Kościół Katolicki w XI do XVII w.

Aleksander Peterko KTJ.

Obecnie upowszechnia się przekonanie, że najbardziej nietolerancyjną religią na świecie jest islam. Historia tego jednakże nie potwierdza. Mahomet ogłosił swą religię w VII wieku, a już w VIII w. Arabowie zajęli azjatycki Bliski Wschód, północną Afrykę wzdłuż Morza Śródziemnego i nieomal całą Hiszpanię, tworząc imperium, przewyższające obszarem Cesarstwo Rzymskie. Ten fenomen szybkich podbojów arabskich można wytłumaczyć jedynie tym, że wojujący islam był faktycznie bardzo tolerancyjny dla podbitych ludów.

Arabowie wymagali od tubylczej ludności tylko skrupulatnego płacenia umiarkowanych podatków, a przyzwalali na kultywowanie lokalnych religii, obrządków i obyczajów. To też ludność podbitych terytoriów przyjmowała ich niejednokrotnie jako wybawców od rodzimych ciemiężycieli i jako gwarantów sprawiedliwości społecznej.

Inna była historia Kościoła Katolickiego w Europie. Przedstawię kilka rozdziałów historii powszechnej Europy, obrazujących wielki udział i wpływ wojującego Kościoła Katolickiego w rządach, wydarzeniach i wojnach europejskich w wiekach XI do XVII. Ich zapoznanie pozwala raczej wysunąć tezę, że to właśnie Kościół Katolicki jawi się jako najbardziej dogmatyczny i integrystyczny spośród wszystkich sześciu wielkich religii świata.

PIERWSZA KRUCJATA.

Po pokonaniu w 1071 r. wojsk bizantyjskich przez Turków seldżuckich, cesarz bizantyjski Aleksy I zwrócił się o pomoc do papieża i katolickich państw zachodniej Europy. Zainteresowany w przywróceniu papieskiej władzy nad Kościołem wschodnim, papież Urban II zgodził się na interwencję i proklamował wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej. Przez kilka lat duchowni kaznodzieje, wędrując po zachodniej Europie, namawiali do ochotniczego zaciągu rycerstwa, by odzyskać Grób Święty w Jerozolimie i pomścić prześladowanie chrześcijan w Palestynie, obiecując w zamian odpust grzechów dla rycerzy krzyżowych.

KK Obszar_dziaa_podczas_pierwszej_krucjaty_w_latach_1096-1099

Zgodnie z terminem, ustalonym przez papieża, pierwsza krucjata, licząca kilkadziesiąt tysięcy rycerzy, wyruszyła do Palestyny 15 sierpnia 1096 r. Obejmowała cztery zbrojne wyprawy, które po koncentracji w miastach Francji, Niemiec i Italii, przeszły różnymi trasami do Konstantynopola. Po przeprawieniu się przez Bosfor do Azji Mniejszej, krzyżowcy rozgromili wojska tureckie i opanowali całą Anatolię, przekazując prowincję z powrotem pod zwierzchnictwo Cesarstwa Bizantyjskiego. W swym dalszym marszu podbili prowincje Syrii i Palestyny, by po miesięcznym oblężeniu zdobyć w 1099 r. jej stolicę Jerozolimę, główny cel krucjaty. Według źródeł chrześcijańskich wyprawie krzyżowej towarzyszyły cuda, niezwykłe męstwo i zapał krzyżowców. Według źródeł tureckich dopuszczali się oni masakr, zwłaszcza ludności żydowskiej, grabieży i podpaleń.

CZWARTA I DZIECIĘCA KRUCJATY.

W 1202 r. odbyła się czwarta krucjata rycerstwa zachodnioeuropejskiego. Nie miała ona jednakże charakteru religijnego, lecz łupieżczy. 30 tysięcy krzyżowców miało być przewiezione z Triestu statkami częściowo za pieniądze doży weneckiego, a reszta należności miała być spłacona armatorom weneckim przez pomoc Wenecjanom w wojnie z Węgrami w opanowaniu portu Zadar nad Adriatykiem. Dodatkowo, po spełnieniu tego zadania, krzyżowcy zgodzili się jeszcze na udział w przywróceniu do władzy, zbiegłego z Konstantynopola, syna byłego cesarza bizantyjskiego. Była to wielka intryga utkana przez dożę weneckiego Enrico Dandolo i zakończyła się podbojem Konstantynopola, rzeziami i złupieniem bogatej stolicy Cesarstwa Bizantyjskiego.

Zrabowane zostały wtedy tysiące dzieł sztuki, krzyżowcy splądrowali nawet Bazylikę św. Zofii, wydłubując złoto i klejnoty z ołtarzy i kradnąc święte relikwie, które potem sprzedawano w Europie. Następnie Wenecjanie i wodzowie krucjaty rozdzielili między siebie tereny cesarstwa, tworząc nowe łacińskie państwa: Cesarstwo Łacińskie i księstwa Epiru, Aten i inne. Dopiero w 1261 r. Cesarstwo Bizantyjskie odbudowało się częściowo, odzyskując swą stolicę i część ziem europejskich.

KK KRUCJATY

W 1212 r. odbyła się misyjna krucjata dziecięca w dwu odrębnych grupach, liczących łącznie ok. 30 tys. chłopców w wieku 12-18 lat. Miały one nawrócić muzułmanów na wiarę chrześcijańską swą bezgrzesznością. Pierwsza wyprawa chłopców niemieckich, których wielu zginęło podczas przejść przez ośnieżone Alpy, dotarła tylko do Lombardii i Genui. Nikt ich nie chciał przewieźć do Świętej Ziemi i rozproszyli się w Italii. Druga wyprawa dzieci francuskich, zwana również „krucjatą pastuszków”, gdyż prowadzona była przez pasterza-„proroka”, skoncentrowała się w Marsylii. Stamtąd chłopcy zostali przewiezieni statkami weneckimi do Afryki i sprzedani, przez żądnych zarobków kapitanów statków, w niewolę Saracenom, kupcom arabskim i kalifowi egipskiemu.

WALKA O WŁADZĘ.

Kościół katolicki miał w feudalnym Średniowieczu niebagatelny udział w realnej władzy w Europie. W niektórych państwach przez całe stulecia dominowała władza hierarchów Kościoła Katolickiego. W każdym razie spór o realną władzę pomiędzy władcami świeckimi i KK w Europie trwa już ponad tysiąc lat.

Podstawą ustroju feudalnego była tak zwana inwestytura. Było nią nadawanie przez władcę, to jest suwerena (najwyższy senior), lenna, czyli ziemie lub urzędy, swym wasalom. Mogli nimi być wasale władcy, więc hrabowie, margrabowie, wyższe duchowieństwo lub wasale niższego stopnia, głównie rycerstwo. Jako lenna traktowane były także klasztory i stanowiska kościelne, co stawiało świeckiego seniora ponad władzę duchowną i było przyczyną długotrwałych konfliktów, zwłaszcza pomiędzy świeckimi monarchami i wyższym duchowieństwem.

Rozpoczęły się one w XI w. w Cesarstwie Rzymsko-Niemieckim (I Rzesza), gdy cesarze niemieccy uzyskali decydująca rolę w obsadzaniu tronu papieskiego. Na tym tle rozgorzał w drugiej połowie XI w. wieloletni spór pomiędzy cesarzem Henrykiem IV (1056-1106) a papieżem Grzegorzem VII, który dążył do pełnego uniezależnienia papiestwa od władzy świeckiej. Spór zakończony został korzystnie dla Kościoła, zaś cesarz Henryk IV, wyklęty, udał się w 1077 r. pieszo i w stroju pokutniczym do Canossy, niedużej miejscowości w Szwajcarii, gdzie upokorzył się przed papieżem, uzyskując jego rozgrzeszenie. Nie zaniechał jednakże swej walki z nim i w 1084 r. zmusił Grzegorza VII do opuszczenia Rzymu.

Kompromisowe rozstrzygnięcie sporu o świecką inwestyturę duchowieństwa nastąpiło dopiero w konkordacie, zawartym w 1122 r. w Wormacji, pomiędzy cesarzem I Rzeszy Henrykiem V (1106-25) i papieżem Kalikstem II. Cesarz zrzekł się w nim wpływu na wybór dostojników kościelnych, lecz zachował prawo nadawania im dóbr lennych. Tym niemniej próby podporządkowania papiestwa władzy świeckiej podejmowali jeszcze później cesarz niemiecki Fryderyk I Barbarossa (1152-90) z dynastii Hohenstaufów, który prowadził wojnę z papieżem w pięciu wyprawach do Włoch w latach 1158-77 i Ludwik IV Bawarski (1314-1347).

