiańskie z inicjaytywy i w interesie papieża.. Dlatego nie są spokrewnieni z otaczającymi ich narodami. A to, że „Węgier Polak dwa bratanki i do szabli i do szklanki” mogłoby oznaczać ni mniej ni więcej, że zdrajcy Słowian – Polacy, mogli dołączyć do Węgrów i z nimi do spółki napadać plemiona słowiańskie podbijając je w interesie papieża, a po bitwie były praktykowane ochlaje.
    „Polityka zagraniczna Polski jest delikatnie mówiąc, nieodpowiedzialna. Ślepa ufność Amerykanom i ich hamburgerowej demokracji, którą oni sami wprowadzają na całym świecie, likwidując przy okazji normalne byty państwowe, jakimi były Irak, czy Libia, a mało brakowało, aby i o Syrii mówiono w czasie przeszłym.”
    – ależ to nie jest wcale jakaś ślepa i nieodpowiedzialna polityka, a przeciwnie! Na przykładzie Syrii, Libii czy Iraku widzimy, co mogło było się u nas stać i widzimy jednocześnie, że polska polityka w jakiś tam sposób uratowała przed tym Polaków. Uważam, że J.Kaczyński bardzo dobrze ze wszystkiego sobie zdaje sprawę. A to, że nie informuje on Polaków o tym, co wie to przecież naturalne. Bo i co to by dało, gdyby powiedział nam co sam wie? Nic by się nie zmieniło, a nasz kraj stałby się niesterowalny.
    – To od jakości Polaków zależy, jak jest w Polsce, zaś polityka to praktycznie taki kwiatek do kożucha. Codzienne życie prywatne każdego z nas jest oddalone o lata świetlne od chamburgerowej polityki i to zasługa naszych polityków, jak by tego nie odwracał.
    – PO bardziej podkładało nas Niemcom.
    – PiS raczej chce nas od Niemców odsunąć.
    – Ale i tak główną rolę gra – biorąc umownie: USA. Bo Niemcy to przecież tylko GmbH, czyli firma z ograniczoną odpowiedzialnością, a nie żadne suwerenne państwo. Ile swoją polityką Merkel ugra dla swoich ludzi, to już inna historia. A że robi ona to na przykład kosztem Polaków, to naturalne bo i czyim kosztem mogła by ona Niemcom robić dobrze? Przecież nie kosztem Amerykanów czy Francuzów – bo oni mają „argumenty” (np. wiedzę o prawdziwej II. wojnie światowej?) i też chcą dla siebie coś z Polski wykroić.
    – PiS może się bronić przed Niemcami tylko przy pomocy USA, ale USA to przecież także Niemcy. No więc widać, że sytuacja jest skomplikowana i nie na głowę przeciętnego – a jakże! – Kowalskiego/Schmita/Smitha czy innego robola. To wszystko musi być pomalutku, krok po kroku porządkowane, by szkody nie były większe niż spodziewane zyski.

    „Wpuszczenie do Polski amerykańskich zagonów wojskowych to dziejowy błąd.”
    – no był to dziejowy błąd, ale jego początek miał miejsce co najmniej w czasie strajków w latach osiemdziesiątych u nas w kraju. Polacy nie zdali egzaminu z wierności Ojczyźnie i się sprzedali za kolorowe papierki w które owinięte było kapitalistyczne gówno. Nie ma co nad tym łez wylewać, bo już po grzybkach i teraz należy uczciwie pracować, by minimalizować straty.
    „niszczenie jakichkolwiek pomników, to jedynie wyraz słabości i braku argumentów”
    – to jest według mnie inaczej. Pomniki to wyraz, to świadectwo zwycięstwa haplogrupy R1a nad haplogrupą R1b. Przynależność do takiej grupy wiąże się z odmienną formą posiadanej świadomości.
    – R1a to właśnie przewaga duchowości nad materializmem, a R1b to przewaga materializmu nad duchowością.
    – Bez duchowości człowiek jest zwierzęciem, któremu wystarczy pełna micha i tania rozrywka.
    – Czyli R1b w sposób mocno ograniczony bierze udział w Ewolucji.
    – Natomiast R1a czynnie bierze udział we własnym rozwoju żyjąc według zasad określonych przez Boga.
    – R1b jako strona odwrotna do R1a stanowi oczywiście jego przeciwność, a tym samym by móc istnieć usiłuje R1a zwalczać, nie mogąc z racji właściwości tegoż R1b w taki sam sposób jak R1a uczestniczyć w Ewolucji. I to jest być może ta właściwa Gra.
    – Zarówno jedna strona może przejąć DOBROWOLNIE właściwości strony drugiej jak i druga strona może przejąć właściwości strony pierwszej, co widzimy jako „przyjmowanie wzorców kulturowych”.
    – Przy czym przyjmowanie wzorców z R1a jest dla R1b awansem, a przyjmowanie przez R1a wzorców z R1b jest dla R1a upadkiem.
    – Możliwe więc, że te różne „protokoły tych tam” oraz inne mądre mniej lub bardziej pisma mają za zadanie raczej sprawę zaciemnić niż ją rozjaśnić. Wszak wszystko co genialne czy prawdziwe jest zawsze dziecinnie proste.
    A więc te „kalifaty”, te „systemy polityczne”, te „organizacje” także „charytatywne” i wszelkie inne to tylko sposoby reagowania ludzi na wymogi życia codziennego, czyli poddawania się pod kierownictwo tych, którzy chcą pełnić te kierownicze/przywódcze role i to obojętnie pod jaką etykietką.
    A Kowalski/Schmit/Smith czy jak mu tam i tak śpi jak spał, je jak jadł, wydala jak wydalał, rozmnaża się jak się rozmnażał, płacze jak płakał, cieszy się jak się cieszył i narodził się jak się narodził po to, żeby kiedyś tam umrzeć.
    Niby proste, a mało kto jest chętny to rozumieć.

Wypowiedz się