W te spory cesarsko-papieskie w XI wieku zamieszany był również nasz Bolesław II Śmiały (1058-79), który między innymi toczył zwycięskie wojny z cesarzem niemieckim Henrykiem IV i jego sojusznikami Czechami. W ten sposób współdziałał realnie z papieżem Grzegorzem VII w jego sporze o inwestyturę z Henrykiem IV. W nagrodę koronowany został na króla w 1076 r. Lecz nie zdołał stłumić buntu możnych, żądających osadzenia na tronie uległego im Hermana, brata Bolesława. Po procesie sądowym i ukaraniu śmiercią jednego z nich, biskupa Stanisława ze Szczepanowa, król uszedł, wraz z żoną i synem, na Węgry. Tam zmarł w niejasnych okolicznościach, zaś syn Mieszko, przywołany do Polski przez Hermana, został otruty. Historiografia kościelna zrobiła potem z biskupa Stanisława świętego męczennika, który rzekomo zabity został przez samego króla i tak to zapisano w podręcznikach historii, jako przykład walki złowieszczej władzy świeckiej z biednym, prześladowanym Kościołem.

WALKA Z HERETYKAMI I POGANAMI.

Niezależnie od istnienia konfliktów o władzę z panującymi, Kościół Katolicki od połowy XII w. miał wielkie problemy z różnymi ugrupowaniami heretyckimi, występującymi głównie przeciwko bogactwu i amoralności wyższego duchowieństwa. Należeli do nich katarowie, działający w Kolonii, waldensi w południowych Niemczech i Francji, albigensi francuscy i inni. Kościół katolicki wszelkimi środkami starał się zwalczyć te istniejące ugrupowania heretyckie, w czym wyróżniały się zwłaszcza Zakon Dominikanów i Inkwizycja kościelna.

Na przykład we Francji przeciwko albigensom organizowano nawet specjalne krucjaty krzyżowe. Jedna z większych miała miejsce w 1209 r., gdy na wezwanie papieża Innocentego III, najemne wojska francuskich baronów z północnej Francji dokonały rzezi kilkudziesięciu tysięcy albigensów na południu Francji. Nie oszczędzano nawet kobiet, niemowląt i księży, mordując ich także w kościołach, gdzie szukali schronienia.

Kościół prowadził też wojny z państwami pogańskimi. Główną rolę w tym względzie odegrały rycerskie zakony Joannitów, Templariuszy i niemieckiego Zakonu Krzyżackiego, powstałe w wyniku wypraw krzyżowych. Po upadku krucjat Zakon Joannitów przeniósł się na wyspę Rodos, potem na Maltę, przekształcając się w Bractwo Kawalerów Maltańskich. Natomiast Zakon Krzyżacki osiadł na Węgrzech, a następnie sprowadzony został w 1226 r. przez księcia Konrada Mazowieckiego na ziemię chełmińską ( to nie jest prawda – Zakon Krzyżacki został ściągnięty do Polski przez hierarchów Kościoła w Polsce wspólnie z Watykanem wbrew księciu – red. kip) , w celu walki z pogańskimi Prusami. I tam już pozostał, przywłaszczając Prusy jako swą własność.

 

REKONKWISTA IBERYJSKA.

Od 1400 lat chrześcijaństwo Europy broni się przed inwazją wojującego islamu. Faktycznie to bardzo znacząca część historii Kościoła Katolickiego.

Rozpad Kalifatu Kordobańskiego na Półwyspie Iberyjskim w początkach XI wieku na 23 odrębne emiraty spowodował, że hiszpańscy książęta chrześcijańscy wzmogli rekonkwistę, to jest odbieranie Maurom terenów, zajętych w VIII wieku przez ich przodków arabskich. Na wyzwolonych terenach iberyjskich powstały w 1135 r. królestwa Kastylii i Aragonii, a w 1139 r. także Królestwo Portugalii. Na apel i za pieniądze papieży rzymskich odbyło się też kilka krucjat krzyżowców, głównie frankońskich, oraz zakonów templariuszy i joannitów, wspomagających lokalne siły chrześcijańskie.

Rekonkwista trwała, licząc z przerwami w działaniach wojennych, prawie 230 lat. Chrześcijańskie rycerstwo zdobyło Saragossę w 1118 r., Kordobę w 1236 r., ale wyparcie Arabów z półwyspu nastąpiło dopiero w 1260 r. i to z wyjątkiem Królestwa Grenady, które Maurowie utrzymali do 1492 r.

W XII-XIV wiekach Półwysep Iberyjski zamieszkiwali wyznawcy trzech religii: chrześcijańskiej, islamu i judaizmu, którzy posługiwali się językami: kastylijskim, katalońskim, baskijskim, portugalskim i arabskim. Dzięki tolerancji religijnej wcześniejszych mauryjskich władców, półwysep zamieszkiwała znaczna ilość ludności żydowskiej, która stanowiła kulturalną i gospodarczą elitę wszystkich krajów iberyjskich. Począwszy od połowy XIV w. podlegała ona w nowoutworzonych państwach chrześcijańskich ostrej dyskryminacji.

GRENADA I INKWIZYCJA HISZPAŃSKA.

Pod koniec XV wieku Maurowie utracili ostatecznie Królestwo Grenady, swą ostatnią posiadłość na Półwyspie Iberyjskim. Po jedenastoletniej wojnie, prowadzonej przy wydatnej finansowej pomocy papieża i krucjaty chrześcijańskiego rycerstwa zachodniej Europy, ich zacięty opór został pokonany, a sułtan Grenady poddał 2 stycznia 1492 r. swoją stolicę. Warunki kapitulacji pozwalały Muzułmanom na zachowanie wiary islamskiej i majątków. Jednakże w następnych latach, głównie na skutek działalności Inkwizycji kościelnej, zmuszono wpierw liczną ludność żydowską, a później także muzułmańską, do opuszczenia Hiszpanii.

Ostateczne zwycięstwo rekonkwisty na Półwyspie Iberyjskim świętowane było hucznie w całej chrześcijańskiej Europie, a zwłaszcza w papieskim Rzymie. Po wchłonięciu Sułtanatu Grenady Hiszpania stała się mocarstwem europejskim, zaś wkrótce i światowym, gdyż swą energię wojskową i gospodarczą skierowała na opanowanie jak największych terytoriów zamorskich, jako swoich kolonii.

Wewnątrz kraju kolejni katoliccy królowie prowadzili bezpardonową walkę przeciwko wszelkim innowiercom. Część władzy represyjno-sądowniczej przejęła instytucja Świętej Inkwizycji, powołana w Hiszpanii, za zgodą papieża Sykstusa IV, przez króla Ferdynanda Katolickiego. Szczególną aktywnością wsławił się pierwszy Wielki Inkwizytor, mnich dominikański Torquemada, który skazał na śmierć na stosie około 9 tys. osób. Kary śmierci poprzedzano zwykle stosowaniem wyrafinowanych tortur, którymi wymuszano przyznanie się oskarżonych do winy, przy czym szacuje się, że w ciągu pierwszych osiemnastu lat działalności hiszpańskiej Inkwizycji, aresztowano, torturowano i stracono ok. 90 tys. ludzi.

WOJNY HUSYCKIE.

Pod koniec XIV w. Kościół katolicki miał dwóch papieży, mających swe dwory w Awinionie we Francji i w Rzymie. Pomiędzy popierającymi ich obozami „klementystów ” i urbanistów” rychło wybuchły starcia zbrojne, w jakich walczące strony uzyskały odpowiednio wsparcie Francji i Anglii. Po piętnastoletniej patowej wojnie zwołany został w Pizie w 1409 r. sobór powszechny, mający dokonać ostatecznego wyboru jednego papieża, a faktycznie wybrał trzeciego. Te przewlekłe, kompromitujące spory i rozgrywanie interesów doczesnych przez hierarchów kościelnych, wpłynęły na powstanie kryzysu wiary i herezji w katolickiej Europie.

Największą z ówczesnych herezji był tzw. husytyzm. Była to ideologia społeczno-religijna, skierowana przeciwko politycznej władzy papieży i bogactwu niemieckiej hierarchii kościelnej w państwie czeskim, a w obronie języka i narodowości czeskiej. Ideologię tę krzewił reformator religijny, rektor uniwersytetu praskiego, Jan Hus, za co został ekskomunikowany przez papieża Jana XXII, a następnie podstępnie uwięziony i skazany w 1415 r. wyrokiem Trybunału Inkwizycji kościelnej w Konstancji na śmierć przez spalenie na stosie. Jego męczeńska śmierć stała się powodem powstań zbrojnych czeskiej szlachty i mieszczan, znanych pod nazwą wojen husyckich, które zdominowały pierwsze dziesięciolecia XV w. w Czechach.

Ruch husycki dzielił się na dwa obozy: radykalnych taborytów, którzy głosili idee powszechnej równości i wspólnoty dóbr, oraz umiarkowanych utrakwistów, dążących jedynie do utworzenia odrębnego czeskiego kościoła narodowego. Wojna toczyła się pomiędzy wojskami czeskimi, dowodzonymi przez J. Żiżkę, a krucjatami wojskowymi cesarza niemieckiego Zygmunta Luksemburskiego, wspieranymi przez papieża. Po pobiciu wojsk niemieckich, oba odłamy czeskich husytów wszczęły wojnę między sobą. W bitwie pod Lipanami w 1434 r. zwycięstwo w niej uzyskali utrakwiści w koalicji z katolikami.

Wynikiem wojen husyckich było powołanie w 1436 r. czeskiego Kościoła narodowego. Jego uznanie przez sobór powszechny w Bazylei utrzymało panowanie własnego czeskiego króla Jerzego z Podiebradu (1458-71). Ale utrzymała się również wrogość do nowego autonomicznego Kościoła Czeskiego ze strony papieża, który doprowadził wkrótce do poróżnienia Czech z Węgrami, w następstwie czego wojska węgierskie opanowały w 1466 r. znaczną część terytoriów czeskich, to jest Morawy, Śląsk i Łużyce.

POGROMY W XIV WIEKU I CZAROWNICE.

Jednym ze skutków klęsk żywiołowych, epidemii chorób i innych nieszczęść, jakie dokuczały w XIV w. ludności Europy, było szerzenie się wiary w nadprzyrodzone siły, mistycyzm i zabobony. Powszechnie wierzono w bliski „koniec świata” i nieuchronność losu, a ulicami miast przeciągały procesje pątników, samobiczujących się do krwi. Rozpowszechniło się wróżbiarstwo, alchemia, widowiska i misteria religijne.

Znajdowano również winnych wszelkich nieszczęść, oskarżano o nie przede wszystkim ludzi o odmiennych obyczajach, religii i wyglądzie. Dochodziło w stosunku do nich do zorganizowanych, masowych represji i samosądów. Np. w 1321 r. przez Francję, a w 1348 r. przez prawie całe Niemcy i środkową Europę, przeszła fala pogromów ludności żydowskiej. Podobne pogromy Żydów miały później miejsce w Hiszpanii, gdzie związane były z przymusowymi chrztami. Mordowano także żebraków i trędowatych. Okrutnie rozprawiono się z heretykami. Między innymi w XIV w. ostatecznie wytępieni zostali przez Inkwizycję Kościelną w południowej Francji antypapiescy albigensi.

KK inkwizycja

Ale najporęczniej i najłatwiej można było realizować ogólnospołeczne zabobony, obsesje i instynkty przez znalezienie czarownicy w niedalekiej wiosce czy miasteczku i oskarżenie ją o cokolwiek: kontakty z diabłem, zatruwania studzien, zabijanie niemowląt, uśmiercenie krowy sąsiadowi itp. Z różnym natężeniem trwało więc polowanie na czarownice, po czym wytaczano im procesy, w czasie których torturami wymuszano przyznawanie się do winy i wyjawianie wspólników, a wyroki śmierci, najczęściej przez spalenie na stosie, dokonywane były publicznie.

Procesy czarownic, prowadzone przez sędziów, księży i urzędników królewskich, utwierdzały ich autorytet i absolutną władzę nad buntowniczym, oskarżanym o bezbożność, motłochem. Procesy czarownic praktykowane były przez całe stulecia aż do końca XVII wieku w całej zachodniej Europie. Najmniej było ich w Hiszpanii i południowych Włoszech, a największe ich natężenie miało miejsce w państwach niemieckich w okresie wojny trzydziestoletniej.

Oczywiście, że herezje miały b. często podłoże społeczne, stanowe, narodowościowe, wolnościowe, naukowe, nawet ambicjonalne. Tak samo oczywistym jest, że panujący, królowie katoliccy, możnowładztwo, wyższe duchowieństwo kierowali się nie tylko sprawami religii i wiary, a przede wszystkim dbałością o swe przywileje, bogactwo, majątki i władzę. Zaś Inkwizycja była najzwyczajniej ich sprawnym, zbrojnym ramieniem.

REFORMACJA.

W XV i XVI w. rzymski Kościół katolicki miał bardzo mocną pozycje w całej zachodniej Europie. Papieże dokonywali koronacji panujących i wpływali w decydujący sposób na kształtowanie się polityki zagranicznej i wewnętrznej poszczególnych państw. Kościół, zakony i klasztory były właścicielami rozległych latyfundiów, licznych zamków, różnych obiektów sakralnych i świeckich.

Świętopietrze płacone przez państwa chrześcijańskie na rzecz papiestwa, dziesięcina, czyli danina od posiadanej ziemi, darowizny feudalnych możnowładców i opłaty ludności za świadczone usługi i obrzędy sprawiały, że duchowieństwo, a zwłaszcza hierarchowie kościelni żyli dostatnio, a nawet w przepychu i rozpuście. Kontrastowało to z powszechną nędzą ludności i z głoszonymi przez religię chrześcijańską kanonami życia w ubóstwie i pokorze. Dostrzegali to świeccy humaniści i niektórzy, jak Holender Erazm z Rotterdamu i Anglik Tomasz Morus postulowali konieczność odnowy Kościoła i odrodzenia prawdziwej pobożności, opartej o skromność, uczciwość i sprawiedliwość.

Ten ferment religijny doprowadził w krótkim czasie do Reformacji, to jest utworzenia kościołów niezależnych od papiestwa. Za jej początek przyjmuje się ogłoszenie przez niemieckiego mnicha Marcina Lutra, w 1517 r. w Wittenberdze, tak zwanych 95 tez m.in. przeciwko sprzedaży przez księży za pieniądze odpustów za grzechy. Spotkały się one z wielkim rezonansem społecznym.

Wówczas Luter, jako zakonnik augustiański, wezwany został przez papieża Leona X do Rzymu, celem ich odwołania. Odmówił on spełnienia tych żądań, chroniąc się na dworze elektora Saksonii, po czym doszło do wielkiej ideologiczno-teologicznej dysputy nad tezami Lutra w czerwcu 1519 r. w Lipsku. Luter zgłosił wtedy dalsze postulaty, uznające Pismo Święte za jedyny autorytet w sprawach wiary i kwestionujące prymat papieża i zasadę nieomylności soboru w tym względzie. Został za to wyklęty przez papieża i skazany przez cesarza Karola V na wygnanie z Rzeszy Niemieckiej.

Tezy Lutra znalazły jednak bardzo wielu zwolenników i stały się doktryną religijną pierwszych kościołów protestanckich. Luteranizm rozpowszechnił się zwłaszcza w krajach niemieckich, Skandynawii i innych krajach nadbałtyckich. Kolejne podwaliny protestantyzmu stworzyli szwajcarski kaznodzieja Urlich Zwingli i Francuz Jan Kalwin, działający w Szwajcarii.

Kanony nowej wiary, przedstawione przez Kalwina w jego licznych książkach, stały się podstawą jednej z głównych religii protestanckich, kalwinizmu, który rozprzestrzenił się głównie w Szwajcarii, Francji, Czechach i w Szkocji, gdzie stał się religią panującą. Sam Kalwin utworzył w latach 1541-64 w Genewie wzorcową gminę miejską, kierowaną jego nakazami wiary, surowej moralności i absolutnego porządku, opartego się na ścisłej kontroli zachowywania się mieszkańców. Kalwinizm zapanował także w Anglii, gdzie przyjął formę państwowego Kościoła anglikańskiego.

Wszystkie religie protestanckie domagały się tłumaczenia Biblii i prowadzenia liturgii w językach narodowych, zaprzestania sprzedaży odpustu grzechów przez księży, odrzucenia kultu Marii Panny i prymatu papieża, likwidacji zakonów, instytucji kościelnych i celibatu duchownych, umniejszenia roli hierarchii kościelnej, wybieralności biskupów oraz zarządzania gminami wyznaniowymi przez wiernych. Reformacje wzmacniały i rozszerzały liczne inne ruchy i sekty religijne, jakie powstały w całej Europie. Należeli do nich waldensi we Francji i Włoszech, Bracia Czescy w Czechach, lolardzi w Anglii, hugenoci we Francji, ikonoklasiści w Anglii i Niderlandach.

Zagrożony rozprzestrzenianiem się protestantyzmu, i utratą własnych wiernych, Kościół Katolicki bronił się wszelkimi możliwymi sposobami, a przede wszystkim przez pozbawianie praw i prześladowanie heretyków przez panujących władców katolickich i Inkwizycję kościelną. W procesach, wytaczanych heretykom, skazywano ich na konfiskaty mienia, banicję, często na śmierć. A w wielu krajach rozgorzały okrutne, długoletnie domowe wojny religijne.

WOJNY RELIGIJNE XV W. WE FRANCJI.

W dwudziestych latach XV w. zaczął się we Francji rozwijać ruch hugenotów, jako odmiana niemieckiego ewangelizmu. Król Franciszek I początkowo przychylny nowinkom religijnym, potem uległ naciskom kół katolickich i parlamentu paryskiego, które domagały się bezwzględnego zwalczania wszelkich ruchów heretyckich. Z jego przyzwolenia w 1535 r. spalono na stosie w Paryżu sześciu zwolenników luteranizmu, a w 1545 r. dokonana została na południu Francji rzeź kilku tysięcy rodzin waldensów, stanowiących grupę religijną, powstałą jeszcze w drugiej połowie XII w., a nawiązującą do prostoty pierwotnych chrześcijan.

Następca Franciszka I, Henryk II (1547-59) również starał się ograniczyć rozszerzanie się protestantyzmu we Francji. Wobec hugenotów zastosowano różnego rodzaju represje karne i w tym celu powołani zostali specjalni komisarze oraz Izba Karna przy Parlamencie Paryskim. Powstały w tym czasie dwa wielkie obozy-stronnictwa katolickie i protestanckie, wspierane przez poszczególne rody szlacheckie, walczące między sobą o realną władzę polityczną w kraju i prowincjach. Po ustaniu wojen zewnętrznych, napięcia i rywalizacja między nimi jeszcze bardziej wzrosły.

Po śmierci Henryka II w 1559 r. rządy przejęła regentka Katarzyna Medycejska. Początkowo próbowała swymi edyktami łagodzić zwaśnione stronnictwa. Między innymi w edykcie ze stycznia 1562 r. zezwoliła na odbywanie nabożeństw hugenotów we wsiach. Jednak kilka miesięcy później zbrojny oddział księcia Franciszka Gwizjusza, zagorzałego wroga reformacji, dokonał rzezi uczestników protestanckiego nabożeństwa w Wassy pod Paryżem. Ten krwawy incydent, w którym zabitych zostało ok. 80 osób, uważa się za początek wojen religijnych, jakie rozgrywały się potem we Francji, z przerwami, przez 36 lat.

NOC ŚW. BARTŁOMIEJA.

W 1572 r. pod wpływem Gwizjuszów i regentki Katarzyny Medycejskiej młody król Karol IX przyzwolił na krwawą rozprawę z hugenotami w Paryżu. Doszło do niej w nocy z 23/24 sierpnia, gdy żołnierze królewskiej gwardii szwajcarskiej znienacka napadli i, pospołu z podburzonym tłumem Paryżan, zabili w ciągu dwu dni ok. 3 tys. hugenotów, w tym wielu szlachciców, przybyłych do Paryża na ślub przywódcy hugenotów, Henryka, króla Nawarry. Zaś łącznie w pogromach we Francji zginęło wtedy ok. 30 tys. ludzi. Te rzezie bardzo podobały się papieżowi Grzegorzowi XIII, który uczcił je dziękczynnymi uroczystościami.

W 1574 r. tron po Karolu IX objął jego brat Henryk III Walezy, który w tym celu porzucił Polskę, gdzie przez kilka miesięcy sprawował, z wyboru elekcyjnego, władzę królewską. Nowy król Francji potępił rzeź Nocy św. Bartłomieja, oraz poczynił ustępstwa na rzecz hugenotów, przyzwalając w traktacie pokojowym, zawartym w 1576 r., na swobodę wiary i przyznając im udział w parlamentach prowincji. Oburzeni tym ultrasi katoliccy powołali zbrojną Ligę Katolicką, z zamiarem obalenia Henryka III i kontynuowania walki z hugenotami.

W 1577 r. religijna wojna domowa wybuchła więc na nowo, trwała trzy lata. Protestanci stawiali zbrojny opór, a ich wojskami dowodził, ocalały z rzezi w czasie Nocy św. Bartłomieja, król Nawarry, Henryk. Odniósł on szereg zwycięstw nad wojskami Ligi Katolickiej, wspieranej zresztą finansowo przez króla Hiszpanii Filipa II i moralnie przez papieża Sykstusa V, który rzucił klątwę na niego, a później także na króla Henryka III Walezjusza.

Mimo to, po śmierci w 1589 r. Henryka III, zasztyletowanego przez fanatyka katolickiego, królem Francji został król Nawarry, Henryk IV (1589-1610). Stało się to powodem wzniecenia przez Ligę kolejnej bardzo krwawej, domowej wojny religijnej, która toczyła się, ze zmiennym szczęściem, także przy udziale wojsk hiszpańskich, przez osiem lat. Skończyła się w 1598 r. układem pokojowym między Francją i Hiszpanią, po tym jak Henryk IV przeszedł z powrotem na katolicyzm („Paryż wart jest mszy!”). W tymże 1598 r. umarła Katarzyna Medycejska, a Henryk IV wydał edykt nantejski, zrównujący w prawach protestantów i katolików i usuwający w ten sposób przyczyny wojen religijnych we Francji.

W 1685 r. król Ludwik XIV anulował ten edykt o równouprawnieniu innowierców. Związana z tym fala represji spowodowała emigrację ponad 200 tys. hugenotów i odbiła się negatywnie na gospodarce kraju i na stosunkach politycznych z państwami protestanckimi Europy. Między innymi państwa niemieckie Rzeszy odmówiły współdziałania z Francją w jej konfliktach z katolickimi Habsburgami.

EXODUS MORYSKÓW.

Król Hiszpanii Filip II (1557-83) prowadził też swą chrześcijańską misję na terenie własnego królestwa, wobec Morysków, to jest potomków arabskich Maurów, którzy po upadku Emiratu Grenady przyjęli wprawdzie chrześcijaństwo, lecz zachowali język, ubiór i zwyczaje arabskie. Dekretem z 1566 r. zażądał od nich likwidacji tych wszystkich ich odrębności. Odpowiedzią było zbrojne powstanie, trwające dwa lata, w trudno dostępnych, górach południowej Hiszpanii. Zakończyło się pogromami i deportowaniem do Afryki ponad 100 tys. Morysków. Był to początek wielkiego exodusu tego narodu. Kontynuowany w następnym stuleciu, za panowania Filipa III (1598-1621), zakończył się wypędzeniem do Maroka około pół miliona Morysków.

W prześladowaniu Morysków znaczny udział miała, podległa królowi, Inkwizycja Kościelna. Zwalczała ona zresztą, także bardzo skutecznie, wszelkie przejawy protestantyzmu, jaki przenikał z sąsiedniej Francji i z Niderlandów, które podlegały władzy Filipa II. To też rozszerzył on działanie Inkwizycji hiszpańskiej także na Niderlandy, co stało się później główną przyczyną otwartej wojny domowej w tym kraju.

WOJNY W NIDERLANDACH.

Terytoria Niderlandów, rozciągające się nad Morzem Niemieckim od Fryzji na północy po Flandrię na południu, pozostające od 1477 r. pod rządami królów habsburskich, od 1556 r. zarządzane były przez króla Filipa II Hiszpańskiego (Habsburga). Bezpośrednią władzę w kraju sprawowała jego siostra Małgorzata Parmeńska (1559-67), jako generalny namiestnik. Ona z kolei oparła się na doradczej Radzie Stanu, złożonej z cudzoziemców.

Dotąd Niderlandy, dawne Księstwo Burgundzkie, w swoich 17 miastach-prowincjach zarządzały się samodzielnie. Temu, między innymi, zawdzięczały swój dotychczasowy rozwój i dobrobyt. Społeczności lokalne domagały się więc przywrócenia uprzedniej autonomii w zarządzaniu Niderlandami i obniżenia wysokich podatków. W tym celu zawiązał się też tajny związek, tak zwanych gezów, wywodzących się spośród szlachty protestanckiej i biedoty miejskiej.

Na konflikt władzy nałożyły się znacznie poważniejsze konflikty narodowościowe i religijne. Południowe Niderlandy zamieszkiwali katoliccy Walonowie, pochodzenia romańskiego, zaś północne Flamandowie, pochodzenia germańskiego, przy czym w XVI w. rozpowszechnił się wśród nich szeroko protestantyzm. By temu przeciwdziałać Filip II utworzył w 1561 r. 14 nowych biskupstw katolickich i zarządził prześladowania religijne protestantów, sprowadzając nawet w tym celu hiszpańską Inkwizycję.

Gdy, związana z tym, ucieczka kalwinów do Anglii spowodowała załamanie się przemysłu tkackiego, Małgorzata Parmeńska zażądała od Filipa II zmiany składu Rady Stanu i zniesienia represji wobec protestantów. W odpowiedzi król spowodował dymisję Małgorzaty, na jej miejscu namiestnikiem ustanawiając arcykatolickiego hiszpańskiego księcia Albę. W latach swych rządów 1567-73 „krwawy książę” Alba stłumił, przy pomocy oddziałów hiszpańskich, wszystkie bunty i spacyfikował opozycję protestancką, a równocześnie doprowadził, kwitnące dotąd gospodarczo, Niderlandy do ruiny.

PODBÓJ AMERYKI.

Podbój Ameryki Środkowej i Południowej dokonany został w pierwszej połowie XVI wieku. Prowadzili go przedsiębiorczy i ambitni konkwistadorzy hiszpańscy, kierujący niewielkimi, lecz dobrze wyposażonymi i zaprawionymi w bojach żołnierzami-awanturnikami, żądnymi łupów i przygód. Często byli nimi przestępcy, zwalniani specjalnie z więzień na dalekie i nader ryzykowne wyprawy kolonialne. Wielu rycerzy było ogarniętych zapałem religijnym i jechało do nowoodkrytej Ameryki, by wziąć udział w nawracaniu nowych dusz na prawdziwą wiarę chrześcijańską.

Organizacją i finansowaniem większych wypraw zajmował się król hiszpański, lub jego pełnomocnicy. On też mianował konkwistadorów, kierujących wyprawami. Między innymi należeli do nich Fernando Cortez i Francisco Pizarro. Pierwszy, z oddziałem 500 żołnierzy, podbił i opanował w latach 1519-22 terytorium państwa Azteków, leżącego w Meksyku i na Półwyspie Jukatan w Ameryce Środkowej. Drugi w latach 1531-36 ujarzmił imperium Inków w Peru i Chile w Ameryce Południowej.

Obaj hiszpańscy konkwistadorzy działali bezwzględnie i okrutnie, nie gardząc intrygą i podstępem. Podbijane wielkie milionowe społeczeństwa Azteków i Inków padły ponad to, w dużej mierze, ofiarą swych własnych religii, gdyż Indianie uważali białych najeźdźców za wysłańców bogów. Starodawna legenda aztecka mówiła bowiem, że pewnego dnia biały i brodaty bóg powróci na statku do swego ludu. Konkwistador Ferdynand Cortez spełniał te warunki, więc Montezuma, władca kraju Azteków, powitał go z szacunkiem.

Wielki, bogobojny strach wywoływał też widok, nieznanych w Ameryce wcześniej, koni, muszkietów oraz armat, używanych przez Hiszpanów. Z drugiej strony oba imperia nie były jednorodne. Uciskane przez władców rozliczne plemiona chciały widzieć w potężnych przybyszach swych wybawców i obrońców przed uciskiem we własnych państwach, w tym przed obowiązkiem świadczenia corocznie tysięcy ludzi, jako ofiar kultowych dla czczonych bóstw. Indianie sprzymierzali się więc często z konkwistadorami, którzy zaciągali ich do swych oddziałów.

Dodatkowo imperium Inków, przed najazdem oddziału Francisco Pizarry, było bardzo osłabione wcześniejszą wojną domową. Pizarro wykorzystał tę sytuację i zaprosił zwycięskiego władcę Atahualpę wraz z gronem 5 tys. szlachty indiańskiej. Przybyli oni bez broni, zaś w czasie uczty zostali podstępnie napadnięci i wymordowani przez żołnierzy hiszpańskich. Z rzezi oszczędzono i wzięto do niewoli tylko samego władcę. Obiecano mu wolność w zamian za duży okup. Faktycznie Hiszpanie otrzymali 6 ton złota i 12 ton srebra, lecz mimo to Atahualpa został skazany na śmierć przez spalenie na stosie. Według wierzeń Inków spalenie ciała było równoznaczne z zabiciem również duszy. Hiszpanie łaskawie zgodzili się więc na zamianę wyroku śmierci na uduszenie, wszakże pod warunkiem wcześniejszego przejścia skazańca na chrześcijaństwo. Tak też się stało, ale ciało jednak zostało spalone. Po śmierci władcy Inków, jego dwie armie się rozpierzchły, a niewielka banda niepiśmiennego Pizarry opanowała w ciągu kilku lat całe imperium Inków.

Hiszpanie rychło zorganizowali w obu Amerykach wielkie kopalnie złota i diamentów oraz plantacje uprawy kukurydzy i kakao, na których zmuszali Indian do katorżniczej, niewolniczej pracy. Ciężkie warunki życia i pracy, a również całkowity brak odporności na choroby zakaźne, przywleczone z Europy, oraz pogromy, rzezie i szubienice hiszpańskie, spowodowały olbrzymią śmiertelność wśród tubylczej indiańskiej ludności. Szacuje się np., że w latach 1500-1548 jej liczebność zmniejszyła się z 25 do 6 milionów.

W ślad za konkwistadorami udawali się do Ameryki księża i zakonnicy, celem szerzenia wiary chrześcijańskiej wśród tubylców. Największą aktywność przejawiały zakony dominikański w Meksyku i jezuicki w Brazylii. Według współczesnych relacji to krzewienie wiary wśród Indian odbywało się pod przymusem, dosłownie „ogniem i mieczem”. Faktycznie doszło do szybkiej chrystianizacji indiańskiej ludności w całej Ameryce. Kościół zadbał przy tym o całkowite podporządkowanie jej sobie, zakazując wyświęcania Indian na księży.

KOŚCIÓŁ ANGLIKAŃSKI.

Król Anglii Henryk VIII (1509-47) wdał się w 1529 r. w poważny konflikt z papieżem Klemensem VII, gdy ten nie udzielił mu zgody na rozwód z jego pierwszą żoną Katarzyną Aragońską. Zerwał wtedy, w 1534 r., z Rzymem, ogłosił się głową Kościoła angielskiego, nazwanego później anglikańskim, i przeprowadził kasatę licznych klasztorów katolickich, czym poważnie zasilił skarb królestwa. Dokonana przez niego schizma kościelna, którą pod naciskiem zaakceptowali biskupi i parlament angielski, nie napotkała również większego oporu w społeczeństwie i zakorzeniła się z czasem na stałe.

W 1539 r. Henryk VIII zreformował swój Kościół anglikański, wydając „sześć artykułów wiary”, w których sformułowane zostały dogmaty o komunii, mszy, spowiedzi i in., obowiązujące wiernych pod karą konfiskaty mienia lub śmierci. Faktycznie karami tymi szafowano obficie. To też Henryk VIII zapisany został przez historię jako król despotyczny i bezwzględny. Podobnie historia oceniła królową Marię Tudor Katolicką (1553-58), która zmierzając do przywrócenia katolicyzmu w państwie, prowadziła bezwzględne prześladowania wyznawców kościoła anglikańskiego. Skazała m.in. 300 z nich na spalenie na stosie, przez co otrzymała przydomek „Krwawa”.

W przeciwieństwie do Marii Krwawej, jej następczyni, córka Henryka VIII z drugiego małżeństwa z Anną Boleyn, Elżbieta I (1558-1603) wsparła i ostatecznie usankcjonowała narodowy Kościół Anglikański, reformując go równocześnie w 1563 r. w tzw. „Akcie Supremacji”, zawierającym 39 doktrynalnych artykułów. Została w związku z tym ekskomunikowana przez papieża Piusa V, jak również skomplikowały się stosunki Anglii z Irlandią. Doszło mianowicie do szeregu buntów katolickiej ludności Irlandii, stłumionych bezwzględnie przez protestancką Anglię. Lecz zrodzony wówczas konflikt religijno-narodowy nie zamarł i trwał potem przez stulecia do dziś.

PURYTANIZM I CROMWELL.

W 1642 r. rozpoczęła się w Anglii wojna domowa, wszczęta natarciem wojsk królewskich na tereny południowo-wschodniej Anglii, jakie stanowiły bastion anglikańskich purytanów i zwolenników parlamentu. Purytanie to był odłam Kościoła anglikańskiego, głosili oni ideę powrotu do wartości pierwotnego chrześcijaństwa.

Po dwuletnich walkach, prowadzonych ze zmiennym szczęściem, zaznaczyła się zdecydowana przewaga rewolucyjnych wojsk purytańskich, zwłaszcza po przejęciu bezpośredniego dowództwo nad nimi przez przywódcę rewolucji Olivera Cromwella. Zreorganizował on swą armię, która ostatecznie w 1648 r. pokonała wojska królewskie. Anglia proklamowana została wtedy republiką parlamentarną.

Po podporządkowaniu sobie parlamentu, Cromwell, jako niekoronowany władca państwa, rozpoczął podboje sąsiednich krajów. Pierwsza zaanektowana została w 1649 r. Irlandia, gdzie protestanckie wojska angielskie krwawo stłumiły wszelki opór katolickiej ludności. W 1653 r. Cromwell przyjął tytuł Lorda Protektora i wprowadził w Anglii dyktaturę wojskową, rozwiązując parlament oraz tworząc administracyjne okręgi wojskowe w państwie. W polityce zagranicznej sprzyjało mu szczęście i Anglia za jego panowania stała się pierwszorzędnym mocarstwem europejskim.

W swych rządach wewnątrz kraju Cromwell realizował surowe zasady purytanizmu. Zlikwidowano teatry, kabarety, wyścigi konne i karczmy oraz zakazane zostało pijaństwo, bluźnierstwo, niemoralne zachowywanie się, pojedynki, rozrywka w niedzielę itp. Za nieprzestrzeganie tych zasad groziły surowe kary, wymierzane przez specjalne lokalne milicje.

Po śmierci Cromwella w 1658 r. ten purytański ład społeczny rozpadł się w krótkim czasie. Restaurowana została władza Stuartów, zaś najważniejszymi problemami, zaprzątającymi kolejnych królów, były podział władzy między królem i parlamentem oraz antagonizmy między katolikami i anglikanami. Przejawiły się one w przyjęciu deklaracji o ograniczeniu władzy królewskiej, gwarancji wolności osobistej, zastrzeżeniu urzędów państwowych dla anglikanów oraz powstaniu dwóch przeciwstawnych sobie partii politycznych wigów i torysów, które stanowiły jakby prawzór dla późniejszego ustroju demokracji parlamentarnych.

KONTRREFORMACJA.

Po soborze trydenckim (1545-63) kolejni papieże, kierując się jego wskazaniami, zreformowali i uporządkowali zarządzanie rzymskim państwem kościelnym. Stało się ono bardziej nowoczesne, scentralizowane i zorganizowane w sposób hierarchiczny, odbudowany też został prestiż i majestat Kościoła. Głową państwa był jeden papież, ale jego zarządzaniem zajmował się premier, wyznaczany przez papieża spośród kardynałów. Jemu z kolei podlegały urzędy, zwane kongregacjami, które kierowały bezpośrednio poszczególnymi działami gospodarki, finansami, policją itd.

W sprawach wiary dominowały jednakże nadal sztywne zasady kontrreformacji, zwalczającej tendencje i przekonania niezgodne z dogmatami wiary katolickiej. Na przykład w 1600 r. filozof Giordano Bruno, za swą krytykę scholastyki kościelnej, został przez sąd Inkwizycji skazany na śmierć na stosie. Podobnie astronom Galileusz, za uznawanie i propagowanie teorii heliocentrycznej Kopernika, został w 1633 r., pod groźbą tortur, zmuszony przez Inkwizycję do odwołania swych poglądów i skazany na dożywotne odosobnienie oraz odmawianie 7 psalmów pokutnych na tydzień przez 3 lata.

Kontrreformacja wywarła przemożny wpływ na wszystkie konflikty religijne oraz wojny o władzę, prowadzone między dynastiami i monarchami a stanami w Europie w XVI i XVII wiekach. W szczególności dotyczyło to wojen hugenockich we Francji (1562-98), wojny o wyzwolenie Niderlandów (Holandii) spod władzy Habsburgów hiszpańskich (1609-48), wojny trzydziestoletniej w Rzeszy Niemieckiej (1618-48), wojny domowej i rewolucji w Anglii (1640-60). W tych konfliktach kontrreformacja zwykle popierała monarchów absolutnych przeciwko powstającym republikom i stanom, rządzonym przez parlamenty.

WOJNA 30-LETNIA.

Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, zwane również w skrócie I Rzeszą, w XVII w. stanowiło państwo bardzo różnorodne. W jego skład wchodziły królestwa Czech, Węgier, Austrii, księstwa Bawarii, Palatynatu, Saksonii, Brandenburgii, Westfalii i jeszcze dziesiątki dalszych, mniejszych jednostek administracyjnych świeckich i kościelnych. Od czasu augsburskiego pokoju religijnego, uchwalonego w 1555 r., I Rzesza Niemiecka była także wielowyznaniowa. W Czechach, na Węgrzech, w Saksonii i księstwach północnych dominowały wyznania protestanckie, zaś Bawaria, Austria i liczne inne, zwłaszcza południowe, księstwa i prowincje były katolickie.

Na początku XVII w., dla obrony swych praw i wpływów, księstwa protestanckie Rzeszy zorganizowały się w Unię Ewangelicką, którą kierował elektor Palatynatu, a katolickie utworzyły Ligę Katolicką, pod przewodnictwem elektora Bawarii. Natomiast cesarze habsburscy byli nieodmiennie katoliccy i działając w ramach kontrreformacji, zgodnie z duchem soboru trydenckiego, dyskryminowali protestantów. Na tym tle miał miejsce w 1618 r. w Pradze ostry konflikt i kłótnia w zamku królewskim na Hradczanach, w trakcie której protestanccy parlamentarzyści czescy wyrzucili przez okno do fosy trzech katolickich przedstawicieli cesarskich. Stało się to przyczyną wojny domowej pomiędzy Czechami a Cesarstwem Habsburgów, a ściślej pomiędzy Unią Protestancką i świętą Ligą Katolicką.

W 1620 r. doszło pod Białą Górą w Czechach do walnej bitwy obu zwaśnionych stron, w której protestanckie wojska zostały rozgromione przez wojska Ligi Katolickiej. Nastąpiła pacyfikacja Czech i zajęcie Palatynatu przez wojska habsburskie. Lecz wojna bynajmniej się nie zakończyła, a przeciwnie, rozszerzyła się i objęła znacznie większe terytoria, gdyż wmieszały się do niej, lub zostały wciągnięte, wszystkie księstwa niemieckie i prawie wszystkie kraje ościenne: Hiszpania, Francja, Szwajcaria, Niderlandy, Holandia, Dania, Szwecja, Siedmiogród. Wszystkie one rozgrywały swe własne interesy i przystępowały do wojny w różnym czasie i z różnym natężeniem. Na dużą skalę w wojnie brały też udział różnego rodzaju oddziały najemne, opłacane przez zwaśnione strony. Do takich należały m.in. polskie oddziały konne lisowczyków, walczących w latach 1619-20 na terytorium Węgier.

W latach 1624-29 w wojnie 30-letniej wzięła udział protestancka Dania. Król duński Christian IV obawiał się bowiem, że Liga Katolicka, wzmocniwszy się na północy Niemiec, zagrozi interesom jego państwa na Bałtyku. Wojska duńskie zostały jednakże w 1626 r. rozbite przez wojska niemieckiej Ligi Katolickiej i Duńczycy zawarli odrębny pokój w Lubece.

Wówczas, w latach 1630-34, kierując się identycznymi motywami jak Dania, do wojny przystąpiła luterańska Szwecja. Król szwedzki Gustaw II Adolf (1611-32) dysponował wówczas najlepszą w Europie armią, zdyscyplinowaną i wyposażoną w nowoczesne muszkiety oraz różnych typów artylerię. W udziale w wojnie w Niemczech zobaczył szansę na usadowienie się Szwecji na południowych wybrzeżach Bałtyku. W 1630 r. przeprawił więc swe wojska przez morze i opanował tereny Pomorza Zachodniego wraz ze Szczecinem i kilkoma innymi portami.

W następnym roku armia szwedzka ruszyła w głąb Niemiec przeciwko Lidze Katolickiej. Spotkanie z jej wojskami nastąpiło pod Breitenfeld na północ od Lipska w Saksonii. Szwedzi odnieśli wówczas zdecydowane zwycięstwo, gromiąc wojska cesarskie, po czym zajęli południowe księstwa niemieckie Bawarię i Alzację, przechylając szalę zwycięstwa na rzecz Unii Protestanckiej. Do następnej dużej bitwy pomiędzy Szwedami i armiami Ligi doszło w listopadzie 1632 r. pod Lűtzen, również niedaleko Lipska. Także tę bitwę Szwedzi wygrali, lecz król Gustaw II Adolf zginął podczas walk. Natomiast kolejną bitwę pod Nordlingen w 1634 r. Szwedzi sromotnie przegrali.

Przygotowany pokój praski panem I Rzeszy Niemieckiej uczynił cesarza Ferdynanda II Habsburga. Lecz wtedy, w 1635 r., do wojny włączyła się katolicka Francja Ludwika XIII, występując przeciwko również katolickiej Belgii, rządzonej przez Habsburgów. Działania wojsk francuskich przyczyniły się walnie do ostatecznego zwycięstwa Unii Protestanckiej i zakończenia wojny. Niewątpliwie na podjęcie decyzję o zakończeniu bratobójczych walk wpłynął też fakt, że w całej I Rzeszy panowała anarchia i liczne oddziały najemnych wojsk i band grasowały, w celach łupieżczych, po całym kraju.

Wojna trwała 30 lat, spowodowała wielkie spustoszenia wszystkich terytoriów niemieckich i straty ludzkie, sięgające w niektórych krajach do 50 % zaludnienia. Zawarty w 1648 r. pokój westfalski zmienił oblicze Europy na dziesiątki lat. Francja stała się największą potęgą europejską i otrzymała prowincję Alzację oraz miasta Metz i Verdun; Szwecja usadowiła się na południowych wybrzeżach Bałtyku, przypadły jej Pomorze Zachodnie i szereg portów, w tym Szczecin; Saksonia zdobyła Łużyce; Brandenburgia wschodnia część Pomorza Zachodniego z Kołobrzegiem; uznana została niepodległość Szwajcarii i Holandii; księstwa niemieckie uniezależniły się od cesarza i, co było głównym powodem wojny, luteranie i kalwini uzyskali wolność wyznania.

Wojnę 30-letnią określić można jako pierwszą, w drugiej połowie II tysiąclecia, paneuropejską wojnę, w której wzięły udział prawie wszystkie liczące się państwa europejskie. Miała ona charakter wojny religijnej, ale głównym jej powodem była rywalizacja państw o hegemonię w Europie.

Styczeń, 2002 r.

Artykuł publikowany na Forum Unii Pracy

Opublikowano za: http://www.binek.pl/index_2.htm

Comments

  1. nanna says:

    Nie wiem, czy jest sens cokolwiek pisać na w/w temat, bo moje stanowisko jest „przeciwpołożne”, a więc być może nie po linii programowej Szanownego KIP, więc cały mój trud pójdzie na marne, czyli padnie ofiarą cenzorskich nożyc.

    Ale co tam, coś dla dobra tzw. ludzkości zrobić każdy powinien, to kto wie? – może moim udziałem ma być to wiosłowanie pod prąd? Nawet, gdy nie ujrzy to światła dziennego?

    Te wszystkie walki w Imię Boga to przecież sprawa jasna od początku do końca. I żadni papieże ich nie robią, ani żadne imamy, ani rabini, ani królowie czy cesarze.

    No jak? Już gula niektórym skoczyła? A dlaczego?

    Ja spokojnie popijam sobie tonik z sokiem jeżynowym, za oknem piękne słoneczko i pogoda w ogóle luksusowa: dwadzieścia dwa stopnie Celsjusza, w cieniu i niebo z chmurkami lekkimi jak piórka. Zefirek łagodny powiewa zza węgła domu, pliszka na gąsiorze dachu cichutko kwili machając ogonkiem, a sikorki swoje wyćwierkały z rana i robią sjestę. Kury leniwie grzebią w kupie młodych buraczków, które im rzuciliśmy z przerywki, a psy dostały już z rana, każdy po jednej bułce – wypiekam je specjalnie dla nich, bo jeden z naszych piesiów jest mizerniejszy, więc dożywić je należy, ale wszystkie, by nie było walk o jedzenie, z tym, że mizerotny dostaje po ciuchu porcję większą ( psy liczyć nie potrafią to sztuka ta przechodzi bez zgrzytów ) – z pasztetową (odżywiam je lepiej niż sama jadłam w dzieciństwie : ) , ale czy mam się na psach za to mścić, że byłam wtedy często głodna?) i one leżą spokojnie drzemiąc.
    Tak wygląda świat ten prawdziwy.

    A ten ludzki?

    Ten ludzki jest ohydny, brudny, pełen walk, poniżania, obrażania się i siebie nawzajem, pełen złodziejstwa, złości i nienawiści.

    DLACZEGO???????????????

    Co to takiego się stało, że życie nie jest nic warte, wszyscy się męczą albo są męczeni przez innych co też dla tych innych jest w sumie taką samą męką? Po co to wszystko, jeżeli Bóg zrobił dla człowieka raj na Matce Ziemi?

    Stało się mianowicie to, że ludziom spryciarze wgrali fałszywy algorytm, powodujący błędną percepcję, czyli postrzeganie rzeczywistości, a więc i błędne jej dekodowanie.
    W praktyce to, co ludzie widzą wcale nie jest tym, co jest. To właśnie szatański program zaakceptowany przez ludzi powoduje, że ludzie przyjmują go za własny i jeszcze go bronią – niczym własnego poglądu/zdania/przekonań itp. A jest to tylko obcy element na systemie własnym każdego człowieka. Z tym, że człowiek nie wie, gdzie się kończy jego „ja” a zaczyna obce „ja”. Dlatego to obce uważa za własne i często działa wbrew nie tylko logice ale i własnym, życiowym interesom.

    Tym błędnym algorytmem są wykrzywione założenia religii objawionych. Religie objawione były udostępnione ludziom przez Inkarnacje – czyli Istoty Wyższego Rzędu, stworzone przez Boga po to, by sprowadzać ludzkość z manowców na ścieżkę Ewolucji; by pokazywać wyjście ludziom zagubionym w mentalnych śmietniskach.

    Człowiek z noża do krojenia chleba potrafi zrobić narzędzie zbrodni, a z Boga – Który Stworzył Wszystko – robi „osobę” wrogą ludziom i Go zwalcza albo się Go wypiera. Tak, jakby można było wyprzeć się powietrza, którym się oddycha albo wyprzeć wody, która jest podstawą życia.

    Więc wystarczyło zaszczepić w ludziach przekonanie, że nie jesteśmy dziećmi jednego Boga – albo że Boga nie ma – i już powody do wojen i masakr znalazły się bez problemu.

    Protestantyzm to jest to samo co katolicyzm. Spryciarze wiedzieli, że ludzie zaczynają rozróżniać kłamstwo od prawdy no to podsunęli ludziom „nową prawdę” tak, by ta prawdziwa Prawda stała się nieistotna – wszak „nowa prawda” była ludziom dostępna i oni w nią uwierzyli.

    Sztuka z „protestantyzmem” jest taka sama jak z katolicyzmem. W przypadku pierwszego niby ludzie „wyzwolili” się spod panowania papieża, ale przecież i tak protestanci spełniają wyznaczoną im rolę, a Luter to był przecież katolik, choć się okazjonalnie przefarbowywał.

    Natomiast katolicyzm założony został na podwalinach tego, co zapamiętał z Nauk Jezusa Jego najsłabszy uczeń, czyli Piotr. I tymże Piotrem posłużył się wprawnie rabiński uczeń Szaweł nazywany potem Pawłem. Wszyscy o tym wiedzą, że to szachrajstwo i wszyscy to akceptują, ponieważ zaakceptowali algorytm, że stało się to w Imię Boga. I szachrajstwo nabrało znamion prawdy. Ale przecież się nią nie stało, ponieważ kłamstwo to kłamstwo a prawda to prawda i nikt tego zmienić nie jest władny.
    To można łatwo zrozumieć, gdy się zechce to zrozumieć.

    Tak więc wszystkie wojny robili ludzie. Zwykli ludzie.

    Ci zwykli ludzie budowali szubienice i wieszali na nich innych ludzi.

    Ci zwykli ludzie układali stosy i je podpalali zawlekając na nie ofiary, skatowane przez tych właśnie zwykłych ludzi. Ani jeden „benedyktyn” nie fatygował się w tym celu osobiście. To należy zrozumieć!

    Żaden katolicki biskup osobiście nie łamał kołem kobietom posądzonym o czary nóg i rąk, nie wbijał ich na pal, nie okaleczał rozgrzanym żelazem wypalając im oczy…

    Tak samo żaden papież nie biegał po polu bitwy i nie siekał mieczem kłębiących się tam w ferworze walki ludzi.

    Więc najpóźniej teraz każdy rozumny powinien pojąć, że wszystkie nieszczęścia, jakie spadły na ludzkość są własnoręcznym wytworem tejże ludzkości.
    To nie papieży i innych hitlerów winić należy, ich było niewielu. Za to były miliony ludzi rzucających się sobie do gardeł, jak nie przymierzając obecnie Polacy rzucający się na Ukraińców dlatego, że ich przodkowie – co nie jest udowodnione, że konkretnie tych Ukraińców! – brali udział w rzezi na Wołyniu.

    Polaków nie interesuje, dlaczego tak się stało, lecz stawiając siebie na piedestale odmawiają Ukraińcom czci ludzkiej i żądają zemsty. Czyli co? Czy gdyby teraz Polacy wymordowali 200 tys. Ukraińców, choćby tych żyjących i pracujących obecnie w Polsce, to wówczas „krzywdy” byłyby „wyrównane”? czy czego chcą tak naprawdę Polacy od Ukraińców? Czy świat stałby się lepszy, gdyby powojenne pokolenie Polaków, a więc to, które wojny nie zaznało – wymordowało w ramach „zadośćuczynienia” 200 tys. Ukraińców też urodzonych po wojnie? Czy Polacy nie rozumieją, że nic cofnąć się nie da i przeszłość pozostanie taką, jaka była, a Polacy stali by się mordercami niewinnych ludzi?!?
    Jest to przykład, jak można ludzi zmanipulować, by byli gotowi do popełniania czynów nieludzkich, by byli gotowi do wojny i mordowania w imię wydumanych racji i naciąganych argumentów.

    A więc czy są to – jak dziś – Ukraińcy dla Polaków czy muzułmanie dla katolików, czy koptowie dla muzułmanów, czy Indianie dla „odkrywców” ameryki, czy Tutsi dla Hutu czy czarni dla białych, czy komuniści dla kapitalistów – to jest wszystko jedno i to samo!

    Człowiek jest gotowy do zabijania i rabowania w imię wymyślonych powodów. Dlatego cała ta „historia rasy białej” czy też „historia katolicka” czy „muzulmańska” to jedno wielkie kłamstwo. I choć ubrane w różne maskujące ubranka wiary, koloru skóry, przekonań politycznych czy inne, ma ono za zadanie ludziom skrzywić postrzeganie rzeczywistości, by byli oni gotowi do zaakceptowania szatańskich algorytmów i tym samym stali się gotowi do zabijania innych ludzi.

    Wówczas elementy diabelskie mają pożywkę w energii ludzi zabijanych bestialsko, a sami ludzie upodleni zabijaniem są łatwym narzędziem dla dalszych, szatańskich rozgrywek.

    Bowiem żaden normalny człowiek nie ma żadnego, ale to żadnego powodu zabić swojego sąsiada, jeżeli możliwe jest życie z nim w zgodzie.

    Dlatego jest przykazane „nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy, która jego jest”. Stosowanie się do tego boskiego nakazu pozwala na dobre życie w zgodzie i współpracy.

    To, co się stało z ludźmi jest konsekwencją zamienienia WSPÓŁPRACY na KONKUROWANIE ze sobą w tym, kto i ile nagromadził dóbr materialnych. By utrzymać nagromadzone bogactwa konieczna jest do jego utrzymania grupa ludzi podporządkowanych bogaczowi. I to jest właściwie rozwiązanie zagadki, dlaczego tak łatwo człowiek zabija człowieka – by albo posiąść go jako niewolnika pod groźbą śmierci, albo przejąć jego dorobek po jego zabiciu.

    Natomiast właściwą postawą jest, na własny dobrobyt pracować własnymi rękami. Wówczas to, co mamy jest na miarę naszych możliwości i możemy to bez wątpienia uważać za własne.

    Człowiek, skierowany podstępem na tory nieuczciwej konkurencji i chciwości, wyzbył się swoich ludzkich cech i sam stał się ofiarą osobników bardziej bezwzględnych i bardziej chciwych. A te z kolei osobniki są dobrym i skutecznym narzędziem do zniewolenia całej ludzkości.

    A co to ma z Bogiem wspólnego? – wszystko! On jest Wszystkim a my jesteśmy częścią JEDNEJ,WIELKIEJ CAŁOŚCI. Postrzeganie siebie w oderwaniu od całości powoduje zaburzenie percepcji, w człowieku budzi poczucie zagrożenia i skazuje go na alienację. W oderwaniu od całości człowiek jest łupem nie tylko dla demonów, ale i motłochu, opanowanego przez demony. Stąd pogromy i rzezie.
    Ale też i stąd chęć przynależenia do tłumu nawet za cenę okaleczania własnej duszy, by nie być celem pogromów i rzezi.

    Wyjście jest proste: NIE BRAĆ W TYM UDZIAŁU. Nie kosztuje to żadnego wysiłku ani żadnych pieniędzy.

    „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” – i już mamy uniwersalne reguły życiowe, pozwalające funkcjonować w społeczeństwie bez tarć i konfliktów.
    Czyli nie rób komuś tego, czego nie chcesz, by tobie robili. Gdy każdy skoryguje się sam, całość będzie doskonała.

    Wojny są dlatego, że ludzie biorą w nich udział.
    A czy sprężyną jest jakiś papież, kapral czy niechby obama, to ma tylko znaczenie mocno podrzędne.

    Jezus nauczał wybaczania. Dlaczego? A no dlatego, by możliwe było dalsze życie bez nieustającej vendetty, bez masowych morderstw, bez nieustającego „wymierzania sprawiedliwości” przy pomocy zabijania osób niewinnych.

    „Kto jest bez winy, niech rzuci pierwszy kamień” – tak powiedział Jezus. I co państwo myślą? Czy nikt się nie odważy rzucić? W przypadku Polaków byłyby to liczne i wielkie grupy. Polakom zepsuto mózgi i Polacy nie są zdolni rozumieć, co robią.

    „Wybaczcie im, bo nie wiedzą, co czynią”..? Ależ nie! Polacy mogą się dowiedzieć, co czynią, jakie będzie to miało konsekwencje i tego zwyczajnie zaniechać, bo po co nam nowe problemy?

    Ale Bóg dał ludziom wolną wolę, nawet wówczas, gdy objawi się ona totalnym samozniszczniem.

    A więc wybór należy- jak od początku świata – tylko do ludzi.

Wypowiedz się